sunnysmile
17.05.15, 22:55
Właśnie przeczytałam wywiad na głównej z Ewą Kasprzyk. Powiedziała ona coś takiego: "(...) Jak ja - mając tyle lat, ile mam - mogę na przykład ośmielać się tańczyć? Jak mogę założyć mini albo dekolt? Tak naprawdę powinnam zniknąć! Moje ulubione powiedzenie brzmi: Powinnam się już czołgać w kierunku cmentarza. Wie pani, ja tego w ogóle nie potrafię zrozumieć... (...)"
I tu moje pytanie do Was, czy świadomie zakładacie mini, dekolt? Dbacie o siebie? Malujecie się? Jesteście aktywne? A wasze matki, sąsiadki, znajome?
Patrząc na moją miejscowość, co prawda dość małą, więc może nie jestem obiektywna, dla kobiety po 40tce to już tylko garsonka, spódniczka za kolanko, dekolt schowany i nie ma prawa pomyśleć o makijażu, a co dopiero o pomalowanych paznokciach bo: "to wstyd", "jak ona śmie", "nie wypada jej", "chce wyglądać jak nastolatka", "zachowuje się jak dz*wka". Hmm dlaczego kobiety po osiągnięciu 40tki wchodzą w styl staro-babcino-beznadziejny? Dlaczego same podkładają sobie kłody pod nogi i zniechęcają tym gadaniem inne, młodsze? Żal im upływającego wieku? Hmmm ok, nie mam jeszcze 40-tki ale już nie tak daleko do niej.
A może to tylko ta część świata, w której mieszkam, ta moja mieścina i mieściny obok, są tak zaściankowe i zacofane?
Jak to jest u Was? W Waszych mieścinach, miastach i miasteczkach? Kobiety wyzwolone czy raczej bardzo skromne?