Dodaj do ulubionych

króliczątka

13.10.04, 10:51
moja osobista mama poznała matkę 10 dzieci, słyszałam też o osobach które
potrafiły pobić i tę liczbę i mają dzieci kilkanaście.
Zastanmawiam się co mysli taka matka i ojciec dowiadując się o kolejnej
swojej ciąży po przekroczeniu liczby np. piątki. Trudno jest mi zdecydować
się na jedno ale takie jedno gdy ma się dzieisęć to chyba nie robi różnicy i
może tym sposobem i trzymając się zasad naturalnej dynamiki (która chyba
zasad nie ma) tacy ludzie robią kolejne.
Obserwuj wątek
    • Gość: ona Re: króliczątka IP: *.238.84.14.adsl.inetia.pl 13.10.04, 11:05
      jezeli kogos stac na wychowane prosze bardzo ale w ubogiej rodzinie mysle ze to
      krzywdza te dzieci ile czasu poswieca kazdemu z nich przy tych wszystkich
      obowiazkach pomijam juz kwestie materialna
      nie rozumie takich ludzi
      • Gość: titt Re: króliczątka IP: *.botany.gu.se 01.11.04, 17:46
        A ja mysle ze wieksza krzywda dla dziecka jest jak jest jedno. Szczegolnie jak
        rodzice poswiecaja mu duzo czazu. Jak ciezko takiemu dziecku pozniej jak sie
        okazuje ze swiat sie juz nim tak nie interesuje?
        Pozdrawiam - i "wielkorodzinnych" i jedynaki.
    • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 11:36
      A wiecie, to nawet obraźliwe, sugerować, że ludzie posiadający więcej
      dzieci "rozmnażają się jak króliki". Ja z kolei nie rozumiem, skąd ta pogarda
      dla rodzin wielodzietnych przy jednoczesnym ubolewaniu, że "niedługo to nas
      Turcy zaleją". Ktoś, kto wychował się w dobrej, kochającej się rodzinie
      wielodzietnej (lub choćby zna bliżej taką rodzinę) wie, ile to jest warte. Ale
      niektórzy lubią się po prostu powymądrzać teoretycznie, kompletnie nie
      rozumiejąc sprawy.
      • Gość: ona Re: króliczątka IP: *.238.84.14.adsl.inetia.pl 13.10.04, 11:41
        wiesz moja tesciowa wychowała sie w domu gdzie było 10 dzieci i powiem ci nie
        była wcale szczesliwa wszystkiego brakowało od 14 roku była skazana na siebie
        musiała pracowac bo rodziców nie było stac na szkołe i moze jest teraz dobrym
        człowiekiem ale kosztem wyrzeczen i to wielkich
      • blanchet Re: króliczątka 13.10.04, 13:00
        pomijając kwestię utrzymania finansowego to sama pomyśl:
        człowiek ma 24 h
        ok. 10 poświęca na pracę zawod. + dojazdy (minimum)
        ok.6 na sen
        pozostaje mu 8 h czyli jedynie z 50 minut na każde dziecko dziennie jeśli ma
        dzieiątke i jeśli ma taką możliwość żeby czas po pracy poświęcić wyłącznie na
        wychowanie- więc sama mi powiedz? co to za wychowanie? wg mnie bezmyślna
        hodowla.
        • Gość: tata Re: króliczątka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 10:20
          Tego typu matematyka jest tu nie na miejscu. Sam mam trójkę dzieci i widzę, że
          dużo więcej czasu poświęcamy im z żoną niż inni nasi znajomi, którzy mają po
          jednym dziecku.
          • pierozek_monika Re: króliczątka 29.10.04, 10:31
            e no trójka to raczej nie wielodzietność :)
    • lena_zienkiewicz Re: mało wiem na ten temat 13.10.04, 11:41
      bo jestem jedynaczką.Nie rozumiem tylko, jak ludzie, którym brakuje kasy
      rozmnażają się jak wspomniane "króliczki"-to jest chore.Mnie stać na jedno
      dziecko, to też mam jedno.I tyle
      • six_a Re: mało wiem na ten temat 13.10.04, 12:58
        no, oni się rozmnażają bo nie mają kasy, jakby mieli, to by sobie chociaż gumy
        kupili ;)

        też jestem jedynaczką i nie życzyłam dzieciom swego dzieciństwa, więc się
        rozmieniłam na więcej :)
    • izabelki Re: króliczątka 13.10.04, 11:46
      ja tez mam jesno dziecko choc pragne drugiego wiem jak duzo czasu poswieca
      corce chodzac do pracy mam wyrzuty sumienia ze za mało spedzam z nia czasu i
      nie uwierze ze jak ktos ma 10 dzieci to dlatego ze tak zaplanowal poprostu brak
      rozsadku egoizm i tyle
      • Gość: AniaJa Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 14:12
        A ja mam wspaniałą trójcę,którą wychowywałam sama,a teraz z mężem(nie ojcem
        dzieci) planujemy dzidziusia,jedyną kwestią jest ilość,on myśli nawet o
        kolejnej trójce a ja poprzestałabym na dwójce:)! I co,też mi powiecie,że to
        bezmyślne królicze rozmnażanie?
    • kopov ja wiem tylko co ojciec mówi do syna kiedy 13.10.04, 13:02
      w czasie odbierania porodu pokazuje sie trzecia główka - józuś gas te latarkę
      bo one chyba lecą jak ćmy do światła:)))
    • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 13:53
      O tym właśnie pisałam - z większości postów wylewa się pogarda, a co najmniej
      brak zrozumienia. Znam takie rodziny wielodzietne, w których na prawdę panuje
      miłość, a jeśli nawet się nie przelewa, to nie jest przecież najważniejsza
      rzecz na świecie. Z takich rodzin zwykle wychodzą osoby, które umieją sobie
      radzić w życiu i nie są zamknięte na drugiego człowieka.
      A swoją drogą to widzę, że najczęściej tolerancji domagamy się dla własnych
      poglądów i sposobów na życie, a jak ktoś ma inne, to już idiota. Czyli: jestem
      singlem, nie stać mnie na dzieci, stać mnie na jedno dziecko, nie mam ochoty
      być rodzicem - ok, to wspaniałe, że jesteś tak odpowiedzialny. Ale już: chcę
      urodzić piąte dziecko, chcę mieć dużą rodzinę, chcę poświęcić się wychowywaniu
      dzieci, lubię czekać na męża z obiadem: o, to już ograniczenie, głupota,
      egoizm, jak wy te dzieci wychowacie, nie będzie na czekoladę, zrobisz z siebie
      kuchtę, marnujesz się...
      Czy tak trudno zrozumieć, że nie wszyscy chcą żyć tak samo?
      • Gość: Maria Re: króliczątka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 14:11
        a co myślisz o osobie która nie rodzi piatego dziecka z potrzeby ale rodzi
        szóste albo siódme z przypadku?
        • Gość: lysyadam Re: króliczątka IP: *.crowley.pl 25.10.04, 03:44
          jak to??

          "nie rodzi piatego dziecka z potrzeby "

          nie kumam tego
      • Gość: mia Re: króliczątka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 13:54
        moja babcia jest z rodziny wielodzietnej. Można mówić że to wyjątek ale jak
        patrzę na nią, na jej rodzeństwo to wydaje się że są dla siebie obcymi ludźmi.
        Przykro to mówić ale sama też nie jest dobrym człowiekiem. Nie jest ani otwarta
        na innych ludzi ani pomocna. Podobne jest jej liczne rodzeństwo.
        Co do samej wielodzietności - to w gruncie rzeczy uważam za coś wspaniałego.
        Ale trzeba wiedzieć że można tym dzieciom zapewnić byt, dać miłość. Nie każdy
        to potrafi. Nie muszę chyba pisać ze twierdzenia w stylu "Bóg dał - Bóg wyżywi"
        dają obraz tylko głupoty rodziców - niczego więcej.
    • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 13:54
      P.S. Prawdopodobieństwo wystąpienia patologii w rodzinie nie koreluje z liczbą
      posiadanych dzieci i odwrotnie. Kto nie leniwy, może poszukać takich badań.
      • agnied Re: króliczątka 13.10.04, 14:16
        Dalila, spokojnie...
        Cieszę się, że znasz wielodzietne, szczęśliwe i kochające się rodziny, w
        których każde z dziesięciorga rodzeństwa jest mądre, wykształcone , otwarte na
        ludzi i pełne miłości. Jedyna rodzina wielodzietna jaką znam osobiście składa
        się z rodziców i czwórki dzieci i powiem Ci,że kolega wcale nie był happy,że im
        się to czwarte przytrafiło. Nie jest im łatwo.
        Bardzo wiele słyszy się natomiast o patologii i biedzie w rodzinach
        wielodzietnych, o tym,że ludzie nie mają pracy, a kolejne - 10-te dziecko w
        drodze. Potem reportaże w TV - pomóżmy Kowalskim... O tym ,że facet zaczyna
        pić, bo stytuacja go przerasta...
        Nie powiesz mi chyba,że to jest odpowiedzialne... i mądre.
        Masz jakieś wyidealizowane spojrzenie....
        • Gość: sabna Re: króliczątka IP: *.range81-156.btcentralplus.com 21.10.04, 20:00
          Znam co najmniej 4 rodziny z 4 dzieci wszystkie mogły by być wzorem dla
          innych. Dużo w nich miłosci radości i pracy. Dzieciaki z tych rodzin (teraz to
          juz prawie wszyscy dorośli :) pokończyly studia, pracują nigdy nie było z nimi
          najmniejszych problemów. Ja sama jestem jedynaczką ale jestem pełna podziwu dla
          tych rodziców bo to musi byc cholernie trudne stworzyc udana wielodzietna
          rodzine.
          • agnied Re: króliczątka 22.10.04, 07:50
            No i wszystko pięknie. Tylko podziwiać.
      • Gość: Facet Re: króliczątka IP: 194.246.107.* 13.10.04, 16:12
        Dalila, w pełni Cie popieram. Też znam rodzinkę, było ich sześcioro chlopaków.
        Mój przyjaciel jest trzeci z kolei. Naprawde wspaniali ludzie, sa dla mnie jak
        druga rodzina (jestem jedynakiem). Wszyscy juz pokończyli studia, radzą sobie
        bardzo dobrze. Jak byłem u nich na obiedzie, gdzie była cała piątka (najstarszy
        mieszka w Szwecji) w tym dwóch z małżonkami i dziećmi, czulo się tą niesamowitą
        rodzinną atmosferę, cos takiego co trudno opisać i poczulem żal, że jestem
        jedynakiem.

        Wiadomo, że w takich rodzinach matka raczej nie pracuje i cały dzień zajmuje
        się domem i dziećmi, przy czym te starsze zajmują się też najmłodszym
        rodzeństwem, co przy okazji bardziej wiąże takie rodzeństwo emocjonalnie.
        Starsze uczy się też życia, stają się bardziej samodzielni. Ponadto rodzice z
        takiej rodziny na 90% nie wylądują w domu starców.

        Egoista jest ten, kto z wygody materialnej (może nie będzie mie stać na wakacje
        w Egipcie lub nie kupie sobie kolejnej super sukienki) decyduje się tylko na
        jedno dziecko. Tacy egoiści nie rozumieją takich rodzin i nazywają ich
        głupkami. Nie dawajcie przykładów rodzin alkoholików, bo jedynak(-czka) z
        takiej rodziny ma chyba gorzej niz wielodzietna rodzina, bo nie ma oparcia w
        nikim.
        • Gość: ,matka do faceta IP: 213.25.11.* 20.10.04, 22:25
          chyba to były inne czasy. Drogi panie posiadanie 6 dzieci, przy jednym
          pracującym w tzw. budzetówce rodzicu ( czytaj ojciec )to po prostu nędza.Ja mam
          dwoje dzieci, pracujemy oboje i kupno nowych ( bo wyrosły ) butów ,kurtek
          itp.jest bardzo !!! odczuwalnym wydatkiem domowym. Co pan piszesz o wakacjach w
          Egipcie - przy dwojgu nigdy nie bylismy na wczasach( pracujemy oboje )stać nas
          od pewnego czasu na kolonie dla dzieci. Niech pan zapyta swoich znajopmych,
          który po którym nosił i jak długo ubrania i buty.Ja nosiłam po bracie. Moja
          córka po swoim. I nie oszczędzaliśmy w tem sposób na zagraniczne
          wyjazdy.Pozdrawiam . Jak we wszystkim w życiu ważny jest "złoty środek " w
          ilości dzieci też. A tak naprawdę to żal mi jedynaków.
          • k_j_z Re: do faceta 22.10.04, 10:14
            to musicie być wyjatkowo niegospodarni.
            Ja jestem matką szóstki dzieci. I dwa lata temu byliśmy na dwutygodniowych
            wczasach w Egipcie. W tym roku też się wybieramy gdzieś tylko może już na
            krócej, bo trudno byłoby mi wytrzymać aż dwa tygodnie bez dzieci.
          • Gość: KLARA Re: do faceta IP: *.crowley.pl 27.10.04, 21:02
            MATKO, jestem jewdynaczką i mnie nie żałuj, wcale nie narzekam, jestem juz
            dorosła i meża mam też jedynaka, większość zanjomych maks z 1 sztuką
            rosdzeństwa lub jedynacy i raczej potrafie dogadać sie z ludźmi, więć wybacz że
            żal sobie wypraszam!!!!!
    • Gość: patologiczna Re: króliczątka IP: *.crowley.pl 13.10.04, 15:47
      Ja jestem z takiej nieodpowiedzialnej, okropnej, króliczej rodziny. Mam czwórkę
      młodszego rodzeństwa. No dramat. Słuchajcie, czasem to nawet musiałam po
      siostre chodzić do przedszkola! Koszmar nie? Nie mowiać już o tym ile zżera
      taka rodzina. Ile trzeba zrobić zakupów. Ile garów umyć. Ile prania!!! A moi
      rodzice oboje pracowują na pełny etat. Wiec my sie biedulki tak troche same
      wychowujemy. Muszę sobie zaraz policzyć ile minut mają w ciągu dnia na każde
      dziecko ci moi nieodpowiedzialni rodzice. No bez liczenia mi sie widzi, że
      mało, bo już nam w lekcjach od jakiegoś czasu nie pomagają. Nawet prace
      magisterską musiałam napisać sama! I co gorsza podejrzewam, że moje zaniedbane
      rodzeństwo też będzie musiało!!! Taka karma...
      • Gość: patologiczna Re: króliczątka IP: *.crowley.pl 13.10.04, 15:49
        Oczywiście nie "pracowują" tylko pracują ;-) Aż mi się z tej rozpaczy palce
        plączą...
        • agnied Re: króliczątka 13.10.04, 22:23
          To Wam zazdroszę, ja nie mam w swoim środowisku takiego dobrego przykładu.
          Nie chcę mieć wielodzietnej rodziny Nie nazwałabym tego egoizmem, może raczej
          strachem,że nie dam rady zapewnić dzieciom tego czego potrzeba i nie mam na
          myśli wakacji w Egipcie, raczej np.wizytę u lekarza, prywatną, bez
          kilkumiesięcznego czekania w kolejce, itp.
        • k_j_z Re: Patologiczna 22.10.04, 10:17
          Całkowicie się z Tobą zgadzam. Przesrane życie miałaś kobieto. A jak pomyślę o
          swoich dzieciach, to włos mi się jeży na głowie. Muszą razem jeździc na
          angielski, bo się złożyło, że zaczynają o tej samej godzinie, na podwórku muszą
          bawić się razem, a w dodatku co chyba najstraszniejsze siadamy wszyscy przy
          jednym stole do posiłków. Horror.
          No i my też pracujemy. A dzieci po szkołach i przedszkolach.
      • ania_53 Re: króliczątka 26.10.04, 13:48
        Cóż za pesymistyczny ton! Ja też miałam czworo rodzeństwa i teraz gdy już mamy
        swoje rodziny czasami tęsknimy za tamtymi czasami.Pamiętam, że np. na wigilię
        wszyscy szliśmy do dziadków gdzie spotykała się cała rodzinka.Dziadkowie mieli
        16 dzieci więc ludzi było multum.Teraz każdy zamknie się w swoim m i te jedynaki
        są bardzo biedne.
        • lena_zienkiewicz Re: do ania_53 26.10.04, 13:52
          Miałam nie zabierać więcej słowa., ale nie potrafię się powstrzymać.

          Aniu, dobrze, że napisałaś o tej wigilii.Blanchet właśnie ma na myśli biedne,
          bardzo biedne rodziny (tak blanchet?), w których dzieci rok cały marzą o
          wigilii, na której to (raz w roku) widzą takie samkołyki czy dostają
          zabawki...a potem kolejne 12 miesięcy totalnej biedy.....
    • Gość: ona Re: króliczątka IP: *.238.92.60.adsl.inetia.pl 14.10.04, 07:56
      w tej dyskusji nie chodzi o 4 czy 5 dzieci ale przynajmniej o 10 dzieci w
      rodzinie
      ogladajac telewizje co krok wystepuje jaks wielodzietna rodzinka gdzie dzieci
      płacza na wizji matka płacze ze nie maj aco zjesc zal mi ich ale czy to nasza
      wina ze u nich taka straszna bieda
      • lucjola Re: króliczątka 14.10.04, 08:18
        Mam koleżankę, z takiej rodziny. Gdyby urodziła się np. w domu moich rodziców,
        na pewno zaszłaby dalej niż ja. A tak skończyła tylko szkołę zawodową i chyba
        nie z braku pieniędzy ( to akurat były czasy, kiedy nauka była za darmo) tylko
        z braku przykładu. Jej starsza siostra już ma 5 dzieci. Rok po roku. Oczywiście
        nie ma swojego mieszkania a mąż pracuje na czarno. Moja koleżanka ma tylko 2
        lecz 2 ciąże usunęła a 3 poroniła. Gdy jej mówię o spirali, to opowiada takie
        bzdury - nawet nie spróbuje. Jej siostra ma jeszcze gorzej. Mąż na słowo :
        prezerwatywa, spirala, środki antykoncepcyjne - stwierdza, że ona go nie kocha
        albo, że ma kochanków i jest prawdziwe piekło w ich domu. Śmiało można więc
        stwierdzić, że ich dzieci są owocami miłości :> Ile pochodzi z gwałtu?? Może
        tylko dodam, że co prawda czasami piją, ale nie są alkoholikami.
    • gensek Blanchet,porównywanie ludzi do królików jest 14.10.04, 08:16
      co najmniej niesmaczne,to ile ktoś ma dzieci to nie twoja sprawa,a dramatyczne
      sytuacje niektórych polskich rodzin wielodzietnych wynikają z winy państwa w
      którym żyjemy,i nie chodzi mi bynajmniej o to,że nie chce dawać szeroko
      rozumianych zapomóg,tylko o to że nie pozwala ono obywatelom żeć normalnie
      fundując im coraz wyższe podatki,ceny,nowe regulacje itp.
      Wszystko to powoduje,że pracy na rynku jest coraz mniej,a wierz mi jak te
      rodziny będą miały prace to sobie same poradzą
      • blanchet Re: Blanchet,porównywanie ludzi do królików jest 14.10.04, 08:42
        inteligencja człowieka polega na jego umiejętności adaptacji czyli jeśli nie
        mam roboty za którą nakarmię 10 dzieci czy jedno to tych dzieci nie mam, a nie
        na tym że rozmyślam nad tym jak powinno być, co społeczeństwo powinno dla mnie
        jako reproduktora -zrobić i dzięki takim ideom robić dzieci! co innego szczytne
        idee a co innego rzeczywistość
        A porównanie do króliczków czyli zwierząt jest rzeczywiście nie na miejscu bo
        zwierze dzięki instynktom potrafi oceniać jakie ma możliwości przetrwania.
        Poza tym nie widzę nic gorszącego i poniżającego w porownaniu ze zwierzętami,
        ja wierzę nawet że zwierząta mają duszę
        • gensek Geneza wielodzietności w polskich rodzinach to 14.10.04, 08:58
          temat tak szeroki i obejmujący tyle aspektów,że nie sposób go omówić krótką
          dyskusją,według mnie podstawową przyczyną jest brak edukacji seksualnej w
          szkołach(co dla mnie jest kpiną bo pieniądze na lekcje religii się
          znajdują),oraz wspomniany wyżej potężny wpływ kościoła katolickiego na
          obyczajowość ludzi zwłaszcza na wsiach,gdzie środki antykoncepcyjne traktowane
          są jako coś grzesznego.
          U zwierzą instynkt steruje popędem,a to ile ono będzie miało młodych zależy od
          biologi zwierzęcia>
          Oficerowie SS pod komorami gazowymi w Oświęcimiu nazywali ludzi właśnie
          królikami.
          • blanchet Re: Geneza wielodzietności w polskich rodzinach 14.10.04, 09:04
            > Oficerowie SS pod komorami gazowymi w Oświęcimiu nazywali ludzi właśnie
            > królikami
            no wiesz i to właśnie dlatego-bo jestem faszystowską świnią-użyłam tego
            określenia-nie dramatyzuj króliczku hm?
            a cała Twoja wypowiedź o tym że nie ma edukacji i jest wpływ koscioła wskazuje
            że sam uznajesz wielodzietnośc za negatywne zjawisko
            • gensek Moje podejście do wielodzietności jest 14.10.04, 09:19
              bardzo proste,nie interesuje mnie ile ktoś ma dzieci do chwili,gdy to zaczyna
              rzutować na zawartość mojego portfela,osobiście jestem przeciwnikiem wszelakich
              zasiłków bo one strasznie demoralizują chęci człowieka do pracy.
              Lechu już dawno mówił że trzeba dawać wędke a nie rybe.


              Króliczkiem nie jestem bo mam tylko jednego brata i strasznie żałuje,ze rodzice
              nie postarali się o więcej dzieci,miło by mieć jakąś siostrę
              W zamyśle nie chodziło mi o nazwanie cię faszystką,jeżeli tak to odebrałaś to
              przepraszam
              • Gość: MarCela Re: Moje podejście do wielodzietności jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 21:10
                Oj, mysle ze i z mojego i z Twojego portfela dzieciom wyzej wymienionego Lecha
                zyje sie lusuksusowo....
                • Gość: MarCela Re: Moje podejście do wielodzietności jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 21:27
                  Sorry, mialo byc luksusowo...
                  a juz nie wspomne ze moj 18 letni syn drugi raz musi stawic sie na egzamin na
                  prawo jazdy, bo na pierwszym niby zawalil wjazd tylem do zatoczki (testy zero
                  bledow) ale szanse na prawko ciagle ma i wierze ze zda, chocby za 6 razem i
                  wierze ze doceni je... ze nie bedzie jezdzil po pijanemu i robil z ludzi
                  kalekich i grozil ze nazywa sie Walesa.Prawka mu nie kupie... nie stac mnie,
                  jestem zwykla ekspedientka.A ja jak inne rodziny w Polsce na zadne portfele nie
                  mamy co liczyc, a propo, mam dwojke dzieci... :*
          • oka5 Re: Geneza wielodzietności w polskich rodzinach 14.10.04, 13:16
            gensek napisał:


            > U zwierzą instynkt steruje popędem,a to ile ono będzie miało młodych zależy
            > od biologi zwierzęcia

            Nie tylko. Jest naukowo dowiedzione, że liczba młodych u poszczególnych gatunków
            jest ściśle związana z dostępnością pożywienia. W tym roku rekordowo dużo
            odchowało się młodych bocianów. Mokra wiosna i lato sprzyjały wylęgowi wielkiej
            liczby owadów i mięczaków - podstawowego pożywienia tych ptaków. Dzięki temu w
            w gnieździe odchowywały się nawet 4 pisklęta, podczas gdy w innych latach
            przeciętnie 2. W normalnych latach reszta piskląt ginie z głodu, jest zabijana
            przez rodziców lub silniejsze rodzeństwo. U innych zwierząt jest podobnie.
            Urodzaj zbóż skutkuje "urodzajem" gryzoni. Urodzaj gryzoni - dużą
            (ponadprzeciętną) liczebnością jaj i piskląt u sów itd. Nie jest więc tak, że
            zwierzęta przy rozrodzie kierują się wyłącznie ślepym instynktem. Biorą też pod
            uwagę warunki zewnętrzne.
      • Gość: ona Re: Blanchet,porównywanie ludzi do królików jest IP: *.238.92.60.adsl.inetia.pl 14.10.04, 08:50
        najlepiej zrzucic wszystko na panstwo panstwo da panstwo nakarmi a co z nami
        nie zastanawia sie za co utrzyma kolejne dziecko (nie ma pracy ) ale to nie
        przeszkadza mu płodzic nastepne skazujac je na biede -alez przeciez my kochamy
        dzieci ( miłosc to nie tylko przytulanie rozmowa miłosć to dbanie o dziecko
        zapewnienie mu przyszłosci startu w dorosłosc )i dziwne zjawisko biedni i bez
        pracy sa rodzice rodzin wielodzietnych i gdzie tu rozsadek
      • Gość: przerażona Re: Blanchet,porównywanie ludzi do królików jest IP: 213.25.11.* 20.10.04, 22:44
        zadziwiłam się i to jak ! to wg ciebie państwo jest winne, bo nie pozwala
        ludziom życ normalnie???
        Co podatki mają do pracy ? ,jakie ceny ustala państwo ? mnie państwo pozwala
        pracować, pozwala mi zyc normalni. Bo ja skończyłam trudne, wymagajace wysiłku
        studia i mam dzięki temu prace.
        te rodziny o których piszesz sobie nie poradzą, bo nie chca sobie radzić.
        musiałyby sie pouczyć, a nie daj Boże, zeby musiały te osoby znać jakiś jezyk
        obcy.Im się nie chce.

        co to są szeroko rozumiane zapomogi??? tzn ty pracujesz a oni WG CIEBIE powinni
        zglosić się do urzędu i pobrać to co im SIE NALEŻY.
        No dobra twoja przykładowa rodzina ma pracę - ojciec( niewykształcony ) bo i
        kiedy miał sie uczyć zarobi 1500 zł ( to jest więcej niż ja mam z
        wykształceniem ) matka, ( niewykształcona bo i kiedy - wszak ma 10 dzieci )
        zarobi 1000 zł. 2200 podzielone na 12 osób daje około 183 złote. WEDŁUG CIEBIE
        JAK RODZINA WIELODZIETNA MA PRACE TO SOBIE PORADZI. SPRÓBUJ!!!!!!! PRZEŻYĆ ZA
        183 ZŁOTE NA MIESIAC.
        CHYBA ,ŻE WEDLUG TWOJEGO TOKU MYŚLENIA RODZICE RODZINY WIELODZIETNEJ MUSZĄ OD
        PAŃSTWA DOSTAWAĆ PO KILKA TYSIECY ZLOTYCH .Ale to już będzie zapomoga HEJ.
        • szczurbiurowy Co państwo ma do pracy - odpowiedź 21.10.04, 19:44
          Ano ma niestety. Po pierwsze poprzez opodatkowanie pracy (ZUS). Po drugie -
          przez drakoński fiskalizm, który obniża dochody najbiedniejszych właśnie.
          Bogaci sobie poradzą.
    • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 09:56
      Rozsądek narzuca, że powinniśmy postarać się o to, aby jakieś następstwo
      pokoleń zorganizować, bo kto nam tyłki podetrze, jak w domu starców będziemy
      siedzieć? Ci, którzy dziś są tak przeciw dzieciom, będą obsługiwani potem przez
      te pogardzane "króliczęta", jak już będą starzy i niedołężni. O tym, że ktoś
      musi pracować w tym kraju to już nawet nie wspomnę. Bez ludzi nie ma
      gospodarki. Chyba, że zaimportujemy sobie siłę roboczą, tak jak to robią np.
      Niemcy, chcąc nie chcąc.
      Kto myśli, że to wielodzietne rodziny obciążają jego budżet, powinien sobie
      zajrzeć do budżetu państwa i zobaczyć, na co idą haracze, które płacimy
      fiskusowi. Gdyby zlikwidować rozmaite kretyńskie, antyrozwojowe i
      antyekonomiczne wydatki państwa, można by pozwolić ludziom zarabiać na dowolnie
      duże rodziny.
      • lena_zienkiewicz Re: króliczątka 14.10.04, 09:57
        Oj Dalila, żebyś się kiedyś nie przejechała na tym swoim stwierdzeniu, że "na
        starość dzieci nam będą dupy podcierać"!
      • agnied Re: króliczątka 14.10.04, 10:12
        Dalila, Ty chyba nie rozumiesz o czym my tu romawiamy....
        Tutaj nikt nie powiedział, że jest przeciwko dzieciom.
        Gorączkujesz się i głupoty gadasz.
        A posiadanie dzieci po to ,żeby nam na starość tyłki podcierały to jest szczyt
        egoizmu i w ogóle brak słow.
        • Gość: Facet Re: króliczątka IP: 194.246.107.* 14.10.04, 10:23
          Sorry, ale przykro czytac co Wy wypisujecie. Skupiliście się na rodzinach
          patologicznych i rozciągacie to na wszystkie rodziny wielodzietne.

          Co do jednej uwagi rzuconej wyżej, to chyba bliżej do porównań rodziny z 6
          dzieci do rodziny z 10 dzieci niz z jednym dzieckiem.

          Jeszcze jedno. Takie patologiczne rodziny o których piszecie bedą klepały biede
          zarówno z 2 dzieci jak i z 10 dzieci. Ktoś powie, że 2 łatwiej. To prawda, ale
          często bywa, że jak najstarsze dzieci zaczynaja zaczynają pracować, to pomagają
          rodzinie.
          • lena_zienkiewicz Re: króliczątka 14.10.04, 10:25
            > Jeszcze jedno. Takie patologiczne rodziny o których piszecie bedą klepały
            biede
            >
            > zarówno z 2 dzieci jak i z 10 dzieci. Ktoś powie, że 2 łatwiej. To prawda,
            ale
            > często bywa, że jak najstarsze dzieci zaczynaja zaczynają pracować, to
            pomagają
            >
            > rodzinie.

            Wolałabym ja pomóc (pomagać ) córce, niż żeby ona mnie pomagała!
          • blanchet Re: króliczątka 14.10.04, 10:29
            jest taka koncepcja że człowiek aby przetrwać wykorzystuje to co posiada np.
            swoje umiejętności,załóżmy swoją wiedzę wykorzystuje w pracy aby zapewnić sobie
            spokojną przyszłość, a ubogi w wiedzę wykorzystuje inną swoją zdolność czyli
            płodność w tym samym celu co człowiek bardziej rozgarnięty.
          • agnied Re: króliczątka 14.10.04, 10:41
            Pewnie masz rację co do tej patologii.
            Ale patologia to jedno a bieda i ciężkie warunki życia w wielu rodzinach
            wielodzietnych skłaniają do myślenia i do takich wnisków.
            Nie oznacza to,że nie ma udanych rodzin wielodzietnych żyjących w normalnych
            warunkach.
            Czy jakbyś nie miał pracy i nie miał co jeść to pozwoliłbyś sobie na 10 dzieci?
            I nie ma co zwalać winy na państwo czy społeczeństwo. Decyzja jest Twoja, albo
            masz 1 dziecko albo 10.
    • Gość: Lucky Re: króliczątka IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.10.04, 10:56
      Blanchet ma rację. Sama mam trójkę rodzeństwa i cieszę się, że mogliśmy na
      siebie liczyć, kiedy odeszła nasza mama. Ale to było parę ładnych lat temu.
      A teraz pracuję w szkole i nikt mi nie powie że dziecko z rodziny, w której
      jest 6 dzieci ma taki sam start, jak to z rodziny gdzie jest jedno albo dwoje.
      Edukacja słono kosztuje, chociaż teoretycznie jest za darmo. Tyle się mówi o
      wyrównywaniu szans, ale w rzeczywistości bywa inaczej. Na dobre studia dzienne
      nie dostją się ci, których nie stać na dodatkowe lekcje z języka obcego czy
      kursy przygotowawcze. Sama znam jedną rodzinę w której siedmioro dzieci
      ukończyło studia, ale to też było kilka lat temu. Niestety w większości
      przypadków te dzieci kończą zawodówkę i lądują na bezrobociu. A ile tych dzieci
      przychodzi do szkoły głodnych.
      • Gość: Facet Re: króliczątka IP: 194.246.107.* 14.10.04, 13:30
        Start dzieci nie zależy od ich liczby, ale od świadomości rodziców jak je
        wychowują. Cała szóstka o której pisałem skończyła studia, cześć na przelomie
        lat 80. i 90. (m.in. mój przyjaciel z tej rodziny), młodsi na przelomie lat 90.
        i 2000 (najmlodszy rok temu). Pomimo, że ojciec był inżynierem w dużym molochu
        komunistycznym, nie zarabiał kokosów (w latach 90. był już na emeryturze), ich
        mama byla na rencie zmarła na raka w polowie lat 90. Jakoś wszyscy skończyli
        studia i są normalna rodziną.

        Rodzice, którzy nie widzą sensu w kształceniu swoich dzieci nawet jak będą
        mieli 1 dziecko, to też mu nic nie pomoże. Moi rodzice będąc "robolami" od
        malego dawali mi do zrozumienia, że moim kapitalem będzie wykształcenie, choć
        była to głęboka komuna i inni śmieli się z tego. Skończyłem studia na początku
        lat 90. i nagle się opłaciło. Wg mnie start dzieci zależy od świadomości
        rodziców, a nie od kasy, choć napewno jej brak nie ułatwia tego.
        • Gość: Facet Re: króliczątka IP: 194.246.107.* 14.10.04, 13:34
          PS:
          Do poprzedniego postu dodam, że cała ta szóstka to faceci, nie było żadnej
          dziewczyny, a takich trudniej wychować, szczególnie samotnemu ojcu (fakt, że w
          tym czasie część z nich była juz samodzielna, po zakończonych studiach).
    • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 12:55
      Muszę to wydrukować i pokazać znajomym, bo nie wierzą, że ja się w ogóle mogę
      gorączkować. A tak, proszę, dowód czarno na białym;)
      Nie wiem, chyba się źle wyraziłam, ale nie miałam na myśli hodowania sobie
      dzieci do wycierania tyłka na starość. Chciałam wskazać na pewne zjawisko
      społeczne - jeśli nie zapewnimy sobie zastępowalności pokoleń, będziemy umierać
      leżąc we własnych odchodach w towarzystwie innych niedołężnych rówieśników. I
      to umierać szybko, bo za mało będzie rąk do pracy, żeby gospodarka jakoś
      funkcjonowała (chyba, że uratują nas egzotyczni imigranci, czy to się komuś
      podoba, czy nie) i było skąd brać podatki na utrzymanie podstawowej choćby
      służby zdrowia na przykład.
      • lena_zienkiewicz Re: króliczątka 14.10.04, 13:04
        nie obraź się na mnie, ale to co piszesz, to nic innego jak tylko syndrom
        pochodzenia z rodziny wielodzietnej :/ Nigdy, ale to przenigdy nie chciałabym
        być udręką dla moich dzieci (lub dziecka).
        • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 13:07
          Mam tylko jedną sztukę rodzeństwa, ale mój mąż ma większe ilości i patrzę na
          ich rodzinę z zazdrością. Ot co.
          Co do udręki, to jeśli kocha się rodziców, to miłość wiele rekompensuje. Nie
          zawsze zajmowanie się nimi jest taką udręką.
          • lena_zienkiewicz Re: króliczątka 14.10.04, 13:09
            myślisz, że sama przyjemność sprawimy dzieciom, mieszkając u nich na stare lata?
            Marudząc, grymasząc i czekając na pomoc?
            • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 13:55
              Życie nie składa się z samych przyjemności, ot co. Jeśli się na to liczy, to
              żywot pędzi się smutny i pełen rozczarowań.
              • lena_zienkiewicz Re: króliczątka 14.10.04, 13:58
                Gość portalu: Dalila napisał(a):

                > Życie nie składa się z samych przyjemności, ot co. Jeśli się na to liczy, to
                > żywot pędzi się smutny i pełen rozczarowań.

                Ot co.Z tego właśnie powodu wolę podejść do życia "z głową" i zapewnić godne
                życie jednemu dziecku, niż biedę dziesiątce.
                • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:01
                  Nie wiesz dziś, czy Ci się to uda, czy zostawisz dziecko przedwcześnie samo na
                  świecie, bez jednej bratniej duszy. Co mu wtedy z Twojej kasy?
                  • lena_zienkiewicz Re: króliczątka 14.10.04, 16:58
                    Gość portalu: Dalila napisał(a):

                    > Nie wiesz dziś, czy Ci się to uda, czy zostawisz dziecko przedwcześnie samo
                    na
                    > świecie, bez jednej bratniej duszy. Co mu wtedy z Twojej kasy?

                    Więc mam mu narobić rodzeństwa, żeby po mojej śmierci nie czuł się samotny?
                    Głupota :/
                  • lena_zienkiewicz Re: Dalila 14.10.04, 17:02
                    wolę zapewnić mojemu dziecku jakąś przyszłość, nie samą biedę.Nie stać mnie na
                    więcej dzieci.Uwierz, że gdybym miała pieniądze (dużo pieniędzy) wtedy miałabym
                    więcej niż jedno dziecko.Może w życiu tak mi się ułoży, że będzie mnie stać na
                    więcej niż to moje jedno dziecko :) Ale oczywiście jeden warunek przy
                    porodzie:że go nie będzie, tylko cesarka!
                    • Gość: Facet Re: Dalila IP: 194.246.107.* 14.10.04, 18:03
                      Strasznie wygodna jesteś. Tylko żeby twoje dziecko nie było takie wygodnickie
                      jak Ty, kiedy będziesz stara i zniedołężniała.
                      • lena_zienkiewicz Re: Dalila 14.10.04, 18:15
                        z czym niby wygodna jestem?
                        • Gość: Facet Re: Dalila IP: 194.246.107.* 15.10.04, 08:57
                          Jeszcze się pytasz? Napisałaś:
                          "...Uwierz, że gdybym miała pieniądze (dużo pieniędzy) wtedy miałabym
                          więcej niż jedno dziecko. Może w życiu tak mi się ułoży, że będzie mnie
                          stać na więcej niż to moje jedno dziecko :) Ale oczywiście jeden warunek
                          przy porodzie:że go nie będzie, tylko cesarka!"

                          Po pierwsze musisz mieć "DUŻO PIENIĘDZY", żeby zdecydować się na drugie
                          dziecko. Wcale tym nie musisz zapewnić mu szczęśliwego dzieciństwa. Kiedyś w
                          wyborczej był artykuł o chłopaku jedynaku, który popełnił samobójstwo, choć
                          starzy byli bogaci, co wakacje w Anglii, żeby uczył się języka, bardzo dobra
                          uczelnia, miał fajną dziewczynę a jednak był nieszczęśliwy. To skrajny
                          przykład, ale dużymi pieniędzmi szczęścia dziecku nie zapewnisz.

                          Po drugie "tylko cesarka". To jesteś tak wygodna, że nawet normalnie urodzić Ci
                          się nie chce. Cesarka wskazana jest tylko w sytuacjach zagrażających zdrowiu
                          kobiety lub dziecka. W normalnych sytuacjach właśnie dla zdrowia kobiety
                          bardziej wskazany jest normalny poród. Wiem, bo moja żona jest w 8 miesiącu i
                          dużo na ten temat czytaliśmy opinii lekarzy. Nie mow mi tylko, że na zachodzie
                          cesarka na żądanie jest normalną sprawą, bo w prywatnych szpitalach kasa się
                          liczy, ale lekarze odradzają takich porodów.

                          Stąd moja opinia, że jesteś wygodna i myślę, że jest uzasadniona.
                          • agnied Re:do Faceta 15.10.04, 11:59
                            A zabawny jesteś mówiąc kobiecie jak powinna rodzić a jak nie, co jest lepsze a
                            co nie... Naczytałeś się i teoretuzujesz... to akurat każdy może, ale
                            krytykować że cesarka jest be , tylko naturalny jest cacy to jest łatwo jak się
                            samemu nigdy nie będzie rodziło...

                            A ty oczywiście nie należysz do takich wygodnych i masz już 9-cioro dzieci a
                            żona to z 10 tym jest w ciąży?
                            • lena_zienkiewicz Re:do Faceta 15.10.04, 12:02
                              agnied napisała:

                              > A zabawny jesteś mówiąc kobiecie jak powinna rodzić a jak nie, co jest lepsze
                              a
                              >
                              > co nie... Naczytałeś się i teoretuzujesz... to akurat każdy może, ale
                              > krytykować że cesarka jest be , tylko naturalny jest cacy to jest łatwo jak
                              się
                              >
                              > samemu nigdy nie będzie rodziło...
                              >
                              > A ty oczywiście nie należysz do takich wygodnych i masz już 9-cioro dzieci a
                              > żona to z 10 tym jest w ciąży?

                              Dziwny rzeczywiście ten koleś :/ Doszłam do wniosku, że nie ma sensu mu już
                              pisać.On jest chory
                              • agnied Re:do Faceta 15.10.04, 12:05
                                Masz rację, szkoda słów...
                                • lena_zienkiewicz Re:do Faceta 15.10.04, 12:08
                                  brak słów, kiedy facet dyktuje kobiecie czy ma wybrać normalny poród czy
                                  cesrakę.To tak samo jak ksiądz decyduje o aborcji :///
                                  • Gość: Dalila Re:do Faceta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 12:10
                                    He, he, facet ma inne poglądy na sprawę, to już idiota. Chyba trzeba by się
                                    zwrócić w tej sprawie do Pani Środy, ona lubi rozmaite mniejszości, to może by
                                    i facetowi pomogła...
                                    • agnied Re:do Faceta 15.10.04, 12:12
                                      Dalila ty nie rozumiesz czy tylko głupią udajesz?
                                    • lena_zienkiewicz Re:Dalila 15.10.04, 12:13
                                      czy ty masz problemy z czytaniem?Napisałam, że śmieszy mnie facet, który nie
                                      mając pojęcia o porodzie i cesarce (nie chodzi mi o pojęcie lekarskie) pisze
                                      takie rzeczy.
                                      • agnied Re:Dalila i Facet 15.10.04, 12:14
                                        na przedskoczków
                                        • Gość: Facet Re:Dalila i Facet IP: 194.246.107.* 15.10.04, 12:37
                                          Nie trzeba byc kobietą, żeby wiedzieć co to jest poród. Ginekologowi też
                                          powiesz, że nie zna się na porodach? Od strony medycznej lepiej wiedzą od Was.
                                          Jeśli chodzi o to co czytałem to autorkami były kobiety ginekolog. One chyba
                                          wiedzą jaki to jest ból.

                                          Dla mnie dziwny jest ktoś kto specjalnie zanacza, że musi mieć DUZO PIENIEDZY i
                                          CESARKE, żeby zdecydowac się na drugie dziecko (z postów wynika, że Lena ma
                                          tylko jedno dziecko). Jak ktoś jest taki wyliczalny i wygodny to faktycznie
                                          lepiej żeby nie miał tych dzieci. Ja nie będę uzależniał posiadania drugiego
                                          dziecka od podwyżki w pracy. Uważam, że to jest właśnie normalne podejście.

                                          Jesli założyć hipotetyczną sytuację, że miałbym więcej dzieci, to nie byłoby
                                          tragedii, może nie miałyby nowych markowych ubrań, ale na pewno czyste, może
                                          nie jeździłyby na wakacje, ale miałyby najważniejszą rzecz - naszą miłość i
                                          myslę, że byłyby szczęśliwsze niż nie jedne jedynaki z bogatych rodzin. Jeśli
                                          tego nie rozumiecie, to napewno nie ja jestem dziwny.
                                          • lena_zienkiewicz Re:Dalila i Facet 15.10.04, 12:39
                                            Przepraszam, teraz już się bardzo wkurwiłam.Czy może mi powiedzieć jakie są
                                            wasze dochody (nie mylić z odchodami!) na miesiąc?Ile masz dzieci?
                                            • agnied Re:Dalila i Facet 15.10.04, 12:41
                                              Lena co Ty, on jest niepełnosprytny
                                              • lena_zienkiewicz Re:Dalila i Facet 15.10.04, 12:42
                                                bogie, agnied zdenerwowałam się bardzo :// Chyba jeszcze nigdy nikt mnie tak z
                                                równowagi nie wyprowadził (chodzi oczywiście o forum).
                                                • agnied Re:Dalila i Facet 15.10.04, 12:44
                                                  ja też sie wq... ale z takim nie pogadasz
                                                  • Gość: Dalila Re:Dalila i Facet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 13:25
                                                    Jak niezbyt elegancko mawia mój szwagier: trzeba nap... swoje - i tego się w
                                                    życiu trzyma. Widzę, że już koniec dyskusji, bo Was emocje poniosły, obelgi się
                                                    sypią (prawda, jak trudno znieść, gdy ktoś ma inne poglądy i nie potakuje?),
                                                    więc z żalem żegnam taki obiecujący wątek.
                                                    Serio, chcę mieć większą ilość dzieci i mam nadzieję, że mi się to uda. A jeśli
                                                    nie, to będę wspierać rodziny wielodzietne, nawet jeśli nie będę miała tych
                                                    mitycznych "bardzo dużo pieniędzy".
                                                    P.S. Melisa jest dobra na nerwy.
                                                  • lena_zienkiewicz Re:no to się trzymaj Dalila 15.10.04, 13:27
                                                    życzę 18-stki dzieciaków :) tylko nie płacz później o kasę, bo ja nierobów
                                                    utrzymywać nie będę.
                                                  • Gość: Dalila Re:no to się trzymaj Dalila IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 13:31
                                                    No kurczę, przemiłe życzenia. Dzięki wielkie. Sarkazm się z tego wylewa. I nie
                                                    bardzo wiem, jakie nieroby masz na myśli, bo ja i mój mąż pracujemy solidnie i
                                                    płacimy podatki.
                                                  • lena_zienkiewicz Re:no to się trzymaj Dalila 15.10.04, 13:36
                                                    wątpię, że będziesz pracowała mając gromadkę dzieci, kto ci się nimi zajmie?
                                                    Opiekunka?Przecież sama piszesz jak ważna jest miłość do dzieci a nie kasa
                                                  • Gość: Dalila Re:no to się trzymaj Dalila IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 14:52
                                                    I co, wtedy to już będę nierobem? Wychowując dzieci, zajmując się domem itp? My
                                                    faktycznie się nie dogadamy, bo to jest kwestia poglądu na to, co jest pracą, a
                                                    co nie (nota bene nauka ekonomii zna problem wyceny tego typu pracy, ponieważ
                                                    ma ona konkretny wpływ na poziom PKB, ale nie będę się tu rozwodzić na ten
                                                    temat, można poczytać, jak kto nie leniwy).
                                                  • Gość: nutka Re:no to się trzymaj Dalila IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 21.10.04, 12:51
                                                    Wiesz co, ty czytac nie umiesz.
                                                    Jak cię stać to siedź i ródź co 9 miesięcy i utrzymuj te dzieci nie wyciągając
                                                    potem łap po czyjeś pieniądze.
                                                    Nic mi do cudzych porodów ale nie chcę żeby potem po ulicach szlajały się grupy
                                                    biednych dzieci, które napatrzyły się na bezmyślnych i nieodpowiedzialnych
                                                    rodziców i powielają te zachowania rozplemniając się bezmyślnie jak króliki.
                                                    Niestety ale bieda + nieodpowiedzialni rodzice to wspaniały start - w
                                                    patologię!! A za nieodpowiedzialnych rodziców uważam tych, którzy widząc że
                                                    pięcioro dzieci już nie ma nic "do chleba", nie je kolacji a ciuchy dodziera
                                                    po kimś, rodzi kolejnych kilkoro dzieci i jeszcze oczekuje z tego tytułu
                                                    profitów i tytułów matki polki i ojca kombinującego.
                                                  • Gość: TOJA Re:no to się trzymaj Dalila IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 09:35
                                                    OOOO juz nie moge czytac tego co piszesz Lena. Nas byla 5 w domu jakos udalo
                                                    sie skonczyc studia mnie i siostrze jadna powiedzila ze nie widzi takiej
                                                    potrzeby. A jak ktos sie uprze to nie pomoga zadne naowy ani pieniadze swiata.
                                                    Dowje mojego rodzenstwa własnei konczy szkołę średnia. I jakos udalo sie mojaj
                                                    mamie przeepracowac 30 lat, uczciwe placic podatki i utrzymywac takich
                                                    nierobbów z jednym dzickiem ktorzy chwla sie ze sa " zaradni" praucjac na
                                                    czarno i na okraogla korzystajacych z pomocy społecznej. I uwerz 100 razy wole
                                                    moj dom rodiznny ( miomo ze ojciec wlasnymi silami od lat proboje wyremontowac
                                                    miszkanie) niz wysmuskany dom mojej koleżnaki w ktorum ciagel siediz samam i
                                                    tylko szuka okazji aby zawitac do nas.
                                                  • lena_zienkiewicz Re:do osoby "toja" 27.10.04, 09:53
                                                    do nie odpisuj mi głupot, bo szlag mnie trafia, jak ktoś nie doczytuje tego co
                                                    napisałam, a odpisuje mi głupoty.Nie mam nic do rodzin wielodzietnych, gdzie
                                                    mają na jedzenie, ubrania czy szkołę dla dzieci.Sama tak bym chciała.Czepiam
                                                    się tylko rodzin, w których brud, smród i ubóstwo a dzieci jak much.Ok?
                                                  • Gość: TOJA Re:do osoby "toja" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 12:31
                                                    Czy sadzisz ze było na wszystko. Zapweniam , że nie byly momenty gdy
                                                    mielismy tylko chleb, a ubrania od rodziny byly jedynymi nowymi jakie
                                                    mieliśmy. No i jeszcze to mieszkanie 30 metrów i 7 ludzi +pies. Ale jk to w
                                                    życiu bywa raz na wozie raz pod. Ja tez uwazamia z eposidanie duzej liczby
                                                    dzieci nei jest dobre ale tylko tam gdzie rodizce do tego nei dorolsi czyli
                                                    wola poswiecic sie robieniu pieniedzy , karjery czy po prostu uzupelnaniu
                                                    plynow w organizmie.
                                                  • lena_zienkiewicz Re:do osoby "toja" 27.10.04, 13:49
                                                    ..były momenty, że był tylko chleb.... No widzisz, u mnie też nie jest łatwo,
                                                    jakbym miała więcej niż to jedno dziecko to o tym samym chlebie moglibyśmy
                                                    sobie tylko pomarzyć...
                                          • pierozek_monika Re:Dalila i Facet 15.10.04, 13:00
                                            dla większej (nie mówię o 2,3 lecz WIĘKSZEJ Ilości) ilości dzieci oprócz
                                            wieliego serca, naprawdę trzeba mieć dużo pieniędzy, żeby stać było rodziców na
                                            to aby jedno z nich nie pracowało, bo w końcu każdemu z nich przydałoby się
                                            poświęcić trochę czasu w ciągu dnia, doba ma tylko 24 godziny. Rozumuję tak:
                                            gdy oboje rodziców pracuje, pozostaje na kontakt, rozmowę z każdym dzieckiem
                                            niedużo czasu. Nie poświęci się każdemu z nich osobna wiele uwagi, przynajmniej
                                            jest to starsznie trudne. W domu jeszcze trzeba sprzątnąć, sobie też poświęcić
                                            trochę czasu, odpocząć...
                                            Oprócz miłości, przydałyby się pieniądze.
                                            Można wychować je w warunkach niezbędnego minimum - ale nie stać nas wtedy na
                                            to, aby zafundować im kosztowniejsze zaintersowania, typu np. basen, lekcje
                                            rysunku, balet, lekcje języków czy wypoczynek na wakacjach.
                                            Poród to naprawdę stresujące przeżycie, bywają porody trwające i 24 godziny.
                                            Ktoś, kto taki poród przeżył, może mieć uraz psychiczny na całe życie. Nie
                                            każda kobieta dobrze je zniesie. Nie łączyłabym strachu przed porodem
                                            naturalnym z egoistycznymi i wygodnickimi poglądami. Przyczyny tkwią gdzie
                                            indziej.
                                            • Gość: Dalila Re:Dalila i Facet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 13:27
                                              No i bardzo rozsądnie, zgadzam się, że można tak o tym myśleć. Ale nie trzeba,
                                              nie ma jednego obowiązującego poglądu w tej sprawie.
        • Gość: nutka Re: króliczątka IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 21.10.04, 12:40
          To dopiero egoizm - narodzić dzieci, żeby potem od nich wymagać podcierania
          tyłka na starość...
          Wołałbym w tym wypadku zainwestować w jakieś papiery wartościowe a za zysk
          opłacić pielęgniarkę...
    • Gość: obierzyna o czzm wy pierniczycie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 13:02
      ci, ktorzy maja tyle dzieci nie siedza przed kompem i tego nie czytaja.po co
      wiec ta dyskusja?
      • Gość: Dalila Re: o czzm wy pierniczycie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 13:09
        He, he, błędne założenie - znam co najmniej trzy osoby posiadające czworo i
        więcej dzieci, które owszem, często sobie przed komputerem siedzą (oczywiście,
        krócej niż single, bo chętnych więcej);)
      • Gość: andrzej Re: o czzm wy pierniczycie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 13:24
        nie siedzą przed kompem bo dzieci robią.
        • Gość: Dalila Re: o czzm wy pierniczycie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 13:54
          Bardzo błyskotliwe. Ty lepiej siedź przed kompem, po co takie geny przekazywać
          dalej.
        • Gość: obierzyna Re: o czzm wy pierniczycie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:06
          robia kolo dzieci. przy takiej gromadce pierdoly typu pisanie na FK nikomu nie
          w glowie
      • Gość: Anna Re: o czzm wy pierniczycie? IP: *.elisa-laajakaista.fi 20.10.04, 21:28
        Ale ich dzieci siedza.
        Nas jest piatka i wszyscy po/na studiach. Rodzice nigdy nie byli bogaci, ale
        dali nam dobre geny..
    • Gość: ona Re: króliczątka IP: *.238.92.60.adsl.inetia.pl 14.10.04, 14:03
      jezeli ktos decyduje sie na dzieci powinien liczyc na siebie a nie czekac az mu
      dadza jego decyzja jego wybor (powiedzcie mi czy znacie kogos kto swiadomie
      zdecydowal sie na 10 dzieci czy tylko z przypadku
      • Gość: m Re: króliczątka IP: *.crowley.pl 14.10.04, 14:37
        Tak, ja znam takich ludzi. Mają swiadomie 9 dzieci i dobrze im z tym. Dodam, że
        mają też warunki na utrzymanie całej gromadki i życie na przyzwoitym poziomie.
        Facet zarabia bardzo dobrze a jego żona świadomie zrezygnowała z kariery
        zawodowej żeby zajmować się dziećmi. Oboje są po studiach. Bardzo fajna,
        otwarta rodzina. Ale wiem, że to raczej baaardzo rzadki przypadek, wręcz
        ewenement.
        • lena_zienkiewicz Re: a to co innego 14.10.04, 17:00
          jakbym miała kasę, to też nie poprzestałabym na jednym dziecku.Ale tak jak
          napisałaś-to wyjątki.Większość rodzin wielodzietnych bieduje.
    • Gość: pixi Re: króliczątka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 09:05
      Koleżanko, naturalna dynamika ma zasady.
      Sformułował je niejaki NEWTON.
      • blanchet Re: króliczątka 15.10.04, 10:01
        postawa rozumiejaca, nastawienie na rozumienie Koleżanka zna? To jak Koleżanka
        myśli co miałam na mysli pisząc że rodzice kierujący się naturalną dynamiką a
        nie racjonalnym planowaniem nie są kierowani zasadami?
        • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 10:36
          Nie wiem, czy to do mnie (koleżanką blanchet wszakże nie jestem), ale
          zaciekawiła mnie ta wypowiedź. Nastawiłam się na zrozumienie, przeczytałam parę
          razy dodając nawet pominięte znaki interpunkcyjne i nic. Może źle te przecinki
          powstawiałam?
        • Gość: pixi Re: króliczątka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 12:52
          Teraz wszystko jasne.
    • Gość: firn Re: króliczątka IP: 62.121.129.* 15.10.04, 14:16
      jak czytam takie pierdoly to czasem mysle ze niektorzy naprawde nie powinni
      miec wiecej dzieci niz jedno, gora dwa.
      po co komu nadmiar osobnikow ktorym wpojono takie pogardliwe podejscie do
      wspolbraci?:-PPPP no po co?

      jak juz wykonasz ten wielkopanski gest i odwazysz sie spotkac ta nieszczesna
      matke 10-ciorga dzieci to zapytaj ja sama wprost jak plodzi te kroliki i po co
      jej dynamika taka a nie inna.

      ps.
      ktos w tekscie wyzej zasugerowal ze juz 4 dzieci to ta straszna wielodzietnosc.
      ciekawe co na to nasz najprzystojniejszy posel Frasyniuk, czy jest mu wstyd ze
      rozplodzil sie jak krolik??
      • lena_zienkiewicz Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi 15.10.04, 14:18
        chodzi o rodziny wielodzietne biedne, a nie wielodzietne bogate
        • Gość: firn Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi IP: 62.121.129.* 15.10.04, 14:26
          kobieto, nie bzdurz tu o sprawach o ktorych nic nie wiesz.

          wychowuj sobie swoje jedno dziecko, pilnuj zeby sie za 10lat nie okazalo ze
          jest narkomanem, albo alkoholikiem
          bo w tym samym czasie te biedne kroliki z hodowli moga poskonczyc studia i
          zajac posady ktore zarezerwowalas dla swojego bardzo wychowanego dziecka.

          interesuje cie czy drazni problem takiej patologi? idz do tych ludzi i pomagaj
          ich "oswiecac" a nie uzywaj sobie na forum na ich temat

          • agnied Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi 15.10.04, 14:30
            A Ty sobie lepiej jeszcze raz przeczytaj , to może doczytasz,że więcej tu
            wsólczucia dla ich biedy i trudnych warunków niż pogardy czy złości...

            • Gość: firn Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi IP: 62.121.129.* 15.10.04, 14:38
              czyzby? bardzo fajnie sie "wspolczuje" na forum
          • lena_zienkiewicz Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi 15.10.04, 14:31
            nie powinnam odpowiadać takiemu gburowi, ale cóż, jak zwykle nie mogę się
            powstrzymać.Osobiście mieszkam na osiedlu, gdzie jest mnóstwo rodzin
            wielodzietnych (mam na myśli biedne!).Jak widzę te brudne dzieci, które nie
            posiadają ani jednej zabawki, które słodycze widzą tylko wtedy gdy ktoś je
            poczęstuje, które mają anemię i nie tylko.... to najchętniej złapałabym mamusię
            i tatusia za ryj i zaciągnęła na przymusową sterylizację!

            A o moje dziecko się nie martw.Większość alkoholików , narkomanów pochodzi z
            rodzin patologicznych.
            • Gość: firn Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi IP: 62.121.129.* 15.10.04, 14:37
              to wielka laska z twojej strony ze jeszcze raz sie raczylas odezwac.
              najbiedniejsze sa dzieci ktorych rodzice sa biedni na umysle.
              to ci daje pod uwage a ty juz rozum to sobie jak chcesz.

              > A o moje dziecko się nie martw.Większość alkoholików , narkomanów pochodzi z
              > rodzin patologicznych.
              jasne,statystyka ci zycie ulozy.brawo.
              • lena_zienkiewicz Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi 15.10.04, 14:46
                rozumiem, że według ciebie rodzina, której dochody są równe np 800 złotych
                płodząc dziecko po dziecku (aż dochodzi do dziesiątki dzieciaków) jest bogata
                na umyśle?
                • Gość: firn Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi IP: 62.121.129.* 15.10.04, 14:50
                  poodwracaj jeszcze troche kota ogonem, az dojdziesz do sedna umyslu.
                  moze sie okazac ze sie sie rozplodzili do jedenastki.ale dochod maja 1100. i co
                  wtedy?
                  • lena_zienkiewicz Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi 15.10.04, 15:13
                    Gość portalu: firn napisał(a):

                    > poodwracaj jeszcze troche kota ogonem, az dojdziesz do sedna umyslu.
                    > moze sie okazac ze sie sie rozplodzili do jedenastki.ale dochod maja 1100. i
                    co
                    >
                    > wtedy?

                    Nie odwracam kota ogonem, pragnę tylko by moje dziecko nie miało MARZEŃ , żeby
                    zjeść coś dobrego na kolację.Podziel sobie to twoje 1 100 zł na 3, po czym na
                    13.Widzisz różnicę?
                • Gość: Ona Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi IP: 217.153.181.* / 217.153.181.* 24.10.04, 19:59
                  Znam kobiete, ktora ma chyba z 13 dzieci. W tym roku urodzila blizniaki, w
                  zeszlym takze, i w poprzednim roku rowniez. W sumie jest ich okolo 13. Tez sie
                  zastanawiam czy chca, czy wpadaja i sie mnoza jak szaleni. Sa dosc biedni.
                  Ojciec pracuje dorywczo, ale sobie radza. Pewnie biora jaies zasilki, dostaja
                  ciuchy od roznych organizacji.
                  Czasem nawet troche im zazdroszcze, bo ja sie nad jednym zastanawiam.
              • tlatocetl1 Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi 26.10.04, 10:37
                zauważcie, że najchętniej rozmnażają się rodziny patologiczne, cyganie i niziny
                społeczne. zalewa nas zubozała intelektualnie, niewykwalifikowana siła robocz,
                niepotrafiąca znaleźć sobie zajęcia, za to z lubością wyciągająca rękę po
                zasiłki. sterylizować i jeszcze raz sterylizować należałoby...
            • Gość: vinca Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 15:24
              A nie boisz się, że Twoje jedyne dziecko zadajac sie z tą "bandą biednych
              dzieciaków" stanie sie równie patologiczne jak one? Tak sie martwisz o swoje
              dziecko to dlaczego nei wyprowadzisz się z osiedla gdzie mieszka biedna hołota?
              I dlaczego skoro nie stać Cie na zamieszkanie na jakims porządnym osiedlu
              zdecydowałaś sie na dziecko? Uważam że to bardzo nieodpowiedzialne;-P
            • Gość: annika Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi IP: 213.227.102.* 27.10.04, 09:09

              "Osobiście mieszkam na osiedlu, gdzie jest mnóstwo rodzin"



              a czy mozna gdzies mieszkac nie osobiscie?
            • Gość: MIA- MAJTA Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 09:41
              Bardzo proszę o definicję biedy? Jaka rodizna wg ciebei jest biedna? Czy tacy
              co nei maja co jesc czy tacy których np nie stac na dodatkowe zajęcia dla
              dzieci a moz etacy którzy maja mebel z lat 70?
              • lena_zienkiewicz Re: do Mia-majty 27.10.04, 09:56
                mnie pytasz?
                • Gość: MIA_MAJTA Re: do Mia-majty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 12:22
                  Oczywiście.
                  • lena_zienkiewicz Re: do Mia-majty 27.10.04, 12:31
                    bieda, o której tutaj piszę, to:
                    -brak pieniędzy na jedzenie
                    -brak pieniędzy na lekarstwa
                    -brak pieniędzy na naukę.

              • Gość: nutka Re: chyba nie zrozumiałeś o co chodzi IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 27.10.04, 14:02
                Jest coś takiego ja próg ubóstwa. Poczytaj sobie.
    • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 14:59
      A tak swoją drogą, to ciekawe, czy któraś z odpowiedzialnych, oświeconych
      uczestniczek tej dyskusji zrobiła cokolwiek dla tych biednych rodzin, bez
      względu na to, czy wielo- czy jednodzietnych (poza złapaniem za ryj i
      zaprowadzeniem na przymusową sterylizację, rzecz jasna)? Czy tylko tak sobie
      teoretycznie ubolewacie z pozycji wyższości?
      • pierozek_monika Re: króliczątka 15.10.04, 15:12
        Może nie zaliczam się do specjalnie ubolewających w wiadomym temacie, ale mi
        żal że nie stać mnie na dwójkę dzieci, nie bieduję, ale i się nie przelewa.
        Uważam, że to nierozsądne by było mieć drugie dziecko w takiej sytuacji
        materialnej jaką mam. Ja uważam, że wielodzietność jest problemem dla biednych
        a nie bogatych.
        I czy sądzisz, że ja jeszcze mam wolne środki, którymi się mogę dzielić?
        Gdybym miała, miałabym i drugie dziecko. Ale nie zrobię sobie go teraz, licząc,
        że jakieś dobroduszne osoby mi pomogą finansowo.
        Umiem liczyć i liczę przede wszystkim na siebie.
        • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 15:25
          Moi rodzice - budżetówka, sami z rodzin wielodzietnych - wychowali dwoje dzieci
          i nie mamy za złe rodzicom, że nie było luksusów. Za to nie wyobrażamy sobie
          życia bez rodzeństwa, mój brat należy do moich najbliższych przyjaciół.
          Rodzice mojego męża to już patologia - pięcioro dzieci, też budżetówka. I nie
          głodowali, nie chodzili obdarci, dzieci szybko nauczyły się samodzielności,
          więc miały i fajne wakacje, i miłe hobby, i zajęcia pozalekcyjne. I także dziś
          stanowią grono najbliższych nam osób, bez których trudno wyobrazić sobie życie.
          Duża rodzina to moje osobiste dobre doświadczenie.
          Studia wszyscy pokończyliśmy, pracujemy i nie czujemy do rodziców niechęci, że
          byli tak głupi i tyle dzieci zrobili, choć nie było ich stać. Jeśli ktoś mi
          dziś mówi, że nie stać go na drugie dziecko, a nie jest chory, niedołężny i nie
          pracuje na misji w egzotycznym kraju, to zakrawa mi to na żart.
          • pierozek_monika Re: króliczątka 15.10.04, 15:44
            to niestety nie jest żart.
            Ja nie chcę żyć na poziomie minimum socjalnego, i za każdym razem zastanawiać
            się kiedy dostanę pomoc z MOPSU. Spłacam kredyt mieszkaniowy - i tak jeszcze
            przez 15 lat mnie to czeka, uczę się jeszcze zaocznie ja i mój mąż - drugie
            dziecko oznaczałoby w moim przypadku głównie dietę ziemniaczaną dla mojej
            rodziny, rozrywkę w postaci filmów na polsacie i poczucie niespełnienia. Każdy
            ma inne aspiracje życiowe.
            • agniesz2 Re: króliczątka 15.10.04, 16:08
              >Każdy
              > ma inne aspiracje życiowe.

              Ktos sie spelnia w roli matki kilkorga dzieci,inna uwaza ze co innego jest
              wazniejsze. Nas bylo siedmioro. Bylo bardzo biednie, ale mielismy gospodarstwo
              na ktorym "produkowalo sie" zywnosc ciezko pracujac, a rodzice stawali na
              glowie zeby dorobic kase,tylko ojciec pracowal. I roznie bylo z tym "do
              chleba" ale chleb zawsze byl. Bynajmniej nie czekali na pomoc spoleczna. Z tego
              co pamietam w tamtych czasach byly jakies ustawowe dodatki dla rodzin
              wielodzietnych. Nie przeszkodzilo to prawie wszystkim moim braciom i siostrom
              byc NAJLEPSZYMI uczniami w swoich klasach, nie przeszkodzilo to zdobyc
              niektorym z nas tytulow magistrow a nawet doktorow.
              Chociaz smak pierwszego snikersa poznalam w wieku 19lat na studiach. A dlugo
              ubieralam sie w ciucholandach lub sama szylam sobie ubrania czy robilam na
              drutach.. na studiach dorabailam sprzataniem,pilnowaniem dzieci itd.
              Gdyby rodzice mieli wiecej pieniedzy (na kursy, na wakacje, na przciery w
              sloiczkach..)moze doszlabym ja i rodzenstwo moze w zyciu dalej, szybciej i
              zobaczyla wiecej.I zylo by mi sie latwiej nie dorabiajac sie od zera chocby na
              mieszkanie. Ale czy szczesliwiej? Nie pieniadze sa najwazniejsze.
              Teraz skonczylam trzeci kierunek studiow, mam stala prace, splacam kredyt
              mieszkaniowy..

              Ja - króliczątko.
              • agniesz2 ps 15.10.04, 16:24
                A odpowiedając na temat wątku -Nie wiem co mama myślała gdy się dowiadywala o
                kolejnej ciąży. Wiem, że bardzo bardzo nas kochała, poświęciła nam cały swój
                czas, zdrowie i siły. I dała by się zabić za każde ze swoich dzieci. A teraz
                bywa jej przykro gdy jedni z wżenionych bogatych teściów wartośc człowieka
                oceniają tylko przez status gotówki i nieruchomości który ma do zaoferowania..
                • lena_zienkiewicz Re: ps 15.10.04, 17:51
                  a za co mama kupowała wam leki?
                  • Gość: materialistka? Re: ps IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 14:58
                    lena, za ile ty kiedys sprzedasz swoje dziecko? podliczaj dokladnie ile na
                    niego poszlo gotowki, i dopilnuj zeby ci sie w przyszlosci zwrocilo.
                    • lena_zienkiewicz Re: ps 18.10.04, 10:49
                      Gość portalu: materialistka? napisał(a):

                      > lena, za ile ty kiedys sprzedasz swoje dziecko? podliczaj dokladnie ile na
                      > niego poszlo gotowki, i dopilnuj zeby ci sie w przyszlosci zwrocilo.

                      Chyba żartujesz.Ja tylko uważam, że samą miłościa dziecka nie wykarmię.
            • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.olsztyn.mm.pl 16.10.04, 16:31
              Sprowadzając wszystko do skrajności, zawsze się osiąga absurd. Powiedz lepiej,
              że własna wygoda nie pozwala Ci na myśl, że będzie trzeba się pogimnastykować i
              inaczej ułożyć budżet (po co zaraz MOPS, dramatyzujesz). Jedno jest pewne -
              lepsze filmy na polsacie z rodzeństwem, niż samotne seanse w multikinie czy
              przed kinem domowym... Rodzice moi i mojego męża nie musieli nas jakoś trzymać
              na diecie ziemniaczanej i nie mają poczucia niespełnienia. Co więcej, stać ich
              było (przede wszystkim moralnie, ale też finansowo, czemu nie) na materialną
              pomoc biednym. A Ty co robisz dla innych, tak bezinteresownie?
              • lena_zienkiewicz Re:oj Dalila 18.10.04, 10:51
                powiem ci co robi dla innych.Pożyczamy sobie nawzajem pieniądze, bo inaczej nie
                przeżyłybyśmy od 10 do 10-tego.Jeszcze coś?
              • pierozek_monika Re: króliczątka 18.10.04, 11:39
                > Sprowadzając wszystko do skrajności, zawsze się osiąga absurd.
                No właśnie, dla mnie skrajną sytuacją było by mieć drugie dziecko teraz, gdy
                liczę z miesiąca na miesiąc, jak tu przeżyć za to co mam.

                > Powiedz lepiej,
                > że własna wygoda nie pozwala Ci na myśl, że będzie trzeba się pogimnastykować
                i inaczej ułożyć budżet (po co zaraz MOPS, dramatyzujesz
                to nie wygoda, tylko rozsądek

                Jedno jest pewne -
                > lepsze filmy na polsacie z rodzeństwem, niż samotne seanse w multikinie czy
                > przed kinem domowym...
                a ja jednak wolę te seanse w multikinie wraz z przyjaciółmi i ich dziećmi, czy
                też z 2 moimi braćmi.

                Rodzice moi i mojego męża nie musieli nas jakoś trzymać
                > na diecie ziemniaczanej i nie mają poczucia niespełnienia.
                to nie jest recepta na szczęście dla każdego. Daleka jestem od stawiania
                śmiałych tez, że wielodzietne rodziny są be, natomiast ja nie odczuwam potrzeby
                posiadania gromadki dzieci (2 było by miło mieć - póki co nie stać mnie), nie
                poczuję się od tego lepszą osobą, bardziej wartościową, ani tymbardziej
                rozsądniejszą. Póki co, dla mnie drugie dziecko oznaczałoby dietę ziemniaczaną
                dla rodziny, na którą się nie zgodzę. Wolę urozmaicone bogate odżywianie. Acha,
                drugie dziecko to katastrofa tylko i wyłącznie dla mojej rodziny, ale dla mnie
                rodziny z 2,3 dzieci to rodziny niewielodzietne - żebyśmy się źle nie
                zrozumiały.

                Co więcej, stać ich
                > było (przede wszystkim moralnie, ale też finansowo, czemu nie) na materialną
                > pomoc biednym
                czyli stać ich było na te dzieci.

                A Ty co robisz dla innych, tak bezinteresownie?
                Bezinteresownie, to przychodzi do mnie dwóch bezdomnych, i zawsze coś do
                jedzenia dostaną, jakieś ubrania, czasami trochę grosza. Przedewszystkim
                pomagam rodzinie, przyjaciołom w różny sposób.
                Osobiście uważam takie pytania za durne. Moje problemy staram się rozwiązywać
                sama - i nie wymagać czyjejś pomocy, bo to nie jest obowiązek. Wystarczy, że
                rodzice mi pomagali, choć nie byli na to przygotowani, gdy zaszłam w ciążę nie
                mając pracy. Teraz to ja im powinnam pomagać a nie oni mnie, a nie ciągle
                liczyć na czyjąś pomoc. Właśnie teraz JA staram się pomagać a nie otrzymywać
                pomocy od kogoś.
      • agnied Re: króliczątka 18.10.04, 11:52
        A co to ma do rzeczy czy zrobiła czy nie?
        Ale wywołałaś mnie do odpowiedzi- więc odpowiadam.
        Pomagam okazjonalnie, jak ktoś mnie poprosi, okazjonalnie pomagam Domowi Małego
        Dziecka, bezdomnemu co mieszka nade mną w suszarni - mieszkam na ostatnim
        piętrze w bloku.
        Nie mam w swoim otoczeniu rodzin wielodzietnych, nie tropie gdzie są, żeby im
        pomóc...
        Jestem nauczona,że mam liczyć na siebie i sądze,że każdy powinien liczyć przede
        wszystkim na siebie...

        I nie wywyższam się jak sugerujesz, nie uważam rodziny z większą ilością dzieci
        są gorsze. Ubolewam sobie jedynie nad tymi strasznie biednymi... W tych może
        jest wiele miłości ale nie ma chleb czy mleko i to jest dramat.
    • losiu4 Re: króliczątka 18.10.04, 12:12
      a w czym problem?

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: sabinka Re: króliczątka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.04, 18:51
        Rodziny wielodzietne:
        1. Kupno nawet najdroższych środków antykoncepcyjnych rocznie kosztuje taniej
        niż roczny koszt utrzymania dziecka.
        2. Za rodzinę wielodzietną uważam rodziny powyżej trojga dzieci.
        3. Oprócz pracy zawodowej i snu, rodzic musi poświęcić się domowi, żeby mu
        opieka społeczna tych dzieci nie zabrała. Więc nie da się wyliczyć, ile czasu
        udaje się przeznaczyć jednemu dziecku - takie statystyki są śmieszne.
        4. Znam rodziny, w których matka nie pracuje, oddając się niewiadomym
        czynnościom, ponieważ dom jest syfny jak nie wiadomo co, obiad zrobiony jak
        przez zapracowaną bizneswoman - z mrożonek i na odwal się, a dzieciaki leżą
        każde przed własnym tv. I nie ma znaczenia tu ich liczba.
        5. Jeśli komuś się podoba mieć pięcioro dzieci lub więcej, proszę bardzo, pod
        warunkiem, że potem nie będzie płakać i kazać sobie płacić zasiłek z moich
        podatków. Nie widzę powodu, dla którego mam płacić za cudze dzieci, a nie za
        środki antykoncepcyjne.
        6. Nie jestem przeciwko siedzeniu w domu. Jeśli jakaś pani się w ten sposób
        realizuje, proszę bardzo. Niech tylko nie zapomina, dlaczego jej mąż się z nią
        ożenił. Raczej nie dlatego, że miała włosy na łydkach jak sarenka :P
        • Gość: Dalila Re: króliczątka IP: *.olsztyn.mm.pl 20.10.04, 19:40
          A możesz przybliżyć, co chciałaś przez to wnieść do dyskusji?
        • Gość: Ala Re: króliczątka IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 20.10.04, 22:29
          Rozsmieszylas mnie do lez ta sarenka. A powaznie to chyba nie kazda kobieta
          realizuje sie w domu ( jak to napisalas) z wlasnego wyboru. Czasami jest to
          koniecznosc.No i niekoniecznie ta pracujaca poza domem jest bardziej zadbana
          niz ta sarenka.
    • Gość: Edyta Dzieci = kasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 22:31
      "Rodzice wielodzietni" to (pomijajac te kilka procent osob decydujacych sie na
      duza rodzine swiadomie i posiadajacych srodki materialne ku temu) ludzie nie
      majacy tak naprawde zadnych szans na samorealizacje w zadnej dziedzinie. Brak
      wykształcenie, brak perspektywy kariery (a czesto nawet pracu w ogole...). A
      majac duzo dzieci mozna calkiem dobrze wyżyć nie kalając się praca przez cale
      życie - za to mając niezly dochodzik. Przykladowo przy piatce dzieci to ok 1400
      zl miesiecznie (wiem bo sama te kwoty "przydzielam" - zasilki rodzinne, posilki
      w szkole, zasilki celowe, okresowe, doplaty do przedszkola itd).Sama zarabiam
      1300 zł i trudno mi zdecydowac sie na drugie dziecko z przyczym
      ekonomicznych ...
      Kobiety ktore skonczyly szkole zawodowa maja nikle szanse zarobic taka kwote.
      Siedzac w domu i plodzac radosnie kolejne dzieci mozna sie niezle ustawic. I
      do tego cale zycie wyciagac reke do panstwa zaslaniajac sie dobrem dzieci.
      • Gość: zośka z kamienia Re: Dzieci = kasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 23:46
        Ależ droga Edytko, dlaczego zastanawiasz się na drugim dzieckiem? W ogóle nie
        powinnaś się zastanawiać. Przecież jak sama odkryłaśz dzieci można całkiem
        dobrze wyżyć, skora znasz to z autopsji, to tym bardziej wiesz jakie "kruczki"
        stosować, aby załapać się na wszelakie zapomogi.
        Także prędziutko, prędziutko do mężusia i...do dzieła.
        Też będziesz mogła potem leżeć i pachnieć, i nieźle żyć, nie kalając sie pracą.
      • Gość: Dalila Re: Dzieci = kasa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 09:02
        No, ja też nie rozumiem, dlaczego tego drugiego dziecka nie chcesz? Jeśli ktoś
        na piątkę dzieci dostanie 1400 zł i uważasz, że jest nieźle ustawiony, to chyba
        Ty z 1300 zł na dwójkę będziesz żyć niczym maharani?
    • losiu4 Re: króliczątka 21.10.04, 13:14
      jeśli swoje dzieci potrafia otoczyć miłością, zapewnić byt... nie ma sprawy.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: nutka Re: króliczątka IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 21.10.04, 13:17
      Ostatnio byłam w urzędzie gminy w pewnej niewielkiej miejscowości.
      Widziałam jak 2 kobiety (w tym jedna w zaawansowanej ciąży) pisały na korytarzu
      podania o bezpłatne bułki w szkole dla swoich dzieci. Te dzieci przyprowadziły
      oczywiście ze sobą (w godzinach południowych, nie wiem dlaczego nie były w
      szkole, czyżby od najmłodszych lat szły w ślady rodziców?) BIEDA aż piszczy.
      Dzieciaki licho ubrane, "zasuszone" takie.
      A te kobity nie umiały nawet napisać słowa dofinansowanie. W ogóle jakoś
      kiepsko szło im to pisanie i trzymanie długopisów. Chichotały i naradzały się,
      co tu jeszcze dopisać. Kilkakrotnie padały takie teksty: "Nie chco dać na
      dzieci, innym dajo a mi nie"
      Brud, smród i ubóstwo.
      Tak na nie patrzyłam i zastanawiałam się (zupełnie egoistycznie): czy takich
      obywateli nam więcej potrzeba? Bo przecież spójrzmy prawdzie w oczy: dzieciaki
      widzą, że matki nie kwapią się do żadnej roboty, żyją za to, co uda im się
      uciułać z zasiłków i dofinansowań, i same bedą takie same w przyszłości.

      Czytałam tu piękne historie ludzi z wielodzietnych rodzin. Padały takie słowa,
      jak miłość, wsparcie, studia, szczęście, wiedza, doktoraty, praca,
      oszczędności... A ja jak sobie przypomnę te kobiety to podejrzewam, że one
      dzieci na studia nie poślą, bo ani nie wiedzą, co to jest, ani nie będą miały
      na to kasy. A dzieciaki pewnie za kilka lat zaczną sie rozplemniać tak jak
      rodzice.

      • losiu4 Re: króliczątka 21.10.04, 13:52
        a ja niedawno w urzędzie widziałem kobietę, która podanie o pomoc socjalną
        wnosiła. Bezdzietni są. Oboje mają wyższe wykształcenie. Jakieś dalsze wnioski?

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: nutka Re: króliczątka IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 21.10.04, 13:56
          Wniosek jeden: brakuje ci argumentów.
          Co ma piernik do wiatraka?
          • losiu4 Re: króliczątka 21.10.04, 19:10
            argument mniej wiecej tak samo mocny jak ten, na który zareagowałem :) na co
            też chciałem posrednio zwrócić Twoja uwage :)

            Pozdrawiam

            Losiu
            • Gość: nutka Re: króliczątka IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 21.10.04, 21:33
              "Nicnierobiące" wielodzietne matki stojące w kolejkach po jałmuznę to nie
              argument? Hmmm... Cóż, wspaniali obywatele nam rosną, nieprawdaż? Jedyne, czego
              się nauczą to kombinowanie.
              • Gość: zośka z kamienia Re: króliczątka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 22:51
                Jasne nutka, do gazu ich, nie będą nam się, jak to piszesz dalej "rozplemniać".
                Tylko pomyśl, na czyim przykładzie będziesz podnosić swoje "ego", jak
                stwierdzisz że jesteś "dobrą" obywatelką, kiedy pozbędziesz się tych "złych"?
                I kogo będziesz podsłuchiwać w kolejce w urzędzie gminy w godzinach
                południowych?
                • Gość: nutka Re: króliczątka IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 22.10.04, 08:09
                  :)
                  Ależ ja sobie nie podnoszę ego, jest wystarczająco wysoko.
                  Mówiąc: do gazu ich - ucinasz dyskusję. Co to ma znaczyć: do gazu? Gdzie ja tak
                  napisałam?

                  Wypowiadam się na pewnien temat i taka jest moja opinia. Nie próbuj mi wmówić,
                  że twierdzę coś innego, niż napisałam.

                  A tych pań nie podsłuchiwałam. Rechotały tak głośno, że ludzie wychodzili ze
                  swoich biur, żeby im się przyjrzeć.
              • losiu4 Re: króliczątka 22.10.04, 08:13
                nicn ierobiące bezdzietne matki stojące w kolejkach po jałmuznę to nie
                argument? No a w ogóle nigdzie nie jest napisane, że jeśli matka nie pracuje,
                dzieci wyrosną na obiboków :)

                Pozdrawiam

                Losiu
                • Gość: nutka Re: króliczątka IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 22.10.04, 08:39
                  Bezdzietna matka to jest dopiero argument :D

                  > No a w ogóle nigdzie nie jest napisane, że jeśli matka nie pracuje,
                  > dzieci wyrosną na obiboków :)

                  No jasne, ze nie jest, bo to nie reguła.
                  Ale matka, która całe życie kombinuje, jakby tu za friko wyciągnąć coraz więcej
                  od państwa i podatników (bo pracy to jej się nie opłaca w ogóle podejmować, z
                  resztą i tak nic nie umie) uczy dzieci wyłącznie cwaniactwa. Napewno nie
                  przekaze im, że warto się uczyć i pracować.
                  • Gość: hihihi Re: króliczątka IP: 62.121.129.* 22.10.04, 08:44
                    > od państwa i podatników (bo pracy to jej się nie opłaca w ogóle podejmować, z
                    > resztą i tak nic nie umie) uczy dzieci wyłącznie cwaniactwa. Napewno nie
                    > przekaze im, że warto się uczyć i pracować.


                    kobieto, skąd ty bierzesz te poglądy???
                    połowa naszych biznesmenów i polityków to cwaniaki całą gębą którzy biorą co
                    się da od państwa i podatników ,a nic nie wiem żeby pochodzili z biednych
                    wielodzietnych rodzin h1hiahaaaa
                    • Gość: nutka Re: króliczątka IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 22.10.04, 08:49
                      > połowa naszych biznesmenów i polityków to cwaniaki całą gębą którzy biorą co
                      > się da od państwa i podatników ,a nic nie wiem żeby pochodzili z biednych
                      > wielodzietnych rodzin

                      Czy to usprawidliwia inne złodziejstwo albo czyjaś postawę roszczeniową?
                      • Gość: hihihi Re: króliczątka IP: 62.121.129.* 22.10.04, 08:51
                        >Czy to usprawidliwia inne złodziejstwo albo czyjaś postawę roszczeniową?

                        np twoją?
                        • Gość: nutka Re: króliczątka IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 22.10.04, 08:54
                          na przykład moją.
                          ?
                          Odp. Nie.
                          Gdybyśmy jednym złodziejstwem usprawiedliwiali inne to byśmy się bali być.
                  • losiu4 Re: króliczątka 22.10.04, 11:14
                    Gość portalu: nutka napisał(a):

                    > Bezdzietna matka to jest dopiero argument :D

                    niezły, nie? :D przepraszam, skopiowałem tylko Twoją wypowiedź lekko ją
                    modyfikując :) najwyraźniej nie do końca.

                    > No jasne, ze nie jest, bo to nie reguła.

                    tak samo jak nie jest regułą że matka kilkorga dzieci kombinuje.

                    > Ale matka, która całe życie kombinuje, jakby tu za friko wyciągnąć coraz
                    > więcej od państwa i podatników (bo pracy to jej się nie opłaca w ogóle
                    > podejmować, z
                    > resztą i tak nic nie umie) uczy dzieci wyłącznie cwaniactwa. Napewno nie
                    > przekaze im, że warto się uczyć i pracować.

                    a tego to juz nie wiesz. Co do kombinowania i wyciągania za friko: jakos
                    średnio związane jest ono z ilością posiadanych dzieci.

                    Pozdrawiam

                    Losiu
                    • Gość: nutka Re: króliczątka IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 22.10.04, 18:06
                      > tak samo jak nie jest regułą że matka kilkorga dzieci kombinuje

                      Ja tak wcale nie twierdzę. Ale również nie wykluczam :)

                      > a tego to juz nie wiesz. Co do kombinowania i wyciągania za friko: jakos
                      > średnio związane jest ono z ilością posiadanych dzieci.

                      Oj wiem, wiem... Niestety, bardzo mało jest takich dzieci, które mimo, że w
                      domu było jak było to jednak były silne i umiały się od tego odbić. Nie
                      twierdzę, że ich nie ma ale ogromną większość stanowią dokładne kopie rodziców.
                      I to jest najbardziej przykre.
                  • k_j_z Droga nutko 22.10.04, 11:45
                    Gość portalu: nutka napisał(a):

                    > Bezdzietna matka to jest dopiero argument :D
                    >
                    > > No a w ogóle nigdzie nie jest napisane, że jeśli matka nie pracuje,
                    > > dzieci wyrosną na obiboków :)
                    >
                    > No jasne, ze nie jest, bo to nie reguła.
                    > Ale matka, która całe życie kombinuje, jakby tu za friko wyciągnąć coraz
                    więcej
                    >
                    > od państwa i podatników (bo pracy to jej się nie opłaca w ogóle podejmować, z
                    > resztą i tak nic nie umie) uczy dzieci wyłącznie cwaniactwa. Napewno nie
                    > przekaze im, że warto się uczyć i pracować.

                    Ciekawe, jak dobrze mnie podsumowałaś. Ciekawe, tylko skąd tak dobrze wszystko
                    wiesz? Z autopsji?
                    To ciebie w domu nauczyli takiego cwaniactwa? I teraz na swoim przykładzie
                    możesz generalizować?
                    Interesujące.
                    • Gość: nutka Re: Droga nutko IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 22.10.04, 18:01
                      O, najlepszą obroną jest atak?
                      Wiem dobrze, bo takie cwaniactwo i głupota są wszechobecne.
                      Nawet na forum :P
                      • k_j_z Re: Droga nutko 22.10.04, 22:49
                        Ja tylko zapytalam, skad wiesz. To zaden atak. A ty nie bylas uprzejma
                        odpowiedziec.
                        Cwaniactwo wszechobecne? Ja nic o tym nie wiem. Mnie nikt cwaniactwa nie uczyl.
                        Ale ciebie widocznie tak, skoro tak dobrze to znasz.
                        • Gość: nutka Re: Droga nutko IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 23.10.04, 14:32
                          Chyba jakaś niedokształcona jesteś, skoro nie potrafisz wywnioskować tak
                          oczywistych rzeczy z czyjejś wypowiedzi...

                          Wiem, bo się z tym spotykałam. W życiu. I każdy, kto zaczął żyć "samodzielnie"
                          bez osłonki rodziców, spotkał się z tym nie jedn raz. Wszędzie: na ulicy, w
                          biurze, w kościele, na klatce schodowej, przy kiosku itp.
                          Wytęż umysł i się przez chwilę zastanów.
    • rezurekcja Re: króliczątka 21.10.04, 13:30
      moze warto przeczytac
      kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1120309
      • Gość: nutka Re: króliczątka IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 21.10.04, 13:46
        Sielanka :)
        TAK dla świadomych, odpowiedzialnych wielodzietnych rodzin!! Aż miło popatrzeć,
        że ludzie potrafią być tak dobrze zorganizowani i pełni miłości.
        I to utwierdza mnie we wcześniejszym przekonianiu, że rodzenie kolejnych
        przypadkowych dzieci w biedzie, nieuctwie i ubóstwie jest czymś nieludzkim.
    • teferi Re: króliczątka 21.10.04, 18:01
      Najpiekniejszy prezent jaki mozesz zrobic swojemu jedynakowi jest rodzenstwo!
      Ty kiedys odejdziesz, dziecko zostanie samo, bez rodziny, bo jego rodzina to
      tylko TY.A poza tym rasa biala zanika, i to szybko. Czy czasami nie nalezy tez
      o tym pomyslec? Nie tylko O SOBIE w tym momencie? Wierzcie mi nie jest
      przyjemnie zyc jako mniejszosc. Mieszkam w Toronto i cos wiem o tym. Biali
      ludzie zaczynaja byc tutaj mniejszoscia.
      Mam czworo dzieci i jestesmy szczesliwa rodzina. Nie bylo latwo i nie jest
      latwo. Ale jaka satysfakcja i zadowolenie! Dzieci sa juz prawie wszystkie
      dorosle, kochaja sie nawzajem, sa inteligentne, madre i maja dobre serca.
      Studiuja. Maja wspaniala przyszlosc przed soba jako rodzina. I my na starosc
      tez. Gdy sie jest mlodym, nie zdaje sobie czlowiek sprawy co to jest starosc i
      samotnosc ,i wydaje sie, ze sie nie bedzie nikogo potrzebowalo w ostatnich
      latach zycia. Wierzcie mi, jest akurat odwrotnie. Pytanie: co jest
      najwazniejsze w zyciu? Co sie naprawde liczy? Niestety to sie czesto dopiero
      rozumie pozniej, gdy jest juz za pozno.
      EGOIZM jest teraz w modzie.
      Na zakonczenie: nie jestem Matka Polka w niepopularnym tego slowa znaczeniu.
      Mam wyzsze wyksztalcenie. Mam swoja kariere, pracuje od 15 lat. Przedtem
      pracowalam w domu (to tez praca, najbardziej odpowiedzialna ze wszystkich na
      swiecie). Moj maz tez ma pracowal, teraz na przymusowej emeryturze. I jakos sie
      dalo wszystko pogodzic, chociaz w sensie materialnym nie mamy zadnego majatku.
      Nasz majatek to rodzina. Pozdrawiam wszystkie wielodzietne rodziny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka