Gość: vesna
IP: *.torun.mm.pl
28.01.05, 14:35
Tak się nad tym zastanawiałam... Co myślicie o kobiecie, która jest przez
pracodawcę szantażowana zwolnieniem z pracy, jeśli mu się nie odda - i ona to
robi? Bo z jednej strony - taki facet to powinien siedzieć, jest skończonym
złamasem, i co do tego, to się zgodzę. Ale kobieta w tej sytuacji - przecież
to regularna prostytucja. Ona dostaje pensję za bzykanie się. I
prawdopodobnie, gdyby odmówiła, on ją wywalił, a ona poszukałaby
sobie "sponsora" albo zaczęła przyjeżdżać na telefon, to jakoś lepiej by na
tym wyszła. I nawet, powiem szczerze, to wydaje mi się mniej obrzydliwe. Co
wy na to?