Dodaj do ulubionych

Przykry problem

25.10.15, 19:18
Witam Was!

Mam pewien trudny dla mnie problem i może ktoś z Was pomoże mi go rozwiązać. Otóż od paru lat mieszkam poza krajem, ułożyłam tu sobie życie, mam swoją własna mała rodzinkę i małego synka. Moja matka odwiedza nas raz na jakiś czas, ale niestety nie są to zbyt miłe odwiedziny i zaczyna się to odbijać na dziecku. Normalnie mamy w domu ciepla atmosferę, rzadko się kłócimy i wszyscy się wzajemnie szanują. Jak moja mama nas odwiedza, zaczyna krytykować nasz sposób życia, wychowanie syna, jedzenie jej tez nie smakuje. Znajomi na wieść o odwiedzinach matki reagują "o jak cudownie, ze babcia przyjechala, i pewnie Wam trochę pomaga", wtedy mi jest przykro, bo ona nam w niczym nie pomaga. Zupełnie w niczym, chce żeby to jej we wszystkim pomagać i usługiwać. Na spacerze ważniejsze są dla niej zakupy, a nie fakt, ze mały w tym czasie chciał się pobawić na powietrzu. Sama nie ciagam go nigdy po sklepach, bo złe znosi takie środowisko. Moja matkę nie interesują potrzeby wnuka, np ze jest głodny, zmęczony itd. On mi sam raz powiedział, ze babcia go nie kocha, po tym nie mogłam spać cała noc. Pobawiła się z nim może ze dwa dni po przyjeździe a potem już nie, ważniejsze były sprawy zawodowe i zakupy.
Po jej ostatnim wyjeździe w ogóle nie czułam ze miałam urlop, bo nie odpoczęłam.
Nie wiem, co mam zrobić, bo nie wierze, żeby jej nie zależało na własnym wnuku, nie powinnam odcinać kontaktu wnuka z babcia. Jednocześnie sytuacja jest na tyle przykra, ze ja już nie mam siły na kolejne takie odwiedziny. Sama jako dziecko tez nie miałam łatwo i nie chce, żeby mój syn miał takie same przykre doświadczenia z moja matka.
Czy ktoś może podsunie jakieś pomysły, jak rozwiązać problem?
Obserwuj wątek
    • six_a Re: Przykry problem 25.10.15, 19:29
      >Po jej ostatnim wyjeździe w ogóle nie czułam ze miałam urlop, bo nie odpoczęłam.
      a to ona tam do pracy do ciebie przyjeżdża i leniwa zołza się po sklepach obija, zamiast koło dzieciaka robić?

      podobno pistacje podrożały.
      • fafa30 Re: Przykry problem 25.10.15, 19:47
        Nie chodzi o to, żeby mnie wyręczała, tylko żeby choć trochę wykazała inicjatywę. Ona jest tak pasywna jak na babcie, ze zaczyna, się dziwić jak ona mnie dała radę wychować. ona nawet nie chce sama z dzieckiem zostawać, "a co ja zrobię jak on mi się zacznie wydzierać?". Dla porównania teściowa przychodzi i sama go zabiera na dwór i gra z nim w piłkę. Z moja matka nie ma na to szans :(
        • miau.weglowy Re: Przykry problem 25.10.15, 19:54
          no a ma taki obowiazek? chyba pryzjezdza jako gosc do was? mnie to zawsze wkurza, keidy ludzie uwazaja, ze babcia/dziadek MUSI lubic i MUSI zajmowac sie wnukami. a moze wlasnie ona to czuje,ze niby zaprosilas ja, ale tak naprawde to wlasnie masz urlop i chcesz po prostu MIEC Z GLOWY wlasnego dzieciaka. i taki jest glowny cel i zamysl zaproszenia jej.
        • six_a Re: Przykry problem 25.10.15, 19:56
          obstawiam, że jest równie aktywna jak ty.
        • leptosom Re: Przykry problem 26.10.15, 11:59
          wydaje mi się, że popełniłaś błędy w wychowaniu matki. źle ją wychowałaś. to samo z synem.
    • paco_lopez Re: Przykry problem 25.10.15, 19:53
      skoro mieszkasz poza krajem, to ta straszna matka odwiedza cię niezbyt często. tak swoją drogą fajnie, że jest darska jeszcze i interesuje się tym samym co każda bezdzietna już osoba. Może dobrze też , że pokazuje ci, że właśnie potrzeby wnuka wcale nie są najważniejsze. W ten sposób wychowuje się roszczeniowych darmozjadów. Dziecko musi też widzieć , że inni mają potrzeby i nie należy mu pozwalać na demonstrowanie niedomagań w sklepie. Co będzie jak sam będzie musiał iść w kolejkę do kasy ? Pozdrów mamusię ode mnie. W końcu i tak wróci do kraju.
      • berta-death Re: Przykry problem 26.10.15, 23:30
        Roszczeniowego darmozjada wychowuje się przy pomocy takich osób jak ta babcia. Czyli dorosła osoba, która ma być wzorcem prawidłowych zachowań ma wszystko i wszystkich w dupie i prawem silniejszego wymusza na innych spełnianie jej zachcianek. Oczekuje, że wszyscy się dla niej poświęcą, bo inaczej foch i scena. I po kilku takich akcjach dzieciak uczy się, że to są jedynie słuszne normy społeczne, do których trzeba się dostosować. Czyli i on nie może się z nikim i niczym liczyć i powinien prawem silniejszego zaspokajać wyłącznie własne potrzeby. A potem głosuje na Korwina.
    • marta12321marta Re: Przykry problem 26.10.15, 00:59
      Rozumiem Cię! Też miałam trudne stosunki z matką i nie chciałabym, żeby moje dziecko miało z nią podobne jako z babcią. Na początku podeszłam do sprawy z nadzieją i zaufaniem, ale kiedy okazało się, że nie respektuje zasad, które panują w mojej rodzinie, robi odwrotnie niż ją prosimy (sprawy diety dziecka związane z chorobą, ignorowanie przykrych emocji itp), a tłumaczenie nie pomogło, to musieliśmy zmienić rodzaj kontaktów i, co najważniejsze, własne oczekiwania. To drugie zresztą trudniej było zmienić, bo każdy jakieś oczekiwania ma, a w rodzinie, gdzie emocje wchodzą w grę, to już w ogóle.

      Wcześniej częściej prosiliśmy o opiekę, teraz - tylko jeżeli nie ma naprawdę innego wyjścia. Spotkania najchętniej pod nadzorem. I przestaliśmy oczekiwać, że będzie tak, jak sobie to wyobrażaliśmy. Psycholog mówi, że trzeba naprawdę się postarać, żeby realnie skrzywdzić dziecko, więc sporadyczny kontakt nawet z kimś, czyje podejście nam nie odpowiada, nie zostawi trwałego śladu.

      Widzę, że Ty też masz wyobrażenie tego, jak chciałabyś, żeby Twoja mam spędzała czas z synkiem. Masz też wyobrażenia o tym, jak Ty byś chciała odpocząć w czasie jej wizyty. Naprawdę to całkowicie zrozumiałe, ale... Być może to jest niemożliwe i nigdy się nie wydarzy. Jeżeli rozmowa nie pomoże, to taki stan rzeczy trzeba zaakceptować i na to się psychicznie przygotować. Nie wymagać nic ponad to, co działo się podczas ostatniego jej pobytu. Dziecko w swoim życiu napotka różnych ludzi, takich emocjonalnie dalekich też. Nie ma powodu, żeby nie uczyło się o tym już teraz. A od kochania ma Was, rodziców :) I wspaniałą drugą babcię - super, ze ona jest :)
      • marta12321marta Re: Przykry problem 26.10.15, 01:04
        Aha, jeszcze a propos krytykowania itd - porusz ten temat przed jej następnym przyjazdem (że kiedy jest gościem, to żeby nie komentowała, bo przecież wszyscy chcecie spędzić przyjemnie ten czas, powiedz, że np. rozmawialiście o tym z mężem) i potem się na to powołuj. Nie wiadomo, czy podziała, ale jest Was więcej, może będzie jej głupio.
        • 3-mamuska Re: Przykry problem 26.10.15, 01:56
          A moim zdaniem przesadzasz np. O zakupach czemu dziecka nie można zabrac? Babcia jest na urlopie i chce zobaczyć co jest w sklepach w innym kraju, babci tez należy sie spełnić jej zachcianki jak i dziecka. Wysoczyzna kompromis .
          Inna sprawa to krytyka was i waszego życia.
          Jak ci złe to nie zapraszaj albo skróć wizyty.
          Sami sie waśnie za bardzo nad dzieckiem rozczulacie i małemu wydaje ze babcia go nie kocha ,bo nie spełnia każdej zachcianki.
    • lled Re: Przykry problem 26.10.15, 17:12
      ja bym polecil przeprowadzic sie z rodzina z egiptu do polski.
    • varia1 Re: Przykry problem 26.10.15, 17:50
      a jest gdzieś jakiś wzorzec ogólnie przyjęty, jak taka babcia w odwiedzinach powinna się zachowywać?
      nie wszystkie babcie tracą głowy na punkcie wnuków, może tak jest nawet zdrowiej?
      jeśli jako dziecko nie miałaś łatwo z matką i ciągle to w tobie siedzi, to nie rozumiem po co te jej wizyty? udręczać się lubisz?
    • berta-death Re: Przykry problem 26.10.15, 23:26
      Nie zapraszaj jej jak jest upierdliwa i psuje atmosferę. Od toksycznych ludzi trzeba się trzymać z daleka.
    • czoklitka Re: Przykry problem 27.10.15, 08:30
      Po pierwsze, twoja matka nie ma obowiązku wam pomagać, gdy przyjeżdża do was. Po drugie, skoro was krytykuje, no to można zwrócić jej uwagę, żeby przestała krytykować, a jeśli to nie poskutkuje, no to można ją jeszcze rzadziej zapraszać albo w ogóle. Po któreś z kolei, obowiązek posiadania fizia na punkcie dziecka czy wnuka nie istnieje.
      • berta-death Re: Przykry problem 27.10.15, 12:30
        Skoro przyjeżdża wyłącznie jako gość hotelowy, niech płaci za swój pobyt, sama się obsługuje i zachowuje jak gość. I oczywiście niech nie oczekuje, że ktoś się nią zajmie na stare lata, bo córka też takich obowiązków nie ma. Niech sobie babsko idzie do domu starców. Co może nie być sielanką zważywszy na wysokość przeciętnej emerytury i jakość tych placówek.
        Bo jak ktoś nie widzi rodziny przez ruski rok i w końcu przyjedzie ją odwiedzić na kilka dni, to normalne jest, że dzieci i wnuki są atrakcją i chce się z nimi spędzać każdą wolną chwilę, żeby nadrobić stracony czas. A jak dla kogoś atrakcyjniejsze jest bieganie po sklepach, dokładnie takich samych jak w PL, bo przecież już dawno weszliśmy na globalny rynek, to coś mocno jest nie tak z relacjami rodzinnymi. A jak do tego, zamiast miło spędzać czas, zaczyna się czepiać i wszczynać awantury, to zakrawa już na patologię.
        I nie ma co babska usprawiedliwiać. Bo zapewne matką dobrą też nie była i dzieciom stworzyła dysfunkcyjną rodzinę. A zapraszają ją wyłącznie z uwagi na normy społeczne nakazujące z matkami utrzymywanie poprawnych relacji i znoszenie każdego ich zachowania. A to trzeba skorzystać z tego, że się wyjechało, zamieszkało w innej kulturze, w świecie, gdzie nikt człowieka nie zna i zerwać kontakty. Jak sobie chce pojechać na zagramaniczne zakupy, niech idzie do hotelu. Chyba, że ją nie stać i traktuje dom dzieci jak darmową noclegownię z darmową obsługą, bo wg jej mniemania należy się jej. Wtedy niech siedzi w domu. Nie brakuje osób uważających, że dzieci to są darmowe popychadła służące wyłącznie do zaspokajania matczynych zachcianek. W końcu po to je urodziła, żeby teraz koło niej skakały i znosiły jej fochy.
        • molly_wither Re: Przykry problem 27.10.15, 12:56
          Ach, coz za jasnowidztwo! Czesto tak obrazasz ludzi, o ktorych nic nie wiesz?
        • czoklitka Re: Przykry problem 27.10.15, 12:57
          Jeśli ktoś przyjeżdża do kogoś jako gość, to trudno spodziewać się i oczekiwać pomocy, przynajmniej ja tak uważam. Dalej, uważam, ze autorkę głównie gryzie to, ze babcia nie jest zainteresowana tym dzieciakiem, a przecież babcia nie musi być zainteresowana bóg wie jak mocno wnukami, bo na przykład może nie lubić dzieci.

          >Bo jak ktoś nie widzi rodziny przez ruski rok i w końcu przyjedzie ją odwiedzić na kilka dni,
          >to normalne jest, że dzieci i wnuki są atrakcją i chce się z nimi spędzać każdą wolną chwilę,
          >żeby nadrobić stracony czas.

          Dzieci mogą być (w końcu do nich się przyjeżdża), ale wnuki nicy czemu mają być? Na siłę mają być? Może ta akurat babcia tak ma, że lubi delektować się towarzystwem córki na jakichś zakupach, czy chce się podelektować córką ale bez piszczącego dzieciaka?
      • molly_wither Re: Przykry problem 27.10.15, 12:57
        Czoklitka to mądra osóbka:)
    • molly_wither Re: Przykry problem 27.10.15, 12:54
      Odpisuje z punktu widzenia tej drugiej strony, matki. Sa takie, które lubią matkować , babciować i w ogole sie poswiecac dla rodziny (kosztem wlasnego wolnego czasu, wygladu), najgorsze sa te, ktore nie maja wlasnego zycia i chca zyc zyciem dzieci i ich rodzin. Takiej matki osobiscie nie polecam, bo na dluzsza mete jest gorsza od tej, ktora niewiele interesuje najblizsza rodzina (mam na mysli rodziny jej doroslych juz dzieci). Tak czy siak, ile by taka matka nie pomagala i tak bedzie malo. Odczulam to ostatnio sama na wlasnej skorze spedzajac dwa tygodnie za granica u nowo narodzonej wnusi. Na poczatku robilam duzo w domu i chetnie, potem poczulam,ze jestem wykorzystywana. a ostatecznie poswiecilam moj 2tygodniowy urlop z firmy na wyjazd i pomoc. mam juz swoje lata, jakies zdrowotne problemy i sily juz nie te co dawniej. Ale im sie wydaje, ze ciagle jestem mloda i piekna (z dwojga zostalo mi to drugie). Mialam tylko DWA dni odpoczynku o domowej tyrki, zwiedzanie miasta i zakupy. Nastepnym razem juz pojade tylko na kilka dni. Nigdy wiecej na tak dlugo!
      • czoklitka Re: Przykry problem 27.10.15, 13:00
        A z autorki postu, coś mi się zdaje, wynika, ze autorka chciałaby zrobić ze swojej matki woła do roboty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka