Dodaj do ulubionych

och zycie....czy musze sie czuc winna????!!!!!!!!!

03.06.02, 13:19
pozwolilam sobie napisac do was ! moze ktospomoze mi sie spojrzec obiektywnie
na moja sytuacje. tylu wspanialych rad udzielacie z walsnego doswiadczenia
plynacych z serca ..wiec ..
nie chialabym was zbytnio zameczac moja historia jest zapewne podobna do
wielu.,.w skrocie jednak musze ja opowiedziec zeby nakreslic ogolny zarys.
jestesmy wiele lat malzenstwem,zreszta od poczatku niezbyt udane maz zaczol
naduzywac alkoholu wiec wiadomo jakie mialm problemy .,, lacznie z tym ze
siedzialm w domu i na niego czekalam plinowalam tego co jeszcze w domu zostalo.
pozniej sie uspokoil poprawilo sie nam materialnie teraz zyjemy jako tako ale
nie chodzi tu o strone materialna,,maz przestal pic ale zmainy jakie alkohol
wywola w jego psychice sa okrutne.stal sie czlowiekiem agresywnym.ordynarnym
niezadowolonym z zycia.usmiech h nie gosci na jego twarzy..za wszystko co zle
wini mnie oczywiscie.... czasem podnosi reke ...delikatnie czasem panuje nad
soba.to tak w skrocie...jest przyzwyczajony ze zawsez wszyskto robilam tak jak
on chcial ...zapytacie sie dlaczego? dla swietego spokoju tego mi zawsez
brakowalo. poswiecilam siebie swoje marzenia zainteresowania w imie ratowania
tego malzenstwa. hcialam stworzyc w miare normalny dom dla dzieci.zapytacie sie
dlaczego nie odeszlam chyba nie mialam gdzie balam sie nie wiem.???? ale teraz
chce przejsc do sedna sprawy..w koncu zrozumialm ze ja tez mam prawo do chwili
wytchnienia chcialabym gdzies wyjsc moze wyjechac na dzien czy dwa sama.odpocac
od niego..... i tu sie zaczyna problem..wszyscy lacznie z moimi rodzicami
uwazaja ze nadal powinnam nisko nosic glowe nie draznic lwa nie mam prawa do
niczego tak mi tlumacza bo bedzie jeszcze gorzej wytrzymalas tyle lat jeszcze
troche dasz rade.
w koncu nie wytrzymalam psychicznie wyjechalam na dwa dni /wyblagalam zgode u
meza/ wrocilam i ....on byl w miare spokojny za to moi rodzice powiedzieli ze
nie powinnam wyjezdzac ze robie zle ciagle zle...bo chce cos malutkiego dla
siebie..moze ktos w to nie uwierzy jk powiem ze dla mnie to ogromne wydarzenie
swieta jak wychodze do miasta...sama!!!!!! ciesze sie jak dziecko...bo musze
wam powiedziec ze maz nie toleruje zadnych moich wyjsc..twoje miejsce jest w
domu przy moim boku..kochani ja sie pogubilam juz w tym wszytkim...czy
naprawde musze sie czuc tak bardzo winna ze chce cos dla siebie..jakies wlasne
zainteresowania jakis maly wyjazd czy wyjscie do kolezanki..ja tego nigdy nie
robilam z wiadomych wzgledow. juz jestesm tak zamknieta od 12 lat.. a moze ze
mna cos jest nie tak?

Obserwuj wątek
    • Gość: droppie Re: och zycie....czy musze sie czuc winna????!!!!!!!!! IP: *.speed.planet.nl 03.06.02, 13:31
      zostaw go..zabierz dzieci...jesli nie masz pracy i mieszkania..to zanim go
      zostawisz poszukaj obu...wiesz co moja droga..jak tu widac sie wycierpials
      wystarczajaco..a koserwatyzm twej rodziny..nie przejmuj sie prawdziwy
      przyjaciele ci pomoga...raz sie zyje i powinno to byc piekne zycie,kiedy na
      lozu smierci mozesz powiedziec,ze żałujesz,że umierasz ,bo życie tak piękne
      jest....zrób coś dla siebie...nie tylko szczescie twojego meża jest
      najważniejsze...naprawdę nie watro mordować się...zostaw go..on ciebie nie jest
      wart jeśli po tylu latach jeszcze nie zrozumial jakie szczescie go spotkało
      mając ciebie...
    • lalka74 Re: och zycie....czy musze sie czuc winna????!!!!!!!!! 03.06.02, 13:57
      Kobieto - ratuj siebie przede wszystkim. Jeszcze kilka takich lat i zostanie z
      Ciebie strzępek nerwów. Musisz iść do specjalisty bo potrzebna Ci jest
      profesjonalna pomoc. Aha - i martw się za mocno, poczucia winy mieć nie
      musisz. W żadnym wypadku.
    • Gość: elve Re: och zycie....czy musze sie czuc winna????!!!!!!!!! IP: *.netland.gda.pl 03.06.02, 15:14
      oboje powinniscie szybko udac sie do psychologa. tworzycie niestety chory
      zwiazek - przynajmniej tak wyglada to, co piszesz. Leczcie sie, z calego serca
      zycze powrotu do zdrowia.
    • agniecha27 Kochana Bermar 03.06.02, 16:17
      Nawet nie wiesz, jak bardzo mi serce jęknęło po przeczytaniu Twojego listu.
      Jest on jak wołanie o pomoc, bo Ty kochana potrzebujesz pomocy... tylko jak ją
      odnaleźć...? Najsmutniejsze jest to, że nie masz wsparcia w rodzinie. Męża
      masz, jakby tu powiedzieć - czysty typ tyrana i egoisty...
      Jeżeli tylko możesz i masz siły, to musisz się od niego uwolnić, a są na to dwa
      sposoby; albo zmusisz go, by zmienił swoje postępowanie, albo poprostu
      odejdziesz... Nie ma innego wyjścia...
      Pozdrawiam serdecznie :)))
      • bemar2 Re: Kochana Bermar 03.06.02, 16:36
        mysle o tym coraz powazniej.musze zebrac w sobie sily troche sie wewnetrznie
        uspokoic poukldac sobie..nie moge tak stojac spakowac walizki i odejsc..musze
        zapewnic mieszkanie dzieciom...
        ale najpierw chyba musze skierowac moje kroki do poradnii wiecie jakie to
        jest smutne otworzyc sie przed kims obcym i mowic o sobie o swoim
        niepowodzeniu. ...wolalam zawsezto wszystko pozostawiac w cztrerech scianach
        ale juz najwyzsza pora zaczac o tym mowic...
        • agniecha27 Re: Kochana Bermar 03.06.02, 16:50
          Słuchaj, wcale nie. Łatwiej o największych tajemnicach powiedzieć osobie
          całkiem obcej i dodatkowo masz gwarancję, że to co powiesz nie wyjdzie poza
          próg gabinetu... Sama dobrze wiesz, że na rodzinę nie możesz liczyć, a może
          właśnie obcy ludzie okażą swoją życzliwość, a nawet przyjaźń...
          Jedno jest pewne, już myślisz o poprawie swojego życia i to jest kroczek
          naprzód... Nie bój się kolejnego, bo chyba już gorzej być nie może tylko
          lepiej...
          Trzymam za Ciebie - odzywaj się tutaj, jak tylko często będziesz chciała i
          mogła...
          Pozdrowionka :)))
    • Gość: Agusja Re: och zycie....czy musze sie czuc winna????!!!!!!!!! IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 03.06.02, 16:30
      bemar2 napisał(a):

      jesli nie chcesz zyc tak jak zyjesz teraz .A masz prawo do zycia jak czlowiek a
      nie jak niewolnica męża ,drugiego czlowieka.Rozwiedz sie lub uniewaznij
      malzenstwo.Nie patrz na nikogo,tylko na swoje dobro.
      • lalka74 Re: och zycie....czy musze sie czuc winna????!!!!!!!!! 03.06.02, 17:17
        Nie możesz trzymać tego wszystkiego w tajemnicy - i pamiętaj - niczemu nie
        jesteś winna, niczego się nie musisz wstydzić.
      • Gość: Melba Gratulacje Bemar IP: *.chello.pl 03.06.02, 18:12
        Jesteś na najlepszej drodze do wyleczenia SIEBIE z choroby męża! Pytasz, czy
        powinnaś czuć się winna? DUMNA, Bemar. Biegusiem do poradni po wsparcie i oby
        tak dalej! Bedzie bardzo ciężko, ale jesteś zuch kobieta, dasz radę.
        Pozdrawiam :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka