grzeczna_dziewczynka15
20.12.15, 18:47
Może trochę za wcześnie, bo jeszcze kilka dni, ale jakoś tak mi się chce rok podsumować.
A więc jestem z siebie niezadowolona w wielu kwestiach - szczególnie pracowo-intelektualnej. Przeczytałam minimalną ilość książek i ileś tam nie dokończyłam tylko rozgrzebałam. Pracowo kuleję, bo nie ogarniam - biorę na siebie minimalnie mało, ale dla mnie za dużo. Za to był to rok imprezowy - chyba by nadrobić poprzednie kilka lat depresji i ukrywania się w domu.
Niestety imprezy i dobra zabawa tu i teraz nie oznaczają końca melancholii. Przepiłam sporo, a dochód spadł mi znacznie kilka miesięcy temu, a do tego wyczyściłam sobie kartę kredytową.
Ale to nie był zły rok - choć może zarzucie mi fałszywą świadomość;)
Byłam na dwóch fajnych festiwalach muzycznych, ludzie wciąż nie zniechęcili się do mnie towarzysko ani pracowo (o dziwo), mój chłopak wciąż ze mną jest i przyjaciółki też, jeszcze się nie zabiłam, specjalnie nie utyłam. Byłam na nartach, byłam gdzie indziej (nie za długo, ale zawsze trochę), poznałam trochę ludzi. No i odwiedziłam na chwilunię wspaniały Kraków. A do tego spędziłam miłe-wyluzowane wakacje grając w tenisa i bawiąc fajnego kuzyna i jego rodzinę. Popracowałam też wolontariacko - znowu, za mało, ale lepiej mało niż wcale.
A jak u Was?