krystynathier
26.01.05, 22:24
Od kilku lat widzę jak przyjaciółka mojej mamy przechodzi dramat w zaciszu
czterech ścian.Syn,którego kocha ślepą i głupią miłością,obecnie 32 letni
zatruwa jej życie.Mieszkają sami i przypomina to Balladę o Januszku,niestety
z roku na rok jest coraz gorzej.Ostatnio przyjaciółka zaczyna "przewracać"
się i "wpadać" na różne rzeczy,skutkiem są siniaki i otarcia.Czy można coś
zrobić z boku??wiedząc że ona i tak wszystkiego się wyprze??Do niczego nie
przyzna??Gdzie się zgłosić??Jak jej pomóc??Ona nadal widzi w nim swojego
ukochanego synka.I to jest najgorsze.Proszę o pomoc.Zrobię co się da.Tylko
jak??nie chcę aby jak zwykle w takich przypadkach było "za późno".Rozmowa z
nią mija się z celem,ale może jakaś pomoc z zewnątrz??>