gyubal_wahazar
24.03.18, 18:40
W sobote centrum miasta wygląda tak samo, jak i w każdy inny dzień tygodnia.
Ale to nie była sobota. Ani centrum. Tylko piątek i górny Mokotów.
Para w wieku, na oko 20 z groszami.
On targa w każdej z rąk po 2 czteropaki , zręcznie wplatając po jednym palcu w miękką czeluść opakowania. Ona beztrosko chmajta trzymanymi w jednej z rąk dwiema paczkami ciksów.
Chłopak wygląda normalnie (skóra i dżiny), dziewczyna lekko odpicowana (szpile i kok).
W pewnej chwili, jedna z chmajtniętych paczek ciksów, po dość nietypowej trajektorii,
ląduje jakieś 2 metry przed chłopakiem
Dziewczynie wyrywa się wprawdzie 'o cholera !', ale to chłopak po chwili kuca,
ostawia swój drogocenny ładunek, podnosi ciksy i bez słowa podaje dziewczynie.
Kurtyna ..
No dobra, noże to nie jest Anna Karenina, ale jak to nie jest prawdziwa miłość, to co to jest ?