Dodaj do ulubionych

Straszna tesknota za bylym

15.04.20, 11:07
Mijaja juz 4 miesiace od naszego rozstania. Bylismy ze soba 2.5 roku. Duzo problemow, problemy z komunikacja, klotnie moja emigracja do innego panstwa, aby ze soba byc, problemy z kasa. Ciezkie to bylo. Wszystko zostalo przerwane w jeden wieczor. Nie wytrzymal. W nerwach, po prostu mnie zostawil i odjechal. Straszne bylo to rozstanie i ukladanie zycia od nowa. Pozostal nam wspolny projekt w pracy, choc nie wiem czy i to sie nie rozpadnie. W zasadzie powinnam go znienawidzidzic po tym, jak mnie potraktowal i w jaki sposob mnie zostawil. Jest niedojrzaly (ja tez oczywiscie nie bylam swieta). Ale miesiace mijaja, nie moge sie dluzej oszukiwac, tesknota wzmaga na sile. Wciaz go kocham, choc dziela nas setki kilometrow, nie widzielismy sie od tamtego czasu i tyle zlego sie wydarzylo.

Jak zapomniec, wiem ze on tez teskni i placze, ale pozostaly tylko zgliszcza i przerwana historia.

Jak pogodzic sie z tym, ze juz nie bedziemy razem i zapomniec o czyms, co nie zostalo dkonczone?
Obserwuj wątek
    • eriu Re: Straszna tesknota za bylym 17.04.20, 17:04
      A) zastanów się czy chciałabyś by Twoje życie tak ciągle wyglądało - ciągle te same błędy (bo zakładam, że błędy związane z komunikacją się ciągle powtarzały).

      B) skupiaj się na negatywach tego związku a nie pozytywach. Bo jak sobie będziesz cały czas przypominać dobre momenty (a takie są w każdym związku od czasu do czasu) to tylko podbijasz element tęsknoty i przywiązania.

      --
      Being alone is fine. Being alone together id perfect.
      66/93/95
    • udalryk_00 Re: Straszna tesknota za bylym 17.04.20, 20:02
      Czasami terapia może pomóc. Wiem o czym mówię. Mój smutek po utracie dziewczyny zmienił się w obsesję na jej punkcie. W końcu nie mogłem nad sobą zapanować - nie wiedziałem co zrobić. Zacząłem pić. Wyszedłem z tego właśnie dzięki terapii. Zacząłem miesiąc temu w Psychologgii - teraz uruchomili spotkania online i to jest dla mnie wielka pociecha, bo w zamknięciu człowiek łatwo daje się okiełznać swoim lękom i demonom. Może spróbuj właśnie takiej rozmowy?
      • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 17.04.20, 20:58
        Stan miłości normalny, wystarczy dotknięcie tematu, by uruchomić wszystkie receptory jak przy uzależnieniu. Ale to się z czasem wypala, jak się tego nie karmi, jak alkoholik musi wyrzucić z zasięgu wzroku kieliszki. I mieć co absorbuje. Dla jednych jest to terapia, dla innych zadania życiowe. Chemia miłości w mózgu nie jest stanem normalnym, jest nad stanem. Chcesz go usunąć, pozwól mózgowi podniecić się czymś innym.
    • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 18.04.20, 20:28
      Czuje sie z tym uczuciem zle. Nie moge znalezc emocjonalnego spokoju. Mysle, ze rany rozdrapywane sa przez wspolny projekt, ktory pomimo rozstania prowadzimy. Narazie nie musze go widywac, ale w pracy mamy kontakt mailowy i telefoniczny z racji obowiazkow. Ostatnio doszlo miedzy nami do klotni na tle biznesowym (mysle, ze podlane bylo to wszystko porozstaniowymi emocjami), wiec mysle, ze ograniczymy sie teraz na jakis czas tylko do korespondencji prz tym projekcie.

      Jesli chodzi o wspominanie i budowanie wlasnych zasobow - nie przegladam zadnych wspolnych zdjec, mam go zablokowanego na komunikatorach, nie mamy siebie w mediach spolecznosciowych, nigdzie go nie podgladam. Niestety zyjemy w 2 roznych panstwach i od czasu do czasu jestesmy w kontakcie w temacie wspolnych spraw, ktore nas jeszcze lacza (lub ja musze zamykac i jego pomoc jest mi potrzebna).

      Ostatnio tez rozmawialismy kilka razy prywatnie, nie robie juz tego, bo czulam sie przez to zle.

      Jest mi strasznie przykro, mam zal do niego, ze z nas zrezygnowal i poddal sie tak szybko. Pomimo tego, ze sprawil mi tyle przykrosci i zachowal sie na koncu w niewyobrazalnie okropny sposob, nie potrafie go znienawidzic (chcialam, ale to zupelnie bez sensu) i przestac go kochac. Nawet jesli akceptuje fakt rozstania, ukladam sobie dosc dobrze nowe zycie, rozwijam sie, inwestuje w siebie tyle ile nie pamietam przez ostanie lata, nie ma wolnej chwili, abym o nim nie myslala, budze sie i zasypiam myslac o nim. Tak jakbym nie chciala sie poddac, prawdopodobnie podswiadomie ludze sie, ze jeszcze sie zejdziemy, choc wiem, ze w tym momenci nie ma na to najmniejszych szans i ja do tego, co bylo i na jakich zasadach, na pewno bym juz nie wrocila.

      Wiec dlaczego ta pieprzona chemia, uzaleznienie jeszcze dziala? Nawet jak sobie mowie: ok, kochaj go tam sobie, ale zyj dalej, to napiecie ze mnie nie schodzi. Brakuje mi go, tesknie, brakuje mi jego. Wiem, ze jest to idealizacja, ale nic na to nie poradze. Jestem uparta jak osiol. Bylismy taka fajna para, z problemami, ale moim zdaniem warto bylo walczyc. Ciezko takie odrzucenie zniesc, i tak nagle przerwana historie.

      • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 18.04.20, 21:17
        Bo w przeżyciach dopamina utrwala pamięć. Nigdy nie pozostaje nic innego niż niż odczekać, aż się człowiek "oddetoksuje". Na to nie ma rady, bo wola tu nie ma za wiele do gadania. A ograniczenie kontaktów zdecydowanie pomaga, w przeciwieństwie do wałkowania w sobie wyobrażeń. Jak wejdziesz w pogodzenie się, to już pójdzie z górki.
        • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 18.04.20, 21:25
          Tylko widze schemat. Swoje lata juz mam. Przy poprzednim ex tez mnie tak trzymalo, nawet w kilka miesiecy niewidzenia sie. Po jakims roku bylo tylko gorzej i musialam pojsc na terapie. Tam nauczylam sie dbac o siebie i jakos poszlo. Pozniej poznalam jego i sie znow zakochalam. Roznica teraz jest taka, ze jestem samodzielna, nie czuje, abym musiala opiekowac sie soba w gabinecie, ale emocjonalnie to samo uwiazanie, ten sam schemat meczenia sie, choc teraz doszlo myslenie, ze jeszcze sie zejdziemy, bo zwiazek byl dosc zaawansowany i duze inwestycje poczynione z mojej strony. Bez sensu to wszystko.
          • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 18.04.20, 22:21
            Nie musi to ciebie dotyczyć, ale takie "przywiązanie" często wynika, że związek dowartościowuje jakiś wewnętrzny punkt nie pogodzenia się z sobą, taką lukę w poczuciu całości siebie i akceptacji swojej osoby. I nie chodzi, co przedstawia ta druga strona, ale o własne poczucie wartości, w którym sam fakt istnienia partnera coś "łata".
            • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 19.04.20, 10:11
              W poprzednim zwiazku ''dogrzewalam'' sie w blasku partnera. To na pewno. Pozniej mnie to przestalo interesowac, bo sama stalelam na nogi i sie rozwinelam. Teraz..., moze to, iz mial to byc juz moj maz, bylismy zareczeni, planowalismy dziecko. Z mojej perspektywy nie bylo obiektywnych problemow, ktore nie mozna by bylo przepracowac. Ale..., jest cos takiego jak etapy zyciowe, dojrzalosc emocjonalna. Z poczatku relacji wynikalo, ze chcemy tego samego, jednak po zamieszkaniu ze soba, okazalo sie, ze on jest raczej w podrozy ''kryzysku wieku sredniego'', i nie ma za bardzo ochoty sie dopasowywac, zmieniac, angazowac w relacje z mlodsza, wymagajaca partnerka. Ja tez mam swoje za uszami, nie zebym byla taka idealna, rozumiem go, dlaczego chcial to zakonczyc. Roznica jest tylko taka, ze ja do dzis mysle, ze w wyniku rozstania straty sa zbyt duze i nie warto bylo tego tak konczyc, mimo wszystko warto bylo probowac, bo pod koniec wiele spraw zwiazanych z bytem i moja adaptacja zaczelo sie ukladac. On z kolei doszedl do wniosku, ze to bez sesu tak sie meczyc i zrezygnowal. Na to niestety nie mam juz wplywu.
              • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 19.04.20, 10:23
                Oczywiscie mialo byc: ''kryzysu wieku sredniego''. Rozstanie bylo totalnych nerwach, na goraco, jakby chcial mnie ukarac, ''spalic zywcem'' i szybko uciec i zapomniec. Taki to o to sposob komunikacji i podejscia do rozwiazywania problemow - usun przeciwnika.
                • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 19.04.20, 11:44
                  Z tego wynika, że to on ma problem i żaden tam "wiek średni", ale jakiś deficyt w osobowości. Z którego jak z wiekiem nie wyrósł, to już zostanie "uciekającą panną młodą", bo się nie podejmie. Relacja zawsze wymaga jakiś zadań, a są ludzie nie zdolni się do nich rozwijać. Łatwiej się z tym pogodzić nie rozpatrując, żałując strat własnych "inwestycji" szukając jednostkowych błędów, tylko ogarnąć całość. Podlewało się korzonek, który nie mógł zakwitnąć, tylko od podlewania zgnił, bo taki był. I trudno, nie warto rozkopywać wokół, że gdzieś tam może coś się jeszcze zieleni. Z drugiej strony bywa, że taki charakter po czasie, po wyburzeniu się w nim rozstania, dawanego zresztą "nie mile" na jaw, wraca. Że przeżył, przemyślał, doszedł do wniosku itp. Tylko, że to jest - osobowość- i zawsze zatacza kółeczka swoich emocji. Zwłaszcza, że nie można tego zrzucić na karb młodzieńczych etapów rozwoju emocjonalnego. Sądzę, że -miłość-, która cię dręczy to ból po stratach w sobie, taka nie możliwość pogodzenia się z dewaluacją inwestycji i takie doszukiwanie się w nich, że przecież nie, nie możliwy taki wynik. Bo jak spojrzysz z dystansem na jego postawę, to zachowanie, potraktowanie, rozwiązanie, u osoby, na którą patrzyłabyś jak na obcą i nieznaną, nie wzbudziło by zachwytu i chęci posiadania takiego bliskiego.
                  • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 19.04.20, 12:31
                    No nie zaciekawilby mnie teraz i nie byloby z mojej strony juz takiego zaangazowania. Mysle, ze oboje mielismy udzial w rozpadzie tego zwiazku, ale on byl po rozwodzie i w zasadzie mieszkanie ze soba, trudnosci, ktore nas spotykaly, zweryfikowaly, ze jest to 40 letni mezczyzna, ktory pomimo deklaracji, ze chce zakladac rodzine i miec dziecko, tak naprawde chce przezyc mlodosc z kolegami w sporcie ekstremalnym. Czlowiek, ktory chce zbudowac rodzine, duzo czasu na to poswieca, a juz w szczegolnosci na budowanie relacji, poznawanie partnerki, bezpiecznego miejsca dla nich. Taki zonk, dzis mysle, ze ludzie, pomimo iz deklaruja, ze cos tam chca, ich intencje wchodzenie w zwiazek moga miec zupelnie inna postawe. Kryzys wieku sredniego na pewno byl: firma nie taka jakby chcial po latach, rozwod, brak dzieci, rodziny wlasnej. Potem trafiam mu sie ja, wielkie bum, ale defakto facet jest w procesie odkrywania siebie i w swojej nowej pasji probuje cos sobie udowodnic, miec jakies wyniki. Wiadomo czym to sie konczy dla relacji i dla kobiety. Bolesny zawod i rozczarowanie.
                      • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 19.04.20, 14:36
                        Ciezko powiedziec. Poprzedni jego zwiazek przede mna to 12 lat, w tym 5 lat malzenstwa, na koncu sie rozjechali w potrzebach. Ale kazda z jego kobiet (takze z wczesnej mlodosci) go zostawiala, finalnie wybierala innego. Ja bylam od razu na podejrzanym. Wydaje mi sie, ze ucieczka w ten sport, to bylo podnoszenie samooceny, bo przeciez kazda go i tak zostawi, to tutaj chociaz w towarzystwie bedzie mial wyniki i miesnie. Co z tego, ze zwiazek zaniedbany, a relacja z partnerka bardzo slaba... I jego to wkurzalo, ze jej to nie pasuje, cos chce, a on mial sie dopasowac. Jednak, szybka jazda autem, adrealina na wysokosci, pomimo, ze nie dosc wysoki z budowy ciala, to jednak mozesz miec racje, ze to moglo sie wizac z dreszczem i calkiem eksytujacymi emocjami. Mysle, ze przez lata zyl wedlug jakiegos scenariusza (jak go poznalam to myslalam, ze to taki spokojny, cieply, zyczliwy, usmiechniety, stabilny czlowiek) - przykladny partner, maz, biznesmen, syn, a pozniej jak to sie wszystkosypnelo, to chcial sobie odbic. No i na taka piekna maske trafilam, a pod spodem dzieciak, zagubiony, ktory chcialby zjesc ciasto i miec ciastko. Sama tez musze sie ze soba rozliczyc, dlaczego go wybralam, choc tak jak pisalam, nic na poczatku nie wskazywalo, ze ona taki wariat. Ale byc moze ja tez cos znacznie psulam (o kilku rzeczach wiem na pewno, teraz to widze), choc taki okres buntu i naporu juz mialam przerobiony. Bylam gotowa na stabilizacje. Ech..
                        • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 19.04.20, 15:09
                          Co ma się popsuć, to się popsuje jak mówi prawo m. . Nie ma relacji bez błędów i nie one są decydujące, o ile nie są potrzebą krzywdzenia kogoś dla własnej satysfakcji, ambicji, dowartościowania się. Ale jeśli coś zdecydowanie nie pasuje w realizacji potrzeb. to na siłę wciskanie niedopasowanego elementu do układanki, chwilę może trzymać, ale i tak ją rozsadzi. Zawsze zależy od harmonii między życzliwością a potrzebami do zrealizowania.
                          • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 19.04.20, 15:22
                            Dwie najcenniejsze lekcje, jakie wynioslam z tego zwiazku: 1. staraj sie samemu spelniac swoje potrzeby, bo twoje oczekiwania wszystko zabija, 2. nie zawsze jestesmy na tym samym etapie zyciowym, i nawet pomimo najczystszych intencji, na dana chwile nie bedziemy kompatybilni i umieli splenic swoich potrzeb. Czapla i zuraw.

                            Ale... ''w dobrym zwiazku naczynia same sie zmywaja''. Mi bardzo zalezalo, widzialam potencjal. On widzial roznice. Perspektywa tez moze budowac lub rozwalac zwiazek.
                            • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 19.04.20, 15:57
                              Może nie tyle rozwalać, co nie zahaczył się o siebie w czasie i się ześlizgnęło. W każdym razie dobrze rozpatrujesz, bo nawet jak tego nie czujesz momentalnie, to spojrzenie rozbraja emocje. Na rozum nikt nie kocha, ale myślenie tresuje chemię.
                              • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 19.04.20, 16:24
                                Do d*** byl ten zwiazek :). On jeszcze nie wie, ze zaczynam rozumiec. Mysle, ze do niedawna czul w pracy, ze mi jeszcze zalezy, a on choc w smutku i placzu w ukryciu (bardzo za mna plakal), dryfowal do zamkniecia, bo tak chcial. Ale i ja teraz zmykam, koncze zaleznosci, nierownowage (na koncu mi bardziej zalezalo, na poczatku bylo na odwrot). Ciekawe czy sie poderwie, czy oboje raczej zaznamy juz spokoj.
                                • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 19.04.20, 16:47
                                  Zależy co ma w środku, bo przecież dokładnie jego osobowości nie znasz, ale jeśli to co podejrzewałam wcześniej, to jak teraz po zobaczeniu, że się leczysz, od razu zapragnie wracać, to będzie powtórka. Znowu przekonać się, że jesteś zaangażowana i dojść do wniosku, że to się nie uda.
                                  • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 19.04.20, 17:04
                                    Nie ma szans, abysmy sie teraz zeszli. Wszystkie mosty popalone. Za duzo zlego sie wydarzylo. Poza tym, zyjemy w dwoch roznych krajach. Musialoby uplynac bardzo duzo czasu, musielibysmy sie spotkac jako zupelnie inni ludzie i zamieszkac w innym miejscu i raczej bylby to juz zwiazek na 2 domy, bo nawet jakby mi obiecywal zlote gory, to nigdy nie wroce do pewnych schematow z nim. Wiec moze go ruszyc (ale za krotko go znam, zeby byc pewna, co to jest 2.5 roku...trudno mi bylo z nim sie porozumiec, komunikowal sie jak emocjonalny snajper, jesli chodzi o to, co czul), ale to dopiero jak wejdzie w nowy zwiazek i ew. nie bedzie mu sie ukladac, wtedy moze mu sie perspektywa zmieni. A ja moze po takim czasie kompletnie sie z niego wylecze, tak przeciez jest czesto.

                                    Wiec dzis czuje tak, tak pisze, napewno cos mi dzis swita. Co przyniesie jutro, jaki stan emocjonalny - nie wiem. Wiem tylko, ze chcialabym byc wolna od takiego meczenia sie. Taka tesknota jest po prostu nie do zniesienia.
                                    • obrotowy obsesja... ? 19.04.20, 17:23
                                      Twoje racjonalne analizy - sa zrozumiale i sam mozg/racjonalizm doskonale Ci mowi, ze to nie mialo sensu

                                      i tym bardziej nie ma sensu wokol tego tematu (zamknietego juz) dalej krazyc.

                                      a jednak uparcie krazysz - powtarzajac w kolejnym wpisie po raz 20-ty - jak to Ci go brak.

                                      po co to ? - przeciez to auto-destrukcja - ktora nic dobrego ze soba nie przynosi, wrecz przeciwnie.

                                      Moze jednak potrzebna Ci jest jakas pomoc psychologia - ktory ustawi Cie do pionu ?
                                      • yadaxad Re: obsesja... ? 19.04.20, 17:35
                                        U psychologa to by się dopiero nagadała. Po za tym , większość kobiet pozbywa się tematu wygadując go z siebie aż do końca. W przeciwieństwie do facetów, którzy mieląc wciąż w koło temat, znaczy, że w nim tkwią bez ruszenia się z miejsca.
                                            • malva.sokolowska Re: obsesja... ? 21.04.20, 11:57
                                              Czesc, bardzo mi milo, ze pytasz jak sie czuje. Jesli chodzi o ''myyyylosc'' to poniedzialki sa najlepsze, bo wtedy duzo pracuje, wczoraj jeszcze zmeczylam sie na rowerze i drinkowaniu z ciotka. Moja ''myyyylosc'' chyba sie juz jakos konczy, co przeklada sie na niezle tarcia w robocie. A co mi tam, stare sie juz skonczylo, niech sie teraz dopasuja do moich wymagan. Pokazalam rozki. Zaczynam poruszac niebo i ziemie, najwyzej zakonczymy wspolprace, jednak moje karty sa silniejsze :). Fizycznie, cos mnie bierze. Mam nadzieje, ze taki wirtualny list Cie ucieszy. A co u Ciebie? Co tutaj Panowie robicie? Ja przyszlam sie anonimowo wyplakac, szukac rady i wirtualnego wsparcia dla mojej beznadziei :D
                                              • yadaxad Re: obsesja... ? 21.04.20, 14:06
                                                I widzisz, wózek pojechał. Człowiek sam sobie trzyma klinek, jak siądzie na emocji. Pomyśleć, poukładać, nie bać się spojrzeć. To rusza czas. A czas to zmiana.
                                                • malva.sokolowska Re: obsesja... ? 21.04.20, 15:14
                                                  Po prostu podeptal moja milosc, zmarnowal moj wklad i zasoby, wiec jak mu tak zle bylo, uwazal to za liche, a mnie za problematyczna, to przeciez teraz tylko kwiatki pachnace bedzie zrywal. Krzyzyk na droge. Ja sobie poradze, de facto nie wiem co ten facet ma ciekawego do zaoferowania wspolczesnej kobiecie. Milosc jest slepa. Tak mysle dzis, ale nie wiem czy za kilka dni znow to bakienko tesknoty nie wroci. Caly marzec sie trzymalam w pionie, w kwietniu sie to zaczelo. Dzis jest OK. Czas na pewno leczy rany, ale najwaziejsze to pozbyc sie iluzji. Zobaczyc stan rzeczy takim, jakim jest naprawde. Troche sie trzeba nad tym napracowac, aby na taka odwage sie zdobyc. I tak w sumie, jest jak piszesz - co ma wisiec, to nie utonie, a co ma sie popsuc to i tak sie popsuje.
                                                  • yadaxad Re: obsesja... ? 21.04.20, 15:42
                                                    Wróci, bo to chemia, która gwiżdże na myślenie, ale nie uciekanie od myślenia ją czyści. Faceci to w tej chwili nie wiedzą co mają do zaoferowania. Może z czasem pogodzą się z androgenizmem dusz, ale teraz to im ciągle żal pałki, która trzyma w szachu.
                                                  • malva.sokolowska Re: obsesja... ? 21.04.20, 16:02
                                                    Androgenizmem dusz? Co to ma znaczyc? Myslalam, ze dusza nie ma plci. Moja i jego dusza na pewo sie nie spotkaly, bo zadnej tam harmoni nie bylo, on sie mnie raczej bal - tak teraz o tym mysle, tak samo jak neurotycznej matki, wiec sobie mnie usunal przyciskiem delete :) :). A swoja droga w tym oferowaniu sobie czegos: wspolczesna kobieta potrzebuje jednego: rozmowy i spotkania dusz, kompana na zycie. Ona chce odetchnac, bo na co dzien chodzi w zbroi i sama sobie wszystko zapewnia, a tu sie trafia kula u nogi i takie sa pokraczne te zwiazki, nie dajace szczescia, przynajmniej ja sie tak czulam.
                                                  • malva.sokolowska Re: obsesja... ? 21.04.20, 16:46
                                                    Wiem, ze to zemsta, chociaz fizycznie mi udowodni,l ze jest nade mna. A spotkanie ze mna bylo zbyt wymagajce: nagle kobieta jest bystrzejsza ode mnie w robocie, a ja tu taki slaby zarzadca, jakies uzaleznienia mi mi wynajduje i kaze leczyc, uczyc sie, dowiadywac, ksiazki czytac, do kina chodzic, pracowac, w domu cos kaze robic, kase nawet chce mi zabierac, matka zazdrosna o nia, czasu wolnego mam coraz mniej, dziecko by chciala i rodzine, jakies meble do domu :D A ja tylko chce sie wspinac...Zostawie ja zatem w srodku Europy, zaraz po swietach, pod oslona nocy, nawet do domu nie wroci. Szybko wysle jakis karton z rzeczami i bede mial spokoj :).
                                                  • yadaxad Re: obsesja... ? 21.04.20, 17:02
                                                    No i zobacz na co ci chemia gra. Nie na pana, ale potrzebę miłości, to niestety materiał deficytowy i własny. Z własnym głodem trzeba się pogodzić i jakoś go ogarniać A na życie patrzeć trzeźwo. Rzuć, wykreśl, bo wokół kręci się świat, którego nie widzisz zapatrzona w poczucie straty.
                                                  • obrotowy i znowu dobra analiza - ale i obsesja. 21.04.20, 16:48
                                                    malva.sokolowska napisała:
                                                    > ... Ona chce odetchnac, bo na co dzien chodzi w zbroi i sama sobie wszystko zapewnia,
                                                    a tu sie trafia kula u nogi i takie sa pokraczne te zwiazki, nie dajace szczescia,
                                                    przynajmniej ja sie tak czulam.


                                                    i znowu dobra analiza - ale i ciagnaca sie obsesja.

                                                    po co ciagnac cos - co nie daje szczescia ?

                                                    PS. ja czasami cos takiego ciagnalem, ale tylko wtedy, gdy dawalo mi to przynajmniej ROZRYWKE.

                                                    a wiadomo, ze dla 100 % - hetero - kobieta to najlepsza na swiecie zabawka :)
                                                  • obrotowy Re: i znowu dobra analiza - ale i obsesja. 21.04.20, 17:12
                                                    malva.sokolowska napisała:
                                                    > Prosze Pana, pan mnie nie inspiruje.
                                                    Nie wiem po co, moze od tak.

                                                    - po to by postawic Cie do pionu i wskazac, ze umysl ci normalnie funkcjonuje, tylko prawdlowych, bo racjonalnych wnioskow nie potrafisz przerobic na panowanie nad emocjami.


                                                    Lekarz stwierdzil, ze jade na chemii. Moze to dlatego :).

                                                    - niewykluczone...
                                                  • 3-mamuska Re: i znowu dobra analiza - ale i obsesja. 22.04.20, 03:16
                                                    obrotowy napisał:

                                                    > malva.sokolowska napisała:
                                                    > > Prosze Pana, pan mnie nie inspiruje.
                                                    > Nie wiem po co, moze od tak.
                                                    >
                                                    > - po to by postawic Cie do pionu i wskazac, ze umysl ci normalnie funkcjonuje,
                                                    > tylko prawdlowych, bo racjonalnych wnioskow nie potrafisz przerobic na panowani
                                                    > e nad emocjami.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Lekarz stwierdzil, ze jade na chemii. Moze to dlatego :).
                                                    >
                                                    > - niewykluczone...


                                                    Do pionu to sobie możesz ustawiać coś jak ci jeszcze stanie...
                                                    Albo „swoje” kobiety o ile ci pozwolą.

                                                    Wiec wiesz sam od lat rozpamiętujesz swoje liczne romanse kochanki bo nic innego ci nie zostało.

                                                    Mów pora wybrać się do lekarza niech cię ustawi do pionu. Bo coś słabo go trzymasz.

                                                    --
                                                    -----------------
                                                    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                                                  • 3-mamuska Re: tu - niedobra analiza - ale i obsesja tesz (j 22.04.20, 13:34
                                                    obrotowy napisał:

                                                    > 3-mamuska napisała:
                                                    > > Do pionu to sobie możesz ustawiać coś jak ci jeszcze stanie...
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Tesz lubisz byc ustawiona do pionu, czy wolisz tradycyjnie na leżaka ?

                                                    Nie zadaje się z takimi jak ty.
                                                    Twój raczej już na leżąco , kijem bym cię nie tknęła. I gdybys był ostatnim facetem na świcie.


                                                    --
                                                    -----------------
                                                    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                                                  • malva.sokolowska Re: tu - niedobra analiza - ale i obsesja tesz (j 22.04.20, 18:13
                                                    I Ty tak na serio? Po jakims anonimowym forum latasz i zaczepiasz faceta i to jeszcze w moim watku smiecisz. A moze to kreacja i ma z ciebie ubaw wielki. Najlepiej zrobilabys okazujac mu obojetnosc. A poza tym, gadamy tu o powaznych sprawach, o ''myyyyyyyylosci'', odrzuceniu i takie wielkie komnaty, a Ty co?? Nawet sie nie przedstawilas, dygnelas kolankiem, do tematu odnioslas, tylko z buciorami jak nieokrzesaniec wlazlas.
                                                  • 3-mamuska Re: tu - niedobra analiza - ale i obsesja tesz (j 22.04.20, 22:29
                                                    Nie przesadzaj ,nie latam jesteśmy na 2 wspólnie i od lat facet wie jakie mam zdanie o nim.
                                                    🤣🤣🤣
                                                    Panienka hrabianka życiorys wysłać i 3 zdjęcia ? żebym mogła się wypowiedzieć w twoim wątku.
                                                    Forum nie jest twoje prywatne.

                                                    Bronisz gościa który kobiety ma za zabawki. Miło. Ale skoro lubisz być tak traktowana to proszę bardzo.
                                                    Nich cię lekarz stawia do pionu skoro twój forumowy kolega ci każe, przestań jęczeć za chłopem ogarnij się.
                                                    EOD.

                                                    --
                                                    -----------------
                                                    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 04.05.20, 20:44
      Panowie pomocy. Druga wideo-konferencja w pracy, a mnie skrobie. Nie moge dojsc do siebie po zobaczeniu tego drania. Nawet sport nie pomaga rozladowac emocji. Czuje napiecie, scisk w zoladku, jestem rozdrazniona, utracilam znowu caly wypracowany spokoj emocjonalny. Czy jest sens rzucac dobry projekt i dobre pieniadze w imie swietego spokoju? :). Widok tego drania dziala mi po prostu na nerwy, a co dopiero jak sie kwarantanna skonczy i co jakis czas bede go musiala ogladac fizycznie.... Co ja mam robic?
      • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 04.05.20, 22:24
        Nie ma sensu. To się musi wypalić. Jeśli zatrzymasz emocje, to będą tylko zatrzymane. Jeśli potrzebujesz piętnastu nędznych spotkań, by się wykruszyło, to ich będzie piętnaście. Jeśli codziennie, to piętnaście dni, jeśli co tydzień, to piętnastu tygodni. Nie wypalone, wracają nawet po roku. No i idzie jeszcze druga ścieżka, zawsze mogą wkroczyć nowe przeżycia, wcale niekoniecznie związane z męsko-damskim aspektem, nawet jakieś podniecenie zawodowe, a jedne emocje nadgryzają inne. Marnować pracę przez nieperspektywnego pana, to sobie potem, po czasie nawsadzasz, jak mogłaś.
        • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 08:40
          Wczoraj poznym wieczorem juz jakos doszlam do siebie, ale zaczelam kopac glebiej w tych emocjach. Co ja sobie dokladnie mysle, ze te, a nie inne emocje przychodza. Jeszcze zanim zmienilam podejscie o 180 stopni, to bym klaskala uszami na jego widok, a teraz...On mnie drazni. Za emocjami stoi info: nie lubie go, jego podejscia do zycia, dyletanctwa w pracy, braku wiedzy i stylu zarzadzania. Podraznilo mnie tez to, ze on udaje takiego rozluznionego, tak jakby sie nic nie stalo. No nic, tak jak piszesz, bez sensu aby rzucac ten projekt, choc i tak kombinuje, aby stalo sie to na jakis czas tylko dodatkowym dochodem (choc niezlym) i zminimalizowac wszystkie naklady mojej pracy, choc on o tym jeszcze nie wie :). A co, taka mala zemsta dla drania, ktory zerowal kila lat na moim oddaniu, poswieceniu i umiejetnosciach. Po malu niech sie wszystko procesuje :).
          • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 15:02
            Potrzeba satysfakcji z odegrania się jest naturalna, ale bardziej należy tę satysfakcję dostrzegać, niż mieć ją jako motywację. Zawsze jest to element zaburzający racjonalność działania i psujący dobry tok własnych spraw. Sama zauważyłaś - udaje. I z pewnością masz rację, bo prawdziwy nie udawany luz odbiera się inaczej. Jak coś po kimś, jak woda po kaczce, to się tę pustkę czuje i przez najmilsze, poprawne zachowanie. Zamiast cię drażnić, ten luzik może ci sprawiać satysfakcję. Nie odeszłaś bez śladu.
            • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 15:12
              A nie wiem, moze nie udawal, tylko mnie obeszlo, ze splynelo to po nim jak po kacze i poczulam sie tym dotknieta. Nie wiem, ten czlowiek byl wielkim graczem, a emocje wyrazal tylko w pozarach i to naglych. Boze, dlaczego ja sie z takim czlowiekiem sparowalam. Ja nie chce z nim pracowac, ja chce to wymazac z pamieci, kazdy szczegol, detal tego zycia. Dzis trzesa mi sie rece i cialo reaguje okropnym stresem na kazdego maila w pracy. Boze, co za koszmar....
              • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 16:14
                Jeśli w pierwszym instynktownym odbiorze zobaczyłaś demonstracyjny luz, to był to niewątpliwie "prezent" dla ciebie, po to by cię dotknął. Organizm reaguje na bodźce, nawet jak są strojone. Jeśli zaczniesz się uśmiechać, choć to tylko wymuszony grymas, to i tak zaczyna wpływać do mózgu dobra chemia. Nie nakręcaj się powtarzając sobie jak cię to rusza, bo utrwalasz ten stan, ale wmawiaj, że masz to gdzieś, nic, powietrze, tego faceta nie ma i nie było, nic cię to nie obchodzi. Nie ważne, że to wbrew temu co czujesz. Działa przy konsekwentnym powtarzaniu samo.
                • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 16:46
                  Tak zrobie. Wiem, ze mozg jest neuroplastyczny i mozna sobie bardzo wiele rzeczy zakodowac od nowa. Ja dzisiaj doswiadczam tez pieprzonych roznic kulturowych i zwiazanych z nia roznych sposobow komunikacji. Jak jeszcze byla ta cholerna ''myyyyylosc''', to jakos sie komunikacja w tym projekcie ukladala. A teraz coraz czesciej mam wywalone i wspaniale widac, jak robia sie zatory i chaos komunikacyjny, bo co innego myslimy i co innego komunikujemy. Ja na pewno nie bede juz tego sklejac, jak do tej pory.... :). Mysle, ze podswiadomie probuje polozyc ten projekt.... Choc przywoluje sie do porzadku, bo przeciez ja moge na tym tez stracic... :D Nie wiem, moze niemadra jestem. A ten luz... Dopoki on czuje jakiekolwiek porusznie, to sie cieszy. To jest czlowiek zakompleksiony, kiedys bylam gora, to niemogl tego scierpiec, kiedy udalo mu sie odwrocic karty, czerpie z tego przyjemnosc. Czekam dnia swojej obojetnosci.
                  • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 17:28
                    O tym pisałam, że ta potrzeba jakiejś satysfakcji odbija się na racjonalnym działaniu, w profesjonalne traktowanie projektu wchodzą ci wtręty emocjonalne, które nie z projektem mają coś wspólnego, tylko z "chęciami" skierowanymi na tę osobę. Ani nie musisz jemu pokazać jak świetnie to robisz, ani tego, dla niego bojkotować. Myśl o sobie, to twoje zadanie i jak swoje ruchy chcesz przed sobą widzieć. Lepiej, gorzej, ale robisz swoje z siebie, a nie, że "obcy" ci rękę prowadzi, czy trąca. Chcesz się sama przed sobą wstydzić za nieudolność, której wcale nie musiało być, bo masz na to.
                    • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 17:51
                      Tylko wiesz co, ten czlowiek mnie ''objadl'', a na koncu jak psa porzucil, trudno jest mi byc ponad tym wszystkim i nie wlaczac wstretu, ktorym go teraz darze, do wspolpracy. Ten projekt tak naprawde ratuje mu dupe i jesli ja odejde to zaliczy ostra porazke, chyba najgorsza w jego calej kolekcji ''osiagniec''. W pewnym momencie zobaczylam tez to, ze i w tej wspolpracy sie mnie uzywa. Zrobilam wielka wojne, udalo mi sie nowe rzeczy wypracowac, lepsze dla mnie, a takze moj wiekszy dystans i nowe granice. Ale pytam sie siebie: dlaczego ja mam jeszcze w tym nowym zyciu tego faceta liftowac?? Niby tez moge zyskac, ale za te cene? Jemu sie nic nie zmienilo, mieszka tam gdzie mieszka, firma, znajomi, rodzina, pasje w tym samym miejscu. Za chwile, jak odesle mi wszystkie rzeczy, to nawet przestrzen mieszkalna mu sie zwiekszy. A ja? Zaczynam znow wszystko od nowa. Oczywiscie to jest moje zycie, doroslosc polega na akceptacji rezultatow swoich dotychczasowych decyzji. Wiem, ze nikogo nie moge za swoj obecny stan zycia obwiniac. A jednak, zastanawiam sie, po jakiego grzyba mam jeszcze ten smrod za soba ciagnac? Dla kasy?? A dran tylko znow bedzie odcinal kupony z mojej pracy? Nie wiem, szukam nowej galezi, bo ja sie mecze. Ten czlowiek mnie zle potraktowal, jest mi wrogiem i obcym czlowiekiem, nawet go juz nie lubie, nie wspominajac juz o jakimkolwiek zaufaniu.
                      • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 19:37
                        To co się opłaca, czy nie, oceniaj z własnej perspektywy. To co mu dałaś, to już przeszłość, czasu nie zawrócisz, zostaw to w tej mogile i idź dalej. Ile on teraz na tej współpracy zyska, to nie jest najważniejsze. Ważne jest to co tobie to daje i na ile jest ci potrzebne. Jeśli jest potrzebne, to nie trać tego z tak banalnego powodu, że mu nie życzysz. Pies go drapał. Jak sam nie umie, to i tak to wyjdzie, a im wyżej się wydrapie po cudzych plecach, tym lepiej bumpsnie, kiedy ich zabraknie. Pewnie, że taka teraz sytuacja rusza wątrobę, ale "licz". Przecież jak ze złości zrobisz niekorzystny dla siebie ruch, to tak jakbyś pozwoliła mu się jeszcze raz skrzywdzić, coś zabrać.
                        • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 19:59
                          Wiem, we wszystkim co piszesz, masz racje. Po prostu rozlozyla mnie ta wideokonferencja z wczoraj. Nie widzialam typa 4 miesiace i nie wiesz, jakie emocje to wzbudzi. No i wzbudzilo takie, ze czuje sie rozwalona. Napilam sie podwojnej melisy. Dziala, uspokoilam sie, tylko ja nie wiem jak mam te zlosc na niego okielznac. Co ja mam z tym napieciem i zalem zrobic?? W tych mailach nawet jestem pasywno-agresywna... Jakie to jest zenujace... Co sie ze mna stalo...
                          • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 20:39
                            Domyślam się dobrze. I te emocje, jak widzisz, mają swoją określoną ilość. Muszą mieć swoją określoną ilość powtórzeń, cztery dni, czy cztery miesiące, dalszy punkt odrobiony. Czas o tyle ma znaczenie, jak wchodzi w to konkurencja innych zajmujących emocji.Nic się z tobą nienormalnego nie stało, dużo zainwestowałaś, to podsumowywanie jest bardziej skomplikowane. Dobrze, że wiesz, bo to pracuje samo, pod spodem. Jak potrzebujesz się wyzłościć, to pozwól wyobraźni poszaleć, wymyślaj riposty, sytuacje, wszystko co by cię zaspokoiło. Pod warunkiem, że nic wtedy nie robisz w realu. Masz ochotę przywalić w mailu, to nie pisz. Nawymyślaj dziesięć, na które masz ochotę, wybij się . Oceń, co byś stworzyła i już na trzeźwo napisz "dokument"
                            • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 21:00
                              Postanowilam sobie poryczec, inaczej chyba musialabym komus przywalic. Nie pamietam kiedy tak ostatnio plakalam. Chyba w styczniu, zaraz po rozstaniu. Wiesz skad sie bierze takie pasywno-agresywne zachowanie? Z miesiecy, lat, jak ktos cie nie slucha, nie rozumie twoich potrzeb, jest tylko mur na poziomie emocjonalnym, a twoje granice nie sa respektowane... Nic nie wskazywalo na to, ze to mi sie kolejny raz w zyciu przydazy.... Nie chce takiego zycia, nie chce takich relacji, ale tez nie mam juz tylu lat, aby znow zaczynac wszystko od nowa, choc co mam innego zrobic. To przekonanie, wyczerpanie i brak wiary chyba dzis tak bardzo mnie boli. On mi przypomnial o moich marzeniach, o mojej naiwnosci, utraconej lekkosci, spontanicznosci, podeptanej milosci. No dzis taki mam dzien.... Jutro moze bedzie lepiej. Planuje zakupic jakies zeszyty do pisania. Podobno dobrze jest to wdrozyc, moze tam bede go usmiercac.
                              • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 21:29
                                Będzie. Zawsze kawałek tych emocji wyszedł z ciebie w przestrzeń i opadł na ziemię. Jak potrafisz, to jasne, pisz, to pomaga i wyładować się i lepiej spojrzeć. Potrzebne procesy nabierają rozpędu.
                                • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 21:45
                                  A dlaczego była powtórka z rozrywki? Pewnie ma to jakieś wewnętrzne przyczyny, bo relacje, to nie sprawa pecha, ale to już na takie głębokie rozkopywanie. Ale ze spotkaniami się ludzi, naprawdę nigdy nic nie wiadomo, tak sobie nie dokładaj jeszcze takiego rozpatrywania. Życie zaskakuje, jak się odpuści.
                                  • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 22:38
                                    Wiesz co, znami zwiazalam sie z tym, bylam mocno zakochana w innym. Mloda, fajna, ale wyglodniala emocjonalnie dziewczyna poszlam na tanie liryki do narcyza. Ale wyszlam z tego, 5 lat ze soba bylismy, dlugo sie meczylam po rozstaniu, pozniej poszlam na terapie, rozkwitlam, usmaodzielnilam sie, zbudowalam siebie na nowo, bylam gotowa na nowe. Powoli sie rozgladalam, z zadnym naciskiem. Spotkalam tego, zakochalam sie, byl absolutnym zaprzeczeniem tamtego, mily, cieply, legnacy do mnie, delikatny, wrazliwy, chcial rodziny, dzieci tak jak ja. I co wyszlo, tuz po przeprowadzce do niego, jakby inny czlowiek. A ja zostalam tam sama, w obcym kraju, bez jezyka, z szokiem kulturowym. Wiem, ze on mnie bardzo kochal, chcial, staral sie, ale ja dzis widze, ze to byla kopia tamtego...., tylko, ze w innym wydaniu. Ci mezczyzni bali sie bliskosci, uciekali od intymnosci, zaangazowania, choc na poziomie deklaracji bylo zupelnie cos innego. Pozniej juz nawet slow nie bylo, a ja zostawalam sama, z tym odrzuceniem, brakiem wspracia, pasywno-agresywna. Takze do d...., bo tak, masz racje, to jest jakis patern i ja go mam.... I to jest takie smutne... Choc ten ostatnio to jest jedna wielka mistyfikacja. Przy poprzednim czerwone lampki palily sie od razu, przy tym bylo spotkanie dwoch doroslych osob po 30 chcacych zalozyc rodzine... A tu nic nie ma, pusty karton, a na zewnatrz wijace sie slodkie kokardki... Nie wiem, moze po prostu nie nadaje sie do zwiazkow... Przeciez finalnie to on powiedzial, mam cie dosc babo...
                                    • yadaxad Re: Straszna tesknota za bylym 05.05.20, 23:21
                                      To by powiedział każdej, a tej której by nie powiedział, to tylko dlatego, że by ją zjadł, no może wypił, wampirek. To, że z tymi nie wyszło, to nie wina tego, że ty się nie nadajesz do związków. To takie typy się nie nadają i się z nimi nie ułoży, a wyławiają i oczarowują te, u których instynktownie wyczuwają, że nie mają one immunologicznej odporności psychicznej na ich osobowość, która ich zainteresowanie odrzuci. A że łowią, to przed biegli tych, którzy zapewne normalnym krokiem się do ciebie zbliżali. Pewnie by się dało odgrzebać dlaczego nie wypracowałaś sobie tego wyczuwania, co w takim panu siedzi, ale nie jest to taki ewenement. Nie jedna tak wpada , mniej, bardziej. Ale to ty chcesz od związku normalnych relacji, nie że się nie nadajesz, masz tylko ten problem, że mogli do ciebie podejść.
                                      • malva.sokolowska Re: Straszna tesknota za bylym 06.05.20, 08:37
                                        To jest bardzo proste. Jak pochodzisz z dysfunkcjonalnego domu, gdzie brakowalo ciepla, wsparcia, milosci i akceptacji, to jestes zaglodzona emocjalnie jednostka, szukasz tego na zewnatrz. Taka osoba ma slabe granice i nie potrafi do konca zadbac o swoje. W moim przypadku dajac za duzo, myslisz, ze budujesz TAK WIELE :). Kurde, po terapii sie wzmocnilam, mialam fajne zycie, samostanowilam o sobie, mialam granice, szacunek do siebie. Ale to musialo byc na chwiejnych nogach, skoro tak szybko po za mieszkaniu dalam sie zlamac. Ale jak tak teraz patrze na nasze poczatki, to on juz dawal mi sygnaly, ze moich granic nie bedzie respektowal: denerwowal sie i zloscil, jak nie chcialam dluzej rozmawiac, bo bylam juz meczona, albo zachowywal sie dziecinnie, kiedy musialam cos zalatwic trudnego w pracy, bo uwazal, ze nie poswiecam mu uwagi albo reagowal emocjonalnie na roznice zdan. Moglam juz wtedy dostrzec to, ze on jest niedojrzaly i jak tylko znajde sie na jego ziemi, to mnie zje. A pozniej stalam sie od niego zalezna, on uciekal ode mnie, a ja wpadalam w rozpacz. Na koncu mi powiedzial, ze to pomaganie mi z osiedlaniem mnie bylo dla niego meczace... Moj przyszly maz i ojciec moich dzieci... Meczaca bylam dla niego... Bo mu przeszkadzalam w treningach pewnie i tym zyciu kawalerskim na ''zewnatrz''. Ach, szkoda gadac. Dzis mam podly nastroj. Chyba sie jakos zalamalam. Plakac mi sie tylko chce..
      • obrotowy uchlaj sie :) 05.05.20, 07:02
        malva.sokolowska napisała:
        Co ja mam robic?


        idz do najblizszego (dobrego, na poziomie) pubu, uchlaj sie i pojdz do lozia z milym przytojniaczkiem.

        jak sie troche "zeszmacisz" - to puscza Ci nierwy i zobaczysz, ze wszystko w zyciu jest relatywne.
        • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 05.05.20, 08:43
          Eeeeee, to nie dla mnie. Zdrowia szkoda. Jeszcze bym cos zlapala :). Jak sobie pomysle, ze ktos mialby mnie teraz dotknac, to az mi ciarki wskakuja. Facet, nawet do lozka, jest teraz dla mnie na samym koncu priorytetow. Ale fakt - troche trzeba podzialac zawsze z tymi emocjami, bo za chwile one opadaja i juz inaczej sie na sprawe patrzy.
          • obrotowy Re: uchlaj sie :) 05.05.20, 23:14
            malva.sokolowska napisała:
            > Eeeeee, to nie dla mnie. Zdrowia szkoda. Jeszcze bym cos zlapala :).


            No dobra... to nie musi byc od razu seks z tym przystojniaczkiem

            ale potanczyc i poszalec cala noc mozna, upic sie do nieprzytomnosci i rankiem pasc :)))

            - to tez dobra terapia :)
            • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 08:40
              Czasy studencie, wymian i jeszcze tam super szalone zycia singielki po 30 mam za soba. Bylo tak jak piszesz, fajnie bylo :). Teraz te metody kompletnie mnie nie interesuja. Jestem dojrzala kobieta, mam inne priorytety i potrzeby. Czekam na zakonczenie tej kwarantanny i wyprowadzke, aby zbudowac od nowa zycie towarzyskie na satysfakcjonujacym mnie poziomie.
              • yadaxad Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 13:41
                Właśnie. Bardzo często, zwłaszcza -dziewczynki- wynoszą z dzieciństwa wynoszą mniejszą odporność obrony swojego -ja-. Po pierwsze w ogóle sposoby kształtowania osobowości, co wolno . A jak jeszcze trzeba zabiegać o akceptację, to się osobowość skula i nie umie instynktownie stawiać na swoim. Trudno cały czas chodzić i myśleć, co jest grane. To muszą być odruchy. A jak ma się w sobie taki podskórny strach, że nie można się stawiać, bo się zasłuży na odrzucanie, a odrzucanie niszczyło poczucie wartości, to się na to wewnętrzne uczucie, że jest się ok, pracuje błędnymi mechanizmami. Już nawet to, że ot tak z ciebie wyskoczy - widocznie nie nadaję się do związków. Na siebie wzięłaś winę, że nie byłaś dość dobra, by cię kochał bez pamięci. Wynika z tego, że nie miłość cię męczy, bo przecież zdrowo faceta oceniłaś. Tylko walczysz z sobą. Jak rodzice karzesz siebie, że nie jesteś dość dobra i nie zasłużyłaś. Jednocześnie masz poczucie rozgoryczenia, bo przecież zasługiwałaś i jesteś tego warta. Przy stabilnym poczuciu wartości, akceptacji siebie, które nie jest ocenianiem siebie za to co mnie się świetnie udało, pozwoliło by ci tę sytuację przeżywać w zupełnie innych kolejach. To co teraz przeżywasz, to się po prostu karzesz.
                • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 13:57
                  Troche ze mna nie trafiles, bo ja jestem energiczna choleryczko-melancholiczka z bardzo autorytarnym i nastawionym na cel czlowiekiem i niestety zawsze walczylam o swoje, co nie jest mile widzialne w kultzure i spoleczenstwie wzgledem kobiet. Mnie sie wydaje, ze facet przy mnie wymiekka, ja go zawsze na poczatku fascynuje uroda, intelektem, odwaga - to by chcial spic dla siebie, a pozniej jak sie otwieram, on mnie porzuca emocjonalnie, a mi sie chce krzyczec. Od poniedzialku mam dola. Troche innych rzeczy sie na to nalozylo, ale cos musi byc z tym karaniem, bo rzadko kiedy myslalam o sobie w takich kategoriach. Mysle, ze otoczenie w ktorym teraz przebywam zaniza moja samoocene i mnie nie wspiera, tak jakbym chciala, dodatkowo ta kwarantanna, spadek przychodow i niepewna przyszlosc. A tu znow trzeba zaczynac od nowa....
                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 14:16
                    I możesz taka być. Bo to taka pestka, zamiast wiśni, w głębi ciasta, na której po pysznej baszcie i tak ząb łamie. Nawet często taka "pestka" buduje ekspansywną do świata postawę, dla równowagi. Czasami warto ją wygrzebywać z fachową pomocą, a czasami wystarczy ją sobie uświadomić i umiejętnie brać pod uwagę jak się życie konsumuje.
                    • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 14:36
                      Tak, jestem taka pestka i to jeszcze z egoztycznego owocu. Nie jestem dla kazdego, tak samo w pracy mam specyficzne kwalifikacje. W moim domu rodzinnym nie wiedzieli co maja z tym zrobic, zawsze probowali mnie przerobic i wrobic w jakis sobie i innym znany szablon. Wiadomo czym to sie konczy dla dziecka - ja, aby zachowac swoja tozsamosc, musialam stac sie wojownikiem. Dobrani znajomi - bardzo mnie lubia i cenia i vice versa. Ale to sa swiadome wybory. Mezczyzni znaczacy, jak widzisz, zafascynowani na poczatku, pozniej emocjonalnie sie wycofuja w poplochu. To jest dotkliwe, bo przeciez nie ofiarowuje byle czego, to ma jakosc i to duza! Ale... trudno jest mi juz byc takim sterem i okretem, choc w ostatnich latach bardzo duzo odpuscilam i czuje sie z tym dobrze. Dzis po po prostu informuje: skonczylo mi sie paliwo i bak pusty na bycie pestka... Mi tez moze samoocena poleciec, nie zawsze jestesmy w stanie miec stabilna, wysoka samoocene generowana od srodka. Dzis jestem slaba, jak detka, nie bede sie do niczego zmuszac. To musi minac i slonce znow wzejdzie.
                      • yadaxad Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 15:19
                        Samoocena, ta często zaskakuje. Stwierdza się, że jest się lepszym niż się zakładało, a czasami przeliczyło siły. Ważna jest taka przyjazna samoakceptacja siebie i samopoznanie, które pozwalają złapać równowagę i podsuwają poręcze jak się zatrzęsie. Jak coś we mnie jest takie, a nie inne, to to poznaję i się z tym jak z sobą zaprzyjaźniam, a zrozumienie pozwala mi się z tym obchodzić świadomie, bez wpadania w dołki, gdzie ciemno. A słońce nie wątpliwie wstanie.
                        • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 15:52
                          U mnie przez wiele lat ksztaltowala sie we mnie zawyzona samoocena, no bo jesli mi rodzice mowili, ze ciagle jestem nie taka, ze w szpitalu podmienili, no to ja wam teraz udowodnie. A wewnatrz pustka i glod samooceny. Do dzis borykam sie z wpojonym przez nich we we mnie silnym krytykiem - ciagle poczucie jako bym byla niedoskonala, nie mozna byc spokojnym, zawsze czujnym czy wszystko na ostatni guzik dopiete. A jaka ja bylam tez wymagajaca, krytykujaca. Za to w pracy swietnie sie to nadaje. (Moze przez ten nadbierny krytycyzm to ten ostatni postanowil odejsc... Chcial byc po prostu wolny i miec luzna babke :( )) Ale taki czarno-bialy swiat nie jest, zycie plynie wartkim nurtem, nie ma co wymyslac idealnego koryta i probowac ujarzmic prad tej rzeki. Jest tak jak powinno byc, tylko zrozum to teraz i unos sie z pradem. Kurcze, dobrze mi juz szlo... Teraz jest jakis lek...
                          • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 16:12
                            W ogole przez to nasze pisanie odkrylam jedna, dla mnie nowa rzecz. Wiem juz dlaczego tak sie mecze w tej pracy z nim. Sprawa rozgrywa sie o to, ze jak sie poznalismy, to on mi sie zaprezentowal jak taka slodka, przyjemna z kokardka na glowie. Myslalam, ze ta nadmiernie kontrolujaca czesc mnie w koncu sobie bedzie mogla odpczac na jego ramieniu. Jemu pasowala moja sila. Jakie bylo moje zdziwienie, kiedy we wspolnym zyciu, jak ani na chwile nie moglam zwolnic, opracia tam dostalam, po prpstu figa z makiem, za to kokardka dalej powiewala. Czyli on w zyciu prywatny, zawodowym Piotrus Pan. Ja tu i tam musialam nosic zbroje. Dran jeden, zero wsparcia i staniecia na wysokosci zadania. To dlatego on mnie w tej pracy tak meczy, bo wciaz mu sie wydaje, ze ja bede taka silna i mu wszystkim pozarzadzam. A ja juz nie chce, ja chce zwolnic, odpoczac, chce aby ktos choc na chwile mnie odciazyl. Pewnie stad teraz mam ten dolek... Bo ja ostatnio nie mam sily, ani tez odpowiednich kompetencji, aby jedna sprawa w zespole sie zajac. A spraw do ogarniecia i procesow jest mnostwo... A on ciagle probuje na mnie to cedowac.. Jako kobiete mnie to drazni, w domu draznilo, ten brak pomocy, w robocie tym bardziej. Czasami sie zastanawialam, czy jemu nie jest wstyd z braku kompetencji. No ale nie przesadzajmy, dawalam, to bral, a nie mi tu znowu windowac swoja pseudoocene. Ale fakt...! Viola! Zagadka z pracy po czesci rozwiazana. Ja po prostu jestem wypalona w tym projekcie i chce odpoczac...
                          • yadaxad Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 16:24
                            Jak się tak trochę samemu o sobie pomyśli, nie celem wychowywania się, zadaniowania, korygowania, to się samo naprawia, rzeczy wskakują na swoje półki. Tylko właśnie nie łapać chęci do dostosowywania siebie, przyginania do jakiegoś wzoru. Jak się wie, to przychodzi samo, bo znając materiał, wie się jak poprowadzić go do celu. Może ten lęk, to taki strach, że trzeba się jakoś przyciosać, by wejść w swoje wyobrażenia o sobie. A nie trzeba. Wszystko przyjmie odpowiednią formę jak świadomość jest czysta.
                            • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 16:34
                              ''przyginania do jakiegoś wzoru.'' ---> Tak, do wzoru silaczki, robota wszechogarniajacego. Jaka to jest durnota. Ok, juz wiem co zrobie. Nie dolacze do zebrania w nastepny poniedzialek. Jutro napisze maila, ze zle pewne osoby na mnie wplywaja, nie wiem co zrobic, zle sie z tym czuje i niech sobie firma jakis proces na nas wymysli. Po prostu sceduje, ja tez potrzebuje wsparcia, nie moge wiedziec wszystkiego :). Moze w ogole zaczne mowic: NIE WIEM JAK MAM TO ZROBIC :D Do diska, zaczne, eureka! :D
                            • yadaxad Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 16:40
                              Żeśmy się tak tutaj rozgadały, że się boję, że z całym wątkiem nas wypiep... na psycho. A wcale bym nie chciała, by tam się znalazł cały wątek. Może jeśli kontynuować, to zacząć nowy tam, a będziemy sobie ciągnąć dalej sobie, a nie przelepią tam całego.
                              • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 06.05.20, 16:45
                                Musialabym bym sie zapoznac z forum i jego kategoriami. Co radzisz zatem? Jest jakas kategoria Psychologia? Ja to mam pomysl: zaloze watek o durnocie babek-silaczek i ich facetow, co sie liftuja w tym ukladzie na ich barkach :). Jaka eureka! Jaka ja glupia bylam! Przeciez ja wysiadlam przez to, a jeszcze po tym porzyceniu to juz w ogole bidna z nedza :).
                                    • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 09.05.20, 20:21
                                      Czesc :). Wiesz co, doszlam do wniosku, ze nie mam nic ciekawego do napisania na tym innym forum. Moze kiedys. Zostanmy tutaj. U mnie, nie wiem co mi jest... Troche sie matwie. Uszlo ze mnie zycie.., nie moge spac, przestalam cwiczyc, odzywac sie do rodziny (jest jakas pasywno-agresywna wojna), nie widze perspektyw (na to z kolei ma wplyw kryzys na rynku mocno). Boje sie, ze mam jakas depresje... Tesknie za nim i za naszym niezrealizowanym zyciem, strasznie duzo rzeczy mi sie przypomina. Spotkalam znajoma, byla zdziwiona, ze sie rozstalismy. Podczas rozmowy z nia uswiadomilam sobie, ze w zasadzie to rozstanie bylo bez przyczyny, w sumie z blahego powodu, kompletnie bez sensu...To juz 5 miesiecy, pogodzilam sie z tym, ze juz nie jestesmy razem, ale skad ten zjazd, nie czuje sie dobrze psychicznie? Zlapalam juz przeciez rownowage, bylo naprawde OK, bylam silna, szlo malymi kroczkami ku nowemu. A teraz sie znow rozsypalam.
                                        • yadaxad Re: uchlaj sie :) 09.05.20, 20:52
                                          Nie mam nic przeciwko zostaniu. Może się uda. Ale przywłaszczyłyśmy sobie cały wątek . Wprawdzie ostatnio nie żonglują z wątkami jak kiedyś, ale ze względu na całą rozmowę, uważam, że nie pasowałoby, by od pierwszego postu go tam siupnęli i wzięto się tam za niego od początku. Zostać tutaj mi odpowiada, byleby zostać. Depresja, to jeszcze nie, depresyjny nastrój. Tęsknisz za marzeniami, pewnie jakaś refleksyjność, co będzie, snują się za tobą scenariusze, które ci się nie podobają. A nie ma błahego powodu do rozstania, bo spowodowało rozstanie. Raczej ta "błahość", to taka manipulacja rozumu, dogadzająca niemożliwości rzucenia tego za głowę.
                                          • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 09.05.20, 21:06
                                            Dobrze mi tutaj. Czuje sie bezpiecznie. Moga nas wylegitymowac. Mam dokumenty. No nic, zwiazek konczy przewaznie ten, dla ktorego ma on mniejsza wartosc. Dla mnie kompletna niedojrzalosc, choc jestesmy wolnymi ludzmi. Pamietam, ze w dniu naszych zareczyn, odezwal sie do mnie jeden z ex, uwaga! po 7 latach z przeprosinami. Ale sobie dzien wybral wtedy. Przepraszal mnie z jakiegos sentymentu, jakby chcial powiedziec, ze wtedy nie potrafil dostrzec tej wartosci. W sumie to wprost to powiedzial. Jako ludzie sie mijamy, jestesmy na innych etapach zyciowych i rozwoju. Kazdy ex zawsze wraca, po miesiacach, latach, zauwazylas to?
                                              • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 09.05.20, 21:29
                                                Najlepiej jest jak sie uczucia wypala lub sie samemu odchodzi. Pozycja odgorna - lepsza :). No nic, czekam na moje priobiotyki, magnez i omega 3. Wystraszylam sie z ta depresja, taka fajna ze mnie laska, a tu takie warzywko i brak snu. Zalezy mi na sobie, ale zycie ze mnie uszlo. Moze jutro bedzie lepiej.
                                                • yadaxad Re: uchlaj sie :) 09.05.20, 21:37
                                                  Będzie, to takie jeszcze wahania nastroju, jak tu się coś odbije, coś trafi na "odpowiednią" myśl. Co do odchodzenia, staram się jednak być porzucona. Facetom odbija jak są rzucani. Raczej się postaram, by mnie definitywnie odprawił. Mniej potem kłopotów z urażoną ambicją.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 09.05.20, 21:57
                                                    Na szczęście nie mam parcia, by do kogoś pasować. A manipulacje w relacji też mi nie pasują. Jak ktoś manipuluje, to żadne wyjaśnianie nie pomoże, bo będą wyskakiwały jak pchły, jedną się utłucze, a już wyskakuje dalsza. Tak, że ta moja manipulacja jest tylko takim podsumowaniem tematu.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 10.05.20, 08:44
                                                    Obudzilam sie sie dzisiaj i koniec tego mojego pesymistycznego dramatu. Basta z jakimis depreskami. Dzis mamy to, co jest rezultatem naszych wczesniejszych decyzji, wiec chyba tydzien temu w myslach, podjelam zla decyzje, skoro przez caly tydzien tak zle sie czulam :). Koniec. Dzis jade na rowerowa wycieczke. Czytalam tez sasiednie watki kobiet po 40. Nie chce tak, obie uzalezniaja swoj samoocene od faceta i wieku, jedna pani to nawet tylko przez seks, a druga jeszcze dobrze nie splacila dlugow i poukladala sie po rozstaniu, a juz by chciala byc w zwiazku, miec bialy plotek i pielic ogrodek z wybrankiem. Zadnego wykuwania charakteru, rozwoju innych wartosci. Wszystko wokol tego faceta, jakby innego zycia juz nie bylo. Jednak nie mnie tu ocenaic, ale nie chcialabym trafic pod strzechy takiego myslenia.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 10.05.20, 10:50
                                                    Właśnie. Nastrój nastrojem, a nowy dzień wstaje i to było wczoraj. Jak można pytać - tyle mam lat, czy wreszcie ktoś przyjdzie i ułoży mi życie? Czyli co? Choć poczuj się przytulnie w rozbebeszonej ruinie, niech cię zaciekawi i przyciągnie. Miej ochotę się tu zatrzymać i sprzątać.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 10.05.20, 11:21
                                                    Oczekiwania vs wartosc obiektywna. Moj ex tez, jak teraz patrze na to wszystko, oczekiwal mlodszej, pieknej, zony, rodziny, dziecka, stabilnosci, milosci, troski i opieki :D a to co mial do zaoferowania to guzik z petleka. Kartonowa fasada, a emocjonalnie i obiektywnie bida z nedza i bagienko.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 10.05.20, 11:44
                                                    Ja mialam wieksze parcie na ''meza'', niz on na zone :D ale juz zweryfikowalam wszystko. Po prostu nie powinnam sie wiazac z rozwodnikami zaraz po rozwodzie, a tak zrobilam juz 2 razy. Nauczka dla mnie. Powinnam szukac kawalera :D
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 10.05.20, 13:42
                                                    Dla takich gagatkow panna, nie rozwodka, bez dzieci to marzenie. Ja to naprawde rozmienialam sie na drobne i naiwnie glupia bylam :D Teraz, to sie stalam czarownica, ahahahahhaa :D Ci faceci po prostu chcieli milych, cieplych, troskliwych pielegniarek, aby BRAC i plasterki na ranke miec przyklejane! Pielegniareczka, z zalozenia, daje a nie wymaga, a ja co?? Baba z oczekiwaniami i jeszcze jakies awantury urzadzam :D No ale to zrozumialam. Lepiej pozno, niz wcale.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 10.05.20, 20:29
                                                    Mysle, ze to potrwa. Daje sobie jakies 1.5 roku, 2 lata na poukladanie wszystkich spraw, dopiecie tematow, ktore mnie zabezpiecza, dorobienie nowych neuronow, a potem niech sie dzieje co chce. Przywitam szersze wody.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 10.05.20, 21:02
                                                    I widzisz, gada się gada, a tak drugim torem się budujesz. Nawet jak jutro, po jakimś wspomnieniu złapie cię depka, to to już w głowie się skonkretyzowało i usadziło. Ale się nie wyłączaj, że masz plan, więc nic nie widzisz. Obserwuj, odpowiadaj, tylko ostrożnie z wybieganiem na przeciw.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 10.05.20, 21:12
                                                    Nie zaprzecze, ze wizja jest. Ale te depki (fajne slowo, zapisze do slownika) to jest taka czarna otchlan, straszne to bylo. Rodzina mi jeszcze nie pomaga, bo nie sa w stanie odpowiedziec na moje potrzeby (albo jakos tak pokracznie, nie moge sie w ich swiecie odnalezc), wiec idzie wpasc w dol. Ale sie dzis poklocilam z ojcem :D Za wszystkie czasy chyba :D Grzyb jeden, to wszystko sie od niego zaczelo. Dzis te same emocje odczuwam co z kazdym niewypalem ex: brak zrozumienia i akceptacji mnie. No ale pokazalam im faka i powiedzialam sobie: mala, ty wiesz i sobie poszlam do siebie :D Moja rodzina naprawde mysli, ze jestem wiedzma :D
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 10.05.20, 21:19
                                                    A jutrzejsza wideokonferencje ze swojej strony odwolalam. Nie mam zamiaru co tydzien wbijac sobie noz w serce i widywac na obrazku exia i tak jak postanowilam, sprytnie zaczelam zwalac mu zadania i ustawiac wlasciwa swoja pozycje wzgledem zasobow i zarobkow. Nic juz mnie z tym czlowiekiem nie laczy, tylko biznes, a wiadomo, ze w biznesie przyjacil sie nie ma lecz raczej wrogow, ahahahhahahaha :D
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 10.05.20, 22:51
                                                    Wrogów jak wrogów, raczej trudno o altruizm. A jak się komuś coś nie opłaca, to wrogi jest tylko głupiec, bo sabotuje sam siebie. A racjonalizacja swoich zadań jest mądra. A rodzice?, cóż trzeba z nich wyróść. Wszystko ma się zaczynać od ciebie.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 08:35
                                                    W biznesie, jak jest wspolne pole interesow, to wszystko idzie. Mi ostatnio nie po drodze z niektorymi ustaleniami, wiec jestem ciekawa czy sie dogadamy. W temacie rodzicow, dojrzec nie znaczy, godzic sie na wszysto to, na co sobie pozwalaja, a w zasadzie nie godzic sie, jak ci to nie pasuje.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 12:40
                                                    Hehe, niech mi dadza po poprostu swiety spokoj, szczegolnie teraz :). Im sie wydaje, ze cos im sie nalezy. Tak samo jak mi sie nic nie nalezy, tak samo im sie nic nie nalezy. Role sie odwrocily :).
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 14:41
                                                    No nic, musze brac sprawy w swoje rece. Nie jest normalne to, jak sie czuje i zachowuje. Mysle, ze przewlekly stres trwa juz od 2018 i najwyzszy czas zglosic sie do lekarza po pomoc. Mam nadzieje, ze ktos mnie przyjmie szybko.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 18:27
                                                    Ktoś, nie musi być byle ktoś. Też wybieraj i oceniaj. Święty spokój z rodzicami ma się w sobie, bez względu jak się zachowują. Złe zachowania nie wściekają, tylko w głowie od razu powstaje refleksja co robić, nie zaszkodzić sobie, nie mieć poczucia winy, zachować jak należy. Spacyfikowałam tym moją psychopatyczną mamusię, która zresztą wymaga mojej opieki. Bez żadnych porozumień, potrzeby bliskości, złości, że coś dla niej muszę. Ona ma oczywiście zupełnie inne wrażenie i jest swoją sytuacją w pełni usatysfakcjonowana. Nawet o to dba, nie, że do jej pokręconej głowy dotarła ludzka refleksja. Jej egoistyczny "organizm" wyzwolił instynkt samozachowawczy i instynktownie przyjęła taką postawę. Na pewno z fachową pomocą, szybciej, łatwiej wyczyścić się ze złogów i działać swobodnie.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 19:25
                                                    Udalo sie. Znalazlam lekarza z dobrymi opiniami, wlasna praktyka i interesujaca pozycja zawodowa. Wizyte bede miec w tym tygodniu. Niestety, u mnie to nie przelewki. Koniec z udawaniem silaczki. Nie jestem juz soba, mecze sie okrutnie, nie moge sie drzec z byle powodu i czekac na lepszy dzien. Co dokladnie sie stalo z relacja z Twoja mama? Rozumiem, ze sie emocjonalnie wyautowalas juz jako dojrzala kobieta, ale co tam jest pod spodem? U mnie bylo ok od kilku lat, ale jak wyjedzalam stad mialam 19 lat i nie sadzilam, ze bede musiala z nimi miec do czynienia na dluzej w wieku 35. Za duzo rzeczy widze, oni sie nie zmienili, dalej sztywny system, a ja przecieram oczy. Trzeba stad szybko wiac, zreszta jak zawsze dziecko DDA.. :). Moja matka z kolei znalazla sobie sposob na ''jezyk milosci'': w wieku 60 paru lat zachowuje sie jak dziecko, a gugugu, a gagagaga. Ja tu jestem na zakrecie zyciowym, chce sie schronic w objeciach starszej, bardziej doswiadczonej, a ona sama jak dziecko. Szkoda moich nerowow. Jak wyemigrowalam z PL to sobie urzadzila ''depresje'', aby zwrocic na siebie uwage, co jej sie zreszta udalo. Ale nic sie nie zmienila, chore rodziny nigdy nie beda zdrowe.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 19:56
                                                    Ja zwiałam z domu od razu po maturze. Nie na wariata, wygrałam za granicą prestiżowe studia. Wolałabym zostać, ale z nimi się nie dało. Nadmiar zachwytu ma takie same efekty jak nienawiść. W końcu by mnie zabili, wypchali, posadzili w salonie i podziwiali. W zasadzie od początku życia bali się każdego mojego swobodnego ruchu, by się im to cudo nie porysowało. Znając ich, to wszyscy byli w szoku, że nagle tak wypuścili z pudełka, ale było to wystarczająco oryginalnie piękne, że wartość popisu wygrała. I mogłam już żyć na własny rachunek. Teraz to też moje życie i moje wybory. Co się w nim działo, to się działo, ciekawie wciąż jest. Na szczęście urodziłam się z charakterem, który różne fikołki musiał wyprawiać, ale nie dawał się zedrzeć.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 20:19
                                                    Hm, to dlatego tak Cie przyciagnelo do tego watku. Egzotyczny owoc no 2 :). Mnie probowali na sile upchnac do szablonu, gwalcili strasznie moja potrzebe ekspresji i autonomii. Dla ojca pijaka mialam byc dzieckiem niewidzialnym, bylebym nic nie chciala. On przeciez nic dzieciom nie musi dawac. Tak ma do dzis. Po latach stwierdzam, ze nic sie nie zmienili, a nawet pojawil sie regres zachowan i jeszcze wieksze usztywnienie. Mieszkasz w Polsce? Ile masz lat?
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 20:46
                                                    Wystarczy, chcę zostać nickiem. Nie przyciągnęło, po prostu dało się pogadać i się rozwinęło. Odpowiada mi tak. No mój ojciec też trzeźwy nie był. Ale ten Pan nie mógł być pijakiem, nie mógł mieć problemu z alkoholem, choć by nie wiem co się stało, nie mógł nadużywać choćby nie wiem ile wypił. I fakt, że umiał ten prestiż utrzymać. Nikt nie powie, że to miało jakikolwiek związek z tym, że jednak krócej żył.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 21:13
                                                    Emocjonalnie nic mi to nie zrobiło, bo z nim jako osobowością pożegnałam się już wcześniej. Co doceniałam, nawet z uczuciem, już też miałam ustalone. Natomiast okazało się ile mącił, co tak w biegu spraw nie sposób było wyłuskać, gdzie jest przyczyna. Tak, okazało się, że zrobiło się lżej. Nie tyle, że ulżyło mi, ale nawet ze zdumieniem stwierdzałam po.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 21:43
                                                    Przedziwnie się przeplatają systemy oddziaływania. Wcale nie stwierdziłam, że widziałam źle, co z kogo. Ale nie rozkminiam tego, bo po co. Zabrakło różnych kostek i budowa się przetransformowała sama. A ja to złapałam, by szło dalej, by pamięć materiału się zmyła.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 21:52
                                                    Jedna z bardziej fascynujacych rzeczy na swiecie. Choc i tak znaczek Made in bedziesz juz na zawsze miala. Ja teraz bede sie kurowac, nikogo z zewnatrz nie dopuszcze, a tych co musze znosic, postaram sie z pokora utrzymac w bezpiecznym dystansie i nie reagowac na lamanie moich granic. Do czasu. Potem bede mogla juz isc na swoje.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 11.05.20, 22:05
                                                    A wiesz, że nie. Z tym nigdzie nie miałam problemu, chętnie mnie "adoptowali". Jak coś schodziło na tematy made in, to ktoś sobie przypominał, ale zaraz to odpływało - nie ważne, jest nasza.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 12.05.20, 08:49
                                                    Czesc. Nie o to mi chodzilo. Po prostu zawsze jestesmy jacys, style przywizania, relacje na stres, sposoby komunikowania, przekonania, wartosci. Warto to modyfikowac, aby nam sluzylo, ale usunac sie tego nie da. Zreszta, mozna byc OK ze swoim Made in i miec zupelnie, rownolegle cos nowego i to tez jest OK.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 12.05.20, 13:21
                                                    Jasne, ale w tym nie będę mądra, bo nie mogę mieć uniwersalnego doświadczenia. Traktowanie mnie będzie zawsze miało specyficzny rys, a zaakceptowanie mnie jest wyłącznie indywidualne.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 12.05.20, 16:42
                                                    DDA za zewnatrz ma fajnie. Ludzie go lubia, akceptuja, zapraszaja, bo jest bardzo lojalny i oddany. Tyle, ze z facetami nie wychodzi, bo tam sie liczy na kopie tatusia :D Nieswiadomy schamt oczywiscie. Przynajmniej ja tak mam. Dzis jest do d.... Zyje, pracuje jakby mi ktos odebral 50% mojej mocy. Mozg mam scisniety. Jakbym miala wejsc na wyzsze obroty, to chyba by mi zaczelo piszczec glowie i byc cos wystrzelilo. Moj system nerwowy wysiadl. Staram sie jednak choc dobrze i regularnie odzywiac. Tyle moge dobrego dla siebie zrobic.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 12.05.20, 17:05
                                                    Tych ról jest więcej. Również świetnie spełnianie zadań z nawiązką. Jak masz możliwość rozbrojenia tego programu, to skorzystaj. Życzę ci mocy w sobie. A zobaczysz, że wszystko sobie poukładasz. Byle by nie zrezygnować z tej chęci. Bo to jak z antybiotykiem. Zaczniesz, zrobi się lepiej, przestaniesz, nie dokończysz, a infekcja wróci, silniej i odporniejsza na leczenie.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 12.05.20, 17:33
                                                    Również świetnie spełnianie zadań z nawiązką ---> ooo tak! Daje innym az do utraty tchu, a o siebie nie zadba. Ludzie skwapliwie korzystaja, szczegolnie w pracy, ale jak daja, to sie bierze. Skonczylam juz z tym, przynajmniej na poziomie intelektualnym, ale juz troche testuje w kontaktach z ludzmi. To glupi brak granic wlasnych po prostu. Czekam na wizyte i diagnoze lekarza. Pierwszy raz w zyciu nie udaje silaczki. Zadbam o siebie, dam sobie tyle czasu i wsparcia ile bedzie trzeba. Poodbno takie wygaszenie to mechanizm adaptacyjny, potrzebny do wygaszenia bolu psychicznego. Akceptuje to.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 12.05.20, 18:16
                                                    Tak, byle by to nie było tłumienie, a do wygaszania, tak jak u strażaków, wiedza się przydaje. Wydaje się jednak, że wskoczyłaś już na odpowiednie koleje. Może przeczytaj sobie, na spokojnie, cały ten wątek od początku.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 12.05.20, 18:25
                                                    Wczoraj zaczelam, ale juz nie chce, bo jak go zaczynalam, to jeszcze kochalam ex. Nie chce juz wokol niego chodzic, tym bardziej, ze teraz cos sie zmienilo i jest inaczej. Dzis tez znow ciezko mi bylo z nim w pracy, wiec nie chce sobie dokladac. Ale cenie to, czym sie w watku podzielilas. Masz duza wiedze psychologiczna i pewien zasob madrosci zyciowej.
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 12.05.20, 19:45
                                                    Dziękuję, dobrze się rozmawiało i fajnie, że coś dało. Często lepiej się rozmawia, czy łatwiej rozwinąć jakiś temat, o którym ma się ochotę porozmawiać, bez obciążeń bliskiej znajomości, przy której ogranicza, taktycyzuje wiedza.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 12.05.20, 21:35
                                                    Zgadzam sie. Samemu trzeba rozwiazywac wlasne problemy, szczegolnie jak sie nie ma bliskiego partnera do pogadania. Znajomosci powinny miec swoja lekkosc. Co tam kogos obchodza moje problemy. Ale..., kurde..Boje sie. Czuje sie wyobcowana, przestalam rozmawiac ze starszymii, martwie sie o prace, alienacja mnie dobija...Nie czuje sie dobrze, czuje sie w potrzasku...
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 12.05.20, 22:17
                                                    Rzeczywiście masz porządne wahania nastroju. To po prostu trzeba po prostować fachowo. A na pewno nie kojarzyć tego z kimś bliskim. Dobre rozmowy, z bliskimi sobie ,wynikają same z siebie, w biegu, nie zadaniowo, że na kogoś to rzucasz i chcesz aby cię nosił. Sytuacyjnie, kiedy znienacka wykopyrtniesz i jest ktoś obok kto spontanicznie podtrzyma.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 14.05.20, 21:30
                                                    Siemanko! Latwo to poszlo. Pol godziny wywiadu, zalozenie karty pacjenta. Podobno przez 6 miesiecy bedziemy mnie leczyc. Pomiedzy gabinetem, a apteka robilam zakupy i w domu bylam po 3 godzinach. Nie wiem co ja w tym czasie robilam. Nie pamietam za wiele. Jakis sos mango przywiozlam. Potem sobie cyknelam foty z lewego, prawego i anfas, jakbym po jakims czasie chciala zobaczyc efekt Przed i Po. Nastepnie popilam szklanka wody. To by bylo na tyle. Jaki humor mam! :D Placebo chyba dziala, swiat jest piekniejszy. Co u Ciebie kolezanko z Internetow? :D
                                                  • yadaxad Re: uchlaj sie :) 14.05.20, 22:20
                                                    Korona mi zżarła biznes. Bez dotacji dla inwestora wystrzeliły mi niebyt trzy lata luksusowego projektu. Za fajnie by było. Zresztą z winy tego natchnionego, bo jakby nawet nie miesiąc szybciej tyłek ruszał, to miał tę kasę w garści. Ale faceci zawsze lepiej wiedzą co robić i miał w d. moje poganianie. Trudno. Trzymaj humorek. Ciekawa jestem jak ci się będzie podobać ta akcja. Jak często będą cię nicować?
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 14.05.20, 22:46
                                                    Podobno zycie zawsze zweryfikuje to, co nie nasze. Dla mnie ten kryzys ma wymiar symboliczny. Nie przejmuj sie, ja tez z robota stapam po cienkiej krawedzi. Zaczelam renegocjowac umowe, chce grac na swoich warunkach. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Co do moich nowych doswiadczen - ''I am in''. Bede wspolpracowac. Zaczelam notowac w dzienniku moje przygody. Co to znaczy nicowac? Pani mowi, ze za 2 tygodnie szczyporek w ogrodku ma wyrosnac, a za miesiac mam sciac i przyjsc i zobaczymy.
                                                  • malva.sokolowska Re: uchlaj sie :) 15.05.20, 12:08
                                                    Poinformowalam exa (jako reprezentanta firmy) o moich zdrowotnych przygodach i poprosilam o utrzymanie negocjacji na poziomie, ktore nie dostarcza zbyt duzo stresu, bo nie moge sobie w tym stanie na to pozwolic. Zapytal co mi jest, troche sie zmartwil i powiedzial, ze niewzne jak zmieni sie nasza foma wspolpracy, tak bedzie. Czy Ty wiesz, ze on mnie nigdy za to nie przeprosil, zgrywa twardziela, jakby go to nie obeszlo. Nawet babka na wczorajszym spotkaniu byla zdziwiona, ze nie utrzymujemy zadnego, poza roboczego kontaktu. Nie zebym miala wielkie oczekiwania, bo i po co, ale myslisz, ze on ma choc jakies wyrzuty sumienia? Szczypiorek nie przypaletal sie od tak, problemy w naszej wspolpracy sa efektem domina i jego decyzji. Moje problemy sa wynikiem moich decyzji i zmian poczynionych ze wzgledu na niego i przez niego. Szczypiorek jest egzogenny. Tak, wiem, nie ma sprawiedliwosci na swiecie :D