smutno mi

IP: *.ktm.net.pl 15.03.05, 08:53
mam w sercu taki żal, taki smutek, że nie potrafię sobie z tym poradzić, wiem
że pewnie niedługo przejdzie ale mam już dość, chce uciec gdzieś daleko,
zakopać się pod ziemie, wszystko dzięki mojemu mężowi... mam dość........
nie musicie odpisywać i pocieszać, bo nie starczyłoby miejsca na opisanie
całej historii... to całe nasze wspólne życie, krok po kroku....mam już
dość.. tylko co z dzieckiem....nie mam siły...
    • lena_zet Re: zdradził cię? nt 15.03.05, 08:55

    • pimpek_sadelko Re: smutno mi 15.03.05, 08:56
      hej, smutasku, co sie stalo?
      trudno pomoc jak nie wiemy w czym rzecz.
      • Gość: buu Re: smutno mi IP: *.ktm.net.pl 15.03.05, 09:03
        nie, chyba mnie nie zdradził, ale ja nie mam siły na to ciągłe ignorowanie mnie
        moich potrzeb, poprostu mam dość wszystkiego....całego tego życia i z nim i bez
        niego.. tego mojego starania się i ciągłego wytykania że coś nie tak, nie do
        końca ....nie mam sił...nawet nie potrfię opisać tego, co we mne siedzi..
        wczoraj jeszcze była złość, a złość pozwala jeszcze na jakieś działanie, a
        dziś??? nie wiem, to smutek, żał, nawet nie to, kompletna rezygnacja??
        • pimpek_sadelko Re: smutno mi 15.03.05, 09:05
          co chcialabys z tym zrobic? albo co mozesz zrobic w swojej sytuacji? nie wiem
          jak zyjecie, czy jestes samodzielna, czy zalezna od meza?
          • Gość: buu Re: smutno mi IP: *.ktm.net.pl 15.03.05, 09:12
            właściwie nie wiem, czemu to tu napisałam.... historia jak wiele innych.. życie
            daje w kość i tyle, niby nawet nic takiego szczeg. się nie wydarzyło, poza
            parymi przykrymi słowami w obecności innych, ale to chyba przelało całą czarę
            goryczy.... czy jestem zależna od męża?? i tak i nie - mamy mieszkanie na
            kredyt wpólny, poza tym pracuję zarabiam z dzieckiem ustawiłam wszsytko tak,
            żeby w razie jego nieobecności (delegacje) sobie ze wszystkim poradzić,
            zarabiam tak sobie.. ale to nie o to chodzi... nie wiem czy jest jakiś sposób
            aby uodpornić się na życie i te jego kopniaki...żeby móg iść z podniesioną
            głową bez względu na to co się dzieje...ja tak nie potrafię..... próbowałam,
            ale chyba na stale nie potrfię... potrzebuje ciepła, miłości, uczciwości,
            zrozumienia - czy to tak dużo?? jeśli to zbyt dużo i nie dostanę tego, to po co
            zyć??? ja tego potrzebuję jak tlenu.....
            • pimpek_sadelko Re: smutno mi 15.03.05, 09:17
              nie ma na co sie uodparniac droga buuu. dlaczego masz od najblizszej sosoby
              dostawac cigle kopa?
              to nie tak. malzenstwo to powazna sprawa, czesto zycie w nim odbiega od
              sielanki, ale sa granice, ktorych przekraczac nie wolno!
              jak sie je przekroczy to albo pora na refleksje z partnerem i uswiadomienie
              sobie czy chcemy byc razem? czy tez lepiej odejsc, bo cale zycie przejsc na
              kopach meza to zadna przyjemnosc!
              jestes czlowiekiem! zaslugujesz na milosc, na szacunek i na inne wspaniale
              uczucia! niech ten facet sie zastanowi nad soba, jesli nie widzi w swoim
              zachowaniu nic zlego, jesli po glebokim namysle nie bedzie chcial tego zmienic,
              to nie ma ratunku d;a Was.... nie ma w takiej sytuacji ratunku dla zadnej pary.
              • Gość: buu Re: smutno mi IP: *.ktm.net.pl 15.03.05, 09:21
                wiem, że małżeństwo to poważna sprawa jesteśmy ze sobą , albo raczej obok
                siebie już ponad 10 lat....nie wiem czy wytrzymam choćby jeszcze kilka dni
                dłużej, ale boję się podjąc decyzję, chciałabym usiąść i pogadać z nim, ale
                wiem, że to nie ma sensu.. bo albo będzie mówił ze się zmieni i wszystko będzie
                dobrze (a ja w to już i tak nie uwierzę) albo powie że mu to wszystko
                wisi...więc rozmowa nie ma sensu.....czyli co wyprowadzić się?? gdzie??
                zostawić wszystko??? potem powie dziecku, że nie bylo tak źle tylko mi
                odbiło...nie wiem.......
                • pimpek_sadelko Re: smutno mi 15.03.05, 09:24
                  rozmowynie da sie obejsc, jest niezbedna
                  wtedy jesli juz zdecydujecie sie na rozstanie to ustalicie kto sie wyprowadza i
                  co drugie mu daje na droge.
    • Gość: Ewa Re: smutno mi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 08:58
      Ja też to odczuwam dziś. Mam dołek . Tez bym chciała sie wyrwać od swojego
      męża.Dużo mi w życiu zaszkodził, a teraz cierpie przez niego. Nie martw sie ,
      nie znam Twojego problemu , ale mam nadzieje że i dla nas kiedyś słońce
      zaświeci.
    • Gość: krysica Re: smutno mi IP: 62.29.136.* 15.03.05, 09:01
      Hej, rozchmurz się!!Może nie jest tak źle...jak Ci się wydaje...Co się stało?
    • listek_a Re: smutno mi 15.03.05, 09:11
      Napisz co sie stało!! Moze Ci troche ulzy!
    • yoolcia20 Re: smutno mi 15.03.05, 09:13
      Hej Kochana, nie bądź smutna;-))
      Smutek nic nie da. Nie wiem jaki masz problem, ale
      moge Ci poradzic żebyś pochopnych decyzji nie podejmowała.
      życzę duzo szczęścia i usmiechu. uszy do góry.
      • Gość: buu Re: smutno mi IP: *.ktm.net.pl 15.03.05, 09:15
        wiem, że pochopne decyzje są złe, nawet nie wiem, czy chce i czy mam odwagę
        pojąc jakąs decyzję...przepraszam, że zawracałam głowe.........
        • Gość: krysica Re: smutno mi IP: 62.29.136.* 15.03.05, 09:19
          Dobrze jest czasem się wypłakać...
          Życzę pomyślnego rozwiązania gnębiących Cię problemów
        • listek_a Re: smutno mi 15.03.05, 09:27
          tylko nas tutaj nie przepraszaj!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja