Gość: mala
IP: *.ktm.net.pl
28.02.05, 09:06
Czy też macie czasami tak, że jak jest ok to jest ok, ale jak cos się wali to
zawsze wasza wina.. dziś dowiedzialam sie, że to że lupilismy mieszkanie na 3
pietrze i mojemu nie chce się chodzic po schodach i dlatego nie robi remontu
(rownież z braku kasy - ale to przemilczal) to moja wina, to że kupilismy
samochod i po 2 latach cos tam sie psuje to tez moja wina, ze dziecko chodzi
do przedszkola i nie zawsze moge go odebrac to tez moja wina,, ze nie mamy
kasy - tez moja wina (choć on pracuje w 1 firmie, a ja ostatnio w 3 i
zarabaim sporo więcej od niego - choć oboje zarabiamy nie wiele) malo tego
dowiedzialam się że on już sie w życiu nazapierd.. i teraz bedzie odpoczywał,
a ja jestem od tego żeby zapieprzac na wszsytkie potrzeby.... poprostu rece
mi opadły - poryczalam się rano i pojechalam do pracy - on ma dzis na
poludnie wiec sobie lezal....
i co Wy na to
generalnie jest ok, ale czasem ma takie jazdy i nie wiem, co robic a moze
zostawic to wszystko w diably, rozejsc sie i zaczac od nowa.. a co z
dzieckiem?? nie mam juz sily....
poradzcie..