camel_3d2
27.02.23, 07:35
Z forum w DE.
Pan mlody "otrzymal" 7 lat temu od rodzicow na slub mieszkanie. Moze nie tyle otrzymal, co rodzice zawsze mieli juz to mieszkanie i oboecali mu, ze kiedy sie ozeni zostanie przepisane na niego. Obecnie maja 2 dzieci.
Nagle od kilku miesiecy malzona zaczyna sie domagac, zeby mieszkanie bylo takze na nia. W sensie chce, zeby ja wspisac do ksiegi wieczystej jako 50% wlascicielke. Mezczyzna (i jego rodzice) nie chce sie na to zgodzic, bo w chwili rozwodu automatycznie 50% nalezalo by do zony, co znaczylo by ze musza sprzedac mieszkanie i podzielic na polowe. I jak napisal, odnosi wrazenie, ze z malzenstwem jest cos nei tak i zona obawia sie, ze jak wystapi o rozwod to zostanie bez meiszkania. Jak myslicie? Mi sie wydaje, ze skoro mieszkanie jest jego to powinno tak zostac. Agrument, ze w przypadku rozwodu stracilby polowe mieszkania jest jak najbardziej logoczny. Z drugiej strny, nie dziwie sie, ze zona chce byc wspolwlascicielka, skoro sa malzenstwem.