Dodaj do ulubionych

Dojrzale kobiety

09.03.05, 13:31
Mam zone i dziecko i do trzydziestki pare lat, ale od dluzszego czasu coraz
bardziej podobaja mi sie kobiety po 30-tce - dojrzale, piekne, z uroda, ktora
pozostaje w pamieci (nie jestem fanem typu urody lansowanego w TV - kobieta
musi miec cos w sobie co niektorzy kwituja slowem brzydka....). Zwlaszcza po
urodzeniu dziecka, zona stracila ochote na seks (sporadycznie co tydzien,
dwa) i krew burzy sie we mnie coraz bardziej.
Czy czesto spotykacie sie z takim "odzewem" ze strony mlodych mezczyzn ? Jak
zaczac taka znajomosc bo niekoniecznie to musi byc tylko sex. Jak nie zrazic
do siebie takiej osoby i gdzie poznac takie panie, ktore chetnie poznaja
kogos "innego". Jedno z takich miejsc dla mnie to knajpa na Siewnej przy
Malym Rynku w Krakowie (zapomniale nazwe), gdzie mozna usiasc przy wystawie
i ...popatrzec - bo jak tu zaczac ?
Obserwuj wątek
    • margie boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 13:33

      • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 13:39
        oj margie - jakie zycie mialas, ze piszesz takie slowa ? :)
        • trzydziecha1 Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 13:42
          Nie radzę. Zastanów sie dobrze, zanim pop... sz sobie zycie. Postaraj sie dać
          coś z siebie w zwiazku, w którym jesteś. W przeciwnym wypadku wróżę wam rychły
          rozwód (a doswiadczenia trochę mam, wiec uwierz mi). Jesli chwilowo wam sie nie
          ukłąda, nie znaczy to, ze nie da sie nic naprawić.
          • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 13:45
            Ja nie chce niszczyc zwiazku. Ale wiem, ze bede myslal o tym caly czas...Po
            prostu nie moge odepchnac od siebie tych mysli - taki romans musi sie zdarzyc
            wczesniej czy pozniej......
            • trzydziecha1 Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 13:47
              Zatem zepsujesz sobie związek ... prędzej czy później. A jeśli to wyjdzie na
              jaw i zona nie wybaczy?
              • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 14:51
                na tym polega glowny problem ludzi - nie mozemy sie powstrzymac. to po prostu
                siedzi w nas i nie ma szans zeby sie pozbyc dopoki sie nie sprobuje.
                konsekwencje wydaja sie odlegle.
                • trzydziecha1 Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 14:55
                  Nie wszyscy nie potrafią. Jesteśmy ludźmi, to upowaznia nie tylko do słabości,
                  ale też do samokontroli. Pomyśl o kosztach. Romans osłabi to co czujesz do żony
                  jeszcze bardziej, poczujesz do niej niechęć, zaczniesz wynajdywac tysiace jej
                  wad... Przestanie ci zależeć na wspólnym spędzaniu czasu i nie bedziesz
                  zastanawiał się, jak urozmaicić wasze zycie. Nie będzie ci to potrzebne.
                  Będziesz miał coraz mniej czasu dla niej i dziecka. W końcu ona zacznie mieć
                  pretensje, ty się odsuniesz... nawet nie zauwazysz, jak ona złoży wniosek
                  rozwodowy. będzie to dla ciebie szok, ale cóż...
                  • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:00
                    a czy wg ciebie nie jest mozliwe, ze taki romans potrwa krotko ? i tylko pomoze
                    to zwiazkowi. sporo slyszalem o takich "kuracjach". druga strona nawet nie musi
                    wiedziec. nigdy nie chcialem sie w 100% otworzyc przed zona - zawsze musi
                    zostac cos dla nas co bedziemy wspominac w milym pubie przy szklaneczce martini.
                    • Gość: trzydziecha1 Re: boski, nie nabiore sie:)) IP: 213.17.175.* 09.03.05, 15:03
                      Nienawidze dwulicowych facetów. Mojego M znienawidziłam za oszustwo... takie
                      właśnie, do opowiadania w pubie. Do rozwodu nie doszło tylko dlatego, że w porę
                      dostrzegł, co traci. Ale stracił całe moje zaufanie. i dużą część uczucia. To
                      nie to samo co kiedyś. Nie życzę ci tego. Te bzdury o "kuracji" - mit.
                      • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:07
                        no tak - zapomnialem, ze psychika kobiety dziala calkiem inaczej. moze to i
                        oszustwo, ale byc moze zona okaze sie tolerancyjna...glupoty pisze - moja
                        napoewno nie. ale watpie, zebym wytrzymal cale zycie bez chociazby malego
                        romansiku z inna osoba - coraz czesciej lapie sie na myslach, ze za szybko
                        wszystko sie toczy - slub, dziecko, mieszkanie - stabilizacja. brakuje mi
                        studenckiego szalenstwa i luzu zwlaszcza z wyjazdu sokratesa do holandii -
                        dzialo sie...
                        • Gość: trzydziecha1 Re: boski, nie nabiore sie:)) IP: 213.17.175.* 09.03.05, 15:10
                          Czasu nie da sie cofnąc. ja też wcześnie wyszłam za mąż i nie "wyszalałam się'.
                          Czy to ma oznaczac, ze teraz mam sobie pozwalać na romanse? Nie chcę zranic
                          mojego faceta i nie chcę go oszukiwać. Dlatego - cokolwiek marzy mi się - i tak
                          pozostanie w sferze marzeń. kropka.
                          • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:14
                            ale jak dlugo wytrzymasz ? bo do powstrzymania takich odczuc przy obecnym
                            rozwoju "duchowym" ludzi to trzeba niesamowitej dyscypliny wewnetrznej. moze
                            lepiej dac jej ujsc powoli a nie raz a z duzym "hukiem" typu po
                            imprezie.....spotkalam kolege ze studiow i odwiedzilismy jego m...moze lepiej
                            wyniesc z tego tez cos dla duszy - tego tez bym oczekiwal w duzym stopniu od
                            takich kobiet,
                            • trzydziecha1 Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:18
                              Poszłam w innym kierunku. "Odświeżamy" naszą miłosć, która kiedyś była bardzo
                              romantyczna i ognista, prztrwała dlugie rozstania i warta jest, aby ją
                              pielęgnować. Staramy się o nowe podniety, dobry wygląd dla siebie... róznie
                              bywa, ale ogólnie jest coraz lepiej.
                              • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:20
                                ale napisalas wczesniej, ze maz juz nigdy nie odzyska twojego zaufania - jak to
                                wszystko godzisz ?
                                • trzydziecha1 Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:22
                                  No właśnie telepie się od jednej skrajnosci w drugą.... jak wychodzi i nie ma
                                  go dłużej, myślę o najgorszym. Stale musi mnie zapewniać o uczuciach, bo
                                  inaczej jestem zdołowana itp. Jak się stara, wszystko jest OK. Jemu ten
                                  jego "romans" zapewne już bokiem wychodzi, takie schizy po tym mam.
                                  • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:36
                                    czyli twoj zwiazek tez jest na zakrecie bo inaczej tego nie widze. moja zona
                                    napewno reagowalaby podobnie. male spoznienie - ...... tak samo jak i umnie u
                                    was jest potrzebny wstrzas....dla mnie to bylby taki romans. i przekonuje sie
                                    do tego coraz bardziej patrzac na twoja osobe - odswiezanie zwiazku itp jest
                                    dobre od czasu do czasu - diabel ciagle czuwa.
                                    • Gość: trzydziecha1 Re: boski, nie nabiore sie:)) IP: 213.17.175.* 09.03.05, 15:37
                                      U mnie BYŁ wstrząs - taki romans właśnie. I tylko nam zaszkodził. Więc nie
                                      rozumiem twojej argumentacji.
                                      • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:43
                                        no moze nie do konca to ujalem jak trzeba- to chyba stad, ze ja jednak wierze
                                        w "catharsis" po takim romansie. czy twoj maz dlugo cie "oszukiwal" ?
                                        • trzydziecha1 Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:46
                                          Dokładnie nie wiem. Myślę, ze sama znajomość w sumie ciagnęła się ok. 2 lata.
                                          Nie było to nic powaznego, ale mnie bardzo uraziło. On nic nie mówił i nie
                                          powie.
                                          • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:52
                                            ale i tak dzielna jestes - to zabrzmi samolubnie, ale wyobrazenie, ze ktos ma w
                                            ramionach moja zone to strzal samobojczy dla zwiazku...i koniec... i wszystko
                                            od nowa
                                            • trzydziecha1 Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 16:02
                                              Widzisz... a jak ona sobie wyobrazi ciebie? może jej nie znasz do końca...
                                              Takie doświadczenie umacnia na kamień. Pozdr.
                                              • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 16:09
                                                i nigdy nie chcialem do konca poznac. kazdy musi zawsze zostawic cos dla
                                                siebie - takie male sekreciki.
                                              • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 16:34
                                                jestes jeszcze ?
        • margie Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 13:42
          mialam??? mam:)) a ty nie boski? jakos mi sie nie chce w to wierzyc:))
          • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 13:46
            a coz twoj maz (mezczyzna) robi, ze tak nas nie lubisz ?
            • margie Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 13:48
              a kto ci powiedzial, z enie lubie? Uwielbiam:)) sama jestem w zwiazku z duzo
              mlodszym mezczyzna:)) Tyle tylko, e tu mnie jeden taki od czci i wiary za to
              odsadzil:)) Stad moja reakcja:))
              • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 14:51
                to ten gosc pewnie jest z lpr'u czy cos takiego. dla mnie taki zwiazek jest
                pelen uroku. a ile latek macie ????
                • margie Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:23
                  ja mam 47, moj facet 23.....
                  • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:32
                    ufff to rzeczywiscie skok - dla mnie nie do przejscia... ale szczescie ludzi
                    jest najwazniejsze. czy ktores z was musialo zdzicienniec a drugie spowazniec ?
                    czy znajdujecie wspolny jezyk na innych "platformach"
                    • margie Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:42
                      :)) zadne:)) on jest dosc dojrzaly, a ja postrzelona:))
                      • honus Re: boski, nie nabiore sie:)) 09.03.05, 15:46
                        no tak - mozna i tak. w wieku 23 lat bylem dziecinny dosyc - zreszta pomimo 27
                        wygladam na 20, ale to chyba zaleta. a takiego postrzelenia to zycze sobie -
                        byle tylko nie zostac karykatura wlasnej osoby.
    • rachela180 Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 13:44
      Boski, masz liczną rodzinę
      • honus Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 13:46
        i... ?
        • rachela180 Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 13:47
          Nic. Mnożysz się jak skrytodomowe sześcionożne zwierzęta. Idę po Raida
          • honus Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 14:54
            ? co znaczy, ze sie mnoze ? mam tylko jeden nick
            • rachela180 Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 14:56
              Boski nie udawaj
              • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 14:58
                To nie boski, zbyt poprawny językowo.
                • honus Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:02
                  o co wam chodzi z tym boskim ?
                  • rachela180 Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:07
                    Już napisałam - nie udawaj
                    • honus Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:09
                      rozumiem, ze byl tu jakis gosc z nickiem boski i byc moze mial podobne temat -
                      zaraz namierze go po podpisach. nie bede przekonywal cie, ze to nie on - nie
                      widze sensu zabawy w kotka i myszke.
                    • honus Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:10
                      ktory to byl - boski czy bosky ?
                      • rachela180 Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:24
                        Dużo tego: boski.zawodowiec, boska-jakosc, nowa-jakosc, zakochany ect.
                        • honus Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:27
                          nie bede sie przekrzykiwal - moge byc dla was tym samym gosciem - nie ma
                          toznaczenia bo sama dyskusja z paroma osobami ciekawa jest. a wiesz moze skad
                          slowo honus ?
                          • rachela180 Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:41
                            Brzmi z łacińska. Nie wiem?
                            • honus Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:45
                              a ogladalas kiedys taki film - zolnierz w niebieskim mundurze czy cos
                              takiego ? - w oryginale "soldier blue"
                              www.imdb.com/title/tt0066390/
                              jedno z najwiekszych dziel jakie widzialem - dlugi czas identyfikowalem sie z
                              tym zolnierzem. mam ten film - bez napisow polskich.
                              • rachela180 Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:49
                                Niestety nie znam :(
                                • honus Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:51
                                  to wstyd :) a boskiego znasz i to w tylu odslonach
                                  • rachela180 Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:52
                                    Tak mnie zawstydziłeś, że schrupię jeszcze jedną czekoladkę.

                                    A nick Rachela180 wiesz skąd?
                                    • honus Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:53
                                      mam nadzieje, ze nie od 180 cm wzrostu bo ja mam 172 :) i nie lubie wysokich bab
                                      • rachela180 Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 15:54
                                        Mam 160 cm :)

                                        Rachela - bo Wesele
                                        180 - bo to mój ulubiony autobus
                                        • honus Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 16:08
                                          nie mialem szans :) agdzie taki autobus jezdzi bo z krakowa nie znam.
                                          • rachela180 Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 16:09
                                            W Warszawie, najmilszym z miast :)
                                            • honus Re: Dojrzale kobiety 09.03.05, 16:11
                                              :) nie bede polemizowal - nie lubi duzych miast - ze wsi jestem i wierze, ze
                                              wkrotce tam znowu wroce. ale na prawdziwa, zabita dechami wies, gdzie zycie
                                              plynie spokojnie i zycie sprawia mniej problemow.
    • jsolt jeszcze parę lat 09.03.05, 13:47
      nie łam się, żonka już będzie około trzydziestki, seksu jej się na pewno znowu
      zachce (bo w tym wieku to normalnie wulkan), wytrzymaj, dla dobra rodziny!!! :))
      • honus Re: jeszcze parę lat 09.03.05, 14:53
        tylko jak tu wytrzymac 3 lata ? mam 27 lat i jestem w pelni sil... i dlatego
        wlasnie zwracam uwage na takie kobiety bo mam wrazenie, ze ich zycie pozbawione
        wielu problemow (mieszkanie, praca itp) pozwala na wieksze zadbanie o siebie.
        • jsolt Re: jeszcze parę lat 09.03.05, 14:56
          problemy są przez całe życie, a w tym wieku im się bardziej chce:)))
          • honus Re: jeszcze parę lat 09.03.05, 15:03
            a skad to sie bierze ? czy chca nadal poczuc sie mlode i atrakcyjne i same
            wyzwalaja w sobie "fluidy" bo kolejne dziesiatki nie wplywaja raczej dobrze na
            psychike.
            • jsolt Re: jeszcze parę lat 09.03.05, 15:12
              kolejne dziesiątki wpływają idealnie - bo wreszcie kobieta wie, czego chce,
              również w sferze seksu, i wie jak zrobić żeby to dostać.
              poza tym chyba jakoś przeczysz sam sobie: 'bo chcą się poczuć młode i
              atrakcyjne', a w swoim poście przyznajesz że lecisz na 'trzydziestki'... czyli
              co, lecisz na stare i nieatrakcyjne?!?
              • honus Re: jeszcze parę lat 09.03.05, 15:17
                ale ja ich nie uwazam za stare czy brzydkie - zdanie odnosnie przyczyn to tylko
                moje domniemania. byc moze to o czym piszesz przyciaga mnie do nich. moja
                kategoria wiekowa to mieszkanie...slub...dziecko....studia....nudaaaaa slucham
                jak otepialy
                • jsolt Re: jeszcze parę lat 09.03.05, 15:21
                  wiesz co, w różnym wieku różnie bywa, teraz te kategorie troche się pomieszały.
                  Ja np. dziecko miałam w wieku lat 19, mieszkanie dopiero co kupiłam niedawno, a
                  do ołtarza to mnie nawet wołami nie zaciągneli jeszcze:)
                  Większość moich znajomych też przyjęło jakąś inną kolejność w życiu na
                  załatwianie takich "spraw", może dlatego u nas nie jest nudno:))
                  • honus Re: jeszcze parę lat 09.03.05, 15:26
                    u nas to masz na mysli siebie, mezczyzne i dziecko ? dla mnie slub nie byl
                    wiezieniem - zoan bardzo chciala i rodzina, ale nie zmienilo to nic w naszym
                    zyciu. malo religijny jestem wiec i aspekt psychologiczny nie ma duzego
                    znaczena odnosnie np zdrady.
                    • jsolt Re: jeszcze parę lat 09.03.05, 15:30
                      u nas - w sensie grona rodziny, znajomych, mężczyzna - owszem też.

                      w zasadzie to ci współczuję, trochę chora sytuacja, jakoś tak chyba przykro
                      wracać do domu do kogoś, kto cię nudzi i już wiesz, że ani ci nie jest
                      przyjemnie, anie się nie cieszysz, ani seksu fajnego nie będzie :((((
                      • honus Re: jeszcze parę lat 09.03.05, 15:34
                        no wlasnie i wierze, ze taki romans nie musi byc gwozdziem do trumny, ale
                        pozwoli mi na nowo spojrzec na zone i rozpoczac wszystko "od nowa", ale rozne
                        opinie tu spotykam - raczej brak polecania eksperymentow
                        • jsolt Re: jeszcze parę lat 09.03.05, 15:43
                          nie musi, ale może byc gwoździem.
                          jakiś czas temu romans mojego byłego (właśnie!) partnera zniszczył kompletnie
                          moją wielką miłość, nie udało się nic naprawić.
                          a może wystarczyłoby, żeby powiedział mi kiedyś: słuchaj, coś jest nie tak z
                          nami; mam takie i takie potrzeby; zróbmy coś bo jest nudno, szaro i
                          nieciekawie... może wystarczyłoby???
                          bynajmniej nie żałuję, ułożyłam sobie życie inaczej, i póki co jest
                          fantastycznie. chyba uczymy się na błędach.



                          honus napisał:

                          > no wlasnie i wierze, ze taki romans nie musi byc gwozdziem do trumny, ale
                          > pozwoli mi na nowo spojrzec na zone i rozpoczac wszystko "od nowa", ale rozne
                          > opinie tu spotykam - raczej brak polecania eksperymentow
                          • honus Re: jeszcze parę lat 09.03.05, 15:50
                            gdybym wiedzial, ze moja zona zareaguje tak jak ty po oswiadzceniu, ze sa
                            problemy to napewno bym sie otworzyl. ale ona jest bardziej konserwatywna -
                            czarne albo biale.....wierze w przeznaczenie - co sie stan ie to sie stanie.
                            napewno poznam jeszcze niejedna taka osobe i byc moze przetrzymam.....
    • Gość: z krakowa Na Grodzkiej jest klub gdzie stare biorą młodych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 15:41
      Dawniej ta dyskoteka słyneła z tego ze przychodzili starsi meżczyzni i młode
      dziewczyny teraz przekształciła sie i jest na odwrót stare biora młode dziwki
      męskie, wiec jesli wygladasz w miare to moze jeszcze coś zarobisz.
      • honus Re: Na Grodzkiej jest klub gdzie stare biorą młod 09.03.05, 15:42
        sio szkodniku o malej wrazliwosci umyslowej. a dolce vita to jest rzeczywiscie
        klub dla MESKICH dziwek - mi chodzi o cos wiecej niz jedno bzykanko za stowke.
        • Gość: z krakowa Re: Na Grodzkiej jest klub gdzie stare biorą młod IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 15:46
          Ale oficjalnie jest to zwykła dyskoteka idąca za trendem w którym młodzi
          mężczyzni szukają starszych partnerek i każdy kto odwiedza ten klub twierdzi ze
          szuka miłosci. Prawdy nie oszukasz w takich przypadkach w dziewiędziesięciu
          dziewięciu procentach chodzi albo o seks za pieniadze albo o wyłudzenie kasy od
          starszej pani. No chyba ze ty szukasz jakiejs góra 2-3 lata starszej?

          ps. i bardzo bym prosił bez szkodników z łaski swojej.
          • honus Re: Na Grodzkiej jest klub gdzie stare biorą młod 09.03.05, 15:48
            a jak inaczej - zaczales z grubej rury - poczytaj pare moich postow. gdybym
            chcial starszej (po 40-tce) i na noc to wiem jak tam trafic.
            • Gość: z krakowa Re: Na Grodzkiej jest klub gdzie stare biorą młod IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 15:49
              Nie napisałes w pierwszej wypowiedzi ile ona ma miec lat wiec co sie dziwisz?
              • honus Re: Na Grodzkiej jest klub gdzie stare biorą młod 09.03.05, 15:51
                po 30-tce - do 40-tki bo wtedy tez roznice w "podejsciu do zycia" robia sie
                zbyt duze
                • Gość: z krakowa Re: Na Grodzkiej jest klub gdzie stare biorą młod IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 15:54
                  U to kiepskie forum tutejsze panie takich nie lubią co im przeszkadza różnica
                  wieksza niz 10 lat i uważają ich za niedojrzałych idiotów co często tu można
                  przeczytać.
                  • honus Re: Na Grodzkiej jest klub gdzie stare biorą młod 09.03.05, 15:57
                    znasz lepsze ?
                    • Gość: z krakowa Re: Na Grodzkiej jest klub gdzie stare biorą młod IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 16:01
                      Może gdzieś na forach prywatnych, nie wiem bo sam nie szukam.
                      • honus Re: Na Grodzkiej jest klub gdzie stare biorą młod 09.03.05, 16:10
                        tez nie bede bo na forum takiej kobiety nie poznam... wole online
        • madeleine7 Re: Zastanów sie 09.03.05, 15:55
          Powiem Ci - przykro jak sie coś takiego czyta.Wygląda na to, ze mimo 27 lat i
          erudycji na poziomie, jesteś jeszcze bardzo niedojrzały.Nie rozumiesz co to
          dobro drugiego człowieka, związek, małżeństwo, odpowiedzialność itp.To, że w
          związku jest źle, nudno, nieciekawie, bez seksu to wina OBU stron.Kobietom po
          urodzeniu dziecka jest trudno, bo opada poziom hormonów odpowiedzialny za
          podniecenie a wzrasta poziom tych odpowiedzialnych za opiekę nad
          dzieckiem.Trudno jest wtedy i jej i jej partnerowi wzbudzić pożądanie i
          zainteresowanie innymi rzeczami.Na to trzeba chęci i starań, dużo starań. Ale
          Ty jak widze wolisz pójść na łatwiznę, spotkac lalę w barze, zabawić sie i z
          miną zwycięzcy wracać do domu.Owszem, chwilowa euforia wzbudzi w Tobie poczucie
          dobrze podjętej decyzji.Ale zareczam Ci, minie 2, 3 lata, dziecko podrośnie,
          żona zacznie inaczej postrzegać świat, zacznie być miło i wtedy wróci to do
          Ciebie jak bumerang. Nie da Ci spokojnie żyć.Świadomość tego, że dostawałeś od
          niej same dobre rzeczy a sam sprawiłeś jej taki zawód bedzie Cię zjadać od
          środka latami.
          Przekalkuluj za i przeciw, zastanów sie co TY mozesz zrobić dla tego związku,
          by było lepiej.Zainteresuj sie żoną, jej potrzebami, problemami,
          rozterkami.Zrób jej prezent, zabierz do teatru, zobaczysz, z czasem i ona sie
          zmieni.
          Postaraj sie zanim wybierzesz z pozoru najłatwiejsze wyjście.
          Pozdrawiam,
          M.
          • honus Re: Zastanów sie 09.03.05, 16:06
            to nie tak - to ze jestem niedojrzaly do sytuacji to wiem. ale nie chce jednego
            szybkiego co nieco tylko romansu, ktory da nam tez sporo w sferze duchowej.
            • madeleine7 Re: Zastanów sie 09.03.05, 16:14
              Komu da? Bo twojej żonie chyba nie.
              Zrozum, to nie jest tak, ze coś sie w Tobie wypaliło a romans to zmieni.Obawiam
              się, że wręcz przeciwnie.
              Słuchaj, przysięgałes zonie na dobre i na złe.Teraz jest właśnie to złe.I
              musisz jej i sobie pomóc.Bądź odpowiedzialny a nie chowaj głowy w inną spódnice.
              Poza tym wydaje mi sie, ze troche przesadzasz. Takie stany to maja faceci po
              40, po 15 latach małżeństwa.
              Pomyśl też o tej drugiej stronie.O tej ewentualnej pannie, z która chcesz miec
              ten duchowy romans.Kobiety, nawet jeśli mówią, ze to tylko nic nie znaczący
              romans, zawsze angażują sie emocjonalnie i zawsze cierpią.Pomyśl o tym.
              • honus Re: Zastanów sie 09.03.05, 16:17
                moze i ja bede cierpial...bo napewno zaangazuje sie emocjonalnie. niestety nie
                widze innego lekarstwa jak taki zwiazek. czlowiek marna istota jest - miotaja
                nim zadze i tylko ogromna dyscyplina wewnetrzna pomoze - ale ja nie wiem czy
                podolam. jak sie bierze slub to wzystko jest piekne - zycie weryfikuje
                to....dzien jak co dzien.
    • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 08:17
      a co dzisiaj powiecie drogie panie na ten temat ?
      • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 08:28
        No właśnie. podjąłęś juz decyzję, tyo chyba nie ma o czym dyskutowac.
        • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 08:29
          dyskusja z toba byla najciekawsza ... moze podejmiesz inny temat - pracy nie
          mam za wiele wiec mozna pogadac
          • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 08:31
            ja musze sie brać za robotę :(
            Nie wie, czy przez wczorajszą dyskusje, ale dzisiaj mi sie sniło... że zdradzam
            meża. to dopiero!
            • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 08:33
              no widzisz - wczesniej czy pozniej....
              • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 08:37
                To był tylko sen i nawet w tym śnie zanim naprawdę go zdradziłam, to do niego
                wróciłam :) Ja jestem nieuleczalny przypadek zakochanej kobiety.
                • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 08:39
                  ale coz to za milosc - ciagle bedziesz miec przed oczami jego zdrade. sama
                  pisalas, ze nie jestes w stanie pozbyc sie fobii zwiazanej ze zdrada. chyba
                  rano masz dobry humor :) - ja bym jeszcze polezal...
                  • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 08:45
                    ba! wstałam o 6.20, i nie powiem pospałabym chetnie...ale ja tak mam, nic nie
                    działa na mnie lepiej niz poranna rutyna: godzina w łazience (!) staranne
                    ubranie, poczucie że wyglądam fajnie, Polityka w tramwaju, kawa z ciastkiem
                    przy biurku - codziennie ciesze sie, ze nie mam wiekszych problemów ze zdrowiem
                    czy pracą. Zastanawiam sie, czy nadejdą dni, gdy będę obecny czas wspominać z
                    tęsknotą czy co gorsza - z żalem.
                    • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 08:58
                      godzina w lazience....ciesze sie, ze nie jestem kobieta. a jakie zmiany moga
                      nastapic ? - praca niepewna ? a moze jednak ktos na boku sie pojawia...
                      • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:02
                        w perspektywie powiedzmy - 10-15 lat zawsze zachodza jakies zmiany. W moim
                        obecnym miejscu pracy pracuję już 8 lat, wiec jest większe prawdopodobieństwo,
                        ze coś nastapi, ale może nie?
                        • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:03
                          moze awans. a jak wogole sie mieszka...no wlasnie, gdzie ty mieszkasz ?
                          • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:13
                            Awans nie wchodzi w grę, miszkam całkiem fajnie, tylko do wiosny i ciepła
                            tęsknię...nawet w Warszawie.
                            • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:23
                              szkoda, ze nie w kraku :) - namawialbym do zlego...a co z awansem - brak
                              plecow ? straszne to wszystko. zona szuka po matematyce pracy juz pol roku -
                              mozliwe, ze bedzie dojezdzac...na slask :)
                              • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:28
                                nie, po prostu nie zalezy mi w tej chwili na awansie, mam prace umożliwiającą
                                mi dorabianie w ramach działalności gosp. w tej chwili na tym wychodzę
                                najlepiej, a i czasu dla dziecka mam sporo. Nawet gdybym mieszkała w Kraku, nie
                                dałbyś rady :))
                                • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:32
                                  to mile - chyba coraz wiecej ludzi ma gdzies kariere i woli miec wiecej
                                  swietego spokoju. po obserwacji i czytaniu zycia tzw. yuppies zdecydowanie tacy
                                  ludzie mi nie imponuja - zakrawaja na bezmyslne malpy chcace zaspokoic wlasne
                                  ego i moc popisywac sie zabaweczkami.
                                  • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:42
                                    Na codzień widuję tutaj kilka ambitnych, pieknych, samotnych trzydziestek,
                                    pracują do późnych godzin...a ja się ciesze że w to nie wpadłąm. Zobaczymy, jak
                                    będzie za parę lat, jak dziecko podrośnie.
                                    • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:43
                                      daj mi na nie namiar :)
                                      • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:44
                                        Nie polecam... chyba ze lubisz modliszki :PP
                                        • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:48
                                          az takie zarloczne ? moze w koncu damsie wodzic kobiecie za nos - ciekawe co z
                                          tego wyjdzie ?
                                          • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:54
                                            Zapewne dałbyś się wodzić spokojnie niejednej babce za nos.... nawet o tym nie
                                            wiesz :PP
                                            • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:03
                                              jakby robila to z glowa i nie przekraczala pewnych granic - czemu nie. nawet w
                                              lozku moglbym w "sufit" popatrzec :)
                                              • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:34
                                                Phi! NAWET??? Łaskawca!
                                                • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:37
                                                  a co :)
                                • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:35
                                  a co dania rady... nie mow hop :)) a tak naprawde to szybko bym sie nie poddal -
                                  mala kawka w milym barze juz bylaby dla mnie wystarczajacym sukcesem. tez nie
                                  chce niszczyc niczyjej rodziny. na szczescie to pokolenie pelen singli jest :)
                                  • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:43
                                    Ja jestem okropnie nieśmiała, nie namówiłbyś mnie nawet na kawę.
                                    • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:45
                                      chyba zartujesz - co ma jedno do drugiego :)poza tym niesmialosc przyciaga
                                      samcow....a tak powaznie - nie wierze ci, bo jzu sam fakt, ze masz meza
                                      stanowi, ze jestes w stanie przezwyciezyc takie stany. wystarczy jeden raz
                                      wiecej i juz pijemy razem kawke :)
                                      • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:53
                                        No ale w moim meżu ja sie zakochałam na zabój... i tylko dlatego, ze nie
                                        umiałam tego ukryć, on sie zakochał we mnie. T taki typ, co potrzebuje
                                        uwielbienia :))
                                        A poznaliśmy się TYLKO dlatego, ze akurat byłąm z koleżanką i jak jego kumpel
                                        zapytał czy może nam coś postawić, ja warknęłam że nie, a koleżanka "A ja bym
                                        się czegoś napiła!"tylko dlatego poznałam swojego meża, ze byłam w kawiarni z
                                        koleżanką!
                                        • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:56
                                          to mile. ja poznalem zone, dzieki przypadkowi rowniez. wracalismy z imprezy
                                          studenckiej z kolega i w oddali stala grupa osob i poznal swojego kolege.
                                          podeszlismy a tam jeszcze jakies dziewczyny...itd
                                          czy mam rozumiec, ze net dla ciebie to takie miejsce, gdzie jestes calkiem inna
                                          osoba niz w rzeczywistosci ? bo tutaj nie wydajesz sie cichutka, skromna osoba.
                                          mowiac krotkio - ANONIMOWOSC dziala na ludzi jak pewien lek na dr. jeckyll'a :)
                                          • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:58
                                            oczywiście. net to net. Real to real..., anonimowość niekrórym daje mozność
                                            wyłądowania frustracji, a innym odkrycie swojego innego ja.
                                            • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:59
                                              a ktora opcja pasuje do ciebie ?
                                              • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:01
                                                Ja nie jestem sfrustrowana, nie jestem agresywna przecież. mam mało przyjaciół
                                                w realu, tutaj mam sympatycznych znajomych, z którymi fajnie pogadać.
                                                • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:04
                                                  nie twierdzilem, ze taka jestes :) nie masz ochoty spotkac sie z niektorymi
                                                  znajomymi i pogadac o np. babskich sprawach ?
                                                  • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:06
                                                    mam ochotę, ale nie mam czasu. jestem "zblokowana" opiekunką, która musi wyjśc
                                                    o określonej godzinie.
                                                  • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:07
                                                    a weekendy ?
                                                  • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:11
                                                    Wolę pobyć z dzieckiem i z mężem, on często pracuje właśnie albo w sobotę albo
                                                    w niedzielę. A ze obie babcie daleko.... Okazje do wyjscia mamy b. żadkie. Ale
                                                    nie cierpie z tego powodu. Życie toczy sie spokojnie, i chyba - Kołakowski to
                                                    był? To jest właśnie szczęście? Nic żłego się nie dzieje, szczęśliwy jest brak
                                                    nieszczęść?
                                                  • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:16
                                                    pozorny spokoj. jak sie rzeczywiscie cos wydarzy to brak przygotowania. poza
                                                    tym nie chcesz chyba do konca zycia spedzac wyszstkich weekendow tak samo ?
                                                  • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:19
                                                    nie, wiosną, latem, jesienią, wyjeźdzamy, czasami na spacery, rowery itp. A co
                                                    wy z żoną porabiacie? I ile ma Twoje dziecko?
                                                  • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:23
                                                    wlasnie sie wprowadzilismy wiec ostatnie tygodnie to koszmar....praca, uczelnia
                                                    i mieszkanie. a dziecko pare miesiecy wiec ciagle nas zajmuje - czasu jakos na
                                                    nic - czekamy az podrosnie i odklurzymy pare rzeczy....ale planow podroznych
                                                    moc...
                                                  • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:34
                                                    Urządzanie mieszkania to frajda przecież! Wiesz co, skoro maluszek ma kilka
                                                    miesięcy, to ja sie nie dziwię, ze przechodzicie kryzys. Moj mąż zgłupiał
                                                    dokładnie w tym samym czasie. To jest okropne, że w czasie gdy kobieta jest
                                                    najbardziej bezbronna (tj. nieuzbrojona w talię osy, pełen makijaż, bieliznę
                                                    Trumpha i szpilki), bo wymaga tego od niej sytuacja - opieka nad wspólnym
                                                    przecież dzieckiem, karmienie piersia *dla wielu facetów obrzydliwe), i wtedy
                                                    właśnie facet ogląda sie za innymi. To jest cholernie nie fair.
                                                  • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:36
                                                    :) byc moze masz racje, ale dlugo to potrwa. ja jestem mlody i jak zona nie
                                                    zajmuje czasu to dochodza do glosu ukryte zadze..no i mam problem. a mnie
                                                    karmienie piersia nie brzydzilo bo zona nie karmila. odciagala :)
                                                  • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:40
                                                    Why nie karmiła???? Bidna strasznie sie namęczyła z tym odciąganiem. ja tylko
                                                    jak poszłam do pracy to się tak wspomagałam. Pogadaj z żoną... to dobra rada.
                                                    Moze ona czake włąśnie na to. Ja tez czekałam...
                                                  • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:42
                                                    bo nie bylo mleczka pare dni i juz nie chciala mala ssac. ale juz tylko
                                                    buteleczka i zupki ze sloiczkow.
                                                  • trzydziecha1 Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:48
                                                    POgadaj z żoną, radze ci. A teraz biorę sie za pracę. Pozdr.
                                                  • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:50
                                                    oui madame
    • kobieta_na_pasach Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:29
      a ty oczywiscie wierzysz w to, co pisza w ksiazkach seksuolodzy, ze im kobieta
      starsza, tym bardziej napalona. ha,ha!
      • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:30
        a czemu ma byc napalona ? nie szukam takiej. nie oczekuje seksu 10 razy
        dziennie (zreszta lata juz nie te). slabo posty czytalas - chcialbym tutaj tez
        sporo na rozwoju "umyslowym" zyskac
        • kobieta_na_pasach Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 09:59
          honus napisał:

          > a czemu ma byc napalona ? nie szukam takiej. nie oczekuje seksu 10 razy
          > dziennie (zreszta lata juz nie te). slabo posty czytalas - chcialbym tutaj
          tez sporo na rozwoju "umyslowym" zyskac

          nie czytalam innych postow, bo mi sie nie chce. poza tym rozmawiasz caly czas
          tylko z dwiema lub trzema osobami, a taki dialog musi byc nudny (dla mnie).
          nie mialam na mysli seksu 10 razy dziennie tylko np. codziennie. taki tempo
          wytrzymuja pewnie panie, ktore sie tego utzrymuja, a nie kobieta ktora ma na
          glowie dom i moze jeszcze prace. piszac, ze juz "lata nie te" chyba zartowales
          (albo wczesnie zaczales).
          a co do "rozwoju umyslowego". nic tak nie robi dobrze na intelekt , jak rozmowy
          z wlasna zona. chyba, ze ma sie ciagotki do innych kobiet.
          • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:00
            no wlasnie - ma sie ciagotki...poza tym nie przerwe tamtych rozmow - sa wbrew
            pozorom ciekawe. a co ty masz jeszcze do powiedzenia na ten temat. moze jestes
            taka pania i juz ktos mlodszy zerkal na ciebie "inaczej" ?
            • kobieta_na_pasach Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:12
              honus napisał:

              > no wlasnie - ma sie ciagotki...poza tym nie przerwe tamtych rozmow - sa wbrew
              > pozorom ciekawe. a co ty masz jeszcze do powiedzenia na ten temat. moze
              jestes taka pania i juz ktos mlodszy zerkal na ciebie "inaczej" ?


              jaka pania? jestem kobieta bardziej dojrzala, niz te, ktore masz na mysli i z
              ktorymi wlasnie rozmawiasz. nie wiem, czy zerkaja na mnie mlodsi, bo ja sie im
              nie przygladam. mam wazniejsze sprawy na glowie.
              • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:14
                a moze nosek w dol i rozgladnac sie dookola :) po paru zdaniach wygladasz na
                zadufana osobke - moze jakis kierownik "mobbujacy" poddanych. :)
                • kobieta_na_pasach Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:24
                  honus napisał:

                  > a moze nosek w dol i rozgladnac sie dookola :) po paru zdaniach wygladasz na
                  > zadufana osobke - moze jakis kierownik "mobbujacy" poddanych. :)



                  no tak. jesli sadzi sie ludzi po kilku zdaniach, to nie pozostaje mi nic
                  innego, jak sie oddalic. aczkolwiek, ja tez juz sobie troszke wyrobilm zdanie o
                  tobie. nawet gdybys nie wspomnial o swoim wieku i tak domyslilabym sie , ze
                  jestes jeszcze bardzo mlody i niedojrzaly. dlatego tak podobaja ci sie starsze
                  kobiety. ale nikt za ciebie nie bedzie rozwiazywal problemow i zyl. nawet
                  starsz od ciebie partnerka. po jakims czasie zmeczy ja to.
                  • honus Re: Dojrzale kobiety 10.03.05, 10:38
                    moze masz i racje, ale ja teznie chce dlugiego zwiazku..miesiac, dwa
    • Gość: jewelka Krakow IP: *.nck.krakow.pl / *.nck.krakow.pl 11.03.05, 14:48
      Ermitaz, badz warszawianka , badz dolce vita i cos jeszcze bylo na ul, św Jana
      Pzodrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka