Gość: Kaśka
IP: 217.153.67.*
09.02.05, 13:13
Cześć,
mam 25 lat i za sobą 2 poważniejsze związki... jeden jeszcze trwa...ale
czuję, że to nie to... nie ten facet... już nie to uczucie.
NIe układa nam się - nie będę się dalej rozwodzić na ten temat, bo to nie
jest główny temat mojego zapytania do Was.
Nie wiem, czy pomimo tego, że wiem, że nie jest to TEN facet odchodzić od
niego? Pojawia się przede wszystkim problem tego, że zostanę sama... Smutku,
bólu samotności, braku bliskiej mi osoby. Wśród moich znajomych nie ma
singli, wszyscy są raczej parzyści, więc zawsze będę tą na doczepkę.
Nie chodzi też o to, że mam problemy, żeby kogos nowego poznać... bo jakoś
zawsze po krótszym czy dłuższym czasie w moim życiu pojawiali się męzczyzni
zainteresowani moją osobą.
Głównym problemem jest, że boję się, że w wieku 25 lat mam już "za dużo" lat
na rozpoczynanie wszystkiego od nowa... Wiem, że brzmi to dziwnie...
Bardzo byłam zaangażowana w obecny związek i przykro mi, że nam nie wyszło.
Mam ogromną potrzebę bycia z kimś naprawdę blisko. życia z kimś...
I chyba dlatego nadal jestem z facetem, co do którego mam tyle wątpliwości...
Boję się, że jestem za stara na to, żeby jeszcze raz próbować.
Nie wiem, jak do tego wszystkiego podejść i ułożyć sobie wszystko - moje
życie.
Codziennie zadaję sobie pytanie, czy dobrze zrobię, że odejdę...
Przepraszam za chaos mojej wypowiedzi, ale trudno mi w kilku zdaniach opisać
to, co czuję.
Pozdrawiam