Dodaj do ulubionych

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

09.10.04, 01:22
Wreszcie sensowna wypowiedz p. Dunin na temat artykulu i ksiazki Anety
Boratynskiej, ktora pod wplywem macierzynstwa wyklucza feminizmu.
Nie mam dzieci, ale szlag mnie trafia, kiedy czytam takie wypowiedzi
przedstawicielek klasy sredniej, zainteresowanych feminizmem chyba pod
wplywem jakiejs mody. A moda, wiadomo, mija.
Obserwuj wątek
    • Gość: magda.gdansk Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu IP: *.w82-126.abo.wanadoo.fr 09.10.04, 07:54
      Pani Kingo, dzien dobry. Przeciez widac, kto wydal te ksiazke: Znak. With all
      due respect, wydawnictwo krakowsko-srodowiskowe. Pisza o tym, co znaja: o
      porzadnych ludziach z porzadnych domow. Nieporzadnych ludzi z nieporzadnych
      domow nie znaja, to i o nich nie pisza. A ze sprzedaja czytelnikowi czesc za
      calosc? a kto by sie tam martwil o takie glupstwa.

      Dla porzadku: przepadam za swoimi - duzymi juz bardzo - dziecmi, ale
      macierzynstwo i wychowanie to nie je bajka, niezaleznie od tego, co by na ten
      temat napisali publicysci ze Znaku. Niech napisza o tym, ze czasem czlowiek ma
      ochote gowniarza zabic. Wlasnymi rekami. Niezaleznie od tego, czy ma gowniarz
      ma miesiac, piec lat czy szesnascie.
      • Gość: tete Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu IP: w3cache.* / *.2-0.pl 10.10.04, 22:12
        Znak wyda niedługo książkę Kamila Durczoka. Czy to źle świadczy z kolei o
        Durczoku czy znowu o Znaku?
      • biedronka24 Re: Wszystkie ...co za bzdura 15.10.04, 20:16
        wiele osob podobnie przezywa swoje zycie i co z tego? To znaczy ze mniej
        ciekawie? Mniej inteligentnie?
        A czyje zycie jest bajka? Naukowca? Artysty?
        Dla mnie opowiesci spelnionych feministek sa duzo bardziej bajkowe :(
        Pozwolcie kazdemu cieszyc sie swoim zyciem- po co w czyjes zycie sie mieszac i
        wyrazac na ten temat opinie... Krytyczne opinie?
        Oczywiscie tematem a la Pani Kinga powinna byc jakas matka topiaca swoje dzieci
        w beczkach po kapuscie. No taka rozbudowana wersja doctora Lectera dla feministek.
        Taaakk. To sie dzis nazywa - dobry - stymulujacy temat...
        • Gość: Aska Re: Wszystkie ...co za bzdura IP: *.aster.pl 16.10.04, 10:56
          Zgadzam sie z Toba, pani Dunin czerpie jakas upiorna przyjemnosc z zajmowania
          sie prawie wylacznie patologiami - zamiast cieszyc sie z tego ze oprocz
          patologii (ktore sa faktem i nalezy je dostrzegac i walczyc z nimi) jest rzesza
          kobiet szczesliwych, zadowolonych z zycia i macierzynstwa. Najchetniej
          widzialaby gdyby ktoras z bohaterek ksiazki zachorowala na raka i zeszla
          zostawiajac osierocone dziecko - taka osobliwa perwersyjna Schadenfreude...
          • Gość: wicekanclerz Re: Wszystkie ...co za bzdura IP: *.provider.pl 17.10.04, 21:55
            jezeli ktos ma potrzebe zycia w blogiej nieswiadomosci, zeby mu piany zludzen
            nie zdmuchnela jakakolwiek watpliwosc natury moralnej czy spolecznej, czola
            gladkiego nie zorala bruzda - niech ograniczy sie do ogladania misia uszatka.

            gdy czytam felietony pani kingi, raduja sie moje synapsy. daje powod do myslenia
            i prowokuje do dyskusji - tych za i tych przeciw...
    • Gość: trzydziestkapiątka Re:samo życie IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.04, 08:11
      Pani Aneta B. potraktowała feminizm jako sposób na życie przez pewien czas, a
      nie jako sposób myślenia. Feminizm to był pewien etap. Coś na kształt
      przebrania -bycie mamą wymaga nowego zestawu ciuszków. Widać z tego, że
      feminizm posłużył jej jako trampolinka do udanego wejścia w społeczne życie na
      zasadzie - "każdy popełnia jakieś grzechy młodości, ja byłam femininistką."
      No a teraz jest mamą, co ma tę dobrą stronę, że może nią być bardzo długo. Być
      może po latach doczekamy się następnego wyznania pani Anety - "Odkąd zostałam
      babcią, coraz rzadziej myślę o macierzyństwie."
      • Gość: mae Re:samo życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 18:38
        Dokładnie!Tak jakby nie można było być matką i feministką jednocześnie.Ba,
        według mnie nawet trzeba!Żeby wychować synów na mężczyzn pełnych szacunku do
        kobiet, nie pozujących na "wielkich maczo".I żeby wychować córki na odważne,
        mądre, świadome swej wartości kobiety.
        Ale paniom przedstawionym w tej książce najwyraźniej nie przyszło to do głowy...
        • Gość: tete Re:samo życie IP: w3cache.* / *.2-0.pl 11.10.04, 10:37
          Gość portalu: mae napisał(a):
          > Dokładnie!Tak jakby nie można było być matką i feministką jednocześnie.Ba,
          > według mnie nawet trzeba!Żeby wychować synów na mężczyzn pełnych szacunku do
          > kobiet, nie pozujących na "wielkich maczo".I żeby wychować córki na odważne,
          > mądre, świadome swej wartości kobiety.


          no właaaaaaaaaaaaaaaaaaaaśnie
      • Gość: Pepeg z gumy Re:samo życie IP: *.crowley.pl 11.10.04, 09:39
        A ja boję się, że jak panią Boratyńską zaczną dzieci wk.wiać, to wykona kolejną
        woltę i przeczytamy soczysty manifest (ujęty w formę katalogu rad) o tym, że
        kobieta ma prawo także nie być matką i realizować się z dala od swoich dzieci
        oddanych do domu dziecka. To jest taki typ narcystycznej inteligentki, która
        jest w stanie dorobić ideologię do każdej swojej życiowej zachcianki. Jak
        najdalej nam od takich!
    • Gość: mama Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu IP: 195.187.141.* 09.10.04, 08:21
      Też jestem mamą i zaczęłam "na poważnie" interesować się feminizmem dopiero po
      urodzeniu dziecka. Naprawdę rola matki w naszym społeczeństwie daje dużo okazji
      do "nawrócenia".
      • Gość: tete Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu IP: w3cache.* / *.2-0.pl 09.10.04, 11:01
        <Dlaczego młode kobiety, które bez kłopotu nauczyły się przedtem ...
        umiejętności macierzyńskich uczą się koło trzydziestki jakby wbrew całemu
        swojemu dotychczasowemu życiu?

        Jeśli feminizm walczy z macierzyństwem programowo to w większości przypadków
        przegra. Czemu tu się dziwić?


        < Dla mnie jednak feminizm to nie książki, tylko pewien niezbędny każdemu
        rozgarniętemu człowiekowi składnik myślenia... Czy gdybym powiedziała, że
        matematyka mnie nie interesuje, nie umiałabym już dodać dwóch do dwóch?

        .No to jest the best. Feminizm to nie poglądy. To MYŚLENIE. Takie zdania to
        chyba żywcem wyjęte z jakiejś sekty. Nie jest tak, że zmieniasz poglądy to
        znaczy myślisz inaczej - dla Dunin przestajesz myśleć. Kinda Dunin w jakiś
        kołtuński prostacki sposób odbiera komuś kto myśli inaczej prawo do nazwania go
        myślącym.


        <Podobnie jest w tej książce. Na wstępie dowiadujemy się, że każda kobieta
        przeżywa ciążę i poród inaczej, że każda ma swoje niepowtarzalne doświadczenia.
        Następnie zaś znajdujemy się wśród zadziwiająco podobnych opowieści, którymi
        mimo pozornych różnic rządzi jeden schemat.

        A jaka w tym sprzeczność? Ludzie np. różnie przeżywają miłość a kończy się na
        trwałym związku zwykle małżeństwie. No i czego tu się czepiać?


        <Nie zamierzam nikomu psuć humoru, zabraniać być szczęśliwym czy zazdrościć
        sukcesu. Chciałam tylko zauważyć, że historie zakończone happy endem zawsze są
        narzędziem swoistej dydaktyki społecznej, żeby nie powiedzieć ideologii, i mają
        swoją ciemną stronę w postaci historii zakończonych porażką.

        Typowo polskie jeśli ktoś jest zadowolony to przecież nie można mu tego
        darować. Ciemne strony, porażka, dydaktyka, ideologia. Tak, tak kochanie
        dziecka to dydaktyka. Radość macierzyństwa to ideologia. To wszystko MUSI się
        skończyć porażką. Będzie NASZĄ porażką jeśli nie skończyło się JEJ porażką

        • Gość: miki a mnie dziwi jeszcze coś innego IP: 192.168.1.* / *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.04, 13:09
          a mnie dziwi jeszcze coś innego:

          "Dlaczego w naszej kulturze macierzyństwo tak trudno dopasować do reszty
          doświadczenia? I jaką rolę w tym dopasowywaniu pełnią propagandzistki?"

          1. w jakiej kulturze?
          2. macieżyństwo jest jednym z doświadczeń życiowych, do którego trzeba się
          przygotować, bo ludzkość wyginie!
          3. wynajęcie sobie opiekunki do dziecka, bo nas na to stać, sprawia, że tracimy
          kontakt z dzieckiem, którego już później nigdy nie odbudujemy.
          4. nie żyjemy przecież tylko dla siebie.
          5. co do propagandzistek, no cóż - ich rola jest taka sama jak całej
          propagandy: robienie z ludzi idiotów

          • Gość: JJ Re: a mnie dziwi jeszcze coś innego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 18:22
            Gość portalu: miki napisał(a):
            > a mnie dziwi jeszcze coś innego:
            > > "Dlaczego w naszej kulturze macierzyństwo tak trudno dopasować do reszty
            > doświadczenia? I jaką rolę w tym dopasowywaniu pełnią propagandzistki?"
            >
            > 1. w jakiej kulturze?
            Polskiej.
            > 2. macieżyństwo jest jednym z doświadczeń życiowych, do którego trzeba się
            > przygotować, bo ludzkość wyginie!
            Macierzyństwo i ojcostwo.
            > 3. wynajęcie sobie opiekunki do dziecka, bo nas na to stać, sprawia, że
            tracimy kontakt z dzieckiem, którego już później nigdy nie odbudujemy.
            Kobieta w przeszłości prawie nigdy nie była zdana sama na siebie (sporadycznych
            porad lekarzy nie liczę), tak jak często się dzisiaj dzieje. Rodziny były
            wielopokoleniowe, wielodzietne, były mamki, nianie. Kontaktu nie buduje się
            poprzez samo przebywanie ze sobą 24 godziny na dobę, kontakt buduje się poprzez
            autentyczne otwarcie na drugą osobę.
            > 4. nie żyjemy przecież tylko dla siebie.
            To jasne i nie ma nic do rzeczy.
            > 5. co do propagandzistek, no cóż - ich rola jest taka sama jak całej
            > propagandy: robienie z ludzi idiotów
            Każdy rozsiewa swoją ideologię, lepiej, jak rozsiewa jak najmniej nienawiści.
        • Gość: mae Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 18:42
          Człowieku, uspokój się!Feministki naprawdę nie dążą do świata jak
          z "Seksmisji"...
    • Gość: Buba To chyba jakies inne forum, czy co? IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 11:15
      Czytam pod Kinga i oczom nie wierze - same madre rozsadne , nieagresywne,
      niezacietrzewione wypowiedzi normalnnych dziewczym, ktorym podoba sie Kinga
      Dunin i dlatego ja czytaja z rozkosza.
      No dobrze - a gdzie sie podziali NORMALNI uzytkownicy tego forum - pelni jadu,
      kompleksow, sieczki w glowie? Tacy co mysla: ale ja tej Dunin dop...e!
      • Gość: Buba Ups! Juz wracaja. Witam tete! IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 11:26
        • Gość: tete Re: . Witam ! IP: w3cache.* / *.2-0.pl 09.10.04, 11:54
          Witaj Buba. A jakieś argumenty w dyskusji oprócz tego, że mas zsieczkę jad i
          kompleksy? Na temat moich kompleksów też chętnie poczytam. Nie krępuj się.
          • Gość: Buba Re: . Witam ! IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 12:24
            No widzisz, nawet prostego zdania nie jestes w stanie przeczytac to Ty, a nie
            ja masz sieczke, jad i kompleksy. Twoj wniosek, ze myslenie feministyczne
            zakrawa na sekte, moze byc tego przykladem. Bo zarzucic wybitnej publicystce,
            osobie o nieslychanej odwadze inteletualnej, znakomitej pisarce i bardzo
            niezleznej myslicielce, ze uprawia sekciarstwo mogloby, w moich ksiazkach,
            swiadczyc o kompelsach osoby wydajacej takie sady. Bo nie wiemy wlasciwie z
            czym Ty sie w jej felietoniku nie zgadzasz, wiemy natomiast, ze chcesz
            powiedziec, ze inteletualnie ona Ci nie dorasta do piet. Jest to przejawem albo
            sieczki albo kompleksow, albo jednego i drugiego.Innymi slowy - wiekszosc
            jadowitych pod adresem Kingi Dunin wpisow jakie tu zazwyczaj znajduje, ma
            bardzo niewiele wspolnego z jakimisc pogladami (np. kobiety nie powinny miec
            rownego statusu w spoleczenstwie, patriarchat jest dobry i bezpieczny, kobiety
            powinny zarabiac mniej niz mezczyzni, feminizm jest sprzeczny z nauka polskiego
            Kosciola Katolickiego i dlatego bede sie trzymala od niego z dala etc). Z
            takimi pogladami mozna dyskutowac i przekonywac. Ale nie sposob dyskutowac z
            agresja i komplesami.Ty jestes jeszcze, przyznaje to, mniej agresywna w
            porownaniu z innymi bywalcami kingowego forum. Poczekaj az sie zaczna posty, ze
            Kinga jest stara i brzydka.I pewnie dawno jej nikt nie ruchal. Sorry za
            wulgarnosc. Ja tylko cytuje.
            • Gość: tete Re: . Witam ! IP: w3cache.* / *.2-0.pl 09.10.04, 12:44
              Nie przeczę, że Dunin jest wybitną i odważna publicystką
              Nie uważam, że nie dorasta mi do pięt
              Nie popieram poglądów typu "kobiety nie powinny miec rownego statusu w
              spoleczenstwie, patriarchat jest dobry i bezpieczny, kobiety powinny zarabiac
              mniej niz mezczyzni, feminizm jest sprzeczny z nauka polskiego Kosciola
              Katolickiego (choć co do nauki KK jestem mało poinformowany) i nigdzie w moich
              postach nie znajdziesz męskiego szowinizmu
              Nie atakuje Dunin za jej wygląd czy wiek

              Z czym się nie zgadzam napisałem wyżej poprzedzając cytatami.
              • Gość: tete Re: . Witam ! IP: w3cache.* / *.2-0.pl 09.10.04, 12:48
                P.S. nie tyle jestem mniej agresywna co mniej agresywny
                • Gość: Buba A to przepraszam. Pomylilam gender. IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 13:00
                  • Gość: tete Re: A to przepraszam. Pomylilam gender. IP: w3cache.* / *.2-0.pl 09.10.04, 14:06
                    gender is not importent
                    W wielu sprawach Dunin ma rację drażni co najwyżej ww. jad. Ale po cóż się
                    czepiać tego macierzyństwa. Młode matki mają wystarczająco ciężko, po co je
                    dodatkowo kopać, udowadniać, że przestają myśleć. Ktoś miał poglądy takie czy
                    inne i je zmienił po urodzeniu dziecka. Ktoś inny ich nie zmienił. No i OK
                    żyjemy w wolnym kraju.
                    Równie trafne byłoby stwierdzenie, że ktoś kto odkrył swój homoseksualizm
                    przestał myśleć. No i też można twierdzić, że to się skończy porażką, że jest
                    druga ciemna strona itd. Nie, on/ona będa teraz kimś innym i będzie
                    szczęśliwszy/a i nic komu do tego.
                    Nawrócona cieszy się swoim macierzyństwem i nic komu do tego - jej sprawa. Że
                    się nie wgryzła do końca w feminizm to tez jej sprawa. Nikomu tym krzywdy nie
                    robi nie jest gorsza a tym bardziej głupsza.
                    BTW, jest taki argument, że księżą nie powinni się zajmować aborcją bo to ich
                    nie dotyczy - no to może w drugą stronę z Kingą Dunin i macierzyństwem.
                    • Gość: Buba Nawrocenie? IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 14:28
                      Z feminizmu sie czlowiek na "nawraca" w macierzynstwo - o tym mowi Kinga.
                      Macierzynstwo nie jest swiatopogladem, jest jedynie wzieciem odpowiedzialnosci
                      za dziecko, ktore sie urodzilo. Feminizm tez nie do konca jest swiatoipogladem -
                      raczej stanem swiadomosci, tak jak wolnosc albo optymizm, albo depresja. Ty
                      sie po prostu CZUJESZ, ze jestes rowna, tyle samo warta co kazdy przecietny
                      mezczyzna. I kazde inne podejscie do ciebie napawa cie oburzeniem i poczuciem
                      niesprawiedliwosci.
                      Macierzynstwo nie ma z tym nic wspolnego. Nie czytalam ksiazki pani
                      Boratynskiej, ale z tego co pisze KD mam wrazenie, ze zostajac matka uznala
                      ona, ze ma wazniejsze sprawy na glowiek niz poczucie wlasnej wartosci. Moze to
                      poczucie nie bylo wiele warte? Moze bylo tylko naskorkowe? Nie wiem. Ale
                      mowienie, ze "przestalam byc feministka, BO urodzilam dziecko" jest robienie
                      wody z mozgu przecietnie rozgarnietej kobiety. Kinga Dunin to zauwazyla i
                      opisala, bless her.
                      • Gość: tete Re: Nawrocenie? IP: w3cache.* / *.2-0.pl 09.10.04, 15:16
                        Też nie czytałem, znam fragment z WO. Boratyńska chyba nie zgłupiała:
                        "Kolejny problem to infantylizacja kobiet w ciąży i matek małych dzieci: pisma
                        dla mam, poradniki i lekarze traktują ciężarne tak, jakby były
                        niedorozwiniętymi dziećmi, jakby ciąża powodowała, że ich wykształcenie,
                        odpowiedzialne stanowiska zostały anulowane z ich życia. Stają się mamusiami,
                        ich mózgi się skurczyły. Trzeba mówić do nich wolno, prostymi zdaniami i używać
                        wielu zdrobnień - brzuszek, główka etc."

                        tylko zmieniła hierarchię wartośći:
                        "Dziś gdybym miała powiedzieć o sobie tylko jedno zdanie, brzmiałoby
                        ono: "Jestem mamą Feliksa i Róży". Kiedyś byłoby to coś w stylu: "Robię
                        doktorat" albo "Napisałam książkę", albo nawet "Lubię wino i podróże". Teraz
                        wszystko, co dla mnie najważniejsze, to moje dzieci."

                        Nie lubię kur domowych piekących ciasta, ciągle dbających o dom, zatłuszczonych
                        z którymi można tylko o dzieciach. Ale na miłość boską nie każdy potrafi
                        znaleźć złoty środek. W czasie ciąży i pierwszych miesiącach po porodzie trzeba
                        się interesować głównie tym! no przecież to skrajna głupota nie czytać, nie
                        interesować się tematem. Nie WIEDZIEĆ. Jeśłi ten stan trwa ponad rok, dwa no to
                        można się niepokoić, prawda. Ale książka, opisuje chyba świeże mamy no to czemu
                        tu się dziwić? Byłaś zakochana w facecie? No to jest tak samo na początku.
                        Koleżanki i wiele spraw przestaje byc ważne.
                        Myślę, że Boratyńska przestała interesować się pewnymi aspektami feminizmu. A
                        może tylko feminizmem w wydaniu redakcyjnych koleżanek? Jakoś nie wyobrażam
                        sobie, że stała się wiejską kobitą bez praw, poczucia wartości, będzie teraz
                        zmuszana do niechcianego seksu i rodzić dziecko za dzieckiem
                        • Gość: Buba Re: Nawrocenie? IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 15:53
                          Nie pamietam czy kiedykolwiek w zyciu slyszalam od faceta zdanie: zostalem
                          ojcem, i teraz to co dla mnie jest najwazniejsze to moje dzieci. Nie dlatego
                          chyba ze faceci sa zawsze mniej czylymi, oddanymi, pelnymi poswiecenia
                          rodzicami niz matki. Dzieci to dzieci i jak ktos je ma to spada na niego czy
                          nia odpowiedzialnosc az dziecko samo nie stanie na nogi ( w przypadku mojej
                          matki to nawet duzo dluzej...) Oczywiscie, ze dziecko jest wazniejsze niz nowa
                          podroz, czy nawet napisanie nowej ksiazki Ale my nie mowimy o osiagnieciach
                          zyciowych, tylko o stanie swiadomosci. I ta swiadomosc moze ulec zaostrzeniu
                          (teraz kiedy jestem matka, boje sie nowych wojen, teraz kiedy jestem matka boje
                          sie pedofili, teraz kiedy jestem matka, chce pomagac dzieciom, ktore matki nie
                          maja etc), nie rozumiem jednak kobiet, ktore mowia, ze teraz kiedy jestem matka
                          przestaly mnie obchodzic problemy innych kobiet. moje miejsce w spoelczenstwie,
                          moja mozliwosc awansu, moje zarobki, moje zyciowe wybory, moja kontrola nad
                          wlasna rozrodczoscia czy moje prawo do alimentow, jesli maz czy partner mnie
                          porzuci.
                          My nie wybieramy miedzy macierzynstwem a staniem na barykadach i paleniem
                          biustonoszy. Feminizm jest po prostu odmiennym od patriarchalnego rozumieniem
                          swego miejsca w swiecie. Jest w nim miejsce na macierzynstwo.
                          A to co Boratynska pisze o infantylizowaniu matek, to oczywoiscie sluszne, ale
                          korzenie tego tkwia, obawiam sie, w patroiarchalnych strukturach.
                          W i jeszcze w sprawie "dziecko jest najwazniejsze". Ogladalam wczoraj w TV
                          wystapienie liverpoolskiej rodziny tego Anglika scietego w Iraku. BYlam
                          gleboko popruszona faktem, ze zamiast przeklinac rzad w Londynie, ktory nie
                          zgodzil sie na warunki terrorystow , rodzina oznajmila: rzad zrobil co mogl dla
                          ratowania zycia Kena. Wiecej nie mogl. Dziekujemy Tony'emu Blairowi za
                          wszystkie wysilki i prosimy media aby pozwolily nam i naszej matce uporac sie z
                          tym dramatem.
                          Mysle, ze nie znam bardziej bohaterskiego macierzynstwa.
                          • Gość: tete Re: Nawrocenie? IP: w3cache.* / *.2-0.pl 10.10.04, 00:10
                            Jeżeli Ty piszesz:
                            > My nie wybieramy miedzy macierzynstwem a staniem na barykadach i paleniem
                            > biustonoszy. Feminizm jest po prostu odmiennym od patriarchalnego rozumieniem
                            > swego miejsca w swiecie. Jest w nim miejsce na macierzynstwo.

                            a tak ujmujesz się za kimś kto pisze:
                            <Nie zamierzam nikomu psuć humoru, zabraniać być szczęśliwym czy zazdrościć
                            sukcesu. Chciałam tylko zauważyć, że historie zakończone happy endem zawsze są
                            narzędziem swoistej dydaktyki społecznej, żeby nie powiedzieć ideologii, i mają
                            swoją ciemną stronę w postaci historii zakończonych porażką"

                            To ja nie rozumiem. Popieram co piszesz Ty. Buntuję się przeciw temu co pisze
                            Dunin. Historie kwok nie są zakończone happy endem. One się dopiero szczęśliwie
                            zaczęły. Nietaktem jest tu ględzić. To jak z pogrzebem - albo masz empatię dla
                            rodziny albo milczysz. Wymądrzanie się typu "...zakończonych porażką" to
                            arogancka pycha.
                            • Gość: tete Re: Nawrocenie? IP: w3cache.* / *.2-0.pl 10.10.04, 00:15
                              No w każdym razie jak zobaczę noworodka zawsze mówię, że cudowny :-).
                            • Gość: Buba Co autor chcial powiedziec... IP: *.in-addr.btopenworld.com 10.10.04, 00:33
                              Nie. Chyba nie zrozumiales jej figury stylistycznej. Historie zakonczone happy
                              endem sa narzedziem dydaktyki spolecznej - to jasne prawda? Za dydaktyka
                              spoleczna kryje sie ideologia - powiada KD ("zeby nie powiedziec" - to jest
                              tylko taki zabieg retoryczny felietonistki, aby nie powiedziec kawe na lawe,
                              tak jak ja to powiedzialam w poprzednim zdaniu - ja przynajmniej tak rozumiem w
                              tym kontekscie "zeby nie powiedziec"). Jednak "dydaktyka" i "ideologia"
                              wygodnie przemilczaja historie, ktore sie happy endem nie koncza ( bo wtedy i
                              dydaktyka i ideologia za tym stojaca biora w leb).
                              To nie jest z jej strony pycha. To tylko przypomnienie, ze szczesliwie
                              rozpoczete historie czasami nie maja happy endu - i nawet nie z winy bohaterki
                              owej szczesliwej hostorii.
                              Tak ja rozumiem ten ustep po trzech margaritach, ktore mialy mi rozweselic
                              prasowanie i pakowanie sie do wyjazdu. Nie mam tez pogardy dla kwok. Chetnie
                              zostalabym kwoka , gdyby moje zycie potoczylo sie inaczej. Jutro bede miala
                              kaca - zle zakonczenie pieknie rozpoczetej historii (przyrzadzenie sobie calego
                              dzbanka margarity dokladnie wedle recepty - z tequila, limonkami, kuantro czy
                              jak to sie tam pisze oraz sola na brzegu szkla)
                              Dobranoc.
                              • Gość: tete Re: Co autor chcial powiedziec... IP: w3cache.* / *.2-0.pl 10.10.04, 15:41
                                Bon voyage!
                                Ja po dzbanku margarity powiedziałbym, że tworzymy trójkąt i scenę rodzinną.
                                Dunin to tata. Lekko wkur...ny coś tam powiedział. Ja (syn) równie wkr...-ny
                                mu odpyskuję. Sprawę tonuje Buba jako mama. Jak dobry rzecznik prasowy rozmydla
                                co powiedział tata a wręcz twierdzi spokojnie: tata tak naprawdę powiedział co
                                innego niż powiedział. Użył takich figur stylistycznych itd.
                                Niestety felieton w skrócie wygląda tak:
                                Ktoś ośmielił się wypiąć na feminizm i jeszcze o tym napisał. Kinga wkurzona.
                                Jedzie po Boratyńskiej wyrzucając jej płyciznę feminizmu, umieszczając ją w
                                gronie propagandzistek i kasandrycznie widząc przyszłość otaczających
                                Boratyńską młodych matek zwabionych przez Znak.

                                1.Ludzie sa ekologami, potem nie. Są ministrantami, potem nie. Są sportowcami,
                                potem nie. Sa buddystami, potem nie. Ktos się rozstaje z jakąś grupą, ideą.
                                Trudno pani Dunin - panta rhei. To zwykle nie znaczy zmiany frontu o 180 st.
                                tylko np 100 st. I grupa i guru nie powinni takiej osoby potępiać bo to
                                śmierdzi sektą. A tak to napisała Dunin. To w sekcie potępia się kogoś kto już
                                z nami nie bawi. Odchodzący zaś nie powinien obsrywać grupy i guru i Boratyńska
                                tego nie robi. Wyjechała do Rzymu bo tam cieplej niż na intelektualnej północy.
                                2. Książka używa słowa nawrócenie. Trzeba to przyjąć jako ww. figurę
                                stylistyczną, nie dąsać się. Czy Boratyńska & co. są teraz patriarchalne?
                                3.Dydaktyka. Uważam, że np. urbanowskie NIE i po drugiej str. Nasz Dziennik
                                jest gorszą dydaktyką. Dydaktyką, która mówi, że wszyscy są złodziejami,
                                wszyscy się skurwili, wszędzie jest bagno, itd.
                                Książka o młodych mamach jest dla młodych mam. NIE jest dla feministek bo do
                                posiadania dziecka może przekonac ktoś kto jest mamą od nastu lat a nie
                                młódka.Ja nie wietrzę tu żadnej propagandy. Trochę umiaru wybitna felietonistko.

                                Paradne jest ździwienie dlaczego bez kłopotu można się "nauczyć czytać Lacana i
                                Judith Butler oraz czerpać przyjemność z oglądania awangardowej sztuki" a
                                macierzyństwa nie. Bez komentarza

          • Gość: pieknoscDNIA Re: . Witam ! IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.05, 16:08
            <<<witam,
            lubie wszystko ,co pisze pani Dunin,
            takich kobiet potrzeba Polsce,a nie "matek Polek",ktore poza macierzynstwem
            nie widzialy i nie zobacza juz NIC !!!
            pozdrawiam feministki,tez jestem !
      • Gość: krzytom inne forum? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 11:31
        Może częśc z nich już Kinga wychowała! :-) W końcu ta rubryka ma ponad 5 lat! :-
        )
        Czyż to nie najlepszy dowód, że z seksizmu, homofobii, nienawiści i obsesji
        można sie wyleczyć? :-))))
        • Gość: Buba Otworzmy szampana! Wstrzymajmy oddech. IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 11:47
          • Gość: Marta Re: Otworzmy szampana! Wstrzymajmy oddech. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 17:16
            chciałam pogratulować wyjątkowego poziomu dotychczasowych postów, to czysta
            przyjemność czytać ten wątek.
            pozdrawiam.
          • Gość: Mikki Re: Otworzmy szampana! Wstrzymajmy oddech. IP: *.augustow.mm.pl 09.10.04, 18:00
            Cze Buba, Ty masz stały dyżur na forum co 2 tyg.? Misja? hihi Czasem wolę
            czytac Twoje posty niz felietony Kingi. Serio. Może dlatego, że Kinga jest
            przewidywalna... Buziaczki!
            • Gość: Buba Re: Otworzmy szampana! Wstrzymajmy oddech. IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 19:20
              Cos Ty,Mikkus, kudy mi do Kingi! Kinga wcale nie jest przewidywalna -
              nieustanbnie zadziwia mnie swoimi pomyslami na felieton.I swoja pasja.
              Oczywiscie otwieram WO tylko co dwa tygodnie, bo reszta jest o tyle slabsza
              (dobre bywaqja portrety kobiet - Ewa Lipska, Nowojorczanki, Ida Kaminska, a
              keiduys jeszcze niezwykla niepelnosprawna lekarka i swiecka zakonnica -
              cokolwiek to znaczy - dr Helena Pyz, ktora ptzed laty poznalam poznalam i ktora
              sama prowadzi leprozorium w Indiach). Kinga jest klasa i moze kiedys ja tez
              poznam. Bardzo bym chciala.
              W WO brakuje mi jakiegos spolecznego sluchu, dobrych reportazystow. Slabiutkie
              tez sa strony wnetrzarskie czy poradnictwo. A wiekszosc tematyki kobiecej
              porusza naprawde tylko Kinga .
              Od wtorku przerywam dyzury na forum na 3 tygodnie, bo jade do kraju, gdzie
              wszystkie kobiety maja znakomita swiadomosc feministyczna (nawet moja leciwa
              matka) nie zastanwiajac sie nad tym, nikt nie zabrania gejom manifestowacji i
              parad, nikt nie nawoluje z ambon do walki z judeokomuna, politycy i policjanci
              nie biora lapowek i wszyscy odpowiadaja na listy (nawet prezydent) i dziekuja
              za prezenty (nawet dwuletnie dzieci). Jak spiewal ten chorek w West Side
              Story?...
              • Gość: IrMa Re: Otworzmy szampana! Wstrzymajmy oddech. IP: *.elartnet.pl / 62.233.208.* 09.10.04, 19:39
                Cze Buba! O jakim kraju Ty mówisz? Istnieje taki? A czy to aby nie Eden? Mimo
                wszystko wracaj, bez Ciebie zimno.
              • Gość: Mikki Re: Otworzmy szampana! Wstrzymajmy oddech. IP: *.augustow.mm.pl 11.10.04, 16:39
                Kinga jest przewidywalna w tym sensie, ze raczej wiem, do czego generalnie
                zmierza, choc na kazdy felieton ma rzeczywiscie fajny pomysl. Tymi pomysłami
                mozna sie delektowac. Ale Ty wciaz czyms mnie zaskakujesz: moze
                bezposrednioscia wypowiedzi, moze ciekawymi przykladami. Gdy nie musi sie dbac
                o "felietonowosc", mozna wiecej powiedziec wprost. A niektorym tu bardzo
                trzeba! Powodzenia w NORMALNOŚCI. Czekamy.
                • Gość: Buba Bless you, Mikkusia i do uslyszenia! IP: *.in-addr.btopenworld.com 11.10.04, 18:37
                  Jestem juz prawie spakowana. Jeszcze tylko pisemne istrukcje dla opiekunki
                  kotow i podlanie kwaitow. Jutro zas trzymaj kciuki abym nie spadla do Atlantyku
                  (oni na samolocie zawsze pokazuja jak wkladac kamizelke ratunkowa, ale kiedy
                  zapytalam raz stewardesse czy ktokolwiek kiedykolwiek a. zdazyl kamizelke
                  wlozyc przed spadaniem i b. - czy zdolal sie uratowac - nie chciala
                  odpowiedziec.
      • Gość: Mikki Re: To chyba jakies inne forum, czy co? IP: *.augustow.mm.pl 09.10.04, 18:03
        jendza sie obrazila albo przobrazila...
    • Gość: Krzytom Jak zwykle znakomity tekst! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 11:33
      Jak zwykle - bomba! :-)
      Gratuluję! i proszę o jeszcze! :-)))))))
    • Gość: mysia Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.04, 14:05
      A ja wciąż jestem feministką, a mam już 3 dzieci. Mąż twierdzi, że jest
      feministą. Pozdrawiam!
      • Gość: tete Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu IP: w3cache.* / *.2-0.pl 09.10.04, 14:14
        W wawie to możliwe, gratuluję towarzysza życia (o ile nie pantoflarz)
    • aqwert Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu 11.10.04, 13:07
      > Wreszcie sensowna wypowiedz p. Dunin na temat artykulu i ksiazki Anety
      > Boratynskiej, ktora pod wplywem macierzynstwa wyklucza feminizmu.
      > Nie mam dzieci, ale szlag mnie trafia, kiedy czytam takie wypowiedzi
      > przedstawicielek klasy sredniej, zainteresowanych feminizmem chyba pod
      > wplywem jakiejs mody. A moda, wiadomo, mija.

      Na feminizm napewno szczególnie z wymieraniem jego chorych wyznawczyń ;).

      Jaki koń jest każdy widzi.
    • Gość: robson Czy prawda musi być bolesna? IP: *.crowley.pl 11.10.04, 13:46
      Kinga Dunin napisała:
      >Nie zamierzam nikomu psuć humoru, zabraniać być szczęśliwym czy zazdrościć
      >sukcesu. Chciałam tylko zauważyć, że historie zakończone happy endem zawsze są
      >narzędziem swoistej dydaktyki społecznej, żeby nie powiedzieć ideologii, i mają
      >swoją ciemną stronę w postaci historii zakończonych porażką.

      To stwierdzenie jest doskonale odwracalne. Sprawdźmy: "historie zakończone
      tragicznie zawsze są narzędziem swoistej dydaktyki antyspołecznej, żeby nie
      powiedzieć ideologii, i mają swoją jasną stronę w postaci historii zakończonych
      szczęśliwie". Prawda, że się idealnie zgadza? A jak już jesteśmy przy prawdzie:

      Wcześniejszej części nie komentuję, bo zbyt mi przypomina to żale licealistki,
      że jedna taka fajna koleżanka już się nie kumpluje z jej paczką. Ale to jest
      zastanawiające:

      >Lecz choć obiecywano nam całą różnorodność kobiecych doświadczeń, tak się
      >jakoś złożyło, że prawie wszystkie panie dopłynęły do tego samego portu:
      >macierzyństwa jako niezaprzeczalnego źródła szczęścia i wartości.

      I tu chyba tkwi to, z czym nigdy się nie zgadzałem: że różnorodność ma polegać
      na tym, że przy jednej parze hetero, postawimy drugą gejowską i trzecią
      lesbijską, a przy jednej rodzinie względnie normalnej jedną patologiczną,
      bo dopiero wtedy zyskamy właściwy obraz sytuacji. Jak pokażemy rodzinę szczęśli-
      wą: to jest propaganda, a jak rozdartą rozmaitymi patologiami: ooo, to wtedy
      dopiero jest ciekawe, zasługujące na uwagę i ukazujące bolesną prawdę. Zwłaszcza
      ta bolesność jest istotna, bo dla KD to chyba aksjomat, że prawda musi boleć,
      a jak coś nie boli, to prawdą być nie może.

      R.
    • Gość: Buba Ooo! Miski wrocily na forum! Witamy, witamy! IP: *.in-addr.btopenworld.com 11.10.04, 14:06
      ... bo juz sie zaniepokoilam, ze miast sleczec na forum sa zajeci biciem zon.
      Dobrze, ze zaraz wyjezdazam.
      Prosze sie tu ladnie beze mnie zachowywac. Nie uzywac slow, chyba ze na d..
      To szczegolnie dotyczy aqwerta, znanego z plugawego jezyka na forach obroncow
      Jankowskiego i Kaczynskiego.
      Po powrocie sprawdze i rozdam oceny.
      Niech zyje i rozkwita Kinga Dunin!!!
      • Gość: tete Re: Ooo! Miski wrocily na forum! Witamy, witamy! IP: w3cache.* / *.2-0.pl 12.10.04, 13:18
        A wiesz, że nawet moge się przyłączyć do toastu. Ostatecznie jak się z kimś nie
        zgadzam to liczy się też, że pisze coś inteligentnego i dającego do myślenia.
        BTW dlaczego feministka w ciąży to taka sprzeczność? Mam na myśli początek
        tekstu Boratyńskiej. Ostatecznie jak to ujmuje chyba większość feministek to
        tylko płód, potem dziecko, po 8 tygodniach wraca się do pracy itd.
    • Gość: d Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu IP: *.it / 217.153.209.* 12.10.04, 17:04
      moim zdanie to jest bardzo dobre
      • ada.wierzbicka Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu 13.10.04, 10:53
        Całkiem niezły felieton Kingi Dunin. Zgadzam się z większością tez choć
        niepotrzebnie stawia się na przeciwstawnych biegunach macierzyństwo i wyzwoloną
        kobietę. Właśnie wplątaną w dziecko można się stać feministką!
        Nie widzę też potrzeby by jak Buba bronić wszystkiego co pisze Dunin, której
        ciągłe przytyki personalne moga znudzić lub budzić agresję. Inteligencja tej
        babki jest niezwykła ale charakter pióra zniechęca nawet kobiety
    • Gość: aaa Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu IP: *.dip.t-dialin.net 14.10.04, 18:48
      Dzieki, Pani Kingo, za ten tekst. Czytalam wyznania Anety Boratynskiej. Sa
      kretynskie, a pani Aneta jest typowa "nowoczesna" kura domowa. Jej zabawa
      w "feminizm" jest typowa dla wyksztalconej panienki z klasy sredniej. Wszystko
      jednak od poczatku do konca podszyte kura domowa (lacznie z "feministycznym"
      trybem zycia).
    • Gość: cherry to wszystko przez Lacana IP: 81.219.249.* 15.10.04, 22:19
      jak sie czlowiek naczyta Lacana to potem mu sie chce dzieci rodzic i trwac
      sobie z nimi wiecznie w maternalnej przestrzeni przed-symbolicznej hehe;)
      • kocia_noga Re: to wszystko przez Lacana 16.10.04, 21:25
        Dodam jeszcze jedną uwagę.Książeczka z historyjką m.in Boratyńskiej wydana jest
        pod auspicjami GW - bardzo przypomina pewną katolicką audycję telewizyjną ,
        bodajże otwarte drzwi - tam tez jest nahalne propagowanie wielodzietności
        polane słodkościami szczebiotliwe i bardzij kiczowate niż święty obrazek - a
        więc to już chórek na dwa głosy.
        Mnie w tych fragmentach książki , które zostały opublikowane w sieci
        najbardziej ruszyło to,że autorka ma ukochanego synka i dystansuje sie do
        feminizmu.
        Kobieta , matka - ma synka.Śpiewa kołysankę dla synka ( dla dziewczynek nie ma
        kołysanek).Spaceruje z synkiem. Synek pokazuje jej świat .Nie jest to możliwe w
        pzrypadku posiadania córki - a więc Boratyńska ma wszystko, co trzeba , żeby
        zaśpiewać w tym chórku i niczym, się nie wychylić.To synka hołubi i pieści .. i
        pieści mordę lizał .
        • Gość: tete Re: to wszystko przez Lacana IP: w3cache.* / *.2-0.pl 16.10.04, 22:57
          to budzi Twoją agresję?
          • kocia_noga Re: to wszystko przez Lacana 17.10.04, 10:01
            Tak, między innymi.Czy kobieta katolicka może mieć córkę?
            Czy znasz jakąś kołysankę dla córki?
            Czy bez końca od samego urodzenia człowiek płci żeńskiej dowiaduje się,że jest
            gorszy? Mniej albo wcale ważny ?
            Czyż ten szczebiot to nie tysięczne powielenie patriarchalnego wzoru madonny z
            synem ?
            Sama jestem córką i mam córkę.
            Ty jesteś synem.
            A więc masz okazję usłyszenia, że kogoś to wkurza.
            To , że w kulturze nie ma miejsca na córki.
            • nadszyszkownik.kilkujadek 'czlowiek plci zenskiej' 17.10.04, 23:46
              > A więc masz okazję usłyszenia, że kogoś to wkurza.
              > To , że w kulturze nie ma miejsca na córki.

              Wielkies mi uczynila pustki w domu moim,
              Moja droga Urszulo tym zniknieniem swoim...
            • Gość: tete Re: to wszystko przez Lacana IP: w3cache.* / *.2-0.pl 23.10.04, 13:04
              kocia_noga napisała:

              > Tak, między innymi.Czy kobieta katolicka może mieć córkę?
              > Czy znasz jakąś kołysankę dla córki?
              > Czy bez końca od samego urodzenia człowiek płci żeńskiej dowiaduje się,że
              jest
              > gorszy? Mniej albo wcale ważny ?
              > Czyż ten szczebiot to nie tysięczne powielenie patriarchalnego wzoru madonny
              z
              > synem ?
              > Sama jestem córką i mam córkę.
              > Ty jesteś synem.
              > A więc masz okazję usłyszenia, że kogoś to wkurza.
              > To , że w kulturze nie ma miejsca na córki.

              Ty mieszkasz pewnie w Indiach. Bo jakoś nie dostrzegam braku miejsca dla kobiet
              w społeczeństwie polskim. Co ciekawe na feministki wyrosną chyba córki moich
              znajomych. Bo moi kupmle nie wychowują je na kury domowe. Raczej robią to ich
              matki.
    • lurien Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu 23.10.04, 11:20
      dziwne, mam 21 lat, zawsze byłam silna, realizujca sie, świdoma siebie, własnej
      wartosci, daleka od feminizmu, felietony p.Dunin zazwyczaj wyprowadzaja mnie z
      rownoweagi,
      Teraz spodziewam sie dziecka i zawsze widzialam ze macierzynstwo to nie cos do
      czego musze "dorosnac" , dla mnei to bylo naturalne , wiele osob dziwi sie ze
      tak wczesnie mam dziecko, ale tego wlasnie chcialam, ogranicza wolnosc? pewnie
      tak, ale nie godnosc, nie uwazam ze musze walczyc o swoje miejsce na swiecie,
      ja juz je mam, nie mam problemow z ugotowaniem obiadu jaki i z funkcjonowaniem
      w "meskim" swiecie.
      Używanie argumentu, że jakoby ktos nie myśli jeśli bo nie jest mu bliski
      feminizm obraża, i jest podobny do wyzwisk między kibicami.
      Zrozumcie, że ludzie są różni.
      • Gość: Anita Re: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu IP: 217.153.99.* 01.11.04, 18:09
        Straszna gorycz przeżera drogie panie feministki, że aż mi ich trochę żal:
        że faceci są źli,
        że przyjaciółki feministki zdradzają, porzucając rewolucyjną flagę na rzecz
        pieluch,i odrzegnują się od feminizmu, choć był taki fajny,
        że przed wyjazdem tylko z kotami i internetem można się pożegnać
        i w ogóle świat jest zły, a te kobiety, które znalazły szczęście to szmaty, bo
        mają czelność się tym chwalić.
        To chyba straszne nieszczęście być feministką. A może to jakiś pomysł na
        życie,dla kobiet które mają kompleksy, albo żałują, że nie urodziły się
        facetami?(Może zresztą dla niektórych tak byłoby lepiej.)
        Z feminizmu do macierzyństwa daleka droga, jeśli feminizm jest tak płytki jak
        feminizm p. Kingi Dunin (sztuka, literatura i aborcja), a gdzie jest życie ???
        Może p. Dunin napisałaby o swoim koszmarnym lub wspaniałym macierzyństwie?
        Dlaczego tego nie zrobi?? Już nic nie pamięta???
        Ale jeśli p. Kinga Dunin, nie chce podzielić się swoimi doświadczeniami z
        wczesnego macierzyństwa, to jej sprawa i pewnie nie wielka strata.
        Być może chce po prostu pomóc kobietom nieszczęśliwym i skrzywdzonym, bo takie
        z pewnścią, i tu mówię serio, zasługują na uwagę.
        Mam więc serdeczną prośbę,p. Kingo niech Pani napisze, coś na pocieszenie
        czytelniczce, zwolnionej z pracy przez szefowe-kobiety, z powodu
        nieodpowiedzialnych i niepoprawnych prób zajścia w ciążę, zakończonych
        niestety, a może według niektórych feministek na szczęście, poronieniami.

        P.S. Czy nie będąc feministką mam prawo do interesowania się sztuką nowoczesną ?
        Jeśli potrzebny jest jakiś papier, że jestem kobietą, to chyba wszystko w
        porządku. Gorzej jeśli sztuką może interesować się tylko dyplomowana feministka.




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka