angel-ique
18.01.18, 17:37
Musze sie gdzies wygadac, wiec postanowilam tu napisac. Mianowicie, odkad urodzilam pierwsze dziecko, postanowilam pogodzic dawno rozwiedzionych rodzicow dla dobra rodziny.. a stanowimy rodzine katolicka, dzieci chodza do katolickiej szkoly. Myslalam, ze bedzie dobrze, jefnak tato z litosci podpisal za mstke odpowiedzialnosc, bo inaczej musialaby przebywac w szpitalu. Ja mysla lam, ze milosc powrocila, bo przeciez nadal maja slub koscielny. Co odkrylam, tato zakochal sie w mlodszej, do tego w muzulmance z mezem i 3 dzieci. Mama szaleje, topi smutki w alkoholu, a tato na to, ze on nie obiecywal zadnej milosci tylko pomogl. Nienawidzimy jej z mama i robimy wszystko, zeby ja psychicznie wykonczyc, nie bedzie niszczyc nam rodziny. Mowie do taty, ze jest powyzej 60, ze blizej niz dalej, ze powinien skupic sie na duchowej stronie a nie na watpliwych przyjemnosciach. Wyrzucil mnie z domu i powiedzial, ze nie chce mnie widziec. Co robic z takim czlowiekiem, pomozcie prosze