Dodaj do ulubionych

mąż ma dość syna

28.08.15, 18:53
Mój maż stracił dobrze płatną pracę w biurze i od trzech lat pracuje fizycznie. Nie mógł sie długo uporać z tą sytuacją ale w tej chwili zarabia całkiem dobrze, z tym ze pracuje nieprawdopodobnie ciężko. Praktycznie nie ma go od świtu do nocy, bo bardzo chce zapewnić nam w miarę dobrą sytuację finansową. Przez to wszystko bardzo łatwo jest go wyprowadzic z równowagi, tym bardziej że jest typem choleryka i jest wybuchowy. Nie przebiera w słowach a co najgorsze ciągnie i drąży temat w nieskończoność, przez co wszyscy w domu są wykończeni. Ostatnio poprosił o coś naszego 15 letniego syna, syn odłozył to w czasie i nie zrobił tego jak należy. Mąż sie zdenerwował i zaczął go wyzywać od najgorszych, powiedzial ze go nie lubi , że nie chce go znać i dla niego on nie istnieje. Taka sytuacja powtórzyła się już kilka razy. Syn jest rzeczywiście trochę leniwy , uczy się na trójkach i czwórkach, często wychodzi z kolegami ale nie pali, nie pije i nie jest w złym towarzystwie. Jest introwertykiem i często siedzi u siebie w pokoju albo gra w gry. Jak o coś go poproszę to to zrobi ale nigdy sam z siebie. Mąż ma do niego wiecznie pretensje ze syn nic nie robi a on zaharowuje się na śmierć. Najgorsze jest to że mąż wrzeszczy i mowi tak strasznie przykre rzeczy do syna że go nie chce znac. Syn wpada w histerię i mimo swoich 15 lat zaczyna płakać. Mąż ciągle uważa że syn ma wszystko w nosie (ladnie powiedziane) i ze jest nic nie wart. Zupełnie nie wiem co mam robić. Nie wiem jak mam postepować. Mam już od tego wszystkiego nerwice i biore leki. Z mężem zupełnie nie da sie rozmawiać. Ucina rozmowę i uważa że to moja wina ze syn nie ma samych piątek i nie uczy się non stop a do tego nie jest obowiązkowy. Sam jednak nigdy nie angażowal się w wychowywanie dzieci i jego sprawy zawsze były najważniejsze, praca a potem sport. Wszyscy musieli byc na jego zawołanie bo inaczej zamęczał nas swoim krzykiem. Potrafiło to trwac pól nocy. Strasznie mi żal syna. On nie ma w ogóle kontaktu z ojcem, bo wszelkie próby konczą się awanturą. Dochodzi do tego że ne wychodzę z domu w sytuacjach gdy mąż miałby zostać z synem sam na sam, bo wiem że od razu będzie kłótnia,bo mąż zaraz coś wynajdzie że syn coś robi nie tak. Bardzo często myslę ze chcialabym się poprostu odejść z dziećmi ale nie mam dokąd, bo mieszkanie jest moje, więc dokąd? A dodatkowo nie wiem czy dam radę finansowo sama.
Obserwuj wątek
    • kino.mockba Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 18:57
      Brzmi raczej jakbyś Ty miała dość przemocowca.
      • doka72 Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 19:16
        Bo chyba mam. Wiecznie zestresowana czy nie będzie awantury o jakieś byle przewinienie, ze syn siedzi i slucha muzyki albo ze idzie z kolegami. Dziwne ze do córki nie żadnych pretensji, chociaż do najpracowitszych też nie należy, tyle ze się lepiej uczy. Zawsze staję w obronie syna i dochodzi do kłotni między mną a mężem. Zresztą zawsze maż miał pretensję o to ze dzieci są dla mnie ważniejsze i że dla niego nie mam czasu. Zawsze byl głównie skoncentrowany na sobie.
        • kino.mockba Re: mąż ma dość syna 01.09.15, 14:58
          Jesli jeszcze nic nie zrobiłaś, to pewnie sama nic nie wskórasz. Zadzwoń na niebieską linię i spytaj jak najlepiej sytuację rozwiązać po Twojej myśli (wystawiać walizki czy namawiać na terapię), ale szykuj się na skontaktowanie z prawnikiem.
    • mendiga Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 19:08
      Czyli związałaś się z człowiekiem zaburzonym psychicznie i jesteś od niego uzależniona? Nie wiem, co możesz zrobić. Ratuj syna, bo taki świrus może go wykończyć. 15 lat to i tak trudny wiek. A jak? Nywym. Czy jest jakieś bezpieczne miejsce, do którego mogłabyś syna odesłać? Dziadkowie? Ciotka?

      No i wyślij starego na terapię, zanim będziecie musieli biegać na rodzinną, po tym jak z synem zacznie być źle. Z tym, że on oczywiście nie pójdzie, wiadomo. Hm...
      • doka72 Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 19:26
        No, mam wrażenie że ma rzeczywiście problemy psychiczne. Czytałam o tym,to się nazywa zespół natręctw i może mieć rożne postacie np. ktoś ciągle myje ręce. Mój mąż jak przyczepi się do jakiegos problemu to ciągle o tym mówi, w kółko to samo cały dzień i wszystkim dookoła. NIe może przestać drążyć tematu. Jest to strasznie uciażliwe dla wszystkich w domu. A na terapię oczywiście że nie pójdzie, bo uważa że on jest ok. a poza tym nie ma na to czasu bo pracuje żeby nas urzymać. Nie wspomni o tym że ja też pracuję, bo przecież ja zarabiam mniej.
        Mój syn już chodzi do psychologa, bo jest niepewny siebie i biega w nocy ze stresu. Do dziadków nie ma możliwości bo mieszkają w innym mieście a on przecież ma tu szkolę. Jedyne wyjście to chyba coś wynająć.
        • mendiga Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 19:36
          Istnieją hostele dla dzieciaków z problemami. Nie wiem, jak to wygląda w innych miastach, ale np. w Łodzi działa taki ośrodek z pełną opieką psychologiczną i psychiatryczną. I tak nie wiadomo jednak, czy syn by się kwalifikował. Miejsc jest mało, a cięższych przypadków sporo.
        • kachaa17 Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 19:55
          Z każdym twoim postem a co za tym idzie coraz to nowymi informacjami wyłania się coraz gorszy obraz twego męża i sytuacji waszej rodziny. Współczuję ci sytuacji ale skoro mieszkanie jest twoje to możesz poprosić męża o wyprowadzkę. Pewnie się wścieknie ale jeśli będziesz nieugięta to może coś do niego dotrze. Ja myślę, że ty jesteś tak przez męża sterroryzowana, że dla świętego spokoju mu ulegasz i stad cała sytuacja. Cierpisz ty i dzieci. Jeśli syn musi biegać ze stresu teraz to zastanów się jakie będzie miał problemy jako dorosły człowiek. Musisz sama się wzmocnić, żeby móc jakoś zareagować. A nawet jeśli to możliwe dla ochrony syna zmienić mu szkołe, na taką z internatem. Jeśli by się zgodził i miało by mu to chociaż doraźnie pomóc to czemu nie?
    • berta-death Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 20:08
      Od przemocowca to się ucieka a nie szuka dla niego usprawiedliwień. A psychologowi syna trzeba prawdę powiedzieć, że ma ojca świra, który się znęca nad rodziną. Inaczej nie będzie w stanie udzielić mu fachowej pomocy. Jest jeden problem, że wtedy może złożyć zawiadomienie do prokuratury, ale przynajmniej ktoś odgórnie załatwi sprawę.

      Mówisz, że mieszkanie jest twoje, to wystaw panu walizki i załóż sprawę o alimenty jak nie będzie chętny do płacenia. Nie można dać się sobą poniewierać z powodu przemocy ekonomicznej.
    • gyubal_wahazar Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 20:39
      Napisz do typa polecony i w spokojny sposób, krótko i na temat wyłóż mu, że lata spokojnych rozmów z Twojej strony nic prócz awantur z jego strony nie dały, więc wolisz mu to wyłożyć na piśmie. Napisz, że wykańcza psychicznie i Ciebie i syna i jeśli nie zmieni swego zachowania, wniesiesz o rozwód. Nie musisz dodawać, że to dla niego oznacza wyprowadzkę.

      Jak po przeczytaniu zrobi znowu awanturę, dzwoń na policję mówiąc że boisz się o zdrowie swoje i syna. Nie wiesz czy mąż coś pił, ale nie wykluczasz.

      A najważniejsze - nie okazuj strachu. To on ma się zacząć bać, że mu daszka zabraknie i pójdzie spać na działki. I nie dąż do rozmowy, rozmów było już setki i nic z nich nie wynikło. Oceniaj tylko czyny, nie słowa, a jak uzbierasz trochę kwitków (policja ma obowiązek wydać zaświadczenie o interwencjach z ich datami i opisem), pisz wniocha rozwodowego i luz. Powodzenia
      • gyubal_wahazar Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 20:42
        PS O tym by zachować kopię i kwitek nadania poleconego, chyba nie trzeba dodawać
      • obrotowy cus mię się widzi, ze kasa tu problem stanowi... 28.08.15, 21:40
        (dla owej pani)

        skoro pan pracuje po 12 h na dobe (ochoczo, czy nie).

        ja tam po 8-miu godzinach pracy rzekam:
        - swoje zrobilem, a dalej mecz sie sama.
      • renata-renata Re: mąż ma dość syna 30.08.15, 16:57
        W Gdyni działa całodobowy Ośrodek Interwencji Kryzysowej dla ofiar np. przemocy domowej. Bardzo współczuję Twojemu Synowi - ratuj Go , niech nie wyrasta na następcę kata dlatego , że taki wzór zachowania wyniósł z domu.Teraz się poddaje ale kiedyś jak będzie dorosły istnieje ryzyko że sam będzie miał deficyty zachowań. Zobacz dzieci ALATEEN problem DDA/DDD.
    • engine8 Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 22:12
      Wiesz co znajoma zrobila w podbnej sytuacji - z jakiejs tam okazji wykupila ojcu i synowi jakis wypad na dwudniowa wyprawe w gory - tak z plecakami...
      Najpierw sie buntowali ale skora bylo zaplacone i syn mial na to ochote to i ojciec sie zgodzil.. Od tego czasu jak przyjaciele....
      • taki-sobie-nick Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 22:54
        engine8 napisał(a):

        > Wiesz co znajoma zrobila w podbnej sytuacji

        W jakim stopniu podobnej?

        Bo podejrzewam, że w tym wypadku panowie wróciliby tego samego dnia, innymi pociągami, z czego syn - być może - na gapę.
    • kura_wuja Re: mąż ma dość syna 28.08.15, 23:29
      Mam takie pytanie - nie widzisz nic zlego w tym, ze synus poproszony o wykonanie jakiegos polecenia ma to totalnie w dupie? ("odłozył to w czasie i nie zrobił tego jak należy")
      Tez by mnie qrwica wziela w takiej sytuacji.
    • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: mąż ma dość syna 29.08.15, 00:09
      Piszesz że facet zarabia całkiem dobrze, przy czym pracuje nieprawdopodobnie ciężko, po to by zapewnić wam w miarę dobrą sytuację finansową. A Ty pracujesz, zarabiasz, jeśli tak to ile to jest w porównaniu z mężem?
    • paco_lopez Re: mąż ma dość syna 29.08.15, 00:51
      Najlepiej jakby razem gdzieś pojechali sami. Najlepiej jak mężowi zacznie brakować powietrza ,jak się fqu.... Jak miałem 15 lat, to też sam z siebie nic nie robiłem, a ojciec zasuwał do późna. Lepsze stopnie miałem, ale ze dwa razy też chciał nas zabić. Niekiedy potraficie razem z dziećmi ostro dać do pieca. Może ty pozaganiaj młodego do roboty. Zastopuj gry. Jest wiele możliwości stosowania kija i marchewki. Pamiętaj inowacje i umiejętności utrzymają cię na powierzchni szamba w którym żyjesz. Jak się szambo podnosi zbyt często musisz je wypompować. Dużo siły potrzeba. Powodzenia
      • kachaa17 Re: mąż ma dość syna 29.08.15, 08:05
        Myślę, że żadne z opisanych poczynań tego dziecka nie usprawiedliwia tego, ze ojciec mówi mu, że on (syn) dla niego nie istnieje i że nie chce go znać. To są bardzo raniące słowa dopuszczane w naprawdę ekstremalnych sytuacjach.
        • mendiga Re: mąż ma dość syna 29.08.15, 09:15
          Oczywiście. Wątkodawczyni w swoich postach opisuje agresywnego narcyza, który zawsze jakiś powód do wyładowania się sobie znajdzie. Choćby syn na rzęsach stanął, żeby go zadowolić.
    • berta-death Re: mąż ma dość syna 29.08.15, 03:44
      Wiedziałam, że się od razu znajdą mądrzy, co to będą usprawiedliwiać przemocowca i radzić włażenie mu w zad bez wazeliny, żeby jaśnie pan świr wreszcie poczuł się usatysfakcjonowany. Dlatego tyle patologii wokół. Wszem i wobec ofiarom wciska się kit, że same są sobie winne a świr ma rację, bo przecież nikt by z nimi nie wytrzymał. Gorzej, że same tak o sobie myślą, nie szukają pomocy i nawet jak piszą anonimowo o sytuacji, to też przedstawiają siebie jako co najmniej współwinnych. I zalewa je fala hejtu, bo przecież najprościej dokopać komuś, kto sam się podłożył.

      A to tak nie działa. Ustępowanie przemocowcowi, tylko nasili przemoc. Jak w szkole. Im bardziej się schodzi z drogi szkolnym łobuzom, bardziej stara im przypodobać, bardziej ignoruje ich zachowania i bardziej szuka winy w sobie, że się im czymś na odcisk nadepnęło, tym agresja z ich strony większa. Skoro mają fizjologiczną potrzebę komuś dokopać, to dokopią słabszemu, który się nie obroni, przecież nie silniejszemu, który im łomot za to spuści.
      Z tym mężem jest tak samo. W pracy podskoczyć nie może, jakkolwiek by nim poniewierali, to wyżywa się na rodzinie, pod byle pretekstem. Żeby same piątki syn do domu przynosił, żeby wszyscy wokół niego skakali, niczym z poradnika dobrej żony z lat 50, to zawsze znajdzie sobie powód, żeby się na nich wyżyć. Albo to będzie piątka zamiast szóstki, albo kapcie przyniesione w zębach będą zielone a on tego dnia będzie wolał niebieskie i nikt tego nie zgadł, albo zupa będzie za słona, albo niedosolona, pomidorowa a on tego dnia będzie chciał ogórkową, na co również pani żona powinna była sama wpaść.

      Tylko wystawienie mu walizek ma szansę poprawić sytuację. I jakakolwiek próba kontaktu i naprawienia sytuacji musi wyjść z jego strony. Jak w przypadku alkoholika. Jeżeli pan mąż i ojciec w jednym, chce mieć jeszcze rodzinę, to na warunkach tej rodziny. Niech idzie na terapię, niech pracę zmieni. Wszytko jedno, byle się przestał na tej rodzinie wyżywać.
      • alpepe Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 00:17
        a może ta bierna agresja syna, to ociąganie się w wykonywaniu poleceń ojca jest problemem? Nie wpadłaś na to? Tak, berta, masz rację, ja rozumiem tego zaharowanego ojca i jak ci się nietrudno domyśleć, jak moja córka przegina pałę, to mówię jej podobnie, ale też córce powiedziałam kilka razy: ja się staram być dobrą matką, ty się starasz być dobrą córką i to działa. Czasem ja jej odpuszczę, czasem ona mi odpuści, ale obie się staramy. A tu stara się ojciec, flaki wypruwa, a młody ma to w dupie i nie powiesz mi, że nie. Owszem, pewnie ojciec mu nie mówi: ja się postaram być dobrym ojcem, ty staraj się być dobrym synem. Ale matka biorąca w obronę starego konia, któremu się nic nie chce poza rypaniem w gry tylko wzmacnia pozycję syna wobec ojca, zamiast pomóc ojcu być dobrym ojcem a synowi dobrym synem.
        • mendiga Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 08:52
          Ty, alpepe, dajesz radę, która ma sens tylko w odniesieniu do normalnego człowieka, który jest przemęczony i się zagubił. Autorka wątku niestety opisuje jednak męża w sposób, który sugeruje u niego jakąś zaburzoną osobowość - a nie tylko przemęczenie i brak umiejętności komunikowania się.

          Serio, normalny człowiek pracuje nad rozwiązaniem problemu (także własnego wkurwu), a nienormalny robi dzikie awantury i wprowadza nienawistną atmosferę między siebie i własne dziecko (zauważ, że dziecko zawsze jest ofiarą idealną). Nie wmawiajcie kobiecie, że to, co robi jej mąż, jest normalne i uzasadnione. Nie jest. Problem bierności syna to INNY problem, którego i tak nie rozwiąże się nienawiścią i przemocą werbalną ze strony rodzica. Można go nimi tylko wzmocnić. Zwłaszcza że dzieciak w tym wieku naprawdę mało wie o tym, czym jest harówa. Dla niego to jest abstrakcja, więc argumenty "bo ja się zaharowuję" będą zwyczajnie nieefektywne.

          Oczywiście najlepiej byłoby przeprowadzić mediacje - wprowadzamy zasadę, że nikt nikogo nie obraża, syn się stara, a ojciec komunikuje swoje oczekiwania w sposób cywilizowany, a z emocjami radzi sobie samodzielnie (jak dorosły człowiek). Siur. Z tym że tu przydałby się psycholog. Choć i autorka zawsze może spróbować.
          • mendiga Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 08:59
            No i pozostanie kwestia słów, które już padły, nienawiści i pogardy, które już zostały wyrażone. Co z nimi? Udajemy, że ich nie było, syn staje się bardziej obowiązkowy i przełyka upokorzenie? Nie sądzę. Na jakimś etapie ojciec musi go przeprosić. (A to kolejny problem polskiego rodzica, ojca zwłaszcza - okazanie szacunku dziecku i przyznanie się do niewłaściwego postępowania).
        • berta-death Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 10:30
          Patol to patol, niech wraca do rynsztoka, gdzie jego miejsce. Tam się ludzie wydzierają na siebie godzinami, tam każdy każdego hejtuje ile wlezie. Tam jest przemoc, łącznie z przemocą fizyczną. I oczywiście cały świat winny temu, że są patolami, że są agresywni, że chleją na umór, że pracy znaleźć nie mogą, tylko nie oni sami. Nie ma dla czegoś takiego usprawiedliwienia. Jak go praca stresuje, nich ją zmieni, bo widać się do niej nie nadaje. Nie ma się starać, tylko być dobrym ojcem. Jak mu starania nie wychodzą, droga wolna. Nikt łaski mu nie robi, że go trzyma jako męża i ojca. Syn się na świat nie prosił, tylko został na niego zaproszony. W zasadzie to nawet nie poproszony, zmuszony, żeby się na nim pojawić, więc należy mu się szacunek. Chłop nie był na to gotowy, trzeba było gumki kupić, albo się wysterylizować. Nie podoba się, nie umie się zachować, niech spada i ograniczy się do płacenia alimentów.
          • bezpocztyonline Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 12:23
            berta-death napisała:

            > Patol to patol, niech wraca do rynsztoka, gdzie jego miejsce. Tam się ludzie wy
            > dzierają na siebie godzinami, tam każdy każdego hejtuje ile wlezie. Tam jest pr
            > zemoc, łącznie z przemocą fizyczną. I oczywiście cały świat winny temu, że są p
            > atolami, że są agresywni, że chleją na umór, że pracy znaleźć nie mogą

            O kim piszesz? Bo przecież nie o mężu autorki wątku. O swoim?
            • berta-death Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 12:28
              O każdym patolu, który wyżywa się na rodzinie. Każdy może się poczuć obrażony tym wpisem, jeżeli tylko identyfikuje się z mężem autorki postu. Bo to o nim mowa. Niestety nie zasługuje na lepsze określenie. Jak każdy wynaturzony degeneruch i wyrzutek społeczny.
              • bezpocztyonline Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 12:45
                Jasne, każdy, kto spróbuje wymusić na 15-latku zainteresowanie czymkolwiek poza własną rozrywką jest z definicji "patolem, który wyżywa się na rodzinie", "degeneratem, który powinien wrócić do rynsztoka, bo tam jest jego miejsce" i "pijakiem".

                A mi wygląda na to, że autorka wątku nie zauważyła, że jej dzieci nie są już w wieku żłobkowo-przedszkolnym.

                Zauważył to tylko jej mąż, który - może przeoczyłaś - haruje ciężko, by tę rodzinę utrzymać i na razie to mu się daje. I który przez te harówkę rzadko bywa w domu, jedyne, co żona zauważa, to kasę, którą mąż dostarcza. Jego już nie.

                A mimo tej swojej rzadkiej bytności w domu usiłuje brać udział w wychowaniu syna stosownie do wieku syna. Tyle, że nie ma wsparcia żony.
                15-letnie dziecię zaś zestresowane, bo ktoś od niego coś chce wymagać poza tym, by "nie pił i nie palił".
                • jatojagodnik Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 13:18
                  "zaczął go wyzywać od najgorszych, powiedzial ze go nie lubi , że nie chce go znać i dla niego on nie istnieje. Taka sytuacja powtórzyła się już kilka razy. Najgorsze jest to że mąż wrzeszczy i mowi tak strasznie przykre rzeczy do syna że go nie chce znac. Syn wpada w histerię i mimo swoich 15 lat zaczyna płakać. Mąż ciągle uważa że syn ma wszystko w nosie (ladnie powiedziane) i ze jest nic nie wart"

                  Ta wg Ciebie można mówić do dziecka??? To jest prawidłowy sposób dyscyplinowania leniwego 15-latka???
                  • bezpocztyonline Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 14:52
                    jatojagodnik napisała:

                    > "zaczął go wyzywać od najgorszych, powiedzial ze go nie lubi , że nie chce go z
                    > nać i dla niego on nie istnieje. Taka sytuacja powtórzyła się już kilka razy.
                    > Najgorsze jest to że mąż wrzeszczy i mowi tak strasznie przykre rzeczy do syna
                    > że go nie chce znac. Syn wpada w histerię i mimo swoich 15 lat zaczyna płakać.
                    > Mąż ciągle uważa że syn ma wszystko w nosie (ladnie powiedziane) i ze jest nic
                    > nie wart"
                    >
                    > Ta wg Ciebie można mówić do dziecka??? To jest prawidłowy sposób dyscyplinowani
                    > a leniwego 15-latka???

                    Nie, ale podejrzewam, że to nie nastąpiło nagle, tylko syn autorki wątku ma rzeczywiście w ... matkę, ojca i generalnie wszystko i wszystkich olewa.

                    Ponieważ autorka wątku nie zauważa, że 15-latek nie jest już 5-latkiem i należałoby zacząć od niego wymagać jakiegoś udziału w życiu domowym, to jej osamotnionemu, sfrustrowanemu i zaharowanemu mężowi puściły nerwy, a autorka wątku i tak widzi w synku jedynie małe dziecko, co się popłakało. Gość najwyraźniej starał się wstrząsnąć synem i zmobilizować go do czegokolwiek, ale syn nie ma potrzeby się mobilizować, bo może się popłakać, a mamusia się nad nim użali. I potem znów może wracać do swojej gry. On sobie będzie "introwertyk", a "starzy" się odczepią. A konkretnie "stary", który zap..la na rodzinę, ma kasę przynosić w zębach, a poza tym niczego nie chcieć. Bo "stara" pewnie kanapeczki synowi pod klawiaturę przynosi, bo dziecko jeszcze mogłoby się zestresować, jak zgłodnieje.

                    Powtarzam: wszyscy oni mają rodzinny problem z wizją wychowania dzieci i z komunikacją, a nie, że "ojciec tyran i ciemiężca".

                    Dla nich wszystkich jest nadzieja, jak się zaczną dogadywać, zwłaszcza autorka wątku z mężem.

                    Bo najwyraźniej mąż usiłuje jej coś zakomunikować, a ona to kompletnie lekceważy i nie próbuje nawet dojść, o co mężowi chodzi, zajęta obcieraniem zapłakanych ocząt 15-letniego lenia.
                    • berta-death Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 15:42
                      Przyłącz się do organizacji broniącej dobre imię siostry Bernadetty. Przecież ona tylko wychować te dzieciaki na porządnych ludzi chciała a tu ją do paki wsadzili. I to bez zawiasów.
                      • bezpocztyonline Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 17:05
                        Najwyraźniej masz jakiś swój problem, bo naprawdę nie odnosisz się do przedstawionej przez autorkę wątku sytuacji.

                        Nie mamy tutaj katowania bezbronnych dzieci, tylko parę ostrych słów wypowiedzianych przez zaharowanego ojca ("pracuje od świtu do nocy") wobec 15-letniego lenia, który go i tak olewa.

                        Rodzina, owszem, ma problem, który polega na braku dobrej woli ze wszystkich stron (ojca, matki, syna, córki), ale ojciec nie jest tu przemocowcem, alkoholikiem, degeneratem jak byś chciała to widzieć.

                        Moim zdaniem mogą się dogadać bez problemu, pod warunkiem, że autorka wątku zauważy taką potrzebę. I uświadomi też dorastającym dzieciom, że życie to nie tylko rozrywki.
                        • to.niemozliwe Re: mąż ma dość syna 01.09.15, 21:56
                          >Najwyraźniej masz jakiś swój problem, bo naprawdę nie odnosisz się do przedstawionej przez autorkę wątku sytuacji.
                          Chyba przemoc domowa w dzieciństwie, z tego co kojarzę se starszych wątków.
    • czoklitka Re: mąż ma dość syna 29.08.15, 09:48
      >A dodatkowo nie wiem czy d
      > am radę finansowo sama.

      a słyszała o alimentach?

      Ja bym od takiego jak najdalej uciekała.
      • czoklitka Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 11:42
        W dodatku problemy twojego syna mogą wynikać z niezdrowych stosunków panujących u was w rodzinie, syn może być zbyt znerwicowany, jeśli nie ma mocnej konstrukcji psychicznej, żeby cokolwiek dobrze zrobić, o nauce już nie wspominając.
    • tulsa00 Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 02:24
      Maz nie jest zadowolony ze swojego zycia I chce sie na czyms wyzywac, trafilo na syna. Moim zanim trzeba rozwiazac ten problem u podstaw, wiem ze ciezko z praca, ale moze udalo by sie mezowi znalesc Inna prace? Jezeli nie to musisz ratowac dzieci. Ty tez idz do psychologa. Zobacz tak cie okrzyczal, ze boisz sie go wyprosic ze swojego mieeszkania. Piszesz ze chcesz cos wynajac a mieszkanie mu zostawic? Pomysl jaki to absurd. Bedzie wojna, krzyki itd. jak zlozysz na rozwod ale to potrwa tylko jakis czas, jak z nim zostaniesz to do konca zycia plus zmarnuje ci dzieci. Alimenty I tak bedzie musial placic
    • bezpocztyonline Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dosyć syna" 31.08.15, 10:26
      Masz nastoletnie dzieci, od których niczego nie wymagasz?

      Syna, który palcem nie kiwnie, uczyć się nie uczy (nie dlatego, że nie zdolny, tylko dlatego, że leniwy), pomagać, nie pomaga i ogólnie wszystko ma gdzieś, ale ważne, że nie pije i nie pali?

      Córkę, która tak samo palcem nie kiwnie?

      Za 5-10 lat będzie zdziwienie, że pracodawcy ich nie chcą, a małżonkowie narzekają?

      Owszem, nastolatki z natury nie lubią same z siebie spieszyć z obowiązkami domowymi i rodzinnymi, ale rolą rodziców jest je do tych obowiązków stopniowo wdrażać.
      Owszem, bez inwektyw i bez "wyrzekania się" ich, ale tym niemniej.

      Mąż wygląda na maksymalnie zestresowanego i zmęczonego swoją sytuacją w pracy, więc spróbuj go namówić czy pomóc mu w znalezieniu innej dobrze płatnej pracy w biurze.

      Nie moglibyście na przykład wyjechać na jakiś tydzień czy dwa we dwójkę?
      Nastoletnie dzieci to już nie niemowlaki, poradzą sobie przez kilka dni bez mamy i taty, a przy okazji nauczą się, że jedzenie samo się nie przygotuje i nie poda, ubrania same się nie wypiorą i nie wyprasują, śmieci się same nie wyniosą, etc.
      • berta-death Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dosyć s 31.08.15, 10:59
        Żeby wymagać od innych, najpierw trzeba wymagać od siebie. Na razie mamy pana fizola, który ani pracy porządnej nie potrafi sobie znaleźć, ani w niej się utrzymać. Marne grosze przynosi do domu, nawet nie swojego tylko żony, bo sam niczego się nie dorobił, traktuje ten dom jak noclegownię, założę się, że palcem w nim nie kiwa, ale wymagania ma, niczym Kulczyk przynoszący do domu miliony i gwarantujący wygodne życie wszystkim wokół siebie do siódmego pokolenia wzdłuż i wszerz. To co sobą w życiu zawodowym reprezentuje, to nawet na trójczynę marną nie zasługuje, a od syna piątek będzie wymagał. Stresy to się na worku treningowym odreagowuje, nie na rodzinie.
        • bezpocztyonline Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dosyć s 31.08.15, 11:42
          berta-death napisała:

          > Żeby wymagać od innych, najpierw trzeba wymagać od siebie. Na razie mamy pana f
          > izola, który ani pracy porządnej nie potrafi sobie znaleźć, ani w niej się utrz
          > ymać. Marne grosze przynosi do domu

          Skąd taki wniosek?

          Mąż autorki wątku pracował w biurze latami i zarabiał dobrze, jak pisze autorka.

          3 lata temu stracił tę pracę, znalazł więc pracę fizyczną, więc żeby zarabiać równie dobrze, jak przedtem, musi pracować w niej dłużej dziennie.

          Nadal jednak to on utrzymuje rodzinę, autorka wątku pracuje wprawdzie, ale zarabia mniej od męża.

          Według autorki wątku mąż ma do niej żal, że ona nie poświęca mu w ogóle swojej uwagi i swojego czasu.

          Skoro mąż autorki wątku nie "wyżywał się na rodzinie" przez wcześniejszych kilkanaście lat, to chyba nie w charakterze jej męża tkwi problem.

          Od syna należy wymagać dla jego własnego dobra, bo jego wyjaśnień, że woli gry i jest introwertykiem żaden pracodawca nie przyjmie za dobrą monetę.
          No chyba, że syn się zajmie zawodowo tworzeniem gier :-)

          Myślę, że korzystniej byłoby, gdyby oboje państwo zgłosili się na terapię małżeńską, bo chyba mają problem z dogadaniem się między sobą.

          Oczywiście mogą się też rozwieźć, ale jest to daleko mniej korzystne rozwiązanie.
          Za15 lat będziemy mieli wątek: "Mój syn ma 30 lat, ale nie szuka żadnej pracy, jest spokojnym introwertykiem i lubi gry komputerowe. Mój (były) mąż uważa, że nie musi go już utrzymywać, co mam zrobić, bo ma dosyć wypominań (byłego) męża?".
          • berta-death Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dosyć s 31.08.15, 12:25
            Na razie pan tatuś wyleciał z jednej roboty i nie może / nie potrafi / nie chce znaleźć innej. Zatrudnił się tymczasowo jako fizyczny i ten tymczas mu się przedłuża. Niczym Alowi Bundyemu. Al Bundy chociaż domu się dorobił, na kredyt, ale zawsze. Ten mieszka u żony. Sądząc po tym, że praca działa na niego jak płachta na byka, znaczy, że sam chętnie walnąłby się z piwskiem na kanapie, ale rodzina i społeczeństwo wywierają zbyt wielką presję na to, żeby jednak zarabiał. I odreagowuje stresy na rodzinie. Znalazł sobie właśnie kozła ofiarnego w postaci syna, córka pewnie bardziej charakterna i lepiej radząca sobie w życiu, to omija ją z daleka. Nie daje zbyt dobrego wzorca na przyszłość, a już na pewno nie kreuje atmosfery etosu pracy. Jest duże prawdopodobieństwo, że synuś pójdzie w jego ślady i też zostanie frustratem wyżywającym się na innych i pasożytującym na innych. Jak tatuś.
      • bablara Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dosyć s 31.08.15, 11:05
        Moim zdaniem większość osób, które tutaj piszą nie ma dzieci w wieku nastoletnim. Sama mam 15 latka w domu. Różnica tylko taka miedzy synem autorki a moim jest taka,że mój syn świetnie się uczy. Nie jestem taka pobłażliwa jak autorka i powiem szczerze ,ze czasami mam ochotę syna zdzielić i więcej go nie oglądać. Ja nie zwalałabym całej odpowiedzialności na męża. Tylko przyjrzałabym się również co robi synek , a nawet sama autorka. Dzieci w tym wieku są nie do wytrzymania. I u mnie to wygląda tak, jeśli ja proszę syna o coś ,a on mnie pyta z wielkim fochem , to mąż potwierdza ,ze tak musi to zrobić. I odwrotnie. My trzymamy jedna stronę. A z maila autorki wnioskuję ,że mąż może prosić , ale syn tego i tak nie robia, a matka zawsze znajdzie usprawiedliwienie dla synka.
        • berta-death Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dosyć s 31.08.15, 11:08
          Potem chłopak samobójstwo popełni i znów wszyscy będą mówić, że to przez gry komputerowe, nie przez patologiczną rodzinę.
          • czoklitka Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dosyć s 31.08.15, 11:10
            Właśnie, w dodatku synalek synalkiem, ale zachowanie ojca pozostawia zbyt wiele do życzenia.
            • mendiga Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dos 31.08.15, 11:16
              Taka kultura. A potem się dziwią, że silniejszy się wyżywa na słabszym nie tylko w domu, ale i w pracy, na ulicy itd. Jak nie ma podstaw w postaci poczucia "nie, w taki sposób tych spraw nie załatwiamy. Mogę być wku...ony, słusznie oburzony, ale nikogo nie mogę terroryzować, bo sam nie chciałbym być tak traktowany", to co go powstrzyma? Przecież nie presja społeczna, której ewidentnie nie ma. Chamstwo i okrucieństwo uchodzi. Kto się przeciwstawi? Zwłaszcza jeśli jest cień uzasadnienia dla oprawcy, a ofiara nie jest kryształowa.
              • czoklitka Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dos 31.08.15, 11:29
                No taka kultura.

                A wg mnie kryształowa to nie jest autorka, która się boi czy wydoli bez męża (ciekawe, czy w ogóle się zainteresowała możliwością otrzymania alimentów na syna, czy tylko sobie marudzi, bo i tak chłop jakiś musi być)...
                • mendiga Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dos 31.08.15, 11:55
                  Dlaczego? Zanim się rozwali, dobrze jest podjąć próby uratowania tego, co jest. Czy mąż rzeczywiście ma jakieś skrzywienie charakterologiczne, autorka może sama dociec, analizując, czy już w przeszłości nie wykazywał jakichś niepokojących objawów ("spektakularny" egocentryzm, notoryczne wyszukiwanie win w otoczeniu, skłonność do psucia atmosfery "za wszelką cenę", niezdolność i brak woli do spojrzenia na świat oczami drugiej strony, skłonność do kreowania i podtrzymywania konfliktów "na śmierć i życie", skłonność do nadużywania pozycji silniejszego itd.).

                  Pomyśl, jakie zgliszcza zostałyby, gdyby oni się teraz rozeszli bez prób zmiany sytuacji (każdy musiałby nad tym pracować, a nie że tylko ojciec, bo to wszystko jego wina).

                  Jeśli mąż jest typem człowieka, który i świętego zmiesza z błotem i będzie gnębił (bo lubi - a wierzcie mi, są tacy ludzie i nie chcielibyście NIGDY znaleźć się w stanie zależności od nich), to i tak nie ustąpi ani o krok. I wtedy rzeczywiście można myśleć o odejściu (żeby uchronić dzieci przed przemocą) właściwie z czystym sumieniem. Ale jeśli ojciec zakapuje, że właśnie niszczy życie swojej rodzinie i że można to zahamować, to należy nad tym pracować.
                  • czoklitka Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dos 31.08.15, 12:36
                    Dlatego, ze miarka się już przebrała.

                    >Pomyśl, jakie zgliszcza zostałyby

                    Nie można wykluczyć że próby wysłania lub wysłanie ojca na terapię spowoduje nasilenie się tych jego "dogadywanek" wobec rodziny, nie tylko w ilościowym ale i jakościowym sensie. Czyli że z deszczu rodzina wpadnie pod rynnę. Ich trauma może być jeszcze większa. Nie wiem, czy po tylu latach niezdrowych stosunków warto jest tak ryzykować i dawać szansę. Nie wiem. W dodatku autorka nic chyba o terapii nie pisała (no chyba ze akurat o tym nie przeczytałam).
              • berta-death Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dos 31.08.15, 12:10
                Obawiam się, że zdecydowana większość Polaków pochodzi z rodzin takich jak z powieści Ewy Ostrowskiej:
                ksiazki.onet.pl/ewa-ostrowska-przemoc-awans-solidarnosc/n66tzw
                czy tego typu reportaży:
                www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1540243,1,tata-kazirodca.read
                A potem jest tak, jak w tym powiedzeniu, że chłop ze wsi wyjdzie, ale wieś z chłopa nigdy. Bądź z parafrazy tego powiedzenia, że menel z rynsztoka wyjdzie, ale rynsztok z menela nigdy.
                I nawet jak ktoś się zresocjalizuje, jak nauczycielka Renata K z reportażu Mariusza Szczygła:
                wyborcza.pl/duzyformat/1,133129,14167740,Sliczny_i_posluszny.html
                I ta resocjalizacja spowoduje to, że przestanie innych katować, gwałcić i zabijać, to nie spowoduje ona tego, że przestanie być socjopatą wyżywającym się na innych. Zmieni tylko metody. Nie mogę uczniów okładać kablem, to będę im dawała pały za byle co, łącznie z tym, że mają długopis w nie tym kolorze, w jakim sobie ubzdurałam, że mają mieć. Niech mają, niech poczują moją moc, niech mam poczucie władzy nad innymi.

                Za każdą z tych patologii stoi zaburzone postrzeganie swojej roli w rodzinie i społeczeństwie. Każdy kto ma choćby namiastkę władzy czy przewagi nad innym, czuje się niczym biblijny Jahwe. Jam jest bóg jedyny i wszyscy macie być moimi psami, robić co wam każę a jak nie to poczujecie mój gniew. W zasadzie poczujecie go nawet wtedy kiedy będziecie śliczni i posłuszni, bo wyprowadzić mnie z równowagi przecież może każdy, nawet ten, nad którym nie panuję a odreagować stres przecież muszę, wszakże niezdrowo jest żyć w stresie. I jak sobie ktoś może na to pozwolić, to zachowuje się jak siostra Bernadetta albo biskup Wesołowski. Jak sobie nie może pozwolić, to tylko słownie poniża innych, wydziera się, wyzywa, obraża, złorzeczy, stosuje przemoc ekonomiczną i emocjonalną.

                A potem dzieciaki odreagowują domowe stresy w szkole, na podwórku i w sieci. Hejtem i mobbingiem doprowadzają się nawzajem do samobójstw. Znęcają się nad zwierzętami i słabszymi kolegami, albo wchodzą w drugie ekstremum i zostają ofiarami klasowymi, które każdy może obrazić, opluć a nawet kamieniem rzucić.
                Jak dorosną to w domu powtarzają wyniesione z własnego dzieciństwa schematy, niczym fala w wojsku. W pracy zachowują się mniej więcej jak te osobniki:
                wyborcza.pl/duzyformat/1,147365,18541186,terapia-przez-ponizanie-niepelnosprawnych.html
                Jak są trochę bardziej okrzesani, to jest to tylko zwykły mobbing w miejscu pracy. Albo podejmowanie jakichś zwyrodniałych decyzji administracyjnych w stylu odmawianie umierającym na raka morfiny. A potem się ludzie dziwią skąd to się wszystko bierze, dlaczego ktoś kogoś sponiewierał na porodówce, zamiast wykazać empatię i okazać wsparcie, dlaczego zamiast współczuć z powodu żałoby, ludzie szydzą ze śmierci czyjegoś zmarłego męża, dziecka, rodzica, dlaczego policjanci wyrzucili na bruk chorą na Alzheimera i zostawili na pastwę losu.

                Jak się tego wszystkiego nie stłamsi w zarodku, to nie wyjdziemy z mroków średniowiecza a patologii będzie przybywać.
        • kura_wuja Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dosyć s 31.08.15, 13:09
          Madrze prawisz kobieto, bardzo madrze.
        • fuzja-jadrowa Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dosyć s 01.09.15, 16:41
          > a matka zawsze znajdzie usprawiedliwienie dla synka.

          Nie usprawiedliwienie dla synka, tylko brak usprawiedliwienia dla zaburzonych reakcji ojca. Jak gościu ma problem z panowaniem nad sobą, nie przebiera w słowach i co drugi dzień mówi dziecku, że dla niego nie istnieje, to może niech się zacznie leczyć.
        • to.niemozliwe Re: Za 10 lat będzie wątek, że "synowa ma dosyć s 01.09.15, 22:06
          Zgadzam się z tobą. Trzymać się podjętych ustaleń, konsekwencja i jasno stawiać sprawę wobec dzieci, że jak się jest rodzina, to ma się obowiązek pracy na rzecz rodziny. Co jest zresztą ogólnym paradygmatem funkcjonowania w grupie.
          Bardzo dobrze pisał o tym Steven Covey w "siedmiu nawykach szczęśliwej rodziny". Np. usiedli z dziećmi i rozpisali czynności w domu do wykonania, że wskazaniem ile czasu na nie potrzeba. Wyszło na to, że mama potrzebuje 23h na dobę, żeby wszystko sama ogarnąć. Inna historia była z podlewanie trawnika. Steven powiedział, że może podlewać, jak syn bedzie nim w tym kierowal i nadzorował go (ojca).... a co było dalej, to sami poczytajcie. 😊
    • varia1 Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 16:30
      >Mój maż stracił dobrze płatną pracę w biurze i od trzech lat pracuje fizycznie. Nie mógł sie długo uporać z tą >sytuacją ale w tej chwili zarabia całkiem dobrze, z tym ze pracuje nieprawdopodobnie ciężko. Praktycznie nie >ma go od świtu do nocy, bo bardzo chce zapewnić nam w miarę dobrą sytuację finansową.

      faktycznie, kawał drania

      >Syn jest rzeczywiście trochę leniwy , uczy się na trójkach i czwórkach, często wychodzi z kolegami ale nie >pali, nie pije i nie jest w złym towarzystwie. Jest introwertykiem i często siedzi u siebie w pokoju albo gra w >gry. Jak o coś go poproszę to to zrobi ale nigdy sam z siebie.

      to 15-letni chłopak, nie widzisz tutaj jakiegoś wychowawczego błędu ? za moment powinien myśleć o usamodzielnieniu się, a ty go trzymasz pod kloszem

      >Bardzo często myslę ze chcialabym się poprostu odejść z dziećmi ale nie mam dokąd, bo mieszkanie jest moje, więc dokąd?

      a spakować tego męża drania nie wypada, prawda?

      >A dodatkowo nie wiem czy dam radę finansowo sama.

      i tu jest pies pogrzebany. Ty po prostu chciałabyś żeby mąż i dobrze zarabiał i nie oczekiwał niczego dla siebie. A nie uważasz, że jako matka powinnaś dzieciom wytłumaczyć że ojcu się należy szacunek, dlatego że bardzo ciężko pracuje dla rodziny? Ja nie bronię przemocowców... ale z tego co piszesz to wygląda mi bardziej na to że facet jest cholernie przemęczony i nie znajduje zrozumienia u najbliższych, dla których tak ciężko i pewnie poniżej swoich kwalifikacji pracuje.
      Zamiast pielęgnować introwertyzm i lenistwo syna, postaw go trochę do pionu, córce też nie zaszkodzi. Nie wierzę, że huknie na dzieci, kiedy córka poda mu obiad po pracy a syn pomoże w koszeniu trawnika. Płacz tu nic nie pomoże, nie hoduj pasożytów, pomyśl czy wasze dzieci przetrwałyby gdyby nagle was zabrakło?

      jeżeli kiedyś mąż nie reagował tak gwałtownie to szukałabym przyczyn w przemęczeniu, frustracji... nie wiem czy pamiętasz, ale zaledwie dwadzieścia lat wcześniej, od nastolatków naprawdę wymagało się udziału w domowych obowiązkach



      • koszmarna.baba Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 17:54
        Varia1 zgadzam się z Tobą z jednym wyjątkiem: nie jestem pewna czy to na pewno jest drań, którego należy pakować. Moim zdaniem od nastolatków trzeba już wymagać zaangażowania w funkcjonowanie domu zamiast usprawiedliwiania i umacniania lenistwa.
        • varia1 Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 18:21
          może nie wyraziłam się jasno, ta uwaga o spakowaniu pana miała zabrzmieć nieco sarkastycznie, no bo jak tu spakowac męża który haruje jak wół i zapewnia rodzinie byt ?
      • berta-death Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 18:18
        Na szacunek to sobie trzeba zasłużyć. Darcie ryja i poniewieranie najbliższymi niestety nie jest szacunkogenne. Ani dzieci ani żona nie są jego niewolnikami, żeby musiały wokół niego skakać i mu obiad pod ryja podstawiać. A już na pewno nie jak na nich wrzeszczy. Jest dorosły, niech się sam obsługuje, albo sobie wynajmie służbę, tylko że do tego trzeba zarabiać odpowiednio. Jak czegoś chce to, niech sobie przypomni o magicznych słowach, bo nawet ukraińska służąca nie będzie pracować w takich warunkach i nie pozwoli się tak traktować.

        Nie mówiąc o tym, że wystarczy, nagrać te jego ekscesy i przedstawić jako dowód w sądzie, żeby gość poszedł siedzieć za znęcanie się nad rodziną. Ustawa o przemocy w rodzinie dokładnie te kwestie reguluje, więc nawet nie ma co gościa usprawiedliwiać. I nie ważne jakie kto ma prywatne przemyślenia w tej kwestii, to co on robi, jest w świetle prawa przestępstwem. I na dobrą sprawę administratorzy forum powinni ten wątek wraz z IP wątkodawczyni zgłosić do prokuratury, bo inaczej jest to zatajanie przestępstwa.
        • varia1 Re: mąż ma dość syna 31.08.15, 18:37
          ale nie masz takiego wrażenia że wątkodawczyni zrobi wszystko żeby zachować obecny status materialny, nawet łykając tabletki na nerwicę ?
          nie pochwalam takiego zachowania ojca wobec syna jak opisane tutaj
          ale nie pochwalam też wychowywania dzieci na pasożytów, które nie potrafią docenić wysiłku rodziców

          myślę że problem jest gdzieś pośrodku, ojciec jest przemęczony, a syn w trudnym wieku, matka traktuje dzieci jak święte krowy, ale nie broni swojego zdania zdecydowanie tylko w kącie chlipie i łyka proszki by tyran przynosi kasę do domu
          • koszmarna.baba Re: mąż ma dość syna 01.09.15, 16:27
            A ja widzę takie osoby tego dramatu:
            - przepracowany, wybuchowy ojciec
            - zbyt wyrozumiała, litościwa mamusia
            - leniwy, wygodnicki synek
            NIKT tam nie jest bez winy!
            • koszmarna.baba Re: mąż ma dość syna 01.09.15, 16:41
              A tak w ogóle 15-latek, który zamiast zrobić to o co ojciec prosi woli płakać bo dostał opier... to już całkowita żenada.
              Do autorki wątku: obejrzyj film pt. "Ballada o Januszku" może on przemówi do Twojej wyobraźni.
              Do Berty-death: a czy Ty chciałabyś pracować po kilkanaście godzin dziennie dla rodziny i być przez tę rodzine traktowana gorzej niż dojna krowa? Z obowiązkami ale bez praw? Weź pod uwagę, że to nie jest małe dziecko, którym należy się opiekować ale prawie dorosły człowiek od którego TRZEBA już wymagać zaangażowania i odpowiedzialności.
              • fuzja-jadrowa Re: mąż ma dość syna 01.09.15, 16:55
                > A tak w ogóle 15-latek, który zamiast zrobić to o co ojciec prosi woli płakać b
                > o dostał opier... to już całkowita żenada.

                Żenująca, to jest Twoja wypowiedź. Myślisz, że skąd ten płacz? To efekt kumulacji wszystkich negatywnych emocji związanych z nienormalną relacją z ojcem.


                > ale prawie dorosły człowiek od którego TRZEBA już wymagać zaangażowani
                > a i odpowiedzialności.

                Gdyby ojciec ciągle darł na mnie ryja, stawałabym okoniem (i tak też robiłam). Wymaganie nie oznacza poniewierania i wyżywania się na otoczeniu.
              • mendiga Re: mąż ma dość syna 01.09.15, 17:09
                > A tak w ogóle 15-latek, który zamiast zrobić to o co ojciec prosi woli płakać b
                > o dostał opier... to już całkowita żenada.

                Ty naprawdę wierzysz w to, że taki ojciec o cokolwiek prosi? Za dużo seriali oglądasz.

                I w ogóle ta dyskusja jest rozkoszna pod innym względem. Wyobraźcie sobie bowiem, że w ten sposób nie jest traktowany syn, ale żona, w opinii męża - a może i obiektywnie - zbyt leniwa jak na żonę takiego zaharowanego przemęczonego krzykacza. I co?

                Otóż to, że to, co wobec żony byłoby przemocą, stosowane wobec dziecka przemienia się nagle w wychowywanie.

                Serio. Żal czytać.

                Tak, jakby nie dało się wymagać pewnych zachowań, nie mieszając zależnego od siebie człowieka z błotem i nie łamiąc mu psychiki. Gdzie wy się chowaliście? Wasi rodzice też zachowywali się tak, jakby was nienawidzili i jakbyście byli z gruntu nieudani i bezwartościowi? A może właśnie mieliście wielkie szczęście takiej przemocy na sobie nie doświadczyć, ale wyobraźni Bozia poskąpiła i stąd to jeżdżenie po synu i przechodzenie do porządku nad zachowaniem ojca?
                • alpepe Re: mąż ma dość syna 02.09.15, 14:46
                  Może my się nie zachowywaliśmy jak lenie śmierdzące, którym trzeba wszystko podsunąć pod pysk, bo im się należy?
                  Na to nie wpadłaś???
                  Chłopak nie ma wyrobionego poczucia przyzwoitości, że nie jest księciem udzielnym, tylko każdy w jego rodzinie powinien coś robić. Matka to w nim wzmacnia, a ojciec nie potrafi powiedzieć jak człowiek, bo może u niego w domu się nie rozmawiało, tylko drze się na chłopaka, bo myśli, że u młodego powinno automatycznie zaskoczyć. Niestety nie zaskoczyło. Ty widzisz ojca-potwora, ja widzę śmierdzącego lenistwem maminsynka z głupawą mamuśką, którzy pasożytują na przemęczonym i podłamanym życiową porażką (praca fizyczna zamiast biurowej) ojcu. Wszystkie trzy osoby tkwią w tej matni, ale niestety ani wątkodawczyni, ani młody ani ojciec tego nie przeczytają i nie wezmą do serca.
                  • mendiga Re: mąż ma dość syna 02.09.15, 15:07
                    Jezus, jakieś problemy z agresją? He, he...
      • fuzja-jadrowa Re: mąż ma dość syna 01.09.15, 16:36
        > Ja nie bronię przemocowców... ale

        Tak, tak, nie bronisz, ale szukasz usprawiedliwienia dla zachowań (popie...nego btw) tatuśka. To wystarczy.

        • koszmarna.baba Re: mąż ma dość syna 01.09.15, 18:12
          Trzeba chyba niektórym przypomnieć, że taki pobłażliwy i dający dziecku pełnię władzy system wprowadziła jakiś czas temu szwecja. Efekt jest taki, rodzice za zabronienie dziecku wyjścia na nocną imprezę zostają oskarżeni (o to co małolatow akurati wpadnie do łepetyny) i niejako z automatu skazani na więzienie a tamtejsi młodzi "mężczyźni" nie nadają sie do służby wojskowej.
          Ja wiem, że niektórym dzieciom wystarczy dezaprobujące spojrzenie rodzica ale wiem też że niektórzy potrafią patrząc bezczelnie w oczy zapytać: bo jak nie to co mi zrobisz? I co napiszesz do takiego litanię błagalną czy będziesz jak służąca obsługiwać bezczelnego smarkacza?
          Mam po sąsiedzku przykład co wyrosło z rozpieszczonego jedynaka, któremu mamusia nawet butów nie pozwalała samodzielnie wyczyścić. Chłopak ma 21 lat nie uczy się, nie pracuje za to pali, popija i zaczyna hazardowo grać w karty. Gdyby tatuś tego "złotego młodzieńca" zmusił - bo chłopak sam z siebie nie tknie się niczego - do jakiejkolwiek pracy to mamusia napisałaby dokładnie to samo co autorka wątku.
          Znam też przykład mamusi która synkowi nawet własnego pokoju nie pozwalała sprzątać bo "przecież on taki zmęczony wraca ze szkoły" później płakała że policja się na niego uwzięła i po dwa razy na miesiąc zatrzymywała za chuligaństwo a on przecież niewinny i w ogóle takie dobre dziecko.
    • miau.weglowy jak by na to nie patrzec 01.09.15, 17:49
      to jest tu element przemocy emocjonalnej. mlody moze i jest leniwy, ale teksty zapuszczane przez ojca to przemoc i tyle. rodzic powinien sie ogarnac i byc swiadom konsekwencji sposobu, w jaki traktuje dzieci. czasami mozna podniesc glos, ale pewnych tekstow nie powinno sie uzywac w stosunku do dziecka NIGDY.
      co do nastolatkow, mam dzieci i ZARAZ to standardowa odpowiedz nastolatka.
      rodzice musza troche stosowac i humoru, i tlumaczenia, i sprytu, troche nagrod/kar, mniej wojska, a generalnie wiecej kultury. negowanie wartosci czlowieka, bo nie zrobil czegos idealnie jest destrukcyjne. rownie dobrze mozna temu ojcu powiedziec, ze sie go nie lubi (jako meza, ojca), nie chce znac i on dla rodziny nie istnieje, skoro zostal zwolniony z pracy. absurd.
    • mozambique Re: mąż ma dość syna 02.09.15, 15:22
      ja ma pytanie - która z pań ciezko pracowała kiedykolwiek ffzycznie na stałe, rekami i nogami ?
      nie nie, chodzi mi tu o wykłądanie towaru w markecie ( choc to ciezkiei, nie pzrzecze) ale taka meską , wykanczajacą robote fizyczną - budowa, rozładowywanie wagonów, statków, kopanie czegokolwiek, noszenie, dzwiganie, mróz czy upał, ulewa czy susza , tak powiedzmy po 18 godzin na dobę, regularnie zarywając noce ?

      bo ja nie ale obserwowałam ludzi tak pracujaćych i wiem co po takiej trzydniówce po 16 godzin ( z nocami) to nie czlowiek tylko zombie

      zestawienie tak dokumentnei sprutego ojca z pyskatym leniwym nastolatkiem i jego kwoczącą mamusią to wybuch gwarantowany
      • kalllka Re: mąż ma dość syna 02.09.15, 15:35
        Bo ale wstępny post nie miał:
        - dokumentnie sprutego ojca,
        ni tez,
        - pyskatego, leniwego nastolatka.
        Skąd wiec tobie takie negatywne określenia ustawiające cała sytuacje w fałszywym świetle, przyszły, mozambique?
        • mozambique Re: mąż ma dość syna 02.09.15, 15:38
          "z tym ze pracuje nieprawdopodobnie ciężko. Praktycznie nie ma go od świtu do nocy"

          "Syn jest rzeczywiście trochę leniwy"jak o coś go poproszę to to zrobi ale nigdy sam z siebie.

          czyżby ?
          • kalllka Re: mąż ma dość syna 02.09.15, 16:02
            Czyżbys uważała za logiczne, mozambique,
            ze
            > > jak trochę leniwy..., to
            > pyskaty
            /?/
      • mendiga Re: mąż ma dość syna 02.09.15, 15:35
        Nie no, usprawiedliwienia ojca to już były.
        Serio, mamy to załatwione.
        • mozambique Re: mąż ma dość syna 02.09.15, 15:38
          no i wiec koniec tematu i zamykamy wątek ?
          • mendiga Re: mąż ma dość syna 02.09.15, 16:02
            Zauważam dyskretnie (może zbyt subtelnie), że to dyskusja z serii "zgwałcił ją, bo miała krótką spódniczkę, więc to jej wina"/"choćby była naga, nie miał prawa jej zgwałcić, więc to on jest winien".
            Tylko spróbuj wyskoczyć tu z czymś takim jak nr 1. Nie usłyszysz, że gdyby nie była ku..., to nic by się nie stało. A w tym wątku i matkę, i syna tak sponiewierano, że nawet mnie to trochę dziwi, choć myślałam, że etap dziwienia się mam dawno za sobą.

            Ale luz. Edukacja ws. przemocy psychicznej może za sto lat, bo widać, że jeszcze nie ten etap cywilizacyjny. O ile Polska dociągnie taki szmat czasu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka