pinup
16.02.05, 13:21
mam problemy zawodowe i stalam sie upierdliwa. zaproponowala mu przerwe zeby
nie obiciązac go swoimi problemami. zgodzil sie i zaproponowal spotkanie za 2
miesiace. nie moge uwierzyc ze po ponad 2 latach zostawil mnie sama z
problemami. mysle ze gdyby mnie kochal nie zgodzilby sie na ta "separacje" a
gdybym go wyrzucila przez drzwi wrocilby oknem zeby mnie wspierac. tego tak
naprawde oczekiwalam. z dnia na dzien narasta moja niechec i rozczarowanie i
mysle ze za 2 miesiace nie bedzie juz po co sie spotykac. czy robiliscie
kiedys przerwe? czy to cos dalo? czy wrociliscie do siebie? a jezeli tak to
ze strachu przed samotnoscia czy z milosci? po co mi ktos kto nie wie jak mi
pomoc? kto nawet nie probuje tylko podwija ogon i ucieka?