flo-rida
06.09.18, 16:37
Oboje z partnerem jesteśmy po wcześniejszych, dłuższych związkach, a razem ze sobą 8 lat. I od jakiegoś czasu zaczynam się miotać w tym związku. Źle się w nim czuję, mam wrażenie, że to nie to czego potrzebuję w życiu. Pewnie opadły mi klapki z oczu; dotąd nie mieszkaliśmy z sobą dłużej, od 2 miesięcy on mieszka u mnie - w nowo wyremontowanym domu. I z bliska widzę z kim się związałam. Mamy inne priorytety życiowe, inne zainteresowania. Dostrzegam, że wspólnie lubimy tylko podróżować i śmiać się razem. Reszta nie gra. Na co dzień to bardzo irytujące, prawie w każdym szczególe on mnie drażni. Ale zżyliśmy się ze sobą, mieliśmy się razem zestarzeć........ On mnie chyba kocha i jestem mu potrzebna, bo - mam wrażenie - ciągnę go do góry, urozmaicam mu życie, zapełniam wolny czas. Gdyby mnie nie miał - chodziłby do pracy a potem leżał z pilotem na kanapie, z piwem w ręku...... Smutny to dla mnie widok. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z takimi mężczyznami.
Owszem, kiedy trzeba potrafi zrobić wiele rzeczy, działa natychmiast gdy jest taka potrzeba, jest pomocny.. Poza wszystkimi drobnymi szczegółami dnia codziennego, nie zgadzamy się też w postrzeganiu świata. Chwilami mam wrażenie, że nikt go nigdy nie nauczył kultury... ehhh Ja jestem ciekawa świata, ciągle szukam czegoś interesującego wokół mnie, lubię się uczyć, dostrzegam piękno małych rzeczy, dbam o swoje zdrowie, chcę żyć świadomie w każdej chwili. Staram się MYŚLEĆ na co dzień. U niego brakuje mi właśnie korzystania z mózgu, żyje automatycznie, nie przewiduje, nie planuje, nic go nie interesuje... Poddaje się moim pomysłom. Z drugiej strony jeśli ja niczego nie zorganizuję - on tego nie zrobi na pewno. Ogólnie chodzi też o to, że chciałabym aby mężczyzna mi imponował, chciałabym mieć do niego szacunek, podziwiać go i uczyć się od niego.... On od jakiegoś czasu jest przeciwieństwem tych cech.
Czemu się z nim związałam? Podoba mi się wizualnie i początek był fajny - było lekko, łatwo i przyjemnie - bawilismy się na randkach, miło spędzaliśmy czas..
Teraz nie znajduję w nim niczego atrakcyjnego. A wręcz przeszkadza mi wiele rzeczy.
I nie wiem - czy to są powody aby się rozstać? Jakoś ciężko mi uwierzyć, że mogę jeszcze spotkać kogoś, kto mnie zachwyci prawie wszystkim......