18.06.02, 15:18
On - brzydki, bogaty, własna firma, 30 tys dochodu co miesiąc.
Ona - bardzo ładna, biedna, ekspedientka, pensja - 1200 zł.
Od roku są małżeństwem z kilkumiesięcznym dzieckiem.
On podejmuje wszystkie ważniejsze decyzje dotyczące ich życia: zamiana
mieszkania, kupno samochodu, wybór mebli, lekarza, czas i miejsce urlopu,
weekendów, spotkania ze znajomymi itd.
Ona pokornie akceptuje wszystkie jego decyzje, ponieważ uważa, że skoro ON w
większym stopniu utrzymuje rodzinę dzięki swojej ciężkiej pracy, to powinien
mieć komfortowe warunki w domu. Dlatego na półce znajdują się tylko te płyty CD
które ON lubi, w lodówce żywność taka jaką ON jada, odświerzacz powietrza tylko
w JEGO ulubiony, meble które on wybrał itd. itd.
Na moje pytanie, czy nie powinni wprowadzić w ich domu układu partnerskiego
odpowiedziała: wiesz, gdybym zarabiała tyle co mój mąż, to mogłabym być
równorzędnym partnerem, lecz w obecniej sytuacji, tak jak jest, jest bardziej
sprawiedliwie...
Zastanawiam się, jak długo można wytrzymać w takim związku???
Obserwuj wątek
    • kini Re: ada1 18.06.02, 15:20
      W tym przypadku - zawsze, skoro ona taki układ akceptuje.
      • ada1 Re: ada1 18.06.02, 15:23
        kini napisał(a):

        > W tym przypadku - zawsze, skoro ona taki układ akceptuje.

        Właśnie, chodzi mi o to, jak długo można tłamsić swoje ja?

        • kini Re: ada1 18.06.02, 15:26
          Niektórzy ludzie tacy są.
        • goga.74 Re: ada1 18.06.02, 16:11
          ada1 napisał(a):

          > kini napisał(a):
          >
          > > W tym przypadku - zawsze, skoro ona taki układ akceptuje.
          >
          > Właśnie, chodzi mi o to, jak długo można tłamsić swoje ja?
          O ile ma sie to swoje ja.

    • ada1 Upss, tytuł mi się rypnął :-(((( 18.06.02, 15:21
      • Gość: frisky2 Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-(((( IP: 62.233.139.* 18.06.02, 15:23
        A dlaczego to kolezanke boli glowa o to, jak jest w czyims domu?
        • Gość: sagan Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-(((( IP: *.desy.de 18.06.02, 15:24
          Gość portalu: frisky2 napisał(a):

          > A dlaczego to kolezanke boli glowa o to, jak jest w
          > czyims domu?

          moze tak jest w JEJ domu? :(
          • Gość: frisky2 Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-(((( IP: 62.233.139.* 18.06.02, 15:24
            Czyzby gadala sama ze soba?
        • ada1 Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-(((( 18.06.02, 15:26
          Gość portalu: frisky2 napisał(a):

          > A dlaczego to kolezanke boli glowa o to, jak jest w czyims domu?

          Z prostej przyczyny, jest to moja najlepsza przyjaciółka, znamy się od wielu lat
          i czuję, że ona się męczy w takim związku (chociaż wprost nigdy do tego się nie
          przyznaje), zastanawiam się jak długo jescze to wytrzyma...
          • Gość: frisky2 Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-(((( IP: 62.233.139.* 18.06.02, 15:30
            Jej zycie, jej sprawa. Myslisz, ze jej pomozesz, zwlaszcza kiedy ona sama
            problemu nie widzi? Jak sie bedziesz wtracac, to jeszcze na koncu okazesz sie
            winna wszystkich niepowodzen miedzy nimi.
      • Gość: Vika Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-((((-NIE SZKODZI:) IP: *.ewave.at 18.06.02, 15:28

        W czyms takim wogole nie mozna wytrzymac.Zwlaszcza,ze jego stac finansowo aby
        oboje byli szczesliwi.Chyba,ze dziewczyna zaplanowala sobie sprytnie,ze wytrzyma
        z egoista pare latek a potem mu przysoli solidne alimenty na siebie i dzieci....

        • ada1 Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-((((-NIE SZKODZI:) 18.06.02, 15:51
          A może przywileje i obowiązki w domu należy dzielić proporcjonalnie do
          pieniążków jakie przynoszą do domu współmałżonkowie? ;-)))))
          • Gość: frisky2 Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-((((-NIE SZKODZI:) IP: 62.233.139.* 18.06.02, 15:53
            Ich pieniadze, ich dom i ich problem. Nie rozumiem jak mozna za kogos
            decydowac, co ma zrobic.
            • kini Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-((((-NIE SZKODZI:) 18.06.02, 15:56
              Tylko to Adę boli, bo to jej przyjaciółka.
              • Gość: Vika Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-((((-NIE SZKODZI:) IP: *.ewave.at 18.06.02, 16:02
                Pewnie,za nikogo nie mozna decydowac.Moim zdaniem jednak,malzenstwo oznacza
                jednosc i wspolnote.Dlatego nie rozumiem rozdzialu finansowego miedzy mezem i
                zona na zasadzie:wiecej zarabiam to dla mnie wszystko dla drugiej strony
                nic.Zdecydowanie w takim malzenstwie nie moglabym zyc.Toz to dyktatura w
                najczystrzej postaci.Ale niektorzy moze tak lubia....
            • Gość: sagan Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-((((-NIE SZKODZI:) IP: *.desy.de 18.06.02, 15:56
              Gość portalu: frisky2 napisał(a):

              > Ich pieniadze, ich dom i ich problem. Nie rozumiem jak
              > mozna za kogos decydowac, co ma zrobic.

              rozumiem Friskiego:
              dobrymi checiami jest pielko wybrukowane
              i
              z butami do czyjegos zycia

              ALE

              rozumiem tez Ade:
              martwi sie o przyjaciolke

              najwazneijsze jest, co ta przyjacilka mysli!
              bez jej "przyzwolenia" roztrzasanie problemu mija sie z
              celem. i oczywiscie bez jej checi zmian. moze lubi to co
              ma?
            • Gość: ada1 Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-((((-NIE SZKODZI:) IP: *.parkiet.com.pl 19.06.02, 08:54
              Gość portalu: frisky2 napisał(a):

              > Ich pieniadze, ich dom i ich problem. Nie rozumiem jak mozna za kogos
              > decydowac, co ma zrobic.

              Przecież ja wcale nie mam zamiaru decydować za nikogo!
              Nigdy nie powiedziałam mojej przyjaciółce co sądzę o ich związku, nie
              powiedziałam ponieważ nie chcę jej robić przykrości, nie chcę aby wiedziała, iż
              potępiam jej postępowanie.
              Chciałam tylko z kimś pogadać o takim życiu. Czasami przychodzą mi dziwne myśli
              do głowy, że może faktycznie ona ma rację, bo skoro on łoży na całe utrzymanie
              rodziny, to właśnie on powinien kierować ich życiem....
              • Gość: renata Re: Upss, tytuł mi się rypnął :-((((-NIE SZKODZI:) IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 19.06.02, 10:28
                Twoj post wzbudza we mnie nastepujace refleksje:

                CZy ta kolezanka naprawde tlamsi swoje JA zyjac w tym zwiazku?
                Piszesz o plytach cd, ktore on lubi, czy aby na pewno jest tak, ze nie ma w ich
                domu plyt, ktore jej sie podobaja, dlatego ze ton zerabia wiecej? Moze ona po
                prostu nie interesuje sie muzyka i nie ma zadnych ulubionych wykonawcow? Cos mi
                sie bowiem nie chce wierzyc, zeby maz zabranial jej kupowac kompakty tylko
                dlatego ze sam duzo zarabia,a ona malo, poza tym ona ze swojej pensji tez
                moglaby kupic myzyke, ktora jej sie podoba. Co do jedzenia, moze razem jedza to
                samo? Odswiezacze powietrza? MOze kobita jest niezdecydowana, moze te zapachy,
                ktore on wybiera sa naprawde oki? Bo nie jest to chyba zly maz, skoro chodzi z
                nia po zakupy i zajmuje sie takimi pierdolami jak zapachy odswiezaczy? Gdyby
                moj maz mial jakies ulubione odswiezacze, czy rodzaje jedzenia to na pewno bym
                sie z tego cieszyla i kupowalabym mu je z radoscia, wiedzac, ze sprawie mu
                przyjemnosc. Ale on po prostu nie zajmuje sie odswiezaczami, dlatego podziwiam
                faceta, ktory zarabia 30 tys(a zatem sporo pracuje) i ma jeszcze czas i ochote
                na takie drobiazgi.

                Generalnie, to do czego zmierzam: Moze to jest tak, ze ta dziewczyna nie ma po
                prostu swojego JA? Moze spotkala faceta, ktory faktycznie jej imponuje
                osobowoscia, wyksztalceniem, przy tym bardzo go kocha i stara sie zyc tak jak
                on zyje, bo widzi, ze on ma lepsze pomysly na zycie niz ona? Tak naprawde sie
                zdarza, sa ludzie bez wlasnego zdania, bez wlasnych zainteresowan, bez zadnego
                pomyslu na zycie, spotykajac jakas dominujaca osobe, ktora w dodatku naprawde
                zapewnia pewien rodzaj awansu spolecznego, kogos kto taka slaba jednostka
                pokieruje, kogos kto powie czego warto sluchac, co warto czytac, ktos kto sobie
                z zyciem radzi i przy okazji ma ochote pociagnac za soba druga osobe, ktora
                wcale sie nie buntuje? dlaczego nie skorzystac z takiej okazji? Sama piszesz,
                ze sa malzenstwem od niedawna. Zakladam, ze sie kochaja i nia zdradzaja. Mam
                optymistyczna nadzieje, ze ta dziewczyna przy swoim mezu sie z czasem "wyrobi",
                moze pojdzie na jakies studia, moze nabierze pogladow i rozwinie przy nim
                jakies zainteresowania, wtedy beda u nich plyty zarowno z jej ulubiona muzyka
                jak i jego, wtedy bedzie moze taki odswiezacz jaki ona wybierze i jedzenie, do
                ktorego ona przekona swojego meza. Moze po prostu trzeba poczekac,a caly
                aktualny uklad podporzadkowania sie mezowi moze nie wynika z jego nacisku i
                postawy wladczej tylko autentycznej swiadomosci, ze tak bedzie lepiej? Nie
                wiem, tak sobie tylko rozmyslam, sorki ze troche dlugo mi zeszlo, pzdrw
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka