e.wok
02.02.05, 21:01
Na pewno harlequiny nie wyczerpują listy książek, które można nazwać
kobiecymi. Takie "Przeminęło z wiatrem" - dla mnie to książka bezprzecznie
kobieca. Czy jednak podział na literaturę męską i kobiecą ma w czasach
feminizmu sens? W końcu są dziewczyny "chłopczyce" i zniewieściali panowie.
Świat się zmienia i nikt tego już nie powstrzyma:)