Gość: wenus
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.03.05, 19:19
i tym razem nie chodzi mi o wygląd /przynajmniej nie tylko/. słowo "feminizm"
jest różnie rozumiane, dlatego od razu sprecyzuję o co mi chodzi. uważam, ze
walka o uprawnienie politycznie i społeczne już się dawno skończyła,
konieczność zrównania płac i dostępu kobiet do wysokich stanowisk jest
konieczna, ale chyba każdy człowiek rozsądny się z tym zgadza, nie trzeba do
tego przyklejać sobie etykietki feministki. i bynajmniej nie chodzi mi o to,
zeby odsetek kobiet zasiadających na wysokim stanowisku i otrzymujących
wysokie pensje zrównał się z odsetkiem męszczyzn spełniających te warunki,
chodzi o to, żeby mieli równe szanse.
ale do szału doprowadza mnie "feminizm" w powszechnym rozumieniu tego słowa.
między męszczyznami i kobietami są pewne różnice fizyczne i psychiczne /i
jedne i drugie z wielką zażyłością zacierane przez owe feministki/. kobiety
mają określone predyspozycje do wykonywania pewnych czynności, a męszczyźni
do innych. i niezależnie od tego jak kobiety głośno nie będą krzyczały, nie
będą prowadzić samochodów lepiej od męszczyzn, nie będą lepiej się sprawdzać
w określonych dziedzinach.
poza tym nie wiem czemu akurat ludziom walczącym o prawa kobiet przyszło
dźwigać krzyż przypisanych im opinii ludzi o wyzwolonych umysłach /czytaj:
amoralnych/. feministki to: wegetarianie, weganie itp, przyjaciółki
homoseksualistów, odrzucające wartości tradycyjne, religię, rodzinę. takie
nie-wiadomo-co. Czy panie feministki chciałyby, żeby ich mamy przez cały czas
stawiały swoją karierę na pierszym miejscu, a rodzinę gdzieś między wizytą u
fryzjera a walką przeciw producentom wyrobów skurzanych?
feministki nie przeszkadzałyby mi, gdyby nie ogłaszały swoich poglądów głosem
wszystkich kobiet, a przynajmniej tych inteligentnych, myślących,
nowoczesnych. jest wiele kobiet, które się z tym nie zgadzają, a w ten sposób
są zdominowane przez te babo-chłopy. myślę, ze ruch kobiecy, o tak ładnej
nazwie powinien podkreślać kobiecość, a nie męskość, jak to się dzieje.
8 marca to dzień kobiet, a nie dzień feministek. proponuję przeniesienie
manify na dzień chłopaka, datę można znaleść w którymś z poprzednich watków,
niadawno ktoś o tym pisał.
jak widzę feministki, to mam ochotę zostać cruellą de viel i matką polką w
jednym. mam nadzieję, ze rzeczywiście będą kontynułować swe kariery i
odpuszczą sobie wychowywanie dzieci, bo szkoda by było tych dzieci.