Dodaj do ulubionych

Czy ktoś ma pomysł, jak uciszyc tego buraka...

13.01.05, 11:25
Konesera? Jemu sie juz totalnie we lbie poprzewracalo. Najpierw usilowal nam
wmowic, ze jestesmy stare ropuchy, potem zagladal pod spodnice prawie calej
damskiej populacji, a teraz to nawet buty i ciuchy mamy bazarowe. Zastanawiam
sie, jaki bedzie kolejny watek tego prostaka. Moze stwierdzi, ze 99% polskich
kobiet to niedouczone i cwiercinteligentne baby w wiekszosci zapewne ze wsi.
Bo on jest przeciez takim obytym, pieknym, czystym, zadbanym i w ogole
inteligentnym Warszawiakiem...
Obserwuj wątek
    • Gość: gość Re: Czy ktoś ma pomysł, jak uciszyc tego buraka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 11:29
      ciekawe jaka jest mamusia??? Musi niezła :)
      • mamba30 Re: Czy ktoś ma pomysł, jak uciszyc tego buraka.. 13.01.05, 11:32
        Niezla, niezla.... Mniemam, ze posiada te wszystkie cechy, ktorymi koneser tak
        sie brzydzi. Biedactwo ma niemile wspomnienia z rodzinnego domu, wiec musi
        jakos odreagowac...
        • ana_banana Re: Czy ktoś ma pomysł, jak uciszyc tego buraka.. 13.01.05, 12:03
          Wynika z tego, ze jego rodzicielka jest niezle przed trzydziecha...
          Cud, no cud jak nic!!! A moze to pieciolatek i do tego geniusz??? To w takim
          razie, ja bardzo prosze nie nazywac tak malych szkrabow burakami! Dziekuje :)
          • mamba30 Re: Czy ktoś ma pomysł, jak uciszyc tego buraka.. 13.01.05, 12:07
            Mylisz sie ana_banana. jest juz niezle po 30-tce, ma celulit na nogach,
            galarete na brzuchu, zmarchy wszedzie, gdzie to mozliwe, nieogolone owlosienie
            lonowe, pozolkla bielizne i do tego bazarowe ciuchy i zlapciale obuwie... Tak
            wynika z dokladnych statystyk konesera
    • Gość: obierzyna warszawiaki to buraki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 11:34
      taki poglad w Polsce panuje i nawet sie rymuje:)))
      a teraz czekam na lincz.
      • mamba30 Re: warszawiaki to buraki 13.01.05, 11:35
        ja Ciebie nie zlinczuje, chociaz sama jestem Warszawianka. Ale poczekaj, az
        koneser sie oddzwieczy... ten to ma dopiero kompleksy
      • Gość: mm Re: warszawiaki to buraki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 12:10
        tez tak myslę,bo tu mieszka pełno chamstwa z całej Polski i mówią ze sa
        warszawiakami.I po co sie tu tak pchają?
        • mamba30 Re: warszawiaki to buraki 13.01.05, 12:13
          Fakt, ze w Warszawie polowa mieszkancow to ludzie spoza.... Ale chamstwo
          mieszka wszedzie, zarowno w Warszawie, jak i w kazdym innym miescie.
        • Gość: obierzyna Re: warszawiaki to buraki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 12:21
          ja nie rozgraniczam na tych spoza Wwy i rodowitych Warszawiakow.
          cos sie dzieje z ludźmi, ze jak sa ze stolicy to podkreslaja to na kazdym
          kroku. prawda jest taka, ze jak kazdemu Polakowi, tak i przecietnemu
          Wraszawiakowi daleko jeszcze do wysokorozwinietej kultury zachodu.
          • mamba30 Re: warszawiaki to buraki 13.01.05, 12:25
            Jak juz pisalam - Warszawa miasto, jak wiele innych. Mimo tego, ze jestem z
            Warszawy, to nie podkreslam tego na kazdym kroku, ba, nawet na rzadnym. Mam
            wielu znajomych w calej Polsce i nikt nigdy mi nie zarzucil, ze sie wynosze
            ponad innych z racji mojego miejsca zamieszkania. Dlatego prosze, nie
            uogolniajcie...
            Pozdrawiam
            • kobieta_na_pasach Re: warszawiaki to buraki 13.01.05, 12:55
              Dlatego prosze, nie uogolniajcie...
              > Pozdrawiam

              nie uogolniamy, Ty jestes przykladem wyjatku od reguly:))))
              mysle, ze to z czasem sie zmieni, ba, juz sie zmienia. osobiscie nigdy nie
              doswiadczylam w realu (bo w necie roznie z tym bywa), jakis przejawow
              wyzszosci, ale np. moj brat w latach 80 i owszem. tak wiec jedyna nadzieja, ze
              wraz z epoka Gierka minela epoka warszawiakow-cwaniakow:))))
              często takie subiektywne odczucie bycia ponizanym wynika z kompleksow osoby,
              ktora przyjezdza do stolicy i z gory ustawia sie z pozycji gorszego i
              glupszego. trzeba brac rowniez poprawke na takie osoby i ich opinie o
              mieszkancach stolicy.
              • mamba30 Re: warszawiaki to buraki 13.01.05, 12:57
                Ciekawa sprawa, rozpoczelam watek o koneserze-buraku, a dyskucja przerodzila
                sie w rozpatrywanie kultury Warszawiakow... Ale to zawsze milo pogadac na rozne
                tematy :)))))))

                Pozdrawiam
      • sagis Ja tam też twierdzę, że trochę im za bardzo rogi 13.01.05, 12:14
        urosły, ale nie żeby ich tak nazywać:-)
        Pewnie myślą, że jak mieszkają w Stolicy, to już są najlepsi. Tylko, że jak
        sama kiedyś rozmawiałam z wieloma warszawiakami, to nie przepadają za bardzo za
        nią.
        • Gość: mm Re: Ja tam też twierdzę, że trochę im za bardzo r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 12:15
          no własnie:-)
        • mamba30 Re: Ja tam też twierdzę, że trochę im za bardzo r 13.01.05, 12:17
          Jestem rodowita Warszawianka od 30 lat i nie uwazam, abym sie sadzila z tego
          powodu. Warszawa miasto, jak wiele innych. A ze jest stolica, to juz nie moja
          wina. Nie mozna uogolniac i twierdzic, ze Warszawiacy, to buraki itp. bo jest
          wielu ludzi, ktorzy sa warci zawarcia z nimi blizszej znajomosci.
          • Gość: mm Re: Ja tam też twierdzę, że trochę im za bardzo r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 12:20
            no własnie tez tak mysle:-)
          • sagis Re: Ja tam też twierdzę, że trochę im za bardzo r 13.01.05, 12:27
            mamba30 napisała:

            bo jest
            > wielu ludzi, ktorzy sa warci zawarcia z nimi blizszej znajomosci.
            -----------

            Oczywiście nie można uogólniać. Tylko, że warszawiacy często właśnie uogólniają
            i innych gorzej traktują. Jakby sami byli lepsi:-)
            A, takich najbardziej zauważa się.
            Np. na drogach są dużym zagrożeniem, bo ciągle gdzieś pędzą i nie liczą się z
            czyimś życiem. A, jak sami jakiś błąd popełnią, to na innych sadzą się.
            Nie raz już takiemu śmiechem w twarz wybuchłam. Tak jest, że zbytnia pewność
            siebie zaprowadza na manowce:-)Winą tego jest też ten obecny pęd za wszystkim.
            Gdzieś jest granica. Tylko, aby ona nie powstała na tragicznym końcu.
            • Gość: mm Re: Ja tam też twierdzę, że trochę im za bardzo r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 12:30
              a skda wiesz ze ta SA warszawiacy ??
              a moze to sa właśnie ci co sie próbuja tu zadomowić i wali im stolica na
              łeb???;->
            • mamba30 Re: Ja tam też twierdzę, że trochę im za bardzo r 13.01.05, 12:41
              Mysle, ze duzym problemem jest opinia, ktora powstala w naszym kraju o
              Warszawiakach, jako ludziach majacych lepiej w zyciu. Ze niby stolica, ladne
              samochody, domy, zaj...a praca i dochody itp. Wiem z autopsji, ze wielu ludziom
              spoza Wa-wy to przeszkadza, ze my mamy niby lepiej i latwiej. Stad tez sie
              wziela po czesci ta negatywna opinia o nas. Nie mysl, ze bronie wszystkich
              ludzi - nie, bo chamstwo pozostanie chamstwem. Ale zarowno ja, jak i wielu
              innych wolelibysmy, aby nie krazyla po Polsce taka zla opinia o mieszkancach
              Warszawy. Nam nie jest latwo, a czasami bym rzekla, ze trudniej. Zycie
              przecieka przez palce w ciaglej walce o byt. I tak, jak wszedzie, tak i tu sa
              ludzie z kasa i bez... Zycie jest trudne, ale nikt nam nie obiecywal, ze bedzie
              lekko
    • Gość: mm Re: Czy ktoś ma pomysł, jak uciszyc tego buraka.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 12:12
      Nie przejmuj się takimi drobiazgami,po prostu nie trzeba odpowiadać na takie
      watki i tyle,znudzi mu się.:-)Jak mu odpowiadasz to dla niego to woda na młyn;-
      )))
      • mamba30 Re: Czy ktoś ma pomysł, jak uciszyc tego buraka.. 13.01.05, 12:15
        Akurat ja jemu nie odpowiadam, ale sledze od jakiegos czasu to forum i koneser
        przoduje w obrazaniu plci przeciwnej. Dziwie sie innym kobietom, ze z nim
        dyskutuja i takie wymiany zdan trwaja nawet tygodniami. Szkoda klawiatury na
        takiego becwala. Na cale szczescie jest na tym swiecie wielu wspanialych
        mezczyzn i mam wybor, z kim chce sie spotykac, czy konwersowac.

        Pozdrawiam
    • trzydziecha1 Wystarczy ignorować... 13.01.05, 12:52
      to wszystko tylko dość prostackie prowokacje...
      • mamba30 Do Trzydziecha1 13.01.05, 12:55
        Witaj Trzydziecha. Jakies dwa dni temu zaprosilas mnie do odwiedzenia
        prywatnego forum kobiet po 30-tce. Wyslalam zgloszenie i nici... Wiem, ze nie
        ja pierwsza, ale czy odmowa to juz standard?
        • Gość: gren Re: Do Mamby30 IP: *.autocom.pl 13.01.05, 13:08
          Jesli chodzi o forum 30+, to pojawila sie tam informacja, ze nie sa chwilowo
          przyjmowane nowe forumki. Sprobuj za jakis czas. Pozdrawiam
          • mamba30 Re: Do Mamby30 13.01.05, 13:09
            Dzięki za info.
            Pozdrawiam
        • trzydziecha1 Re: Do Trzydziecha1 13.01.05, 13:36
          Dawno tam nie byłam. Podobno były jakieś złośliwe trolle i siały porutę na
          forum, wiec wstrzymano na jakiś czas przyjęcia, żeby sytuacja się trochę
          uspokoiła, aż się złosliwcom odechce i zapomna o tym adresie.
    • true_oveja znaleźć mu chłopaka z zagranicy ;PPPPP n/txt 13.01.05, 13:13
      • mamba30 Re: znaleźć mu chłopaka z zagranicy ;PPPPP n/txt 13.01.05, 13:14
        Pytanie tylko, czy taki zagraniczny pucus-glancus bedzie chcial naszego
        koneserka...?
    • kopov a moze warto zacząć od definicji buraka?;) 13.01.05, 13:25
      Ich łacińska nazwa Beta vulgaris może świadczyć o tym, że w antypatii do
      > nich nie jestem odosobniony, ale to wniosek naciągany. Znane są i
      stosowane
      > w licznych odmianach. Z braku miejsca wymienię tylko kilka podstawowych.
      >
      > Buraki cukrowe - obłudnie podlizują się, uśmiechają słodziutko, prawią
      > lepkie dusery. Chwalą pryncypałów i klientów wobec ich żon i dzieci, żeby
      za
      > chwilę, za plecami, obmawiać ich ściszonym głosem i obrzucać najbardziej
      > pogardliwymi i wulgarnymi wyzwiskami.
      >
      > Ćwikłowy: delikacik. Przetarty, czasem z dodatkiem śmietanki. Lekkostrawny
      > konformista i oportunista; ani czerwony, ani purpurowy - po prostu
      > buraczkowy. To ćwikłowe puszczają ciche bąki na koktajlach, po czym
      > wybrzydzają, że śmierdzi.
      >
      > Burak pastewny jest jednak najpopularniejszy.
      > O tyle lepszy od pozostałych, że lepszego nie udaje, bo i tak jest
      > przekonany, że jest najlepszy. Buraki pastewne nie znają i nie szanują
      > własnych korzeni. Ale głowę noszą wysoko, jeżdżą dużym amerykańskim autem,
      > grywają w golfa. Pastewny nie certoli się: bąki puszcza głośno, klnie
      > wulgarnie, beka bez żenady oraz zapuszcza i pielęgnuje paznokieć na małym
      > palcu, używając go jak wykałaczki do dłubania w zębach. Często dłubie też
      w
      > nosie, w oku lub w uchu, ogląda to, co wydłubie, poczym wypstrykuje przed
      > siebie. Dlatego przebywanie z burakiem w jednym pomieszczeniu bywa
      przykre.
      > Najlepiej czują się we własnym towarzystwie. Łączą się więc w pary, choć
      > gardzą sobą nawzajem. Beta betum betae est (?) - burak burakowi burakiem.
      W
      > zasadzie wszystkich mają w pogardzie i nazywają ich burakami.
      >
      > Szef-burak ruga publicznie podwładnych, pracownice klepie po tyłku albo
      > łapie za biust, opowiada sprośne dowcipy i sam się z nich głośno śmieje,
      > oczekując wtórowania personelu. Faworyzuje pochlebców i donosicieli,
      zwalnia
      > bez pardonu tych, którzy mają własne zdanie. Na pracownika, który sam
      składa
      > wymówienie, obraża się śmiertelnie, odmawia mu prawa do odprawy i urlopu,
      > odsądza od czci i wiary.
      >
      > Pracownik-burak natomiast, ma o sobie wysokie mniemanie i nigdy nie
      > przyznaje się do braku kompetencji. Uważa, że jest niedoceniany, ma za
      > niskie stanowisko i za mało zarabia. Dlatego w ramach retorsji wynosi z
      > firmy drobne artykuły biurowe. Zwolniony, odchodzi w buraczanym stylu, po
      > czym podaje pracodawcę do sądu oraz donosi nań do urzędu skarbowego i
      > inspekcji pracy. Nowemu pracodawcy przedstawia poprzednika w jak
      najgorszym
      > świetle. Jeśli zostanie przyjęty do nowej pracy, to znaczy, że trafił
      burak
      > na buraka, czyli swój na swego.
      >
      > Klient burak traktuje usługodawców jak bydło. Nic mu się nie podoba, ale
      nie
      > mówi dlaczego (bo nie wie dlaczego). Ponieważ nie wie, o co mu chodzi,
      lubi
      > usługodawcę dręczyć, szantażować i upokarzać. Nie czyta książek ani
      > literatury fachowej, nie posiada znajomości języków obcych, a mimo to
      uważa,
      > że na wszystkim zna się lepiej od innych. Zaprasza do przetargu
      kilkanaście
      > firm i wybiera najtańszą albo taką, z którą da się coś uwałkować pod
      stołem.
      > Ma w czym wybierać, bo na rynku nie brakuje agencji typu burak
      > cukrowy-lizodup, które chętnie zrobią wszystko, co wymyśli klient, lub co
      > zerżnie od ich konkurencji, byle taniej, nie stroniąc przy tym od kręcenia
      > lodów.
      >
      > W sferach producenckich buraków w bród bez względu na porę roku. Kto nie
      zna
      > producenta-buraka, który przewala kosztorysy, a przy działkowaniu się
      ukrytą
      > prowizją zawsze nie dopłaci? Buractwo pleni się też w spółkach. Wspólnik
      > burak zakłada spółkę żonie, na którą bez wiedzy partnera przelewa
      > najsmakowitsze kąski. A jego partner, jeśli jest burakiem, robi mu to
      samo.
      > Na koniec aż mnie korci, żeby coś o polityce. Ale się powstrzymam.
      >
      > Moja obsesja nie sięga tak daleko, bym twierdził, że oprócz buraków nie ma
      > wokół nas innych form życia. Ale czasem ogarnia mnie niepokój na myśl, że
      > może buraków jest więcej. Skoro jednak burak burakowi burakiem, to jest
      > nadzieja, że kiedyś wytłuką się nawzajem.
      >
      • Gość: mm Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 13:27
        nie mozesz tego napisać zwiężle w kilku słowach;-))))
        • kopov Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) 13.01.05, 13:32
          moge, ale najpierw musiałbym to przeczytac:)))))))))
          • Gość: mm Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 13:34
            o kurde;-)))))))dobry jesteś:PP
            • kopov Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) 13.01.05, 13:35
              przez skromność nie przeczę:)
              • Gość: mm Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 13:43
                wiem znam... to jedna z cech skorpiona;P
                • kopov Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) 13.01.05, 13:57
                  :)) zaraz po prawdomówności:))) ( w która nikt mi nie werzy:))))))))))))
                  • Gość: mm Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 14:27
                    ee tam dlczego?ja Ci wierzę,naprawde jestes bałdzo wiarygodny:-)))))
                    • kopov Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) 13.01.05, 14:36
                      i przekonywujący?:)))))) prawda?;)
                      • Gość: mm Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 15:05
                        no oczywiście...mnie tam zawsze przekonujesz...w tym co piszesz :-))))
                        • kopov Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) 13.01.05, 15:10
                          bo prawda zawsze zwycięża:))))))))))
                          • Gość: mm Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 15:11
                            i jest naga;-))))
                            Mario już tu nie wpada??? ;-)))
                            • kopov Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) 13.01.05, 15:26
                              tylko jej sie posunac nie da:))))))
                              ma przerwę;)
                              • Gość: mm Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 15:36
                                posunąć..skąd to skojarzenie??...bo naga?? aleś Ty śfintuszek;-)))
                                aaaa kanikuły zimowe;-))
                                • kopov Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) 13.01.05, 15:45
                                  jak sie rozebrała (ta prawda) to chyba nie po to zeby ubrania sobie pilnowac,
                                  nie? zdrowy odruch wykazałem a Ty zaraz swińtuszek:)
                                  a co z nimi?:)
                                  • Gość: mm Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 15:55
                                    mysle ze pradwa jest zawsze naga to pewnie i zawsze gotowa ....oj tak chciałam
                                    trochę posffintuszyć;-)))
                                    z jakimi nimi???kanikułami???no Mario na kanikułach...stąd przerwa w
                                    nadawaniu;)))...tam mniemam;-))))))))))
                                    • kopov Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) 13.01.05, 15:59
                                      jak chciałas poswińtuszyć to nie musisz tego robic pod przykrywka gołej
                                      prawdy:)))), śmiało mnie trudno zgorszyc:)))))))
                                      nie wiem czy to kanikuła?
                                      • Gość: mm Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 16:03
                                        oooo a to dlaczego trudno Ciebie jest trudno zgorszyc,co???
                                        a wogóle to lepiej pod przykrywka prawdy niz kłamstwa:PPP :-))))))))))))
                                        • kopov Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) 13.01.05, 16:09
                                          bo mało co mnie rusza:))))))))
                                          a najlepiej bez przykrycia:)
                                          • Gość: mm Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 16:31
                                            a jak już Cie rusza to co to jest?:_)))))))))))))))))))
                                            • kopov Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) 13.01.05, 16:33
                                              tsunami:)
                                              • Gość: mm Re: a moze warto zacząć od definicji buraka?;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 17:11
                                                no tak,to to moze naewt zwalić z nóg:-)
    • alpepe Re: Czy ktoś ma pomysł, jak uciszyc tego buraka.. 13.01.05, 13:52
      Ale nie rozumiem, czemu Cię obeszło, co pseudokoneser wypisuje? A niech pisze
      na zdrowie. Wystarczy olać.
    • Gość: kohol Prosty sposób - nie karmić. n/t IP: *.crowley.pl 13.01.05, 14:04
    • six_a Re: Czy ktoś ma pomysł, jak uciszyc tego buraka.. 13.01.05, 14:12
      Wypraszam sobie, w Warszawie takie buraki nie kwitną!
    • rachela180 Re: Czy ktoś ma pomysł, jak uciszyc tego buraka.. 13.01.05, 17:25
      Warszawiakiem NIE JEST, to wykluczone, rasowy Warszawiak nie pisałby takich
      bzdur jak on.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka