joanna9969
09.02.16, 03:44
Jestem w zwiazku na odlegosc okolo 8 miesiecy
Nie jest to dlugo ale juz troche razem przeszlismy
Od zawsze roznila nas odlegosc 3 godzin no ale w Sierpniu on dostal prace jakies 8 godzin ode mnie i tam sie przeniosl ale nie zerwalismy , po jakims miesiacu moze poltorej wyszlo na jaw ze mnie oszukal , po prostu zamieszkal tam z dziewczyna o czym mi rzecz jasna nie powiedzial mi powiedzial ze ze znajomymi ,potem sie przyznal sam ale umniejszal fakt ze to tylko kolezanka ktora , nie wiadomo dlaczego , przysyla mu na telefon zdjecia z dziubkiem i z cycami na wierzchu .
Jak sie domyslacie nie bylam szczesliwa ale zazadalam zeby zostawil to prace i znajomych i przeniosl sie z powrotem do swojego miejsca zamieszkania i tak zrobil.
Chcialam bo zostawic wtedy ale sprawy potoczyly sie tak ze w starym miejscu nie po jego mysli i wpadl w depresje a ja czujac sie odpowiedzialana za to ze go z powrotem sciagnelam pooglam mu z tego wyjsc .
Koniec koncow dobrze sie skonczylo bo znalazl nowa prace i to blizej domu ale znowu przeprowadzka dalej ode mnie , tylko znowu czuje ze cos jest nie tak , kiedys rozmawialismy zaraz po mojej pracy ,sam zawsze dzwonil, teraz sie nie odzywa nawet do poznego wieczora i sie tlumaczy ze byl w sklepie itp . Jak ja cos napisze z wyrzutami to zaczyna sie odzywac bo on taki jest .
Jedyne wyjscie to nie odzywac sie wcale moze wtedy da sobie spokoj.
Ogolnie to bardzo go lubie i nawet jestem troche zakochana , ale jego zachowanie jest inne niz bylo i tak jakby mam przeczucie ze znow cos kreci , a byc razem w jednym miejsciu na stale, raczej przez jakis czas nie bedziemy i tak mysle czy jest to sens ciagnac.
Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne.