judith123456
19.02.18, 11:57
Znamy się od pewnego czasu, początkowo był tylko moim kolegą, potem zostaliśmy parą. Na co dzień jest dobrym człowiekiem i jest mi z nim dobrze, ale czasem wywija krzywe akcje. Nie są one szkodliwe, ale strasznie dziecinne.
Np. kiedyś, zanim zostaliśmy parą, siedzimy w pubie z jego znajomymi. On zaczyna opowiadać o swoich byłych dziewczynach, których rzekomo było 6. Jego przyjaciółka nie wytrzymała, wybuchnęła śmiechem i mówi: sorry, ale ja o czymś nie wiem. Znam tylko jedną, co się tak przechwalasz. Doprawiałeś jej rogi, czy jak. Od tamtej pory temat przechwałek na temat byłych się skończył.
W święta szedł do pracy, firma dała im specjalne uniformy. Wysyła mi zdjęcie i tekst: wszyscy mi dzisiaj mówią komplementy. Potem widzimy się znowu w większym gronie - Sylwester i jego przyjaciółka mi mówi: co wysłał ci w końcu to zdjęcie w uniformie? Bo miałyśmy z niego ubaw, latał pół dnia po firmie, szukając dobrego światła.
Jak mu nie odpiszę od razu, bo jestem w pracy i nie mogę, to potem odczekuje dokładnie tyle czasu, ile ja zwlekałam z odpowiedzią, żeby nie było, że on ma nudniejsze życie niż ja i jest ciągle pod telefonem. Jak pojadę do przyjaciółki, to on na drugi dzień jedzie do przyjaciela. Jak idę na piwo ze znajomymi, to on mi potem pisze, że też był na piwie. Jak mówię, że klient mnie pochwalił, to on też przypomina o swoich sukcesach w pracy. Nie jest to nic strasznego, w sensie krzywdy mi tym nie robi, trochę go już znam, więc zdaję sobie sprawę, że to są dziecinne zagrywki.
Jak myślicie, co chce tym ugrać? Gdyby nie miał zalet, to dawno bym go zostawiła. Ale normalnie się stara, czuję się przez niego kochana i adorowana. Tylko nie rozumiem, po co stosuje takie przechwałki? Ma niską samoocenę i chce to ukryć?