Dodaj do ulubionych

(V)JUBILEUSZ

IP: *.ewave.at 31.05.02, 19:27
Pan Mareczek siedzial w recepcji i walil z mina groznego furiata w klawiature
komputera przeklinajac w trzech jezykach.
-Co sie panu stalo?- zapytal stary portier ,pan Erwin.-Co sie pan tak wyglupia?
Dobrze,ze nikogo tu nie ma,bo moglby pan miec nieprzyjemnosci za takie
zachowanie-napominal go lagodnie.
-A dajze mi pan spokoj-fukna gniewnie Mareczek.-Robie notatki dla szefa
zimmerservisu.Ludzie juz sami nie wiedza czego chca!O niech pan patrzy, ta
malpa tutaj-wskazal palcem nazwisko na ekranie-wielka artystka,psia krew,za
koncert bierze dziesiec razy tyle ile ja zarabiam na rok i wie pan jak jej sie
to rzucilo na mozg?!O,niech pan patrzy:chce dla swojego pudelka pozlacanych
misek na zarcie,pizamke w kwiatki i skarpetki welniane bo jej piesek w nocy
marznie.A piesek tymczasem sypia z nia w lozku razem.Pokojowki codziennie
zmieniaja jej posciel,tyle kudlow jest w lozku...
-Oj tak,tak,panie Mareczku,za moich czasow inni ludzie do nas
przyjezdzali...Pamietam 50 lat temu mielismy tu jubileusz...Taaak za 3 miesiace
bedzie okragla rocznica...nasz hotel skonczy 150 lat...
-CO PAN POWIEDZIAL???!!!-Mareczka podrzucilo na fotelu.
-No,za miesiac,150 lat,nasz hotel skonczy...
-I ja o tym nic nie wiem?Rany boskie trzeba o tym powiedziec naczelnemu!!!-
zlapal za telefon-Halo!Susi?Daj dyra predko!Nagly przypadek...Pan
dyrektor?Panie dyrektorze,Erwin mowi ,ze...-i zaczal oswiecac dyrekcje-
Tak,trzeba z wielka gala...oczywiscie liste gosci ..na jutro...no nie wiem czy
zdaze.Trzeba wydrukowac zaproszenia.Dobrze,na siedemnasta zbiore
wszystkich,konferencja.Tak,wszystkim powiem...

Tak rozpoczela sie w hotelu Apokalipsa.Przede wszystkim nalezalo wyremontowac
wszyskie sale reprezentacyjne z holem glownym na czele.Wszedzie petaly sie
watahy robotnikow,ktorzy paprali ile wlezie.Kilka pokojowek i sprzataczek
porzucilo prace.Ilosc miejsc w hotelu z koniecznosci zostala ograniczona do
minimum.Wiekszosc kelnerow i meskiej obslugi zostala oddelegowana do pomocy w
pracach porzadkowych.Wszyscy starali sie jak mogli,zeby tylko zdazyc ze
wszystkim.Na tydzien przed wielkim jubileuszem szefostwo kuchni ukladalo menu.
-Dobra,dobra,francuskie przystawki moga byc!I na odmiane chinskie male dania z
owocow morza-zapisywal LI.
-I koniecznie kawior,ruski....goooory kawioru...-pyzata twarz szefa kuchni
promieniala.O alkoholach pomyslimy pozniej...daj leksykon"Kuchnie swiata"...
-Masz...to co,chlupniemy po jednym?-Li nalal zlocistego plynu do szklanek-
Prrrrust!
-Alles gutte!Ty,a moze by tak cos z kuchni austriackiej...na przyklad prosieta
z grila?
-Nooo!Mozna!
-To siup!-znowu wypili-zapisales?
-Tak.A desery?
-To wiesz rutynowo.Jak leci...To siup!Zalatwione!Mozemy robic liste zakupow.-
wytarl pot z czola szef.
-Eeee,nie ,zaczekaj a tort?Musi byc jubileuszowy tort!-stwierdzil Li.
-No tak,zapomnielismy...dopisz!
-Jaki duzy?
-Duzy,pietrowy...
-To siup!Piszemy liste zakupow...-obaj kucharze w pocie czola pisali liste
potrzebnych im produktow jeszcze dlugo po polnocy.Zza drzwi kuchennych dobywal
sie ich radosny spiew.Kiedy ich piesn o kotletach i kluskach w rosole umilkla,
Mareczek postanowil ich odwiedzic i oniemial.Po calej kuchni walaly sie kupy
pogniecionych kartek,na stole kuchennym stala potezna bateria pustych butelek
po whiski a obydwaj kucharze chrapali melodyjnie z przygwizdem pod stolem
przytuleni do siebie jak kocieta z blogimi usmiechami na twarzach.Pan Mareczek
troskliwie okryl ich sterta brudnych obrusow,wycofal sie na paluszkach i zamkna
drzwi na klucz.
-Obudze ich o 5.oo-machna reka i wrocil do recepcji.(c.d.n.)

Obserwuj wątek
    • Gość: Vika Re: (V)JUBILEUSZ IP: *.ewave.at 31.05.02, 21:06
      Na dwie godziny przed rozpoczeciem balu jubileuszowego caly personel stana do
      przegladu w holu hotelowym.Przeglad wypadl pomyslnie .Dyrektor zacierajac rece
      z uciechy przechadzal sie wolnym krokiem i wyraznie o czyms rozmyslal.Raptem
      zatrzymal sie...
      -Szef kuchni z zastepca,pani Vika,Markus,Daniela,Andi,kierownik zimmerservisu i
      Edi!Zapamietajcie sobie,ze jak planujecie jakas drake to sie pozniej z wami
      krwawo rozprawie.Mamy tu dzisiaj najwazniejsze osobistosci w kraju,ludzi
      bisnesu,arystokracje,artystow i wielu innych powaznych gosci.Zadnych wyglupow
      zeby mi tu nie bylo!To jest powazna impreza.Poza tym najbardziej zasluzeni
      pracownicy zostana odznaczeni.Nie jest to dzien do smichow-chichow!Zrozumiano?!
      -A to sie juz usmiechac nawet nie mozna?-zakwilil Li.
      -Mozna!Ale sluzbowo i powaznie...
      -HEhehehehe!!!!-rykna szefunio basem-ale dyrektorciu bzdure walna...
      Dyrektor usmiechna sie mimo woli:
      -A zreszta,niech wam bedzie,ostatecznie to nie pogrzeb,robcie jak
      chcecie...Wiem,wiem...zawsze jak koty spadacie na cztery lapy!Na stanowiska
      prosze panstwa.Za godzine zaczynamy witac gosci.

      O 19.oo zaczely podjezdzac pierwsze limuzyny.Wyfraczony dyrektor wital kazdego
      z kamienna mina lorda angielskiego.Wszystkich kierowano do sali balowej,gdzie
      na scenie orkiestra stroila instrumenty.Mareczek,schowany za filarem,obserwowal
      sale i przez telefon komorkowy nadawal wiesci do recepcji a ta przekazywala je
      telefonicznie dalej.
      -Juz sa,siedza w ostatnim rzedzie!-nadal konspiracyjnym szeptem Mareczek.-
      Tak,Daniela posadzila ich z brzegu rzedu...Wszystko gra...-i wycofal sie do
      holu.
      Wielka ,pompatyczna gala rozpoczela sie.Przemowienia,brawa i znowu
      przemowienia,koncert z udzialem wybitnych artystow scen wiedenskich i na koniec
      odznaczenia.Na scene zostal wezwany pan Erwin jako najstarszy pracownik
      hotelu.Wreczono mu medal,nagrode i kwiaty.Przyja je z rak smiertelnie powaznego
      dyrektora bardzo wzuszony i przejety,wyprezony na bacznosc jak struna.
      -Kochany panie Erwinie-powiedzial dyrektor na koniec pochwalnej tyrady-zycze
      panu wszystkiego najleprzego na dalsze lata.Zgodnie z pana zyczeniem,w dniu
      dzisiejszym przechodzi pan na emeryture.Jednak,chcac pana z nami
      zatrzymac,mianuje pana dozywotnio honorowym portierem naszego hotelu! -i
      potrzasajac jego dlonia usmiechal sie przyjemnie...
      -Dyrektorciu, a buzi to juz nie???!!!-zapytal pan Erwin wielkim glosem robiac
      przy tym placzliwa mine.
      Sala wstrzasna smiech az szyby drzaly.Dyrektor chwycil Erwina w objecia
      zasmiewajac sie do lez.
      -Sami panstwo widza z kim ja musze pracowac!-poskarzyl sie publicznosci.-W tej
      sytuacji,gdy powage chwili juz i tak diabli wzieli,zapraszam panstwa do sali
      restauracyjnej na przekaski.Sala balowa bedzie udostepnona za kilka
      minut.Kasyno,kawiarnia i bar sa do panstwa dyspozycji...
      W tym czasie na sale weszla ruda blaznica-przekupka z ogromnym wiadrem
      roz,ktore rozdawala paniom.W pewnym momencie podknela sie i...
      -Zapraszam panstwa na bal.Zycze dobrej zaba...-nie dokonczyl dyrektor. Blaznica
      pokazujac grubej damie roze przechylila nieostroznie wiadro i...chluuup....cala
      zawartosc wraz zwoda wyladowala na owej damie moczac ja od stop po fryzure.Sala
      zamarla.
      -Iiiiiiiiiii!!!-pisk damy przypominal skrzypienie nienaoliwionych drzwi-Oooooh!-
      i dama padla na krzeslo.Dyrektor byl juz przy niej.
      -Najmocniej przepraszam,zaraz naprawimy blad,prosze sie uspokoic...
      -Zostaw mnie pan!Specjalnie to zrobiliscie,kurwa mac,Zawsze cos mi na zlosc
      wykombinujecie ale ja was zalatwie skurwysyny!!!-darla sie dama poteznym
      basem.Po sali przebiegl szmerek zgorszenia.(c.d.n.)


      • Gość: liloom Re: (V)JUBILEUSZ IP: *.11.vie.surfer.at 31.05.02, 22:11
        Hej Vika, wlasnie wrocilismy z donauinsel, czytalam na glos twojego karpia i
        ryczelismy ze smiechu:)
        • Gość: magamaga Re: (V)JUBILEUSZ IP: *.provider.pl / *.ost-poland.com.pl 31.05.02, 22:18
          Jakiego karpia? ja tez chce pekac!
          • liloom Re: (V)JUBILEUSZ 31.05.02, 22:59
            poszukaj sobie watek O KUCHCIKU KTORY POZNAWAL WIELKI SWIAT
            • Gość: magamaga Re: (V)JUBILEUSZ IP: *.provider.pl / *.ost-poland.com.pl 01.06.02, 14:03
              znalazlam i pekalam, dzieki!
    • Gość: Vika Re: (V)JUBILEUSZ IP: *.ewave.at 31.05.02, 23:24
      Dyrektor blady ze zdenerwowania tlumaczyl damie:
      -Oferuje pani pokoj na koszt firmy i zwrot poniesionych strat
      materialnych.Wszelkie akcesoria moze pani wybrac w sklepie hotelowym...
      -Odwal sie pan-wrzasnela-teraz rozumiem dlaczego mi przyslaliscie
      zaproszenie...Moja noga tu wiecej nie postanie,ja was zalatwie,czekajcie...-jej
      wrzaski cichly w mroku hotelowego parkingu...
      Sala odetchnela.Dyrektor usmiechna sie z zenada.Podszedl do niego naczelny
      dyrektor najwiekszego hotelu w miescie.
      -Nie przejmuj sie-powiedzial glosno-dobrze jej tak.Do nas juz wstepu nie
      ma,wstretna baba.Rozlegly sie oklaski.Dyrektor stal zaskoczony.Kilka osob
      otoczylo ich zwartym kregiem.Kazdy mial jakies slowa pocieszenia.
      -W przyszlym roku moj teatr nie podpisze juz z nia kontraktu,nam tez sie dala
      we znaki.
      Kilka osob zaczelo opowiadac sobie anegdotki na jej temat.Goscie powoli
      przechodzili do restauracji gdzie czekaly zastawione stoly.
      Tymczasem w garderobie kelnerow szalala goraczkowa praca nad doprowadzeniem
      Andiego do normalnego wygladu.Roswita pomagala zmyc mu szminke.Inni ubierali go
      gwaltownie w smoking.Poniewaz wszyscy robili swoje jednoczesnie okazalo sie,ze
      Andi przypomina supel gordyjski.Byl tak zaplatany w rozne czesci garderoby,ze
      wydawal sie nie do rozsuplenia.Na to wszedl dyrektor.
      -A to wasza sprawka,jak zwykle.Pomysl z kwiatami byl dobry,chyba jej pomoglo...-
      powiedzial dwuznacznie.
      -Jak tooo-szef restauracji usilowal zrozumiec co dyrektor ma na mysli.
      -Tak toooo!-przedrzeznil go dyrektor-ona wiecej tu nie przyjdzie.Cale
      szczescie,ze zdarzyl sie ten wypadek.Przeciez nikt tego nie zorganizowal
      specjalnie...No coz, niezbadane sa wyroki boskie,nieszczescia chodza po
      ludziach-rzekl sentencjonalnie-ale powiedz mi dlaczego akurat ty musiales byc
      narzedziem boskim?
      -To za te jej wyglupy z befsztykami angielskimi...-wyznal Andi ze skrucha.
      -Nooo...smazylem jej te befsztyki ze dwadziescia razy a Andi tylko kolo niej
      latal i jej grymasy cierpial-wtracil sie Li.
      -I za ten zarzygany pokoj...-dodala Ana,pokojowka.
      -Za awantury w recepcji po pijaku o drugiej w nocy tez-dodal Mareczek.
      -Za wyzwiska jakimi mnie czestowala w wejsciu na powitanie ...-dolozyl pan
      Erwin.
      -I za...-chciala sie wlaczyc do listy skarg Daniela.
      -Andi!Zglosisz sie jutro do ksiegowego po premie!-przerwal jej dyrektor-masz za
      odwage.A w poniedzialek urzadzcie sobie bankiecik na koszt firmy.Teraz do
      roboty kochani,do roboty,goscie czekaja!

      Wielki bal trwal juz od dawna.Zmeczeni juz goscie tancami i muzyka oczekiwali
      na Wielki Tort-arcydzielo szefa kuchni Leopolda i jego zastepcy Li.Zgaszono
      swiatlo.Tort-ogromna budowla,byl atrapa budynku hotelu jarzaca sie blaskiem 150
      swiec w ksztalcie latarn otaczajacych hotel.Rozlegly sie oklaski.Przejety i
      czerwony z emocji pan Leopold wniosl ogromny noz na srebrnym polmisku.Za nim
      maszerowal slonecznie usmiechniety jego zastepca Li pchajac wozek talerzykow
      deserowych.Kelnerzy ustawili sie szpalerem,gotowi do podawania porcij
      gosciom.Obok kucharza stana Edi z kubelkiem do moczenia noza.Szefowie
      poszczegolnych dzialow hotelowych wspolnie zdmuchneli swiece.Gromkie brawa nie
      milkly ani na chwile.Mistrz ceremonii,dyrektor naczelny ujal, w jedna reke
      noz,w druga szpachelke tortowa.Pochylil sie nad tortem...nagle zostal
      gwaltownie pchniety do przodu przez napierajacy tlum ciekawskich i
      fotografujacych tort reporterow.I w oka mgnieniu widac bylo odnoza dyrektora
      wierzgajace ze srodka wielgachnej tortowej rujny...
      Wyciaganie tyrektora z tortowych szczatkow odbywalo sie wsrod salw
      smiechu.Wszyscy zataczali sie ,wyli,wycierali zalzawione oczy,skrecali sie i
      trzymali za brzuchy.Burmistrz porwal w rece talerzyk i pelna garcia zaczerpa z
      tortowej mazi.Pacna to na talerz i oblizujac upaprane palce,zacza sobie pakowac
      do ust ile sie dalo zmiescic.Inni poszli za jego przykladem,wsrod ogolnych
      wybuchow wesolosci,paprzac sie jak rozbrykane dzieci.


      -Kochanienki,najleprzym przyjacielem kucharza jest...no kto?-pytal szef swojego
      zastepce siedzac na stole w kuchni nad ranem-no kto?!Mow mi tu zaraz!
      -Dobrze,powiem ci!Jest drugi kucharz!-przekrzywiajac swoja wykrochmalona czape
      na ucho i popijajac likier z butelki oswiadczyl powaznie Li.
      -Masz racje!
      -A najleprzym przyjacielem dyrektora,kto jest,nooo?-darl sie dyrektor
      otwierajac butelke czystej wodki.
      -Jest dobry personel pana dyrektora-stwierdzil Leopold.
      -Masz racje kochany!Niech zyje persolel!
      (Wszelkie prawa do tekstu "Jubileusz"zastrzezone-B.Wolanska)

      • liloom Re: (V)JUBILEUSZ 01.06.02, 00:12
        Kurcze Vika, tak czesto masz te nocke?
        • Gość: Vika Re: (V)JUBILEUSZ IP: *.ewave.at 01.06.02, 00:37
          Do poniedzialku.Siedze tu uwiazana prawie dzien i noc, kierownik ma urlop.A co?
    • lena8 Re: (V)JUBILEUSZ 01.06.02, 11:51
      świetne Vika:)))
      • Gość: Vika Re: (V)JUBILEUSZ IP: *.ewave.at 01.06.02, 12:43
        Dziekuje!:)))
        • liloom fajne vika:) 02.06.02, 12:04
          sorry, dopiero teraz znow zajrzalam.
          jak juz mowilam swietne swietne swietne!
          pytalam, bo myslalam ze siedzisz tylko na nocki i wyciagne cie na donauinsel w
          ciagu dnia. weekendy spedzam raczej caly czas poza domem, szczegolnie jak jest
          taka pogoda jak teraz to po prostu szkoda slonca.
          wysle ci potem mejla, zajrzyj pozniej na poczte, oki?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka