Dodaj do ulubionych

Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy?

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 20:49
Wiem ze nie mozna tego generalizowac, wszystkie przypadki sa indywidualne, ale
pewne wnioski mozna wyciagnac.
Czyli - czy po rozstaniu z partnerem (partnerka) mozliwy jest powrot? A jesli
tak, to czy zaczynac wszystko od poczatku, czy kontynuowac, jak gdyby nic sie
nie stalo?(ale tak sie raczej nie da). Czy moze z zalozenia sobie powiedziec -
"nie daje drugiej szansy" i koniec. Jakie jest Wasze zdanie?
Pozdr.
Obserwuj wątek
    • Gość: kama Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 24.08.01, 21:01
      Myślę, że ważny jest powód rozstania. Należę do osób, które dały drugą szansę.
      Jednak pomimo,że minęła już dekada od tamtego odległego zdarzenia cały czas
      tkwi we mnie zadra. Gdybym miała stanąć jeszcze raz przed możliwością wyboru
      nie dałabym tej szansy. Młodość i miłość wybaczyły, podświadomość niestety nie.
      • Gość: mycha Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.acn.waw.pl 24.08.01, 21:11
        jestem za druga szansa
    • Gość: Reni Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.08.01, 21:27
      Właściwie ... tak , uważam , że kazdy zasługuje na szansę. I niezależnie od
      tego, jaki bylł powód rozstania, powinno się dać szansę , zwłaszcza komuś, kto
      wiele dla Ciebie znaczy , z którym łączy Cię coś wyjątkowego...a przynajmniej
      tak Ci się wydaje.Zawsze można powiedziec: to koniec, ja już nie chcę, nie
      mogę...
      Można to jednak zobić tylko wtedy, gdy jest się pewnym siebie i swoich uczuc, w
      przeciwnym wypadku to tylko strata czasu.Bo żyć i wyrzucać sobie potem przez
      cale życie, że można było zrobić inaczej, rozpamiętywac powody niegdysiejszego
      rozstania...lepeij wtedy od razu powiedziec nie.Tak naprawdę wtedy wszystko
      zależy od Ciebie , i tylko siebie możesz obarczyć odpowiedzialnością za to , co
      się wydarzy pózniej w związku..
      Pozdrawiam.
      • sara Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? 24.08.01, 22:35
        Nie. Zdecydowanie.
        • Gość: nasionko Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 22:38
          Nie.
          Odgrzewany kotlet to już nie to samo.Nie smakuje.
    • Gość: maur Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.chello.pl 24.08.01, 23:24
      Gość portalu: Sam napisał(a):

      > Wiem ze nie mozna tego generalizowac, wszystkie przypadki sa indywidualne, ale
      > pewne wnioski mozna wyciagnac.
      > Czyli - czy po rozstaniu z partnerem (partnerka) mozliwy jest powrot? A jesli
      > tak, to czy zaczynac wszystko od poczatku, czy kontynuowac, jak gdyby nic sie
      > nie stalo?(ale tak sie raczej nie da). Czy moze z zalozenia sobie powiedziec -
      > "nie daje drugiej szansy" i koniec. Jakie jest Wasze zdanie?
      > Pozdr.

      Jak widac po odpowiedziach, miales racje, mowiac, ze nie mozna generalizowac.
      Wydaje mi sie tylko (a propo tej kontynuacji "jak gdyby nigdy nic"), ze wiecej
      sensu ma wyjasnienie tego, i rozmowy. W koncu badzmy szczerzy, nikt nie zdradza
      bez powodu. I jesli te powody rozwiazecie (nie mowie ze sie da), to wasz zwiazek
      moze byc nawet silniejszy. Nie mowiac o tym, ze zrozumienie zwykle bardzo ulatwia
      wybaczenie( choc oczywiscie nie wystarcza)

      A, no i nie przywiazywalbym wielkiej wagi do wypowiedzi ludzi twierdzacych >Nie,
      Nigdy!<. Nawet jesli byli zdradzeni, to nie znaczy to ze drugi raz nie beda w
      stanie dac drugiej szansy. Wiele zalezy od sytuacji. Bardzo wiele.

      Ale tak naprawde to nie bardzo wiem, o czym pisze, nigdy nie bylem ani po jednej,
      ani po drugiej stronie.

      Maur
      • Gość: Sam Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 23:54
        Gość portalu: maur napisał(a):

        > Ale tak naprawde to nie bardzo wiem, o czym pisze, nigdy nie bylem ani po jedne
        > j,
        > ani po drugiej stronie.

        No wlasnie... Czlowiek sobie moze mowic - "NIE! w zyciu nie dam drugiej szansy!",
        albo "no pewnie, czemu nie" ale tak do konca nie wie jak by postapil gdy to go
        osobiscie bedzie dotyczyc. I chyba za kazdym razem (oby jak najmniej) jest
        inaczej. Ja daje druga szanse, bo jesli kocham to wybaczam, a przynajmniej sie
        staram wybaczac. Poza tym daje szanse, bo chce zeby i mnie ją dawano. A poza tym
        to faktycznie nalezy rozmawiac...
        • Gość: Sam Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.SILWEB.PL 25.08.01, 01:14
          To jeszcze raz ja :). Chyba juz mniej wiecej rozumiem o co chodzi. Dac szanse,
          nie dac szansy... To zalezy od zwiazku w jakim jestesmy. Od naszego
          zaangazowania. W jednym przypadku nawet nie pomyslimy o jakiejkolwiek "drugiej
          szansie" - od razu szukamy innego ogrodka. Ale kiedy zaczynamy sie zastanawiac
          czy dac ta "druga szanse" to juz cos znaczy. Jesli kochamy i myslimy "a moze
          jednak sie uda" to twierdze ze warto sprobowac. Co prawda moze sie to znowu
          skonczyc bolem, ale tak to juz jest, ze kto bardziej kocha to wiecej cierpi.
          Bylo tez takie powiedzenie (nie pamietam dokladnie - moze ktos przypomni),
          ze "ten kto nie kochal nieszczesliwie, ten nie wie co to milosc"...
          Aha - jeszcze a''propos "kontynuacji jak gdyby nigdy nic" - nie ma szans, nawet
          gdyby sie chcialo. Bo po rozstaniu, niestety, pewne rzeczy zostaja zniszczone
          bezpowrotnie...
    • myszkin Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? 25.08.01, 10:17
      Kiedys myslalem, zdrada to zdrada, nie moze byc powrotu. W praktyce okazalo sie
      to bardziej skomplikowane. Po kilku latach malzenstwa, odeszla ode mnie zona.
      Spotykala sie juz od kilku miesiecy z kolega z pracy, a ja nic o tym nie
      wiedzialem. Po pierwszym szoku, chcialem jednak zeby wrocila, bardzo za nia
      tesknilem, idealizowalem przeszlosc, bylem gotow jej przebaczyc. Nie wiem
      jednak co by bylo, gdyby wrocicla. Nie wiem czy potrafilbym z tym zyc. Moze
      szukalbym rewanzu. Chyba jednak dobrze sie stalo, ze nie zeszlismy sie
      powtornie. Ale do konca nie jestem pewien. Rozum mowi co innego, a serce co
      innego.
    • Gość: Susan Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 26.08.01, 12:00
      Zależy od wielu rzeczy... Od tego, co było między
      ludźmi: od powiedzianych sobie słów, wyrządzonych
      przykrości, dobrych i złych chwil. Jeżeli było zbyt
      wiele złych i nie da się tego zapomnieć, to zadra zawsze
      zostanie i nie ma miejsca na drugą szansę.
      Oczywiscie próbować zawsze można...
      • Gość: myszkin Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.01, 19:27
        Susan, teoretyczko, moralistko, a moze by tak bardziej osobiscie...
        • Gość: Milka Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: 195.216.97.* 27.08.01, 17:01
          Dałam drugą szanse po zdradzie.Wybaczyłam, bo kochałam.Ale to był bardzo
          kosztowny prezent i cham nie umniał sie z nim obejśc. Takich prezentów dawać
          juz nie będę.Zdrada jest jednoznacznie zła, nie ma co udawać przed soba samym,
          że jest inaczej. Rozmawiać nalez, jak najbardziej, ale przed a nie po. Po- nie
          ma o czym, chyba że bardzo zalezy komus na zrozumieniu jak do tego doszłó, bo
          naprawdę tego nie rozumie. Gdzies juz to pisałam>>rozbity dzban, nawet sklejony
          do co kawalatka, zawsze zostanie rozbitym.I kropka.
        • Gość: Susan Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 28.08.01, 10:37
          O! A to niby dlaczego? W paru wątkach pisałam już
          dokładnie i osobiście, na razie już mam dośc
          ekshibicjonizmu ;-)
          A moralistką się nie czuję... Tylko troszke kobietą po
          przejściach :-)
          pzdr, S.
          • myszkin Do Susan 28.08.01, 12:00
            O ! Susan, dajesz dobre rady, jak Ciocia Klocia albo nawiedzona pani psycholog,
            ktora wyczytala cala madrosc z podrecznikow. Ciekawiej byloby gdybys pisala w
            kontekscie wlasnych doswiadczen. To tyle i nie obrazaj sie.
            • Gość: Susan Do Myszkina IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 28.08.01, 12:29
              Po pierwsze czytaj forum uwazniej. O sobie juz parokrotnie
              na innych watkach napisalam. Tutaj nie dalam ani jednej
              rady. W ogole nie poczuwam sie do dawania komukolwiek rad.
              Moja "madrosc" wynika tylko i wylacznie z doswiadczen. Nie
              mowie o tym, na czym sie nie znam, ani czego nie przezylam
              sama, nigdy.
              Na Forum jest mnostwo madrych wypowiedzi, ale z pewnoscia
              znajdziesz tu tez pare madrzacych sie osob. Ja sie do
              takich nie zaliczam. A wiec proponuje czepianie sie ich.
              Nie jestem obrazalska. Ale czuje sie twoja wypowiedzia
              doglebnie urazona i jest mi po prostu przykro. To tyle.
              bez pozdrowien
              S.
              • myszkin Przeprosiny 28.08.01, 12:43
                Przykro jest mi, ze Cie urazilem, nie bylo to moim zamiarem
    • Gość: Melba Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 11:44
      W Małym Poradniku Życia kiedyś przeczytałam coś ważnego : Nigdy nie dawaj
      trzeciej szansy!
      Chyba łatwo popaść w wir przebaczania.
      Nie wiem, co chcesz przebaczać. Ja nigdy nie wybaczyłabym zdrady.
      Co do innych przewinień, zastanawiałabym się.Powodzenia.
      • kirke Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? 28.08.01, 12:07
        Gość portalu: Melba napisał(a):

        > W Małym Poradniku Życia kiedyś przeczytałam coś ważnego : Nigdy nie dawaj
        > trzeciej szansy!
        > Chyba łatwo popaść w wir przebaczania.
        > Nie wiem, co chcesz przebaczać. Ja nigdy nie wybaczyłabym zdrady.
        > Co do innych przewinień, zastanawiałabym się.Powodzenia.

        zgadzam sie z toba w calej rozciaglosci

    • Gość: ola Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.cust.poz.supermedia.pl 28.08.01, 14:02
      Zgadzam sie z porzedniczka. Na druga szanse zasluguje (prawie) kazdy, ale na
      trzecia NIE
      • Gość: Sam Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 21:30
        Faktycznie trzecia szansa absolutnie wykluczona. A druga? To juz kazdy sam
        czuje - czy dac czy nie. To sie po prostu wie. I rzeczywiscie zalezy od
        przyczyny. Przeciez niekoniecznie musi byc zaraz najgorsze, czyli zdrada... Ale
        i w takim wypadku uwazam ze nalezy porozmawiac.
        A czemu pablo jestes takim przeciwnikiem wybaczania?
    • Gość: pablo Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.softlab.com.pl 28.08.01, 19:16
      uwazam ze to niedobry pomysl. lepiej dac pierwsza szanse komus innemu.
      • Gość: Sam Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 21:32
        Sorry - to tu miala byc moja poprzednia wiadomosc - tak mi sie klikło...
      • Gość: tyrys Re: Czy jesteście za dawaniem drugiej szansy? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 11:37
        to nie jest takie proste, jak Ci sie wydaje... jezeli juz zastanawiamy sie
        nad "daniem drugiej szansy" to znaczy, ze jednak wiaze nas duzo z ta osoba.
        Odejscie ot tak bedzie zrodlem rozsterek i dreczacych wspomnien w przyszlosci.
        Nie warto, naprawde nie warto zostawiac spraw niedokonczonych... wszystko
        powinno byc jasne, bez niedomowien, tak sadze. Jesli natomiast damy juz ta
        szanse po raz drugi, to przeciez i po raz trzeci i czwarty pewnie tez...
        Wpadamy w bledny krag zdrad, klotni, rewanzy i przebaczen.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka