konwalia55
31.01.18, 22:00
W dziecinstwie uczylam sie jazdy figurowej na lodzie, to byl taniec w parach. Na lyzwach jezdzilam od 5 do 15 roku zycia. Sport przerwalam ze wzgledu na problemy ze zdrowiem i do dzisiaj mi tego zal. Z tancem jestem jednak zwiazana nadal, tylko juz na parkiecie. Powiem Wam, ze kocham to bardzo.
I tak sobie wlasnie pomyslalam, ze zamiast religii w szkolach mogliby uczyc tanca.
Takiego w parach, albo ukladow tanecznych w grupach albo i solo. Nie na ocene, ale po prostu zeby muzycznie, fajnie, kolorowo i na sportowo spedzic czas ze soba, w grupach koedukacyjnych, a nie osobno jak na wuefach. Mlodziez sama moglaby wybierac "repertuar" taneczno-muzyczny, to moglby byc rowniez czas na realizacje jej wlasnych pomyslow i fantazji tanecznych.
Czyz nie bylyby to dwie mile godziny, spedzone w szkole inaczej niz zwykle? :)
Chyba nie lubie szkoly w obecnym wydaniu ;)