Dodaj do ulubionych

czy warto?

01.10.18, 12:14
Witam wszystkich. Chciałam się doradzić, może w trochę dziwnej sprawie. Tak w skrócie. Czy wierzycie w to, że po nieudanym dwunastoletnim związku kobieta w wieku czterdziestu paru lat jest w stanie zacząc wszystko od nowa? Że znajdzie szczęście? Że jest w stanie zaufać?
Obserwuj wątek
    • mariuszg2 Re: czy warto? 01.10.18, 12:28
      Aaaaalpi!!!

      Postaw Pani tarota.....
      • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 12:34
        Dzięki za podpowiedź, ale myślałam, że forum dla kobiet:-(
        • obrotowy Zgodnie z definicja Admiralicji: 01.10.18, 13:24
          matrix_35 napisał(a):
          > Dzięki za podpowiedź, ale myślałam, że forum dla kobiet:-(


          Zgodnie z definicja Admiralicji GW (pouczyli mnie kiedys nieproszeni)

          - to jest forum o PROBLEMACH kobiet - ale jest ono dla wszystkich.
      • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 12:34
        przestań, ty szyderco
      • alpepe Re: czy warto? 01.10.18, 12:42
        to ta PANI musi mnie o to poprosić, nie ty.
        • mariuszg2 Re: czy warto? 01.10.18, 13:03
          a mnie postawisz?
          • alpepe Re: czy warto? 01.10.18, 13:12
            a jaki rozkład, na kasę, karierę, czy zdrowie?
            • mariuszg2 Re: czy warto? 01.10.18, 13:30
              jeśli już coś masz rozkładać na obrusiku to miłość raz poproszę...
              • obrotowy Ty kochliwy jestes, Mario... 01.10.18, 14:04
                i to jak romantycznie - bo na obrusiku...

                ja wolalbym jednak na kanapie - bo na obrusiku - to kolana bola...
    • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 12:34
      No a jak inaczej? co, chcesz kolejne 45 lat wspominać, gryźć się i siedzieć w domu?
      • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 12:44
        Gdybym teraz odeszła, co oczywiście nie będzie łatwe, bo ja tego mojego jakby nie było męża nadal kocham, mimo, że tyle krzywdy mi wyrządził, to zaczynałabym wszystko po raz trzeci od nowa. I szczerze mówiąc, jak tak czytam i szłyszę historie innych kobiet, to wątpię czy w tym wieku warto się na taki krok zdecydować.
        • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 12:51
          ah, myślałam ,że już się sprawa rypła. Możesz coś konkretnego? Przyłapałaś go na smsach i zabrałś mu komśrkę? Przeskorał coś, przeszło ci?
          Zawsze możesz się kolejne 45 lat zastanawiać, że trzeci, piąty raz nie dasz rady
          • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 13:13
            Długo by opowiadać co się stało, ale tak w skrócie to mogę powiedzieć, że w naszą okrągłą rocznicę ślubu dowiedziałam się, że mój mąż jest pornoholikiem od wielu lat i tak te od wielu lat mnie zdradzał z panienkami z porno i zwyczajnie w świecie mnie okłamywał. Kim jest pornoholik chyba każdy wie. Po tym jak to wyszło oczywiści z czysta satysfakcją chciałam się zemścić i zrobiłam to. Wiem, okazałam się bardziej niedojrzała niż on. Ale nie tak do końca z pobudek egoistycznych, to co zobaczyłam w jego telefonie, te treści pornograficzne, które go niby podniecały i przy których się masturbował zostaną w mojej psychice do końca życia, oglądałam, płakałam i wymiotowałam, to było tak obrzydliwe. Chciałam pójść do łóżka z normalnym facetem i dlatego go zdradziłam, nawet filmik nagrałam i chciałam go mężowi pokazać, bo w końcu lubi porno, ale doszłam do wniosku, że ten mój filmik to za bardzo soft porno w porównaniu z tym co jego jara. Wróciłam do domu i powiedziałam mu o wszystkim. Zadziałało to na niego jak terapia wstrząsowa. Przestał pić piwo, schudł kilkanaście kilo, przestał oglądać porno i się masturbować i zaczął terapię dla uzależnionych. Poczytałam też trochę o tym uzależnieniu i trochę go zrozumiałam. Wybaczyłam mu, ale dla swojego świętego spokoju, zaczęłam też terapię, bo od ośmiu tygodni, od tego czasu gdy to sobie pooglądałam, nie sypiam, mam biegunkę i nie potrafię sobie z tym co widziałam poradzić. Nie wierzę mu, ze on się chce na zawsze zmienić, mimo, że mi to teraz przysięga, a ja wiem, ze już nigdy między nami nie będzie prawdziwego szczęścia:-(
            • dziala_nawalony Re: czy warto? 01.10.18, 13:33
              ,..twój cyrk,a wiec i malpy w nim wystpujace tez naleza do Ciebie, co masz zrobić? nie wiem, ale czytając opis tej 'tragedii' jedno wiem ponad wszelka watpliwosc,bo z takim podejściem ZAWSZE będziesz narzekala,dla jasnosci co drugi facet albo oglada albo kiedyś ogladal porno,ale dobra wiadomość owszem jest,bo prędzej czy później wyrasta się i tej przypadlosci i z tego obrzydliwego pokatnego marszczenia skory..a teraz decyzja należy tylko do Ciebie..pozdr. Dz-N.
              • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 13:36
                poza tym nie wierzę, aby mieszkać z kimś i nie zauważyć uzależnienia.No i dlaczego autorka nie może iść na plażę z mężem?
                Bo o kręceniu filmów porno to się nie wypowiem. To taka sama zemsta, jakby żona alkoholika upiła się i wylądowała w wytrzeźwiałce.
              • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 13:38
                Taaaa, pięć godzin dziennie codziennie przez kilka lat.....może dla facetów to norma, ale dla ich żon??? Niektórzy chyba nie wyrastają:-(
                • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 13:42
                  i co ,potrzeba było okrłgąej rocznicy, aby mieszkać z kimś pod jednym dachem i zauwżayć, że mąż 5 h dziennie przed ekranem, a tam oooh eeeh i inne odgłosy? No dobra, po dwóch latach kupił sobie słuchawki, no ale tyle czaus co dzień i nic.
                  Albo trzeba lepiej spamować
                  • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 13:44
                    Ano dlatego nie może iść na plażę, bo po takim wyjściu uzależniony ma "ciąg". Jak można nie zauważyć? Ano tak, ze się ma do męża całkowite zaufanie i gdy mąż mówi, że idzie popracować do gabinetu i siedzi tam kilka godzin, to żona myśli, że on tam naprawdę pracuje:-) Do tego uzależnienia nie są potrzebne pieniądze, nie widać od razu skutków i takie tam. Skutki wkradają się powoli i dlatego są mało zauważalne, aż w końcu zaczynasz się zastanawiać dlaczego Twój mąż traktuje wszystkich jak produkt gorszego sortu?
                    • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 13:47
                      5 godzin dziennie parę(naście) lat i ani razu nie zajrzałaś, nie spytałaś, nie wiedziałaś, co robi, jakie są efekty jegp pracy, nad czym tyle tak pracuje. Uzależnienie to pustka w czyimś życiu i sygnał, że coś nawala w otoczeniu/rodzinie. Nawala, skoro ktoś może parę (naście) lat znikać na 5 h i nikogo nie zainteresuje, co on tam właściwie robi.
                  • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 13:52
                    Nigdy nikomu nic nie sprawdzałam, telefonu, historii w kompie. Miałam pełne zaufanie. I oczywiści nie podejrzewałam. ja niczego nie ukrywałam, wiec dlaczego miałabym sprawdzać męża. Powoli mąż "zrzucił" na mnie wszystkie obowiązki domowe, a sam miał wiele czasu aby oddać się swojej przyjemności. A jak to wyszło? Przed wylotem na wakacje mąż dał mi swój telefon abym zrzuciła zdjęcia na komputer, żeby mieć miejsce na zdjęcia z wakacji. I o ile prawie całą historie na bieżąco kasował, zapomniał wykasować aktywności w google i powyskakiwały mi nie te zdjęcia chyba o które mi chodziło:-) telefon był nowy, więc przejrzenie tego cudu zajęło mi tylko trzy doby. Oczywiście mąż się wyparł, ze to już tak było, że ktoś mu się włamał na konto i takie tam:-) W końcu się przyznał, ze ma problem, ale nie jest w stanie beż tego żyć:-( A zaczęło się niewinnie od zwykłych świerszczyków ...kilkanaście lat temu.
                    • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 13:55
                      5 h dziennie paręnaście lat i nic
                      • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 14:05
                        Nie piętnaście lat. Jak się poznaliśmy to było niby sporadycznie, po ślubie też. Tak przynajmniej mówi. Tak mega intensywnie to ok trzech czterech lat, bo, jak mówi z nudów:-) Ja zajmowałam się wszystkim, pracowałam, ogarniałam dom, szkołę, dziecko, rachunki, pranie, gotowanie, a on faktycznie jedynie pracował i wydawało mi się, że ciężko i długo, kosił trawę i zajmował się autem. Żeby nie było, ja też trochę jestem seksoholikiem, więc może za dużo od niego w łóżku wymagałam. To porno chyba było dla niego łatwiejsze, resztą potem i mnie tak traktował, jak produkt...
                        • dziala_nawalony Re: czy warto? 01.10.18, 14:35
                          ech,.. skoro w lozku bylas wymagajaca to i nie dziwota,ze facet był notorycznie nakręcony,ale dla pocieszenia powiem ci, cos sprośnego z zycia wyższych sfer,..ano oto co kiedys powiedział ksiaze K swojej owczesnej kochance, a dziś obecnej księżnej C. cyt. ..najchętniej to zamieszkałbym w twoich majtkach' koniec cytatu..
                          • mariuszg2 Re: czy warto? 01.10.18, 14:41
                            niedługo dojdzie do tego że najlepsze wina, perfumy, sery i jedzenie będzie "made in UK" - Brexit już na wiosnę 2019...
                            Podobno Szwedom się odechciało wychodzenia ze wspólnoty jak uświadomili sobie znaczenie skrótu SEXIT...
                          • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 14:50
                            ale w jakiej formie by zamieszkał... Czy ktoś by pryzsezdł na pomysł, że ów dystyngowany książę chciałby być tamponem tej pani?
                            • dziala_nawalony Re: czy warto? 01.10.18, 16:55
                              no tego to juz nikt nie doprecyzowal jakiz to charakter miałaby mieć taka bielizniana wizyta, ale w zasadzie sa tylko dwie opcje, jedna czysto higieniczna, albo...hi..hi... ta druga
                              • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 19:21
                                doprecyzował przecież!
                          • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 14:58
                            Ale co za różnica czy robi to sam czy ze mną dwa lub trzy razy dziennie?
                        • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 14:49
                          momencik, jak on mówi? Czyli Twój mąż się od paru lat, parunastz(???) wymykał na parę godzin i Tobie nigdy nie przyszło do główki sprawdzić, co on robi.
                          Musisz lepiej trollować
                          • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 15:01
                            Nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby go sprawdzić. Robił to przed pracą w domu rano gdy spałam, w pracy i wieczorem np. gdy się kąpałam i mniej więcej w takich sytuacjach. Zawsze uczono mnie, że ludziom należy ufać, więc mężowi chyba najbardziej.
                            • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 19:23
                              nie chodzi o sprawdzanie nikogo i nie o tym pisałam. jeśli ktoś znika przed pracą ( w innym poście było, że szedł pracować. musisz popracować nad spójnością) czy w ogóle ciągu dnia przez parę lat na ok 5 h dziennie, to nie wiem, kim trzeba być,aby się nad tym nie zastanawiać.
                              • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 19:39
                                Dobrze, więc było tak zazwyczaj : od 3.40 do 5.00 siedział w kuchni na pornusach, ja w tym czasie spałam w sypialni. W pracy od szóstej do siódmej, wtedy nawet nie wiedziałam. Potem w przerwie w pracy od dziesiątej do dziesiątej trzydzieści. Przed powrotem do domu jeszcze ok godziny i potem wieczorem gdy się kąpałam to ok trzydzieści minut. I wtedy nie wpadła bym na to, że on to robi. Myślę, że najbardziej jarało go to, że robi to w tajemnicy przede mną.
                                • znana.jako.ggigus Re: czy warto? 01.10.18, 19:42
                                  skoro tak dobrze wiezdiałaś, że coś robi w stałych godzinach, to czemu nie przyszło ci do głowy zastanowić co i dlaczego. I dlaczego tyle czasu.
                                  myślę, że osobie uzależnionej nie chodzi i orbienie komuś na złość. Ale to fajnie, że bierzesz tak na siebie przyczynę czyjegoś uzależnienia
                                  • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 20:45
                                    Tego wszystkiego dowiedziałam się w dziesiątą rocznicę naszego ślubu kościelnego. To wynikało z "my activity", to znaczy ta cykliczność. Wcześniej o tym nie miałam pojęcia. To znaczy coś mu tam czasem mówiłam, że ma dobry humor bo pewnie zrobił sobie dobrze z gołymi babami, ale to mówiłam z uśmiechem, bo przecież to facet i co z tego, że sobie rąk zrobił, ale nie miałam pojęcia, że to jest taka skala tego... chyba zboczenia🙁
                                  • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 20:48
                                    Właśnie chyba niedobrze, że tak to biorę na siebie, bo im bardziej się angażuję w te jego uzależnienie, to tym bardziej jestem osobą współuzależnioną i to jest strasznie złe dla mnie.
        • mariuszg2 Re: czy warto? 01.10.18, 13:07
          matrix_35 napisał(a):

          > nadal kocham,

          No to masz odpowiedź.

          Poza tym z prostego rachunku wynika, że się nie opłaca w tym wieku szukać i zaczynać od nowa z nie wiadomo kim.

          znacznie więcej się traci niż zyskuje...

          a wróg jest swój i znany wiec z zemsty najlepiej się z takim zaprzyjaźnić... nic tak wroga nie boli jak utrata wroga.
          • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 13:19
            Jasne, tylko życie z takim uzależnionym człowiekiem to ciągła walka z jego uzależnieniem, ciągła kontrola i poświecenie się na kolejne lata, może nawet do końca życia. Pewnie niejedna kłótnia, może nawet szarpanina, ośmieszanie się moje przed innymi, bo jak niby mam zareagować, żeby mu nie pozwolić zobaczyć czegoś co może być bodźcem do jego seksualnego "ciągu"? bez ośmieszania się. Nawet na plaże nie będę mogła już nigdy z nim pójść:-(
            • mariuszg2 Re: czy warto? 01.10.18, 13:28
              a to nie to forum... o uzależnieniach zapraszam na forum Uzależnienia (FU)
              • matrix_35 Re: czy warto? 01.10.18, 13:34
                Nie pytałam o uzależnienie, pytałam czy warto zaczynać życie od nowa po czterdziestce. A opowiedziałam historię aby lepiej zobrazować moje dylematy. Cóż, dziękuję jednak za jakiekolwiek odpowiedzi. Pozdrawiam
            • obrotowy nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 13:30
              ogladam zdjecia porno od 30 lat - co prawda nie notorycznie - lecz okazjonalnie i nie zauwazylem - by mi cos ubylo z tego powodu - raczej wrecz przeciwnie... :)

              Slubna kiedys to przypadkiem podpatrzyla w komputrze, popatrzyla na te panienki
              - skomentowala: - nawet niezly masz gust ...

              i... poszla sobie :)
              • matrix_35 Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 13:36
                Ja też czasem oglądałam, ale to nie takie zwykłe oglądanie, uwierz mi. Ale właśnie dlatego wiem, że z facetami o tym nie pogadam.
                • obrotowy Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 14:02
                  no tak, domyslam sie o co chodzi...
                  ale to nie ogladanie zdjec porno jest tego przyczyna - tylko raczej skutkiem...

                  1. To sie leczy...
                  2. Od tego sie nie umiera...
                  3. A z wiekiem napiecie i tak oslabnie :)))
                  • matrix_35 Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 14:07
                    To trzeba chcieć leczyć.
                    Może się nie umiera, tylko po co wówczas żona?
                    A kiedy ten wiek przychodzi? bo widzę, że w wieku czterdziestu lat masturbować się kilka razy dziennie, to nie ten wiek???
                    • mariuszg2 Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 14:25
                      Moim zdaniem masturbacja (czy to kobiety czy mężczyzny) pobudza wyobraźnię w alkowie i powinnaś korzystać z dobrodziejstw tego faktu...zwłaszcza w tym wieku...
                      Żona nie jest do seksu tylko do miłości...każdy psycholog Ci powie, że faceci lubią zabawę a kobieta, która ma napinkę na tym punkcie po prostu musi zabrać zabawki i przenieść się do innej piaskownicy... gdzie spotka pewnie swoją matkę...
                      • matrix_35 Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 15:04
                        Z czego miałam się cieszyć? Że nasz seks trwał dwie minuty z biciem i ponużanuem? Tak jak w pornusach, bez miłości i namiętności i tylko wtedy kiedy ja go do tego seksu, kolokwialnie mówiąc, zmuszałam? No i oczywiście jeśli w ogóle dał radę :(
                        • mariuszg2 Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 15:58
                          A nie... to co innego... bicie i poniżanie to nie kwestia masturbacji tylko konstrukcji człowieka. ... raczej to kopia złych wzorców z przeszłości....być może masturbacja była najprostszym i najlepszym sposobem odreagowania złych emocji... doprowadziło to do zaburzeń ...(2 minuty)... masturbacja sama w sobie nie jest zła... przyczyna takich zachowań leży gdzie indziej... trudna sprawa... nie do naprawy... masz twardy orzech do zgryzienia...
                          • matrix_35 Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 16:42
                            Ależ ja to wszystko wiem. Tylko czy warto walczyć o taki związek? Z takim człowiekiem?
                            • znana.jako.ggigus Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 19:23
                              uzależnienie to z reguły sytuacja rodziny, partnera, u Ciebie też tak jest
                          • matrix_35 Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 16:53
                            Widzisz bicie i poniżanie to w pornusach zwykła sprawa. Nie mówię, że klapsy to coś złego, oczywiście pod warunkiem, że obie strony się na to zgadzają, ale klapsy, które bolą kilka następnych dni to już masochizm nie zawsze do zniesienia. On tylko to robił co tam zobaczył. I tak dziękuję Bogu, że nie wszystko, bo przekłuwania skutków drutami bym nie zniosła, nie mówiąc o innych brutalnych 🙁 teraz tak myślę, w sumie dzięki temu co tu piszecie, że ja czasem bałam się seksu z własnym mężem. On ważący sto parę kilo facet, ja połowę mniej. Wiele razy miałam wrażenie, że mój kręgosłup się zaraz złamię. Teraz wiem z czego to wynikało.
                            • alpepe Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 23:32
                              Ale cię urobił. Bardzo współczuję jeszcze raz. Przysięgałaś, a on przysięgał, że będzie cię kochał, szanował i będzie ci wierny. I nie dotrzymał
                        • alpepe Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 16:02
                          bardzo ci współczuję, bardzo i uważam, że nie musisz z nim być.
                          • matrix_35 Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 16:44
                            Wiem, żenię muszę, ale przysięgam sobie i jemu🙁 poza tym nie wiem czy komukolwiek jeszce zaufam.
                    • znana.jako.ggigus Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 14:43
                      masturbacja to objaw uzależnienia, rśwnie dobrze mógłby pić albo się objadać. Musisz b empatycznie trollować
                      • matrix_35 Re: nie masz wiekszych problemow ? 01.10.18, 15:05
                        Pił też coraz więcej.
                      • obrotowy Bond´zmy szczerzy... 01.10.18, 16:23
                        (tu uklon w stone Mr´a. Bonda)

                        masturbacja jest uzaleznieniem - podobnie jak np. alkoholizm.

                        - z ta roznica, ze alkoholizm pomaga mozgowi, ale szkodzi wontrobie...

                        a masturbacja pomaga delikwentowi, ale szkodzi jego lubiacej seks partnerce...
                        • matrix_35 Re: Bond´zmy szczerzy... 01.10.18, 16:56
                          Jeszcze z tą różnicą, że na alkohol i narkotyki potrzebna jest kasa i to uzależnienie widać. W sumie to nawet nie wiemy ilu naszych znajomych może być seksoholikami🙁
                          • znana.jako.ggigus Re: Bond´zmy szczerzy... 01.10.18, 19:20
                            jakbyś dobrze obserwowała, to byś wiedziała. Jest też tani alkohol
                            • matrix_35 Re: Bond´zmy szczerzy... 01.10.18, 19:41
                              Nie obserwuje się chyba męża i nie szpueguje. Tak przynajmniej wszyscy uważają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka