pinup
10.02.05, 08:29
czy macie przyjacół od serca, takich co to mozna zadzwonic w srodku nocy i
porozmawiać?
mam trudne dni ze swoim ukochanym, zastanawiam się czy nie nadchodzi koniec.
wczoraj po pracy poszlam spac a potem na samotny seans do kina. bylo
nienajgorzej, ale myslalam o tym, ze nie mam zadnej osoby, z która moglabym
sie teraz spotkac. jedna bliska kolezanka ma meza a druga meza i dziecko. do
zadnej z nich nie moge zadzwonic i sie spotkac bo kazda ma swoje zycie i
nawet jezeli przyjdzie bedzie patrzec na zegarek i myslec co ma zaraz do
zrobienia. bo nie ma juz swojego wlasnego zycia i czasu, tylko rodzinne.
najlepsza przyjaciolka wyemigrowala za ocean wiec jest poza zasiegiem.
nie boje sie tak bardzo samotnosci bez faceta, bo moze to by mi sie teraz
przydalo. ale boje sie samotnosci bez przyjaciol. a nie ma takiej osoby, do
której moglabym zadzwonic bez wzgledu na wszystko. mysle ze to byloby
mozliwe, gdyby to byl ktos samotny, ale takich w poblizu nie ma. czy to
kwestia wieku, bo wszyscy ok. 30tki mają juz kogos? czy jestem w pechowym
miejscu? czy nie ma myslacych kobiet, które po zwiazaniu sie z kims zachowuja
jeszcze swoje wlasne zycie? wszystkie moje kolezanki po wejsciu w obecne
zwiazki przestaly miec czas dla kolezanek, a ja w koncu stalam sie taka sama.
facet, praca, dom.
i wlasnie wczoraj w kinie uswiadomilam sobie ze brakuje mi kontaktu z
madrymi, zabawnymi kobietami trzezwo patrzacymi na swiat i swoje zycie
uczuciowe. i jak fajnie byloby sie razem powłóczyc i poszalec. troche jak
w 'sex and the city'