Zawsze winna

IP: *.ktm.net.pl 28.02.05, 09:06
Czy też macie czasami tak, że jak jest ok to jest ok, ale jak cos się wali to
zawsze wasza wina.. dziś dowiedzialam sie, że to że lupilismy mieszkanie na 3
pietrze i mojemu nie chce się chodzic po schodach i dlatego nie robi remontu
(rownież z braku kasy - ale to przemilczal) to moja wina, to że kupilismy
samochod i po 2 latach cos tam sie psuje to tez moja wina, ze dziecko chodzi
do przedszkola i nie zawsze moge go odebrac to tez moja wina,, ze nie mamy
kasy - tez moja wina (choć on pracuje w 1 firmie, a ja ostatnio w 3 i
zarabaim sporo więcej od niego - choć oboje zarabiamy nie wiele) malo tego
dowiedzialam się że on już sie w życiu nazapierd.. i teraz bedzie odpoczywał,
a ja jestem od tego żeby zapieprzac na wszsytkie potrzeby.... poprostu rece
mi opadły - poryczalam się rano i pojechalam do pracy - on ma dzis na
poludnie wiec sobie lezal....
i co Wy na to
generalnie jest ok, ale czasem ma takie jazdy i nie wiem, co robic a moze
zostawic to wszystko w diably, rozejsc sie i zaczac od nowa.. a co z
dzieckiem?? nie mam juz sily....
poradzcie..
    • lena_zet Re: Zawsze winna 28.02.05, 09:15
      różnie to w życiu bywa, raz jest lepiej raz gorzej.
      • Gość: mala Re: Zawsze winna IP: *.ktm.net.pl 28.02.05, 09:23
        odpowiedź raczej żadna wiem że tak jest raz lepiej raz gorzej, ale wiesz jak to
        boli naprawdę się staram...chociaż wolalabym posiedziec w domku, albo pracować
        sobie w jednej firmie i nie zasuwac po 12-14 godzin na dobę... mysle czasem czy
        on poprostu nie stracil poczucia wlasnej wartosci i dlatego tak mnie upokarza..
        nie wiem, ale mam dość!! pewnie po jutrze mi przejdzie ale dziś mam doła
        • niedzwiedzica_sousie Re: Zawsze winna 28.02.05, 09:34
          spójrz na związek całościowo, nie przez pryzmat jednej kłótni!
          • mamba30 Re: Zawsze winna 28.02.05, 09:37
            Mamy syna. Jak składałam pozew miał 10 lat. On to rozumie, wie, że teraz jest
            lepiej, wie że zarówno matka, jak i ojciec bardzo go kochają. Przeprowadzałam z
            małym mnóstwo rozmów, traktowałam Go poważnie, jak partnera dfo rozmowy.
            Najważniejsze jest dla mnie, abyśmy z ex nie traktowali dziecka, jako karty
            przetargowej w naszych kłótniach. Nie buntuję syna przeciwko ex, on już teraz
            nie robi tego i jest OK. Teraz czuję, że jestem szczęśliwa.
          • Gość: mala Re: Zawsze winna IP: *.ktm.net.pl 28.02.05, 09:40
            powinnam zrobic bilans - jak robie go dzis to wszystko na nie!!! wiem, że
            zawsze jak jest źle to widzi się tylko tę stronę, ale dziś przegiąl - choć rano
            przyszedł się przytulic, a ja wybuchłam - po wczorajszym... no i od nowa cała
            jazda... dosłalo się i jemu od leni itp. i nie tylko ale ile można wysłuchiwać,
            że wszystko co źle to moja wina.... powiedział nawet że na mieszkanie się
            zgodził żeby mi nie robić przykrości, co za tupet.... w takich sprawach on nie
            chce mi robić przykrości!!! przykrości to może mi nie zrobic i kupić kwiatek na
            8 marca, ale nie decydować o mieszkaniu tym bardziej, że i tak mieszkaliśmy w
            jakiejś wynajętej ruderze... dziecko zaraz miało iśc do przedkszola i ktoś z
            nas musiałby zwolnić się z pracy by móc prowadzać i przyprowadzać je do
            domu... w domu zimno, droga zawiana - ale wg. niego tam było OK - owszem
            latem.... ach długobu opowiadać...
    • spazmus Re Bożeeeeeeeeee 28.02.05, 09:20
      uwarzaj bo zaraz ci powie że zepsułaś komputer i czyja będzie wina no czyja
      czyja czyja TWOJA WINA.
    • mamba30 Re: Zawsze winna 28.02.05, 09:25
      Moja droga, ja się rozeszłam po 11 latach małżeństwa, mój ex robił podobne
      jazdy i wiele, wiele innych. Teraz z perspektywy czasu mogę powiedzieć jedno -
      to była jedna z lepszych moich życiowych decyzji. Nikt nie zasługuje na to, aby
      go upokażać. A facet skoro nie daje sobie rady z problemami, niech może
      skorzysta z pomocy psychologa. Pozdrawiam.
      • Gość: mala Re: Zawsze winna IP: *.ktm.net.pl 28.02.05, 09:31
        myślisz że to byłoby dobre rozwiązanie?? boję sie...
        np. w ubieglym tygodniu było tak, że ja wracalam późno - obiadek ugotowany -
        ziemniaczki dopiero co odlane pranko zrobione - no życ nie umierać, a teraz
        poprostu szlag mnie trafia gdyby nie forum to poklelabym sobie jak szewc....
        on śmie mi mówić ze mogę wypier.... choć kredyt i mieszkanie sama zalatwiałam
        bo on " nia ma do tego głowy" jak sam mówił.. wiem, że dzieś tam jest tez
        trochę mojej w tym winy, tylko w którym momencie coś spieprzyłam - nie wiem...
        • mamba30 Re: Zawsze winna 28.02.05, 09:33
          Kobieto ocknij się. Skoro on potrafi się tak pięknie do Ciebie odzywać, to
          tylko patrzeć, jak zacznie Cię prać. Wiem co mówię, ponieważ sama to miałam w
          swoim chorym małżeństwie. Jak się raz przekroczy pewną granicę, to tylko
          niewielu udaje się powrócić.
      • Gość: mala Re: Zawsze winna IP: *.ktm.net.pl 28.02.05, 09:32
        mieliście dzieci?? co z nimi?? nie mają pretensji do Ciebie?? w jakim wieku
        były, kiedy się rzstawaliście??
        • spazmus Re: Zawsze winna 28.02.05, 09:35
          Daj sobie juz spokój no ty chyba tak na zarty nie nie ma takich zdesperowanych
          facetów jak twój mąż.
          • Gość: mala Re: Zawsze winna IP: *.ktm.net.pl 28.02.05, 09:45
            zdziwił/ła byś sie, ale są.... ale reszta mnie nie interesuje, interesuje mnie
            w tej chwili moje zycie, mój problem.
            Myślisz ze to rodzaj desperacji???
    • Gość: wiruska Re: Zawsze winna IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 28.02.05, 09:39
      To nie Twoja wina, nie daj sie wpędzić w poczucie winy. Tak robią tylko osoby
      słabe psychicznie, czują się lepiej gdy zrzucają odpowiedzialność z siebie.
      • Gość: mala Re: Zawsze winna IP: *.ktm.net.pl 28.02.05, 09:43
        wiem o tym, i zastanawiam się czy powinnam mu pomóc czy dać sobie spokój....
        napewno wkurza go ta sytuacja, ze to ja więcej zarabiam, ja więcej załatwiam,
        itp. ale przecież ktoś to musi robić....kiedyś był inny bardziej odważny, a
        teraz.. nie wiem co z nim....
        • sagis Re: Zawsze winna 28.02.05, 10:03
          A, może przestań tyle załatwiać i mniej pracuj. Przyjmij postawę podobną do
          niego, czyli wycofaj się trochę i niech on sam zacznie brać się więcej za
          wszystko. Może zobaczył, że jeśli on nie będzie czegoś robił, to Ty i tak to za
          niego zrobisz. Tak jest jemu dobrze, bo nie musi za bardzo wysilać się, a w
          razie czego odpowiedzialność też na Ciebie przerzuca.
          Zostaw jego w tym smrodzie, jeśli ta jemu dobrze. Zobaczysz, czy on zacznie
          brać się do roboty, a jak nie to wtedy jakieś inne kroki podejmiesz.
          Nie można ciągle z wiatrakami walczyć, bo widzisz, że Ty zamęczysz się, a jemu
          jest tak dobrze. Jeśli będzie miał pretensje, że czegoś nie zrobiłaś, to
          powiedź jemu, aby sam to zrobił.
          • Gość: mala Re: Zawsze winna IP: *.ktm.net.pl 28.02.05, 10:42
            metoda dobra tyle ze nie da się "spróbować" bo np. pracy dodatkowej nie
            zostawię na jakiś czas - jest praca - to pracuję... nie mogę tu
            poeksperymentować... płatności zostawić jemu??? i co? - jak opóźni się to
            zaraz problemy z bankiem....np. w przypadku kredytu mieszkaniowego.... może to
            byłoby jakieś wyjście ale jak znam życie to i tak sama to będę musiała załatwić
            i tylko więcej biegania będzie - a potem usłyszę że to przeciez moja wina bo
            zawsze ja to robiłam....chyba faktycznie sama się wpakowalam.. kur... niech to
            szlag!!!
            • sagis Re: Zawsze winna 28.02.05, 10:57
              Jeśli już coś jest na Ciebie, to niestety sama musisz tego przypilnować. Ale,
              nie bierz więcej niczego na siebie. Niech on głowi się, jak dać sobie z czymś
              radę. Jeśli będzie opóźniaj się w płatnościach, to zrób rozdzielność majątkową.
              Musisz myśleć o sobie i dziecku. Nie możesz za niego brać odpowiedzialności i
              za jego długi, bo przy jego postawie może Tobie narobić. Musi sam zadbać o
              siebie i rodzinę, jeśli jemu zależy na Was.
              Postaraj się w drobniejszych sprawach jego bardziej zaangażować.
              Nie jest taki zły, bo w zeszłym tygodniu, jak pisałaś, przygotowywał obiad,
              kiedy później z pracy wracałaś. Może jest trochę już zmęczony swoją sytuacją w
              pracy i czuje się trochę niedowartościowany. Dla mężczyzn ważne jest, jak im
              idzie w pracy i czy mają w niej sukcesy.

              Pozdrawiam Ciebie i dużo słońca życzę.
              • Gość: mala Re: Zawsze winna IP: *.ktm.net.pl 28.02.05, 11:10
                dzięki, masz rację, ale rozdzielności majątkowej nie mogę zrobić - mamy wspólny
                kredyt mieszkaniowy.. więc chyba trzebaby nie wiem - sprzedać mieszkanie??
                rozdzielnośc majątkowa - myślę że to jedna z tych decyzji ońcowych jak to
                mówię. długów chyba nie narobi bo jest oszczędny - zdaje sobie sprawę że slabo
                zarabia i stra się nie wydawać...
                myślę, że masz rację z tym że jest zmęczony calą sytuacją, jego rolą w naszym
                małżeństwie, ale teraz są takie czasy, kto ma szanse ten pracuje - nic na to
                nie poradzę, też nie chce gonić w tym wyścigu, ale czasem nie mam wyjścia....
                ostatnio niestety mial wypadek przez co poszło dużo kasy na remont samochodu -
                chyba to go zdołowalo, że z jego winy itp. - a ja go pocieszalam -i co mam z
                tego teraz?? może powinnam go porzadnie zjechać??? ale nie moglam jak mial łzy
                w oczach - a teraz tak mi sie odpłaca??? nie mogę sobie tego darować - jaka
                świnia z niego wychodzi...
    • margie Re: Zawsze winna 28.02.05, 10:51
      frustracja faceta wykancza. Oni tez maja PMS:)) wrzuc na luz i tyle.
    • squirrel9 Re: Zawsze winna 28.02.05, 14:20
      Nie słuchaj bredni typu "rzuć go bo na pewno zacznie cię bić". Nie rozwiązuje
      się w ten sposób problemów.
      Twój mąż na pewno jest słabszy od ciebie psychicznie i pewnie źle znosi
      nienajlepszą sytuację materialną,długi i jeszcze problemy (jakie by one nie
      były). Moim zdaniem to takie "wychowane", wynosi się z domu strach przed
      odpowiedzialnością. Ja mam trochę podobnego męża i bardzo podobnego szwagra. U
      nich w domu zawsze musiało się ustalić winnego i truć mu doopę przez wiele
      miesięcy i wypominać całe lata jakieś zaszłe "winy" w któych nawet nikt nie
      pamiętał (poza teściową) o co chodziło.
      Ja szybko zauważyłam,że mój mąż coś takiego robi-coś złego się dzieje (coś się
      zepsuło, czasem jedno,potem drugie), nagromadzą się stresy,coś się stało
      (choroba,wypadek,awaria) i mój mąż zaczyna szuakć winnego. Gdzie? Między nami.
      Ktoś musiał zawinić,winnego trzeba ustalić (nie on!!!) i kamień spada mu z
      serca.
      Mogę być winna bo akurat nie było mnie w domu jak rura pękła -to,że byłam w
      pracy nie usprawiedliwia mnie (w formie - która porządna kobieta tyle pracuje
      co ja).
      Mogę być winna bo sąsiad wycofując walnął w jego samochód bo ja akurat
      jeździłam w tym dniu i ja ostatnia z niego wysiadałam (w formie - jak się nie
      ma wyobraźni to się nie powinno jeździć - to niby o mnie).
      Przykłady mogłabym mnożyć. Człowiek w stresie chyba ponad jego wytrzymałość
      mówi brednie a potem żałuje. Pewnie byśmy się z mężem pozagryzali gdyby nie
      to,że mnie to LOTTTO. Po kilku takich wstawkach pytałam spokojnie czy ma zamiar
      porozmawiać czy ustalić winnego, czy razem rozwiązujemy problem czy już się
      rozwodzimy i oznaczamy winę do pozwu.Ze mną trudno raczej się kłócić. Jestem
      mocna psychicznie, jak sobie coś spieprzę to ponoszę za to odpowiedzialność i
      nie ogranicza to w żadenj sposób innych podejmowanych decyzji. A mój mąż ma
      opory,musi czuć za sobą moje wsparcie i to,że porażki bagatelizuję,że nie
      wypominam,że problemy rozwiązuję a nie przegaduję.
      Jestem za spokojnym załatwianiem sprawy - zdiagnozowałam twój problem,nie rób
      mi tego więcej bo ja też potrafię.Albo załatwiamy coś razem albo przeciw sobie.
      Jesteś mocniejsza i dasz radę.
      • Gość: mala Re: Zawsze winna IP: *.ktm.net.pl 01.03.05, 08:24
        dzięki, masz rację, tyle, ze nie zawsze da sie z nim tak porozmawiac, ale coz..
        wczoraj wrociłam do domu (wspominalam, ze on jedzie na poludnie do pracy) a tu
        obiadek, zakupki zrobione.. ale dalej sa jakby ciche dni - rozmawiamy "rządowo"
        choć widze ze mu przeszlo.. tylko mnie jakos nie moze przejsc... wariowal
        wczoraj z dzieckiem i widzialam kontem oka, ze zalu czas zerkal czy mnie to
        smieszy czy tez nie i czy zwracam na to uwage... zwaracalam oczywiscie ale to i
        tak nie zmienia faktu ze przegiol
        • Gość: Teresa Re: Zawsze winna IP: *.net-serwis.pl 01.03.05, 13:40
          dolacze sie do tych, co mowia, zebys nie podejmowala zadnych pochopnych krokow,
          typu rozstanie, separacja, rozwod
          ale tez jestem zdania, zebys sie TAK STRASZNIE NIE STARALA, nie byla taka
          samodzielna i bioraca wszystko na swoje barki
          odpusc, zdystansuj sie, zacznij mniej, niech on ma szanse sie poczuc potrzebny,
          a nawet w jakichs sprawach niezastapiony, nie jestes przeciez z zelaza i mozesz
          czuc sie "wykonczona", bezradna, przerzucaj, albo go wciagaj w rozne sprawy z
          usmiechem, bedzie mial mniej czasu na krytykowanie, bo latwiej jest krytykowac,
          niz dzialac prawda?
    • Gość: Gościówa Re: Zawsze winna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 14:18
      Cześć, czytam twój post i trochę się uśmiecham, bo jestem na świeżo po
      podobnych dylematach. Wiem że takie zachowanie męża boli Cię i nie widzisz już
      żadnych pozytywnych stron waszego związku. Ja też po kłótni mam pierwszą myśl -
      uciec, zostawić go w diabły , będę szczęśliwsza bez niegi i takie tam. Owszem ,
      może są takie sytuacje że faktycznie lepiej dać sobie spokój i zacząć wszystko
      od nowa samemu (lub z dzieckiem - choć to trudniejze). Ale po jakimś czasie
      złość odejdzie i zobaczysz że się ułoży. Warto jednak wykorzystać moment
      godzenia się na naprawdę szczerą rozmowe, jeśli się nadal kochacie to
      przetrwacie i wyjdziecie z tego silniejsi. U mnie tak było. Z Twojego opisu
      wysuwa mi się obraz taki :Mąż - trochę zakompleksiony, mało zarabia (a jeszcze
      mniej niż żona!!!), po jakimś wypadku. Może nie umie wyrazić swoich obaw, że
      czuje się głupio, że sobie nie radzi, że jest słabszy psychicznie. Jego
      zachowanie wg mnie wskazuje jego wołanie o rozmowę. Przełam się i pogadajcie,
      jemu napewno zależy (sama już to spostrzegłaś).
      Powodzenia
    • kleofas12 Zawsze winny tylko facet!!!! 01.03.05, 14:21
      jasne że zawsze winny facet! ona to tka bidulka, tylko szykanowana, wszyscdy
      faceci do się oczywiścien ie słuszni czepiaja. nawet jak sie puka na boku.. to
      kto winny? oczywiście znacie odpowiedź jej mąż!a nie ona! bo to on jej dobrze
      nie robił, miał za mało czasu itd itp. ona to taka niewinna ofiara męskich
      szowinistów!brrr
      • Gość: mala Re: Zawsze winny tylko facet!!!! IP: *.ktm.net.pl 02.03.05, 08:43
        tu akurat nie o "pukanie" na boku chodzi bo nie jestem z tych i on o tym wie..
        zresztą m.in. dlatego chciał być ze zmną - zresztą kurcze tak sobie myslę, że
        faceci naprawdę sa z innej planety - my rozmawiamy o konkretnych sprawach o ty
        z pukaniem wyjeżdzasz - chyba też masz takie jazdy???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja