Dodaj do ulubionych

GRUBA FEMINISTKA

28.12.04, 12:40
Napisałam już na ten temat u siebie na forum....ale napiszę także tutaj. Nie
chciałabym, aby zrozumiano mnie źle. Nie chodzi mi o zanegowanie całej
działalności pięknej.kobiety ( to tak dla przekory. Dla mnie bowiem sam fakt,
że podjęłaś się takiej inicjatywy czyni Cię piękną )Chciałabym jedynie
wyrazić swoje zdanie na temat feminizmu. Podkreślam raz jeszcze, że cieszę
się iż ta strona powstała i pomogę jak będę mogła. Być może tymże postem uda
mi się nieco rozruszać to forum.

Wracając do tematu... Gruby feminizm to dla mnie nic więcej jak mur otoczony
fosą. Gruba feministka neguje swoją NATURALNIE LUDZKĄ potrzebę akceptacji na
wypadek odrzucenia. Guzik mnie obchodzi czy się podobam, nie chce się
podobać, nie potrzebuję nikogo ani niczyjej akceptacji tymbardziej.Jestem
wolna....Nie sądzicie, że to tylko kiepska iluzja? A co będzie za 30 lat?
Obserwuj wątek
    • verdifirst Re: GRUBA FEMINISTKA 28.12.04, 15:54
      Co będzie za 30 lat- tego nikt nie przewidzi. A co do " nie potrzebuję nikogo
      ani niczyjej akceptacji" to nie wszyscy ludzie są stworzeni do bycia w związku.
      W/g to co wyżej zacytowałem to wolność. Jeśli człowiekowi jest dobrze w obecnej
      sytuacji to po co cokolwiek zmieniać.
      Mam pytanie może ktoś mi odpowie:
      Skoro to jest iluzja to po co ona jest tworzona - gdyż tego nie wiem.
    • brzydka.kobieta Re: GRUBA FEMINISTKA 28.12.04, 16:38
      co to jest naturalnie ludzka potrzeba akceptacji?? czy istnieje coś takiego
      jak ludzka natura? Akceptacja - tak - ale przez ludzi którzy mnie znają, a nie
      którzy mnie widzą. Co będize za 30 lat? no właśnie! podobno ma być koniec
      świata. Sama nie znaczy samotna. Jestem wolna - lub staram sie być wolna - i to
      nie jest iluzja. To fakt - dużoo bardziej realny niż jakkolwiek doświadczana
      akceptacja. niegdy nie powiedziałam, że nikogo nie potrzebuję. Ludzie
      generalnie siebie potrzebują. Nie chcę jednak o tę akceptację zabiegać w sposób
      sprzeczny z moimi przekonaniami.
    • martaxl Re: GRUBA FEMINISTKA 29.12.04, 12:25
      "...nie wszyscy ludzie są stworzeni do bycia w związku..." - piszac to
      niekoniecznie mialam na mysli zwiazki. Poza tym analizujac teraz moich
      wszystkich grubych znajomych, dochodze do wniosku, ze znam moze ze 3 osoby,
      ktore sa same i jest im z tym naprawde i szczerze dobrze. Wiekszosc udaje.Nie
      twierdze, ze jest to niemozliwe, aby ktos byl sam z WYBORU. Zwykle jednak
      istnieje jakas bardziej skomplikowana geneza tego wyboru.

      A teraz o wolnosci. Niedawno mialam przyjemnosc poznac niejakiego Joachima -
      eksperta w niejedzeniu. Moze ktos ogladal jego wystep u Drzyzgi - niewazne
      zreszta. krotko mowiac facet odzywia sie energia kosmiczna i twierdzi, ze nie
      musi jesc.Nie wiem ile jest w tym prawy. Spotkanie zorganizowal rezyser, z
      ktorym jestem w trakcie wspolpracy nad filmem dokumentalnym pokazujacym
      szczesliwe grubasy. Przyznam, ze idac do domu Joachima spodziewalam sie ostrej
      wymiany zdan i potyczki na argumenty. Wielkie bylo moje zdziwienie, kiedy z
      pomoca niejedzacego doszlam do wniosku, ze MNIE jedzenie i bycie gruba czyni
      wolna. Joachim powiedzial, ze dzieki temu iz nie je i jesc nie musi, nie jest
      niewolnikiem reklam, produktow spozywczych, zakupow, proszonych kolacji,
      uzalezniania od slodyczy itp itd. Ja doszlam natomiast do wniosku, ze moje
      uwielbienie do czekolady, zadowolenie z wlasnego ciala, milosc do faldek
      tluszczu i wielkiego tylka czyni wlasnie WOLNA. Nie ulegam mediom,nie musze
      kupowac najnowszych odkryc medycyny wspomagajacych odchudzanie. Nie musze
      kupowac preparatow dietetycznych ani chromu i innych suplementow diety. Nie
      musze jezdzic na obozy odchudzajace ani wykupywac karnetu na silownie.Moja
      otylosc i jej akceptacja czyni mnie wolna.
      Nawiazujac do twojej wypowiedzi - wolnosc jest rzecza cholernie wzgledna.
      Natomiast jesli chodzi o iluzje.... Ludzie, ktorzy udaja, ze sa sami z wyboru i
      jest im z tym dobrze, tworza ta iluzje glownie po to, aby ich otoczenie,
      przyjaciele i znajomi lepiej ich postrzegali. Glupio jest sie niekiedy przyznac
      do tego, ze sie jest samotnym, bo kompleksy, ktore mamy na punkcie swojego
      wygladu nie pozwalaja nam zbudowac szczescia w naszym zyciu. Samotny z wyboru
      jest lepiej oceniany - ot i cala przyczyna tworzenia iluzji - potrzeba
      akceptacji.

      "co to jest naturalnie ludzka potrzeba akceptacji?? czy istnieje coś takiego
      jak ludzka natura? Akceptacja - tak - ale przez ludzi którzy mnie znają, a nie
      którzy mnie widzą." - a teraz ty znow splycilas moje slowa.Oczywiscie, ze nie
      powinno nikomu zalezec na tym, aby to jego wyglad byl glownym atutem. Z drugiej
      jednak strony nic nie da sie poradzic na to, ze to wlasnie nasz WYGLAD (
      ah...pragne zaznaczyc roznice jaka jest miedzy pojeciami WYGLAD i CIALO )
      stanowi w wiekszosci przypadkow o pierwszym wrazeniu jakie wywolujemy u
      nowopoznanej osoby.Uczyli mnie tej reguly kiedys na zajeciach z psychologii
      komunikacji.Wyglad jest sprawa niesamowicie istotna i nic nie da sie z tym
      zrobic. Odbieranie bodzcow wzrokowych lezy w naturze czlowieka - no chyba, ze
      jest niewidomy.Co jest natura czlowieka pytasz? Pozwol, ze odpowiem na to
      pytanie cytujac dalszy ciag twojej wypowiedzi : "Ludzie
      generalnie siebie potrzebują." - sama sobie na nie pieknie odpowiedzialas.

      I znow o wolnosci. Ja jestem jedynaczka, ale tym rodzajem jedynaczki, ktory
      bardzo cierpial z powodu samotnosci w dziecinstwie. I nie takiej samotnosci
      kompletnej - zawsze mialam wielu znajomych i w klasie i na podworku, ale takiej
      samotnosci rodzinnej, domowej. Kiedy zmarl mi ojciec, a mama byla na wakacjach,
      zostalam calkiem sama. Mnie czyni wolna ukochany czlowiek u mojego boku.Samosc
      ( nie samotnosc 0 nawet w ciagu kilku godzin w domu porafi doprowadzic mnie do
      stanu depresji. Ja potrzebuje ludzkiego towarzystwa 24 h na dobe. To, ze udalo
      mi sie zbudowac zwiazek,w ktorym jestem szczesliwa, uczynilo mnie wolna.

      Zabieganie o akceptacje...
      Kiedys robilam to za wszelka cene i bylam potrzegana jak desperatka. Ludzie
      smiali sie za moimi plecami. To zmienilo sie w momencie, kiedy sama
      zaakceptowalam siebie. Nauczylam sie pokazywac swoje atuty ( zarowno wewnetrzne
      jak i zewnetrzne ) nabralam dystansu do calej tej DYSKRYMINACJI, co sprawilo,
      ze przestalam byc postrzegana jako jednostka dyskryminowana lub chocby taka,
      ktorej ta dyskryminacja dotyczy.To nie bylo zabieganie o akceptacje wbrew mojej
      naturze i za wszelka cene. Ja po prostu zaczelam BYC SOBA, z wszelkimi
      zaletami. I to otoczenie samo zaczelo zabiegac o kontakty ze mna. To sami
      mezczyzni, zaczeli zabiegac o moje wzgledy, bo stalam sie osoba atrakcyjna.
      Mialam rowniez stadium bycia SAMA Z WYBORU. Mysle, ze to naturalny okres w
      ewolucji osobowosci czlowieka ( zwlaszcza kobiety ) i jej drodze do szczescia
      wewnetrznego. Moim jednak zdaniem, to nadal stanowi wytlumaczenie, wymowke i
      plaszczyk, pod krotym skrzetnie skrywamy fakt, ze tak naprawde nie jestesmy w
      stanie, nie mamy ani sily ani odwagi, zeby zaczac otwarcie realizowac swoje
      potrzeby.Moge sie oczywiscie mylic - nie jestem autorytetem. Jednak moje
      doswiadczenie z ludzmi SAMYMI Z WYBORU prowadzi mnie do tego wlasnie wniosku. W
      wiekszosci przypadkow jest to maska.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka