mamdylemat
24.02.05, 10:12
ano nadjechal tramwaj dzis rano, co by mnie via arbeitland zabrac. tak sie
jakos zamotalam wchodzac do niego, ze padlam na schodki niczym powalona
strzalem sarenka. za soba uslyszalam glos: no co ty? och..alas? tak
zareagowal pasazer, ktory usilowal wedrzec sie za mna do miejskiego srodka
lokomocji. pan ow byl juz powaznie niewazki (cholera! albo zaczal tak
wczesnie, albo jeszcze nie skonczyl).
no coz, urzekla mnie jego subtelnosc, no i nie omieszkalam zrewanzowac mu sie
rownie cieplym slowem odpowiadajac, ze och..ec to byc moze on moglby, ja
-ewentualnie moglabym ocipiec.