Dodaj do ulubionych

Bulimia...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 16:04
czy komuś z Was udało się wyjść z bulimii? co robić.....?
Obserwuj wątek
    • Gość: 07 zgłoś się Re: Bulimia... IP: *.chomiczowka.net.pl 08.11.04, 21:34
      Droga Magdo
      Moja dziewczyna jest bulimiczką - razem staramy sie to pokonać. Jest to trudne
      dla niej , dla mnie i dla rodziny. Zmusiłem ją do wyznania co ją trapi a potem
      dowiedziała się rodzina - od niej - to ważne żebyś sama mówiła o tym.
      Inaczej umrzesz, wiesz o tym.
      pozdrawiam
      P.S. będę zaglądał czy czegoś nie potrzebujesz
      07
      • Gość: 07 zgłoś się Re: Bulimia... IP: *.chomiczowka.net.pl 08.11.04, 21:37
        przepraszam za obcesową formę ale to śmiertelna choroba na którą się umiera we
        własnych wymiocinach i ekstrementach.
        Tu nie ma żartów.
        Trzymaj się Magda.
    • Gość: Ja tez Bulimia... IP: *.client.dsl.net 08.11.04, 22:49
      Ja sie z nia mocuje juz tyle lat i efekty sa dosc mizerne. W pewnym sensie sie
      nawet do niej przyzwyczailam. Nie twierdze, ze to lubie bo nie wiem jak mozna
      lubic wymioty, pogryzione dlonie, herbatki oczyszczajace itd, ale bulimia stala
      sie czescia mnie. Smutne, ale prawdziwe.
      Zycze powodzenia.
      • paulina.1996 Re: Bulimia... 07.08.13, 16:56
        Hm, wiem co czujesz. Po prostu po pewnym czasie organizm sie do tego przyzyczaja, staje sie to rutyną i nie mamy na to wpływu my sami.
    • Gość: ta, ktora wyszla Re: Bulimia... IP: 195.225.212.* 10.11.04, 14:40
      mozna wyjsc z tego....jestem zywym przykladem......chodzilam na terapie, a poza
      tym bardzo bardzo chcialam z tego wyjsc......na szczescie udalo mi sie, czego i
      Tobie zycze z calego serca, bo wiem, jak ciezko sie z tym zyje......
    • Gość: byla bulimiczka Re: Bulimia... IP: *.cobus.net 10.11.04, 14:50
      Magda, mozna z tego wyjsc. Trzeba tylko w to wierzyc i walczyc... ze soba.
      Bylam bulimiczka przez prawie 8 lat. Nie do wiary, prawda? Przez dlugi czas
      wydawalo mi sie, ze to kontroluje, mialam zreszta okresy bardziej i mniej
      intensywne. Doszlam jednak do tego, ze uznalam w koncu, ze nic nie kontroluje,
      stracilam kontrole nad moimi emocjami, jedzeniem, zyciem... Staralam sie zdrowo
      odzywiac i nie wymiotowac, najpierw przez dzien, potem dwa, tydzien itd. Gdy
      nie dalam rady, myslalam, ok, nastepnym razem sie uda.
      Od 2 lat jestem zdrowa, choc mysle, ze z bulimia jest tak, jak z alkoholizmem..
      do konca pozostanie sie ex-bulimikiem z ryzykiem nawrotu.
      Madzia, badz silna, przeanalizuj, co u Ciebie powoduje ataki. Srodowisko?
      Znajomi? Rodzina? Postaraj sie dojsc do zrodla, to szybciej dojdziesz do
      siebie. Trzymam kciuki.
      • Gość: rusałka powiesz mi jak to się zaczyna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 15:03
        tzn, na początku naprawdę nie jarzysz, ze cos złego z tobą się dzieje?

        to jest pewna forma uzależnienia, prawda?
        zawsze mnie interesowały takie zjawiska jak bulimia, anorexja, nałogowe
        jedzenie, narkomania w wersji hard.
        chodzi mi o to, czy zaczyna się to naprawdę na tyle niepostrzeżenie, że nie
        jesteś w stanie temu zapobiec?

        mówiąc że mnie to "interesuje" nie mam na myśli szukania sensacji czy pasienia
        się na czyichś problemach. chodzi mi bardziej o zrozumienie pewnego
        psychologicznego mechanizmu, który do tego prowadzi.

        pytam Ciebie, bo to znasz, a "autotytetów" (takich co np. gadają w tv)nie
        słucham, bo według mnie w takich sprawach ich nie ma.

        gratuluje sukcesu:)
        pzdr
        • Gość: byla bulimiczka Re: powiesz mi jak to się zaczyna? IP: *.cobus.net 10.11.04, 18:27
          wiesz, na poczatku nie dociera do ciebie ze to cos zlego, albo ze moze
          doprowadzic do zlego, nie przyjmujesz tego po prostu do wiadomosci.
          widac zreszta tylko dobre strony medalu - jesz spokojnie ile chcesz i co
          chcesz, ciastka, maslo itd. Potem wyprozniasz zoladek, jak woreczek. jeszcze
          nie czujesz sie zle, ani psychicznie, ani fizycznie.
          Potem, jesz coraz wiecej, bo i tak to nie ma znaczenia, i tak to wyrzucisz z
          siebie. a chcesz miec jeszcze wiecej przyjemnosci...
          Kolejny etap to ten, ze nie mozesz sie powstrzymac od jedzenia - gdy zaczniesz
          jesc, to trudno skonczyc...
          Voila, tak to bylo na poczatku.
    • mojemieszkanie24 Re: Bulimia... 07.08.13, 17:47
      w pierwszej kolejności twoje nogi powinny cię zanieść do psychologa. Powodzenia !!!!!
      • jan.walczak Re: Bulimia... 07.08.13, 19:28
        odpowiadasz na post sprzed blisko 9 lat, masz nierówno pod sufitem?
        • kobieta.kierowca.bombowca Re: Bulimia... 07.08.13, 19:36
          No jak ktoś może zakochany to i czas się zatrzymuje.
          9 lat to co do wieczności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka