Dodaj do ulubionych

Mam depresje pracowniczą :(

20.04.05, 09:02
Moje pomysły są odrzucane bez wyjaśnienia. Choćby cały zespół się wstawiał -
szefowa mówi nie. Do tego podejmuje decyzje pozbawione sensu.

A najgorsze, że w każdym spojrzeniu czuję: nic nie znaczysz gó..aro,
przeszkadzasz tutaj, nie wtracaj się, zarabiasz 300PLN to siedź cicho, dajesz
d...y członkowi zarządu, zatrudnił cie byś sobie dorobiła.

Nie chcę być tak upakarzana.

Zrobił sie babiniec - obgaduje mnie korektorka, szefowa, była chłopa
zatrudnione w tej samej firmie i sekretarka. Jako kochanka mojego chłopa mam
przechlapane.

NIE CHCĘ TYCH PIENIĘDZY! Chcę dobrze wykonywać swoje zadania, chcę, by praca
była zrobina dobrze. Jestem odpowiedzialna za coś, na co nie mam żadnego
wpływu. Nie mogę brać odpowiedzialności za nie swoją działkę.

Mam tego dość. Naprawdę.

Okropne te ostatnie dni.

Jak mi jeszcze chłop bedzie nie do życia, to się załamię - za chwilę nasza
rocznica... ;((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
Obserwuj wątek
    • lena_zet Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:05
      tylko szukaj se roboty, a te prukwy niech cię cmokną w zad.Nie pozwól się
      dziewczyno upokarzać, bo za niedługo stracisz poczucie wartości i co wtedy
      zrobisz?
      • rachela180 Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:08
        Zależy mi tez na tym, żeby w Wydawnictwie DOBRZE wykonywano pracę! Naprawdę od
        wyglądu duzo zależy. To trochę dla idei praca :(

        Ale dobrze. Niech będzie brzydkie. OK. Chałtura to chałtura. Tylko jak ja mam
        mieć czyste sumienie?
        • lena_zet Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:10
          ale skoro widzisz, że zależy TYLKO TOBIE, to co zrobisz?Według mnie będzie
          corazj gorzej, a te france będą wszystko robić żeby cię zdołować.Pomyśl o tym,
          sama nie dasz rady z nimi walczyć...
          • rachela180 Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:13
            Rzadko sie upieram przy swoim. Ale tym razem z moimi pomysłami byłoby o niebo
            lepiej. Trzymam w ręku teraz to cośmy urodzili i dobre jest tylko to, co ja
            zrobiłam, a reszta wygląda... hmmm... tak sobie.

            A chłopu sie podoba nie wiem czemu.
            • lena_zet Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:14
              rachela180 napisała:

              > Rzadko sie upieram przy swoim. Ale tym razem z moimi pomysłami byłoby o niebo
              > lepiej. Trzymam w ręku teraz to cośmy urodzili i dobre jest tylko to, co ja
              > zrobiłam, a reszta wygląda... hmmm... tak sobie.

              kochana, pewnie masz rację z tym, że "byłoby o niebo lepiej", ale co z tego?Za
              niedługo wpadniesz w jeszcze większą deprechę i tobie będzie o niebo gorzej!

              > A chłopu sie podoba nie wiem czemu.

              ale co mu się podoba?
              • rachela180 Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:15
                To, co mi nie :( to znaczy mówi,że nie jest tak źle. Pociesza :(
                • lena_zet Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:17
                  to może faktycznie nie jest tak źle tylko ty trochę przesadzasz?sama już nie
                  wiem.może jesteś zmęczona, a przy tym drażliwa, wrażliwa i tak dalej?ile czasu
                  zajmie ci ta praca?
                  • lena_zet Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:18
                    na kiedy planujesz zakończenie przedsię2wzięcia?
                    • rachela180 Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:21
                      Złożż wymówienie. Ja nie mam juz siły. Mam poprzekraczane wszystkie poziomy
                      stresu.
                      • lena_zet Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:23
                        i bardzo dobrze, składaj.może jak złożysz to wtedy cię docenią i będą starali
                        zatrzymać w firmie a tym pindom zbierze się ochrzan?
        • six_a Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:14
          primo, nie jesteś prezesem, żeby Ci miało zależeć na wizerunku wydawnictwa :)
          secundo, rób swoje tak dobrze jak potrafisz
          tertio, jak zaczniesz smęcić, że tylko Tobie zależy, a reszta odwala, to masz
          przechlapane do końca kadencji ;), lepiej nie zaczynać pracy od komentowania
          innych.
          quarto, zrezygnuj z pracy, jeśli nie spełnia Twoich wymagań/potrzeb
          estetycznych czy czego tam jeszcze.
          • rachela180 Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:18
            Primo - zależy mi, mam już tak że się angażuję, a na pewno w to co robię
            Secundo - robię, tylko że bez efektów
            Tertio - mam przechlapane od początku jako kochanka chłopa
            • six_a Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:32
              >Primo - bardzo dobrze, angażuj się, byle nie w czyjeś kompetencje
              >Secundo - dopiero zaczynasz, a już brak sukcesów zniechęca?
              >Tertio - sama się w ten układ wpakowałaś, teraz znajdź sposób na ludzi :)
              • rachela180 Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:34
                To nie brak sukcesów - to uwalanie dobrych pomysłów :(
                • six_a Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:43
                  czyżbyś też była przekonana, że tylko Twoje pomysły są dobre? może inne są
                  mniej cool, ale bardziej odpowiadają wizji prezesa? na pewno nikt Cię nie chce
                  uwalić, nie wmawiaj sobie tego, bo będzie tylko gorzej :)
                  • rachela180 Re: nie załamuj się 20.04.05, 09:46
                    Prezes sam nie wie czego chce.

                    Zresztą mamy dziwną strukturę: prezesa nie obchodzi co robimy. Pod nim jest
                    główna szefowa, której nigdy nie ma. Pod nią jest moja szefowa, która robi co
                    chce.
    • kobieta_na_pasach a te 3 stowy to konkretnie za co? 20.04.05, 09:06
      • lena_zet Re: a te 3 stowy to konkretnie za co? 20.04.05, 09:07
        pewnie 3 tysiące miała na myśli tylko jedno zero dało nogę.
        • rachela180 Re: a te 3 stowy to konkretnie za co? 20.04.05, 09:10
          Nie, nie, 3 stówy, najniższe możliwe wynagrodzenie. Teraz załuję że nie
          zażądałam więcej od biednej firmy :(

          Konkretnie za "opracowanie koncepcji graficznej i oprawę plastyczną".
          • lena_zet Re: a te 3 stowy to konkretnie za co? 20.04.05, 09:11
            matko kochana, za 300 zł dajesz z siebie robić nie wiadomo co?Nie poświęcaj się
            dziewczyno, bo naprawdę nie warto.
          • kobieta_na_pasach Re: a te 3 stowy to konkretnie za co? 20.04.05, 09:11
            rachela180 napisała:

            > Nie, nie, 3 stówy, najniższe możliwe wynagrodzenie. Teraz załuję że nie
            > zażądałam więcej od biednej firmy :(
            >
            > Konkretnie za "opracowanie koncepcji graficznej i oprawę plastyczną".

            jak sie "sciemnia" to trzeba to robic z wiedza. 300 zl to nie jest najnizsze
            wynagrodzenie.
            • rachela180 Re: a te 3 stowy to konkretnie za co? 20.04.05, 09:14
              W TEJ FIRMIE niekt inny nie zarabia 300PLN. Mam ci rachunki pokazać?
              • kobieta_na_pasach Re: a te 3 stowy to konkretnie za co? 20.04.05, 09:30
                rachela180 napisała:

                > W TEJ FIRMIE niekt inny nie zarabia 300PLN. Mam ci rachunki pokazać?
                to wala cie w rogi,ha,ha!
          • beberebe Re: a te 3 stowy to konkretnie za co? 20.04.05, 09:12
            Nie szkoda Ci czasu za te 3 stówki?
            • kobieta_na_pasach Re: a te 3 stowy to konkretnie za co? 20.04.05, 09:31
              beberebe napisała:

              > Nie szkoda Ci czasu za te 3 stówki?

              nie szkoda, bo jak widac ma duzo za to wolnego czasu na pisanie w necie.
    • six_a 3 stówy? 20.04.05, 09:08
      no żesz, z przyzwoitości bym nie wzięła takiej roboty!
    • beberebe Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 09:11
      Może szefowa chciałaby być na Twoim miejscu i być kochanką Twojego chłopa?
    • krysica Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 09:16
      A ja dostałam podwyżkę, którą powinnam oddać chyba bo na każdym kroku gdy z
      czymś nie mogę zdązyć to słyszę tekst, ze doba ma 24 h i mogę być
      wyatestowana...a do tego mój partner póścił się z siksą młodszą ode mnie i
      wykopałam go na pysk....buuuuuu....
      ja też mam babiniec który spekuluje, ze mam romans z szefem....a ja mam dosyć
      facetów...
      kocham swoją pracę. Jest moim hobby, spełnieniem marzeń ....wszyscy mają
      pretensję o wszystko nawet o to ze mnie zdradzono bo nie potrafiłam zatrzymac
      chłopa przy sobie. Wkórza wszystkich dokoła, że nie chodzę jak z krzyża zdjęta,
      nie chlipie po kątach tylko się śmieję i jestem mimo wszystko szczęśliwa może
      dlatego, że wolna? Głowa do góry kobieto...
    • miawalles Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 09:20
      a na co liczyłaś pracując jako kochanka członka zarządu? nie wiesz, że w firmie
      wszyscy są głodni takich plotek? Rachela, zejdź na ziemię!!! to brutalne, ale
      prawdziwe.
      • rachela180 Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 09:22
        ;((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
        • miawalles Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 09:24
          wiem, że to nie miłe, ale tak jest. szukaj lepiej innej pracy. i zapałcą Ci
          więcej, i będziesz miała zdrową atmosferę:)
        • malamagdusia Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 09:24
          i co z tego;-)))
          Nie potrafisz rozerwac faceta.
          • lena_zet Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 09:25
            a ty nie potrafisz pisać pod jednym loginem?wracaj do starego.
            • miawalles Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 09:28
              a kto to jest?
              swoją drogę zastanawiam się, skąd wiadomo, kto pisze pod jakimś innym loginem?
              skąd Ty np o tym wiesz?
              • lena_zet Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 09:40
                a wiem, ale nie powiem :)
                • miawalles Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 09:42
                  powiedz, plisssssssssssss!!!!!!!!!!!!!!
                  ciekawa jestem;)
                  • baba_krk Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 10:07
                    na moje oko to jakiś tomuś, diablo itp. - ci którzy pisali o tym, że kobieta ma
                    znać angielski i jeszcze jakieś pierdoły nigdy nie na temat (ale mogę sie mylić)
                    • miawalles Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 10:49
                      nie kojarzę ani jednego, ani drugiego:(
                      • baba_krk Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 11:00
                        za wiele nie tracisz :-)

                        to była jedna osoba o galopującym rozdwojeniu jaźni i w jej wątkach (pisanych
                        pod przeróżnymi nickami) właśnie bylo coś o zdradzie przyjaciela i o tym, że
                        idealna kobieta powinna znać angielski

                        poza tym często gęsto autor sam ze sobą rozmawiał na forum :DD
    • sagis Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez sensu? 20.04.05, 09:29
      Jeśli jest Ci tak tam nieprzyjemnie, to szybko szukaj innej pracy. W ogóle, że
      pracujesz z byłą swojego chłopa jest dla mnie nie do pomyślenia i jeszcze jej
      nie lubisz. Ona mogła wszystkich przeciw Tobie nastawić. Takie baby tak mają.
      Same nie mają już chłopa, ale ze złości kolejnej narobią. Aby, sobie ulżyć, a
      większość kobiet solidarnie z nią.
      Powiedz szefowej też, że nie możesz brać odpowiedzialności za coś, czego nie
      robisz.
      Na pewno też jesteś przemęczona. Nikt nie wytrzyma długo pracując tyle godzin i
      jeszcze w takim napięciu, stresie.
      • rachela180 Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 09:31
        musiałabyś zobaczyć. Wiem, de gustibus etc., ale wiem że miałam rację.
        • sagis Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 09:39
          Czy okazywałaś szefowej, że nie podobają Ci się jej decyzje?
          Może ona teraz też za to mścić się.
          Jeśli ta atmosfera przeciw Tobie jest nieprzypadkowa, to może to być mobbing.
          • rachela180 Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 09:43
            Oczywiście ze okazałam - przecież gdy idę z czymś i mówię, że to i to może byc
            zrobione tak i tak, a ona mówi nie, to jest oczywiste że różnimy sie zdaniem.
            Jęśli nadzoruję czyjąś pracę, to ona przychodzi i zmienia mi moje decyzje. A ja
            mam czuwać nad tym, zeby było dobrze. To należy do moich obowiązków. Tylko jak
            je wypełniać?
            • sagis Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 09:49
              Możecie różnić się zdaniem. Ty jesteś młoda, a ona jest szefową. Uszanuj jej
              zdanie i spytaj się, jak ona uważa. Zrób, jak ona uważa. Jeśli będzie źle, to
              wtedy wyjdzie, że ona nie miała racji.
              Ludzie mają różne słabostki, a najgorzej, jak mają je szefowie:-)
              Jeśli nie poprawi się sytuacja między Wami, to rozmawiaj o przeniesieniu gdzie
              indziej w firmie, a jeśli to jest niemożliwe, to szukaj innej pracy.
              • rachela180 Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 09:51
                Właśnie sęk w tym, ze jest na mnie - i nie mogę sie bronić :( mam powiedzieć:
                szefowa kazała? To słyszę: "Bądź twardsza". A nie moge byc twardsza.
                • sagis Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 09:53
                  Kto mówi Ci, abyś była w takim wypadku twarda?
                  • rachela180 Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 09:54
                    Chłop, jak mu sie skarżę, prezes...
                    • sagis Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 09:59
                      Nie słuchaj ich, bo jak widać daleko nie zajdziesz.
                      Prezes też może mówi tak we własnym interesie. Nie myśli dobrze dla Ciebie,
                      tylko, aby pewnie tamtej szefowej nie zaleźć za skórę.
                    • sagis Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 10:02
                      Z drugiej strony tamci może widzą, że Ty z prezesem utrzymujesz jakieś stosunki
                      i dlatego tak przeciw Tobie są. Zazdrość, strach przed czymś. Trzeba uważać w
                      pracy z takimi rzeczami. W ludziach różne sprawy siedzą i nie wiemy o wszystkim.
                      A, szczególnie w pracy, kiedy ludzie boją się o nią i aby jej nie stracić.
                      • lena_zet Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 10:03
                        a według mnie to nie strach przed utratą pracy tylko chęć pokazania
                        racheli "gdzie jest jej miejsce".
                        • sagis Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 10:06
                          Tak też myślę. Szczególnie, jeśli chodzi o szefową.
                        • rachela180 Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 10:37
                          To raczej chęć rządzenia do końca. Baba wie, że za chwilę przejdzie na inne
                          stanowisko, mniej decyzyjne, choć lepiej płatne.

                          Miałam partnera w tej pracy, on zawiadował strona techniczną, ja plastyczną.
                          Mieliśmy byc tandemem. Niestety, G.dogadał się z szefową - jest facetem, ma
                          ogromne doświadczenie. Teraz jest tak, ze ja na nic nie mam wpływu, a on z
                          szefową robi to, co miał robic ze mną.
                          • sagis Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 10:51
                            W ogóle masz nieciekawie w tej pracy. Nawet bardzo. Już to, że pracujesz z byłą
                            Twojego chłopa. Jeśli byłaby jakąś zrównoważoną osobą, to mogłoby być o'k, ale
                            z tego co piszesz nie wygląda to dobrze. Ona też może napędzać innych przeciw
                            Tobie.
                            Czasami dobre są jakieś układy, ale czasami one są też uciążliwe. Nawet z tym
                            prezesem. Nigdy nie wiadomo, co z tego wyniknie. Miło, miło, ale do czasu.
                            Jak przyjdzie, co do czego, to on będzie kryty. A, pionki w jego grze mogą stać
                            się kozłami ofiarnymi.

                            Dużo słońca Ci życzę.
                            • rachela180 Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 10:56
                              Hmmm... o znajomości z prezesem nikt nie wie - chłop pije z nim wódkę, ale w
                              tajemnicy przed zespołem (planują cos z firmą). Jak prezes coś powie w sprawie
                              estetyki, będzie wiadomo że chłop ma z nim swoje sprawy. Plan - zbawienny - sie
                              położy.

                              Taki układ.
          • sagis Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 09:45
            Pytaj się szefowej, jak odrzuca Twój projekt, co jest źle i czego ona oczekuje.
            Następnym razem, jak odrzuci, to powiedz jej, że właśnie tak mówiła Ci, abyś
            zrobiła. Musisz bronić się. Jeśli ona i inni robią, to w jakimś celu, to nie
            możesz pokazać, że przejmujesz się tym wszystkim. Nie pozwój, aby inni zrzucali
            na Ciebie to za co nie jesteś odpowiedzialna. W pracy często robi się rzeczy,
            które nie wchodzą w zakres obowiązków, ale jeśli Ty nie wyrabiasz się przez to,
            to nie możesz za dużo brać na siebie.
            Jeśli ktoś ma coś do Ciebie to od razu rozmawiaj z tą osobą o tym i w razie
            czego dementuj to.
            • rachela180 Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 09:47
              no przecież jak zmieniam po raz n-ty projekt pod jej pomysł to albo jest
              niezadowolona "bo nie" albo wychodzi cuś brzxydkiego
              • sagis Re: Co to są za decyzje,które uważasz,że są bez s 20.04.05, 09:52
                Powiedz, że tak kazała Ci zrobić. Masz prawo bronić się i nie przyjmować na
                siebie czyiś błędów. Ale, musisz to robić dyplomatycznie, nie podwarzając jej
                kompetencji.
    • rachela180 OK. niech będzie 20.04.05, 10:01
      Chałtura to chałtura. Niech sie bawia... odpuszczę, zobaczymy, jak będzie.

      Będę się z tego spowiadać :(((((((((((((((((((((((((((((((((
      • sagis Re: OK. niech będzie 20.04.05, 10:05
        Odpuść może sobie trochę, ale obowiązki wypełniaj, aby nie mogli Ci tego
        zarzucić.
        Czasami ludziom nie podoba się, że ktoś chce jak najlepiej. Czują wtedy, że to
        oni nie są dobrzy i że źle coś robią.
    • baba_krk Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 10:14
      Przykro mi, że tak sprawy wyglądają :-(. Pamiętam jak na początku cieszyłaś się
      z tej pracy.

      No i teraz masz 3 wyjścia:
      a) odejść z pracy
      b) zostać i dalej obstawać przy swoich pomysłach (może być ciężko)
      c) zostać i robić to co Ci każą, czyli w sumie postępować wbrew sobie :-( - no
      ale może istnieje szansa, że w końcu zaczną Cię traktować tak jak na to
      zasługujesz i zaczną akceptować Twoje pomysły

      Jeśli zostaniesz to będziesz musiała uzbroić się w cierpliwość i starać się nie
      podchodzić zbyt emocjonalnie do wszystkiego, żeby sobie nie psuć nerwów. I
      pamiętaj - "jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą du.pę".

      Ja Ci życzę powodzenia i podjęcia słusznej decyzji!!! Ale zrób to na spokojnie,
      a nie w przypływie wielkiego wzburzenia.

      I porozmawiaj z chłopem, co on w ogóle o tej sprawie myśli???
    • kohol Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 10:22
      Witamy w klubie. Wczoraj się już żaliłam, że jest u mnie tez źle.
      Czuję się dennie, źle, fatalnie, bezwartościowo, jestem wściekła na siebie.
      Pracy dobrej ni ma, wszędzie pytają o doświadczenie, a niby skąd ja mam je
      mieć, ku.., do jasnej cholery, chyba będe asystentką do końca pie..nego życia.
      Tak się "układa" od trzech takich pie..nych pięknych wiosen.
      Perspektywa siedzenia w domu bez pracy nie bardzo mi odpowiada.
      Kurde, źle mi, dostałam ofertę, ale "za wysokie progi" - wysłałam cv - a
      rekrutację prowadzi moja koleżanka ze studiów, której się udało. No i jak tu
      się nie pochlastać. Czuję się jak nieudacznik. A przeciez wiem, że jestem dobra
      normalnie, no, świetna, inteligentna, elastyczna, szybko się aklimatyzuję i
      uczę, tylko kurde wyżej dupy nie podskoczę i nie wyczaruję sobie pięknego
      stanowiska w cv.
      Chlip.
      • baba_krk Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 10:37
        Powiem Ci, że ten problem z doświadczeniem w pracy to to co mnie najbardziej
        osłabia.

        Wszędzie poszukują ludzi z doświadczeniem. A kurde gdzie niby można je zdobyć,
        skoro prawie nigdzie nie chcą przyjmować ludzi na jakieś odpowiedzialne
        stanowisko bez żadnego doświadczenia. To chyba jakieś błędne koło.

        Aż mi się przypomniał pierwszy raz kiedy usłyszałam o obowiązkowym
        doświadczeniu. Zaraz po skończeniu liceum, chciałam zatrudnić się na wakacje
        jako barmanka. To mi odpowiedzieli, że mogę pracować jedynie jako kelnerka bo
        nie mam doświadczenia. No więc pytam ich: kiedy ja to doświadczenie za barem
        miałam niby zdobywać, skoro jestem zaraz po szkole średniej. Oni nic. Pytam ich
        czy to jakaś wielka filozofia robić drinki, że przecież szybko się nauczę itd.
        a oni jak mantrę powtarzali "szukamy barmanki z doświadczeniem".

        Tak samo oferty pracy, które często widzę - szukają młodych, wykształconych, z
        doświadczeniem. A z drugiej strony studentów też chętnie nie zatrudniają na
        odpowiedzialne stanowiska, więc taki człowiek zaraz po studiach niejednokrotnie
        nie ma zbyt dużego doświadczenia... Ech :-(

        A co do Ciebie - to nie czuj się jak nieudacznik. Po prostu inni chwilowo mieli
        więcej szczęścia, ale na Ciebie też przyjdzie kolej - los się uśmiechnie i
        znajdziesz w końcu wymarzoną pracę :-)
        • rachela180 Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 10:41
          Ja zdobywam doswiadczenie, jest dla mnie b.ważne, wiele sie nauczyłam... i co z
          tego?
          Cholera. Ja tez czuje się jak nieudacznik. :(
          • baba_krk Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 10:45
            no to dobra - jak wszyscy to i ja! - ostatnio też sie czuję jak nieudacznik

            wszyscy kończą pisać pracę, zostało 1,5 tyg. na oddanie całości, a ja mam
            napisaną 1/8 pracy bo cierpię chwilowo na niemoc twórczą :-(
    • margie Oj, Rachelka.... 20.04.05, 10:44
      Jak sie wrabalas w uklad z firma, w ktorej pracuje byla twojego faceta, to sie
      nie dziw, ze taka atmosferka... Nie wiedzialas o tym wczesniej? Bo jesli
      wiedzialas, to sie naprawde baaardzo dziwie. ich dzialanie jest obliczone na
      zmeczenie materialu, chca doprowadzic do tego, ze odejdziesz. One osiagna cel.
      Niezaleznie od tego czy odejdziesz sama, czy cie zwolnia za brak efektow. I
      niewazne, ze ten brak to nie twoja wina, i tak nikt ci nie uwierzy. Porozmawiaj
      szczerze z szefowa, zapytaj sie, co jej sie nie podoba w twoich pomyslach, to
      moze cie ukierunkuje... I zastanow sie, czy jest sens tam pracowac, bo dla mnie
      final jest jasny i widoczny z daleka....
      • rachela180 Re: Oj, Rachelka.... 20.04.05, 10:49
        Zaciskam zęby i udaję, że jest OK. A mój partner zamiast mnie poprzeć -
        podlizuje sie szefowej ;(((((((((((((((((
    • widokzmarsa Re: Mam depresje pracowniczą :( 20.04.05, 10:44
      zawsze musisz mieć gdzieś "z tyłu głowy" że może nie masz racji. Jesteś bardzo
      młoda, wtedy się wydaje, że mamy rację a w pracy czujemy się upokarzani gdy nie
      realizuje się naszych pomysłów. Jeżeli są u was same kobiety, to ktoś na górze
      popełnił błąd - nie wolno doprowadzić by były same baby, bo się zeżrą lub
      pozabijają. Jeżeli zaś jesteś kochanką kogoś kto tam pracuje(tzn twój starszy
      pan), to masz przechlapane na zawsze i spokojnie przejdź nad tym do porządku
      dziennego.
      • rachela180 Popełniłam błąd 20.04.05, 10:53
        Miałam rację. Naprawdę rzadko tak mocno obstawiam przy swoim.

        Popełniłam bardzo poważny błąd na początku. Do czerwonego elementu dobrałam
        jasną zieleń innego, drobnego. Szefowa lubi brązy, więc kazała zmienić na sepię
        (sepia z czerwonym...). A ja jak ta durna sie zgodziłam dla świętego spokoju.
        Teraz szefowa widzi, że jestem za miękka i skłonna do kompromisów, więc robi co
        chce w nie swojej działce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka