Gość: anE
IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl
05.06.02, 10:09
czy od razu mowicie, co Wam sie nie podoba?
czy przy wiekszych klotniach lapiecie sie na tym, ze oprocz rozmawiania o
problemie (meritum), zaczynacie wyciagac stare bródy (cos kiedys Wam sie nie
podobało, ale teraz jak sie nawarstwiło, to zaczynacie wypominac)?
czy w kłotniach uogólniacie, np. "Ty/ja to zawsze/nigdy..", etc.
bo ja uważam, że lepiej na bieżąco mówić, co się nie podoba niż raz na rok a
porządnie (przy okazazji wywlekając coś, co się wydarzyło wcześniej, nie
podobało nam się, ale dopiero po 2 mies, przy okazji kłótni o coś większego
przypominamy sobie i staje się to jednym z argumentów przetargowych)
czy zauważyliście, że to, co się wyniosło z domu - tu: obserwacje rozwiązywania
konfliktów przez rodziców; ma wpływ na nasze ew. trudności w rozwiązywaniu
konfliktów z partnerami?!
ja np. muszę się tego uczyć, bo moja mama nigdy nie dopuszczała takiej
możliwości, że coś mogłoby być źle. Mam trudności w mówieniu o negatywnych
uczuciach, a rozmawianie o pozytywnych nie sprawia mi żadnej trudności.
jak to jest u Was?
czy bycie w związku pomogło Wam nauczyć się lepszego rozwiązywania konfliktów,
czy to Wy uczyliście tę drugą osobę, ona Was, czy nawzajem się 'docieraliście'?
czy zauważyliście, że jeżeli jedna z osób w związku jest ustępliwa, to
konfliktów jest mniej?