Dodaj do ulubionych

Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami?

IP: *.chello.pl 09.03.05, 13:37
Hej dziewczyny, co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? Maja szanse
przetrwania? A jesli chodzi o kogos z bardzo daleka, np. Azji?
Obserwuj wątek
    • trzydziecha1 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 09.03.05, 13:52
      Sceptycznie podchodzę. Ale ja całe życie ostrożna byłam :P
      • dr.rocco Najlepsi sa arabusy,przyj...ci taki i odrazu 10.03.05, 23:41
        bedziesz wiedziec , ze masz faceta :)
        • agnieszka_ka Moj maz jest Francuzem 17.08.05, 22:57
          Moj maz jest Francuzem i uklada nam sie super!
          Przed nim mialam chlopakow Wlochow (hehehe, nie zebym uciekala od Polakow,
          studiowalam italianistyke, i jakos tak mi sie zawsze obcokrajowcy nawijali) i
          tez zawsze bylo fajnie.
          Zreszta uwazam ze to czy bedzie sie ukladalo czy nie, to zalezy od charakteru
          kazdej poszczegolnej osoby, ale obcokrajowiec to zawsze to jakis dodatkowy
          kolor w zyciu :)
          • dommage Re: Moj maz jest Francuzem 18.08.05, 10:13
            Chodziłam z chłopakiem, który jest Francuzem i powiem szczerze, ze było super.
            Później życie tak sie potoczyło, ze nie jesteśmy razem(z mojej winy), ale
            bardzo miło wspominam ten epizod.......Zresztą miłość jest ślepa i to chyba nie
            ma dla niej aż takiego znaczenia. Chociaż faktem jest, ze związek taki wymaga
            dużej pracy, bo inna kultura, inne poglądy.......
            Powodzenia!
            • heureka7 Re: Moj chlopk jest Francuzem 18.08.05, 15:37
              mieszkamy razem od 7 miesiecy i nie widze jakichs ogromnych przeszkod i roznic
              kulturowych do pokonania ;) no, czasem mam klopoty z tym, by "odpowiednie dac
              rzeczy slowo" po francusku ;)
              • agnieszka_ka :) 18.08.05, 18:31
                Hej, szczesliwe "posiadaczki" Francuzow, powiedzcie, co sadzicie o francuskiej
                kuchni? tylko szczerze
    • Gość: _mmm_ Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.chello.pl 09.03.05, 13:55
      No wlasnie, a ja juz jestem ponad pol roku z obcokrajowcem, roznica kulturowa
      chyba sie troche zatarla, ale z tego wzgledu ze obydwoje nie mieszkamy w swoich
      kulturach! Chyba teraz juz nie moglabym byc z polakiem...
      • Gość: MM Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 22:07
        Dlaczego?
    • Gość: ajalam Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.dep.no / *.dep.no 09.03.05, 15:20
      Znam pare takich zwiazkow i niestety wszystkie trzeszcza w szwach.
      • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 09.03.05, 15:39
        Wg psychologów takie związki preferuja osoby, które maja problem z bliskością i
        emocjami.Wolą zwiazki powierzchowne, takie na pół gwizdka.Jak patrze na swoje
        znajome, co mają mężów obcokrajowców to teoria pasuje jak ulał.
        • Gość: Marchewka Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.url.equinox.local / 212.85.1.* 09.03.05, 16:47
          Madeleine-nie zgadzam sie.Uogolniasz.
          Ja jestem juz 3 lata z Anglikiem i jestesmy bardzo blisko,a nie na pol gwizdka.
          Po prostu sie w sobie zakochalismy,bez myslenia ,ja Polka ,on Anglik...
          • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 09.03.05, 16:54
            Marchewka, nie jesteś w stanie stwierdzić tego obiektywnie, bo każdy myśli, że
            angażuje się najmocniej jak może.Nie masz punktu odniesienia.
            Nie myśl, że zamierzam krytykować Twój związek, absolutnie nie.Możliwe, że
            jesteś tym wyjątkiem, który potwierdza teorię.Mam po prostu wielu znajomych
            psychologów, tych co prowadza terapię i tych co szkolą a przy okazji poznaja
            setki ludzi. Tak twierdzą i ja za nimi powtarzam bo też to obserwuję.Pół biedy,
            jeśli język komunikacji to ojczysty jednego z małżonków.Ale jeśli nie to nie da
            się do końca powiedzieć drugiej osobie wszystkiego.Ja czasem we własnym języku
            mam problemy z komunikacją z ukochanym...
            • Gość: Marchewka Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.url.equinox.local / 212.85.1.* 09.03.05, 17:03
              Racja,co do jezyka. Skonczylam anglistyke,wiec komunikujemy sie po angielsku.
              To prawda,ze czasem nie potrafie przetlumaczyc zartu,bo jest nieprzetlumaczalny
              albo nie moge porozmawiac na jakis temat (np,rzeczy zwiazane z polska strona
              artystyczna),ale korzysci sa daleko bardziej znaczace (zabrzmialo bardzo
              racjonalnie)
              • mari_paz Re: Życzę wszystkiego naj....ale sorry 09.03.05, 20:00
                nigdy zadnemu obcokrajowcowi nie przekażesz w 100% to, co czujesz. Jak
                stwierdziła przedmówczyni: róznice kulturowe, sposób pojmowania pewnych spraw
                zyciowych ...predzej czy póxniej wyjdzie w praniu albo będziecie zwiazkiem "na
                walizkach"....
                • Gość: hmmm Re: Życzę wszystkiego naj....ale sorry IP: 5.6.1D* / 62.225.112.* 17.03.05, 13:11
                  ja sie z moim Slowakiem w 100% dogaduje;)
                  • popularess Re: Życzę wszystkiego naj....ale sorry 15.07.05, 06:50
                    ja ze swoim Wlochem rowniez:]]]]
                • sylws Re: Życzę wszystkiego naj....ale sorry 18.08.05, 02:59
                  Nie zgadzam sie z toba. Moj maz jest Amerykaninem i jestesmy bardzo szczesliwi.
                  Poznalismy sie w Europie, mieszkamy w USA i szczerze mowiac, nasz zwiazek jest
                  wraz z mijajacym czasem coraz lepszy, bardziej harmonijny. Sa oczywiscie
                  roznice kulturowe, ale oboje szanujemy nasze pochodzenie i kulture i odkrywamy
                  coraz to nowe "lady" kulturowe. Ale takie roznice znajdziemy rowniez w
                  zwiazkach np. polsko-polskich, czy amerykansko-amerykanskich, czyz nie tak? Wiec
                  prosze nie uogolniac, bo nie wszystkie zwiazki miedzynarodowe rozpadaja sie.
                  Pozdrawiam ze slonecznego DC.
            • tora99 Re:do madeleine7 12.03.05, 04:36

              Ja czasem we własnym języku
              > mam problemy z komunikacją z ukochanym...


              nic dziwnego.. jezyk kobiety i mezczyzny rozni sie nieco, tak jak i sposob
              wyrazania emcji i gwarantuje ci nie ma to nic wspolnego z tym czy artner jest
              polakiem, czy obcokrajowcem.

              i to wlasnie prawda udokumentowana i opisana w literaturze psychologicznej.
              (chociazby ogolnieznana pozycja "plec mozgu" czy "koobiety sa z wenus, a
              mezczyzni z marsa")
              • in_somnia Re:do madeleine7 13.08.05, 15:00
                Moje ostatnie trzy związki to związki z obcokrajowcami. Najpierw byłam z
                Frnacuzem, potem z Grekiem, a teraz padło na Turka. Po prostu wiele podróżuję,a
                mój typ faceta to facet o południowej urodzie i temperamecie. Niestety dwa
                pierwsze związki nie przetrwały próby czasu, odległości i barier jakie stanowiły
                dla nas różna kultura i język. Nie żałuję jednak, bo przyjaźń pozostała i zawsze
                ma gdzie wyjechać na wakacje i nie martwić się o noclegi i nie znajomość kraju,
                czy okolicy. Warto było coś takiego przeżyć.
            • agnieszka_ka Do Madeleine 17.08.05, 23:04
              Ja nie mam problemow z komunikowaniem uczuc mojemu mezowi. Co prawda rozmawiamy
              w jego ojczystym jezyku (francuskim) a nie w moim, ale jakos nigdy nie
              stanowilo to dla mnie bariery. Komunikacje mamy znakomita!
              Przyznam jednak, ze spuszczona glowa, ze widze w twojej teorii z zakresu
              psychologii cos co mogloby do mnie pasowac. Otoz zawsze uwazalam ze w oczach
              Polakow jestem nieatrakcyjna, nieciekawa, zwyczajna, przecietna. A w oczach
              obcokrajowcow zawsze mialam to "cos" wiecej, jakis egzotyczny element, nie
              potrafie okreslic jaki. Mozliwe ze chodzilo tylko o to ze mowie ze smiesznym
              akcentem, nie wiem. Ale dzialalo. Za granica sie podobalam a w Polsce nie.
              Z tymze nigdy nie robilam sobie akurat z tego problemu, to tylko takie
              spostrzezenie, na potrzeby forum :))
        • Gość: Kinga K. Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 17:17
          Cos w tym moze byc, ja tak mam. Ale mi z tym dobrze.
        • martaji Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 09.03.05, 19:48


          niestety sa masy kobiet, ktore pociaga wlasnie sama "obcosc". tym bardziej, ze
          z okresu czerwonych krasnoludkow wynieslismy gloryfikacje wszystkiego co
          zachodnie. czesto obcokrajowiec to szpan. naturalnie to my musimy mowic
          najczesciej w jego jezyku, i tu czesto jest pies pogrzebany, bo w swojej
          olbrzymiej przewadze jezykowej wybrankowi duzo latwiej jest ukryc cos, co od
          razu dostrzeglibysmy u polaka. nie odbieramy pewnych sygnalow, i potem
          niespodzianka. poza tym tlumienie emocji, z niemocy wypowiedzi, i
          powierzchownosc. bylem w zwiazku z niemcem. nigdy wiecej.
          • popularess Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 15.07.05, 06:58
            moze to z Niemcem bylo cos nie tak a nie od razu z wszystkimi obcokrajowcami.
            Przeciez to jest zupelnie nieistotne czy partner jest z Polski czy z Algierii
            (moja przyjaciolka jest z jednym) liczy sie to czy nadajemy na tych samych
            falach i setki innych spraw.

            Ja ze swoim Wlochem dogaduje sie po ang, wiec niekt nie ma przewagi, a o
            szpanie nie ma mowy - oboje mieszkamy w Anglii.

            Jakkolwiek by sie ktos nie staral wszystkiego do jednego worka wrzucic sie nie
            da...
        • feelfine Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 13:40
          Coz z tego ze jakis tam psycholog zna tylko takie, a nie inne zwiazki.
          Mysle ze to jest oczywiste, bo przeciez ludzie budujacy normalne, szczesliwe
          zwiazki nie laduja u psychologa tylko zajmuja sie swoim szczesciem.
          Poza tym (a rowniez mam wielu znajomych psychologow) "ludzie idacy na
          psychologie to najczesciej ludzie ktorzy sami ze soba lub z innymi maja
          problemy i probuja sobie to jakos ulozyc." To juz zdanie mego kolegi
          psychologa.
          Poza tym murzyni sa czarni bo sie nie myja.
          Arabowie bija kobiety, bo tak maja mozg zbudowany.
          Polacy sa zlodzieje.
          A kobiety majace zwiazek z obcokrajowcami sa powierzchowne.

          Gratuluje psychologom i psychologom amatorom glebi wiedzy psychologicznej.
          Jest tyle zwiazkow ile jest ludzi i kazdy jest zupelnie inny.
          Nie odwazylabym sie zbudowac jednego zdania majacego opisac jedna grupe,
          opierajac ta klasyfikacje tylko na jednym warunku - "zwiazek mieszany".

          Pozdrawiam

          Ula/Feelfine
          • tora99 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 12.03.05, 07:37
            o nie, nie... warunki jest 6...
            4 kolezanki + 2 psychologow... ;-)
          • agnieszka_ka Do Feelfine 17.08.05, 23:08
            DOBRZE POWIEDZIANE!
        • toetoe Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 17.03.05, 23:12
          Moglabys podac zrodlo? Codziennie tyle roznych bajek sie slyszy, ze mam
          zwyczaj przynajmniej to co mnie interesuje weryfikowac....

          Wiesz znam sporo polskich malzenstw mowiacych roznymi jezykami, znam sporo
          mieszanych par zyjacych we wlasnych izolowanych swiatach i... sporo par
          mieszanych i niemieszanych mowiacych tym samym jezykiem... Reguly w tym
          przypadku BRAK
          • toetoe powyzsze do Madeline7 (n/txt) 17.03.05, 23:13
        • heureka7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 18.08.05, 15:47
          wg KTORYCH psychologow? bardzo prosze o konkrety!!!

          gdybys znala historie mojego zwiazku, raczej nie nazwalabys go "powierzchowna"
          relacja "na pol gwizdka"... sadze, ze niewiele osob stac na to, by poswiecic tak
          wiele, by w koncu moc byc razem. bez milosci i naprawde silnego zaangazowania
          nic by z tego nie wyszlo...

          chce mi sie smiac, ale i jednoczesnie plakac, ze idiotyczne stereotypy starasz
          sie uwiarygodnic "naukowymi" argumentami :/
          • alisach Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 30.08.05, 17:04
            moj maz jest kolumbijczykiem, oboje mieszkamy w stanach i tu tez sie
            poznalismy; bardzo sobie chwale zwiazek z nim- jest czulym i opiekunczym mezem
            i ojcem, moje poczatki w tym zwiazku byly pelne obaw ze wzgledu na roznice
            kulturowa - ale ona praktycznie nie istnieje, porozumiewamy w swoim wlasnym
            jezyku, ktory jest jest miksem angielskiego-hiszpanskiego i polskiego-
            szczegolnie czulosci i zdrobnia sa podkreslane w naszych ojczystych jezykach;
            nasze dzieci sa 3-jezyczne- wakacje spedzamy w polsce oraz w kolumbii w
            zaleznosci gdzie mamy ochote wyjechac; moj maz jest zachwycony polska kultura i
            historia, ja natomiast z przyjemnoscia odkrywalam tajniki kuchni poludniowo-
            amerykanskiej; nie wyobrazam sobie zycia bez mojej "nowej" hiszpanskiej
            rodziny, ktora zaakceptowala mnie od pierewszego dnia naszego bycia razem-
            mlodsze dzieci zawsze z duma mowia ze ciocia jest z polski :)))
            jestem bardzo szczesliwa, prowadze normalne zycie domowe i zawodowe, nie
            rozumiem tych sceptycznych uwag w szczegolnosci osob, ktore nigdy nie byly w
            takim zwiazku - " w takim" przeciez moj zwiazek jest jest normalny jak miliony
            zwiazkow na swiecie !!!! pozdroawiam zony i dziewczyny obcokrajowcow :)))
    • Gość: wiruska Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 09.03.05, 15:38
      Najważniejsza jest miłość. Gdy ona jest, wszystko inne bladnie.
      • ola63 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 09.03.05, 16:59
        byłam ponad rok z Amerykaninem (w tym pół roku mieszkaliśmy razem). Uważam, że
        takie związki mają szansę jeśli obydwie strony tego chcą. Niestety facet byl
        alkoholikiem do czego nie chciał się przyznać, a ja z czasem przestałam go
        kochać.
        Niemniej był okres w naszym wspólnym życiu, który zaliczam do miłych.
    • beate1 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 09.03.05, 17:13
      mają szansę
      • beate1 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 09.03.05, 17:15
        a w ogóle to bez sensu takie przepieranie się tak-nie-tak-nie, bo opiera się na
        generalizowaniu
      • mari_paz Re: ciekawa jestem co napisałabys po wielu 09.03.05, 20:03
        latach życia z obcokrajowcem ...zauroczenie, zakochanie to mija potem nadchodzi
        inny etap "miłości" i wtedy dopiero wyjda "róznice".
    • martaji Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 09.03.05, 19:48
      niestety sa masy kobiet, ktore pociaga wlasnie sama "obcosc". tym bardziej, ze
      z okresu czerwonych krasnoludkow wynieslismy gloryfikacje wszystkiego co
      zachodnie. czesto obcokrajowiec to szpan. naturalnie to my musimy mowic
      najczesciej w jego jezyku, i tu czesto jest pies pogrzebany, bo w swojej
      olbrzymiej przewadze jezykowej wybrankowi duzo latwiej jest ukryc cos, co od
      razu dostrzeglibysmy u polaka. nie odbieramy pewnych sygnalow, i potem
      niespodzianka. poza tym tlumienie emocji, z niemocy wypowiedzi, i
      powierzchownosc. bylem w zwiazku z niemcem. nigdy wiecej.
      • natalia93 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 09.03.05, 22:28
        Mam wiele kolezanek ktore maja mezow obcokrajowcow i to sa wspaniale
        malzenstwa.Jest jednak pewna roznica w tym czy zyjesz z arabem czy z
        anglikiem.kolezanki maja mezow europejczykow wiec roznica kulturowa nie jest
        taka duza, bez przesady.
      • tora99 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 12.03.05, 07:46
        niestety sa masy kobiet, ktore pociaga wlasnie sama "obcosc". tym bardziej, ze
        > z okresu czerwonych krasnoludkow wynieslismy gloryfikacje wszystkiego co
        > zachodnie. czesto obcokrajowiec to szpan.

        szpan? a czym moga zaszpanowac zony afrykanczykow przed rodzina i sasiadami?
        przeciaz w polsce to tylko wstyd..
        a bycie zona obywatela usa czy kanady? narazac sie na takie wlasnie durne
        opinie jak twoja.,. ze dla pieniedzy i szpanu..
        kazdy sadzi swoja miarka, ty szpanowalas niemcem, ale nie wszystkie kobiety tym
        wlasnie sie kieruja przy wyborze partnera.

        naturalnie to my musimy mowic
        > najczesciej w jego jezyku, i tu czesto jest pies pogrzebany, bo w swojej
        > olbrzymiej przewadze jezykowej wybrankowi duzo latwiej jest ukryc cos, co od
        > razu dostrzeglibysmy u polaka. nie odbieramy pewnych sygnalow, i potem
        > niespodzianka. poza tym tlumienie emocji, z niemocy wypowiedzi, i
        > powierzchownosc. bylem w zwiazku z niemcem. nigdy wiecej.

        kiepsko znalas niemiecki, to i mialas problemy z komunikacja ;-)


        • kinky5 do Martaij 12.03.05, 19:00
          Moj maz prosil abym Ci przekazala jego opinie:
          gdyby bylo to malzenstwo z francuzem to moze bylby Chanel
          gdyby bylo to malzenstwo z Wlochem to moze bylby Versace
          ale poniewaz wyszlam za kanadyjczyka wiec mam tylko owlosiona klate i kurtki
          Canadian goose- bo tu jest dosc zimno!;-)


          oczywiscie to zart- wiec zony Francuzow i Wlochow nie obrazajcie sie na mnie!
          • martaji Re: do Martaij 12.03.05, 19:12

            hej kinki,

            zart raczej kiepski, ale fajnie, ze podciagtnelas znowu wyzej ta ciekawa
            dyskusje. i ciesze sie, ze spelniasz sie w zwiazku, i daje ci to, czegos
            potrzbujesz.

            pozdrawiam
            • kinky5 Re: do Martaij 13.03.05, 05:01
              A mi sie podoba!
              Dzieki za zyczenia i zycze Ci tego samego!
              Pozdrawiam z osniezonego Toronto.....
        • martaji Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 12.03.05, 19:25

          "szpan? a czym moga zaszpanowac zony afrykanczykow przed rodzina i sasiadami?
          przeciaz w polsce to tylko wstyd.."

          -piszac o gloryfikacji tego co zachodnie w naszej kulturze, nie mialam na mysli
          afrykanczykow.

          "kiepsko znalas niemiecki, to i mialas problemy z komunikacja ;-) "

          niemiecki znam dobrze. bardzej chodzilo mi o pewien komfort, pewna elokwencje,
          czy czesto zart, ktore trudno wyeksponowac w jezyku obcym z ta sama lekkoscia,
          kiedy mowisz po polsku. mysle, ze swietnie wiesz o czym mowie.

    • Gość: feema-to-ja Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 09.03.05, 22:43
      jestem 2,5 roku z Niemcem. 1,5 roku mieszkamy razem. To do tej pory moj
      najbardziej udany zwiazek. Myslenie kategoriami, ze narodowosc ma tutaj jakies
      znaczenie jest ograniczeniem umyslowym.
      • Gość: Marchewka Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.access.as9105.com 09.03.05, 23:17
        Jak najbardziej!
        Nigdy nie myslalam-jestem z Anglikiem. Jestem z mezczyzna ,ktorego kocham.
        Takie zwiazki maja szanse.
    • rlena Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 10.03.05, 00:34
      Takich zwiazkow jest na calym swiecie mnostwo. W naszym kraju malzenstwa
      mieszane wciaz budza sensacje. Uwazam,ze nie rzadzi tu zadna zasada
      psychologiczna. Ludzie dobieraja sie na bardzo roznych zasadach. Wazne
      jest,zeby w zwiazku wzajemnie wzrastac. Jesli nawet punktem wyjscia jest lek
      przed bliskscia, to co z tego? Kazdy z nas ma jakies leki, fobie, zahamowania,
      nerwice itp.
      P.S.
      Postuluje wiecej samodzielnego myslenia. Cenie psychologie, ale jej nie
      wyznaje.
      • kinky5 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 10.03.05, 05:04
        zgadzam sie w 100% z poprzedniczka.
      • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 10.03.05, 09:24
        To chyba do mnie było więc odpowiem.Myślę samodzielnie, napisałam, że takie
        związki obserwuję i widzę w nich potwierdzenie uwag psychologów.Nie napisałam,
        że są lepsze, gorsze, szczęśliwsze, mniej szczęśliwe, tylko co ludzi pcha do
        takich związków.Tak samo jest z wolnymi kobietami angażującymi się w związki z
        żonatymi mężczyznami.Ten sam mechanizm obawy przed nadmiernym zaangażowaniem.
        • kinky5 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 10.03.05, 18:03
          a na jakiej zasadzie obserwujesz takie zwiazki?
          bardzo mnie to zaintrygowalo- czy sama jestes psychologiem, takie pary
          przychodza do Ciebie...chcialabym jeszcze sie dowiedziec ile znasz takich par-
          jesli mozna wiedziec.
          I czemu to tylko damska strona takiego zwiazku boi sie nadmiernego zaangazowania?
          • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 10.03.05, 20:20
            Na zasadzie obserwacji :-) Z jedną taką koleżanką się przyjaźnię, potwierdza tą
            teorię w 100%, nie jest w stanie skupić sie na kimś innym niż na sobie więc
            potrzebuje związku powierzchownego. Trzy mam takie w pracy,jedna ciągle zrywa z
            facetami po 2 m-cach bo się zbyt angażuje i czuje sie niekomfortowo, najdłuzej
            w życiu była z Duńczykiem, prawie 4 lata.Druga z obawy przed związkiem do 28
            roku życia była sama, jak poznała Amerykańca to w 2 tyg.się spakowała i już jej
            nie było.Trzecią głównie słysze jak rozmawia przez telefon - nigdy nawet
            najmniej czułego słowa do męża nie powiedziała, ich rozzmowy dotycza głównie
            zakupów, załatwiania spraw w urzedach i kupowania domu.Nawet na imprezach nie
            bawią sie razem.
            Kolegów psychologów mam 2, pracujż z ludxmi od lat i podzieliliśmy sie kiedyś
            swoimi obserwacjami.
            Ja nie chcę wyrażać autorytarnych sądów, pisze o swoich obserwacjach i
            osobistych wnioskach w celu dyskusji.Mozesz sie ze mną nie zgadzać.
            Pozdrawiam,
            M.
            • syswia Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 10.03.05, 21:14
              Boze, co za bzdety wygadujesz dziewczyno. I z logika u Ciebie tez nienajmocniej.
              Konstruujesz sobie jakas teorie na podstawie kilku przykladow z wlasnego
              otoczenia? He, he he:) Musze Cie zmartwic: jestem jednym z wielu licznych
              wyjatkow Twojej pozal sie Boze teorii. Buduje szczesliwy, gleboki, dlugotrwaly i
              oparty na glebokim zrozumieniu zwiazek z osoba nie tylko o innej narodowosci,
              ale takze o zgola odmiennej kulturze i religii.

              Proponuje przestac stosowac zasade obserwacji, bo sprowadza Cie na manowce:)))))
              • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 10.03.05, 23:35
                Zazdroszcze Ci jednego - bezgranicznej wiary w to co mówisz.Ja bym nie miała na
                tyle odwagi.
                • syswia Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 00:51
                  Tzn wiary w co? Poki co to Ty sie wypowiadasz autorytarnie o zwiazkach innych
                  ludzi za argument majac "osobiste obserwacje". W przeciwienstwie do Ciebie ja
                  nie tworze zadnych teorii na temat zycia innych ludzi. A moze Ty wiesz lepiej
                  jak ja zyje i co mnie laczy z moim mezem???
                • Gość: zosia Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.cg67.fr / *.157.39-62.rev.gaoland.net 15.03.05, 16:18
                  jestem przerazona waszymi tak skrajnymo pogladami! od 2 lat jestem zakochna
                  w,jak wy to nazywacie "obcokrajowcu", dla milosci nie ma granicy, ani sie cla
                  nie placi, ani nie trzeba legitymowac sie paszportem, milosc po prostu miedzy
                  nami jest, a my budujemy razem szczescie, wierzcie mi, milosc z tym "obcym" (
                  tj.obcokrajowcem) jest mozliwa
            • tora99 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 06:52
              a ile znasz takich par "niemieszanych"? bo jak przyklady moglabym mnozyc..
              tez znam sporo psychologow i terapeutow i dlugo tym srodowisku siedzialam
              (zanim nie wyprowadzilam sie na inny kontynent, do Polaka ;) i w zyciu sie z
              taka teoria nie spotkalam

              pozdrawiam

              kasia
            • Gość: niezalogowana tora Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.sympatico.ca 12.03.05, 04:50
              <...Trzecią głównie słysze jak rozmawia przez telefon - nigdy nawet
              najmniej czułego słowa do męża nie powiedziała, ich rozzmowy dotycza głównie
              zakupów, załatwiania spraw w urzedach i kupowania domu....>

              wiesz, jak mnie ktos podsluchuje podczas rozmowy z mezem, rowniez nie jestem
              wylewna. rozumiem takze, ze twoim zdaniem miara bliskosci jest ilosc
              wypowiadanych slow typu: misiu, rybko, kochanie itp na minute..

              bo do tej pory jeszcze nigdzie nie natknelam sie na twoja definicje bliskosci.
            • popularess Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 15.07.05, 07:05
              cholender, a ja sie na nikim innym nie jestem w stanie skupic - tylko moj
              Wloch, po roku wspolnego mieszkania... musze sic do psychologa...;]
        • feema-to-ja Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 10.03.05, 18:20
          P...... lisz dziewczyno. Nie bede wdawac sie z Toba w dyskusje, bo jestes po
          prostu durna.
    • tomasdyg Nie będzie obcy "pluł" nam w.., no tam -R.Giertych 10.03.05, 09:30
    • Gość: mysterianka Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: 12.149.106.* 10.03.05, 21:18
      Ja jestem zona Amerykanina i sobie bardzo chwale. Prawda jest, co pisaly
      niektore panie, ze sa bariery kulturowe, zwlaszcza jak sie ma dzieci. Ale to
      nie jest as tak istotny czynnik w szczesciu malzenskim.
      Mieszkam w Stanach i jestem otoczona parami mieszanymi: hindusko-francuskimi,
      pakistansko-amerykanskimi, niemiecko-amerykanskimi, bo tak sie poznalismy za
      studiach i wiekszosc z nich jest szczesliwych. Ich dzieci sie wychowuja
      dwujezycznie, na wakacje sa wysylane do dziadkow, a to do Francji, a to do
      Polski i jakos udaje im sie stworzyc dobry dom.
      • kinky5 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 10.03.05, 21:53
        rozumiem ze wyrazasz swoje poglady poparte pewnymi obserwacjami.Masz do tego
        prawo- tak jak ja mam prawo do polemiki z Toba ;-)
        Niestety wkladasz wszystkie kobiety do jednego "gara".
        Chcialam Ci powiedziec ze znam 2 pary- ona Polka- on nie, ktore sa bardzo
        szczesliwie ze soba. I nie ma mowy o powierzchownosci w ich zwiazkach.
        Ale tez znam pare: ona polka, on amerykanin- i faktycznie jest to zwiazek
        powierzchowny.Ale tak samo dzieje sie w zwiazkach Polak-Polka.
        Nie ma zadnych regul, formul na powierzchownosc w zwiazkach.
        Niektorzy np. Twoja kolezanka moze nie lubia sie afiszowac z uczuciami i to ze
        przez telefon rozmawiaja tylko o zakupach etc nie znaczy ze w domu zachowuja sie
        tak samo.
        Niektore kobiety w zyciu szukaja stabilizacji materialnej i moze dlatego Twoja
        kolezanka w 2 tyg spakowala walizki. W Polsce jeszcze niestety pokutuje poglad
        ze w Ameryce Polnocnej wszyscy sa bogaci.
        Wlasnie tego mi nie wytlumaczylas dlaczego opierasz swoje obserwacje tylko na
        kobietach- faceci tez sa w zwiazkach z obcokrajowcami...

        Bylabym moze delikatniejsza na Twoim miejscu z ta psychologia.
        Masz 2 kolegow psychologow z ktorymi rozmawials i ich poglady powtarzasz.
        I tutaj znowu uwaga: zawsze sa dwie strony medalu ;-)i napewno znajda sie tacy
        ktorzy polemizowaliby z Twoimi 2 kolegami.
        pozdrawiam
        • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 10.03.05, 23:44
          Na pewno znajdą się przykłady za i przeciw, nie znam wszystkich, nie wkładam do
          gara.Bardzo powierzchownie opisałam te parę historii ale akurat znam te
          dziewczyny i wiem, że maja problem z bliskością i zaangażowaniem w związek z
          drugą osobą glębszy niż się moze to po przeczytaniu wydawać.
          Fakt, ja znam te 4 panny, moi koledzy poznali kilkadziesiat, może niedużo ale
          jakas próba reprezentacyjna już jest :-)
          Nie upieram sie dziko przy swoim.Może kiedyś poznam parę, która zmieni moje
          poglądy.
          Pozdrawiam,
          M.
          • syswia Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 00:56
            Moj maz sie zainteresowal na jaki temat dyskutuje w necie. Powtorzylam mu Twoje
            teorie i biedak oplul sie ze smiechu:)))
            • hubert_28 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 11:46
              > Moj maz sie zainteresowal na jaki temat dyskutuje w necie. Powtorzylam mu
              Twoje
              > teorie i biedak oplul sie ze smiechu:)))

              No i co z tego? nie mozna byc prorokiem we wlasnej sprawie. Ty bronisz swojego
              status quo, poniewaz to jest dla Ciebie i Twojego meza chyba najwazniejsza
              czesc zycia wiec dlatego tak mocno sie angazujesz w ta dyskusje. To ze tak
              zarliwie bronisz swojego, tylko potwierdza, ze to jest czuly punkt. Jakbys byla
              pewna swego, to bys tak sie nie zaangazowala w ta dyskusje.

              Pozdrawiam
              • syswia Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 15:27
                Ojej, ja niczego nie bronie, a juz na pewno nie mojego malzenstwa, bo nie ma
                przed czym. To raczej Tobie sie myla pojecia oraz autorce (powtarzaczce)
                watpliwych teorii. Ba, zeby te hipotezy staly sie teoriami najpierw trzebaby
                bylo przebadac reprezentatywna grupe osob, ktore maja problemy z bliskoscia i
                uczuciami, okreslic jaki procent z nich jest w zwiazkach z obcokrajowcami,
                okreslic czy jedno z drugim ma jakikolwiek zwiazek, jesli tak to jaki i dlaczego
                itd itd. Jedna z glownych cech naukowosci przeprowadzonych badan jest
                powtarzalnosc... Obawiam sie ze teza "osoby wiazace sie z obcokrajowcami maja
                problemy z bliskoscia i emocjami" jest rownie prawdziwa co teza "osoby wiazace
                sie z wlascicielami czerwonych BMW maja problemy z bliskoscia i emocjami"...

                Dopoki hipotezy takie nie zostana potwierdzone badaniem na reprezentatywnej
                grupie wypadaloby powiedziec raczej: "mam piec kolezanek, wszystkie maja
                problemy z emocjami i okazywaniem bliskosci. Jednoczesnie wszystkie sa w
                zwiazakach z obcokrajowcami. Mysle, ze jedno z drugim ma jakies znaczenie" Nie
                uwazasz???
                Wydawanie opinii o WSZYSTKICH i to jeszcze bez zadnego solidnego poparcia (bo
                takim nie jest opinia 2 kolegow) jest naduzyciem irytujacym osoby, ktore sa w
                podobnych zwiazkach, a problemow wyzej opisanych nie maja. Chyba nie chcesz mi
                powiedziec, ze wszyscy maja?
              • syswia Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 15:29
                PS. Mylisz sie - zaangazowalam sie w te dyskusje, bo mnie to bawi i tymczasowo
                nie mam nic innego do roboty. PLS, moze mniej o innych, wiecej o sobie, to
                bedzie z pozytkiem dla dyskusji. Ja nie prorokuje, czemu walesasz sie po necie...
          • kinky5 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 02:27
            Mam jeszcze jedno pytanie- jesli nie uwazasz sie za eksperta w tej dziedzinie
            (nie jestes psychologiem + znasz 4 kolezanki) to czemu wystawilas wszystkim
            zwiazkom on obcokrajowiec ona - polka taka krzywdzaca opinie.
            Bo musze Ci sie przyznac ze jako zona obcokrajowca urazilo mnie to.Nie jestem
            osoba powierzchowna, bojaca sie zaangazowac (oczywiscie to sa opinie bardzo
            bliskich mi ludzi - bo najtrudniejsza jak to sama napisalas jest samoanaliza)
            Mam takie niejasne przeczucie ze albo ktoras z tych 4 osob Cie urazila albo moze
            jestes zazdrosna i sama chcialabys byc zwiazana z obcokrajowcem? I teraz
            dokladnie zrobilam to co Ty- przyczepilam Ci metke.Czy to jest w
            porzadku?odpowiedz sobie sama na to pytanie....
            Nie bede Cie zarzucac opisami mojego szczesliwego zwiazku- w kazdym zwiazku
            zdarzaja sie chwile lepsze i gorsze ale zycze Ci abys kiedys zmienila swoje
            zdanie na ten temat
            pozdrawiam


            Syswia- bardzo ale to bardzo dowcipny post!
            • syswia Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 03:10
              No prosze, a ostatnio zostalam posadzona o brak poczucia humoru:))))
              On naprawde sie oplul, a za chwile ja, jak go zobaczylam takiego oplutego...
              • abere8 Uwazajcie! :-) 11.03.05, 04:56
                Tylko uwazajcie, dziewczyny, bo zaraz ktos powtorzy, ze nam obcokrajowcy pluja
                w twarz :-)))

                Jesli chodzi o problemy z komunikacja, to wystarczy sobie poczytac co
                poniektore fora - mlodziutkie mezatki czy emame np. - zeby zauwazyc ze to nie
                narodowosc decyduje o tym, ze sie umiemy porozumiec z partnerem.

                I bardzo, bardzo niesprawiedliwe jest stwierdzenie, ze kobieta wychodzi za
                obcokrajowa dlatego, ze jest obcokrajowcem. To akurat fakt dodatkowy, jest to
                jest, tak samo moze byc wysoki, niski, miec ladne czy brzydkie nazwisko.
                Partnera sie bierze z calym dobrodziejstwem inwentarza i tyle.
                • Gość: MM Re: Uwazajcie! :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 22:27
                  Bardzo trafne :)))
            • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 09:02
              Zupełnie nie miałam na celu krzywdzić kogokolwiek.Nie napisałam w żadnym
              poście, ze takie związki zą złe, mniej szczęśliwe a osoby w nie angażujące
              ubogie uczuciowo.Absolutnie nie.Dyskutujemy o tym co powoduje, że człowiek w
              taki związek wchodzi.Czasem świadome, czasem podświadome.
              Ja kiedyś byłam w związku na odległość. Widywaliśmy sie tylko w weekendy, co
              było dość uciążliwe ale ja byłam absolutnie szczęśliwa.Z perspektywy czasu
              wiem, że akurat wtedy taki układ mi odpowiadał bo dawał lekki dystans, który po
              poprzednim nieudanym związku był mi bardzo potrzebny.
              To, że wybieramy akurat daną osobę na partnera życiowego jest sumą naszych
              obaw, lęków, doświadczeń i pragnień jak ktoś już napisał.Co nie przeszkadza tym
              osobom być w nim bardzo szczęśliwymi - co potwierdzają osoby, które tu
              piszą.Nie zamierzałam - o co mnie posądzacie - temu przeczyć.
              • Gość: niezalogowana tora do madeleine7 IP: *.sympatico.ca 12.03.05, 04:45
                <Wg psychologów takie związki preferuja osoby, które maja problem z bliskością
                i
                emocjami.Wolą zwiazki powierzchowne, takie na pół gwizdka>

                <Tak samo jest z wolnymi kobietami angażującymi się w związki z
                żonatymi mężczyznami.Ten sam mechanizm obawy przed nadmiernym zaangażowaniem.>


                <.....nie jest w stanie skupić sie na kimś innym niż na sobie więc
                potrzebuje związku powierzchownego>

                nadal uwazasz ze twoje opinie nie sa krzywdzace?

          • tora99 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 06:57
            kilkadziesiat???????
            rozumiem w takim razie ze prowadzili jakies badania w tym kierunku...
          • agnieszka_ka do Madelaine 17.08.05, 23:18
            No to poznaj mnie i mojego meza! Dzien dobry! Witamy, to my jestesmy ta
            szczesliwa para :))
            PS; Popieram tu tez osoby ktore mowia ze dp psychologa ci szczesliwi raczej nie
            chodza, bo sa zajeci konsumowaniem swojego szczescia. Wiec nie dziwie sie ze
            twoi koledzy poznali takie a nie inne przypadki.
    • hubert_28 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 12:18
      Zaciekawil mnie ten watek, a zwlaszcza panie, ktore tak zarliwie bronia takich
      relacji/zwiazkow. Pare moich uwag:-)

      Po pierwsze. Nic w zyciu nie dzieje sie przypadkiem. Kazdy jest z kims, kto mu
      z jakis powodow odpowiada. I sa to te POZYTYWNE rzeczy (np. inteligencja,
      opiekunczosc, zaradnosc zyciowa itp.) oraz nazwijmy je INNE czynniki (dystans
      emocjonalny, brak codziennego kontaktu itd.). Oczywiscie, roznie u roznych
      ludzi rozkladaja sie akcenty. Dla jednego jest istotna zaradnos zyciowa
      partnera i pozostale elementy nie maja znaczenia. Dla kogos innego warunkiem
      koniecznym jest np. zachowanie dystnsu emocjonalnego lecz jednoczesnie osoba
      taka musi byc inteligentna. Ile osob tyle priorytetow.
      Po drugie. Kazdy ma jakis bagaz emocjonalny, z ktorym idzie w zycie. Glownie
      taki bagaz emocjonalny czlowiek wynosi z domu (bo z czego by innaczej). Majac
      jakies wzorce i doswiadczenia realizuje pewne scenariusze emocjonalne w taki
      sposob jaki poznal lub sie nauczyl oraz by go jak najmniej bolaly, kosztowaly
      itp.
      Po trzecie: nie znaczy to, ze takie osoby nie czerpia ze swoich zwiazkow
      satysfakcji. Kazdy ma satysfakcje, subiektywnie w jego oczach duza, mimo, ze
      jakby ustawic to na takim benchmarku emocji to jest to bardzo kiepskie. To
      jakby porownac do bolu zeba, jak przestaje bolec to czlowiek jest w siodmym
      niebie, co dla zdrowej osoby to wydaje sie smieszne...
      Po czwarte: kazdy ma wlasna definicje bliskosci, wlasnie z pkt. 2. To ze
      malzenstwo idzie razem przez zycie, maja dzieci, buduja dom, jezdza na wakacje
      i sie nie ma klotni, to nie oznacza automatycznie bliskosci emocjonalnej.
      Niestety widze, i to z tej dyskusji, ze mylone jest pojecie bliskosci
      emocjonalnej z bliskoscia wspolnoty interesow partnerow.
      Po piate: w rozny sposob ludzie uciekaja od blizszych relacji. Typowe przyklady
      to wlasnie malzenstwa na odleglosc, malzenstwa mieszane, malzenstwa z
      pracoholikiem itp. Czlowiek robi to zupelnie podswiadomie i wg jego
      subiektywnego przekonania, najwazniejsze sa czynniki z pkt.1 czyli pozytywne,
      gdy czesto determinantą jest wlasnie ta niechec do blizszego kontaktu (nie
      utozsamiac z seksem;-)))

      Temat jest bardzo duzy i ciekawy. I wierze, ze osoby, ktore sa w zwiazkach z
      cudzoziemcami, bywaja nawet bardzo szczesliwe... nie chce dezawuowac takich
      odczuc, poniewaz one sa i nie mam zamiaru ich podwazac. Ale trzeba pamietac, ze
      kupujac np. super drogie auto, rowniez mozna byc cholernie szczesliwym a
      przeciez do tego nie potrzeba drugiej osoby. Podobnie, by miec dzieci, nie
      trzeba byc emocjonalnie blisko kogos i byc szczesliwym z posiadania tych dzieci
      z tym wlasnie partnerem.

      Dyskusja trudna bo to jak z slepym o kolorach. Do takich rzeczy dotyczacych
      wlasnego ja dochodzi sie po roku/dwoch terapii a tu trzeba tak rach/ciach...

      Pozdrawiam
      • ola63 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 12:28
        temat jest trudny, ale i osobom, które miały doświadczenia w bliskiej relacji z
        obcokrajowcem jest łatwiej odpowiedzieć....osoby, które miały dobre
        doświadczenia naturalnie będą "bronić" takich związków. To oczywiste. Niemniej
        ja osobiście zgadzam się z Twoją opinią, że jest to rodzaj oddelegowania
        bliskości do innej sfery. Nieraz mamy kłopot z wyrażeniem myśli, uczuć w
        ojczystym języku a co dopiero w obcym - to nam 'ułatwia" sprawę - po prostu nie
        wgłębaimy się w pewne tematy.
        • feema-to-ja Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 13:27
          Mów za siebie. Ja nie mam kłopotów z wyrażaniem uczuć ani po polsku ani po
          niemiecku. Nie "oddelegowuje też bliskości do innej sfery". Wiem o czym mówie,
          jestem po rozwodzie, chodziłam w Niemczech na psychoterapie, interesuje sie
          psychologia, dużo czytam o zachowaniach ludzi. Jestem świadoma mechanizmów
          jakim podlegam. Jedyne, do czego można sie ewentualnie "psychologicznie
          przyczepic" to fakt, ze mieszkam daleko od moich rodziców, którzy sa osobami
          toksycznymi. Z moim eks tez mieszkałam w innym miescie. Więc pewnie wybieram
          podświadomie takich mężczyzn, którzy mieszkaja daleko, żeby móc "odseparować"
          sie fizycznie od rodziców.
          • Gość: viki2lav Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: 82.112.197.* 11.03.05, 14:44
            "Po piate: w rozny sposob ludzie uciekaja od blizszych relacji. Typowe
            przyklady
            to wlasnie malzenstwa na odleglosc, malzenstwa mieszane, malzenstwa z
            pracoholikiem itp."

            A czy malzenstwo z obcokrajowcem jest mniej blizsza relacja z 2-ga osoba i
            dlaczego?, to jakies bezsensowne stwierdzenie !
            w tym momencie wydaje mi sie wprost odwrotnie, w takich zwiazkach duzo wiecej
            sie dzieli/jesli sie chce!/ niz w zwiazkach z ludzmi tej samej narodowosci a
            poza tym czy dla slazaka nie jest obcokrajowcem ktos znad morza lub z suwalk???
            niech sie wypowiedza osoby z konkretnym stazem zwiazku (moj:14 lat)!
            • kinky5 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 11.03.05, 18:08
              Zaciekawil mnie ten watek, a zwlaszcza panie, ktore tak zarliwie bronia takich
              relacji/zwiazkow. Pare moich uwag:-)

              Po pierwsze. Nic w zyciu nie dzieje sie przypadkiem. Kazdy jest z kims, kto mu
              z jakis powodow odpowiada. I sa to te POZYTYWNE rzeczy (np. inteligencja,
              opiekunczosc, zaradnosc zyciowa itp.) oraz nazwijmy je INNE czynniki (dystans
              emocjonalny, brak codziennego kontaktu itd.). Oczywiscie, roznie u roznych
              ludzi rozkladaja sie akcenty. Dla jednego jest istotna zaradnos zyciowa
              partnera i pozostale elementy nie maja znaczenia. Dla kogos innego warunkiem
              koniecznym jest np. zachowanie dystnsu emocjonalnego lecz jednoczesnie osoba
              taka musi byc inteligentna. Ile osob tyle priorytetow.

              I czego ta Twoja teoria dowodzi- NICZEGO....ze kazdy jest inny, ze kazdy z nas
              ma inne priorytety? Tak jest zarowno w zwiazkach polsko-polskich jak i
              chinsko-niemieckich czy polsko- wegierskich....

              Po drugie. Kazdy ma jakis bagaz emocjonalny, z ktorym idzie w zycie. Glownie
              taki bagaz emocjonalny czlowiek wynosi z domu (bo z czego by innaczej). Majac
              jakies wzorce i doswiadczenia realizuje pewne scenariusze emocjonalne w taki
              sposob jaki poznal lub sie nauczyl oraz by go jak najmniej bolaly, kosztowaly
              itp.

              i znowu to samo- wiemy to wszyscy- Eureka to nie jest....

              Po trzecie: nie znaczy to, ze takie osoby nie czerpia ze swoich zwiazkow
              satysfakcji. Kazdy ma satysfakcje, subiektywnie w jego oczach duza, mimo, ze
              jakby ustawic to na takim benchmarku emocji to jest to bardzo kiepskie. To
              jakby porownac do bolu zeba, jak przestaje bolec to czlowiek jest w siodmym
              niebie, co dla zdrowej osoby to wydaje sie smieszne...

              wiesz normalny czlowiek ma w sobie emocje i uczucia np. wspolczucie i
              zrozumienie a takze umiejetnosc identyfikacji- wiec jesli ktos by mi powiedzial
              ze przestal go bolec zab to bym sie cieszyla razem z nim...choc, przepraszam
              ludzie powierzchowni i skoncentrowani na sobie (jak teoretycznie: my kobiety
              obcokrajowcow)tak czuc chyba nie powinni- dziwne ze ty to tak opisujesz...

              Po czwarte: kazdy ma wlasna definicje bliskosci, wlasnie z pkt. 2. To ze
              malzenstwo idzie razem przez zycie, maja dzieci, buduja dom, jezdza na wakacje
              i sie nie ma klotni, to nie oznacza automatycznie bliskosci emocjonalnej.
              Niestety widze, i to z tej dyskusji, ze mylone jest pojecie bliskosci
              emocjonalnej z bliskoscia wspolnoty interesow partnerow.

              to napisz nam jak ta bliskosc emocjonalna wyglada wg. ciebie bo oprocz
              terminologii sam nie umiesz podac przykladu...masz jakies problemy z definicja?
              jestes powierzchowny???

              Po piate: w rozny sposob ludzie uciekaja od blizszych relacji. Typowe przyklady
              to wlasnie malzenstwa na odleglosc, malzenstwa mieszane, malzenstwa z
              pracoholikiem itp. Czlowiek robi to zupelnie podswiadomie i wg jego
              subiektywnego przekonania, najwazniejsze sa czynniki z pkt.1 czyli pozytywne,
              gdy czesto determinantą jest wlasnie ta niechec do blizszego kontaktu (nie
              utozsamiac z seksem;-)))

              Na to juz odpowiedziala Ci bardzo madrze Viki2lav.

              ciekawi mnie fakt czemu postanowiles sie wypowiedziec na ten temat.
              Bo wg. Twojej wlasnej, wczesniejszej teorii cos Ci chyba lezy na sercu jesli tak
              zazarcie bronisz swojego zdania....



              ja rowniez
              Pozdrawiam
              • Gość: Agatha Do Kinky5 IP: *.dip.t-dialin.net 11.03.05, 19:46
                Hej!
                Przeczytalam Twoj post. Wpadlo mi w oko, ze czytalas "Der kleine Prinz" co
                oznacza, ze jestes z D.
                Sorry, ze tak centralnie sie zapytam, ale jestes z Niemcem?
                Ja mieszam w D. od 16 lat i dopiero od pol roku spotykam sie z pierwszym
                Niemcem. Jest jakos inaczej.... Z jednej strony lepiej, ale z drugiej czegos
                brakuje... Nie wiem, czy moze mie potrafie docenic to co mam, czy raczej naleze
                do kobiet, ktore wiecznie szukaja... Ale dalo mi do myslena
                stwierdzenie "bliskosc emocjonalna"..... Zaczelam sie zastanawiac.....
                • kinky5 Re: Do Kinky5 11.03.05, 20:44
                  nie jestem z Niemcem.
                  Ale wlasnie tam poznalam swojego M.
                  I dlatego dosc sentymentalnie mysle o Niemczech.
                  pozdrawiam
                  • Gość: olivia Zwiazki z obcokrajowcami IP: 212.32.98.* 11.03.05, 21:57
                    rozbawil mnie ten watek musze przyznac. Po pierwsze zastanawia mnie ile osob,
                    ktore sie tu wypowiadaja jest faktycznie z zwiazku z obcokrajowcem. Zastanawia
                    mnie tez czy autorom tej teorii wydaje sie, ze kobiety zagladaja do paszportow
                    potencjalnych kandydatow, zanim zdecyduja sie na zwiazek?
                    Czy nie przyszlo wam do glowy, ze byc moze jest kupe innych powodow dla ktorych
                    wybiera sie wlasnie obcokrajowca?
                    Na przyklad to, ze jest wiele polskich narodowych cech (tak, wiem to wielkie
                    uogolnienie) ktore po prostu moga komus nie odpowiadac. Na przyklad tradycyjny
                    polski schemat rodziny gdzie ona sprzata, ona gotuje, ona zajmuje sie dziecmi,
                    ona tez pracuje a on owszem pracuje ale oprocz tego to juz nic wiecej.
                    Mieszkalam w Polsce do 25 roku zycia, bylam w 3 powaznych zwiazkach i zaden z
                    tych facetow nie potrafil sobie ugotowac obiadu. Moj pierwszy kontakt z
                    obcokrajowcami i szok totalny. U nich jak sie ma na oku dziewczyne, to zaprasza
                    sie ja do siebie na kolacje. Nie na pizze zamowiona przez telefon, ale
                    wlasnorecznie przygotowana kolacje.
                    Po drugie argument o komunikacji tez uwazam za niezbyt szczesliwy. Czesto
                    wlasnie zalozenie, ze myslimy w roznych jezykach sprawia, ze poswiecamy wiecej
                    uwagi na wyraznie wlasnych mysli i odczuc. Jesli ktos ma problemy z komunikacja
                    w zwiazku to naprawde nie ma znaczenia jakiej jest narodowosci.
                    Po trzecie kobiety mieszkajace za granica sila rzeczy maja ograniczony dostep
                    do polskich mezczyzn. Proste prawa statystyki mowia, ze czesciej beda sie one
                    stykac z obcokrajowcami.
                    Zwiazek z obcokrajowcem oczywiscie napotyka swoiste przeszkody, ale nie sa one
                    do niepokonania a bliski kontakt z innymi kulturami jest naprawde wzbogacajacy.

                    Ja od 5 lat mieszkam poza Polska i jestem w stalym i szczesliwym zwiazku z
                    obcokrajowcem wiec nie pisze tego wszystkiego z powietrza. Jestem z nim
                    poniewaz jest wspaniala i ciepla osoba a nie dlatego jaki ma paszport.
                    Wyciaganie wnioskow, ze wybralam jego poniewaz mam problemy z bliskoscia brzmi
                    dosyc paradoksalnie!
                    • elagrubabela Re: Zwiazki z obcokrajowcami 11.03.05, 22:06
                      Nie ma to jak uogolnienia na podstawie wyrywkow z zyciorysow 4 kolezanek z
                      pracy - to MUSI byc odkrywcze i doglebne!!!
                      Chetnie sie dowiem, jak przywolywani tu kilkakrotnie psycholodzy
                      definiuja "obcokrajowca". Ja sama juz od lat jestem "obcokrajowka" wiec Polak z
                      Polski to by dopiero dla mnie byl "obcokrajowiec".
                      A nie zajmuja sie ci psycholodzy np. zwiazkami kobiet z duzych miast z
                      mezczyznami ze wsi? To by moglo np. dowodzic, ze podswiadomie tesknia do
                      kochania sie na sianie. Albo psychologia wysokich kobiet zakladajacych zwiazki
                      z malymi rudymi facetami, ktorym sie poca rece i stopy - czego to np. dowodzi?
                      Coz za bzdury te uogolnienia na temat "zwiazkow z obcokrajowcami"!
                      Elka
        • tora99 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 12.03.05, 04:26
          rozumiem ze gluchoniemi twoim zdaniem wogole nie maja szans na bliskie relacje
          z druga osoba? no bo skoro werbalnie nie potrafia wyrazic emocji..
      • tora99 do hubert_28 12.03.05, 06:41


        <Po pierwsze. Nic w zyciu nie dzieje sie przypadkiem. Kazdy jest z kims, kto mu
        > z jakis powodow odpowiada. I sa to te POZYTYWNE rzeczy (np. inteligencja,
        > opiekunczosc, zaradnosc zyciowa itp.) oraz nazwijmy je INNE czynniki (dystans
        > emocjonalny, brak codziennego kontaktu itd.). Oczywiscie, roznie u roznych
        > ludzi rozkladaja sie akcenty. Dla jednego jest istotna zaradnos zyciowa
        > partnera i pozostale elementy nie maja znaczenia. Dla kogos innego warunkiem
        > koniecznym jest np. zachowanie dystnsu emocjonalnego lecz jednoczesnie osoba
        > taka musi byc inteligentna. Ile osob tyle priorytetow.
        > Po drugie. Kazdy ma jakis bagaz emocjonalny, z ktorym idzie w zycie. Glownie
        > taki bagaz emocjonalny czlowiek wynosi z domu (bo z czego by innaczej). Majac
        > jakies wzorce i doswiadczenia realizuje pewne scenariusze emocjonalne w taki
        > sposob jaki poznal lub sie nauczyl oraz by go jak najmniej bolaly, kosztowaly
        > itp. >


        ameryki nie odkryles..


        > Po trzecie: nie znaczy to, ze takie osoby nie czerpia ze swoich zwiazkow
        > satysfakcji. Kazdy ma satysfakcje, subiektywnie w jego oczach duza, mimo, ze
        > jakby ustawic to na takim benchmarku emocji to jest to bardzo kiepskie. To
        > jakby porownac do bolu zeba, jak przestaje bolec to czlowiek jest w siodmym
        > niebie, co dla zdrowej osoby to wydaje sie smieszne...


        rozumiem ze tutaj piszesz o osobach zwiazanych z obcokrajowcami. na jakisj
        podstawie wydajesz tak krzywdzace opinie? czy moglbys powolac sie na jakies
        naukowe badania potwierdzajace twoje rewelacje?

        > Po czwarte: kazdy ma wlasna definicje bliskosci, wlasnie z pkt. 2. To ze
        > malzenstwo idzie razem przez zycie, maja dzieci, buduja dom, jezdza na
        wakacje
        > i sie nie ma klotni, to nie oznacza automatycznie bliskosci emocjonalnej.
        > Niestety widze, i to z tej dyskusji, ze mylone jest pojecie bliskosci
        > emocjonalnej z bliskoscia wspolnoty interesow partnerow.

        gdzie wczesniej wyczytales o wspolnocie interesow? ktora z dziewczyn pisala, ze
        wlasnie to jest priorytetem w jej zwiazku? bo ja nie przypominam sobie tego,
        nie przypominam sobie rowniez twojej definicji bliskosci. moglbys ja przytoczyc?

        > Po piate: w rozny sposob ludzie uciekaja od blizszych relacji. Typowe
        przyklady
        >
        > to wlasnie malzenstwa mieszane,

        nie czytalam wiekszej bzdury, czy spotkales sie z tym twierdzeniem w
        literaturze naukowej? jakies badania byly na ten temat prowadzone? chetnie sie
        z tym zapoznam, uchyl rabka tajemnicy.


        , malzenstwa z
        > pracoholikiem itp. Czlowiek robi to zupelnie podswiadomie i wg jego
        > subiektywnego przekonania, najwazniejsze sa czynniki z pkt.1 czyli pozytywne,
        > gdy czesto determinantą jest wlasnie ta niechec do blizszego kontaktu (nie
        > utozsamiac z seksem;-)))


        uwaga nie namiejscu, cyniczna i chamska.
        >
        > Temat jest bardzo duzy i ciekawy. I wierze, ze osoby, ktore sa w zwiazkach z
        > cudzoziemcami, bywaja nawet bardzo szczesliwe...
        nie chce dezawuowac takich
        > odczuc, poniewaz one sa i nie mam zamiaru ich podwazac. Ale trzeba pamietac,
        ze
        >
        > kupujac np. super drogie auto, rowniez mozna byc cholernie szczesliwym a
        > przeciez do tego nie potrzeba drugiej osoby. Podobnie, by miec dzieci, nie
        > trzeba byc emocjonalnie blisko kogos i byc szczesliwym z posiadania tych
        dzieci
        >
        > z tym wlasnie partnerem.

        rece opadaja... jak mozesz porownywac radosc z nowego auta do zwiazku z
        obcokrajowcem..

        >
        > Dyskusja trudna bo to jak z slepym o kolorach.

        tu sie z toba zgodze w 100%....



        rozumiem ze probujesz zgrywac sie tu na psychologa..
        znam ich wielu, tych kiepskich, ale i tych dobrych i zareczam, ze zaden z tych
        dobrych w oparciu o kilka przykladow nie pokusilby sie o tworzenie
        jakiegokolwiek portretu badanej osoby, na to trzeba rzetelnych badan.


        osoby powierzchowne nie moga stworzyc szczesliwego zwiazku z obcokrajowcem,
        taki zwiazek wymaga wiele zaangazowania, tolerancji, ciekawosci, otwartosci na
        inna kulture, gotowosc do kompromisow, duzo odwagi, (w koncu czesto zmieniaja
        zupelnie swoje srodowisko), odwagi do stawienia czola czesto przeciwnej
        malzenstwu rodzinie, plotkujacym znajomym (arab napewno porwie, wywiezie i
        uwiezi, murzyn to przeciez diabel wcielony, no a jak z amerykaninem to na bank
        dla kasy..)

        czy osoby skupione na sobie moga byc do tego gotowe?

        oczywiscie takie osoby rowniez wstepuja w takie zwiazki, ale to wlasnie one
        tworza te nieudane.

        to co piszesz, to wlasnie zasciankowe myslenie, lek przed obcym, nieznanym, czy
        jak widzisz na ulicy murzyna to wytykasz go palcem? to okrutne nasze ludzkie,
        czesto niestety polskie - nieznam, to skopie na wszelki wypadek, zgnoje i
        zniszcze..

        na koniec, zeby bylo jasne, moj maz jest polakiem. nie mam zadnego interesu
        piszac w imieniu par mieszamych. znam jednak ich sporo, i tych bardziej i mniej
        szczesliwych.

        pozdrawiam

        kasia
    • ciota3 Tez bym chcial... 12.03.05, 08:23
      ... zwiazac sie z jakims obcokrajowcem.
      Nawet na krotko. Kogo proponujecie kochane?
      • Gość: niezalogowana tora Re: Tez bym chcial... IP: *.sympatico.ca 12.03.05, 08:36
        hmmm.. ja wiem? moze graka? ;-))))
        • madeleine7 Re: Związek z obcokrajowcem 12.03.05, 10:47
          Postaram sie odnieść do pewnych wypowiedzi.
          Fakt, mój pierwszy post był może mocno obcesowy i autorytarny w przesłaniu,
          starałam się troche rozjasnić ale niestety jestem juz łapana za słowa wyrwane z
          kontekstu i przerabiane na własny użytek.
          Hubert28 powiedział to o co mi chodziło, nie będe się powtarzać.
          Co do próby badanej-znam 4 osoby, ich związki są kiepskie nie tylko w mojej ale
          i ich opinii, więc raczej ich nie krzywdzę. Koledzy spotykają na terapii i na
          szkoleniach z bardzo różnych dziedzin, od stricte psychologicznych do
          menadżerskich miesiecznie ok. 60 osób, razy 12m-cy i razy 10 lat które pracują
          to grupa robi się dużo wieksza.Jak na użytek prostej dyskusji na kobiecym forum
          myślę, że wystarczy.To nie konferencja naukowa, żeby przytaczać badania z
          całego świata.Poza tym pytanie brzmiało - co sądzisz, więc napisałam co sądzę
          ja i moje otoczenie.
          Pisząc to wszystko miałam nadzieję na rzeczową dyskusję, polemikę, opinie osób,
          które są w takich związkach i widzą to inaczej, może nawet argumenty, które
          pozwolą mi się zastanowić nad własną opinią.I niestety było takich osób
          niewiele ale im dziekuję bo naprawde było to interesujące i na pewno podzielę
          sie tym doświadczeniem z kolegami :-).Nie jestem osobą, która opinię inną niż
          własną kwituje słowami typu:p...olisz, chamstwo, głupota itp.
          Kończąc ze swojej strony dyskusję chciałam wszystkim, którzy w takich związkach
          znaleźli swoje szczęście pogratulować i życzyć wszystkiego dobrego.
          Pozdrawiawm,M.
          • Gość: syswia Re: Związek z obcokrajowcem IP: 67.71.122.* 12.03.05, 13:37
            Ja mysle, ze dostalas bardzo rzeczowa polemike. Wniosek z tej polemiki (moim
            zdaniem): nie mozna uogolniac, sa zwiazki fantastyczne, udane i dlugie. Sa tez
            takie, ktore na skutek roznych wydarzen losowych i cech partnerow i ich
            otoczenia rozpadaja sie szybko. Zupelnie jak w zwiazkach osob o tej samej
            narodowosci.

            PS. Co do uwag typu: smieszne, glupoty, chamstwo... No coz... Zarowno Ty jak i
            Hubert wypowiadaliscie sie niezwykle arbitralnie o innych ludziach przypisujac
            im cechy albo zachowania na podtstawie niezwykle stereotypowych opinii. Nie dziw
            sie - dla niektorych moga byc po prostu obrazliwe...
            Pozdrawiam,
            Syswia
            4 lata z Sikhem:)
            • Gość: S. Re: Związek z obcokrajowcem IP: *.access.as9105.com 12.03.05, 14:13
              Czy Ty czasem nie mieszkasz w Cambridge?
              Bo jesli tak,to chyba sie znamy..
              • kinky5 Re: Związek z obcokrajowcem 12.03.05, 19:51
                Ciesze sie ze zrozumialas fakt iz Twoja wypowiedz byla obcesowa i autorytatywna.
                Mysle ze dlatego wlasnie ludzie bedacy w zwiazkach z obcokrajowcami podeszly do
                tego bardzo serio- zwiazki to BARDZO osobista rzecz ktorej czasami broni sie do
                ostatniej krwi.Gdyby ktos krytykowal Ciebie za wybor chlopaka, meza,
                narzeczonego za kolor jego wlosow, rase, pochodzenie- wierz mi obudzilby sie w
                Tobie lew....tak jak i w nas.
                Co do wypowiedzi Huberta 28-jego wypowiedz nie zawierala nic odkrywczego- moze
                za wyjatkiem domowej roboty teorii na temat unikania bliskosci angazujac sie w
                zwiazki z obcokrajowcem, pracoholikiem i kims tam jeszcze.Teoria nie zostala
                poparta zadnymi dowodami. Przypomina mi to troche sredniowiecze i robienie z
                kazdej wiejskiej kobiety czarownicy.Jesli podpisujesz sie pod wypowiedzia
                faceta ktory porownal radosc w zwiazku z obcokrajowcem do radosci z nowo
                zakupionego samochodu to bardzo mi przyko.
                Tworzenie teorii psychologicznych niestety musze tez przyznac Tobie...
                Masz 4 kolezanki zwiazane z obcokrajowcem. Sa nieszczesliwe z jakiegos powodu (a
                moze to jest cos innego?)
                I do tego masz 2 kolegow psychologow z 10 letnim doswiadczeniem w terapiach, w
                SZKOLENIACH od psychologicznych do menadzerskich.(60 osob miesiecznie, 12
                miesiecy 10 lat). I co z tego?
                po pierwsze jak szkolenia menadzerskie maja sie do zwiazkow z obcokrajowcem?
                w ktorym momencie takiego szkolenia pada pytanie: a kto z panstwa jest w zwiazku
                z obcokrajowcem reka do gory?
                czy moze na szkoleniach psychologicznych- nie wiem czy koledzy wykladaja czy sie
                doksztalcaja.Moze jesli na takim spotkaniu tematem byly tego rodzaju zwiazki to
                moze udostepnisz nam ich notatki lub wyklady.Zebysmy tez mogly sie zapoznac z
                faktami.

                Nie sadze jednak aby ktos na tego typu imprezach zadawal takie osobiste pytania.
                nastepna rzecz- piszesz o tej ogromnej ilosci ludzi z ktora sie stykaja Twoi
                znajomi. wszystko pieknie tylko jaki procent z 720 zwiazana jest z
                obcokrajowcem?a jaki procent kobiet (bo my tutaj dziwnie tylko o kobietach
                piszemy- rozumiem ze faceci w tego typu zwiazkach nie maja zadnych problemow)
                Nie chce mi sie szukac statystyk- wiec sama policz ile znasz par w zwiazkach
                (np. malzenskich) i ile z tego jest zwiazanych z obcokrajowcem.

                Jedynym wymiernym argumentem bylaby dla mnie terapia malzenska-ale psycholog
                specjalizujacy sie w szkoleniach menadzerskich nie bedzie dobrym terapeuta i na
                odwrot. A ponadto pary szczesliwe raczej nie korzystaja z pomocy psychologa- bo
                i po co?
                jesli chcialabys udowodnic swoja teorie musialabys zbadac grupe reprezentatywna
                (radze tutaj posluchac Syswi)

                zycze Ci milej soboty z Twoim partnerem i tego abys nie patrzyla na zwiazki
                innych w krytyczny sposob ale raczej skupila sie na waszym osobistym
                szczesciu.Bo to chyba najwazniejsze
                • madeleine7 Re: Związek z obcokrajowcem 12.03.05, 21:25
                  kinky5 napisała:

                  > Gdyby ktos krytykowal Ciebie za wybor chlopaka, meza,
                  > narzeczonego za kolor jego wlosow, rase, pochodzenie- wierz mi obudzilby sie w
                  > Tobie lew....tak jak i w nas.

                  I tu się mylisz.Wiele razy byłam i jestem krytykowana za osobiste wybory,
                  czasem nawet ostro ale nigdy nie reaguje na to agresywnie.Agresja w kazdym
                  wydaniu to dla mnie oznaka słabosci i braku pewnosci siebie.

                  > Jesli podpisujesz sie pod wypowiedzia
                  > faceta ktory porownal radosc w zwiazku z obcokrajowcem do radosci z nowo
                  > zakupionego samochodu to bardzo mi przyko.

                  Wyrwane z kontekstu.Nie skomentuję.

                  > Tworzenie teorii psychologicznych niestety musze tez przyznac Tobie...
                  > Masz 4 kolezanki zwiazane z obcokrajowcem. Sa nieszczesliwe z jakiegos powodu
                  (
                  > a
                  > moze to jest cos innego?)
                  > I do tego masz 2 kolegow psychologow z 10 letnim doswiadczeniem w terapiach, w
                  > SZKOLENIACH od psychologicznych do menadzerskich.(60 osob miesiecznie, 12
                  > miesiecy 10 lat). I co z tego?

                  Ktos zarzucił mi opieranie sie na 6 opiniach, pokazałam że jest ich duzo
                  więcej.to z tego.

                  > po pierwsze jak szkolenia menadzerskie maja sie do zwiazkow z obcokrajowcem?

                  znów wyrwane z kontekstu.

                  > w ktorym momencie takiego szkolenia pada pytanie: a kto z panstwa jest w
                  zwiazk
                  > u
                  > z obcokrajowcem reka do gory?

                  Nie byłas nigdy chyba na takim szkoleniu więc Ci się to w głowie nie mieści ale
                  ludzie w trakcie takich szkoleń bardzo sie otwierają, łatwiej im się zwierzyć
                  obcej osobie.Czasem wychodzi to od niechcenia.W wiekszosci szkolenia nazywają
                  sie tak a nie inaczej, żeby firmy wysyłały pracowników a to co sie tam robi ma
                  mało wspólnego z zarządzaniem jako takim.Jest dużo elementów z psychoterapii,
                  umiejetnosci interpersonalnych,technik NLP itd.Dużo prywatnych, wręcz
                  osobistych rzeczy potrafi w trakcie takich sesji wyjść.Wiem bo na takich
                  sesjach z kolegami byłam nie raz i widziałam to na własne oczy.

                  to moze udostepnisz nam ich notatki lub wyklady.Zebysmy tez mogly sie zapoznac z
                  > faktami.

                  Jak bedzie sympozjum naukowe to zrobie to na pewno :-)a powaznie żaden
                  psycholog takich notatek Ci nie udostępni.Tak jak lekarz.

                  > Nie sadze jednak aby ktos na tego typu imprezach zadawal takie osobiste
                  pytania

                  To źle sądzisz.

                  > nastepna rzecz- piszesz o tej ogromnej ilosci ludzi z ktora sie stykaja Twoi
                  > znajomi. wszystko pieknie tylko jaki procent z 720 zwiazana jest z
                  > obcokrajowcem?a jaki procent kobiet (bo my tutaj dziwnie tylko o kobietach
                  > piszemy- rozumiem ze faceci w tego typu zwiazkach nie maja zadnych problemow)
                  > Nie chce mi sie szukac statystyk- wiec sama policz ile znasz par w zwiazkach
                  > (np. malzenskich) i ile z tego jest zwiazanych z obcokrajowcem.

                  Czy naprawde do wyrobienia sobie opinii na jakis temat potrzebujesz statystyk i
                  opracowań naukowych? Mnie wystarczy obserwacja otoczenia, opinie innych
                  ludzi.Jesli spotkam się z opiniami inne niz moja nie trwam w uporze o czym juz
                  tu mówiłam.Tobie jak widze potrzeba jakiś monstrualnych badań na szeroką skalę
                  a i tu mam watpliwosci czy jednak byś uwierzyła.Masz wokolo siebie same dobre
                  przykłady i dlatego masz taka opinie.Ja odwrotnie.Ale to nie oznacza, ze któras
                  z nas ma wieksza rację.
                  I to tyle.

                  • madeleine7 Re: Związek z obcokrajowcem 12.03.05, 22:07
                    I jeszcze P.S.
                    Tak naprawdę w tej dyskusji zgubił się wątek podświadomych czynników, które
                    kierują wyborem takiego a nie innego partnera.A to nijak się ma do tego czy
                    ktos jest szczęsliwy w tym zwiazku i spełniony czy nie.Z dyskusji wynika, ze
                    jest, prawie zawsze, co zrozumiałe, bo zaspokoił swoje wewnetrzne potrzeby.Ale
                    jakie? Skoro sa podswiadome to trudno je zidentyfikowac.Ale moze ktos ma
                    ciekawszą teorię? Taką domorosłą na użytek forum, bez statystyk i autorytetów,
                    opartą na własnych przemysleniach.Pomijam oczywiscie te przypadki, gdy ktos od
                    dawna mieszka na obczyźnie i nie ma mozliwosci zwiazku z rodakiem.
                  • kinky5 Re: Związek z obcokrajowcem 13.03.05, 04:59
                    kobieto- staralam sie byc mila i uprzejmie odpowiadac na Twoje posty....ale chyba sie nie da.
                    Po pierwsze prosze abys nie pisala gdzie ja bywalam a gdzie nie bo mnie na oczy nie widzialas i
                    prawdopodobnie nie zobaczysz....wiec bardzo prosze NIE pisz takich bzdur jak: Nie byłas nigdy chyba
                    na takim szkoleniu więc Ci się to w głowie nie mieści ale

                    ludzie w trakcie takich szkoleń bardzo sie otwierają, łatwiej im się zwierzyć
                    obcej osobie-
                    bo wiesz co Kochana naprawde przypomina to mi sposob w jaki tworzysz te swoje "psychologiczne
                    bzdety" Wydaje Ci sie ze cos wiesz w tym temacie a wiesz....niewiele. Naprawde.
                    smiechem na sali- nie tylko dla mnie ale dla wiekszosci osob ktore sie tutaj udzielaly jak do tej pory sa
                    te Twoje 4 kolezanki i tych 2 psychologow.
                    Po prostu bronisz swojego zdania.Rozumiem. Ale moze czas przeczytac i posty innych i przemyslec ta
                    Twoja "baze psychologiczna".....
                    milego dnia!
                    • madeleine7 Re: Związek z obcokrajowcem 13.03.05, 08:56
                      kinky5 napisała:

                      > kobieto- staralam sie byc mila i uprzejmie odpowiadac na Twoje posty....ale
                      chy
                      > ba sie nie da.

                      Co Cie tak zabolalao?

                      > Po pierwsze prosze abys nie pisala gdzie ja bywalam a gdzie nie bo mnie na
                      ocz
                      > y nie widzialas i
                      > prawdopodobnie nie zobaczysz....wiec bardzo prosze NIE pisz takich bzdur jak:
                      N
                      > ie byłas nigdy chyba
                      > na takim szkoleniu więc Ci się to w głowie nie mieści ale
                      >
                      > ludzie w trakcie takich szkoleń bardzo sie otwierają, łatwiej im się
                      zwierzyć
                      > obcej osobie-

                      Pytalas jak to wygląda, poddawałaś w wątpliwość co się dzieje a co nie na takim
                      spotkaniu - wniosek prosty, nie uczestniczyłas w czymś takim.Mylę sie?

                      > bo wiesz co Kochana naprawde przypomina to mi sposob w jaki tworzysz te
                      swoje "
                      > psychologiczne
                      > bzdety" Wydaje Ci sie ze cos wiesz w tym temacie a wiesz....niewiele.
                      Naprawde
                      > .
                      > smiechem na sali- nie tylko dla mnie ale dla wiekszosci osob ktore sie tutaj
                      ud
                      > zielaly jak do tej pory sa
                      > te Twoje 4 kolezanki i tych 2 psychologow.

                      A dlaczego śmiechem na sali nie sa inni, którzy przytaczają w tej dyskusji
                      tylko przykłady ze swojego podwórka? Powiem Ci.Bo ja podparłam się
                      psychologami, którzy dla wiekszości nie sa żadnym autorytetem i ich teorie
                      sa "bzdetami" a jednak najbardziej zażarta dyskusja jest ze mną.Wnioski
                      nasuwaja się same.

                      > Po prostu bronisz swojego zdania.Rozumiem. Ale moze czas przeczytac i posty
                      in
                      > nych i przemyslec ta
                      > Twoja "baze psychologiczna".....

                      Przeczytałam.Wzięłam do serca, pisałam już o tym 2 razy, ze było to ciekawe i
                      puczające.Że umiem przyjąć inne niz swoje zdanie i rzeczowe argumenty wpływaja
                      na moje własne.Nie bronie swojego zdania po trupach, staram sie odpierac
                      zarzuty powstałe głównie na wyrażeniach wyrwanych z kontekstu moich wypowiedzi.

                      Równiez miłego dnia zycze.
                      • Gość: niezalogowana tora Re: Związek z obcokrajowcem IP: *.sympatico.ca 14.03.05, 03:10
                        > ludzie w trakcie takich szkoleń bardzo sie otwierają, łatwiej im się
                        > zwierzyć
                        > > obcej osobie-
                        >
                        > Pytalas jak to wygląda, poddawałaś w wątpliwość co się dzieje a co nie na
                        takim
                        >
                        > spotkaniu - wniosek prosty, nie uczestniczyłas w czymś takim.Mylę sie?

                        ja uczestniczylam, i o ile moge sie z toba zgodzic, ze na takich spotkaniach
                        wiele sie dzieje, zdarza sie ze dorosle osoby placza, czy zwierzaja sie obcym
                        osobom, to przeciez nie kazdy z uczestnikow spotkania sie otwiera, i nie od
                        razu opowiada akurat o swoim zwiazku.
                        bylam na wielu takich spotkaniach zwykle nastawionych na terapie, ale nie
                        tylko, czasem trwaly tydzien, ale byly tez weekendowe. przebywalismy ze soba
                        wtedy przez caly czas wlasciwie, czasami oczywiscie rozmawialismy rowniez o
                        partnerach, ale takie rozmowy odbywaly sie raczej w podgrupach w wolnym czasie
                        przeznaczonym na kawe, czy obiad. psychologa przy tym nie bylo.
                        nie przypominam sobie zeby kiedykolwiek padalo pytanie: a teraz niech kazdy
                        powie z kim jest zwiazany? takie rzeczy wychodzily przypadkiem, od osoby, ktora
                        akurat miala ochote o tym powiedziec, czy akurat to bylo dla niej problemem
                        ktory chciala przepracowac. nigdy na zadnym ze spotkan nie dowiedzialam sie o
                        zwiazkach wszystkich uczestnikow, to wychodzilo tylko od samego zaiteresowanego.

                        ile procent z 60 osob w miesiacu moze sie otworzyc tak bardzo? i ile z nich
                        chcialo przepracowac akurat swoj zwiazek? (czesto chodzilo np o jeszcze stare
                        dzieje z dziecinstwa, partner wogole nie byl ruszany) i jaki procent z tych
                        ludzi (tych ktorzy gotowi sa do zwierzen i zwierzaja sie akurat z problemow w
                        zwiazku) sa w zwiazku z obcokrajowcem?
                        wiem zagmatwalam, ale mam nadzieje ze wiesz o co mi chodzi.

                        pomijajac cale te rachunki,
                        zakladajac, ze sa takie osoby ktore na takim spotkaniu zwierzaja sie ze swoich
                        problemow z partnerem innej narodowosci,
                        czego to dowodzi? ano tego ze zwiazek ich nie jest szczesliwy, calkiem mozliwe
                        ze tak jak twierdzisz jest powierzchowny.
                        podobnie moze byc w przypadku indywidualnej terapii.

                        ale czy nie uwazasz, ze wasze spostrzezenia oparte sa tylko na zwiazkach
                        nieszczesliwych? i zeby obraz byl pelny trzeba by "przebadac"
                        rowniez "szczesliwa grupe"?

                        czy wasze wnioski nie sa zbyt "powierzchowne"?

                        pisalam juz wczesniej do huberta, nie wim czy czytalas,

                        osoby powierzchowne nie moga stworzyc szczesliwego zwiazku z obcokrajowcem,
                        taki zwiazek wymaga wiele pracy i zaangazowania, tolerancji, ciekawosci,
                        otwartosci na
                        inna kulture, gotowosc do kompromisow, duzo odwagi, (w koncu czesto zmieniaja
                        zupelnie swoje srodowisko), odwagi do stawienia czola czesto przeciwnej
                        malzenstwu rodzinie, plotkujacym znajomym (arab napewno porwie, wywiezie i
                        uwiezi, murzyn to przeciez diabel wcielony, no a jak z amerykaninem to na bank
                        dla kasy..)

                        czy osoby skupione na sobie moga byc do tego gotowe?

                        oczywiscie takie osoby rowniez wstepuja w takie zwiazki, ale to wlasnie one
                        tworza te nieudane.


                        kasia
              • Gość: syswia Re: Związek z obcokrajowcem IP: 67.71.122.* 14.03.05, 03:24
                Nie jestem Twoja znajoma. Mieszkam w Toronto.
                Pozdrawiam,
                S.
            • Gość: << Re: Związek z obcokrajowcem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 22:21
              Ee, tylko 4?...
              • Gość: wazka Re: Związek z obcokrajowcem IP: *.ipt.aol.com 13.03.05, 01:54
                Jezeli ja znam , teraz na palcach licze 6,7 udanych zwiazkow z obcokrajowcami,
                to czy ja tez moge odwrotna do Twojej teorie tworzyc?
                A moze podasz nam rowniez jakas teorie tworzona na bazie Twoich i Twoich
                kolegow psychologow obserwacji dotyczaca zwiazkow POlak-Polka. Z pewnoscia
                rownie bylaby ciekawa i moze bylaby dobrym punktem odniesienia do Twoich
                watpliwosci.
                Proponuje , abys w poniedzialek bedac w pracy wybrala kolezanki bedace w
                zwiazkach z Polakami i nam tutaj na forum te relacje ich z partnerami opisala.
                Bo moze tak naprawde to nie bedzie zadnej roznicy. Tylko obcokrajowcy i innosc
                wciaz dla Polakow bardzo rzucaja sie w oczy. W koncu tak bardzo przyzwyczajeni
                jestesmy do monolitu, ze innosc wciaz kole wrodzone nam stereotypy.

                Naprawde zachecam do dalszyhc badan i do tworzenia dalszych teorii i podzielnia
                sie wynikami tutaj na forum
                • madeleine7 Re: Związek z obcokrajowcem 13.03.05, 09:14
                  Gość portalu: wazka napisał(a):

                  > Jezeli ja znam , teraz na palcach licze 6,7 udanych zwiazkow z
                  obcokrajowcami,
                  > to czy ja tez moge odwrotna do Twojej teorie tworzyc?

                  Teorię chyba nie, trzeba wiekszej grupy do zbadania jak tu wszyscy piszą ale
                  opinie pewnie tak.

                  > A moze podasz nam rowniez jakas teorie tworzona na bazie Twoich i Twoich
                  > kolegow psychologow obserwacji dotyczaca zwiazkow POlak-Polka. Z pewnoscia
                  > rownie bylaby ciekawa i moze bylaby dobrym punktem odniesienia do Twoich
                  > watpliwosci.

                  Takich terorii na pewno jest mnóstwo.Dlaczego ktos wybiera partnera z takimi a
                  nie innymi cechami, statusem, pochodzeniem, podobieństwem do ojca/matki itp. Na
                  ten temat znajda sie badania w kazdej książce ocierajacej sie o psychologie.Nie
                  omieszkam pogłebic wiedzy.

                  > Proponuje , abys w poniedzialek bedac w pracy wybrala kolezanki bedace w
                  > zwiazkach z Polakami i nam tutaj na forum te relacje ich z partnerami
                  opisala.
                  > Bo moze tak naprawde to nie bedzie zadnej roznicy. Tylko obcokrajowcy i
                  innosc
                  > wciaz dla Polakow bardzo rzucaja sie w oczy. W koncu tak bardzo
                  przyzwyczajeni
                  > jestesmy do monolitu, ze innosc wciaz kole wrodzone nam stereotypy.
                  >
                  > Naprawde zachecam do dalszyhc badan i do tworzenia dalszych teorii i
                  podzielnia
                  >
                  > sie wynikami tutaj na forum

                  Hubert28 pisał juz o tym, że pewne czynniki są wspólne dla niektórych grup,
                  wśród nich obcokrajowców.Nie wyodrebniłam tej grupy ze wzgledu na stereotyp czy
                  inność ale ze wzgledu na temat dyskusji.

                  M.
    • qwardian Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 06:56
      Widziałem kiedyś takie forum gdzie mężczyźni wypowiadali się na temat kobiet z
      obcych krajów. Polki miały dobrą opinię, ale to samo mówiono o Rosjankach i
      Ukrainkach. Na czele jednak dominują Azjatki z South East Asia, zwłaszcza
      Tajlandia i Filipiny. Żony z Azji są bardzo lojalne i mają duży respekt dla
      głowy rodziny. To była konwersacja raczej zamożnych Amerykanów. Radziłbym być
      sceptyczny licząc, że obcokrajowiec oznacza jednoznacznie dobry status
      majątkowy. W USA przeciętny Polak radzi sobie lepiej, chociaż może pracuje
      ciężej, ale jest bardziej odpowiedzialny. Sporo Amerykanów to wraki
      emocjonalne, często sięgają po różnego rodzaju środki farmalogiczne, mają
      huśtawki nastrojów itp. Życzę szczęścia.
      • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 09:02
        Lepiej wróc na to forum, policz uczestników, oblicz procenty, medianę i
        odchylenie standardowe bo zostaniesz zlinczowany za powielanie stereotypów!
        :-)
        • feema-to-ja Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 09:04
          A co, nie powielasz krzywdzących stereotypów? Wypowiadaj sie w sprawach ,o
          których masz pojęcie. Łatwo rzucić jakiś osąd, łatwo kogoś ocenić.
          • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 09:22
            feema-to-ja napisała:

            > A co, nie powielasz krzywdzących stereotypów? Wypowiadaj sie w sprawach ,o
            > których masz pojęcie. Łatwo rzucić jakiś osąd, łatwo kogoś ocenić.

            A kiedy stereotyp przestaje byc stereotypem a zaczyna być "pojeciem w sprawie"?
            • feema-to-ja Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 10:36
              Kiedy jest potwierdzony naukowymi badaniami.Proste.
              • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 10:53
                feema-to-ja napisała:

                > Kiedy jest potwierdzony naukowymi badaniami.Proste.

                Czyli bez studiowania badań nie można mieć opinii na jakiś temat?
                Czy każdy z milionów dyskutujacych na forum i wyrażających swoje opinie
                studiuje nieustajaco badania naukowe? A może powiela stereotypy?
                A jaka ma być grupa badana żeby badania były wiarygodne dla Ciebie? Czy 1000
                osób jakie przyjmuje np.OBOS to jeszcze stereotyp czy juz "pojęcie na temat" ?
                A milion? Kto to określi?
                • feema-to-ja Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 11:09
                  Ależ oczywiście, że możesz miec swoją opinię. Ale wygłaszając takie
                  kategoryczne sądy musisz liczyć się z niechęcia innych. Czy Ty tego nie
                  rozumiesz?
                  • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 11:32
                    feema-to-ja napisała:

                    > Ależ oczywiście, że możesz miec swoją opinię. Ale wygłaszając takie
                    > kategoryczne sądy musisz liczyć się z niechęcia innych. Czy Ty tego nie
                    > rozumiesz?

                    A czy czytalaś moje poźniejsze posty, gdzie odżegnuje się od kategoryczności
                    osądu i obracam to w opinie swoją i mojego otoczenia? Czy zaczynamy od poczatku?
                    • Gość: wazka Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.ipt.aol.com 13.03.05, 12:06
                      Dopoki nie publikujesz i nie naglasniasz tej opinii publicznie, opinia wciaz
                      pozostaje Twoja prywatna opinia. Ty jednak te swoja opinie starasz sie
                      wszystkim wmocwic. A jest ona niestety o tyle glupia, ze zakres
                      slowa "obcokrajowiec" jest bardzo szeroki.
                      Jeszcze raz idzjutro do pracy i zrob podobne badania na Polkach bedacych w
                      zwiazkach z Polakami a wtedy bedziemy rozmawiac.
                      • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 12:18
                        Gość portalu: wazka napisał(a):

                        > Dopoki nie publikujesz i nie naglasniasz tej opinii publicznie, opinia wciaz
                        > pozostaje Twoja prywatna opinia.
                        Ty jednak te swoja opinie starasz sie
                        > wszystkim wmocwic.

                        Chyba jednak nie wszystkim.Sa tu tacy, co znaja swoją wartość i wartosć swojego
                        związku i niczyja opinia ich nie wzruszy.

                        A jest ona niestety o tyle glupia, ze zakres
                        > slowa "obcokrajowiec" jest bardzo szeroki.

                        Głupia - autorytarne stwierdzenie.Moze wlasciwsze byłoby: ograniczona w
                        definicji zbioru :-)

                        > Jeszcze raz idzjutro do pracy i zrob podobne badania na Polkach bedacych w
                        > zwiazkach z Polakami a wtedy bedziemy rozmawiac.

                        Ja w pracy zajmuje sie głównie pracą i nie jest to firma od badań społecznych.

                        A tak na marginesie, jesli wyjdzie, że np.20 % z nich kieruje sie dystansem
                        emocjonalnym jako główna determinantą to czy to z automatu przekreśli taką
                        dominantę w innych związkach, np. tu dyskutowanych?
                        • Gość: wazka Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.ipt.aol.com 13.03.05, 12:31
                          Ciesze sie, ze zauwazylas, ze sa osoby, ktore znaja , jak piszesz wartosc
                          swoich zwiazkow i zauwazylas, ze wg nich nie sa to zwiazki plytkie uczuciowo.
                          Plus dla Ciebie. Mam pytanie, czy ich wypowiedzi w jakikolwiek sposob zmieniaja
                          Twoja wczesniej wyartykulowana opinie?

                          Troche mnie dziwi, ze nie pracujesz w firmie zajmujacej sie badaniami
                          spolecznymi, bo widac bylabys swietnym nabytkiem.

                          Moze zatem pisujesz w prasie kobiecej, ktora pelna jest podobnych do Twojej
                          teorii?
                          • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 12:41
                            Gość portalu: wazka napisał(a):

                            > Ciesze sie, ze zauwazylas, ze sa osoby, ktore znaja , jak piszesz wartosc
                            > swoich zwiazkow i zauwazylas, ze wg nich nie sa to zwiazki plytkie uczuciowo.
                            > Plus dla Ciebie. Mam pytanie, czy ich wypowiedzi w jakikolwiek sposob
                            zmieniaja
                            >
                            > Twoja wczesniej wyartykulowana opinie?

                            Ależ pisałam już o tym conajmniej 3 razy.Szkoda, że nie zauważyłaś.

                            >
                            > Troche mnie dziwi, ze nie pracujesz w firmie zajmujacej sie badaniami
                            > spolecznymi, bo widac bylabys swietnym nabytkiem.
                            >
                            > Moze zatem pisujesz w prasie kobiecej, ktora pelna jest podobnych do Twojej
                            > teorii?

                            Naprawde jest pełna? Widać studiujesz ją regularnie. Ja nie.
                            Poza tym już kilka postów temu wycofałam sie z terminu "teoria".
                            • Gość: wazka Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.ipt.aol.com 13.03.05, 12:44
                              nie prasy kobiecej nie studiuje regularnie, bo nie moge. Nie mieszkam w Polsce
                              i w zasadzie poza komputerem nie mam dostepu do poolskeij prasy. niemniej, gdy
                              wychodzilam za maz za obcokrajowca wlasnie, cala rodzina i znajomi przez caly
                              czas podawali mi przyklady, jakie to nieszczescie i problemy mnie czekaja.
                              • feema-to-ja Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 12:49
                                Też to skądś znam. Ostatnio mój kuzyn powiedział, że mu mnie właściwie żal, bo
                                Niemcy mają źle w głowach. Ha ha ha:) Uśmiałam sie jak nigdy (na mokro jak
                                mówią Niemce co źle w glowach majom:)
                              • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 12:54
                                To juz są indywidualne opinie osób, które się takich związków boją z takich lub
                                innych przyczyn i ekstrapolują swoje obawy na innych.Ale to już jest temat na
                                calkiem inna dyskusję.
                                • feema-to-ja Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 12:55
                                  No nieeeeeee. Tylko nie następna z Twoich odkrywczych teorii, pliisssssssss.
                                  • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 12:56
                                    A co, zmęczylaś się? :-)
                                    • feema-to-ja Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 12:58
                                      A żebyś wiedziała. I nie tylko ja.
                                      • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 13:00
                                        Biedactwo :-)
                                        • feema-to-ja Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 13:02
                                          No widzisz jaka toksyczna jesteś? Nikomu sie nie chce z Tobą gadać.
                                          • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 13:03
                                            Oprócz Ciebie :-)
                                            • feema-to-ja Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 13:06
                                              no przecież ja z Tobą nie gadam:) Miłej niedzieli Madziu (masz niestety to samo
                                              imię co ja).
                                              • madeleine7 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 13:07
                                                Niestety? Zranilas moje serce...
                                              • kinky5 Do Feema-to-ja 13.03.05, 18:09
                                                Chcialam Ci powiedziec Feema-to-ja ze slusznie zrobilas....
                                                po co marnowac sobie niedziele ktora mozna spedzic z ukochanym facetem zamiast
                                                obalac
                                                samozwancze teorie naszej wszechwiedzacej kolezanki Magdy.

                                                "Adieu" sagte der kleine Prinz.
                                                "Adieu" sagte die Blume
                                                • feema-to-ja Re: Do Feema-to-ja 13.03.05, 21:08
                                                  Richtig:)
    • qwardian Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 16:11
      Patrząc na to ze swojej strony, od dwudziestu pięciu moje partnerki Polkami nie
      były. Wiele z nich bardzo kochałem, niektóre były po prostu śliczne. Zdawałem
      sobie jednak sprawę, że ja z innymi krajami i kulturami nie zamierzam się
      wiązać. Szanse, że Puertorykanka nowojorska, lub inna hiszpańskiego pochodzenia
      będzie miała zamiar osiąść w Polsce jest równa zeru. Musiałbym więc zdecydować
      się by poświęcić wszystkie swoje plany i zamiary tylko dlatego, że moje
      kochanie ma złoty kolor ciała i ciemne piękne oczy i wieczny uśmiech na twarzy,
      wita mnie przyjaznym que paso itp. Gwiżdże na to. Ja swoje życie sam sobie
      planuję i nie zamierzam go sobie komplikować. Wolę Polskę i polskie dziewczyny,
      bo mi to życia nie komplikuje, ale to się również łączy z tym, że rodzina
      blisko i mogę się lepiej koncentrować.
      • rlena Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 16:51
        Z pewnoscia zwiazek z kims bardziej "swoiskim" i przewidywalnym moze byc mniej
        skomplikowany (nie musi), ale wtedy mowimy raczej o szukaniu osobistego
        komfortu i spokoju, niekoniecznie milosci. Zwiazek z osoba z innego kraju
        zawsze jest wyzwaniem, niektorzy cenia je wyzej niz schabowy w niedziele. I
        dobrze, kazdy ma prawo byc szczesliwym wedlug wlasnego uznania. Troche
        irytujace sa te etykiety psychologiczne podawane przez niektorych. Zycie jest
        bardziej skomplikowane i ciekawe wkasnie dzieki roznorodnosci potrzeb, marzen,
        nawet lekow i frustracji. Kazdy musi sobie indywidualnie odpowiedziec na to
        dlaczego jest z ta a nie z inna osoba i wyciagnac wnioski. Schematy zawsze
        bardzo uproszczaja punkt widzenia.
        • qwardian Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 18:06
          W ogóle moja wypowiedź tyczy się bardziej stylu życia niż samego tematu wątka.
          Otóż ja mam pewną dewizę w życiu, lub jak to nazwać pewien schemat.
          Wyeliminować jak najwięcej elementów przypadkowości. Pytanie jest więc
          następujące. Czy ktoś wiążąc się z obcokrajowcem, również zakochał się w kraju
          jego pochodzenia. Czy ktoś zaaprobował, że na przykład na zachodzie więzy
          rodzinne są w zasadzie luźne i życie toczy się wokół dylematu jak spłacić domek
          czy mieszkanie, a teściowa jest na tyle dobra co jej testament i ewentualne
          korzyści materialne jakie mogą wyniknąć. Dzieci tracą kontakt z rodzicami
          bardzo szybko i w rezultacie my się stajemy autorami testamentu. To jest zachód
          kochani, wymarzony i to co z niego wynika w wypadku małżeństwa z obcokrajowcem.
          Komu to odpowiada, życzę szczęścia.
          • elagrubabela Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 13.03.05, 19:51
            Cytuje Madelaine:
            "Pomijam oczywiscie te przypadki, gdy ktos od
            dawna mieszka na obczyźnie i nie ma mozliwosci zwiazku z rodakiem."

            Bo zwiazek z rodakiem mialby dowodzic czego? Glebokosci moich uczuc, ktorych
            nie mam bedac w zwiazku z nie-rodakiem? Kazda z nas ma mozliwosc zwiazania sie
            z Polakiem - Polacy sa wszedzie :) To nie jest zaden problem spotkac Polaka na
            obczyznie czy "importowac" sobie takiego z Polski tylko po co? Widzisz,
            Madelaine, ja np. bardzo sobie cenie zyczliwosc, tolerancje, pracowitosc,
            sumiennosc, solidnosc, odpowiedzialnosc, poczucie humoru, radosc zycia,
            zainteresowanie swiatem, chec pomocy innym ludziom, chec szukania kompromisow,
            szacunek dla przyrody, poszanowanie prawa, delikatnosc i wrazliwosc - to tak
            zeby wyliczyc cechy podstawowe jakich szukalam w mezczyznach. Tak sie zlozylo,
            ze mezczyzna, ktory je ma ma tez inne korzenie niz moje ale naprawde,
            Madelaine, kwestia pochodzenia narodowosciowego, rasowego, spolecznego,
            linwistycznego byla mi kompletnie obojetna gdy sie zakochiwalam w Nim po raz
            pierwszy. Mysle, ze Ty i Twoi nieznani nam na Forum znajomi psycholodzy,
            dorabiacie teorie do kompletnie niemierzalnych sytuacji a czyniac to zwyczajnie
            obrazasz wiele z nas przypisujac nam cechy badz motywacje, ktorych ani my nie
            mamy, ani nikt nie jest w stanie nam udowodnic. Wszelka generalizacja jest
            bardzo niebezpieczna i profesjonalizm Twoich znajomych budzi we mnie wiele
            watpliwosci jesli pozwalaja Oni sobie na deklaracje poparte jedynie luznymi
            obserwacjami z kilku przypadkowych gabinetow lub sesji.
            Poza tym warto przestrzegac prostej zasady - jesli ma sie do wyboru zrobic
            komus przykrosc swoimi pogladami lub jej nie zrobic milczac, lepiej milczec.
            Jaka Ty masz korzysc z bycia niemila?
            Elka
            • qwardian Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 14.03.05, 00:27
              W portalu gazety, wcześnie czy później przyłączy się do rozmowy jakaś rzucająca
              nienawiścią przedstawicielka tzw. tolerancyjnej mniejszości, co tolerancję dla
              innych mają głęboko w nosie. Kiedy cośtambubela rzuciła typowymi dla tego
              środowiska ""pochodzenia narodowosciowego, rasowego, spolecznego,
              linwistycznego"" od razu domyśliłem z czym toto ma wspólnego. Radzę omijać toto
              szerokim łukiem. Nikt małżeństwa nie zabrania z kimkolwiek. Ten wątek zadał
              wyraźnie pytanie na temat, co forumowicze myślą o małżeństwie z obcokrajowcem.
              I forumowicze się wypowiadają kulturalnie i grzecznie. Natomiast
              femmonazistowskie toto pozwoliło sobie na stek bredni i inwektyw zaadresowanych
              do osób wypowiadających swoją opinię. Niech toto idzie do wątku które jest
              poświęcone pochwałom na temat związku z obcokrajowcami i nie zaśmieca tego.
              • feelfine Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 14.03.05, 00:48

                Drogi przedmowco.
                Jesli ktos tu kogos obrazal to raczej Ty osobe ktora wypowiadala sie na temat
                swego zwiazku. Zdanie :
                "Madelaine, kwestia pochodzenia narodowosciowego, rasowego, spolecznego,
                linwistycznego byla mi kompletnie obojetna gdy sie zakochiwalam w Nim po raz
                pierwszy" powinienes byl zacytowac w calosci a nie wyrywac z kontekstu pare
                slow. Chyba ze jedynie te slowa wyczytales w poprzedniej wiadomosci.

                Zycze troche szacunku dla innych rozmowcow.

                Feelfine
                • qwardian Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 14.03.05, 01:20
                  Tytuł tego wątku brzmi następująco "" Co sadzicie o zwiazkach z
                  obcokrajowcami? "". Dlaczego więc osoba tam poświęciła 75% miejsca na obraźliwe
                  insynuacje. Niech pisze co jej się podoba w związku. Opinie są za i przeciw, a
                  ona zabawiła się w sędzinę. Tutaj my forumowicze decydujemy co jest złe a co
                  dobre i nikt nie będzie nam dyktował co o tym myśleć. Wypraszam sobie
                  narzucania zdania ogółowi.
                  • elagrubabela Do Qwardian 14.03.05, 02:37
                    Nie rozumiem czym Cie obrazilam i w jaki sposob. W ogole nie rozumiem Twojego
                    komentarza do mojego postu. Badz uprzejmy przeczytac moj post jeszcze raz i
                    jeszcze raz jesli potrzeba - wtedy napisz DOKLADNIE, co Cie urazilo - krotko i
                    wezlowato, bez epitetow i zbednych przymiotnikow. I postaraj sie nie przekrecac
                    mojego nicka - jestem do niego emocjonalnie przywiazana,
                    Elka
                    • qwardian Re: Do Qwardian 14.03.05, 03:43
                      elagrubabela 13.03.2005 19:51 + odpowiedz

                      ""Mysle, ze Ty i Twoi nieznani nam na Forum znajomi psycholodzy,
                      dorabiacie teorie do kompletnie niemierzalnych sytuacji a czyniac to zwyczajnie
                      obrazasz wiele z nas przypisujac nam cechy badz motywacje, ktorych ani my nie
                      mamy, ani nikt nie jest w stanie nam udowodnic. Wszelka generalizacja jest
                      bardzo niebezpieczna i profesjonalizm Twoich znajomych budzi we mnie wiele
                      watpliwosci jesli pozwalaja Oni sobie na deklaracje poparte jedynie luznymi
                      obserwacjami z kilku przypadkowych gabinetow lub sesji.
                      Poza tym warto przestrzegac prostej zasady - jesli ma sie do wyboru zrobic
                      komus przykrosc swoimi pogladami lub jej nie zrobic milczac, lepiej milczec.
                      Jaka Ty masz korzysc z bycia niemila?""

                      qwardian:
                      Osoba wyraziła swoją opinię i ma do tego pełne prawo. Jest równie dobra jak
                      Twoja, czy kogokolwiek innego. Atakując ją osobiście dałaś wyraz swojego braku
                      szacunku dla innych, a sugerując milczenie zachowałaś się jak arogancki bufon.
                      • syswia Re: Do Qwardian 14.03.05, 03:54
                        Alez ona nikogo nie atakowala - wyrazila tylko swoja opinie i zasugerowala, ze
                        lepiej milczec niz autoratywnie wyrazac sie na tematy dotyczace innych ludzi.
                        Czy to naprawde tak trudno zrozumiec? To tak jakbym ja powiedziala, ze jestes
                        plytki, malo wyrafinowany i obawiajacy sie wszystkiego, co jest obce na
                        podstawie Twojej wypowiedzi dotyczacej preferencji wyboru malzonki - nie czulbys
                        sie urazony? Mysle, ze tak - i mialbys racje.
                        Wydaje mi sie, ze inteligentny i kulturalny czlowiek umie tak sformulowac swoje
                        wypowiedzi, aby nie urazic nimi innych.
                        A - i mylisz sie ta dyskusja nie jest o za i przeciw zwiazkom z
                        obcjokrajowcami... Gdzies po drodze zamienila sie w protest przeciwko
                        stwierdzeniu, ze ludzie, ktorzy sie wiaza z obcokrajowcami maja problem z
                        bliskoscia i emocjami...
                        • qwardian Re: Do Qwardian 14.03.05, 04:54
                          Ależ autorka wątku prosiła ją żeby wyraziła opinię na temat:

                          Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami?
                          Autor: Gość: _mmm_ IP: *.chello.pl
                          Data: 09.03.2005 13:37 + dodaj do ulubionych wątków

                          --------------------------------------------------------------------------------
                          Hej dziewczyny, co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? Maja szanse
                          przetrwania? A jesli chodzi o kogos z bardzo daleka, np. Azji?
                          • Gość: niezalogowana tora Re: Do Qwardian IP: *.sympatico.ca 14.03.05, 05:02
                            forum - to dyskusja, nie tylko wyrazenie opiniina dany temat, ale i
                            dyskutowanie o tym, nie wiesz? jak chcesz tak twardo trzymac sie tematu, to
                            czemu sam z niego zjezdzasz?

                            Autor: qwardian
                            Data: 14.03.2005 03:43 + dodaj do ulubionych wątków

                            skasujcie post

                            + odpowiedz

                            --------------------------------------------------------------------------------
                            elagrubabela 13.03.2005 19:51 + odpowiedz

                            ""Mysle, ze Ty i Twoi nieznani nam na Forum znajomi psycholodzy,
                            dorabiacie teorie do kompletnie niemierzalnych sytuacji a czyniac to zwyczajnie
                            obrazasz wiele z nas przypisujac nam cechy badz motywacje, ktorych ani my nie
                            mamy, ani nikt nie jest w stanie nam udowodnic. Wszelka generalizacja jest
                            bardzo niebezpieczna i profesjonalizm Twoich znajomych budzi we mnie wiele
                            watpliwosci jesli pozwalaja Oni sobie na deklaracje poparte jedynie luznymi
                            obserwacjami z kilku przypadkowych gabinetow lub sesji.
                            Poza tym warto przestrzegac prostej zasady - jesli ma sie do wyboru zrobic
                            komus przykrosc swoimi pogladami lub jej nie zrobic milczac, lepiej milczec.
                            Jaka Ty masz korzysc z bycia niemila?""

                            qwardian:
                            Osoba wyraziła swoją opinię i ma do tego pełne prawo. Jest równie dobra jak
                            Twoja, czy kogokolwiek innego. Atakując ją osobiście dałaś wyraz swojego braku
                            szacunku dla innych, a sugerując milczenie zachowałaś się jak arogancki bufon.
                            • qwardian Re: Do Qwardian 14.03.05, 05:21
                              Dlatego przypominam oryginalny temat wątku. Chodzi o wyrażenie opini na jakiś
                              temat. Autorka wątku równie dobrze mogła zatytułować swój wątek:
                              ""Proszę wymienić pozytywne aspekty związku małżeńskiego z obcokrajowcem"".
                              Wtedy można ewentualnie wyprosić lub poprosić o milczenie osób sceptycznych
                              wobec takiego związku. Autorce wyraźnie jednak zależy, żeby wypowiedziały się
                              obydwie strony. Zgadzamy się czy nie?
                              • syswia Re: Do Qwardian 14.03.05, 15:06
                                Hmmm, tylko, ze rozumujac w ten sposob Madlaine tez zboczyla z tematu tworzac
                                "psychologiczny" portret osob wiazacych sie z obcokrajowcami. Przeciez mialo byc
                                o zwiazkach, a nie o problemach z bliskoscia i emocjami.... nieprawdaz...?
                            • kinky5 Re: Do Qwardian 14.03.05, 06:06
                              Qwardian sie nudzi....

                              Wiec co robi? Przyczepia sie do moim zdaniem bardzo rzeczowej i madrej wypowiedzi Eli.
                              • qwardian Re: Do Qwardian 14.03.05, 07:33
                                Nie tylko. Żony Kanadyjczyków uważam za bardzo zdeterminowane i szczere w
                                uczuciach. Która kobieta zdecydowałaby się zamieszkać w domku z tektury
                                obłożonej gipsem, a tak buduje się właśnie domki w północnej Ameryce.
                                • Gość: niezalogowana tora Re: Do Qwardian IP: *.sympatico.ca 14.03.05, 07:44
                                  zgadza sie, lepiej gniezdzic sie z tesciami, siostra meza, jej mezem i ich
                                  dziecmi, oraz babcia w m-3 w polsce, (bo na wlasne nie ma szans)przynajmniej
                                  rodzinnie. niz splacac cale zycie kredyt za tekturowy domek i to jeszcze w
                                  kraju gdzie rodzina czeka na twoj spadek. na babci spadek nikt nie czycha, no
                                  bo jaki spadek mozna uzbierac z lichutkiej renty? ale pokoj po babci
                                  w "rodzinnym" m-3 to juz co innego....



                                  • madeleine7 Re: Do Qwardian 14.03.05, 09:46
                                    Osoby prezentujące pozytywny pogląd na sprawę są na tym watku: mądre, rzeczowe
                                    miłe i kulturalne. Osoby o odmiennym poglądzie są, cytuję: chamskie, durne,
                                    gadają bzdety, nie maja pojęcia, pier..lą itp.
                                    A potem osoby rzucające te eptety piszą: jak mozesz być niemiła? jak mozesz
                                    krytykować? jak mozesz sprawiac innym przykrość? lepiej zamilcz.

                                    Reszty nie trzeba.

                                    • syswia Re: Do Qwardian 14.03.05, 15:09
                                      Medeleine, ale pozytywny lub negatywny poglad na JAKA sprawe? W ciagu tej calej
                                      dyskusji padly moze dwa zdania na temat zwiazkow z obcokrajowcami.
                                      Kurcze, Ty dalej nic nie kumasz....
                                      • madeleine7 Re: Do Qwardian 14.03.05, 16:01
                                        syswia napisała:

                                        > Medeleine, ale pozytywny lub negatywny poglad na JAKA sprawe?
                                        kurcze, syswia, nie przeczytalaś tematu watku, nieładnie...

                                        W ciagu tej calej
                                        > dyskusji padly moze dwa zdania na temat zwiazkow z obcokrajowcami.

                                        oj chyba dużo więcej
                                    • elagrubabela Madeleine7 14.03.05, 18:42
                                      madeleine7 napisała:

                                      > Osoby prezentujące pozytywny pogląd na sprawę są na tym watku: mądre,
                                      rzeczowe
                                      > miłe i kulturalne. Osoby o odmiennym poglądzie są, cytuję: chamskie, durne,
                                      > gadają bzdety, nie maja pojęcia, pier..lą itp.
                                      > A potem osoby rzucające te eptety piszą: jak mozesz być niemiła? jak mozesz
                                      > krytykować? jak mozesz sprawiac innym przykrość? lepiej zamilcz.
                                      >
                                      > Reszty nie trzeba.
                                      >

                                      Jak dotad nie poslugiwalam sie w tej dyskusji jezykiem, ktory zawiera cytowane
                                      przez Ciebie slowa (chamskie, durne, gadają bzdety, nie maja pojęcia, pier..lą
                                      itp.) wiec bardzo prosze, po raz kolejny zreszta, nie generalizuj! Moze to jest
                                      w ogole problem odnoszacy sie do calego tematu i formy tej dyskusji - zbyt
                                      latwe i szybkie generalizowanie?
                                      Probuje zrozumiec Twoja opinie na temat kobiet laczacych sie z obcokrajowcami i
                                      ciezko mi idzie - to na pewno moja wina - niskie IQ - nic na to nie poradze :(
                                      Ale czy Ty sama rozumiesz skad Ci sie bierze taka opinia? Z powodu znajomosci z
                                      tymi 4 kolezankami czy rozmow z kolegami psychologami o Ich
                                      kilku/kilkunastu/kilkudziesieciu (pewnie nigdy sie nie dowiemy ilu NAPRAWDE)
                                      pacjentkach? Z przykroscia stwierdzam, ze czytajac kolejne Twoje posty zaczelam
                                      nabierac przekonania, ze jedynym powodem jaki masz by glosic, co glosisz jest
                                      potrzeba dokuczenia komus - w tym przypadku kobietom zwiazanym z
                                      obcokrajowcami. Generalizuje? Zapewne - ucze sie na Twoim przykladzie, jak
                                      widzisz ;D
                                      Jezeli jednak sie myle i jezeli jednak nie chcialas nikomu sprawic przykrosci
                                      zarzucajac bezpodstawnie coraz to wiekszej ilosci nas tu obecnych, ze
                                      jestemy "osobami, które maja problem z bliskością i emocjami.Wolą zwiazki
                                      powierzchowne, takie na pół gwizdka." i dodajac sarkastycznie "zazdroszcze Ci
                                      jednego - bezgranicznej wiary w to co mówisz.Ja bym nie miała na
                                      tyle odwagi." gdy ktorakolwiek z kobiet ZWIAZANA Z OBCOKRAJOWCEM probowala
                                      podwazyc Twoje teorie, to czemu ciagniesz te wymiane zdan? Uslyszalas juz
                                      kilkakrotnie, ze Twoje obserwacje sa bardzo powierzchowne, ze czynienie z nich
                                      reguly jest mocny naciaganiem i ze stwierdzajac bardzo ogolnie iz grupa Twoich
                                      wspoldyskutantek ma problemy z emocjami i preferuje powierzchowne zwiazki,
                                      DOKUCZASZ sporej czesci z nas kompletnie niepotrzebnie i bez zadnego
                                      uzasadnienia! Po co? Zeby sie lepiej poczuc? Nie rozumiem :(
                                      Wymiana pogladow naprawde nie musi sie laczyc z wzajemnym podszczypywaniem i
                                      udowadnianiem, ze wspolrozmowca jest slabszy, gorszy, glupszy, mniej
                                      doswiadczony, ma klopoty z emocjami i preferuje kontakty na pol gwizdka. Dopoki
                                      nie wiedzialas, ze swoimi slowami dotykasz czyich UCZUC i EMOCJI, wszystko bylo
                                      dozwolone - teraz juz WIESZ, ze poczulysmy sie wywolane do tablicy, postawione
                                      przed koniecznoscia udowadniania, ze "nie jestesmy wielbladami". Ale Ty wciaz
                                      to ciagniesz - po co? Masz potrzebe wirtualnego "zdeptania przeciwnika"? Bo
                                      poczulas do nas taka bliskosc, ze sie oderwac nie mozesz?
                                      Nie jestesmy ani plytkie w uczuciach, ani nieodpowiedzialne w zwiazkach - jak
                                      wszyscy na swiecie, kazda z nas jest indywidualnoscia i uszanuj to!
                                      Elka

                                      • madeleine7 Re: Madeleine7 14.03.05, 19:39
                                        Ela, mialam wlasciwie porzucic ten wątek ale nie lubie jak sie mnie lapie za
                                        słowa i odwraca kota ogonem.Probowalam sie po prostu odnieść do wyrwanych zdań
                                        z kontekstu i stąd ta neverending story.
                                        Twoja wypowiedź jest dla mnie naprawde godna uwagi więc postaram sie rzeczowo
                                        odpowiedziec na każde pytanie.
                                        1. skąd mi sie bierze opinia? stąd skad zawyczaj ludzie biora opinie: z
                                        doswiadczenia, z obserwacji otoczenia, z doswiadczenia innych, z mediow
                                        itp.jesli spotkasz na swojej drodze 5 osob o imieniu np.Gustaw i wszystkie będą
                                        w stosunku do Ciebie niemile, jesli Twoich 5 kolezanek powie Ci, ze maja ojcow
                                        o imieniu Gustaw, którzy sa agresywni i zatruli im zycie to jak urodzi Ci sie
                                        syn dasz mu na imie Gustaw? przyklad moze nieco ludowy ale jestes inteligentna,
                                        wiesz o czym mówie.im częsciej zjawisko sie powtarza w Twoich obserwacjach tym
                                        Twoje osobiste wrażenie, opinia sie ugruntowuje.ten, kto na tym poprzestaje,
                                        jest glosicielem stereotypów.ten co zaklada, ze byc moze spotka 10 miłych
                                        Gustawów, ktorzy moga wpłynąć na jego opinie jest otwarty na dyskusję.
                                        2.dlaczego glosze opinię? bynajmniej nie chce nikomu dokuczyć.dotknełam sfery
                                        podswiadomosci, która jest Ciężka do zdefiniowania, szczególnie dla
                                        zainteresowanej osoby.rzadko zdarza sie aby ktos wiedział jakie podświadome
                                        mechanizmy nim kierują - zazwyczaj sa to osoby po terapii, gleboko wsluchane w
                                        siebie, wrazliwe itp.reszta dziala na zasadzie schematow, których w zyciu nie
                                        zauważa albo zauwaza po fakcie.dyskusja poszla zupelnie innym torem.wiekszosc z
                                        forumowiczek zarzuciła mi, ze neguje ich szczęście a ja nawet tego tematu nie
                                        poruszyłam...część uznała, ze " dystans emocjonalny" to bardzo negatywne
                                        stwierdzenie, ktore godzi w ich świat i zaczęła udowadniać mi niekometencję
                                        czyli tzw.brak pojecia w sprawie.część ze strachu przed tym co moze zobaczyc
                                        poddając swoje mechanizmy dzialania analizie zaczęła kopać na oslep.było kilka
                                        osób, wsrod nich Ty, które sa tak glęboko przekonane o słuszności swoich
                                        wyborów, motywow, znaja swoje ograniczenia i slabosci, ze sa w stanie podjąć
                                        dyskusję nawet na najbardziej osobiste tematy.w mysl zasady, ze prawdziwa cnota
                                        krytyki sie nie boi.
                                        3.Nie trzeba udowadniać nikomu braku wielbładzich garbów.Nie jestem nawet w
                                        stanie udowodnic żadnej z Was, ze kierowała nią potrzeba dystansu
                                        emocjonalnego.Na to potrzeba conajmniej polrocznej terapii.Widzialam i
                                        slyszalam o wynikach takich terapii - spotkalam/slyszalam o tych
                                        kilkudziesieciu Gustawach i dopóki nie spotkam kilkudziesieciu innych - sama
                                        rozumiesz, nie mam podstaw do zmiany opinii.I nie szukalam jej tez na tym watku
                                        bo siła rzeczy znaleźć jej nie mogłam.Po prostu wyraziłam opinie licząc na to,
                                        ze ktos powie: ja sie nie zgadzam bo.. albo ja tez tak mam/czuję/postrzegam i
                                        wten sposób wymienimy subiektywne poglądy.

                                        I juz podsumowując: dystans emocjonalny, kompleks matki/ojca, toksyczność
                                        relacji - brzmia dla niektorych jak wyrok.Dla mnie nie.Sama kieruje sie
                                        schematami, stereotypami, byc moze ktorąś z tych determinant.Gdy mi ktos obcy
                                        to zarzuci - nie obrażę sie.Pomyslę, zajrze do srodka i przyznam subiektywnie
                                        racje lub nie.I tyle.

                                        I na koniec: nie chialam nikogo wprawic w zły humor, stawiac pod tablica,
                                        zmuszac do bolesnych analiz.niektorzy zbyt dosłownie, zbyt do siebie wzieli to
                                        co napisalam.ale podobno źle zrozumiana wypowiedz to błąd ją
                                        wypowiadajacego.zatem tych ktorym źle ja przekazalam - przepraszam.

                                        Blogoslawieni ci co umieja cofnąć sie o krok by zrobic 2 kroki w przód.
                                        Pozdrawiam Cie Ela, naprawde było mi miło.
                                • kinky5 Re: Do Qwardian 14.03.05, 17:40
                                  oj moj drogi!
                                  ale sie....wyglupiles.
                                  Te domy po pierwsze nie sa z tektury...ale...
                                  maja konstukcje nosna z drewna klejonego lub mozliwy wariant wykonania konstrukcji z profili
                                  stalowych- do tego jest przybijana plyta gipsowo-kartonowa (lub deski z obu stron- wewnatrz i
                                  zewnatrz) + liczne warstywy jak dylatacyjna, izolacja termiczna ( np. welna mineralna ), paroizolacja,
                                  wiatroizolacja....+ do tego wykonczenie (wg. ciebie jest to gips....ale jak sam sie mozesz domyslec do
                                  jest chyba Twoje marzenie) Wykonczenie sciany zewnetrznej- najczesciej stosowane w kanadzie to
                                  cegla (klinkierowa) ktora moja Drogi "podwiesza sie" sciany konstrukcyjnej budynku z zachowaniem
                                  odpowiedniej wielkosci szczeliny dylatacyjnej. To samo robi sie z kamieniem....
                                  zeby nie bylo jakis pomowien co do fundamentow to spiesze wyjasnic ze zazwyczaj sa to takie same
                                  lane lawy fundamentowe jak w Polsce......
                                  duzo warstw? To teraz porownaj to do polskiego cegla, ocieplenie, pustak to moze Ci sie zapadka w
                                  glowie otworzy...albo moze do tzw. scian jednowarstwowych gdzie masz np. tylko cegle albo jakiegos
                                  rodzaju pustaka ?
                                  I jeszcze jedno system szkieletowy zwany inaczej kanadyjskim staje sie coraz popularniejsza metoda
                                  budowania takze i w Polsce bo jest szybszy (dom moze byc oddany w 3 miesiace- przy tradycyjnej
                                  metodzie murarskiej- coz zycze powodzenia)+ zdrowy- gdy drewniany a takze co bardzo wazne w tym
                                  klimacie szybko sie nagrzewa.
                                  Rozumiem ze chciales napisac cos madrego - dostosowac swoj post do panujacych na tym watku
                                  herezji ludzi nie majacych bladego pojecia o psychologii a teraz tez o budownictwie.
                                  Ciesze sie jednak ze tak sie stalo bo tym samym udowodniles nam - kobieta obcokrajowcow - wasz
                                  poziom wiedzy !
                                  pozdrawiam
                                  • qwardian Re: Do Qwardian 14.03.05, 18:23
                                    Ta imitacja cegły klinkierowej na zewnątrz to nic innego tylko papa wzorowana
                                    na kształt cegły, czyli imitacja. Nie wierzysz do podejdź do takiego domu i
                                    dotknij go sama. Mieszkałem w Stanach lat piętnaście i znam te wszystkie
                                    tricki. W Polsce już na początku lat 90-tych zarzucono budowę kanadyjczyków,
                                    kiedy przekonano się co to jest za tandeta.
                                    • kinky5 Re: Do Qwardian 14.03.05, 18:49
                                      naprawde- czlowieku- przed chwila jeszcze pisales o gipsie.....
                                      Wiec sie zdecyduj imitacja cekly klinkierowej czy gips- bo juz same nie wiemy w czym mieszkamy....
                                      • qwardian Re: Do Qwardian 14.03.05, 18:55
                                        No tak, ok, tektura jest z obydwu stron, w środku gips. Niektórzy decydują się
                                        jeszcze na elewację. Ta zrobiona jest z papy której wierzch pomalowany jest na
                                        prostokąciki imitujące cegłę. Nie mówię, że musisz mi wierzyć. Po prostu
                                        przechodząc obok takiego domu dotknij go sama. Tam nie ma żadnej cegły
                                        klinkierowej. To papa.
                                        • kinky5 Re: Do Qwardian 14.03.05, 20:54
                                          Jaki gips w srodku- Ty nie dosc ze nie wiesz to jeszcze czytac nie umiesz....
                                          Ja Ci chyba wyraznie napisalam ze konstrukcja wykonana jest z drewniana lub
                                          profili stalowych w srodku pomiedzy konstrukcja wypelnienie z welna
                                          mineralnej....gips jest obecny w plytach gipsowo kartonowych ale mozesz mi
                                          wierzyc ze takowe sa rowniez obecne w budownictwie polskim....
                                          i jeszcze jedno : ja mam ten komfort ze nie tylko ci nie wierze ale i wierzyc
                                          nie musze.

                                          "Adieu" sagte der kleine Prinz.
                                          "Adieu" sagte die Blume
                                  • madeleine7 Re: Do Qwardian 14.03.05, 18:32
                                    kinky5 napisała:

                                    >> I jeszcze jedno system szkieletowy zwany inaczej kanadyjskim staje sie coraz
                                    po
                                    > pularniejsza metoda
                                    > budowania takze i w Polsce bo jest szybszy (dom moze byc oddany w 3 miesiace-
                                    p
                                    > rzy tradycyjnej
                                    > metodzie murarskiej- coz zycze powodzenia)+ zdrowy- gdy drewniany a takze co
                                    ba
                                    > rdzo wazne w tym
                                    > klimacie szybko sie nagrzewa.
                                    > Rozumiem ze chciales napisac cos madrego - dostosowac swoj post do panujacych
                                    n
                                    > a tym watku
                                    > herezji ludzi nie majacych bladego pojecia o psychologii a teraz tez o
                                    budownic
                                    > twie.

                                    Za to Ty masz naprawdę wielkie pojęcie o tym jakie metody budownictwa są
                                    najpopularniejsze w Polsce.Zapewne czytalaś badania naukowe na ten temat zanim
                                    wypowiedziałas tak autorytarna opinię.
                                    Tak sie akurat składa, że mam sporo wspolnego z rynkiem nieruchomości w Polsce,
                                    prawem budowlanym, prawem rzeczowym i rynkiem hipotecznym.I nawet moge Ci
                                    przeslać statystyki na ten temat, ktore tak lubisz.
                                    Od metody kanadyjskiej mocno sie teraz odchodzi.Mieszkania te są droższe w
                                    eksploatacji, bo sa ogrzewane prądem (zarówno CO jak i woda), obarczone duża
                                    liczbą niedoróbek, bardzo akustyczne (slyszy sie kazde slowo zza ściany), a
                                    developerzy je oferujący mają największy odsetek spraw w sądach grodzkich.W
                                    mojej okolicy są 3 takie osiedla, osiagaja najwyzsze ceny za m2 w swojej klasie
                                    na rynku a ich jakość pozostawia wiele do życzenia o czym wlasciciele
                                    przekonuja sie już po paru miesiącach.Z dnia na dzień rosnie liczba takich
                                    mieszkań w ofercie rynku wtórnego.
                                    Moze w Kanadzie jakosc tych domów jest lepsza ale w Polsce w tej chwili jak
                                    szukajacy mieszkania słyszy "metoda kanadyjska" zazwyczaj mowi: dziekuję.
                                    • Gość: syswia Re: Do Qwardian IP: 67.71.122.* 14.03.05, 18:48
                                      Madleine - Ty chyba masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem:) Przeciez nie
                                      napisala, ze metoda kanadyjska jest najpopularniejsza w Polsce, tylko ze zyskuje
                                      popularnosc... Tak sie sklada, ze Kinky jest architektem:))) i metody
                                      budownictwa raczej jej obce nie sa:))))) usmialam sie jak kon:))) Znasz sie na
                                      psychologii, znasz sie na budownictwie... na czym jeszcze sie znasz? Szczery
                                      podziw dla Twych szerokich zainteresowan i jak mniemam edukacji:)))

                                      Do Qwardian - wiesz az mi szczeka opadla na Twoje rewelacje, wyszlam z domu i
                                      pomacalam swoja cegle :P Zapewniam Cie - jest klinkierowa. Z podobnej
                                      klinkierowej cegly zbudowane sa cale osiedla w Great Toronto Area...
                                      Sluchaj, a moze Ci sie pomylilo z sidingiem? Kiedys bylo drewniane, teraz
                                      stosuje sie inne materialy...
                                      • qwardian Re: Do Qwardian 14.03.05, 18:59
                                        Jeżeli to jest klinkier to dom musi być wielorodzinny. W jednorodzinnym
                                        elewacje jeżeli w ogóle pokrywają dom są z papy zdobionej prostokącikami na
                                        wzór cegły.
                                        • Gość: syswia Re: Do Qwardian IP: 67.71.122.* 14.03.05, 19:25
                                          Uparty jestes jak osiol. Zapraszam do Markham w Ontario, gdzie mieszkam - w domu
                                          jednorodzinnym - wszystkie domy w okolicy posiadaja elewacje z cegly
                                          klinkierowej. Jasniej juz nie potrafie.
                                          • kinky5 ALE KOMEDIA 14.03.05, 19:30
                                            ja sie tutaj zaraz...popluje ze smiechu...
                                            Syswia- Ty sie jeszcze raz przejdz po domu moze tam inne rodziny z Toba mieszkaja a Ty nic nie
                                            wiesz......
                                            • Gość: syswia PRZEJDE SIE DO PIWNICY IP: 67.71.122.* 14.03.05, 20:23
                                              moze tam sie cholercia ukrywaja... :P
                                              • kinky5 Re: PRZEJDE SIE DO PIWNICY 14.03.05, 20:46
                                                ja Ci mowie 2 chinskie rodziny w piwnicy...szukaj!
                                                • syswia Re: PRZEJDE SIE DO PIWNICY 14.03.05, 20:55
                                                  o kurcze - i do tego chinskie???? lece, moze ukryli sie pod schodami!
                                                  • kinky5 Re: PRZEJDE SIE DO PIWNICY 14.03.05, 21:31
                                                    Znalazlas?
                                                    Moze w pralni sie "rozwiesili"?
                                                  • Gość: syswia Re: PRZEJDE SIE DO PIWNICY IP: 67.71.122.* 14.03.05, 22:17
                                                    w piwnicy nie ma, w pralni nie ma, ja chyba krecka dostane
                                                    IDE NA STRYCH szukac tych dodatkowych rodzin:)))))))))))))))))
                                                  • Gość: niezalogowana tora Re: PRZEJDE SIE DO PIWNICY IP: *.sympatico.ca 15.03.05, 04:25
                                                    no jak to syswia, przechodzimura czytalas, a nie wiesz gdzie dzikich rodzin
                                                    szukac... ;-)))))
                                                  • syswia Re: PRZEJDE SIE DO PIWNICY 15.03.05, 05:47
                                                    a nie wiesz toro, ze u nas w kanadzie to murow nie ma, tylko sama:
                                                    dykta/gips/karton*
                                                    (*wykreslic co slina na jezyk przyniesie)
                                                  • Gość: niezalogowana tora Re: PRZEJDE SIE DO PIWNICY IP: *.sympatico.ca 16.03.05, 02:30
                                                    ups.... ;-)
                                      • madeleine7 Re: Do Qwardian 14.03.05, 20:04
                                        Gość portalu: syswia napisał(a):

                                        > Madleine - Ty chyba masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem:) Przeciez nie
                                        > napisala, ze metoda kanadyjska jest najpopularniejsza w Polsce, tylko ze
                                        zyskuj
                                        > e
                                        > popularnosc...

                                        Napisala: zyskuje popularnośc.To nieprawda.Fakt, moze zaokraglilam to zdanie :-)

                                        Tak sie sklada, ze Kinky jest architektem:))) i metody
                                        > budownictwa raczej jej obce nie sa:))))) usmialam sie jak kon:))) Znasz sie na
                                        > psychologii, znasz sie na budownictwie... na czym jeszcze sie znasz? Szczery
                                        > podziw dla Twych szerokich zainteresowan i jak mniemam edukacji:)))
                                        • madeleine7 Re: Do Qwardian 14.03.05, 20:05
                                          madeleine7 napisała:

                                          >Znasz s
                                          > ie na
                                          > > psychologii, znasz sie na budownictwie... na czym jeszcze sie znasz? Szcz
                                          > ery
                                          > > podziw dla Twych szerokich zainteresowan i jak mniemam edukacji:)))

                                          Dobrze, ze jestem w stanie czymś Cie jeszcze pozytywnie zaskoczyc...
                                    • kinky5 Madeleine 14.03.05, 19:27
                                      Madeleine- jezeli sie tak na tym znasz moja droga to powiedz mi jedno: czemu nie sprostowalas
                                      Twojego Kolegi ktory kilka postow temu pisal o tekturze i gipsie.
                                      Moja odpowiedz miala za zadanie tylko zdemaskowac jego brak wiedzy. Ale czemu Ty- nie wiem kto-
                                      agent nieruchomosci, moze prawnik, a moze psycholog sama tego nie zrobilas?
                                      A moze sie na tym poprostu nie znasz?
                                      Wiesz ja konczylam studia w Polsce i Niemczech - wiec powiedzmy sobie zeby skonczyc moj kierunek
                                      cos tam musialam czytac.... ale z przyjemnoscia poczytam sobie statystki ktore tak chetnie mi chcesz
                                      przeslac bo faktycznie mieszkajac tutaj wypadlam z polskiego rynku. Moj adres gazetowy do twojej
                                      dyspozycji.

                                      I jeszcze jedno- moze w Polsce sie od tego odchodzi ale tutaj to nadal najpopularniejsza metoda
                                      budowy domow jedorodzinnych i innych tego typu zabudow ( blizniaki, zabudowa szeregowa - ogolnie
                                      niska zabudowa mieszkaniowa).Cos chyba musi w tym byc....

                                      a tutaj cos dla Ciebie-

                                      Na podstawie cykli artykułów "Po Nitce do kłębka" publikowanych na łamach Muratora w latach 1998 -
                                      2000. (oczywiscie- mam nadzieje ze cos sie zmienilo od tego czasu ale sadzac z Twojej wypowiedzi
                                      chyba nie)

                                      W naszym kraju wciąż brakuje przepisów dla technologii lekkiego budownictwa szkieletowego. Mimo iż
                                      budownictwo szkieletowe stanowi około 5% całości jednorodzinnego budownictwa mieszkaniowego,
                                      władze nie podjęły tematu opracowania krajowych przepisów w tym zakresie. Brak warunków
                                      technicznych wykonywania i odbioru robót dla lekkiego budownictwa szkieletowego powoduje, iż wiele
                                      firm buduje domy według własnego uznania i przekonania. Niestety, nie zawsze w zgodzie z
                                      wymogami technologii stosowanej od lat w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie, choć jak się
                                      reklamują budują w technologii "amerykańskiej" czy "kanadyjskiej". Niestety tylko tak twierdzą. Że nie
                                      jest to zgodne z prawdą to już inna sprawa. Wciąż liczą na naiwność inwestora, który nie czyta
                                      "Muratora", który nie ma dostępu do "Lekkiego Budownictwa Szkieletowego", który nie jest
                                      zorientowany w wymogach technologii budownictwa szkieletowego.
                                      • madeleine7 Re: Madeleine 14.03.05, 19:59
                                        kinky5 napisała:

                                        > Madeleine- jezeli sie tak na tym znasz moja droga to powiedz mi jedno: czemu
                                        ni
                                        > e sprostowalas
                                        > Twojego Kolegi ktory kilka postow temu pisal o tekturze i gipsie.

                                        > Moja odpowiedz miala za zadanie tylko zdemaskowac jego brak wiedzy. Ale czemu
                                        T
                                        > y- nie wiem kto-
                                        > agent nieruchomosci, moze prawnik, a moze psycholog sama tego nie zrobilas?
                                        > A moze sie na tym poprostu nie znasz?

                                        Bo on mowil o Kanadzie, nie jestem w stanie polemizowac w tym temacie.S

                                        > Wiesz ja konczylam studia w Polsce i Niemczech - wiec powiedzmy sobie zeby
                                        skon
                                        > czyc moj kierunek
                                        > cos tam musialam czytac.... ale z przyjemnoscia poczytam sobie statystki
                                        ktore
                                        > tak chetnie mi chcesz
                                        > przeslac bo faktycznie mieszkajac tutaj wypadlam z polskiego rynku. Moj adres
                                        g
                                        > azetowy do twojej
                                        > dyspozycji.
                                        >
                                        > I jeszcze jedno- moze w Polsce sie od tego odchodzi ale tutaj to nadal
                                        najpopul
                                        > arniejsza metoda
                                        > budowy domow jedorodzinnych i innych tego typu zabudow ( blizniaki, zabudowa
                                        sz
                                        > eregowa - ogolnie
                                        > niska zabudowa mieszkaniowa).Cos chyba musi w tym byc....

                                        Zapewne.Znasz ten rynek lepiej.Ale napisalas: w Polsce staje sie coraz bardziej
                                        popularna - a to juz nie jest w tej chwili prawda.
                                        >
                                        > a tutaj cos dla Ciebie-
                                        >
                                        > Na podstawie cykli artykułów "Po Nitce do kłębka" publikowanych na łamach
                                        Murat
                                        > ora w latach 1998 -
                                        > 2000. (oczywiscie- mam nadzieje ze cos sie zmienilo od tego czasu ale sadzac
                                        z
                                        > Twojej wypowiedzi
                                        > chyba nie)
                                        >
                                        > W naszym kraju wciąż brakuje przepisów dla technologii lekkiego budownictwa
                                        szk
                                        > ieletowego. Mimo iż
                                        > budownictwo szkieletowe stanowi około 5% całości jednorodzinnego budownictwa
                                        mi
                                        > eszkaniowego,
                                        > władze nie podjęły tematu opracowania krajowych przepisów w tym zakresie.
                                        Brak
                                        > warunków
                                        > technicznych wykonywania i odbioru robót dla lekkiego budownictwa
                                        szkieletowego
                                        > powoduje, iż wiele
                                        > firm buduje domy według własnego uznania i przekonania. Niestety, nie zawsze
                                        w
                                        > zgodzie z
                                        > wymogami technologii stosowanej od lat w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie,
                                        ch
                                        > oć jak się
                                        > reklamują budują w technologii "amerykańskiej" czy "kanadyjskiej". Niestety
                                        tyl
                                        > ko tak twierdzą. Że nie
                                        > jest to zgodne z prawdą to już inna sprawa. Wciąż liczą na naiwność
                                        inwestora,
                                        > który nie czyta
                                        > "Muratora", który nie ma dostępu do "Lekkiego Budownictwa Szkieletowego",
                                        który
                                        > nie jest
                                        > zorientowany w wymogach technologii budownictwa szkieletowego.

                                        To potwierdza to co napisalam.Byc moze w Kanadzie te domy sa popularne i
                                        lepszej jakosci.W Polsce nie.Buduja z gorszych materiałow, wala ten karton-gips
                                        gdzie sie da. Poza tym w metodzie kanadyjskiej budowane sa domy tzw. pod klucz,
                                        znasz sie na tym wiec wiesz o czym mówie. Zatem wykończenie tych wnetrz opiera
                                        sie na najgorszych/najtanszych materiałach, roboty sa wykonywane na łapu capu a
                                        po odbiorze nie mozna sie doprosic o poprawki.Poza tym, jedna z najwiekszych
                                        kontrowersji - tzw.m2 kanadyjski.Nie wiem czy znacie to w Kanadzie czy to
                                        polski wynalazek - pojawia sie to w akcie notarialnym i znaczy o ile nie wykażę
                                        się ignorancją - tyle co m2 powierzchni użytkowej brutto - popraw mnie jesli
                                        sie myle.Prawo polskie nie moze sie zdecydowac jakiej normy ma sie trzymać i
                                        jaką definicję powierzchni uzytkowej stosować w umowie kupna - sprzedazy.Stad
                                        wspomniane przeze mnie pozwy sądowe o zawyzanie powierzchni.
                                        • Gość: syswia Re: Madeleine IP: 67.71.122.* 14.03.05, 20:18
                                          Widze, ze rozmowa zeszla na budownictwo - moze to i lepiej:)))
                                          Nie do konca to, co piszesz jest prawda, wiec pozwolisz, ze sprostuje (o ile
                                          Twoja wypowiedz dotyczyla budownictwa w Kanadzie).
                                          Po pierwsze, kwestia tego, jakie materialy wykonczeniowe zastosuje developer
                                          lezy calkowicie w rekach przyszlego wlasciciela/uzytkownika domu. Developer
                                          zazwyczaj oferuje kilka rodzajow tego samego wykonczenia np. trzy, cztery
                                          rodzaje dywanow (kazdy w roznych kolorach), trzy cztery rodzaje podkladek pod te
                                          dywany itd. Uzytkownik moze sobie zazyczyc, ze nie chce dywanow na podlodze,
                                          tylko klepke (drewniana dodam z przekory, a nie plastikowa malowana w
                                          prostokaciki). I tez ma do wyboru: deski, rozne wzory klepki, wykonane z roznych
                                          rodzajow drewna. Wykonczenie wliczone w cene domu jest oczywiscie w wersji
                                          standartowej, jesli chcesz cos wiecej - musisz doplacic (ale to chyba zadna nowina!)
                                          Z poprawkami tez nie jest do konca tak, jak mowisz. Po pierwsze - poprawek mozna
                                          sie domagac nawet w rok po wybudowaniu domu (w Polsce na palcach u reki moge
                                          wymienic tzw. uczciwych wykonawcow, ktorzy przyjda i poprawia, to czego nie
                                          zauwazono przy odbiorze). Po drugie istnieje cos takiego jak Ontario Home
                                          Guaranty Program, do ktorego mozna zglosic wszystkie najmniejsze braki i usterki
                                          oddanego do uzytku domu. List taki wysylany jest CC do developera i jesli w
                                          ciagu 4 miesiecy usterki nie sa poprawione - OHGP wysyla "swoich" fachowcow, a
                                          rachunkiem obciaza developera. Kupilam dom w listopadzie, wiec akurat jestem na
                                          swiezo... dodam, ze poprawki sa, ale nie mam najmniejszych problemow z
                                          wyegzekwowaniem...

                                          Tak wiec, to co piszesz odnosi sie chyba do Polski, a nie do domow wykonanych w
                                          systemie kanadyjskim...
                                          • madeleine7 Re: Madeleine 14.03.05, 20:28
                                            Gość portalu: syswia napisał(a):

                                            > Widze, ze rozmowa zeszla na budownictwo - moze to i lepiej:)))
                                            > Nie do konca to, co piszesz jest prawda, wiec pozwolisz, ze sprostuje (o ile
                                            > Twoja wypowiedz dotyczyla budownictwa w Kanadzie).

                                            Nie.moja wypowiedź dotyczyla budownictwa "systemem kandyjskim" w Polsce.


                                            > Po pierwsze, kwestia tego, jakie materialy wykonczeniowe zastosuje developer
                                            > lezy calkowicie w rekach przyszlego wlasciciela/uzytkownika domu. Developer
                                            > zazwyczaj oferuje kilka rodzajow tego samego wykonczenia np. trzy, cztery
                                            > rodzaje dywanow (kazdy w roznych kolorach), trzy cztery rodzaje podkladek pod
                                            t
                                            > e
                                            > dywany itd. Uzytkownik moze sobie zazyczyc, ze nie chce dywanow na podlodze,
                                            > tylko klepke (drewniana dodam z przekory, a nie plastikowa malowana w
                                            > prostokaciki). I tez ma do wyboru: deski, rozne wzory klepki, wykonane z
                                            roznyc
                                            > h
                                            > rodzajow drewna. Wykonczenie wliczone w cene domu jest oczywiscie w wersji
                                            > standartowej, jesli chcesz cos wiecej - musisz doplacic (ale to chyba zadna
                                            now
                                            > ina!)

                                            Tu też tak jest ale zawsze sa to materiały z dolnej półki co niestety = gorsze
                                            jakosciowo.


                                            > Z poprawkami tez nie jest do konca tak, jak mowisz. Po pierwsze - poprawek
                                            mozn
                                            > a
                                            > sie domagac nawet w rok po wybudowaniu domu (w Polsce na palcach u reki moge
                                            > wymienic tzw. uczciwych wykonawcow, ktorzy przyjda i poprawia, to czego nie
                                            > zauwazono przy odbiorze).

                                            Tu do końca nie wiem jak to wyglada ale czytam na forum o developerach
                                            niekończace sie historie o wciąż uchylających sie od obowiazków podwykonawcach.


                                            Po drugie istnieje cos takiego jak Ontario Home
                                            > Guaranty Program, do ktorego mozna zglosic wszystkie najmniejsze braki i
                                            usterk
                                            > i
                                            > oddanego do uzytku domu. List taki wysylany jest CC do developera i jesli w
                                            > ciagu 4 miesiecy usterki nie sa poprawione - OHGP wysyla "swoich" fachowcow, a
                                            > rachunkiem obciaza developera. Kupilam dom w listopadzie, wiec akurat jestem
                                            na
                                            > swiezo... dodam, ze poprawki sa, ale nie mam najmniejszych problemow z
                                            > wyegzekwowaniem...


                                            My mamy niestety mloda demokracje i kiepsko egzekwowalne prawo wiec takich
                                            luksusów jeszcze niet :-)


                                            >
                                            > Tak wiec, to co piszesz odnosi sie chyba do Polski, a nie do domow wykonanych
                                            w
                                            > systemie kanadyjskim...

                                            I to i to. U na w Polsce nazywa sie to "metoda/system kanadyjski".
                                            • syswia Re: Madeleine 14.03.05, 20:51
                                              Widzisz, z tym budownictwem to jest tak jak ze zwiazkami z obcokrajowcami.
                                              Generalizujesz i nawet tego nie zauwazasz. Rozumiem, ze Twoje (slusznie
                                              poniekad) krytyczne uwagi o budowaniu domow systemem kanadyjskim dotycza domow
                                              budowanych tymze systemem w Polsce, a nie na calym swiecie. Bo np. to, ze
                                              podwykonawcy nie kwapia sie do wykonania poprawek albo to, ze uzywaja kiepskich
                                              jakosciowo materialow w zadnym stopniu nie zalezy od tego jaka metoda dom jest
                                              budowany, a raczej - od specyfiki polskiej.
                                              • madeleine7 Re: Madeleine 14.03.05, 21:02
                                                syswia, zlały Ci sie w jedno moje wypowiedzi z wypowiedziami kolegi z forum.
                                                ja nie mówiłam o Kanadzie ani słowa ani o systemie kanadyjskim na swiecie tylko
                                                o Polsce i o tym co tu sie dzieje w tej materii.zatem generalizuje tylko własne
                                                podwórko bo siedząc w tym troche moge4 sobie na to pozwolic.
                                        • kinky5 Re: Madeleine 14.03.05, 21:29
                                          Zrozumialam....
                                          Twoim zadaniem jest bronienie swoich postow do upadlego.
                                          Najpierw oskarzasz mnie ze ja na ten temat nie mam bladego pojecia
                                          tutaj pozwole sobie wkleic Twoja wypowiedz-

                                          "Za to Ty masz naprawdę wielkie pojęcie o tym jakie metody budownictwa są
                                          najpopularniejsze w Polsce.Zapewne czytalaś badania naukowe na ten temat zanim
                                          wypowiedziałas tak autorytarna opinię."
                                          - chociaz moja wczesniejsza wypowiedz byla po prostu proba wyjasnienia laikowi
                                          co tak naprawde stoi za "legendarna kanadyjska tektura i gipsem".A ty sie mnie
                                          czepiasz....chyba tak troche nieladnie- a wczesniej sama mowisz o etyce
                                          wypowiedzi etc...
                                          po drugie:
                                          Buduja z gorszych materiałow, wala ten karton-gips
                                          >
                                          > gdzie sie da. Poza tym w metodzie kanadyjskiej budowane sa domy tzw. pod klucz,
                                          >
                                          > znasz sie na tym wiec wiesz o czym mówie.
                                          znam sie dlatego moge Ci powiedziec ze plyta gipsowo-kartonowa jest
                                          wrzechobecnie uzywana we wspolczesnym budownictwie jako material wykonczeniowy.
                                          I nie jest to zly material (dobry termizolator,bariera akustyczna)- nie wiem
                                          skad te mity....
                                          Inna sprawa jest to ze moja wczesniejsza wypowiedz potwierdza Twoja- "To
                                          potwierdza to co napisalam.Byc moze w Kanadzie te domy sa popularne i
                                          lepszej jakosci.W Polsce nie."- jako fachowca chyba bardziej powinno Ciebie
                                          zainteresowac ze nie ma norm w tej dziedzinie i powinno byc wytlumaczeniem dla
                                          niskiej jakosci wykonania. ale tak na marginesie sama dobrze wiesz ze w Polsce
                                          ciezko jest o dobrego wykonawce....
                                          I nie tylko w budownictwie w systemie kanadyjskim oferuja domy pod klucz. Tak
                                          sie dzieje z kazda inna metoda....

                                          i tyle o budownictwie- ogolnie bo zaczelo sie od uswiadamiania nam, dziewczyna
                                          mieszkajacym w Kandzie jak my sie biedne trzesiemy w tych tekturach (a jak
                                          cieplo byloby nam w Polsce w ceglanych)



                                          kinky5 napisała:

                                          >> I jeszcze jedno system szkieletowy zwany inaczej kanadyjskim staje sie coraz
                                          po
                                          > pularniejsza metoda
                                          > budowania takze i w Polsce bo jest szybszy (dom moze byc oddany w 3 miesiace-
                                          p
                                          > rzy tradycyjnej
                                          > metodzie murarskiej- coz zycze powodzenia)+ zdrowy- gdy drewniany a takze co
                                          ba
                                          > rdzo wazne w tym
                                          > klimacie szybko sie nagrzewa.
                                          > Rozumiem ze chciales napisac cos madrego - dostosowac swoj post do panujacych
                                          n
                                          > a tym watku
                                          > herezji ludzi nie majacych bladego pojecia o psychologii a teraz tez o
                                          budownic
                                          > twie.

                                          Za to Ty masz naprawdę wielkie pojęcie o tym jakie metody budownictwa są
                                          najpopularniejsze w Polsce.Zapewne czytalaś badania naukowe na ten temat zanim
                                          wypowiedziałas tak autorytarna opinię.
                                          Tak sie akurat składa, że mam sporo wspolnego z rynkiem nieruchomości w Polsce,
                                          prawem budowlanym, prawem rzeczowym i rynkiem hipotecznym.I nawet moge Ci
                                          przeslać statystyki na ten temat, ktore tak lubisz.
                                          Od metody kanadyjskiej mocno sie teraz odchodzi.Mieszkania te są droższe w
                                          eksploatacji, bo sa ogrzewane prądem (zarówno CO jak i woda), obarczone duża
                                          liczbą niedoróbek, bardzo akustyczne (slyszy sie kazde slowo zza ściany), a
                                          developerzy je oferujący mają największy odsetek spraw w sądach grodzkich.W
                                          mojej okolicy są 3 takie osiedla, osiagaja najwyzsze ceny za m2 w swojej klasie
                                          na rynku a ich jakość pozostawia wiele do życzenia o czym wlasciciele
                                          przekonuja sie już po paru miesiącach.Z dnia na dzień rosnie liczba takich
                                          mieszkań w ofercie rynku wtórnego.
                                          Moze w Kanadzie jakosc tych domów jest lepsza ale w Polsce w tej chwili jak
                                          szukajacy mieszkania słyszy "metoda kanadyjska" zazwyczaj mowi: dziekuję.
                                          • qwardian Re: Madeleine 14.03.05, 22:14
                                            Mieszkałem w Stanach piętnaście lat i poznałem "zalety" domków konstrukcji
                                            kanadyjskiej, które palą się w piętnaście minut, wcinają je korniki, tornado i
                                            huragany je wywiewają z działek, powodzie powodują, że płyną jak łódki na
                                            wodzie, a potem się to nazywa katastrofą. Żadna katastrofa tylko kiepsko
                                            budowane domy. Ot co.

                                            budownictwo-drewniane.pl/o_firmie.html
                                            Domy kanadyjskie najnowszej generacji
                                            do zamieszkania całorocznego i letniskowe, energooszczędne, funkcjonalne,
                                            piękne, w rozsądnej cenie
                                            ________________________________________
                                            Ściany domów obłożone są szalówką z szerokich desek profilowanych dzięki czemu
                                            nie różnią się wyglądem od ścian z bali okrągłych.

                                            Obłożenie fundamentu elementów ścian i kominów kamieniem łupanym zwiększa
                                            piękno domów.
                                            • kinky5 Re: Madeleine 14.03.05, 22:45
                                              a to ciekawe...
                                              jest jednak chyba jakis logiczny powod ze w takich obszarach jak huragany,
                                              tornada, trzesienia ziemi ludzie dalej tak buduja.
                                              Podam Ci przyklad japonii- obszar aktywny sejsmologicznie a w przeszlosci
                                              ludzie budowali domy z papieru.Dlaczego?
                                              co do tych domow kanadyjskich najnowszej generacji (cokolwiek to jest)
                                              to nie wiem o co ci chodzi- jakos tego nie wyjasniles. czy chodzi o to ze mozesz
                                              ale nie musisz sobie wykonczyc scian zewnetrznych kamieniem? Kamieniem a nie
                                              papa z kwadracikami.
                                              • kinky5 do Qwardian 15.03.05, 05:15
                                                tak sobie myslalam ze nalezy Ci sie bardzo duzy plus za dociekliwosc...
                                                jaka ewolucje razem przeszlismy od tej tektury z gipsem az do adresow stron
                                                internetowych!
                                                Naprawde- plus za otwarty umysl!!!
                                                pozdawiam i uciekam do AutoCada.
                                          • madeleine7 Re: Madeleine 14.03.05, 22:21
                                            kinky5 napisała:

                                            > Zrozumialam....
                                            > Twoim zadaniem jest bronienie swoich postow do upadlego.
                                            > Najpierw oskarzasz mnie ze ja na ten temat nie mam bladego pojecia
                                            > tutaj pozwole sobie wkleic Twoja wypowiedz-
                                            >
                                            > "Za to Ty masz naprawdę wielkie pojęcie o tym jakie metody budownictwa są
                                            > najpopularniejsze w Polsce.Zapewne czytalaś badania naukowe na ten temat zanim
                                            > wypowiedziałas tak autorytarna opinię."
                                            > - chociaz moja wczesniejsza wypowiedz byla po prostu proba wyjasnienia laikowi
                                            > co tak naprawde stoi za "legendarna kanadyjska tektura i gipsem".A ty sie mnie
                                            > czepiasz....chyba tak troche nieladnie- a wczesniej sama mowisz o etyce
                                            > wypowiedzi etc...


                                            Widzisz w swej słabości nie pozostałam Ci dłuzna...


                                            > po drugie:
                                            > Buduja z gorszych materiałow, wala ten karton-gips
                                            > >
                                            > > gdzie sie da. Poza tym w metodzie kanadyjskiej budowane sa domy tzw. pod
                                            > klucz,
                                            > >
                                            > > znasz sie na tym wiec wiesz o czym mówie.
                                            > znam sie dlatego moge Ci powiedziec ze plyta gipsowo-kartonowa jest
                                            > wrzechobecnie uzywana we wspolczesnym budownictwie jako material
                                            wykonczeniowy.
                                            > I nie jest to zly material (dobry termizolator,bariera akustyczna)- nie wiem
                                            > skad te mity....

                                            Nie nazwalabym tego mitem.Pojedyncza warstwa karton-gipsu ma taka akustyke jak
                                            japońskie domki z papieru. Podwójna tworzy juz barierę. Wiele osób uskarza sie
                                            na nieustajace "życie z sasiadami" i wstawia druga sciane na własną rekę.Sa tu
                                            takie fora:Developerzy, Willa Nowa, WNJ, Jozefoslaw itp.Tam znajdziesz
                                            potwierdzenie moich slów.


                                            > Inna sprawa jest to ze moja wczesniejsza wypowiedz potwierdza Twoja- "To
                                            > potwierdza to co napisalam.Byc moze w Kanadzie te domy sa popularne i
                                            > lepszej jakosci.W Polsce nie."- jako fachowca chyba bardziej powinno Ciebie
                                            > zainteresowac ze nie ma norm w tej dziedzinie i powinno byc wytlumaczeniem
                                            dla
                                            > niskiej jakosci wykonania. ale tak na marginesie sama dobrze wiesz ze w Polsce
                                            > ciezko jest o dobrego wykonawce....
                                            > I nie tylko w budownictwie w systemie kanadyjskim oferuja domy pod klucz. Tak
                                            > sie dzieje z kazda inna metoda....

                                            Zapewne.Ale ci od tej metody tym sie szczyca. Ale to tak OT.

                                            >
                                            > i tyle o budownictwie- ogolnie bo zaczelo sie od uswiadamiania nam, dziewczyna
                                            > mieszkajacym w Kandzie jak my sie biedne trzesiemy w tych tekturach (a jak
                                            > cieplo byloby nam w Polsce w ceglanych)


                                            A to juz nie mój watek tylko kolegi.

                                            Pozdrawiam,
                                            M.
                                            • kinky5 Re: Madeleine 14.03.05, 23:18

                                              > Widzisz w swej słabości nie pozostałam Ci dłuzna...
                                              a ja myslalam ze kazda wypowiedz bierzesz do siebie, analizujesz i wcale sie
                                              nie obrazasz.Ale jednak sie obrazasz.

                                              > Nie nazwalabym tego mitem.Pojedyncza warstwa karton-gipsu ma taka akustyke jak
                                              > japońskie domki z papieru. Podwójna tworzy juz barierę. Wiele osób uskarza sie
                                              > na nieustajace "życie z sasiadami" i wstawia druga sciane na własną rekę.Sa tu
                                              > takie fora:Developerzy, Willa Nowa, WNJ, Jozefoslaw itp.Tam znajdziesz
                                              > potwierdzenie moich slów.
                                              ale o jakim systemie my tutaj rozmawiamy,kolezanko wrzechwiedzaca.
                                              Ze to w systemie kanadyjskim wstawiaja sobie druga warstwe?
                                              Czy w budynkach murowanych gdy developer "zapomnial" izolacji akustycznej.a moze
                                              w murowanych sciankach dzialowych....
                                              To co sie wtedy robi kochana?- montuje sie na stelarzu stalowym....plyte
                                              gipsowo- kartonowa- i nie 2 warstwy tylko jedna.

                                              prosze nie porownuj sciany papierowej do gipsowo-kartonowej. "Pojedyncza warstwa
                                              karton-gipsu ma taka akustyke jak
                                              japońskie domki z papieru"- w tym momencie po raz kolejny robisz...za duze
                                              uogolnienia....Za podane adresy- dziekuje pieknie- jak bede czegos szukac to
                                              zagladne ale jak narazie moj dyplom mi wystarcza.

                                              Zapewne.Ale ci od tej metody tym sie szczyca. Ale to tak OT.

                                              A tutaj bylabym juz bardzo uwazna- kiedys ktos cie nawet do sadu za takie rzeczy
                                              moze podac.(oczywiscie - zebys nie pomyslala ze to ja Ci groze ale ktos z
                                              rzetelnej firmy moze sobie wziasc to do serca)

                                              A to juz nie mój watek tylko kolegi
                                              ale pospieszylas z pomoca oskarzajac mnie o niekompetencje. Wiec teraz to tez
                                              twoj watek.

                                              Sumujac:
                                              Naprawde nie wiem- jak Ci to wytlumaczyc- dotyczy to sporu o zwiazki
                                              obcokrajowcow i tematy budownictwa- masz taki problem ze uogulniasz- wszystko!
                                              (wszystkie partnerki obcokrajowcow sa powierzchowne i wszystkie firmy budujace w
                                              systemie kanadyjskim sa niesolidne- nie wiem skad ty masz te informacje- widac
                                              ze jestes bardzo doswiadczona osoba bo cala Polske wzdluz i wszerz
                                              przejezdzilasz ze mozesz to powiedziec.Gratuluje!
                                              Musisz byc strasznie zdolna skoro obok tych licznych zajec starcza Ci czasu na
                                              tak aktywne uczestnictwo w tym watku. Mi niestety nie.
                                              Wiesz ja musze pracowac wiec pozwolisz ze dam sobie spokoj.Pozatym mam meza-
                                              wiec popoludnia mimo swojej powierzchownosci wole spedzac z nim niz z Toba.
                                              Mysle ze nasza argumentacja moglaby sie ciagnac i ciagnac...ja mam tylko
                                              nadzieje ze inni wyciagna odpowiednie wnioski na powyzsze tematy.
                                              • madeleine7 Re: Madeleine 15.03.05, 08:57
                                                kinky5 napisała:

                                                >
                                                > ale o jakim systemie my tutaj rozmawiamy,kolezanko wrzechwiedzaca.
                                                > Ze to w systemie kanadyjskim wstawiaja sobie druga warstwe?
                                                > Czy w budynkach murowanych gdy developer "zapomnial" izolacji akustycznej.

                                                Dokładnie w takim przypadku. A nasi "kanadyjscy" developerzy zapominają o tym
                                                permanentnie i własciciele robią sobie izolacje na własną rekę wstawiając druga
                                                ścianę z karton gipsu a wśrodek maty wygłuszające.


                                                > Zapewne.Ale ci od tej metody tym sie szczyca. Ale to tak OT.
                                                >
                                                > A tutaj bylabym juz bardzo uwazna- kiedys ktos cie nawet do sadu za takie
                                                rzecz
                                                > y
                                                > moze podac.(oczywiscie - zebys nie pomyslala ze to ja Ci groze ale ktos z
                                                > rzetelnej firmy moze sobie wziasc to do serca)


                                                Ależ dlaczego? Jak jade do domu widze taki plakat po drodze: "Technologia
                                                kanadyjska, domki i segmenty pod klucz." Z podstaw marketingu dla I roku
                                                ekonomii wiadomo, ze reklama ma zawierać tzw.competetive advantages.Wszystko
                                                się zgadza.

                                                >
                                                > Sumujac:
                                                > Naprawde nie wiem- jak Ci to wytlumaczyc- dotyczy to sporu o zwiazki
                                                > obcokrajowcow i tematy budownictwa- masz taki problem ze uogulniasz-
                                                wszystko!
                                                > (wszystkie partnerki obcokrajowcow sa powierzchowne i wszystkie firmy
                                                budujace w systemie kanadyjskim sa niesolidne- nie wiem skad ty masz te
                                                informacje

                                                Pokaz mi post w którym użyłam wyrazu "wszystkie".

                                                - widac ze jestes bardzo doswiadczona osoba bo cala Polske wzdluz i wszerz
                                                > przejezdzilasz ze mozesz to powiedziec.Gratuluje!

                                                Technologia kanadyjską nie buduje się w całej Polsce. Tam gdzie się buduje
                                                rynek jest analizowany na bieżąco.A ja mam akurat taką pracę, ze te analizy
                                                musze znać.Wiec cos tam jednak wiem.

                                                > Musisz byc strasznie zdolna skoro obok tych licznych zajec starcza Ci czasu na
                                                > tak aktywne uczestnictwo w tym watku.

                                                Żebys wiedziala na ile rzeczy jeszcze mi starczy czasu...

                                                Mi niestety nie.
                                                > Wiesz ja musze pracowac wiec pozwolisz ze dam sobie spokoj.Pozatym mam meza-
                                                > wiec popoludnia mimo swojej powierzchownosci wole spedzac z nim niz z Toba.


                                                I chwała Ci za to!
                                                Pozdrawiam!
    • Gość: xy2 nic IP: .48.242.* / 80.51.176.* 14.03.05, 00:30
    • qwardian Propozycja nie do odrzucenia dla Madeleine. 15.03.05, 08:53
      Madeleine, ja około roku temu opuściłem kontynent amerykański, ale mam tam
      wielu przyjaciół i wielu Amerykanów jest zainteresowanych ożenkiem z Polką.
      Jeden jest młody rozwiedziony i płaci alimenty. Drugi natomiast nie płaci już
      alimentów, ale również rozwodnik i młody już nie jest. Przygotuj się, że w
      towarzystwie Amerykanie mają zwyczaj bekania na głos. Nie wiem jak kobieta ale
      na mnie to robi takie wrażenie, że miałbym ochotę taką osobę w tyłek kopnąć. No
      i nastaw się, że jeżeli do Twojej dzielnicy nie daj boże murzyni się wprowadzą
      to wcześniej czy później Ty z mężusiem amerykańskim będziecie musieli siedlisko
      zmieniać, bo wam dom okradną, czy spalą, lub handlarnię narkotykami obok
      otworzą. Jeżeli koleżanki Ciebie przekonały co do wspaniałych perspektyw napisz
      mi swoje resume i zagranicznego six pack joe w mig będziesz miała.
      • madeleine7 Re: Propozycja nie do odrzucenia dla Madeleine. 15.03.05, 09:05
        Oj qwardian, qwardian i Ty Brutusie przeciwko mnie?
        Nikt mnie nie musi do perspektyw przekonywac. Tak sie składa że tez mieszkałam
        w Stanach troche: i w tzw. przez Polaków "murzynowie" czyli Roselle w stanie NJ
        i w NYC i na głębokiej prowincji.Znam troche te realia i mimo posiadania od 10
        lat zielonej karty jak widzisz nie zdecydowałam się na pobyt stały.Z wielu
        różnych powodów.I zdania na ten temat narazie nie zmienie.
        Mam juz rodzimego one pack i the one and only więc uprzejmie za propozycję
        dziekuję...
        Pozdrawiam!
        • qwardian Re: Propozycja nie do odrzucenia dla Madeleine. 15.03.05, 15:46
          No cóż, jestem głęboko rozczarowany, że na jakość, a nie ilość się
          zdecydowałaś. Również zaliczyłem obowiązkowe Brooklyny, Queensy i New Jerseye.
          To wystarczy, żeby sobie wyrobić poglądy na pewne sprawy.
    • Gość: karolina Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.bphpbk.pl 15.03.05, 16:20
      Nie ma czegoś takiego jak "MIŁOŚĆ NA ODLEGŁOŚĆ". To nie działa. Nie istnieje!
      • Gość: niezalogowana tora Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.sympatico.ca 16.03.05, 02:36
        wspolczuje... musialas bardzo to przezyc.. :-(
      • qwardian Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 16.03.05, 07:49
        Miłość na odległość nazywa się Western Union. Można to nazwać nawet miłością
        błyskawiczną, bo przesyłki pieniężne dochodzą w jeden dzień.
        • tora99 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 17.03.05, 06:04
          kolejny rozczarowany? po prostu miales pecha... to zla kobieta byla.. ;-))
          glowa do gory, napewno i dla ciebie jeszcze slonko zaswieci ;-)
    • abdoollah A moze ze mnie :))). 17.03.05, 06:30
      Ja mocno zaprasza polske dziewczyne do zwiazania sie ze mnie.
      Najwazniejsze rzeczy ja miec. Mozna nawet na proba.
      Zerdecznie pozdrawia.
    • Gość: filozofique A przeciez obcokrajowiec jeden drugiemu nie jest.. IP: *.82-134-63.bkkb.no 17.03.05, 09:23
      ...rowny.Jak ktos byl w zwiazku z np.wlochem to nie mozna tego porownywac np do
      zwiazku ze szwedem,nie mowiac juz o zwiazkach wychodzacych poza kontynent
      europejski.Jak to sie mowi po polsku,,co kraj to obyczaj,,
      Ludzie sie dobieraja nie narodowosciami ale charakterami,w zadnym zwiazku nie
      mamy gwarancji na wiecznosc,trzeba nad tym pracowac z obu stron.finito.
      • Gość: wazka Re: A przeciez obcokrajowiec jeden drugiemu nie j IP: *.ipt.aol.com 17.03.05, 15:06
        Gdybys przeczytala wczesniejsze wypowiedzi zauwazylabys, ze obcokrajowiec dla
        zalozycielski forum jest to ktos, kto ma cechy laczne wybrankow jej znajomych.
        Roznice kulturowe w przypadku tego jak rozni sie Szwed od Egipcjanina, czy
        Chinczyk od Portorykanczyka nie wchodza w gre. obcokrajowiec to obcokrajowiec
    • Gość: smutna Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? IP: *.ipt.aol.com 17.03.05, 17:52
      a ja sie zgodze z ta opinia, ktora mowi, ze taki zwiazek to ucieczka przed
      bliskoscia. jestem w zwiazku z cudzoziemcem, i wiem o czym mowie. jest tysiace
      spraw, ktorych nie da sie emocjonalnie przelozyc ( nie chodzi o znajomosc
      jezyka), nie da sie opowiedziec swojego zycia w pelni komus kto nie zna polski
      np. lat 70, 80 to wielki problem jesli zyje sie w innym kraju. czlowiek czuje
      sie wykorzeniony i zamyka sie w sobie. moj zwiazek jest nieudany, choc takimi
      optymistami bylismy 6 lat temu....teraz bede szukac partnera w swoim kraju.
    • toetoe Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 17.03.05, 22:48
      Zakochalam sie w tym, w ktorym sie zakochalam, nie dlatego, ze pochodzi z
      Australii (BTW na poczatku myslalam, ze jest nieznajacym angielskiego Wlochem,
      bo jak go zaczepilam pytajac o godzine to mi odpowiedzial wtorek :D, tak byl
      skacowany...) tylko dlatego, ze jest takim a nie innym czlowiekiem....

      Wiesz jak ma przetrwac to przetrwa...

      • kinky5 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 20.03.05, 00:20
        prawda...paszport w milosci sie liczyc nie powinien jesli jest to prawdziwa milosc.
        • irenka82 Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 20.03.05, 12:56
          baby jak to baby..albo sie biora za lby albo gledza od rzeczy.
          obcokrajowiec czy nie-wazne zeby byl dobrym czlowiekiem.ja z mojego jestem
          bardzo dumna i bardzo go kocham.
          czemu nie zapytacie obcokrajowcow,czemu sie zenia z Polkami?
    • bozenka_ra Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 18.08.05, 11:45
      Jestem od 19 lat żoną Serba mieszkałam z Nim w starej Jugosławii a od kilku lat
      w Polsce.Powiem tylko tyle jestem bardzo,bardzo szczęśliwa a jestem kobietą po
      przejściach/ z Polakiem/
    • fajnaret Re: Co sadzicie o zwiazkach z obcokrajowcami? 31.08.05, 12:35
      Znam takich kobiet bardzo wiele które ochajtały sie z obcokrajowcami nawet
      rozwodnikami a powód jest prosty! Dla szmalu. Bo po co cięzko pracowac jak
      mozna zyc jak pani na włościach.
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka