vajicko
02.02.21, 19:32
Hej,
Odkąd pamiętam miałam dziwną relację z jedzeniem ;) w dzieciństwie byłam niejadkiem, w którego wmuszano jedzenie (zdarzało mi się płakać nad talerzem, raz czy dwa nawet zwymiotowalam).
W podstawówce byłam zafascynowana modelkami i postanowiłam się odchudzać (chociaż byłam wtedy b szczupła) i głodziłam się oraz piłam herbatki przeczyszczające.
A potem przytyłam w rok 15 kg i waga rosła. Jadłam niezdrowo.
Do sedna.
Na dzien dzisiejszy staram się żyć zdrowo. Nie piję, nie palę, nie piję kawy, itd. Ale jestem uzależniona od słodyczy. A dodatkowo widzę, że im wyższy u mnie poziom napięcia tym większa chęć rzucenia się na jedzenie. Wracam z pracy i myślę tylko o tym jak rozładuję stres jedząc.
Do 15 jem zdrowo, szykuję sobie sałatki, owoce, kanapki. Oczywiście obiecuje sobie że po pracy też zjem zdrowy obiad. Ale nie, wracam do domu i dopada mnie obżarstwo, gdzie na jeden posiłek potrafię przyjąć z 1500 kcal (obiad, paczka czipsow, czekolada). I czuje że jest to silniejsze ode mnie. Bulimia kojarzy mi sie z wymiotowaniem po posilku. Ja tak nie mam. Obiecuje sobie tylko ze od jutra bedzie inaczej i znow do 15 jem zdrowo, a potem powtorka z rozrywki.