krzysiek_dwadziesciapare
14.04.05, 12:32
Jechałem któregoś dnia autobusem [ dziwne, bo z reguły poruszam się metrem,
lub tramwajem :D ]. Na siedzeniu przede mną siedziała matka z nastoletnią
córką. W trakcie rozmowy, córa zapytała matkę, jak poznała ojca, i jak to sie
stało, że za niego wyszła. Padło wówczas zdanie, które zapamiętam chyba do
grobowej deski, a brzmiało ono [ miej więcej ] tak " studiowaliśmy razem -
taka pierdoła była z niego - patykowaty, potykał sie o własne nogi - sierota
taka, ale jakoś mnie na litość wziął - no i tak został..."