Dodaj do ulubionych

Ballada o Januszku

26.01.05, 22:24
Od kilku lat widzę jak przyjaciółka mojej mamy przechodzi dramat w zaciszu
czterech ścian.Syn,którego kocha ślepą i głupią miłością,obecnie 32 letni
zatruwa jej życie.Mieszkają sami i przypomina to Balladę o Januszku,niestety
z roku na rok jest coraz gorzej.Ostatnio przyjaciółka zaczyna "przewracać"
się i "wpadać" na różne rzeczy,skutkiem są siniaki i otarcia.Czy można coś
zrobić z boku??wiedząc że ona i tak wszystkiego się wyprze??Do niczego nie
przyzna??Gdzie się zgłosić??Jak jej pomóc??Ona nadal widzi w nim swojego
ukochanego synka.I to jest najgorsze.Proszę o pomoc.Zrobię co się da.Tylko
jak??nie chcę aby jak zwykle w takich przypadkach było "za późno".Rozmowa z
nią mija się z celem,ale może jakaś pomoc z zewnątrz??>
Obserwuj wątek
    • o_0 Re: Ballada o Januszku 27.01.05, 22:39
      poinformowac policje
      zdaje sie, ze wkroktce cus ma byc scigane z urzedu, ale juz nie pamietam, czy to tez
    • pawel.drozdziak Re: Ballada o Januszku 29.01.05, 14:49
      Takie sprawy naleza do bardzo trudnych. Najczesciej ofiara jest izolowana
      spolecznie przez sprawce. Ma ogolnie malo kontaktow, malo wychodzi sama z domu,
      niewiele tez osob ja odwiedza. Psychicznie jest na osobie sprawcy calkowicie
      zawieszona. Z tej perspektywy proby pomocy ze strony innych osob moga byc
      spostrzegane przez nia jako wtracanie sie w jej zycie, atakowanie jej itd.
      Nieprzemyslana interwencja, proby wywarcia bezposredniego nacisku na sprawce,
      czy pietnowania takiej pary moga jeszcze pogorszyc te sytuacje.
      Jesli slyszy sie odglosy awantury, policje zawsze nalezy wezwac, ale to nie
      jest rozwiazanie na dluzsza mete. Jedyna nadzieja, to nawiazanie jakiegos
      osobistego, bliskiego kontaktu z ofiara. Przy czym bardzo wazne jest, zeby ten
      kontakt nie polegal na probach rozmawiania o sprawie. W ogole nie nalezy tego
      poruszac. Pisalas, ze to znajoma twojej mamy. W jakich stosunkach one sa teraz?
      Czy ta pani moze np. mame odwiedzac?
      • krystynathier Re: Ballada o Januszku 29.01.05, 19:59
        Dziękuję`` Policji nie ma możlwości wzywać gdyż awantury nie słychać.MIeszkają
        obok w bloku.Czasem widać tylko "skutki" tych awantur.Kobieta ta jest
        uzależniona od swojego syna,wszystko co w życiu robi robi z myślą o nim.Z moją
        mamą(jak i moją rodziną)jest w bliskim kontakcie,jednak syna swego kocha ślepą
        miłością i chyba trochę się go boi.Na wszelakie argumenty czy rozmowy z naszej
        strony jest odporna i nie reaguje.Poza tym jest osobą słabą psychicznie,wdową,z
        problemami finansowymi,a jednocześnie finansowo wyzyskiwana przez syna.Ja na to
        wszystko nie mogę patrzeć.Ona nie zna wyjścia z tej sytuacji,on pozwala sobie
        na coraz więcej.NIe jesteśmy w stanie rozwiązać problemu ani wpłynąć na nią w
        żaden sposób.CO możemy zrobić??Czy można jej jakoś pomóc??
        • pawel.drozdziak Re: Ballada o Januszku 29.01.05, 21:05
          Podstawowa zasada przy kontakcie z ofiarami domowej przemocy, to nie namawiac
          ich do zmiany tej sytuacji przez przelamywanie ich oporu przed taka zmiana.
          Zadne logiczne argumenty nic tu nie dadza. Spowoduja tylko, ze ta osoba zamknie
          sie w sobie, stanie sie wroga, a w koncu w ogole zerwie kontakt.
          Zwykle takie osoby sa samotne. Nawet osamotnione. W takim wieku dochodzi
          jeszcze brak perspektyw na przyszlosc, brak celu innego niz ta osoba, ktora
          stosuje przemoc. Ta pani moze sobie w ogole nie wyobrazac zycia bez syna. Daje
          mu pieniadze, pierze mu, gotuje, sprzata, pozwala mu u siebie mieszkac.
          Nie wie o niczym innym, co moglaby robic gdyby nie miala tego wszystkiego.
          Gdyby cos takiego znalazla, z czasem moglaby pojawic sie inna perspektywa.
          Druga rzecz - nie nalezy poruszac trudnego dla niej tematu dopoki ona sama nie
          jest na to gotowa. Ta sytuacja w jakis sposob na pewno ja meczy, ale nie
          zacznie o tym mowic jesli nie poczuje, ze to jest odpowiedni moment. Zaprosic
          na pogaduchy, poogladac razem film, winkiem poczestowac czy co tam lubi i
          puscic do domu kiedy bedzie chciala wracac. I zadnych komentarzy, min, dawania
          do zrozumienia czy innych tego rodzaju sygnalow, swiadczacych o tym, ze wiemy,
          ale nie mowimy przez grzecznosc. Ta pani nie moze czuc sie obserwowana, bo
          bedzie sie czula zagrozona. Musi czuc sie swobodnie i nie byc poddana presji.
          Po kilku, moze kilkunastu takich spotkaniach byc moze zacznie mowic. Byc moze
          jednak nie zacznie mowic nigdy. Niczego nie da sie tu zrobic za nia. Raczej
          dawac jej sposobnosc, mozliwosc zrobienia czegos samej, niz do czegos ja
          naklaniac. Czesto wierzy sie, ze wiemy lepiej co dla tej osoby dobre. Z
          ofiarami przemocy takie podejscie nie prowadzi do zadnych wynikow. One same
          moga zmienic swoja sytuacje, jesli zdobeda pewien komfort psychiczny wynikajacy
          z usyskania odmiennej perspektywy. Taka perspektywe daja kontakty
          miedzyludzkie, wlasne zainteresowania, praca zawodowa. Wlasnie dlatego pierwsza
          rzecza, ktora robi przyszly sprawca przemocy jest odciecie tych rzeczy - pracy
          zawodowej, szkoly, znajomych, przyjaciol, hobby itd.
          • pawel.drozdziak Re: Ballada o Januszku 10.02.05, 12:50
            I jeszcze kilka slow na ten temat tutaj:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=20407163&a=20451642

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka