annavel
12.10.15, 14:54
Poznaliśmy się gdy był w odwiedzinach u rodziny Polsce, spedzilismy razem kilka dni, miłe randki pare całusów. Było bardzo miło i sympatycznie. Dostałam zaproszenie do UK na pare dni. Po wyjezdzie znajomosc utrzymujemy w dalszym ciągu, pisze do mnie cały czas, od rana do wieczora jest kontakt smsowy itd. Nawet bilet mi zakupił, pieniązki mu oddałam oczywiscie. Wyjazd ma sie odbyc za miesiac, wiadomo to duzo czasu kazdy moze sobie na miejscu kogos poznac. Nie kryje ze zawrocił mi w głowie, fajny normalny facet,i ja myslałam ze równiez ma podobne zdanie
I nagle wczoraj ni z gruchy ni z pietruchy mówi do mnie:"nie jestem na razie gotowy na powazny zwiazek, potrzebuje oddechu(po 5latach laska go pusciła w trabe z kolega, jakies 3 mce temu), ciesze sie ze przyjezdzasz i jest mi bardzo miło, ale wole byc z toba szczery zeby potem zalu nie było. Ja podchodze do naszej znajomosci ze spokojem zeby sie miło rozczarowac i sparzyc a co ma byc to bedzie"
Powiedziałam ,mu ze nie potrzebnie mi mówi takie rzeczy, bo zdaje sobie sprawe ze nasza znajomosc jest spontaniczna i raczej ma małe szanse na przetrwanie z uwagi na ogledłość, ze bardzo sie ciesze ze sie poznalismy i miło mi ze sie zobaczymy, ale z takim zdystansowanym podejsciem to nie pomaga znajomosci.
Jakby zrozumiałe jest ze samo pisanie troche meczy i coś sie wypala i emocje same opadaja,ale wolałabym tego nie słyszec.
Nawet dodał ze juz mi materac załatwił do spania. LOL