Dodaj do ulubionych

obowiązek małżeński (perełka)

29.06.02, 16:31
"To, że pragnienia małżonków w tej kwestii bywają różne, jest całkowicie
naturalne. Trzeba pamiętać, że akt małżeński ma wielkie znaczenie dla każdego
męża, a zarazem pragnienie współżycia budzi się u niego bardzo łatwo, niemal
automatycznie. Natomiast obudzenie tego pragnienia u żony wymaga z reguły
spełnienia naprawdę złożonych warunków. Miłość nie likwiduje tych różnic. Nic
więc dziwnego, że małżonkowie się tutaj różnią - najczęściej jest tak, że to
mąż pragnie zbliżenia i musi namawiać do tego żonę (sytuacje odwrotne również
się zdarzają, ale znacznie rzadziej). Tak, współżycie seksualne jest w
małżeństwie obowiązkiem. Pojęcia obowiązku małżeńskiego nie wolno odrywać od
miłości. I tak by było najprościej i najlepiej. Tam gdzie właściwie rozwija się
miłość, mówienie o obowiązkach jest niepotrzebne. Jednak miłość małżeńska bywa
chora, przechodzi większe i mniejsze kryzysy. Grzech pierworodny dotknął tej
sfery bardzo mocno. Dlatego niekiedy jest konieczne odwołanie się do praw i
obowiązków. Refleksja nad nimi pomaga zrobić rachunek sumienia, służy
odnowieniu miłości, przezwyciężaniu kryzysów i pokus. Skoro więc z reguły jest
tak, iż to mąż pragnie zjednoczenia seksualnego znacznie częściej niż żona, to
kochająca żona będzie starała się z radością odpowiadać na jego zaproszenie,
kiedy to tylko możliwe. Kiedy to tylko możliwe - a więc nie tylko wówczas, gdy
w niej samej obudzi się pragnienie współżycia. Gdyby żona czekała na taką
chwilę, na pewno by nie wyszła naprzeciw pragnieniom męża. Kochająca żona
będzie się więc zgadzać na seksualne spotkanie z mężem, choćby sama nie
odczuwała w tym momencie żadnych pragnień czy uniesień. Przeżyty przez nią
wówczas akt małżeński, mimo braku emocjonalnego odczuwania miłości, będzie
aktem miłosnym w najgłębszym tego słowa znaczeniu, będzie bowiem prawdziwym
darem z siebie. Prawdziwa miłość, aby uszczęśliwić kochaną osobę gotowa jest
zdobyć się na wiele poświęceń. Ważne jest przy tym, by żona na zaproszenie męża
odpowiadała chętnie i radością. Odpowiedzi w rodzaju: "W porządku, wiem że to
mój obowiązek. Możesz zaczynać" są zniechęcające, deprymujące i nie mają wiele
wspólnego z miłością. Zgoda naprawdę wynikająca z miłości jest zawsze zgodą
chętną, pełną radości, że czyni się dobro ukochanemu człowiekowi. Oddanie się z
radością jest jedną z najważniejszych rzeczy, którą żona może zrobić, by mąż
czuł się kochany. Kiedy zaś żona będzie musiała odmówić, uczyni to z ogromną
delikatnością i taktem. Mówiliśmy już o tym, że mężczyźni są w tej dziedzinie
przewrażliwieni. Ich poczucie własnej wartości jest głęboko zakorzenione w
sferze seksualnej. Odmowę współżycia bardzo łatwo mogą więc potraktować jako
odrzucenie w ogóle. Kobieta ma wiele sposobów, by osłodzić mężowi swą odmowę.
Warto też pamiętać, że jeśli żona często mówi i okazuje mężowi, że lubi ich
zbliżenia, jednorazowa odmowa nie będzie powodem problemów. Trzeba też
pamiętać, że nieuzasadniona odmowa może narażać męża na pokusy seksualne.
Chodzi o to, by żona przez swe postępowanie nie narażała męża na pokusy, a
przeciwnie - pomagała mu właściwie kierować poruszeniami w dziedzinie
seksualności. Jeśli współżycie jest potrzebne dla wyciszenia budzących się
poruszeń, może bardzo wyraźnie stawać się obowiązkiem. Podobnie jest, gdy akt
seksualny jest potrzebny dla podtrzymania miłości między małżonkami. Również
wtedy staje się obowiązkiem. Kochający mąż jak i kochająca żona będą myśleć
przede wszystkim o współmałżonku. Na pewno nieraz będą musieli przezwyciężać
niechęć lub też pragnienie małżeńskiego zbliżenia. Czyniąc to jednak z miłości
i z miłością będą chętnie (chętnie! - bo z miłości) rezygnować ze zbliżenia lub
też zgadzać się na nie, po to by wyjść naprzeciw swemu współmałżonkowi. "Moja
żona wracała kiedyś z zagranicznej delegacji. - wspomina Paweł - Wiedziałem, że
na pewno będzie zmęczona i zupełnie nie myślałem o tym, byśmy w dniu jej
powrotu mieli współżyć. Okazało się jednak, że ona myślała zupełnie przeciwnie.
Pamiętała, że nasza rozłąka trwała dość długo i wiedziała, że bardzo jestem
spragniony naszych intymnych spotkań. I właśnie ona wyszła w tym dniu z
inicjatywą zbliżenia".
źródło: www.opoka.org.pl

tu już nie wiadomo - śmiać się, czy płakać?
Obserwuj wątek
    • Gość: kotmanka Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 29.06.02, 16:49
      ja sie w sumie smieje, choc z tego smiechu az lzy mi leca...
      • eleonora3 Re: obowiązek małżeński (perełka) 29.06.02, 17:52
        Echhhhhh, przekonało mnie to, po głębszym wdechu i wewnętrznej walce idę się
        poświęcić dla dobra naszego małżeństwa (kobieta to ma ciężkie życie).
        • Gość: ann Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.dip.t-dialin.net 24.07.02, 23:13

          K.... mac . juz to gdzies slyszalam. i pomyslec, ze ktos w to naprawde wierzy
    • Gość: A_am Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.ibch.poznan.pl 29.06.02, 18:07
      Stokrotko, ales epistole splodzila!.
    • kini Re: obowiązek małżeński (perełka) 01.07.02, 08:59
      Tak, kobiety! Musimy dźwigać swój krzyż!
      • sonija Re: obowiązek małżeński (perełka) 01.07.02, 09:10
        Nawet nie potrafię wyobrazić sobie debila, który wymyslił te bzdury !!!
        CZytajcie "OPOKę !!!!
    • Gość: nika Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 01.07.02, 09:29
      idę mu powiedzieć: W porządku. Możesz zaczynać!
      • Gość: czeko Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.chello.pl 01.07.02, 09:55
        "Kobieta ma wiele sposobów, by osłodzić mężowi swą odmowę."

        Tylko czy te sposoby są w pełni "boże"? :)
    • eremka Re: obowiązek małżeński (perełka) 01.07.02, 09:52
      Dlaczegóz, ach dlaczegóż, wczesniej nie objawiła mi sie mądrość ziejąca z
      tekstu powyżej?! Nigdy sobie nie wybaczę, że wczoraj pochopnie (!) i
      egoistycznie zasnęłam, zaniedbując obowiązki małżeńskie.
      Idę odprawic pokutę
    • Gość: Dulos Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.u.INTELINK.pl 01.07.02, 11:27
      Drogie Panie. Widzę, że nie zgadzacie się z tym tekstem całkowicie. Więc
      proponuję przeczytać Pierwszy List Pawła do Koryntian 7,1-17 może zmienicie
      zdanie.
      Pozdrawiam
      • Gość: misia Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.telsten.com 01.07.02, 11:54
        To nie ładnie czytac cudze listy.
        • kotmanka Re: obowiązek małżeński (perełka) 01.07.02, 12:02
          Gość portalu: misia napisał(a):

          > To nie ładnie czytac cudze listy.

          :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

        • Gość: lo Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.acn.waw.pl 02.07.02, 15:45
          Gość portalu: misia napisał(a):

          > To nie ładnie czytac cudze listy.

          Misia! A niech Cię! Popłakałam się ze śmiechu. Łzy pociekły ciurkiem. Makijaż
          odpłynął. Idę naprawiać, chociaż brzuch mnie jeszcze boli od śmiechu.

      • Gość: Melba Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.chello.pl 01.07.02, 12:04
        Nie zgadzam sie całkowicie drogi panie. Dziewczyny, jedno mnie zastanawia, jak
        się to ma do katolickiej antykoncepcji, czyli ruletki watykańskiej? I co, jak
        mu się tak zachce w dni płodne, spełniac ten małżeński obowiazek, czy nie?
        katolicy sa pełni sprzecznosci, jakie to ciekawe...spłakałam się ze smiechu,
        ale współczuje tym, co biora to na poważnie.
        • neutron Re: obowiązek małżeński (perełka) 01.07.02, 12:29
          Melbo troche pobłądziłaś
          polecam tobie lekture encykliki Humanae Vitae w której wyszczególnione jest
          stanowisko Koscioła w sprawie pozycia małżeńskiego
          szczególnie polecam tobie pkt 10 - 19
          a link jest tutaj :
          www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/encykliki/humane.html

          Pamietaj ze z pełnej miłości wynika rozumne rodzicielstwo które pozwala w
          sposob moralny planowac rodzinę - podkreślam "planować rodzinę"- tak więc
          jeżeli małzonkowie polączeni są tym pieknym i szczegolnym darem prawdziwej i
          nieograniczonej miłości to nakreslony przez ciebie problem nie bedzie istnial
          gdyz mąż współuczestnicząc w stosowaniu natuarlnych metod planowania rodziny
          posiada dokladne rozeznanie kiedy jest pora płodna i niepłodna i w zależnosci
          od tego bedzie palnował akt małżeński lub nie
          • Gość: Melba Neutron IP: *.chello.pl 01.07.02, 14:02
            neutron napisał(a):

            > Melbo troche pobłądziłaś

            Neutron, ja strasznie, strzasznie pobłądziłam, bo ja łykam pigułki i kocham się z
            moim facetem tylko wtedy, kiedy oboje tego pragniemy, a nie kiedy pragnie tego
            on, o sobie nie napiszę, bo ja pewnie w ogóle nie powinnam mieć pragnień, nie
            mówiąc o satysfakcji :)
            Za link dziekuję, nie skorzystam, wystarczyło mi kilka odwiedzin na stronach
            opoka, oaza, katecheta i mateusz, odpadam z tej zabawy, bo to się już nawet
            śmieszne przestaje robić.

            >rozumne rodzicielstwo które pozwala w
            > sposob moralny planowac rodzinę -

            No właśnie, a ja taka niemoralna jestem, bo planuje rodzicielstwo hormonalnie...
            > od tego bedzie palnował akt małżeński lub nie

            a nie ma taka para czasem ochoty kochac się ze sobą spontanicznie i bez
            frustracji?

            • neutron Re: Neutron 01.07.02, 14:14
              Gość portalu: Melba napisał(a):

              > neutron napisał(a):
              >
              > > Melbo troche pobłądziłaś
              >
              > Neutron, ja strasznie, strzasznie pobłądziłam, bo ja łykam pigułki i kocham się
              > z
              > moim facetem tylko wtedy, kiedy oboje tego pragniemy, a nie kiedy pragnie tego
              > on, o sobie nie napiszę, bo ja pewnie w ogóle nie powinnam mieć pragnień, nie
              > mówiąc o satysfakcji :)
              > Za link dziekuję, nie skorzystam, wystarczyło mi kilka odwiedzin na stronach
              > opoka, oaza, katecheta i mateusz, odpadam z tej zabawy, bo to się już nawet
              > śmieszne przestaje robić.
              >
              A wiec widze ze poszukujesz ! To bardzo dobrze o tobei swiadczy i widac ze jednak
              sumienie nie daje tobie spokoju. Szczegolnie polecam serwis "Mateusz.pl" tam
              mozesz znalezc duzo ciekawych infromacji na dreczace sie tematy
              ciesze sie rowniez ze zaczelas traktowac to powaznei i przestalo to byc dla
              ciebie smieszne ...

              > >rozumne rodzicielstwo które pozwala w
              > > sposob moralny planowac rodzinę -
              >
              > No właśnie, a ja taka niemoralna jestem, bo planuje rodzicielstwo hormonalnie..
              > .
              Hormony wcale nie rozwiazuja twojego problemu gdyz sa niemorlane jak rowniez sa
              wyrazem twojego nieodpowiedzialnego rodzicielstwa
              Przyjmujesz dar jakim jest akt małżeństwi ale nie jestes sklonna przyjac go w
              pelni, w sposob odpoiwedzialny, ze wszystkimi konsekwencjami
              Niestety swoj brak odpowiedzialnosci nadrabiasz roznymi srodkami "zastepczymi"
              ktore to niby maja cie uwolnic od niej ale dobrze wiesz ze to sa polsrodki ktore
              nie zaglusza glosu sumienia...


              > > od tego bedzie palnował akt małżeński lub nie
              >
              > a nie ma taka para czasem ochoty kochac się ze sobą spontanicznie i bez
              > frustracji?
              >
              prawidlowo stusujac NMPL mozesz wlasnie w pelni to osiagnac
              • Gość: Melba Re: Neutron IP: *.chello.pl 01.07.02, 14:53
                neutron napisał(a):

                A weźże katolicki misu się ode mnie odtniatniutniaj! czego ja poszukuję? jakie
                sumienie? co Cię napadło, chłopie? co ma mnie dręczyć? ciemnogród dookoła?
                owszem, żal mi katolików, ale sami przeciez sobie to wybrali?
                Co mam poczytać na mateuszu, kolejny artykuł o tym, że badający się na
                bezpłodność mężczyzna nie może oddać spermy do badań, bo masturbacja to grzech?
                daj spokój!


                > Hormony wcale nie rozwiazuja twojego problemu gdyz sa niemorlane jak rowniez sa
                >
                > wyrazem twojego nieodpowiedzialnego rodzicielstwa

                Hłe, hłe, niemoralne tabletki, fajnie :)
                Strasznie nieodpowiedzialna jestem stosując antykoncepcję, prawda? lepiej by było
                jakbym rodziła dzieci jak królik i oddawała je do adopcji, nie mogąc utrzymać
                całego stadka. Extra podejscie :)gratuluję.

                > Przyjmujesz dar jakim jest akt małżeństwi ale nie jestes sklonna przyjac go w
                > pelni, w sposob odpoiwedzialny, ze wszystkimi konsekwencjami

                ??????????????????????????? że co ja niby przyjmuję?????????????
                i jakie to sa konsekwencje - frustracja seksualna plus nieplanowane ciąże?

                > nie zaglusza glosu sumienia...
                >
                no no i co tam Ci moje sumienie powiedziało?
                >
                > prawidlowo stusujac NMPL mozesz wlasnie w pelni to osiagnac

                he he a ja, jak większość zdrowych kobiet mam właśnie ochotę na seks podczas dni
                płodnych, to chyba jasne, i co na to te skuteczne metody NMPL?

                Neutron, zanim mi odpiszesz, prośba, włóż głowę do wiadra z zimną wodą :)
                • neutron Re: Neutron 01.07.02, 15:07
                  Gość portalu: Melba napisał(a):

                  > neutron napisał(a):
                  >
                  > A weźże katolicki misu się ode mnie odtniatniutniaj! czego ja poszukuję? jakie
                  > sumienie? co Cię napadło, chłopie? co ma mnie dręczyć? ciemnogród dookoła?
                  > owszem, żal mi katolików, ale sami przeciez sobie to wybrali?
                  > Co mam poczytać na mateuszu, kolejny artykuł o tym, że badający się na
                  > bezpłodność mężczyzna nie może oddać spermy do badań, bo masturbacja to grzech?
                  >
                  > daj spokój!
                  >
                  Widze ze jednak troche poczytalas i ze tak powiem w pozytywnym znaczeniu "troche
                  sie zarazilas" ideami ... to bardz pozytywnie
                  z problemem "samogwałtu" wcale nei jest tak prosto jak piszesz bo zapominasz o
                  celowosci dzialania, "masturbacja" jest przykladem nieuporzadkowania w życiu
                  seksualnym czlowieka gdy czyniona jest dla zaspokojenia swojego popedu natomiast
                  w celach badawczych oczywiscie jest dozwolona


                  >
                  > > Hormony wcale nie rozwiazuja twojego problemu gdyz sa niemorlane jak rowni
                  > ez sa
                  > >
                  > > wyrazem twojego nieodpowiedzialnego rodzicielstwa
                  >
                  > Hłe, hłe, niemoralne tabletki, fajnie :)
                  > Strasznie nieodpowiedzialna jestem stosując antykoncepcję, prawda? lepiej by by
                  > ło
                  > jakbym rodziła dzieci jak królik i oddawała je do adopcji, nie mogąc utrzymać
                  > całego stadka. Extra podejscie :)gratuluję.
                  >
                  Popadasz z jednej skrajnosci w druga, ja wcale nie namawiam cie do licznego
                  potomstwa a wrecz przeciwnie doradzam ci metody pozwalajace na swiadome
                  rodzicielstwo wzrastajace na fundamencie wzajemnej milosci i zrozumienia
                  to wlasnie gwarantuja metody NMPR i nierozumiem czmu uwazasz ze prowadza one do
                  niekontrolowanego mnożenia sie ludzi


                  > > Przyjmujesz dar jakim jest akt małżeństwi ale nie jestes sklonna przyjac g
                  > o w
                  > > pelni, w sposob odpoiwedzialny, ze wszystkimi konsekwencjami
                  >
                  > ??????????????????????????? że co ja niby przyjmuję?????????????
                  > i jakie to sa konsekwencje - frustracja seksualna plus nieplanowane ciąże?
                  >
                  Nie wiem czy stosowalaqs te metody, z tego co piszesz wnioskuje ze nie wiec
                  zdziwiony jestem skąd masz takei poglady, proponuje abys sprobowala NMPR a sama
                  sie przekonasz...


                  > > nie zaglusza glosu sumienia...
                  > >
                  > no no i co tam Ci moje sumienie powiedziało?
                  > >
                  > > prawidlowo stusujac NMPL mozesz wlasnie w pelni to osiagnac
                  >
                  > he he a ja, jak większość zdrowych kobiet mam właśnie ochotę na seks podczas dn
                  > i
                  > płodnych, to chyba jasne, i co na to te skuteczne metody NMPL?
                  >
                  Pamietaj ze to ty swoim rozumem powinnas panowac nad swoimi popedami a nie na
                  odwrot! wlasnie w tym pomagaja NMPR aby spelniac akt małzeński wtedy kiedy
                  pragniemy miec dzieci w dni plodne a jezeli nie chcemy to aby czasowo
                  powstrzymywac sie od aktu aby poglebiac uczucie milosci pomiedzy wspolmalzonkami
                  na 1000 innych sposobow...



                  > Neutron, zanim mi odpiszesz, prośba, włóż głowę do wiadra z zimną wodą :)

                  nie ma takeij potrzeby :-)))

                  • Gość: Melba Re: Neutron IP: *.chello.pl 01.07.02, 15:36
                    neutron napisał(a):

                    > Widze ze jednak troche poczytalas i ze tak powiem w pozytywnym znaczeniu "troch
                    > e
                    > sie zarazilas" ideami ... to bardz pozytywnie

                    Nie Neutron, to bardzo negatywnie, ja się zraziłam ostatecznie do koscioła
                    katolickiego i raczej mi już nie przejdzie.

                    > z problemem "samogwałtu"

                    Nie chodzi mi o żaden "gwałt" a o masturbację :)skąd ta nazwa?

                    wcale nei jest tak prosto jak piszesz bo zapominasz o
                    > celowosci dzialania, "masturbacja" jest przykladem nieuporzadkowania w życiu
                    > seksualnym czlowieka gdy czyniona jest dla zaspokojenia swojego popedu natomias
                    > t
                    > w celach badawczych oczywiscie jest dozwolona

                    I tu się mylisz, nie jest wedle słów Twoich duszpasterzy przynajmniej. Jeśli
                    jesteś ciekawy to link do tego artykułu znajduje się na forum zdrowie kobiety
                    >
                    doradzam ci metody pozwalajace na swiadome
                    > rodzicielstwo wzrastajace na fundamencie wzajemnej milosci i zrozumienia
                    > to wlasnie gwarantuja metody NMPR

                    Ale po co Ty mi cokolwiek doradzasz, ja nie załozyłam tu wątku z prośbą o porady
                    antykoncepcyjne, dobre rady zachowaj dla siebie, jak mówi mój przyjaciel.

                    > Nie wiem czy stosowalaqs te metody, z tego co piszesz wnioskuje ze nie wiec
                    > zdziwiony jestem skąd masz takei poglady, proponuje abys sprobowala NMPR a sama
                    >
                    > sie przekonasz...

                    Ogromne dzięki za propozycję, ale pozwól, że pozostanę przy tych metodach, które
                    ja i mój partner wybraliśmy konsultując się z lekarzem. Po co się wtrącasz, co Ci
                    to daje?

                    > Pamietaj ze to ty swoim rozumem powinnas panowac nad swoimi popedami a nie na
                    > odwrot! wlasnie w tym pomagaja NMPR aby spelniac akt małzeński wtedy kiedy
                    > pragniemy miec dzieci w dni plodne a jezeli nie chcemy to aby czasowo
                    > powstrzymywac sie od aktu aby poglebiac uczucie milosci pomiedzy wspolmalzonkam
                    > i
                    > na 1000 innych sposobow...
                    >
                    No piękna nominalizacja, pozwól,że zadam szereg pytań:
                    1. kto tak twierdzi, czyja to opinia?
                    2. jak dokładnie się to robi?
                    3. jaki jest tego rezultat?
                    4. jak to jest , że ktoś "panuje rozumem"?
                    5.jak to jest że ktos panuje nad popedami?
                    6. jak dokładnie pogłębia się uczucie miłości?
                    7. czy ono pogłebia się między współmałżonkami?
                    8. czy miedzy nei małzonkami nic się nie pogłębia?
                    9. po czy możemy ponać, że się pogłębia?
                    10. czy możesz wymienić chocby 999 z tych 1000 sposobów?
                • Gość: renia pozwolicie ze sie wetne IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 02.07.02, 08:48
                  Gość portalu: Melba napisał(a):

                  > he he a ja, jak większość zdrowych kobiet mam właśnie ochotę na seks podczas dn
                  > i
                  > płodnych, to chyba jasne,

                  Hehe Melba, sorry za zlosliwosc, ale ktore to dni sa plodne przy stosowaniu
                  tabletek antykoncepcyjnych? ;)
                  • Gość: Melba A wcinaj się, chętnie Cię doinformuję IP: *.chello.pl 02.07.02, 17:26
                    Dzięki Bogu już żadne, ale tabletki są moją trzecią z kolei metodą anty,
                    pozdrawiam.
          • Gość: kurdes Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.pl 02.07.02, 11:55
            neutron...ty cos krecisz...jak mozna zaplanowac seks...wychodzi mi na to ze u
            Ciebie wszystko jest zaplanowane , wlacznie z tym jak dlugo z ktorej strony i w
            jaki sposob..bedziesz to robil...masz przerabane chlopie..wspolczuje Twojej
            obowiazkowej malzonce....jestes pewien ze jej sie to podoba...acha ..a moze
            masz jakis grafik ? kiedy ...ile razy itd...ech...szkoda ... no nie moge...a
            jak poznales swoja zone to tez to zaplanowales?....chloooopieee..
          • Gość: toja Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.sfs.pl 02.07.02, 12:45
            drogi Neutronie
            Nie chcę prowadzić tu długich dyskusji na ten temat (czy pigułki są dobre czy
            nie), widzę zalety naturalnych metod, rozumiem ludzi którzy się na nie
            decydują. Ale co mam zrobić skoro od lat leczę się i przyjmuję leki które po
            pierwsze zakłucają cykl, po drugie wpływają na rozwój płodu, bardzo negatywnie
            wpływają... Zdecydowałam się na pigułki, bo kiedy lekarz przy każdej wizycie
            przypominał mi, że nie wolno mi zajść w ciążę, mogłam powiedzieć mu, że uważam,
            że czekam do zakończenia leczenia.
            • neutron Re: obowiązek małżeński (perełka) 02.07.02, 14:31
              zgodnie z NMPR mozesz ograniczyc wspolzycie do 5-6 dni na koniec cyklu
              gdyz pierwsze 7-9 dni to okres nastepnie to juz lepiej nie ryzykowac bo okolo
              14 dnia moze byc owulacja a jezeli uda ci sie ustalic czas owulacji to lepiej w
              twojej sytuacji wziac wiekszy zapas z 6-7 dni po i w ten sposob pozostaje tobei
              cały tydzien na cieszenie sie z mezem darem aktu malzenskiego

              jest to jakies rozwiazanie w twojej sytuacji natomiast zdaje sobei sprawe ze
              malzenstwu moze byc ciezko wstrzymywac sie przez 3 tygodnie aby potem z
              przymusu "wyrobic norme" w niecaly tydzien
              dlatego w takiej sytuacji moge jedynie chyba polecic intensywna modlitwe
              • Gość: Melba Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.chello.pl 02.07.02, 17:30
                pozostaje tobei
                >
                > cały tydzien na cieszenie sie z mezem darem aktu malzenskiego
                BUaaaaaaaaaaachachcchccaaaaaaaaaaaaa!
                >
                > dlatego w takiej sytuacji moge jedynie chyba polecic intensywna modlitwe


                no mówiłam załozyłam nawet osobny wątek, koleś nas wkręca :)
              • goga.74 Re: obowiązek małżeński (perełka) 02.07.02, 17:32
                > dlatego w takiej sytuacji moge jedynie chyba polecic intensywna modlitwe

                No tak, to mamy nowy srodek antykoncepcyjny, modlitwa zamiast slynnej szklanki
                mleka.
        • luiza-w-ogrodzie Re: obowiązek małżeński (perełka) 01.07.02, 13:14
          melbo, znam kilka takich, co biora to na powaznie. Rekordzistka dorobila sie
          czworki dzieci w ciagu pieciu lat. Maz chadza na boki, bo stado malych dzieci
          nie nastraja go zbyt erotycznie, zreszta zona wykonczona zajmujac sie nimi caly
          dzien. I tak dalej i tym podobnie...

          To napisal facet, ktory nigdy nie sluchal kobiety, nie wie nic o cyklach
          plodnych i nie ma dzieci. Moze jakis ksiadz? Niech go szlag trafi i niech mu
          ziemia ciezka bedzie.

          Uwazam, ze nalezy nad tym tekstem plakac. Wielkimi lzami.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          • Gość: Melba Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.chello.pl 01.07.02, 13:55
            Cześć Kangooro :) Ja tez płaczę, bo mi żal takich bidusiów, co w to wierzą. A
            mężowie "chadzający na boki" śliczny obraz bogobojnego katolika, wypełniającego
            przykazania Dekalogu. Obrzydza mnie to.
            • niedzwiedziczka Re: obowiązek małżeński (perełka) 02.07.02, 15:16
              Oj, Melba, Melba... Parę dni temu ktoś rzucił tekst, że
              wszystkie Polki są zaniedbane, Warszawianki brzydkie i
              posypały się gromy. No pewnie, przecież katolicyzm to
              już z nazwy choroba psychiczna. i gdzie ta osławiona
              tolerancja kobiet wyemancypowanych?
              • Gość: Melba Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.chello.pl 02.07.02, 17:33
                Oj niedzwiedziczko, niedzwiedziczko, czy ja kogokolwiek dyskryminuję, pisząc,
                że mi go żal? A może bardziej dyskryminuje mnie tu katolik Neutron, osądzając
                moralność i niemoralność moich metod planowania macierzyństwa? Mniej zadęcia
                proszę :)
                • niedzwiedziczka Re: obowiązek małżeński (perełka) 03.07.02, 14:35
                  Nie zauważyłam, żeby neuron Cię dyskryminował (co najwyżej próbuje Cię nawrócić na siłę, czego ja
                  staram się nie robić). Nie wiem, czy czytałaś mój post poniżej skierowany do luizy_w_ogrodzie. Ja
                  jestem przekonana do tego, co robię i dobrze mi z tym. Gdybym chciała - używałabym środków
                  antykoncepcyjnych, czy robiła jeszcze parę rzeczy, których nie robię ze względu na to, że jestem
                  katoliczką. Ale nie chcę. I nie podoba mi się to, że ktoś nazywa mnie "biedaczkiem", w domyśle kimś
                  głupim, bo nie korzystam ze wszystkich możliwości. Rozumiem, że "krucjata" neurona mogła Cię
                  zirytować. Ale traktowanie "z góry" tych "biedaczków" co to wybierają trudniejszą drogę niezbyt dobrze
                  świadczy o tolerancyjności danej osoby.
          • neutron Re: obowiązek małżeński (perełka) 01.07.02, 14:05
            luiza-w-ogrodzie napisał(a):

            > melbo, znam kilka takich, co biora to na powaznie. Rekordzistka dorobila sie
            > czworki dzieci w ciagu pieciu lat. Maz chadza na boki, bo stado malych dzieci
            > nie nastraja go zbyt erotycznie, zreszta zona wykonczona zajmujac sie nimi caly
            >
            > dzien. I tak dalej i tym podobnie...

            a ciekaw jestem czy znasz również takie co to usuneły ciąże i teraz nie mogą mieć
            nigdy już dzieci ktore to brały rózne tabletki hormonalne aby unikać ciąży i
            teraz również nie mogą mieć juz nigdy dzieci

            a czy znasz malzenstwa ktore stosuja NMPL i nie mają przez pierwsze kilka lat
            dzieci bo ich po prostu nie planuja ...

            To ze mojemu znajomemu akurat popsuło się Volvo to nie znaczy ze wszystkie
            samochody Volvo sa do kitu i nie warto ich kupowac ...

            Wszystko ma swoje wady i zalety ale trzeba miec tego świadomość piszac tutaj o
            niby to znanej przez ciebie rodzinie katolickiej zrobilas to bardzo
            tendencyjnie... jest to dokladnie ta sama tendencyjnosc z ktorej wysmiewasz sie w
            tym artykule tyle ze w druga strone
            • momi Re: obowiązek małżeński (perełka) 01.07.02, 20:43
              neutron napisał(a):
              >
              > a czy znasz malzenstwa ktore stosuja NMPL i nie mają przez pierwsze kilka lat
              > dzieci bo ich po prostu nie planuja ...
              >
              > To ze mojemu znajomemu akurat popsuło się Volvo to nie znaczy ze wszystkie
              > samochody Volvo sa do kitu i nie warto ich kupowac ...
              >
              > Wszystko ma swoje wady i zalety ale trzeba miec tego świadomość piszac tutaj o
              > niby to znanej przez ciebie rodzinie katolickiej zrobilas to bardzo
              > tendencyjnie... jest to dokladnie ta sama tendencyjnosc z ktorej wysmiewasz sie
              > w
              > tym artykule tyle ze w druga strone

              To prosze napisz uczciwie jaka jest skuteczność owych zalecanych przez Ciebie
              metod.Potępiłeś środki hormonalne(te nowoczesne są bezpieczne).Piszesz: "wszystko
              ma swoje wady i zalety". Jaka jest zaleta stosowania przez kobietę
              tzw.naturalnych metod ? Czy wiesz,że to wymaga życia jak w zegarku-bezstresowy
              tryb życia(hehehe, dobre w 21 wieku co?), zasypianie i wstawanie o tej samej
              porze? Byle drobnostka może zmienić czas owulacji.A np. współżycie w czasie
              urlopu, po podróży raczej wykluczone.Wtedy cały cykl diabli biorą.Nie
              ustosunkowałeś się do tego co napisała Ci Melba.Tak, kobiety maja największą
              ochotę na seks w czasie owulacji.Ale w świetle Twoich napuszonych tekstów nie
              sądzę czy w ogóle ma dla Ciebie znaczenie.

              • Gość: neutron Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 217.153.60.* 02.07.02, 10:00
                momi napisał(a):

                > To prosze napisz uczciwie jaka jest skuteczność owych zalecanych przez Ciebie
                > metod.Potępiłeś środki hormonalne(te nowoczesne są bezpieczne).Piszesz: "wszyst
                > ko
                > ma swoje wady i zalety". Jaka jest zaleta stosowania przez kobietę
                > tzw.naturalnych metod ?

                Zalet jest na prawde sporo a podstawowe to przede wszystkim poznanie swojego
                organizmu, swiadome rodzicielstwo, planowanie wspolnei z wspolmazlonkiem rodziny,
                wspolpraca malzonkow ktora przyczyynia sie do wzrastania laczacego ich uczucia,
                pewnosc ze nie bedzie zadnych skutkow ubocznych... i wiele innych o ktorych
                mozesz przeczytac doslownie na kazdej stronie poswieconej NMPR

                >Czy wiesz,że to wymaga życia jak w zegarku-bezstresowy
                > tryb życia(hehehe, dobre w 21 wieku co?), zasypianie i wstawanie o tej samej
                > porze? Byle drobnostka może zmienić czas owulacji.A np. współżycie w czasie
                > urlopu, po podróży raczej wykluczone.Wtedy cały cykl diabli biorą.

                Nie jest to prosta metoda i owszem wymaga znajomosci swojego organizmu, kontroli
                nad sobą i uczenia sie siebie nawzajem jednakze nie sa to rzeczy nie do wykonania
                tka jak piszesz ze to niewiadomo co i ze tego nei da sie zrobic a co do
                zmieniajacej sie owulacji to wlasnie osoby ktore tych metod nigdy nie stosowaly
                maja taki wielki strach przed okreslaniem daty owulacji a wlasnie te metody sluz
                do tego aby ja okreslac dokladnie
                wiec jak to zrobisz to juz nei ma tego strachu prawda

                >Nie
                > ustosunkowałeś się do tego co napisała Ci Melba.Tak, kobiety maja największą
                > ochotę na seks w czasie owulacji.Ale w świetle Twoich napuszonych tekstów nie
                > sądzę czy w ogóle ma dla Ciebie znaczenie.

                Czyzbys sugerowala ze kobiety maja ochote na seks tylko wtedy? otóż nie i dobrz o
                tym wiesz ze jest mase innych czynnikow ktore stymuluja nasz poped chociazby
                zachowanie partnera to czy jestesmy zmeczeni stres itp. grunt to zapanowac nad
                tym wszystkim i miec siebie pod kontrola tak aby nasze wspolzycie bylo wpelni
                swiadome jego istoty i konsekwencji abysmy mysleli o stosunku nei w kategoriach
                zaspokajania swoich egoistycznych rządz ale w kategoriach wzmacniania fundamentow
                łączącej nas milosci ...

                • momi Re: obowiązek małżeński (perełka) 02.07.02, 12:08
                  Gość portalu: neutron napisał(a):

                  >
                  > Zalet jest na prawde sporo a podstawowe to przede wszystkim poznanie swojego
                  > organizmu, swiadome rodzicielstwo, planowanie wspolnei z wspolmazlonkiem rodzin
                  > y,
                  > wspolpraca malzonkow ktora przyczyynia sie do wzrastania laczacego ich uczucia,
                  > pewnosc ze nie bedzie zadnych skutkow ubocznych... i wiele innych o ktorych
                  > mozesz przeczytac doslownie na kazdej stronie poswieconej NMPR

                  Swój organizm znam, najczęściej wiem kiedy mam owulację,ale u wielu kobiet
                  zdarzają się cykle nieregularne, a nawet u tych, które mają organizm jak
                  szwajcarski zegarek cykl może zostać zaburzony przez stres,podróże, nieregularny
                  tryb życia.I dlatego skuteczność metod naturalnych jest mała.Z tymi "żadnymi
                  skutkami ubocznymi" to trochę przesadziłeś.Kto zna swój organizm wie,że czasem
                  może zawieść więc powątpiewam czy ZAWSZE to współżycie jest radosne.A przecież
                  stres i znerwicowanie po latach robi swoje ze zdrowiem.I to mogą być owe skutki
                  uboczne.
                  > Nie jest to prosta metoda i owszem wymaga znajomosci swojego organizmu, kontrol
                  > i
                  > nad sobą i uczenia sie siebie nawzajem jednakze nie sa to rzeczy nie do wykonan
                  > ia
                  > tka jak piszesz ze to niewiadomo co i ze tego nei da sie zrobic > wiec jak to
                  zrobisz to juz nei ma tego strachu prawda


                  Piszesz do mnie jak do osoby, która nie ma pojęcia kiedy występuje owulacja, co
                  dzieje się z organizmem kobiety w czasie cyklu.Owszem może być to metoda
                  stosowana przez NIEKTÓRE kobiety(niektóre mężatki z długoletnim stażem wiodące
                  spokojny tryb życia i z regularnym cyklem).
                  >
                  > >Nie
                  > > ustosunkowałeś się do tego co napisała Ci Melba.Tak, kobiety maja najwięks
                  > zą
                  > > ochotę na seks w czasie owulacji.Ale w świetle Twoich napuszonych tekstów
                  > nie
                  > > sądzę czy w ogóle ma dla Ciebie znaczenie.
                  >
                  > Czyzbys sugerowala ze kobiety maja ochote na seks tylko wtedy? otóż nie i dobrz
                  > o
                  > tym wiesz ze jest mase innych czynnikow ktore stymuluja nasz poped chociazby
                  > zachowanie partnera to czy jestesmy zmeczeni stres itp. grunt to zapanowac nad
                  > tym wszystkim i miec siebie pod kontrola tak aby nasze wspolzycie bylo wpelni
                  > swiadome jego istoty i konsekwencji abysmy mysleli o stosunku nei w kategoriach
                  >
                  > zaspokajania swoich egoistycznych rządz ale w kategoriach wzmacniania fundament
                  > ow
                  > łączącej nas milosci ...

                  Tak seks to miłość i radość .Nie jest to też zaspokajanie egoistycznych żądz.I
                  nie traktuj ludzi, którzy chcą w seksie spontaniczności jako dzikusów nie
                  panujących nad popędami.


                  • luiza-w-ogrodzie Re: obowiązek małżeński (perełka) - do momi 23.07.02, 09:35
                    Zapomnialas o jeszcze jednym skutku ubocznym: nieplanowana ciaza.

                    Pozdrawiam
                    Luiza
                    • momi Re: obowiązek małżeński (perełka) - do luizy 24.07.02, 00:09
                      luiza-w-ogrodzie napisała:

                      > Zapomnialas o jeszcze jednym skutku ubocznym: nieplanowana ciaza.
                      >

                      O co Ci chodzi?????Przecież polemizując z Neutronem od samego początku pisałam
                      o małej skuteczności wychwalanych przez niego metod.
                • Gość: knockout Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 2.4.STABLE* / 192.168.10.* 23.07.02, 08:44
                  czesc,

                  rozwalily mnie dwie powyzsze wypowiedzi:

                  > Zalet jest na prawde sporo a podstawowe to przede wszystkim poznanie swojego
                  > organizmu, swiadome rodzicielstwo, planowanie wspolnei z wspolmazlonkiem
                  rodziny,
                  > wspolpraca malzonkow ktora przyczyynia sie do wzrastania laczacego ich
                  uczucia,
                  > pewnosc ze nie bedzie zadnych skutkow ubocznych... i wiele innych o ktorych
                  > mozesz przeczytac doslownie na kazdej stronie poswieconej NMPR

                  Ja juz wole poznawac ogranizm parnerki i swoj namietnie sie kochajac pare razy
                  dziennie bez leku, ze skonczy sie to wszystko ciaza, bo wbrew temu co mowisz,
                  osoby uzywajace np. pigulek SWIADOMIE planuja ciaze, w naszym przypadku jest to
                  WSPOLNA decyzja, ze dziecko pojawi sie za 2-3 lata. Kocham moja pania i wiem,
                  ze dobry obustronnie, spontaniczny i radosny seks moze tylko to uczucie
                  poglebic. Stosujac metody naturalne przy naszym trybie zycia i dlugosci zwiazku
                  zapewne bylbym juz tatusiem dwojki (co najmniej) dzieci. Nie mam zamiaru
                  planowac seksu na 9ta rano do 9.45 w trzecia sobote miesiaca. Jesli mamy ochote
                  sie kochac po przyjsciu z pracy, to dlaczego do k$%^& nie??!?!?!

                  > Czyzbys sugerowala ze kobiety maja ochote na seks tylko wtedy? otóż nie i
                  dobrz o
                  > tym wiesz ze jest mase innych czynnikow ktore stymuluja nasz poped chociazby
                  > zachowanie partnera to czy jestesmy zmeczeni stres itp. grunt to zapanowac
                  nad tym wszystkim i miec siebie pod kontrola tak aby nasze wspolzycie bylo
                  wpelni
                  > swiadome jego istoty i konsekwencji abysmy mysleli o stosunku nei w
                  kategoriach
                  > zaspokajania swoich egoistycznych rządz ale w kategoriach wzmacniania
                  fundamentow łączącej nas milosci ...

                  Sorry, ale to takie tradycyjne przykoscielne bla bla bla. Jesli osoby o
                  podobnej do Twojej opinii rozumieja seks jako "zaspokojenie egoistycznych
                  rzadz" to ja juz nie mam dalszych pytan.. a jesli uwazacie, ze osoby o innych
                  pogladach tak wlasnie go traktuja, to gratuluje prawdziwie katolickiego
                  szacunku i blizniego,

                  pozdrawiam Ciemnogrod,

                  knockout
                  • Gość: Emu Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 25.07.02, 15:17
                    > Sorry, ale to takie tradycyjne przykoscielne bla bla bla. Jesli osoby o
                    > podobnej do Twojej opinii rozumieja seks jako "zaspokojenie egoistycznych
                    > rzadz" to ja juz nie mam dalszych pytan.. a jesli uwazacie, ze osoby o
                    innych
                    > pogladach tak wlasnie go traktuja, to gratuluje prawdziwie katolickiego
                    > szacunku i blizniego

                    Najgorsze jest to, że z tekstu, który całą tę dyskusję zaczął, takie właśnien
                    podejście przeziera. Że kobieta ma OBOWIĄZEK zaspokoić męża niezależnie od
                    tego, czy sama ma jakąkolwiek ochotę.
                    Tak z innej kwestii, to ciekawe, co autor doradziłby, gdyby w danym związku to
                    kobieta miała większą ochotę...

                    (I drobiazg: "żądza" pisze się przez samo "ż")
              • Gość: BD Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 195.136.251.* 02.07.02, 10:21
                Witam,

                Pozwolę się wtrącić.

                momi napisał(a):

                > To prosze napisz uczciwie jaka jest skuteczność owych zalecanych przez Ciebie
                > metod.

                Z tego co wiem, niektóre metody NPR - jak np. Rotter mają Pearla koło 2,5% -
                całkiem nieźle. Jako ciekawostkę podam, że nawet ktoś taki jak Z.L. Starowicz
                swego czasu w GW napisał, że w Polsce zwykle podaje się zaniżoną skuteczność NPR.

                >Potępiłeś środki hormonalne(te nowoczesne są bezpieczne).

                Wybacz, ale ROTFL!
                Zajrzyj na forum "Zdrowie Kobiety" wątek "Komu zaszkodziły środki
                antykoncepcyjne" - zobaczysz jakie owe nowoczesne środki, nawet brane zgodnie z
                wszelkimi regułami sztuki i zaleceniami lekarza, mogą mieć skutki uboczne. I w
                żadnym wypadku nie bedą to opinie katolickich dewotek.

                > Piszesz: "wszystko ma swoje wady i zalety".
                > Jaka jest zaleta stosowania przez kobietę tzw.naturalnych metod ?

                Zalet jest dużo, problem polega na tym, że w Polsce ośmiesza się NPR, sugerując
                że to metoda katolickich fanatyków, podczas gdy są one używane na Zachodzie np.
                przez osoby zupełnie niezwiązane z tym paradygmatem. Widziałem kiedyś wyniki
                sondażu nt. używania NPR, gdzie względy religijne były gdzieś na piątym miejscu.
                Ważna jest np. - ekologia czy poznanie własnego organizmu (samoświadomość). Ja
                bym dodał, że sztuka samokontroli.

                > Czy wiesz,że to wymaga życia jak w zegarku-bezstresowy
                > tryb życia(hehehe, dobre w 21 wieku co?), zasypianie i wstawanie o tej samej
                > porze? Byle drobnostka może zmienić czas owulacji.

                To wroga propaganda ;-)
                Tyle w niej prawdy co w "nieszkodliwości" antykoncepcji hormonalnej.

                > Tak, kobiety maja największą
                > ochotę na seks w czasie owulacji.

                Zgadza się. Ale z tego wynika, że pigułka antykoncepcyjna działa "na podobnej
                zasadzie" do NPR, bo likwidując owulację obniża libido, a więc i chęć do
                współżycia - o tym też warto pamiętać ;-)

                Z tego co wiem, istnienie bardzo silna zależność między stosowaniem NPR a
                trwałością związku (rozpada się mały ułamek małżeństw stosujących NPR) -
                oczywiście w grę wchodzi pewnie "trzeci czynnik" - skorelowany z obiema tymi
                rzeczami (np. światopogląd). Z drugiej strony nie wykluczałbym pozytywnego wpływu
                NPR, zwłaszcza przy cyklach nieregularnych (sic!) - seks wówczas działałby jak
                tzw. wzmocnienie o zmiennym interwale, które jest, jak wiemy, najskuteczniejsze
                (w cementowaniu więzi małżeńskiej w tym przypadku). To tylko taka teoria, ale
                brzmi sensownie.

                I w ogóle to więcej luzu, bo straszny brak zrozumienia dla postaw innych ludzi
                wychodzi z tego wątku. Tym bardziej, że śmiech tych, którzy wyszydzają fragment
                tekstu z Opoki, jest - sorry za dosadność - ale takim trochę szczekaniem piesków
                na karawanę (Kosciół), która i tak jedzie dalej.

                pozdrawiam,

                BD
                • momi Re: obowiązek małżeński (perełka) 02.07.02, 11:35
                  > I w ogóle to więcej luzu, bo straszny brak zrozumienia dla postaw innych ludzi
                  > wychodzi z tego wątku. Tym bardziej, że śmiech tych, którzy wyszydzają fragment
                  >
                  > tekstu z Opoki, jest - sorry za dosadność - ale takim trochę szczekaniem pieskó
                  > w
                  > na karawanę (Kosciół), która i tak jedzie dalej.

                  Ciekawe dlaczego do mnie ten przytyk.Wskaż, w którym miejscu wyśmiałam cytowany
                  we wstępie wątku tekst,albo postawę Neutrona.Gdzie wyszydzanie? Chciałam tylko
                  zobaczyć czy oprócz górnolotnych sformułowań jest w stanie obronić swoje
                  stanowisko przekonującą i rzeczową argumentacją, a Ty wyskakujesz z "brakiem
                  zrozumienia dla postaw innych ludzi".Pozdrawiam:)




                  • Gość: BD Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 195.136.251.* 02.07.02, 13:01
                    Witam,

                    momi napisał(a):

                    > > I w ogóle to więcej luzu, bo straszny brak zrozumienia dla postaw innych l
                    > udzi wychodzi z tego wątku.

                    > Ciekawe dlaczego do mnie ten przytyk.

                    Bo byłaś na linii ognia ;) Przytyk ma charakter ogólny, zamieściłem przy okazji
                    odpowiadania Tobie - do kogo był skierowany to można wyczytać z mojego tekstu.
                    Ale z tym, że brak luzu - to chyba i do Ciebie się odnosi (zobacz niżej).

                    > Wskaż, w którym miejscu wyśmiałam cytowany
                    > we wstępie wątku tekst,albo postawę Neutrona.Gdzie wyszydzanie?

                    Twoja polemika z Neutronem polega na:
                    - przekazaniu błędnych informacji o NPR (np. że mogą ich używać tylko mężatki o
                    spokojnum, uregulowanym życiu)
                    - prośba o ustosunkowanie się do w/w błędnych poglądów
                    - uwagi dodatkowe nt. stylu jego wypowiedzi, że jest napuszona, górnolotna etc.

                    > Chciałam tylko zobaczyć czy oprócz górnolotnych sformułowań jest w stanie
                    > obronić swoje stanowisko przekonującą i rzeczową argumentacją

                    Ciebie, oczywiście, konieczność przedstawienia przekonującej i rzeczowej
                    argumentacji nie obowiązuje.

                    > a Ty wyskakujesz z "brakiem zrozumienia dla postaw innych ludzi".Pozdrawiam:)

                    A tak szczerze - to jesteś w stanie zrozumieć postawę Neurona i mu podobnych, bo
                    mam (być może błędne) wrażenie, że "Ci się to w głowie nie mieści".

                    pozdrawiam,

                    BD
                    • Gość: Melba Do BD IP: *.chello.pl 02.07.02, 17:38
                      A skąd te rewelacje o obniżonym libido po pigułkach? Znam kilkanaście/dziesiąt
                      osób stosujących tę metodę i żadna na nic takiego się nie skarżyła. No, mogły
                      kłamać :) Ale siebie jestem pewna :)
                    • Gość: momi Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.dami / 192.168.1.* / *.dami-rz.pl 02.07.02, 18:12
                      Gość portalu: BD napisał(a):

                      > Bo byłaś na linii ognia ;) Przytyk ma charakter ogólny, zamieściłem przy okazji
                      >
                      > odpowiadania Tobie - do kogo był skierowany to można wyczytać z mojego tekstu.
                      > Ale z tym, że brak luzu - to chyba i do Ciebie się odnosi (zobacz niżej).

                      ***Dziękuję za pouczenie. Skorzystam jeśli będę miała ochotę i być może się
                      wyluzuję choć wątpię czy w dyskusji z Tobą i Neutronem.
                      >
                      > Twoja polemika z Neutronem polega na:
                      > - przekazaniu błędnych informacji o NPR (np. że mogą ich używać tylko mężatki o
                      >
                      > spokojnum, uregulowanym życiu)

                      ****Wyrwane z kontekstu moich wypowiedzi.Była mowa o skuteczności.Stosować może
                      każda kobieta,tylko z jakim powodzeniem ?????Owszem może to być metoda dobra
                      dla kobiety z uregulowanym cyklem(to wiąże się z wiekiem)i prowadzącej spokojne
                      życie zatem to moje podsumowanie,że są to w większości mężatki o bardzo
                      ustabilizowanym życiu(nie podróżujące, nie zarywające nocy np. przed sesją , nie
                      żyjące w ogromnym stresie).
                      > - prośba o ustosunkowanie się do w/w błędnych poglądów
                      > - uwagi dodatkowe nt. stylu jego wypowiedzi, że jest napuszona, górnolotna etc.
                      *****Ty też oceniłeś moją wypowiedz(ów brak luzu -toż to przecież "uwaga
                      dodatkowa"-z czym się zresztą zgadzam:)))
                      Nie nazwałabym oceny sposobu pisania Neutrona WYŚMIANIEM CZY WYSZYDZANIEM.Nie
                      przesadzaj.Cóż, w wypowiedziach Neutrona na pierwszy plan wysuwa się styl
                      (napuszony)nad treść.I już.
                      >
                      >
                      > Ciebie, oczywiście, konieczność przedstawienia przekonującej i rzeczowej
                      > argumentacji nie obowiązuje.

                      ****Ja tylko wtrąciłam się, bo byłam ciekawa czy będzie
                      jednostronny.Pozostał.Wybiera to co mu pasuje.NMPR -cacy, pigułki -be.Wiadomo,że
                      antykoncepcja hormonalna też ma skutki uboczne.W zależności od osoby i środka są
                      to:wahania wagi, obniżenie libido,kłopoty z cerą lub poprawienie się jej.Wiadomym
                      jest ryzyko chorób krążenia u kobiet palących i zażywających pigułki.To są środki
                      farmakologiczne, hormonalne i jak każda tabletka kupowana w aptece może mieć
                      skutki uboczne.Ale straszenie niepłodnością i chorobami jest przesadą.Nowoczesne
                      środki mają minimalną dawkę hormonów(ale też mają skutki uboczne o czym kobiety
                      wiedzą).
                      >
                      > A tak szczerze - to jesteś w stanie zrozumieć postawę Neurona i mu podobnych,
                      b
                      > o
                      > mam (być może błędne) wrażenie, że "Ci się to w głowie nie mieści".
                      ***Absolutnie nie rozumiem tego co napisałeś.Może zabrakło małego
                      słówka "nie"(NIE jesteś w stanie zrozumieć...).No cóż jeśli tak sądzisz to Twoja
                      sprawa.Mała moja główka to i mała pojemność:)Za to Ty jesteś w stanie wszystko
                      ogarnąć i poznać kogoś po dwóch postach(i pozwolić sobie na personalne przytyki
                      oraz pouczanie).Neutron i jemu podobni też nie rozumieją mnie i mi
                      podobnych;))))))Ale co tam, niech dalej pisze swoje monologi, ja się już nie
                      wtrącam.Każdy żyje jak chce,a ja nie zamierzam (jak Neutron )kogoś
                      pouczać.Chciałam podyskutować i tyle.
                      I jeszcze jedno.Dobrze by było gdybyś poszukał argumentów "przeciw" wyłącznie w
                      moim pierwszym poście, bo po nim właśnie wypisałeś zarzuty, które mnie
                      zaskoczyły.Bo przyznam,że zdziwiło mnie "uczepienie się" akurat mojej łagodnej
                      wypowiedzi , komentowanie jej po kawałku i w zakończeniu (niby zarzut do ogólu) o
                      wyszydzaniu i wyśmiewaniu.Pozdrawiam:)



            • luiza-w-ogrodzie Re: obowiązek małżeński (perełka) 23.07.02, 09:32
              neutron napisał(a):

              > luiza-w-ogrodzie napisał(a):
              >
              > > melbo, znam kilka takich, co biora to na powaznie. Rekordzistka dorobila s
              > ie
              > > czworki dzieci w ciagu pieciu lat. Maz chadza na boki, bo stado malych dzi
              > eci
              > > nie nastraja go zbyt erotycznie, zreszta zona wykonczona zajmujac sie nimi
              > caly
              > >
              > > dzien. I tak dalej i tym podobnie...
              >
              > a ciekaw jestem czy znasz również takie co to usuneły ciąże i teraz nie mogą
              mi
              > eć
              > nigdy już dzieci ktore to brały rózne tabletki hormonalne aby unikać ciąży i
              > teraz również nie mogą mieć juz nigdy dzieci

              Nie znam ani jednej takiej sytuacji, byc moze grono moich znajomych jest male?
              Albo sa to ludzie, ktorzy stosuja odpowiedzialna ANTYkoncepcje, a nie
              POSTkoncepcje (czyli przerywanie ciazy).

              >
              > a czy znasz malzenstwa ktore stosuja NMPL i nie mają przez pierwsze kilka lat
              > dzieci bo ich po prostu nie planuja ...

              Takich nie znam - ani jednego. Za to znam trzy malzenstwa (cztery, wliczajac
              moje) ktore dalyby sobie glowe uciac za wyzszosc naturalnych metod (teraz juz
              nie, ciekawe dlaczego?). Wszystkie maja dzieci tzw nieplanowane (ja tylko jedno
              nieplanowane), o rekordzistce (mojej szwagierce) pisalam powyzej.

              >
              > To ze mojemu znajomemu akurat popsuło się Volvo to nie znaczy ze wszystkie
              > samochody Volvo sa do kitu i nie warto ich kupowac ...

              Ale to, ze twojemu znajomemu z podstawowki, ciotce, szwagierce oraz sasiadowi z
              drugiego pietra popsuly sie ich Volvo i wszystkie z tej samej przyczyny, to juz
              daje do myslenia. A tak jest z metoda naturalna.

              >
              > Wszystko ma swoje wady i zalety ale trzeba miec tego świadomość piszac tutaj
              o
              > niby to znanej przez ciebie rodzinie katolickiej zrobilas to bardzo
              > tendencyjnie... jest to dokladnie ta sama tendencyjnosc z ktorej wysmiewasz
              sie
              > w
              > tym artykule tyle ze w druga strone

              Jak widzisz z informacji, ktora podalam powyzej, pisze o dobrze mi znanych
              osobach oraz krewnych, wiec zadne "niby" nie wchodzi w gre. Po prostu metody
              naturalne w dzisiejszych stresujacych czasach nie nadaja sie do stosowania ze
              wzgledu na zmieniona przez srodowisko fizjologie kobiety. Zreszta nigdy nie
              byly niezawodne, a jedynie zmniejszaly prawopodobienstwo zajscia w ciaze.

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie
          • niedzwiedziczka Re: obowiązek małżeński (perełka) 02.07.02, 15:13
            luiza-w-ogrodzie napisał(a):

            > melbo, znam kilka takich, co biora to na powaznie.
            Rekordzistka dorobila sie
            > czworki dzieci w ciagu pieciu lat. Maz chadza na boki,
            bo stado malych dzieci
            > nie nastraja go zbyt erotycznie, zreszta zona
            wykonczona zajmujac sie nimi caly
            >
            > dzien. I tak dalej i tym podobnie...
            >
            Nie jestem zwolenniczką "nawracania na siłę", jak robi to
            neutron. Nie podoba mi się jednak wyśmiewanie "takich co
            biorą to na poważnie". No i "ci biedni katolicy". Ja tam
            biorę to na poważnie i jakoś mi wychodzi. Jestem 5 lat po
            ślubie, mam stado małych dzieci sztuk 1. Znam co namniej
            kilka osób, które też korzystają z metody naturalnej i
            nie są to nawiedzone dewotki, ale młode (26-30 lat),
            wykształcone kobiety. Znam także co najmniej 2 wypadki,
            kiedy to kobieta z założoną spiralą zaszła w ciążę. Nie
            oceniam kobiet stosujących inne metody antykoncepcji, bo
            to ich wybór. Ale wyśmiewanie się a "biednych katolików"
            nie świadczy o niczym innym, jak braku tolerancji.
            > To napisal facet, ktory nigdy nie sluchal kobiety, nie
            wie nic o cyklach
            > plodnych i nie ma dzieci. Moze jakis ksiadz? Niech go
            szlag trafi i niech mu
            > ziemia ciezka bedzie.
            >
            > Uwazam, ze nalezy nad tym tekstem plakac. Wielkimi lzami.
            >
            > Pozdrawiam
            > Luiza-w-Ogrodzie

            A propos' tematu głównego: jeszcze w latach 50-tych w USA
            , który do krajów katolickich się raczej nie zalicza
            jakiś senator oburzał się na ustawę o karalności gwałtu
            małżeńskiego. A jak się kogoś kocha, to można poczekać
            parę dni na dobry seks.
            Nawet największa pyszność jadana zbyt często traci swoją
            atrakcyjność. A jak się człowiek przez parę dni
            "wygłodzi" to każdy dotyk nabiera wyraźniejszego smaku. ;)
    • Gość: frisky2 Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 62.233.139.* 01.07.02, 12:51
      A tak na powaznie, to spodobalo mi sie jedno zdanie z tego cytatu:

      "Tam gdzie właściwie rozwija się
      miłość, mówienie o obowiązkach jest niepotrzebne."

      Mysle, ze jest mozna je polecic wielu parom, majacym nie tylko problem z
      syndromem "bolu glowy zony", ale i inne problemy, chocby tak prozaiczne, jak
      sprzatanie czy zmywanie naczyn
      • neutron Re: obowiązek małżeński (perełka) 01.07.02, 13:02
        tylko wiesz frisky niestety to sa piekne idee tak jak ta milosc z listu do
        koryntian tylko zauwaz ze zazwyczaj duzym problemem dla ludzi jest zwykłe
        "nierób bliźniemu co tobie nie miłe"
        niestety z taką prostą rzeczą jak empatia jest problem a co dopiero wymagac
        takeigo ideału jak opisana miłość

        co z tego ze sie tak pieknie pisze i ze niby to jest rozwiazanie wszelkich
        problemow jezeli ten srodek lezy poza zasiegiem wiekszosci par ...
        • Gość: mina Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.turboline.skynet.be 01.07.02, 13:06
          cholera, biore to i kopiuje na towarzyskie:)))
        • Gość: frisky2 Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 62.233.139.* 01.07.02, 13:07
          Neutron, gdyby ideal byl mozliwy do osiagniecia, to by nie byl idealem. Ale
          najlepsza droga do "nierobienia nikomu co tobie nie mile" jest wlasnie obranie
          sobie jakiegos celu (idealu) i do niego dazenie
          • Gość: martyna Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.torun.dialup.inetia.pl 01.07.02, 19:06
            Neutron, a co radzisz kobietom, ktore z jakichs powodow maja nieregularny cykl?
            Dlaczego uwazasz ze od pigulek "nigdy nie mozna miec dzieci"? Slyszalam, ze
            raczej po odstawieniu prawdopodobienstwo ciazy jest bardzo wysokie. A tak w
            ogole - czy ktos mi wreszcie powie, dlaczego pigulki sa grzeszne???? Bo seks
            jest be, w porzadku tylko w celu prokreacji? No to co z tym malzenskim
            obowiazkiem? Watykanska ruletka to "pewnosc" w okolicach 60-70%, jak mowia
            badania (prosze bez demagogii). Co z tymi dziecmi, ktore sa "wpadka"? Nawet
            jesli sa kochane, bo pewnie czesto sa, zyja w gorszych warunkach, bo rodzice
            nie byli na to przygotowani (np. oboje stracili prace). 30% ryzyka w tak waznej
            sprawie (wlasnie WAZNEJ, NAJWAZNIEJSZEJ, nie wmawiaj mi, ze bagatelizuje
            problem) to za wiele.
            • neutron Re: obowiązek małżeński (perełka) 02.07.02, 10:13
              Gość portalu: martyna napisał(a):

              > Neutron, a co radzisz kobietom, ktore z jakichs powodow maja nieregularny cykl?
              >
              Radze dokladnie przecyztanie na czym polegaja metody objawowo - terminczne ktore
              na prawde pozwalaja okreslic czas owulacji dokladnie ...

              > Dlaczego uwazasz ze od pigulek "nigdy nie mozna miec dzieci"?
              Oj bez przesady tak nie napislaem, chodzilo mi o wykazanie tendencyjnosci
              poprzedniego opisu i ze takie sytuacjie MOGĄ sie zdarzac ...

              >Slyszalam, ze
              > raczej po odstawieniu prawdopodobienstwo ciazy jest bardzo wysokie. A tak w
              > ogole - czy ktos mi wreszcie powie, dlaczego pigulki sa grzeszne????

              Najlepiej abys w tej sprawie poradzila sie osob duchownych jak rowniez mozesz
              zanalezc odpowiedz na strona mateusz.pl
              a tak w skrocie to postaram ci sie wyjasnic ze pigułki sa swiadomym
              ubezpladnianiem aktu malzenskiego jak rowniez odrzuceniem naturalnego cyklu
              plodnosci kobiety i jest to sprzeczne z istota samego aktu malzenskeigo ktory
              jest darem ktory powinnismy przyjac w sposob godny i moralny

              >Bo seks
              > jest be, w porzadku tylko w celu prokreacji? No to co z tym malzenskim
              > obowiazkiem?

              Wcale tak nie jest i tobie rowniez polecam encyklike Humanae Vitae do ktorej link
              zamiescilem gdzies powyzej
              musisz pamietac ze celem aktu malzenskiego jest z jednej strony przekazywanie
              zycia a zdrugiej nei mniej wazne jest poglebianie uczucia milosci pomiedzy
              malzonkami

              >Watykanska ruletka to "pewnosc" w okolicach 60-70%, jak mowia
              > badania (prosze bez demagogii).

              Watykanska ruletka wynika glownie z niedouczenia i zlego stosowania NMPR ktore to
              metody przy poprawnym zastosowaniu sa bardoz wysoce skuteczne

              > Co z tymi dziecmi, ktore sa "wpadka"? Nawet
              > jesli sa kochane, bo pewnie czesto sa, zyja w gorszych warunkach, bo rodzice
              > nie byli na to przygotowani (np. oboje stracili prace). 30% ryzyka w tak waznej
              >
              > sprawie (wlasnie WAZNEJ, NAJWAZNIEJSZEJ, nie wmawiaj mi, ze bagatelizuje
              > problem) to za wiele.

              tak jak wyzej gdyby ludzie tak beztrosko i nierzetlnie stosowali srodki
              antykoncepcyjne to ilosc jak to okreslilas "wpadek " byla by wysoka
              dziwi mnie ze kobiety sa w stanie wydawac pieniadze czytac ulotki pamietac
              codziennie o pigulkach czy zawierzac prezerwatywie natomiast maja taka awersje do
              poznania swojego ciala i do stosowania NMPR
              dlatego tutaj widac jak wiele trzeba zrobic na polu edukacyjnym aby upowszechnic
              metody NMPR
              • Gość: Melba Neutron ostatnie pytanie do Ciebie IP: *.chello.pl 02.07.02, 17:42
                neutron napisał(a):

                >
                > a tak w skrocie to postaram ci sie wyjasnic ze pigułki sa swiadomym
                > ubezpladnianiem aktu malzenskiego

                Pytam na serio: czy seks w dni , ktore sa wg. Ciebie absolutnie bezpieczne +
                bezplodne, nie jest SWIADOMYM UBEZPLADNIANIEM AKTU MALZENSKIEGO???!!!
                • _luizjana_ Re: ja tez mam pytanie 02.07.02, 19:25
                  Gość portalu: Melba napisał(a):

                  > neutron napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > a tak w skrocie to postaram ci sie wyjasnic ze pigułki sa swiadomym
                  > > ubezpladnianiem aktu malzenskiego
                  >
                  > Pytam na serio: czy seks w dni , ktore sa wg. Ciebie absolutnie bezpieczne +
                  > bezplodne, nie jest SWIADOMYM UBEZPLADNIANIEM AKTU MALZENSKIEGO???!!!


                  ******To pytanie Melba z ust mi wyjela. Jestem ciekawa odpowiedzi.



                  neutron:
                  Jaka jest zaleta stosowania przez kobietę > tzw.naturalnych metod ?
                  Zalet jest na prawde sporo a podstawowe to przede wszystkim poznanie swojego
                  organizmu, swiadome rodzicielstwo, planowanie wspolnei z wspolmazlonkiem
                  rodziny, wspolpraca malzonkow ktora przyczyynia sie do wzrastania laczacego ich
                  uczucia...

                  ******Stosowanie antykoncepcji nie wyklucza powyzszego. Dlaczego na katolickich
                  portalach wszyscy twierdza ze antykon. wyklucza wspolprace malzonkow w
                  planowaniu dzieci oraz swiadczy o braku odpowiedzialnosci malzonkow za siebie -
                  nie dosc ze to nieprawda to obraza sie w ten sposob ludzi, ktorzy z roznych
                  powodow nie stosuja metod naturalnych. Przeczytalam tez (polecany zdaje sie
                  przez Ciebie mateusz.pl), ze atykoncepcja prowadzi do aborcji(!!!)




                  neutron:
                  ...tak aby nasze wspolzycie bylo wpelni swiadome jego istoty i konsekwencji
                  abysmy mysleli o stosunku nei w kategoriach zaspokajania swoich egoistycznych
                  rządz ale w kategoriach wzmacniania fundamentow łączącej nas milosci ...

                  ****** pierwszy raz slysze, ze dawanie sobie nawzajem przyjemnosci przez
                  kochajacych sie ludzi jest egoizmem.


                  Istnieja na swiecie oczywiscie egoisci i ludzie nieodpowiedzialni ale to nie ma
                  zwiazku ze stosowana metoda antykoncepcji.

                  • neutron Re: ja tez mam pytanie 02.07.02, 20:41
                    _luizjana_ napisał(a):

                    >
                    > ******Stosowanie antykoncepcji nie wyklucza powyzszego. Dlaczego na katolickich
                    >
                    > portalach wszyscy twierdza ze antykon. wyklucza wspolprace malzonkow w
                    > planowaniu dzieci oraz swiadczy o braku odpowiedzialnosci malzonkow za siebie -
                    >
                    > nie dosc ze to nieprawda to obraza sie w ten sposob ludzi, ktorzy z roznych
                    > powodow nie stosuja metod naturalnych. Przeczytalam tez (polecany zdaje sie
                    > przez Ciebie mateusz.pl), ze atykoncepcja prowadzi do aborcji(!!!)
                    >

                    luizjana zastanow sie poco uzywasz antykoncepcje ? chyba nie poto aby planowac
                    ale aby zapobiegac ciazy ! ty sie pytasz dlaczego uwaza sie ze malzonkowie nie
                    planuja dzieci? no bo tak rzeczywiscie jest bo oni w rzeczywistosci planuja jak
                    zapobiegac tym dzieciom ! i to jest zasadnicza roznica ! skupiaja sie na swojej
                    doraznej przyjemnosci zapominajac iz fundamentem ich zwiazku jest milosc ktora
                    powinna byc wzmacniana poprzez kazdy akt malzenski - niestety antykoncepcja burzy
                    ten fundament skierowujac uwage malzonkow na dorazne doznawanie przyjemnosci oraz
                    koncetrujac ja na ZAPOBIEGANIU poczecia a nie jak to piszesz na planowaniu jego !

                    co do aborcji to sama przyznasz ze sa sytuacje kiedy to aborcja traktowana jest
                    po prostu ja jeden z dostepnych srodkow antykoncepcyjnych

                    >> abysmy mysleli o stosunku nei w kategoriach zaspokajania swoich egoistycznych
                    > rządz ale w kategoriach wzmacniania fundamentow łączącej nas milosci ...
                    >
                    > ****** pierwszy raz slysze, ze dawanie sobie nawzajem przyjemnosci przez
                    > kochajacych sie ludzi jest egoizmem.
                    >
                    >
                    > Istnieja na swiecie oczywiscie egoisci i ludzie nieodpowiedzialni ale to nie ma
                    >
                    > zwiazku ze stosowana metoda antykoncepcji.
                    >
                    egoizm polega na odrzuceniu jednej z wlasciwosci aktu malzenskiego jaką jest
                    płodność gdzyż stosując antykoncepcje małżonkowie celowo ten akt obezpladniaja
                    aby skoncentrowac sie wylacznie na zadowalaniu swoich potrzeb aby traktowac
                    wspolmałżonka jak bezduszne narzedzie stworzone jedynie w celu osiągania
                    zwierzęcej przyjemności z aktu który tak na prawde został stworozny w zupelnie
                    innym celu aby tworzyc i rozwijac bodajze dwie najpiekniejsze rzeczy na tym
                    swiecie
                    miłość oraz nowe życie .

                    • Gość: Nell Re: ja tez mam pytanie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 02.07.02, 22:52
                      neutron napisał(a):


                      > luizjana zastanow sie poco uzywasz antykoncepcje ? chyba nie poto aby planowac
                      > ale aby zapobiegac ciazy ! ty sie pytasz dlaczego uwaza sie ze malzonkowie nie
                      > planuja dzieci? no bo tak rzeczywiscie jest bo oni w rzeczywistosci planuja jak
                      >
                      > zapobiegac tym dzieciom ! i to jest zasadnicza roznica ! or
                      > az
                      > koncetrujac ja na ZAPOBIEGANIU poczecia a nie jak to piszesz na planowaniu jego
                      > !

                      Moje stanowisko- masz racje co do kalendarzyka- sluzy on planowaniu poczecia dziecka, w
                      najodpowiedniejszym dla sprowadzenia nowego czlowieka na swiat, czasie. Z reguly malzonkowie
                      planuja 2 dzieci. Tak jest tez ze mna, nie chce miec wiecej dzieci, bo nie bede mogla wiekszej ich ilosci
                      zapewnic odpowiedni, dobry start w zycie. To jest glowny cel odpowiedzialnego , troskliwego i
                      kochajacego rodzica. By prawdopodobientwo nie posiadania wiekszej ilosci dzieci zwiekszyc do blisko-
                      sto procent, stosuje tabletki, ktore sa zapobieganiem ciazy, uzywam seksu dla milosci i samego seksu,
                      bo po co ja mam planowac poczecie, jezeli posiadam juz ilosc dzieci, ktora zamierzylam?

                      "skupiaja sie na swojej
                      >
                      > doraznej przyjemnosci zapominajac iz fundamentem ich zwiazku jest milosc ktora
                      > powinna byc wzmacniana poprzez kazdy akt malzenski - niestety antykoncepcja bur
                      > zy
                      > ten fundament skierowujac uwage malzonkow na dorazne doznawanie przyjemnosci

                      > co do aborcji to sama przyznasz ze sa sytuacje kiedy to aborcja traktowana jest
                      >
                      > po prostu ja jeden z dostepnych srodkow antykoncepcyjnych

                      Brednie piszesz, nie przez myslace stosujace antykoncepcje kobiety, moze aborcje za metode
                      antykoncepcji uwazaja osoby, ktore kochaja sie bez zabezpieczenia...W moim miescie siostry zakonne
                      czesto dokonuja aborcji..Oczywiscie- cicho sza o tym....



                      > >
                      > egoizm polega na odrzuceniu jednej z wlasciwosci aktu malzenskiego jaką jest
                      > płodność gdzyż stosując antykoncepcje małżonkowie celowo ten akt obezpladniaja
                      > aby skoncentrowac sie wylacznie na zadowalaniu swoich potrzeb aby traktowac
                      > wspolmałżonka jak bezduszne narzedzie stworzone jedynie w celu osiągania
                      > zwierzęcej przyjemności z aktu który tak na prawde został stworozny w zupelnie
                      > innym celu aby tworzyc i rozwijac bodajze dwie najpiekniejsze rzeczy na tym
                      > swiecie
                      > miłość oraz nowe życie .
                      >

                      a czy aktem , ktory zbliza nas do swiata zwierzat nie, jest poczecie nowego zycia??? Zwierzeta kopuluja by
                      sie mnozyc. Nie kopuluja tak jak czlowiek, dla czystej przyjemnosci, poniewaz bezproduktywna kopulacja
                      jest dla nich zbednym zuzyciem energii. Tak wiec seks tylko dla prokreacji jest wziety ze swiata zwierzat,
                      a nie seks dla przyjemnosci, tam prawie nie znany....Psy tylko kopuluja, gdy suka ma cieczke(moze zajsc
                      w ciaze) a nie w innym okresie.

                    • _luizjana_ Re: ja tez mam pytanie 03.07.02, 22:17
                      neutron napisał(a): >

                      > _luizjana_ napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > ******Stosowanie antykoncepcji nie wyklucza powyzszego. Dlaczego na katoli
                      > ckich
                      > >
                      > > portalach wszyscy twierdza ze antykon. wyklucza wspolprace malzonkow w
                      > > planowaniu dzieci oraz swiadczy o braku odpowiedzialnosci malzonkow za sie
                      > bie -
                      > >
                      > > nie dosc ze to nieprawda to obraza sie w ten sposob ludzi, ktorzy z roznyc
                      > h
                      > > powodow nie stosuja metod naturalnych. Przeczytalam tez (polecany zdaje si
                      > e
                      > > przez Ciebie mateusz.pl), ze atykoncepcja prowadzi do aborcji(!!!)
                      > >

                      > luizjana zastanow sie poco uzywasz antykoncepcje ? chyba nie poto aby planowac
                      > ale aby zapobiegac ciazy ! ty sie pytasz dlaczego uwaza sie ze malzonkowie nie
                      > planuja dzieci? no bo tak rzeczywiscie jest bo oni w rzeczywistosci planuja jak
                      >
                      > zapobiegac tym dzieciom ! i to jest zasadnicza roznica ! skupiaja sie na swojej
                      >
                      > doraznej przyjemnosci zapominajac iz fundamentem ich zwiazku jest milosc ktora
                      > powinna byc wzmacniana poprzez kazdy akt malzenski - niestety antykoncepcja bur
                      > zy
                      > ten fundament skierowujac uwage malzonkow na dorazne doznawanie przyjemnosci or
                      > az
                      > koncetrujac ja na ZAPOBIEGANIU poczecia a nie jak to piszesz na planowaniu jego
                      > !


                      Wiec po co stosuje sie metody naturalne? Chyba tez by zapobiegac ciazy? Bo
                      jezeli nie po to, to po co je stosowac?






                      >
                      > co do aborcji to sama przyznasz ze sa sytuacje kiedy to aborcja traktowana jest
                      >
                      > po prostu ja jeden z dostepnych srodkow antykoncepcyjnych



                      co za bzdura, aborcja to nie antykoncepcja.
                      Po drugie na stronach polecanych przez Ciebie wyczytalam ze pary stosujace
                      antykoncepcje, w przypadku "wpadki" dokonuja aborcji, bo nie sa otwarte na
                      przyjecie nowego zycia. Dlatego to niby antyk. w prostej linii prowadzi do
                      aborcji. To zwyczajny absurd, na dodatek obraza ludzi ktorym przez mysl nie
                      przeszlo nigdy dokonanie aborcji, nawet w przypadku niezaplanowanej ciazy. Jak
                      mozna zarzucac komus chec usuniecia ciazy tylko dlatego ze stosuje antyk.?






                      >
                      > >> abysmy mysleli o stosunku nei w kategoriach zaspokajania swoich egoist
                      > ycznych
                      > > rządz ale w kategoriach wzmacniania fundamentow łączącej nas milosci ...
                      > >
                      > > ****** pierwszy raz slysze, ze dawanie sobie nawzajem przyjemnosci przez
                      > > kochajacych sie ludzi jest egoizmem.
                      > >
                      > >
                      > > Istnieja na swiecie oczywiscie egoisci i ludzie nieodpowiedzialni ale to n
                      > ie ma
                      > >
                      > > zwiazku ze stosowana metoda antykoncepcji.
                      > >
                      > egoizm polega na odrzuceniu jednej z wlasciwosci aktu malzenskiego jaką jest
                      > płodność gdzyż stosując antykoncepcje małżonkowie celowo ten akt obezpladniaja
                      > aby skoncentrowac sie wylacznie na zadowalaniu swoich potrzeb aby traktowac
                      > wspolmałżonka jak bezduszne narzedzie stworzone jedynie w celu osiągania
                      > zwierzęcej przyjemności z aktu który tak na prawde został stworozny w zupelnie
                      > innym celu aby tworzyc i rozwijac bodajze dwie najpiekniejsze rzeczy na tym
                      > swiecie
                      > miłość oraz nowe życie .



                      jak pisala wyzej Nell, zwierzeta kopuluja by przedluzyc gatunek. Kieruja sie
                      instynklem, nie doswiadczaja jak czlowiek milosci. Czlowiek znajduje sie na
                      wyzszym szczeblu rozwoju niz one. Czytalam gdzies ze u zwierzat np. nie
                      wystepuje orgazm, jest to rzecz w ktora natura(Bog) wyposarzyla tylko czlowieka,
                      wiec dlaczego z tego daru nie mamy korzystac w pelni, sprowadzac do "efektu
                      ubocznego" w procesie rozmnazania? nie musze tez chyba pisac, ze dobry seks ma
                      pozytywny wplyw na zdrowie tak fizyczne jak i psychiczne
                      czlowieka. >

                    • Gość: knockout Re: ja tez mam pytanie IP: 2.4.STABLE* / 192.168.10.* 23.07.02, 09:03
                      czesc,

                      normalnie noz sie w kieszeni otwiera...

                      > luizjana zastanow sie poco uzywasz antykoncepcje ? chyba nie poto aby
                      planowac ale aby zapobiegac ciazy ! ty sie pytasz dlaczego uwaza sie ze
                      malzonkowie nie planuja dzieci? no bo tak rzeczywiscie jest bo oni w
                      rzeczywistosci planuja jak zapobiegac tym dzieciom ! i to jest zasadnicza
                      roznica ! skupiaja sie na swojej doraznej przyjemnosci zapominajac iz
                      fundamentem ich zwiazku jest milosc ktora powinna byc wzmacniana poprzez kazdy
                      akt malzenski - niestety antykoncepcja burzy ten fundament skierowujac uwage
                      malzonkow na dorazne doznawanie przyjemnosci oraz koncetrujac ja na
                      ZAPOBIEGANIU poczecia a nie jak to piszesz na planowaniu jego !

                      Chlopie, a logike to miales na studiach?? Czy moze byla to logika katolicka
                      inna od tradycyjnej?? dobra, to powiem Ci jak to jest bo Luzijana jest zbyt
                      mila i pelna oglady. Moja pani bierze tabletki bo ZAPLANOWALISMY pierwsze
                      dzieco za 2-3 lata zaleznie od sytuacji materialnej. Do tego musimy ZAPOBIEGAC
                      ciazy przez odw 2-3 lata. Seks nie jest "dorazna przyjemnoscia" choc to akurat
                      zalezy od jakosci i wole nie wypowiadac sie za wszystkich. Seks jest bardzo
                      wazny w zwiazku, poczytaj sobie forum seksuologia ile zwiazkow sie przez to
                      rozpada. Przez takie wlasnie bla bla jak Twoje widze na ulicach 17latki z
                      wozkami - nikt nie powiedzial im o prezerwatywach, tabletkach tylko wciskano im
                      kit o powstrzymaniu zadz. 17latce, ktora malo wie, malo przezyla a hormony jej
                      szaleja.


                      > > zwiazku ze stosowana metoda antykoncepcji. egoizm polega na odrzuceniu
                      jednej z wlasciwosci aktu malzenskiego jaką jest płodność gdzyż stosując
                      antykoncepcje małżonkowie celowo ten akt obezpladniaja aby skoncentrowac sie
                      wylacznie na zadowalaniu swoich potrzeb aby traktowac wspolmałżonka jak
                      bezduszne narzedzie stworzone jedynie w celu osiągania zwierzęcej przyjemności
                      z aktu który tak na prawde został stworozny w zupelnie innym celu aby tworzyc i
                      rozwijac bodajze dwie najpiekniejsze rzeczy na tym swiecie miłość oraz nowe
                      życie .

                      Jakim prawem zarzucasz mi, ze trakuje moja pania jak "bezduszne narzedzie"???
                      Co ty pier#$%^&*?? Nie wiem jak Ty, ale ja kocham sie dla przyjemnosci ale z
                      milosci i raczej po to, zeby partnerce bylo niesamowicie (orgazm, ogolna
                      przyjemnosc z seksu, te sprawy, nie wiem czy slyszales) bo moja satysfakcja
                      wystepuje zawsze.
                      Moja porada - wez zone/dziewczyne na weekend za miasto, wynajmijcie mily pokoj
                      w hotelu z duza wanna/prysznicem, wezcie swiece, nieco wina, olejek do masazu i
                      oddajcie sie przez pare dni "egoistycznym zadzom". Swiet juz nie bedzie taki
                      sam. Czego Wam zycze.

                      Knockout
                • neutron Re: Neutron ostatnie pytanie do Ciebie 02.07.02, 20:26
                  Gość portalu: Melba napisał(a):

                  > neutron napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > a tak w skrocie to postaram ci sie wyjasnic ze pigułki sa swiadomym
                  > > ubezpladnianiem aktu malzenskiego
                  >
                  > Pytam na serio: czy seks w dni , ktore sa wg. Ciebie absolutnie bezpieczne +
                  > bezplodne, nie jest SWIADOMYM UBEZPLADNIANIEM AKTU MALZENSKIEGO???!!!

                  bardzo ciesze sie Melba ze zadalas to pytanie gdyz moze odpowiedz pozwoli ci
                  przychylniejszym okiem spojrzec na metody NMPR

                  otóż jeżeli chodzi o Ubezpładnianie to jest taki piękny przykład na to

                  Otóż cykl płodności kobiety jest wyrazem pewnego porządku naturalnego tak samo
                  jak wiatr który wieje lub nie
                  Ludzie dzieki swojemu rozumowi potrafia zbadac wiatry i tak ustawic elektorwnie
                  wiatrowe aby najlepiej wykorzystac NATURALNE prądy powietrzne !
                  Ludzie nie starają sie zmieniać wiatrów tylko starają sie wykorzystać naturalny
                  porzadek rzeczy aby zyc w zgodzie z natura

                  raz wiatr wieje a raz nie i tyle ale czlowiek w to nie ingeruje

                  i identycnzie jest z cyklem plodnosci z tym że ludzie zamiast bazowac na
                  naturalnym porzadku staraja sie na sile sterowac tymi "wiatrami" co jak wiesz
                  moze rodzic skutki uboczne

                  z tego tez wzgledu tak jak po postawieniu wiatraka nie mozemy mowic o tym iz
                  czlowiek panuje nad wiatrami to nie mozemy rowniez mowic ze stosujac NMPR
                  obezpładniamy akt małżeński

                  • Gość: paulka2 Re: Neutron ostatnie pytanie do Ciebie IP: *.tc.ph.cox.net 02.07.02, 20:55
                    Stosujac NMPR mamy dokladnir TE SAME Intencje : nie dopuscic do poczecia.A to
                    jest definicja KAZDEJ antykoncepcji, bez wzgledu na jej nazwe !
                    Znam "wspanialomyslnych " katolikow, ktorzy tylko dla zapewnienia sobie
                    czystosci sumienia stosuja NMPR, a wiara katolicka glosi, ze nalezy byc ZAWSZE
                    otwartym na przyjecie nowego zycia, chyba, ze bieda , czy warunki zdrowotne nie
                    pozwalaja na potomstwo, wowczas nalezy siegnac po NMPR.W kazdym innym razie
                    jest to zwykly egoizm i tyle.(wg KK, oczywiscie ).Czyz nie jest to hipokryzja
                    wg Ciebie, neutronie ? ANTYKONCEPCJA jest zawsze niechecia dla nowego
                    zycia,wlaczajac te "szlachetna" forme , jaka jest NMPR .....
                    • Gość: Melba Re: Neutron ostatnie pytanie do Ciebie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 23:03
                      Paulka, dokładnie tak samo uważam, ta anykoncepcja katolicka nie różni się
                      niczym od branai piguł, poza mniejszą skutecznością i większym współczynnikiem
                      frustracji partnerów. Wiem, co piszę, bo pisząc felieton wędrowałam po tych
                      katolickich stronach i to, co ludzie tam opisywali, dramaty, jakie tem
                      przezywali, dla mnie szok...
                      Z Neutronem juz nie dyskutuję, bo ja o seksie i poczeciach, a on o wiatrach,
                      może i to metafora, ale co z niej wynika dla pary kochanków? Nic, tylko bla bla
                      bla, jak śpiewał pewien rockman.
                      Natomiast ja nie zamierzam nikogo "nawracać" na mój sposób widzenia, niech
                      każdy stosuje, co uważa za stosowne, nei wiem tylko, jakim prawem Neutron
                      poucza mnie o moim życiu seksualnym, ocenia, nazywa branie tabletek ( i mnei za
                      tym idąc) niemoralnym i interesuje go moje sumienie. To są właśnie zachowania,
                      których nie znoszę u katolików, powtarzam katolików, znam kilku mormonów i
                      protestantów i żaden z nich nie interesował się nigdy, co Melba robi pod
                      pierzynką. Pozdrawiam wszystkich mądrych i tolerancyjnych chrześcijan.
                      • momi Re: Neutron ostatnie pytanie do Ciebie 02.07.02, 23:29
                        Zgadzam się z Tobą Melba.Zareagowałam na to co pisze Neutron ponieważ irytujące
                        były nie jego poglądy,ale właśnie jego nawracanie i pouczanie.To jego
                        wybór:metody planowania urodzeń,życie seksualne.Po króciutkiej wymianie zdań z
                        nim i jeszcze jedną osobą nie przekonałam się do ich argumentów,ale
                        utwierdziłam w tym,że tacy ludzie z ,ich zdaniem ,"jedynie słusznym poglądem na
                        życie" mają poczucie wyższości. Raptem po dwóch króciutkich moich postach
                        współdyskutant stwierdził,że nie jestem w stanie ich zrozumieć,bo to nie mieści
                        się w mojej głowie.
                        A Neutron nadal jednak przedkłada "styl" nad treść:)))
                        • motylek23 momi, Melba,paulka i inne kobiety! 03.07.02, 09:16
                          momi, Melba, paulka, Nell i wszystkie kobiety na tym forum ktore odrzucaja
                          metody naturalne

                          uwierzcie mi ze kiedys tez tak myślałam jak wy o metodach naturalnych, łudziłam
                          się że nowoczesne metody antykoncepcji rozwiążą moje wszystkie problemy jak za
                          dotknięciem czrodziejskiej różdżki! Z mężem stosowalismy i pigułki i
                          prezerwatywe i różne inne metody aby tylko móc zaspokoić swoje żądze bez
                          konsekwencji w postaci poczęcia dziecka

                          Doszło do tego ze byliśmy z mężem tak zapatrzeni w antykoncepcję iż
                          zaspokajanie swojego popędu stało się głównym celem naszego współżycia i
                          zepchnęło na plan dalszy miłość. W końcu nasz egoizm doprowadził do tego iż
                          rozważaliśmy aborcję juz nie w kategoriach morderstwa ale jako kolejnego środka
                          antykoncepcyjnego ! Ale tego już było za wiele !

                          Mimo iz stosowaliśmy z mężem najnowsze metody antykoncepcji nasz związek nie
                          rozwijał się a wręcz przeciwnie zaczął zbaczać na niebezpieczną drogę egoizmu i
                          relatywizmu moralnego. I na szczęście moja znajoma opowiedziała mi o
                          Naturalnych Metodach Planowania Rodziny i poradziła mi abym z mężem odwiedziła
                          Poradnię Rodzinną w naszej parafii.

                          Wiedza którą z tamtąd wyniosłam wpierw mnie zszokowała gdyż była zupełnie różna
                          od tej lansowanej w massmediach na temat metod naturalnych.
                          Uświadomiłam sobie wtedy w jak wielkim zakłamaniu żyłam i jak wiele błędów
                          popełniłam. Na szęcie teraz już jest inaczej własnie dzieki metodom NMPR które
                          pozwalają mnie i mężowi wspólnie i odpowiedzialnie budować podstawowy fundament
                          naszego związku jakim jest miłość.

                          Mam nadzieję ze moje świadectwo równiez i was przekona do tych metod.

                          Pozdrawiam
                          motylek
                          • Gość: Melba Re: momi, Melba,paulka i inne kobiety! IP: *.chello.pl 03.07.02, 10:59
                            motylek23 napisał(a):

                            > > Mam nadzieję ze moje świadectwo równiez i was przekona do tych metod.
                            >
                            > Pozdrawiam
                            > motylek

                            Cześć Motylek, nie przekonasz mnie, ale chyba nie jest to ważne dla Ciebie, moje
                            życie seksulane, prawda? Jeśli z powodzeniem stosujesz te metody, to wspaniale
                            dla Ciebie i Twojego partnera, ale nie znaczy to, że każdy musi tak i nie
                            inaczej. Piszesz o swoich problemach z podejściem do seksu , egoistycznym
                            podejściu do partnera, rozważaniu aborcji itd. To przykre doświadczenia, ale to
                            TWOJE doświadczenia. Nikt nie powiedział, że momi , paulka czy ja mamy tak samo
                            problemowy związek. Ja nie mam, jestem ogromnie szczęśliwa, kocham mojego faceta
                            i kocham się z nim kochać, dodam że bezpiecznie.:)
                            Pozdrawiam
                          • Gość: Nell Re: momi, Melba,paulka i inne kobiety! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 14:51
                            motylek23 napisał(a):

                            > momi, Melba, paulka, Nell i wszystkie kobiety na tym forum ktore odrzucaja
                            > metody naturalne
                            >
                            > uwierzcie mi ze kiedys tez tak myślałam jak wy o metodach naturalnych, łudziłam
                            >
                            > się że nowoczesne metody antykoncepcji rozwiążą moje wszystkie problemy jak za
                            > dotknięciem czrodziejskiej różdżki! Z mężem stosowalismy i pigułki i
                            > prezerwatywe i różne inne metody aby tylko móc zaspokoić swoje żądze bez
                            > konsekwencji w postaci poczęcia dziecka .


                            Celem seksu jest zaspokajanie swego popedu plciowego, czy jak wolisz rzadz.., nejlepiej robic to w
                            stalym zwiazku, czysto, higienicznie, obdarzac sie piszczotami, bedacymi wyrazem milosci,
                            To jest tylko domena ludzka, tylko dla prokreacji robia to zwierzeta. Po co mam uprawiac seks, ktorego
                            konsenkwencja moze byc dziecko, jezeli nie chce juz miec ich wiecej?To jest moje zdanie, ty mozesz
                            sadzic inaczej.

                            >
                            > Doszło do tego ze byliśmy z mężem tak zapatrzeni w antykoncepcję iż
                            > zaspokajanie swojego popędu stało się głównym celem naszego współżycia i
                            > zepchnęło na plan dalszy miłość.

                            O cholera!!! Niesamowite, slaba ta wasza milosc byla, ze seks ja zepchnal na plan dalszy..Nie
                            mysleliscie czasem o zlozeniu slubow czystosci?? Wszak seks dla niektorych to narzedzie szatana..
                            A co z seksem oralnym i analnym, rownie destrukcyjnie wplywa na wasza milosc?
                            Moze sprobujecie seksu grupowego, na forum seksuologia przeczytalam, ze potrafi kochajacych sie
                            malzonkow jewszcze bardziej polaczyc...

                            > W końcu nasz egoizm doprowadził do tego iż
                            > rozważaliśmy aborcję juz nie w kategoriach morderstwa ale jako kolejnego środka
                            >
                            > antykoncepcyjnego ! Ale tego już było za wiele !

                            Wstrzasajace!!
                            No to faktycznie bylo groznie, wspolczuje bardzo...
                            Z mysleniem tez mieliscie chyba problemy.., zeby antykoncepcje utozsamiac z aborcja, to juz naprawde
                            trzeba byc pozbawionym wyobrazni..:(


                            >
                            > Mimo iz stosowaliśmy z mężem najnowsze metody antykoncepcji nasz związek nie
                            > rozwijał się a wręcz przeciwnie zaczął zbaczać na niebezpieczną drogę egoizmu i
                            >
                            > relatywizmu moralnego.


                            zbaczal na droge relatywizmu moralnego....rzeczywiscie, bylo zle..:)))




                            I na szczęście moja znajoma opowiedziała mi o
                            > Naturalnych Metodach Planowania Rodziny i poradziła mi abym z mężem odwiedziła
                            > Poradnię Rodzinną w naszej parafii.
                            >
                            > Wiedza którą z tamtąd wyniosłam wpierw mnie zszokowała gdyż była zupełnie różna
                            >
                            > od tej lansowanej w massmediach na temat metod naturalnych.
                            > Uświadomiłam sobie wtedy w jak wielkim zakłamaniu żyłam i jak wiele błędów
                            > popełniłam. Na szęcie teraz już jest inaczej własnie dzieki metodom NMPR które
                            > pozwalają mnie i mężowi wspólnie i odpowiedzialnie budować podstawowy fundament
                            >
                            > naszego związku jakim jest miłość.
                            >
                            > Mam nadzieję ze moje świadectwo równiez i was przekona do tych metod.
                            >
                            > Pozdrawiam
                            > motylek


                            jakich metod?? , nie zartuj:))))
                            Wole spokojne zycie, a nie strach co miesiac.
                            Ciekawe, czy ten post sama napisalas, czy sciagnelas z jakiejs stronki prokatolickiej.
                            Wydaje mi sie, ze kiedys juz czytalam tego typu bzdety.
                  • Gość: alola Re: Neutron ostatnie pytanie do Ciebie IP: *.chl.asp.gda.pl 23.07.02, 11:53
                    Panie Neutron - jest pan seksualnym frustratem.
                    Jestem spokojną osobą, ale Pańskie wypowiedzi niebezpiecznie podnoszą mi poziom
                    adrenaliny.
                    Jestem kobietą i nie życzę sobie żeby ktokolwiek traktował mnie jak zwierzę
                    rozpłodowe. Argumentów nie przytoczę - są oczywiste, a do Pana i tak nie dotrą.

                    :P
        • suzume weźcie już przestańcie 02.07.02, 14:42
          bo mnie brzuch ze śmiechu boli
          :)
    • Gość: cocco Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 149.156.57.* 01.07.02, 20:06
      diasy napisał(a):


      > Natomiast obudzenie tego pragnienia u żony wymaga z reguły
      > spełnienia naprawdę złożonych warunków.

      no coz, meżczyzna to złozony warunek :)

      > więc dziwnego, że małżonkowie się tutaj różnią - najczęściej jest tak, że to
      > mąż pragnie zbliżenia i musi namawiać do tego żonę (sytuacje odwrotne również
      > się zdarzają, ale znacznie rzadziej).
      ???????
      az mnie zatkalo.
      toc juz w Dekameronie pisano, ze jest dokładnie na odwrot!!!

      > Tak, współżycie seksualne jest w
      > małżeństwie obowiązkiem.

      pedze pokazac to mezowi!!!!
      dalej pozwolilamsobie na drobne poprawki :)

      > Skoro więc z reguły jest
      > tak, iż to zona pragnie zjednoczenia seksualnego znacznie częściej niż mąż, to
      > kochający mąż będzie starał się z radością odpowiadać na jej zaproszenie,
      > kiedy to tylko możliwe. Kiedy to tylko możliwe - a więc nie tylko wówczas, gdy
      > w nim samym obudzi się pragnienie współżycia. itd..

      super tekst!!

      pozdrawiam wszystkie!!!
    • kotmanka kolekcja 01.07.02, 20:55
      zaczynam kolekcjonowac intrygujace slowa zwroty:
      obowiazek malzenski
      akt malzenski
      samogwalt
      neutron
      • zlakobieta Re: kolekcja 01.07.02, 21:17
        kotmanka napisał(a):

        > zaczynam kolekcjonowac intrygujace slowa zwroty:
        > obowiazek malzenski
        > akt malzenski
        > samogwalt
        > neutron


        :)))))))))))))))))))))))))))))

        • Gość: paulka2 Re: kolekcja IP: *.tc.ph.cox.net 02.07.02, 00:48
          Neutron, ile masz szkrabusiow? ......
        • Gość: kotmanka Re: kolekcja IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 03.07.02, 13:05
          dorzucam do kolekcji zwrot
          UBEZPLADNIANIE AKTU MALZENSKIEGO
    • Gość: zakrecon Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.pl 02.07.02, 11:46
      ..no to ja juz nic nie wiem...a myslalem ze to wszystko z milosci...kurde..ale
      ja glupi jestem....
      • Gość: AS -mal Re: do Melby i innych zwoleniczek anty....... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.02, 21:34
        Z tymi środkami antykoncepcyjnymi to Ty uważaj bo pupa Ci "wypruchnieje " a
        cycusie odpadną . Szanuj się! Maturę chyba masz skończoną i biologię własnego
        "ciała kobiecego" znasz? Zatem potrafisz? przy pomocy obserwacji i pomiaru
        temperatury określić dni płodne. Jedno zastrzeżenie , chyba że prostytucja jest
        Twoją praca i nie możesz mieć przerwy!Przepraszam, podchodzę z pełnym
        zrozumieniem do problemu.
        Gwoli informacji moja żona i ja od 20 lat nie bierzemy żadnych środków anty.
        mamy dwójkę dzieci.

        PS. Środki naturalne wyrabiają dyscyplinę i szacunek dla drugiej połowy.
        • jagna_jagna Re: do Melby i innych zwoleniczek anty....... 22.07.02, 22:27
          Gość portalu: AS -mal napisał(a):


          >
          > PS. Środki naturalne wyrabiają dyscyplinę i szacunek dla drugiej połowy.


          Jasne. Bez srodków naturalnych ani rusz. :)
          Ciekawe jak proponujesz wyrabiać poczucie dyscypliny w dzieciach, hę? Bo jak
          się tego nie nauczą w dzieciństwie to im żadne środki nie zaszczepią tego gdy
          będą dorosłe.
          Szacunku (lub nie) dla innych też dzieci uczą się w domu.
        • _luizjana_ Re: do Melby i innych zwoleniczek anty....... 22.07.02, 22:35
          Gość portalu: AS -mal napisał(a):

          > Z tymi środkami antykoncepcyjnymi to Ty uważaj bo pupa
          Ci "wypruchnieje " a
          >
          > cycusie odpadną . Szanuj się! Maturę chyba masz skończoną i biologię
          własnego
          > "ciała kobiecego" znasz? Zatem potrafisz? przy pomocy obserwacji i pomiaru
          > temperatury określić dni płodne. Jedno zastrzeżenie , chyba że prostytucja
          jest
          >
          > Twoją praca i nie możesz mieć przerwy!Przepraszam, podchodzę z pełnym
          > zrozumieniem do problemu.
          > Gwoli informacji moja żona i ja od 20 lat nie bierzemy żadnych środków anty.
          > mamy dwójkę dzieci.
          >
          > PS. Środki naturalne wyrabiają dyscyplinę i szacunek dla drugiej połowy.


          Ale nie wyrabiaja szacunku dla innych ludzi, co widac na twoim przykladzie.
          Mozesz nie zgadzac sie z Melba i innymi forumowiczami, ale to nie upowaznia
          cie do tak chamskich wypowiedzi na jej/ich temat. Jestes zwyklym prostakiem i
          wspominanie przez ciebie o szacunku dla drugiej polowy brzmi zalosnie.
          • Gość: AS-mal Re: przepraszam!!!. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.02, 23:09
            Istotnie mnie poniosło!
            Przepraszam, wszystkie urażone panie, nie mniej nadal podtrzymuje ,że
            antykoncepcja jest be.
            • Gość: Melba Re: przepraszam!!!. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.02, 23:28
              Ależ proszę, miło było wysłuchać Twojego świątobliwego, katolickiego, pełnego
              miłości bliźniego, szacunku do innych, wiary, pozbawionego zawiści i agresji,
              przepojonego miłością i łaską niebieską, wyrozumiałego wobec inności i
              odmiennych poglądów zaślinionego i odmóżdżonego charkotu. Katolicy na szańce,
              zwyzywajcie od kurew wszystkie kobiety, od alfonsów wszystkich mężczyzn
              myślących i żyjących inaczej. A ja już się tarzam ze śmiechu na myśl o Waszych
              szczękach na ziemi, kiedy następny papież, za kilkanaście lat zaakceptuje
              antykoncepcję, a Wy będziecie już tylko żałosnymi, sfrustrowanymi, wysuszonymi,
              ziejącymi nienawiścią i zawiścią flaczkami. Czyli tym, co masz chłopczyku
              obecnie miedzy nogami, tam gdzie mężczyźni mają nieco więcej.
              • Gość: AS-mal Re: przepraszam!!!. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.02, 23:59
                Co robi antykoncepcja? Powyższy post jest przykładem. Jesteś kobieto
                znerwicowana i po cholere było brać takie g...o! Nerwica jest wspólnym
                mianownikiem biorących. Pa, zyczę spokojnej nocy. Nie jestem katolikiem lecz
                wyznawcą religii mojżeszowej. Szalom.
                • Gość: Melba 10 przykazań IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 00:21
                  Taaaaaa, zupełnie niesłusznie mnie ponosi, jak mnie jakiś gnojek wyzywa od
                  dziwek...
                  Mojżeszowcu, poczytaj:
                  "I objawił Bóg swoją wolę i dał im 10 przykazań:
                  Jam jest Pan, twój Bóg,który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.Nie
                  bedziesz miał cudzych bogów obok Mnie!Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani
                  żadnego obrazu tego,co jest na niebie wysoko,ani tego, co jest na ziemi
                  nisko,ani tego, co jest w wodach, pod ziemią!Nie będziesz wzywał imienia Boga
                  twego, Pana, do czczych rzeczy. Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić.Czcij
                  ojca twego i matkę twoją.Nie będziesz zabijał. Nie będziesz cudzołożył.Nie
                  będziesz kradł.Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako
                  świadek.Nie będziesz pożądał żadnej rzeczy,która należy do bliźniego twego".
                  No proszę i ani słowa o małych pigułkach hormonalnych. Za to słów kilka
                  doniosłych o kłamcach i oszczercach. Współcześnie klepiesz to w kościele "Nie
                  mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu".
                  Klep i grzesz dalej. Twój Bóg, Twoja wiara, Twoja wola, Twoje sumienie. Amen.
              • Gość: BD Re: przepraszam!!!. IP: 195.136.251.* 23.07.02, 15:51
                Witam,

                znów się wtrące:

                Gość portalu: Melba napisał(a):

                > Ależ proszę, miło było wysłuchać Twojego świątobliwego, katolickiego, pełnego
                > miłości bliźniego, szacunku do innych, wiary, pozbawionego zawiści i agresji,
                > przepojonego miłością i łaską niebieską, wyrozumiałego wobec inności i
                > odmiennych poglądów zaślinionego i odmóżdżonego charkotu.

                Brawo, najpierw zarzucasz katolikom, że zaglądają innym do łóżka, a potem sama
                usiłujesz robić im jedynie słuszną wykładnie ich wiary. Uwielbiam takich
                antykatolików, którym bardzo zależy na tym, by katolicy nadstawiali drugi
                policzek etc. Tymczasem wykładnia katolickiej wiary prosta nie jest - Jezus
                powiedział też "nie przyszedłem pokój przynieść, ale miecz!".

                Katolikom zarzucono tu, że uważają swój pogląd za jedynie słuszny. Otóż jest to
                jak najbardziej prawda - ja uważam swóją wiarę za jedynie słuszną, inne są
                mniej lub bardziej niesłuszne. Gdyby tak nie było, nie traktowałbym jej
                poważnie. Tymczasem Wy macie inny jedynie słuszny pogląd - że nie ma poglądów
                jedynie słusznych. Nota bene: przekonanie o jedynej słuszności mojego poglądu
                nie przeszkadza mi w szanowaniu wyborów innych, nie wydaję też na nich wyroków
                potępiających.

                > Katolicy na szańce, zwyzywajcie od kurew wszystkie kobiety, od alfonsów
                > wszystkich mężczyzn myślących i żyjących inaczej.

                Pokaż powyżej taką wypowiedź katolika - bo chyba na razie bredzisz (w
                psychoanalizie natomiast nazywa się to projekcja ;-))

                Czy nie potrafisz zrozumieć, że nie musi być sprzeczności między przekonaniem o
                słuszności własnych poglądów, a tolerowaniem postaw innych. Sorry, ale piszesz
                jak jakaś rozhisteryzowana feministka.

                > a Wy będziecie już tylko żałosnymi, sfrustrowanymi, wysuszonymi,
                > ziejącymi nienawiścią i zawiścią flaczkami.

                Na razie nienawiścią ziejesz Ty (albo to rodzaj resentymentu).

                Zauważ, że to ktoś przytoczył cytat katolicki na tę listę, by go wyśmiać, a nie
                odwrotnie. Wy (Ty czy moni) możecie przedstawiać poglądy adversarzy w krzywym
                zwierciadle, jak pisanie "seks to dzieło szatana" - co świadczy o braku
                argumentów. Ja nie piszę, że antykoncepcja to spisek KGB (choć argumenty by się
                pewnie znalazły ;-))

                Parę uwag ogólnych do tego co widziałem w dyskusji:

                antykoncepcja to nie jest sprawa do końca prywatna - ja np. nie życze sobie, by
                z moich podatków (a płacę ich sporo) dofinansowywano pigułki,

                nie jest prawdą, że zwierzęta uprawiają seks tylko dla prokreacji - vide małpki
                bonobo,

                Kojarzenie NPR z katolicyzmem świadczy o zaściankowości - te metody stosują
                skutecznie nawet niektóre plemiona pierwotne,

                Co do Biblii - antykoncepcja jest sprzeczna z pierwszą dyrektywą, jaką człowiek
                w ogółe otrzymał od Boga: "badźcie płodni i rozmnażajcie się". Przykazań w
                Starym Testamencie jest nieco więcej niż 10, coś ponad 600, ale chyba za dużo
                od Ciebie wymagam...

                pozdrawiam,

                BD
                • Gość: Melba BD ale nie bardzo dobrze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 20:03
                  Gość portalu: BD napisał(a):

                  Napisałeś drogi BD:
                  > Nota bene: przekonanie o jedynej słuszności mojego poglądu
                  > nie przeszkadza mi w szanowaniu wyborów innych, nie wydaję też na nich
                  wyroków
                  > potępiających.
                  >
                  > > Katolicy na szańce, zwyzywajcie od kurew wszystkie kobiety, od alfonsów
                  > > wszystkich mężczyzn myślących i żyjących inaczej.
                  >
                  > Pokaż powyżej taką wypowiedź katolika - bo chyba na razie bredzisz (w
                  > psychoanalizie natomiast nazywa się to projekcja ;-))

                  prosząc o taką wypowiedź, oto ona:
                  <<Z tymi środkami antykoncepcyjnymi to Ty uważaj bo pupa Ci "wypruchnieje " a
                  cycusie odpadną . Szanuj się! Maturę chyba masz skończoną i biologię własnego
                  "ciała kobiecego" znasz? Zatem potrafisz? przy pomocy obserwacji i pomiaru
                  temperatury określić dni płodne. Jedno zastrzeżenie , chyba że prostytucja jest
                  Twoją praca i nie możesz mieć przerwy!Przepraszam, podchodzę z pełnym
                  zrozumieniem do problemu.>>
                  Jej autor zaadresował ją do mnie i innych tu piszących dziewczyn, używających
                  antykoncepcji hormonalnej.W tytule wątku umiescił mój nick, w treści zwyzywał
                  mnie eufemistycznie od prostytutek i zaprezentował chamstwo i prostatctwo na
                  powalającą skalę, dodam, że "zasłuzyłam" sobie na takie słowa bo...stosuję
                  pigułki i tyle. Nigdzie nie atakowałam nikogo o odmiennych poglądach, sama
                  zostałam zmieszana z błotem za przedstawienie swoich, zresztą jak najbardziej
                  osobistych.
                  Stąd moja reakcja na "chrześcijańskie" miłosierdzie autora powyższego wątku.
                  Dziękuję za poinformowanie mnie, że bredzę i krótkie przypomnienie podstaw
                  psychoanalizy freudowskiej, zachęcam jednak do pójscia z duchem postępu
                  psychologicznego i przyswojenie kilku nowocześcniejszych nurtów.

                  Aha, piszesz jeszcze:
                  >
                  > Czy nie potrafisz zrozumieć, że nie musi być sprzeczności między przekonaniem
                  o
                  >
                  > słuszności własnych poglądów, a tolerowaniem postaw innych. Sorry, ale
                  piszesz
                  > jak jakaś rozhisteryzowana feministka.
                  Otóż jestem przekonana o słuszności mojej metody antykoncepcji i absolutnie
                  nie obchodzi mnie, jakie w swoim życiu stosują inni. Tym się różnię od
                  powyższego szczekacza.
                  Feministką jestem, objawów histerii nie zauważyłam, natomiast chylę czoła przed
                  światła i nowoczesną retoryką, w której słowo "feminizm" równe jest najgorszej
                  obeldze. Pogratulować poglądów, również tych, w których odżegnujesz się od
                  finansowania ze swoich podatków antykoncepcji. Polska biedna, ale katolicka,
                  jak mawiał Goryszewski. Zapomnijmy o edukacji seksualnej i dostępie do
                  świadomego macierzyństwa. Rzuć te swoje parę groszy na tacę, ja na swoje leki
                  zarabiam sama, szkoda tylko, że tysiące kobiet w Polsce nie mają takiej
                  mozliwości...
                  • Gość: BD Re: BD ale nie bardzo dobrze IP: 195.136.251.* 24.07.02, 10:49
                    Witam,

                    Gość portalu: Melba napisał(a):

                    > > Pokaż powyżej taką wypowiedź katolika - bo chyba na razie bredzisz (w
                    > > psychoanalizie natomiast nazywa się to projekcja ;-))
                    >
                    > prosząc o taką wypowiedź, oto ona:
                    > <<Z tymi środkami antykoncepcyjnymi to Ty uważaj bo pupa Ci "wypruchnieje

                    To ja powtórzę jeszcze raz, bo widzę że masz problemy z przetwarzaniem
                    informacji "pokaż powyżej taką wypowiedź katolika".

                    Jakby było za trudne to hint: cytat, który przytaczasz nie pochodzi od katolika.

                    > Jej autor zaadresował ją do mnie i innych tu piszących dziewczyn, używających
                    > antykoncepcji hormonalnej.

                    No dobrze, pięknie, Kowal zawinił, Cygana powiesili. Albo udajesz, że nie wiesz
                    o co chodzi, albo coś przesłania Ci odbiór informacji.

                    > W tytule wątku umiescił mój nick, w treści zwyzywał
                    > Stąd moja reakcja na "chrześcijańskie" miłosierdzie autora powyższego wątku.

                    A niby dlaczego ktoś wyznania Mojżeszowego ma wykazywać chrześcijańskie
                    miłosierdzie?

                    > psychoanalizy freudowskiej, zachęcam jednak do pójscia z duchem postępu
                    > psychologicznego i przyswojenie kilku nowocześcniejszych nurtów.

                    Dziękuję, nie omieszkam się zapoznać ;-)
                    A propos: piszę właśnie rodziały do pewnego podręcznika akademickiego z
                    psychologii, ale co ja tam wiem...

                    > Otóż jestem przekonana o słuszności mojej metody antykoncepcji i absolutnie
                    > nie obchodzi mnie, jakie w swoim życiu stosują inni. Tym się różnię od
                    > powyższego szczekacza.

                    Twoja "wiedza" o NPR wskazuje, że faktycznie Cię nie obchodzi.
                    Twoja polemika z neutronem wskazuje, że w jakimś sensie Cię obchodzi.

                    > Feministką jestem, objawów histerii nie zauważyłam

                    Dziwne by było, jakbyś zauważyła, ech...

                    > obeldze. Pogratulować poglądów, również tych, w których odżegnujesz się od
                    > finansowania ze swoich podatków antykoncepcji. Polska biedna, ale katolicka,
                    > jak mawiał Goryszewski.

                    Tylko, że mamy jakoś od dwóch lat ubytek naturalny - trendy demograficzne są
                    paskudne i za kilkadziesiąt lat boleśnie to odczujemy.

                    > Zapomnijmy o edukacji seksualnej i dostępie do świadomego macierzyństwa.

                    Wiesz, ja tam nigdy nie spotkałem się z nieświadomym macierzyństwem.
                    Uważam, że edukacja seksualna nie jest zbyt potrzebna, lepiej aby np. w
                    szkołach średnich mieli historię filozofii.

                    > Rzuć te swoje parę groszy na tacę, ja na swoje leki zarabiam sama,

                    Na leki tak, ale ja pisałem o pigułkach, z których takie leki jak z koziej d..y
                    trąba. Odysłam do wspomnianego wątku o szkodliwości pigułek na forum zdrowie.
                    Ostatnie doniesienia (ostatnie medialnie, bo lekarze wiedzieli wcześniej)
                    związane z hormonalną terapią zastępczą pokazują jak zdrowe jest takie
                    regulowanie naturalnych procesów...

                    > szkoda tylko, że tysiące kobiet w Polsce nie mają takiej mozliwości...

                    Ja bym się tam za innych nie martwił, taki cyniczny jestem.

                    pozdrawiam,

                    BD
                • melitele Re: przepraszam!!!. 25.07.02, 09:59
                  Czy antykoncepcja wyklucza rozmnażanie?
                  me
        • Gość: Kajka Re: do Melby i innych zwoleniczek anty....... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 20:15
          To fajnie że wam wychodzi antykoncepcja. Mi też z początku wychodziła, ale
          potem okazało się, że mogę się pożegnać ze spokojnymi nocami (krasnoludki
          rosły...), mąż jeździ w delegacje i przy moich nierównych cyklach albo będziemy
          pewni 1-2 razy w miesiącu, albo zmienimy antykoncepcję. Zmieniliśmy
          antykoncepcję i jest ok -naście lat. Nie uszczęśliwiaj innych na siłę - co
          dobre dla Ciebie, nie musi dla innych. Pozdrawiam.
    • Gość: Agnieszka75 Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 2.2.STABLE* 23.07.02, 07:55
      Ale wiecie, tak się śmiejecie, ale coś w tym jest...Pewnie że tekst naiwny i
      dziwaczny, ale...nie zdarza Wam się, że przy jakiejś różnicy temperamentów
      jedno czasem "poświęca się" (phi, co to za poświęcenie ;-) dla drugiego ? Bo
      mnie się zdarza - czasem po prostu zrobię to dla meża, i wiem, że potem on
      zrobi wszystko, żeby mi to wynagrodzić :-))))))))))))))))) Grunt to się
      porozumieć, żeby żadne nie było pokrzywdzone.
      A co do gadania o antykoncepcji - oj, nietolerancja wzajemna, niestety ...:-(
      Jedni piszą o niemoralnych pigułkach, inni o "katolickich biedaczkach"..... a
      czy ktoś z Was wie dokładnie, CO krytykuje? Bo ja widzę, że jedni nie mogą
      zrozumieć, że można mieć duży temperament i chcieć się kochać codziennie, a
      inni z kolei porażają ignorancją, jeśli chodzi o NPR (szczerze mówiąc
      wstydziłąbym się tak autorytarnie wypowiadać na temat, o którym nic nie wiem)...
      I tu mi się wydaje, że nietolerancja to nie jest cecha związana z katolicyzmem
      czy feminizmem, tylko - niestety - polska cecha narodowa...:-(
      • Gość: AS-len Re: do kobiet z domu bez tradycji IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 23:28
        Dziewczyna , kobieta z dobrego domu z tradycjami nie bierze środków
        antykoncepcyjnych. Środowisko o zabarwienu lewackim tzw. ludzie z nikąd bez
        rodowodu inteligenckiego podatni są na przyswajanie przeróznych primitywnych
        zachowań, delikatnie pisząc. Antykoncepcja propagowana wśród "czarnych
        dzielnic", pospólstwa , prostytutek, cóż to za wzór do naśladowania?
        Feminizm, "twór" starych panien, zgorzkniałych wdów, leniwych kobiet nie
        znających biologii własnego ciała ,kobiet pozbawionych wyzszych uczuć bez
        pragnień macierzyńskich, etc chce w sposób chałaśliwy narzucić swój
        niehigeniczny styl życia (czytaj powyższej "rozchisteryzowane", agresywne
        posty) nie bacząc na późniejsze tragiczne skutki brania.
        • Gość: Melba Pilnie potrzebny lekarz dla Assa! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 23:41
          O Bogowie, w którym kościele tak Ci chłopcze nakadzili? A Bozia własnego
          rozumku nie dała i ziarna od plew nie odróżniasz? Chyba że ma być to żałosna
          prowokacja, ale to ja już wolę The Mana czy Ave Andrzeja, przy nich można
          przynajmniej poturlać się ze śmiechu, a tu...żenada. Do widzenia, bez odbioru,
          koniec temetu, szkoda czasu.
          • Gość: AS-len Re: niedopieszczona to czujna! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 00:03
            Uderz w stół a nozyce się odezwą !
        • _luizjana_ Re: do kobiet z domu bez tradycji 24.07.02, 16:41
          Gość portalu: AS-len napisał(a):

          > Dziewczyna , kobieta z dobrego domu z tradycjami nie bierze środków
          > antykoncepcyjnych. Środowisko o zabarwienu lewackim tzw. ludzie z nikąd bez
          > rodowodu inteligenckiego podatni są na przyswajanie przeróznych primitywnych
          > zachowań, delikatnie pisząc. Antykoncepcja propagowana wśród "czarnych
          > dzielnic", pospólstwa , prostytutek, cóż to za wzór do naśladowania?
          > Feminizm, "twór" starych panien, zgorzkniałych wdów, leniwych kobiet nie
          > znających biologii własnego ciała ,kobiet pozbawionych wyzszych uczuć bez
          > pragnień macierzyńskich, etc chce w sposób chałaśliwy narzucić swój
          > niehigeniczny styl życia (czytaj powyższej "rozchisteryzowane", agresywne
          > posty) nie bacząc na późniejsze tragiczne skutki brania.

          drogi AS!
          pojac nie potrafie twojego prostactwa i przyjemnosci, ktora daje ci mieszanie
          z blotem twoich rozmowcow. Jesli to jest twoj sposob na nawracanie grzesznych
          dziewczat na droge cnoty to wspolczyje ci serdecznie. Obawiam sie, ze wiele
          jednak nie zdzialasz. Swoja droga ciekawe skad tyle agresji w przeciwnikach
          antykoncepcji. Przeciez nikt nie zmusza cie do stosowania anty, jesli wybrales
          metody naturalne to twoja sprawa, nikt sie w to nie wtraca i nikt nie
          zabrania. daj zyc tym ktorzy mysla inaczej.

          • Gość: AS-len Re: kto tu jest bardzej agresywny? do: -luizjany- IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 21:35
            Droga -luizjano-
            Czyje posty są bardzej agresywne? Poczytaj teksty ciekawego obiektu psycho
            Melby , furia w każdym zdaniu. Mogę zrozumieć , że kobiety biorą
            antykoncepcję , pal je licho, ludzka słabość . Jednakże nie mogę zrozumieć
            kobiet wykształconych, które wbrew oczywistym faktom empirycznie
            dowiedzionym, że hormonalna antykoncepcja i nie tylko jest g...em ,
            zachwalają, prowadzą zaciekłe dysputy z przeciwnikami, propagują wśród tych
            mniej rozgarniętych(niewykształconych)kobiet jako dobrą nowinę .
            Rozpowszechnianie nieprawdy na płaszczyźnie chemii i biologi (nauk ścisłych)
            jest naganne i wymaga zdecydowanej reakcji.
            Byłoby po sprawie, gdyby damy pisały, wiemy że środki ... są szkodliwe ale
            bierzemy bo okoliczności, słabość nasza , etc. Zrozumienie z mojej strony
            byłoby pełne. Któż nie ma słabości i nie czyni różnych świństewek? ;)
            Pa.
            • _luizjana_ Re: kto tu jest bardzej agresywny? do: -luizjany- 25.07.02, 13:02
              Gość portalu: AS-len napisał(a):

              > Droga -luizjano-
              > Czyje posty są bardzej agresywne? Poczytaj teksty ciekawego obiektu psycho
              > Melby , furia w każdym zdaniu. Mogę zrozumieć , że kobiety biorą
              > antykoncepcję , pal je licho, ludzka słabość . Jednakże nie mogę
              zrozumieć
              > kobiet wykształconych, które wbrew oczywistym faktom empirycznie
              > dowiedzionym, że hormonalna antykoncepcja i nie tylko jest g...em ,
              > zachwalają, prowadzą zaciekłe dysputy z przeciwnikami, propagują wśród tych
              > mniej rozgarniętych(niewykształconych)kobiet jako dobrą nowinę .
              > Rozpowszechnianie nieprawdy na płaszczyźnie chemii i biologi (nauk
              ścisłych)
              > jest naganne i wymaga zdecydowanej reakcji.
              > Byłoby po sprawie, gdyby damy pisały, wiemy że środki ... są szkodliwe
              ale
              > bierzemy bo okoliczności, słabość nasza , etc. Zrozumienie z mojej strony
              > byłoby pełne. Któż nie ma słabości i nie czyni różnych świństewek? ;)
              > Pa.


              "czyje posty sa bardziej agresywne?" - a wiec przyznajesz, ze twoje sa. mniej
              lub bardziej ale sa. Zaatakowales melbe w dosc prostacki sposob i jej obrone
              nazywasz furia. A moze to ty wpadles w furie atakujac ja?
              Mozesz oczywiscie jesli chcesz nazywac anty gownem, ale pamietaj ze to tylko
              twoje zdanie, a nie jedynie sluszny poglad. Troche tolerancji by sie przydalo.
              I jeszcze jedno. nigdy nie zdarzylo mi sie spotkac osoby stosujacej anty,
              ktora w chamski sposob mieszalaby z blotem kogos kto stosuje metody nat.
              Natomiat wsrod zwolennikow metod nat. takie osoby niestety sa, i to sporo. I
              tego wlasnie nie potrafie pojac.
              Koncze bo juz mi obrzydl ten temat. Brakuje tu jeszcze jakiegos Swiadka
              Jehowy, ktory bluzga na wszystkich ktorzy nie widza nic zlego w transfuzji
              krwi, albo wegetarianina, ktory wyzywa od mordercow tych, ktorzy lubia jesc
              szynke.
              koniec.
    • melitele Re: obowiązek małżeński (perełka) 24.07.02, 22:08
      Słuchajcie, to, co odbywa się w tym wątku, to jakaś makabra. "Fanatyczni
      katolicy" kłócą się z wyzwolonymi feministkami" o sprawy tak intymne jak seks i
      antykoncepcja. Moje zdanie jest takie: kośćiół jest instytucją patriarchalną i
      niedemokratyczną, a więc seks w jego teorii podporządkowany jest najpierw
      prokreacji, a potem satysfakcji mężczyzny. To on musi być zadowolony, a kobieta
      musi mu wynagradzać swoje ewentualne odmowy. Z tego, co mi wiadomo,
      przynależność do kościoła nie jest obowiązkowa, więc jeśli ktoś takiego układu
      nie akceptuje, to realizuje własny pomysł na życie. Oczywiście, w zdrowych,
      partnerskich związkach (o czym któras dziewczyna już pisała) też zdarza się
      seks tylko dlatego, że "jedno dzisiaj koniecznie chce, choć drugie nie ma
      ochoty", ale raczej nie jest to zjawisko nagminne.
      Sprawa antykoncepcji. Jestem absolutnie za, bo nie chce mi sie codziennie
      mierzyć temperatury i oglądać śluzu, znam większe przyjemności. Metoda, która
      wydaje mi się niepewna (pewnie również dlatego, że jej nie znam, ale i nie chcę
      poznawać), nie może decydować o moim dlaszym życiu, a pewnie by zadecydowała,
      bo jakbym urodziła niechciane dziecko, to miałabym nie lada kłopot! Poza tym,
      nie zamiezram mieć dzieci, ufam więc metodom, które dają mi większy komfort
      psychiczny i nie powodują nerwowego oczekiwania co miesiąc.

      Zastanawiające jest, że gorliwymi zwolennikami naturalnych metod antykoncepcji
      są panowie. Kilku z nich walczyło tu z uporem godnym lepszej sprawy z
      kobietami, które po prostu cenia sobie wygodne życie, co - najwyrażniej - jest
      bardzo naganne. Panowie, nie bójcie się, będziemy rodziły dzieci. Niż
      demograficzny spowodowany jest tym, że on po prostu przychodzi falami (co ileś
      tam lat, nie pamiętam, ale zaraz na pewno ktoś mi przypomni...), więc nie
      bójcie się, wkrótce znowu zacznie nas przybywać.

      Nawiązując do cytatu: "Idźćie i rozmnażajcie się" - czy antykoncepcja wyklucza
      rozmnażanie?

      I jeszcze z innej beczki: czy to prawda, że jeśli młoda para deklaruje, że nie
      chce mieć dzieci, to ksiądz nie udzieli ślubu?

      Rozmnażajmy się pod kontrolą - oto moje przesłanie.
      me
      • Gość: AS-len Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 22:55
        >>>>>>Sprawa antykoncepcji. Jestem absolutnie za, bo nie chce mi sie codziennie
        mierzyć temperatury i oglądać śluzu, znam większe przyjemności.
        Metoda, która
        wydaje mi się niepewna (pewnie również dlatego, że jej nie znam, ale i
        nie chcę
        poznawać), nie może decydować o moim dlaszym życiu, a pewnie by
        zadecydowała,
        bo jakbym urodziła niechciane dziecko, to miałabym nie lada kłopot!
        Poza tym,
        nie zamiezram mieć dzieci, ufam więc metodom, które dają mi większy
        komfort
        psychiczny i nie powodują nerwowego oczekiwania co miesiąc.>>>>>>>>>


        Sprawa jest jasna, argumenty wyłożone na stół.
        Brawa za odwagę!!!!!!!!!!!!!

        Pa . Pora kończyć! Moja kochająca żona, wyluzowana psychicznie z braku
        a........ , podekscytowana i trochę zniecierpliwiona moim nawigowaniem w
        internecie zaprasza mnie do....... .
        • melitele Re: obowiązek małżeński (perełka) 24.07.02, 23:02

          >
          > Pa . Pora kończyć! Moja kochająca żona, wyluzowana psychicznie z braku
          > a........ , podekscytowana i trochę zniecierpliwiona moim nawigowaniem w
          > internecie zaprasza mnie do....... .


          No to przyjemnego figlowania!
          me
          • Gość: AS-len Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 23:07
            Dziękuję.
      • Gość: BD Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 195.136.251.* 25.07.02, 12:44
        Witam,

        melitele napisała:

        > które po prostu cenia sobie wygodne życie, co - najwyrażniej - jest
        > bardzo naganne. Panowie, nie bójcie się, będziemy rodziły dzieci. Niż
        > demograficzny spowodowany jest tym, że on po prostu przychodzi falami (co
        > ileś tam lat, nie pamiętam, ale zaraz na pewno ktoś mi przypomni...), więc
        > nie bójcie się, wkrótce znowu zacznie nas przybywać.

        Nie masz racji. Ja nie pisałem o niżu demograficznym, ale o drastycznym spadku
        liczby urodzeń, który spowodował _pierwszy raz po wojnie_ spadek liczby
        ludności Polski. Poprzednie niże demograficzne tego nie powodowały. Z tym
        przybywaniem to bym za bardzo nie wierzył, według najnowszych prognoz GUS w
        2040 będzie nas około 35 milionów, czyli ponad 3 miliony mniej niż obecnie.
        Każda kolejna prognoza GUS jest zresztą korygowana w dół.

        To co się teraz dzieje albsolutnie nie da się wytłumaczyć li tylko trendem
        demograficznym. Tym bardziej, że teraz w fazie reprodukcyjnej są roczniki wyżu
        demograficznego.

        > Nawiązując do cytatu: "Idźćie i rozmnażajcie się" - czy antykoncepcja
        > wyklucza rozmnażanie?

        Ważna była pierwsza część cytatu "bądżcie płodni", a antykoncepcja to wszak nic
        innego jak ubezpładnianie się. Stosowania antykoncepcji ma też wykluczyć
        rozmnażanie w momencie stosowania, czyż nie?

        > I jeszcze z innej beczki: czy to prawda, że jeśli młoda para deklaruje, że
        > nie chce mieć dzieci, to ksiądz nie udzieli ślubu?

        Mam wrażenie, że nie powinien. Elementem przysięgi małżeńskiej jest deklaracja
        przyjęcia dzieci, którymi parę obdarza Bóg.

        pozdrawiam,

        BD
        • _luizjana_ Re: obowiązek małżeński (perełka) 25.07.02, 13:58
          Gość portalu: BD napisał(a):

          > Ważna była pierwsza część cytatu "bądżcie płodni", a antykoncepcja to wszak
          nic
          >
          > innego jak ubezpładnianie się. Stosowania antykoncepcji ma też wykluczyć
          > rozmnażanie w momencie stosowania, czyż nie?

          A czy wspolzycie w okresie nieplodnym nie wyklucza rozmnazania? Czy celowe
          powstrzymywanie sie od seksu w okresie plodnym to nie jest unikanie
          rozmnazania? Zwlaszcza przy zalozeniu, ze metody nat. sa pewne i jesli nie
          chcemy dziecka to go nie splodzimy?

          Jaka jest roznica miedzy ludzmi stosujacymi metody naturalne, majacymi 2
          zaplanowanych dzieci, a ludzmi stosujacymi anty, majacymi 2 zaplanowanych
          dzieci?
          tylko prosze nie pisz, ze gdy ludziom stosujacym met.nat. trafi sie 3 dziecko
          to je przyjma z radoscia, a ci co stosuja anty to je usuna, bo to chora teoria
          obecna niestety czesto na katolickich stronach www.



          • _luizjana_ Re: obowiązek małżeński (perełka) 25.07.02, 14:08
            jeszcze jedno pytanie do BD:
            czy uwazasz za niski przyrost nat. spowodowany jest antykoncepcja? Przeciez
            ludzie ktorzy stosuja metody nat. tez nie chca miec duzej liczby dzieci. Jak
            narazie najwieksze zaslugi jesli chodzi o przyrost nat. maja ci ludzie, ktorzy
            nie stosuja zadnych metod - ani naturalnych, ani antykoncepcji sztucznej. Po
            prostu ile pan Bog da dzieci tyle maja.
            • Gość: Melba Luizjana masz rację IP: *.chello.pl 25.07.02, 15:31
              Dokładnie, ja też nie rozumiem tej różnicy między stosowaniem anty a nat, o
              której piszesz. Zwalanie niżu demograficznego na antykoncepcje hormonalną jest
              śmieszne. A bezpieczeństwo, bezrobocie, finanse, sytuacja mieszkaniowa,
              wydłużająca się na całym świecie średnia życia itp. nic nie znaczą? Tylko
              połykanie pigułek? Bzdura.
              • Gość: BD Re: Luizjana masz rację IP: 195.136.251.* 25.07.02, 16:15
                Witam,

                Odpowiem na Twój list i nawiąże do listu Luizjany.

                Gość portalu: Melba napisał(a):

                > Dokładnie, ja też nie rozumiem tej różnicy między stosowaniem anty a nat, o
                > której piszesz.

                Postaram się wyjaśnić. Wasz błąd polega na tym, że widzicie różnicę między NPR,
                a pigułką tylko w kwestii technicznej- że niby NPR to taka gorsza odmiana
                antykoncepcji, a nie o to chodzi. NPR to zupełnie inna filozofia podejścia do
                własnej płciowości, daru płodności etc. To trochę jak z wegetarianizmem -
                przecież zazwyczaj nie chodzi tylko o niejedzenie mięsa, ale o świadomość
                ekologiczną czy stosunek do istot żywych.

                W ocenie czynu nie można ograniczyć się tylko do jego technicznego obrazu z
                zewnątrz - tego Wam brakuje. NPR np. nigdy nie zakłada, że na pewno nie chcemy
                mieć dzieci, dziecko jest zawsze, podkreślam zawsze - wielkim darem, nawet
                nieplanowane. Różnic między antykoncepcją a NPR jest zresztą dużo więcej i są
                one dość oczywiste - np. NPR zakłada brak zgody na tak drastyczną ingerencję w
                funkcjonowanie własnego organizmu jak pigułka etc.

                > Zwalanie niżu demograficznego na antykoncepcje hormonalną jest
                > śmieszne.

                Nic takiego nie pisałem. Pisałem tylko, ze większym problemem Państwa jest brak
                dzieci, niż pomaganie obywatelom w zabezpieczaniu się przed ich posiadaniem (w
                kontekście Twojej wypowiedzi). Bardzo nieuważnie czytasz posty innym ludzi.

                > A bezpieczeństwo, bezrobocie, finanse, sytuacja mieszkaniowa,
                > wydłużająca się na całym świecie średnia życia itp. nic nie znaczą?

                Poziom życia na całym świecie, tak i w Polsce, rośnie - a przyrost naturalny
                maleje, więc niby co ma znaczyć? Nie dorabiajmy ideologii do wygodnictwa. A
                wydłużająca się długość życia, to akurat bardzo mocny argument za posiadaniem
                dzieci - np. dla funkcjonowania systemu emerytalnego.

                pozdrawiam,

                BD
                • Gość: Melba Re: Luizjana masz rację IP: *.chello.pl 25.07.02, 16:33
                  Pozwól, że pominę tu kwestie socjologiczne i demograficzne i dopytam Cię o
                  Naturalne matody. napisałeś:


                  NPR np. nigdy nie zakłada, że na pewno nie chcemy
                  > mieć dzieci, dziecko jest zawsze, podkreślam zawsze - wielkim darem, nawet
                  > nieplanowane.

                  Skoro "nigdy nie zakłada" to dlaczego kochacie się w dni uznawane za niepłodne,
                  w te uznawane za połodne powstrzymując się od seksu?

                  Wiesz, rozmawiałam wczoraj o twoich i Neutrona argumentach z przyjaciółką.
                  Dawno się tak nie śmiałyśmy. Ona ma cykle trwające od 32 do 96 dni i nigdy nie
                  ma pewności, jaki dzień jest płodny, a jaki nie. Ona "drastycznie ingeruje" za
                  pomocą prezerwatywy...No właśnie, to też uznajesz za ingerencję? Ciekawi mnie
                  to - co powiesz o prezerwatywach, bo że troszczysz się o mój biedny
                  bombardowany hormonami organizm już wiem. A gumka? W co drastycznie ingeruje
                  gumka?
                  • Gość: BD Re: Luizjana masz rację IP: 195.136.251.* 26.07.02, 11:22
                    Witam,

                    Gość portalu: Melba napisał(a):

                    > Pozwól, że pominę tu kwestie socjologiczne i demograficzne i dopytam Cię o
                    > Naturalne matody. napisałeś:

                    Pomijasz wszystkie kwestie, w których pokazany zostaje Twój brak wiedzy. Nie
                    chce mi się odpisywać tylko na to, co sobie wybiórczo z moich postów
                    wyłuskujesz, a np. nie jesteś w stanie się przyznać do błędu (np. tego z
                    trakowaniem AS-mal jako katolika). To jest ostatnie moje wyjaśnienie do Ciebie
                    w tym wątku.

                    > NPR np. nigdy nie zakłada, że na pewno nie chcemy mieć dzieci, dziecko jest
                    > zawsze, podkreślam zawsze - wielkim darem, nawet nieplanowane.

                    > Skoro "nigdy nie zakłada" to dlaczego kochacie się w dni uznawane za
                    > niepłodne, w te uznawane za połodne powstrzymując się od seksu?

                    Czytaj uważnie, ja używam precyzyjnych słów np. "na pewno nie chcemy".
                    Ja tu sprzeczności nie widzę. Sprzeczność pojawiłaby się, gdyby dziecko pomimo
                    stosowania się pojawiało i byłoby wówczas traktowane jako niechciane.

                    > Wiesz, rozmawiałam wczoraj o twoich i Neutrona argumentach z przyjaciółką.
                    > Dawno się tak nie śmiałyśmy. Ona ma cykle trwające od 32 do 96 dni i nigdy
                    > nie ma pewności, jaki dzień jest płodny, a jaki nie.

                    Żałosne. Tobie się ciągle NPR kojarzą z kalendarzykiem.
                    Jak ktoś nie zna własnego organizmu to jego problem.

                    > Ona "drastycznie ingeruje" za pomocą prezerwatywy...

                    To już chyba "on" ;-)

                    > No właśnie, to też uznajesz za ingerencję?
                    > A gumka? W co drastycznie ingeruje gumka?

                    Jest to sztuczne ubezpładnianie (ingerowanie w przebieg procesów naturalnych).

                    Nie chcem mi już się z Toba gadać ;-)

                    Poczytaj moją odpowiedź do tomsa.

                    pozdrawiam,

                    BD
                    • Gość: Melba Re: Luizjana masz rację IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 19:58

                      > Jak ktoś nie zna własnego organizmu to jego problem.
                      No tak myślałam, że jesteś strasznie światły. Moja przyjaciółka mająca
                      niesprawnie funkcjonujący organizm (cykle do 96 dni) i lecząca to od lat, jest
                      idiotką nie znającą swojego ciała. Ja też jestem idiotką, masz rację, bo wdaję
                      się w takie kanałowe gadki z oszołomami. Miłego ubezpładniania swojej natury za
                      pomocą naturalnych metod, jakiekolwiek sobie tylko wymyślisz życzę i również
                      kończę z Tobą jałowe dysputy.
                • Gość: toms Re: Luizjana masz rację IP: 217.153.60.* 25.07.02, 17:13
                  Gość portalu: BD napisał(a):

                  > W ocenie czynu nie można ograniczyć się tylko do jego technicznego obrazu z
                  > zewnątrz - tego Wam brakuje. NPR np. nigdy nie zakłada, że na pewno nie
                  chcemy
                  > mieć dzieci, dziecko jest zawsze, podkreślam zawsze - wielkim darem, nawet
                  > nieplanowane.

                  Zaraz zaraz o ile slyszalem to srodowiska katolickie reklamuja NPR jako
                  skuteczniejsze niz inne metody antykoncepcji ! wiec jezeli para stosuje NPR i
                  nie planuje dzieci (bo np. są bardzo bardzo biedni albo żona jest chora i ciąza
                  zagrazalaby jej życiu) to ich nie bedzie miala i co wiecej ma wieksze
                  prawdopodobienstwo ze nie bedzie poczecia (wg srodowisk Katolickich podkreslam)
                  niz gdybyby stosowali inne srodki np. stosunek przerywany, pigulke czy
                  prezerwatywe. W tym momencie to ja powiedzialbym ze przy tak wysokiej
                  skutecznosci NPR to raczej pozostałe metody antykoncepcji są BARDZIEJ OTWARTE
                  na życie ? Czyż nie ?

                  Ja rozumiem BD ze na tym poziomie nie jestes w stanie powiedziec dlaczego to
                  niby NPR jest lepsze bo jak sam widzisz z technicznego punktu widzenia to nie
                  ma różnicy pomiędzy obiema metodami dlatego tez uciekasz sie do tlumaczenia na
                  wyższym poziomie abstrakcji na zasadzie ze chodzi o idee, o zasady, o bycie
                  zgodnym z naturą i tak dalej i zaczynasz juz takie rzeczy opowiadac
                  ale w tym momencie zauwaz ze brakuje juz logicznej i przekonujacej argumentacji
                  bo w zasadzie jedyne co mozesz powiedziec to to ze metody naturalne są lepsze
                  bo tak jest i kropka! albo inaczej bo ksiądz tak powiedział! Osoba która tych
                  metod nigdy nie stosowała ! Osoba która nie wie w zasadzie o czym mówi bo nigdy
                  nie wspolżyła.

                  Oczywiscie mozesz powiedziec ze kosciół ma prawo wypowiadac sie w wielu
                  dziedzinach ale nie zawsze to jest prawda bo ja uwazam ze tak samo jak KK nie
                  zaglada ci do talerza i nie okresla szczegółowo co jesz rano w czwartek na
                  sniadanie to nie powienien zaglądać mi do łózka i okreslac co moge z żoną robić
                  a co nie !
                  Stanowisko KK w sprawie stosunków małżeńskich i zaglądanie małżeństwom pod
                  kołdre jest dla mnie porownywalen z okreslaniem jaką pozycje powinienen
                  zajmowac przy sikaniu, co powinienem jesc na obiad oraz jak długie włosy
                  powieniem nosic tylko akurat w tych dziedzinach KK nie postanowil wypowiedzic
                  sie tak dokladnie i głeboko jak w przypadku seksu
                  I nie potrafie zrozumiec co podkusilo KK zeby tak gleboko ingerowac w seks nie
                  mogli sobie wybrac czego innego ???

                  >Różnic między antykoncepcją a NPR jest zresztą dużo więcej i są
                  > one dość oczywiste - np. NPR zakłada brak zgody na tak drastyczną ingerencję
                  w
                  > funkcjonowanie własnego organizmu jak pigułka etc.
                  >
                  BD tylko co z tego ? ze nie pozwala ? czy ma to jakies znaczenie ?
                  chodzi o to zeby ludziom podac logiczna normalna argumentacje dlaczego w jednej
                  z najintymniejszych i najwazniejszych dziedzin swojego zycia mają postapowac
                  tak jak im mowi ksiadz w konfesjonale?
                  To maja byc proste i logiczne argumenty a nie dyrdymaly o poszanowaniu godnosci
                  wspolmalzonka czy o otwarciu na życie! to są wydumane frazesy
                  bo zycie jest bardzo proste: chce uprawiac z zoną seks i chce miec dokladnie
                  dwojke dzieci i koniec ja wybieram prezerwatywe a ty NPR i czemu nagle
                  prezerwatywa jest zła a NPR jest dobre ? na razie nie podales uzasadnienia !

                  to ze jest to inna filozofia to wiemy ! tylko jest taka różnica ze
                  wegetarianizmu nikomu sie nie narzuca i nie tłumaczy sie ze tak musi bo inaczej
                  to bedzie potepiony
                  > > A bezpieczeństwo, bezrobocie, finanse, sytuacja mieszkaniowa,
                  > > wydłużająca się na całym świecie średnia życia itp. nic nie znaczą?
                  >
                  > Poziom życia na całym świecie, tak i w Polsce, rośnie - a przyrost naturalny
                  > maleje, więc niby co ma znaczyć? Nie dorabiajmy ideologii do wygodnictwa. A
                  > wydłużająca się długość życia, to akurat bardzo mocny argument za posiadaniem
                  > dzieci - np. dla funkcjonowania systemu emerytalnego.
                  >
                  Obecnie na całym swiecie jak rowniez u nas pracuje sie nad tym aby odejsc od
                  systemow pokoleniowych i przejsc na systemy kapitalowe tak ze twoja emerytura
                  nie bedzi ezalezec wogole od tego ile rodzi sie dzieci prawdopodobnie za 20 lat
                  wogole nie bedzie systemow pokoleniowych i co wtedy powiesz ?



                  • Gość: BD Re: Luizjana masz rację IP: 195.136.251.* 26.07.02, 11:06
                    Witam,

                    Znowu odpowiem na kilka rzeczy na raz.

                    Gość portalu: toms napisał(a):

                    > Zaraz zaraz o ile slyszalem to srodowiska katolickie reklamuja NPR jako
                    > skuteczniejsze niz inne metody antykoncepcji !

                    Źle słyszałeś, bo NPR to nie jest antykoncepcja.

                    > prezerwatywe. W tym momencie to ja powiedzialbym ze przy tak wysokiej
                    > skutecznosci NPR to raczej pozostałe metody antykoncepcji są BARDZIEJ OTWARTE
                    > na życie ? Czyż nie ?

                    Nie. Na życie to są otwarci ludzie, nie metody. I decyduje o tym akt woli, a
                    nie wskaźnik pearla.

                    > Ja rozumiem BD ze na tym poziomie nie jestes w stanie powiedziec dlaczego to
                    > niby NPR jest lepsze bo jak sam widzisz z technicznego punktu widzenia to nie
                    > ma różnicy pomiędzy obiema metodami.

                    Różnica jest oczywista np. w inwazyjności. Pisałem tylko, że dla niektórych to
                    technicznie wygląda tak samo. Tak jak niektórzy nie odróżniają młotka od noża.

                    > ale w tym momencie zauwaz ze brakuje juz logicznej i przekonujacej
                    > argumentacji

                    Dla Ciebie tak. Ludzie bardzo rzadko zmieniają poglądy pod wpływem argumentacji
                    czy doświaczenia.

                    > Oczywiscie mozesz powiedziec ze kosciół ma prawo wypowiadac sie w wielu
                    > dziedzinach ale nie zawsze to jest prawda bo ja uwazam ze tak samo jak KK nie
                    > zaglada ci do talerza i nie okresla szczegółowo co jesz rano w czwartek na
                    > sniadanie to nie powienien zaglądać mi do łózka i okreslac co moge z żoną
                    > robić a co nie !

                    Jeśli jesteś Katolikiem to ma prawo, jeśli nie to czym się przejmujesz - tylko,
                    wtedy, per analogiam, nie masz prawa mówić, co Kościół ma mówić swoim owieczkom.

                    > I nie potrafie zrozumiec co podkusilo KK zeby tak gleboko ingerowac w seks
                    > nie mogli sobie wybrac czego innego ???

                    j.w.

                    Najfajniejsza jest zawsze troska o problemy innych.

                    > > funkcjonowanie własnego organizmu jak pigułka etc.
                    > >
                    > BD tylko co z tego ? ze nie pozwala ? czy ma to jakies znaczenie ?

                    Jest to próba sztucznego poprawiania naturalnych procesów, coś jak komunizm.
                    Skutki podobne.

                    > To maja byc proste i logiczne argumenty a nie dyrdymaly o poszanowaniu
                    > godnosci

                    Logiczna argumentacja jest logiczna tylko w obrębie danego systemu
                    aksjomatycznego - który w tym przypadku jest systemem aksjologicznym. Nie ma w
                    takich sprawach argumentacji logicznej i uniwersalnej.

                    > dwojke dzieci i koniec ja wybieram prezerwatywe a ty NPR i czemu nagle
                    > prezerwatywa jest zła a NPR jest dobre ? na razie nie podales uzasadnienia !

                    Pisałem. Bo narusza zasadę "bądźcie płodni". Dla mnie wystarczy ;-)

                    > to ze jest to inna filozofia to wiemy ! tylko jest taka różnica ze
                    > wegetarianizmu nikomu sie nie narzuca

                    ROTFL. Jeśli nie jesteś członkiem KK to KK Ci nic nie narzuca. Jeśli jesteś to
                    explicite masz słuchać autorytetu KK. I nie ma problemu.

                    > Obecnie na całym swiecie jak rowniez u nas pracuje sie nad tym aby odejsc od
                    > systemow pokoleniowych i przejsc na systemy kapitalowe tak ze twoja emerytura
                    > nie bedzi ezalezec wogole od tego ile rodzi sie dzieci prawdopodobnie za 20
                    lat.

                    Masz niewielkie pojęcie o systemach emerytalnych.

                    System kapitałowy jest wrażliwy demograficznie tylko odrobinę słabiej niż
                    system pokoleniowy. Wartość zgromadzonych aktywów będzie zależała od tego, ile
                    właśnie dzieci urodzonych za 20 lat będzie pracowało. Demografii się nie da
                    oszukać, system kapitałowy pozwala sobie radzić z ryzykiem demograficznym np.
                    przez transfer kapitału na rynki o lepszej strukturze ludnościowej, ale jak
                    globalny przyrost spada, to nic nie pomoże.

                    > wogole nie bedzie systemow pokoleniowych i co wtedy powiesz ?

                    Nie wiesz o czym piszesz. Na świecie tylko jeden kraj całkiem zrezygnował z
                    systemu repartycyjnego, i nie zanosi się, że ktoś pójdzie jego śladem.

                    pozdrawiam,

                    BD
                    • Gość: toms Re: Luizjana masz rację IP: 217.153.60.* 26.07.02, 13:21
                      Gość portalu: BD napisał(a):

                      > Witam,
                      >
                      > Znowu odpowiem na kilka rzeczy na raz.
                      >
                      > Gość portalu: toms napisał(a):
                      >
                      >
                      > Źle słyszałeś, bo NPR to nie jest antykoncepcja.
                      >
                      > Nie. Na życie to są otwarci ludzie, nie metody. I decyduje o tym akt woli, a
                      > nie wskaźnik pearla.

                      Widze ze czepiasz sie dokladnie slownictwa wiec moze sprecyzujmy moze wytlumcz
                      mi (teraz postaram sie tak zadac pytanie abys nie mogl lapac mnie za słówka ale
                      za to zebym mogl otrzymac na nie odpowiedz) dlaczego wg ciebie ludzie którzy
                      maja 40 lat dwójke dzieci i stosują prezerwatywę bo nie planują wiecej dzeici
                      nie sa "otwarci na dar życia" a inne małżeństwo 40 latków które również ma 2
                      dzieci i stosuje NPR i nie planuja wiecej dzieci (a w zasadzie stosuja NPR bo
                      nie planuja wiecej dzieci) jest według ciebie otwarte na zycie ?
                      Jest to dla mnie bardzo dziwacze zwazywszy ze wg KK metody NPR dają wiekszą
                      gwarancję ze jak sie nie palnuje dzieci to sie ich rzeczywiscie nie bedzie
                      mialo ?
                      Czy nie uwazasz ze osoby stosujace prezerwatywe ktora przeciez ma mniejsza
                      skutecznosci :-))) wykazuja wieksze otwarcie na życie ?
                      Oczywiscie zakladamy ze w przypadku tzw. wpadki obie pary "przyjmą dar bozy" i
                      nie postanwoia go zabic!
                      wytlumcz mi prosze na tym konkretnym przykladzie dlaczego jedni są otwrci a
                      drudzy nie ?
                      (mam nadzieje ze nie bedziesz tym razem mial okazji do czepianai sie słówek a
                      skoncentrujesz sie na postawionym tu problemie)

                      [ciach]
                      >
                      > > Oczywiscie mozesz powiedziec ze kosciół ma prawo wypowiadac sie w wielu
                      > > dziedzinach ale nie zawsze to jest prawda bo ja uwazam ze tak samo jak KK
                      > nie
                      > > zaglada ci do talerza i nie okresla szczegółowo co jesz rano w czwartek na
                      >
                      > > sniadanie to nie powienien zaglądać mi do łózka i okreslac co moge z żoną
                      > > robić a co nie !
                      >
                      > Jeśli jesteś Katolikiem to ma prawo, jeśli nie to czym się przejmujesz -
                      tylko,
                      >
                      > wtedy, per analogiam, nie masz prawa mówić, co Kościół ma mówić swoim
                      owieczkom
                      > .

                      Bardzo krótkie i konkretne pytanko jezeli KK wyda dyrektywe w sprawie tego w
                      jaki masz siedziec w fotelu kiedy sobie czytasz gazete po pracy to bez
                      zastanowienia i bez sprzeciwu bedziesz wypelniał tą dyrektywe ?
                      (poprosze o dpoiwedz TAK/NIE z uzasadnieneim)
                      >
                      > > > funkcjonowanie własnego organizmu jak pigułka etc.
                      > > >
                      > > BD tylko co z tego ? ze nie pozwala ? czy ma to jakies znaczenie ?
                      >
                      > Jest to próba sztucznego poprawiania naturalnych procesów, coś jak komunizm.
                      > Skutki podobne.
                      >
                      Bardzo cieszę sie ze wywołałes ten temat bo jest na to swietny przyklad a
                      mianowicie system odpowrnosciowy czlowieka, otóż czlowiek ma taki system i
                      organizm potrafi sam walczyc z wieloma chorobami i je zwalczyc
                      jest to zgodne z natura itp itd a mimo to medycyna pracuje nad lekami ktore
                      "wspomagaja" organizm w walce prektycznie ze wszystkimi chorobami aby ich
                      trwanie bylo jak najkrótsze
                      i co jak ma sie do tego twoje stwierdzenie ze "Jest to próba sztucznego
                      poprawiania naturalnych procesów" ? Powiedziałbym ze nijak ! i to oznacza ze
                      jest to zadne tłumaczenie ! Jest całe mnóstwo dziedzin w których czlowiek sobie
                      ułatwił zycie i zmienił troche ten naturalny porządek rzeczy tylko nie wiem
                      dlaczego wszystkie inne wynalazki sa Okej a akurat prezerwatywa jest BE!
                      Oczywiscie w kontekscie tego twojego argumentu o zmienianiu naturalnego
                      porzadku rzeczy !
                      [ciach]
                      > > dwojke dzieci i koniec ja wybieram prezerwatywe a ty NPR i czemu nagle
                      > > prezerwatywa jest zła a NPR jest dobre ? na razie nie podales uzasadnienia
                      > !
                      >
                      > Pisałem. Bo narusza zasadę "bądźcie płodni". Dla mnie wystarczy ;-)

                      Ciekaw jestem na ile doslownie traktujesz ten zapis bo w takim razie spodziewam
                      sie po tobie gromadki dzieci ! Czy moze w jednych przypadkach stosujesz to
                      bardziej dosłownie a w nie ktorych (kiedy jest to tobie wygodniej) mniej
                      dosłownie?
                      I powtarzam moje pytanie dlaczego uważasz ze jedno malzenstwo co ma 2 dzieci
                      nie narusza zasady bądzcie płodni a drugie ktore rowniez ma 2 dzieci narusza tą
                      zasade i nie są płodni?
                      Jak mozesz mowic ze małżeństwo ktore nie palnuje dzieci stosujące wg KK
                      najskuteczniejsza metode aby uniknac niepalnowanego poczecia jaka jest NPR
                      postepuje zgodnie z zasadą bądcie płodni ???
                      To mnie bardzo interesuje !

                      >
                      > > to ze jest to inna filozofia to wiemy ! tylko jest taka różnica ze
                      > > wegetarianizmu nikomu sie nie narzuca
                      >
                      > ROTFL. Jeśli nie jesteś członkiem KK to KK Ci nic nie narzuca. Jeśli jesteś
                      to
                      > explicite masz słuchać autorytetu KK. I nie ma problemu.

                      Oj BD to nie jest średniowiecze i nie sa to takei czasy kiedy to ksiadz mówi a
                      ja nie zadaje pytan i pokornie słucham ! Pamietaj ze KK popelnił w swojej
                      przeszlosci wiele błedow ze nauka KK zmienia sie i to co kiedys bylo dozwolone
                      jest obecnie zakazane to co bylo zakazane jest obecnie dozwolone i wg mnie
                      naturalne jest ze ludzie nie przyjmuja wszystkiego bezkrtycznie bo jaka maja
                      pewnosc ze ich postepowanie za 10 lat bedzie uznane przez KK za grzeszne ???
                      Nie maja takiej gwarancji dlatego szukaja zródeł decyzji KK w wielu sprawach
                      szczeólnei gdy tak głęboko dotycza ich zycia, chcą znać arguemnty aby byc
                      przekonanymi ze tak jest dobrze a nie slepo wierzyc w to co powie Ksiadz
                      i dziwi mnie taka twoja postawa ze trzeba słuchac i kropka !

                      [ciach]
                      > System kapitałowy jest wrażliwy demograficznie tylko odrobinę słabiej niż
                      > system pokoleniowy. Wartość zgromadzonych aktywów będzie zależała od tego,
                      ile
                      > właśnie dzieci urodzonych za 20 lat będzie pracowało.

                      że co prosze ??? wg mnie wartosc aktywow zalezy od tego ile odłoże i ile
                      zarobie na inwestycjach a nie od tego ile dzieci urodzi sie za 20 lat
                      i prosze nie strasz mnie tymi swoimi prognozami demograficznymi ktore rownie
                      dobrze moga sie sprawdzic jak i nie i ktore obecnie mowia ze za 30 lat w Polsce
                      bedzie 600tys. ludzi mniej ! Ja ci powiem ze ta liczba nie robi na mnie zadnego
                      wrazenia w sytuacji gdy obecnie 3,5 mln ludzi nie ma pracy !

                      > Demografii się nie da
                      > oszukać, system kapitałowy pozwala sobie radzić z ryzykiem demograficznym np.
                      > przez transfer kapitału na rynki o lepszej strukturze ludnościowej, ale jak
                      > globalny przyrost spada, to nic nie pomoże.
                      >
                      Pierwsze slysze zeby uzalezniac wielkosc kapitału od liczby ludzi w
                      spoleczenswie jakies dziwne teorie wysnuwasz mozesz to blizej wyjasnic
                      jakie znaczenie dla mojego kapitalu ktory zgormadze w wysokosci powiedzmy 500
                      tys bedzie mialo to czy urodzi sie 300 tys dzieci czy 250 tys. ???


                      > > wogole nie bedzie systemow pokoleniowych i co wtedy powiesz ?
                      >
                      > Nie wiesz o czym piszesz.
                      Wiesz co BD nic mnie bardziej nie irytuje niz wlasnie takie bunczuczne
                      stwierdzneia bez nawet najmniejszej argumentacji !!!
                      Co stwierdziles ze nie jestem godzien arguemntacji ? Na prawde sie łudzisz ze
                      jak to przeczytam to stwierdze "och jak BD tak napisał to rzeczywiscie nie wiem
                      o czym piszesz" ???
                      prosze jak mi cos zarzucasz a szczegolenie brak wiedzy to postaraj sie z łaski
                      swojej to uargumentowac co !!! tak nakazuja dobre obyczaje ...


                      > pozdrawiam,
                      >
                      > BD
                      równiez pozdrawiam
                      • Gość: BD Re: Luizjana masz rację IP: 195.136.251.* 26.07.02, 16:09
                        Witam,

                        Skrótowo, niestety, bo wyjeżdżam na weekend.

                        Gość portalu: toms napisał(a):

                        > nie sa "otwarci na dar życia" a inne małżeństwo 40 latków które również ma 2
                        > dzieci i stosuje NPR i nie planuja wiecej dzieci (a w zasadzie stosuja NPR bo
                        > nie planuja wiecej dzieci) jest według ciebie otwarte na zycie ?

                        Ciągle jednak trochę mieszasz pojęcia. Otwartość na życie oznacza coś więcej
                        niż:

                        > Oczywiscie zakladamy ze w przypadku tzw. wpadki obie pary "przyjmą dar bozy"
                        >i nie postanwoia go zabic!

                        ...nie zabicie dziecka. Otwartość na życie oznacza, że mówi się wtedy "to dar",
                        a nie "cholera, trudno, no ale przecież nie zabijemy". Już jaśniej?

                        > wytlumcz mi prosze na tym konkretnym przykladzie dlaczego jedni są otwrci a
                        > drudzy nie ?

                        Próbowałem, moje zdolności w tym względzie są jednak ograniczone.
                        Jestem tylko człowiekiem ;-)

                        > Bardzo krótkie i konkretne pytanko jezeli KK wyda dyrektywe w sprawie tego w
                        > jaki masz siedziec w fotelu kiedy sobie czytasz gazete po pracy to bez
                        > zastanowienia i bez sprzeciwu bedziesz wypelniał tą dyrektywe ?
                        > (poprosze o dpoiwedz TAK/NIE z uzasadnieneim)

                        Pytanie z gatunku "kiedy przestaniesz katować swoją żonę" (proszę o odpowiedź
                        jutro/nie przestanę - z uzasadnieniem).
                        Życie płciowe to nie siadanie na krześle. Była co prawda w ZSRR jedna
                        działaczka, co twierdziła, że stosunek to tak jak wypicie szklanki wody, ale to
                        problem dla psychiatry. Jak nie widzisz różnicy, to nie ma sensu dyskusja.


                        > Bardzo cieszę sie ze wywołałes ten temat bo jest na to swietny przyklad a
                        > mianowicie system odpowrnosciowy czlowieka, otóż czlowiek ma taki system i
                        > organizm potrafi sam walczyc z wieloma chorobami i je zwalczyc
                        > jest to zgodne z natura itp

                        Przykład faktycznie świetny - leki zwalczają odchylenie od natury (czy stanu
                        doskonałego) jakim jest zdrowie. Pigułka działa zupełnie inaczej, po powoduje
                        odchylenie od stanu naturalnego. Różnica jest więc zasadnicza. Leki nie
                        poprawiają naturalnego stanu, tylko pozwalają do niego wrócić. Jak się wraca są
                        już niepotrzebne lub wręcz szkodliwe.

                        > i co jak ma sie do tego twoje stwierdzenie ze "Jest to próba sztucznego
                        > poprawiania naturalnych procesów"?

                        Tu poprawianie było użyte ironicznie. Chyba nawiązanie do komunizmu coś
                        wyjaśniało.

                        > > Pisałem. Bo narusza zasadę "bądźcie płodni". Dla mnie wystarczy ;-)
                        >
                        > Ciekaw jestem na ile doslownie traktujesz ten zapis bo w takim razie
                        > spodziewam sie po tobie gromadki dzieci !

                        Jedno z drugiego nie musi wynikać. Facet to akurat zawsze jest płodony, chyba,
                        że jest niepłodny np. na skutek sterylizacji.

                        > Czy moze w jednych przypadkach stosujesz to bardziej dosłownie a w nie
                        > ktorych (kiedy jest to tobie wygodniej) mniej dosłownie?

                        To chyba racjonalne, nie?

                        > Jak mozesz mowic ze małżeństwo ktore nie palnuje dzieci stosujące wg KK
                        > najskuteczniejsza metode aby uniknac niepalnowanego poczecia jaka jest NPR
                        > postepuje zgodnie z zasadą bądcie płodni ???

                        Jeśli absolutnie odrzuca płodność to robią źle, nawet pomimo NPR.

                        > Oj BD to nie jest średniowiecze i nie sa to takei czasy kiedy to ksiadz mówi
                        > ja nie zadaje pytan i pokornie słucham !

                        Nie ksiądz, tylko urząd nauczycielski KK. Różnica duża.
                        A Średniowiecza szkoda - piękna epoka.

                        > > system pokoleniowy. Wartość zgromadzonych aktywów będzie zależała od tego,
                        > > ile właśnie dzieci urodzonych za 20 lat będzie pracowało.

                        > że co prosze ??? wg mnie wartosc aktywow zalezy od tego ile odłoże i ile
                        > zarobie na inwestycjach

                        Posadź pieniądze w ogródku. Same wyrosną i przyniosą stokrotny plon.

                        A te inwestycje to niby co - jakiś magiczny worek. Inwestujesz w
                        przedsiębiorstwa, zysk jest tylko wtedy, gdy one coś produkują i ktoś to
                        konsumuje, jak mało ludzi pracuje wartość przedsiębiorstw spada etc..

                        > a nie od tego ile dzieci urodzi sie za 20 lat

                        > wrazenia w sytuacji gdy obecnie 3,5 mln ludzi nie ma pracy !

                        Obecnie na jedną osobę w wieku przedproducyjnym przypada 0,6 osoby w wieku
                        poprodukcyjnym. W 2030 będzie to około 1,3 - mała różnica, co?

                        > Pierwsze slysze zeby uzalezniac wielkosc kapitału od liczby ludzi w
                        > spoleczenswie

                        No jasne, żadnej zależności nie ma. Chyba żartujesz.

                        > jakie znaczenie dla mojego kapitalu ktory zgormadze w wysokosci powiedzmy 500
                        > tys bedzie mialo to czy urodzi sie 300 tys dzieci czy 250 tys. ???

                        Zgromadzisz nie "powiedzmy 500 tyś", ale tyle na ile pozwoli Ci sytuacja
                        gospodarcza kraju. Przyrost kapitału bierze się z ludzkiej pracy!

                        > > Nie wiesz o czym piszesz.
                        > Wiesz co BD nic mnie bardziej nie irytuje niz wlasnie takie bunczuczne
                        > stwierdzneia bez nawet najmniejszej argumentacji !!!

                        Argument był, tylko wyciąłeś.

                        > prosze jak mi cos zarzucasz a szczegolenie brak wiedzy to postaraj sie z
                        > łaski swojej to uargumentowac co !!! tak nakazuja dobre obyczaje ...

                        Mam Ci zrobić wykład z ubezpieczeń, ekonomii, demografii?
                        To co mówiłem powtórzy Ci każdy ekspert w tej dziedzinie.

                        Poszukaj w książkach, artykułach prasowych (tam możesz natrafić i na teksty
                        mojego autorstwa), stronach WWW. Uwierz mi, że akurat w tej dziedzinie wiem o
                        czym piszę. A, że zależności nie są oczywiste na pierwszy rzut oka - cóż, taki
                        świat.

                        pozdrawiam,

                        BD
                        • Gość: toms Re: Luizjana masz rację IP: 217.153.60.* 30.07.02, 12:25
                          Gość portalu: BD napisał(a):

                          [ciach - bede wycinal moje teksty bo robi sie przydlugie troche]
                          ) Ciągle jednak trochę mieszasz pojęcia. Otwartość na życie oznacza coś więcej
                          ) niż:
                          )
                          ) ) Oczywiscie zakladamy ze w przypadku tzw. wpadki obie pary "przyjmą dar boz
                          ) y"
                          ) )i nie postanwoia go zabic!
                          )
                          ) ...nie zabicie dziecka. Otwartość na życie oznacza, że mówi się wtedy "to
                          dar",
                          )
                          ) a nie "cholera, trudno, no ale przecież nie zabijemy". Już jaśniej?
                          )
                          No w tym momencie to musz przyznac ze jest raczej ciemniej niz jasniej bo
                          zamiast podac pelną definicję tego co to oznacza byc otwartym na zycie BD
                          podajesz urywki tej definicji do których ja sie bezproblemu jestem wstawnie
                          przyczepic np. teraz piszesz o stosunku do daru (swoja droga pragne zauwazyc
                          ze slowa "cholera,trudno,..." to jest juz twoja inwencja tworcza a nie moj
                          tekst) to ja sie pytam ze w takim razie nie wazne jest czy stosuje NPR czy
                          antykoncepcje ale jedynie wazne jest o moj stosunek do tzw. wpadki ?
                          czyz nie tak ?

                          ) ) wytlumcz mi prosze na tym konkretnym przykladzie dlaczego jedni są otwrci
                          ) a
                          ) ) drudzy nie ?
                          )
                          ) Próbowałem, moje zdolności w tym względzie są jednak ograniczone.
                          ) Jestem tylko człowiekiem ;-)
                          )
                          Wlasnie o to chodzi BD ze ani razu nie odniosles sie do mojego konkretnego
                          przykladu ! czepiasz sie słówek, znaczen podajesz skrawki definicji ale NIGDZIE
                          nie odniosles sie do postawionego probelmu ...


                          ) ) Bardzo krótkie i konkretne pytanko jezeli KK wyda dyrektywe w sprawie tego
                          ) w
                          ) ) jaki masz siedziec w fotelu kiedy sobie czytasz gazete po pracy to bez
                          ) ) zastanowienia i bez sprzeciwu bedziesz wypelniał tą dyrektywe ?
                          ) ) (poprosze o dpoiwedz TAK/NIE z uzasadnieneim)
                          )
                          ) Pytanie z gatunku "kiedy przestaniesz katować swoją żonę" (proszę o odpowiedź
                          ) jutro/nie przestanę - z uzasadnieniem).
                          ) Życie płciowe to nie siadanie na krześle. Była co prawda w ZSRR jedna
                          ) działaczka, co twierdziła, że stosunek to tak jak wypicie szklanki wody, ale
                          to
                          )
                          ) problem dla psychiatry. Jak nie widzisz różnicy, to nie ma sensu dyskusja.
                          )
                          ej ej nie tak prędko po pierwsze pytanie ktore podales niby jako przyklad nie
                          jest trafne z kilku powodow bo chociazby nie da sie na nie odpowiedziec tak/nie
                          bo w twoim pytaniu zakalda sie wykonywanie czynnosci ktora tak na prawde nie ma
                          miejsca
                          a po trzecie moje pytanie powstalo na podstawie twojego stwierdzenia w
                          poprzednim poscie ze KK mam prawo ingerowac we wszystkie sfery zycia katolika
                          wiec sobie pomyslalem ze jak piszesz we "wszystkie" wiec dlaczego by nie w
                          sposob siedzenia w fotelu ???
                          Bo teraz w swojej wypowiedzi zaczynasz hierarchizowac ze jedna dziedziny sa
                          wazniejsze a inne mniej i nie mozna porownywac jednej i drugiej ale ja przeciez
                          nie karze ci ich porownywac tylko mi chodzi o twoj stosunek do nauki KK i czy
                          jezeli zgadzasz sie z tezą ze KK moze bezgranicznie ingerowac we wszystko to
                          czy moze i rowniez w sposob siedzenia w fotelu w czasie czytania gazety?
                          (czy moje pytanie jest az takie skomplikowane ze nie jestes w stanie
                          odpowiedziec Tak lub Nie ?)

                          [ciach]
                          ) Przykład faktycznie świetny - leki zwalczają odchylenie od natury (czy stanu
                          ) doskonałego) jakim jest zdrowie. Pigułka działa zupełnie inaczej, po powoduje
                          ) odchylenie od stanu naturalnego. Różnica jest więc zasadnicza. Leki nie
                          ) poprawiają naturalnego stanu, tylko pozwalają do niego wrócić. Jak się wraca
                          są już niepotrzebne lub wręcz szkodliwe.
                          )
                          mój przyklad odnosil sie bezposrednio do twojego stwierdzenia na temat
                          poprawiania natury i uwazam ze bezblednie wykazal iz ten arguemnt jest bez
                          sensu bo czlowiek w kazdej niemal dziedzinie stara sie poprwiac nature tak aby
                          bylo mu wygodniej zyc
                          piszesz ze leki "nie poprawiają stanu naturalnego" to mam pytanie bardzo proste
                          czy dla ciebie nie jest stanem naturalnym to ze organizm sam zwlacza skutecznie
                          chorobę ? bo nasz organizm ma taką mozliwosc i teraz jest pytanie czy jezeli
                          naturalnym jest to ze mamy system odpornosciowy ktory potrafi skutecznie
                          wlaczyc z chorobami to czy ingerencja w postaci lekarstw nie jest zakluceniem
                          tego naturalnego porzadku ???
                          Do tej pory wypowiedziales sie bardzo kategorycznie ze nie nalezy poprawiac
                          natury wiec ja sie pytam dlaczego w przyapdku lekow poprawianie natury jest wg
                          ciebie dozwolone?


                          ) ) i co jak ma sie do tego twoje stwierdzenie ze "Jest to próba sztucznego
                          ) ) poprawiania naturalnych procesów"?
                          )
                          ) Tu poprawianie było użyte ironicznie. Chyba nawiązanie do komunizmu coś
                          ) wyjaśniało.
                          )
                          ) ) ) Pisałem. Bo narusza zasadę "bądźcie płodni". Dla mnie wystarczy ;-)
                          ) )
                          ) ) Ciekaw jestem na ile doslownie traktujesz ten zapis bo w takim razie
                          ) ) spodziewam sie po tobie gromadki dzieci !
                          )
                          ) Jedno z drugiego nie musi wynikać. Facet to akurat zawsze jest płodony,
                          chyba,
                          ) że jest niepłodny np. na skutek sterylizacji.

                          To co z twoją zasadą "bądzcie płodni" jezeli kobieta ma akurat dni nieplodne ?
                          co z zasadą "bądzcie płodni" gdy ma sie 70 lat ?
                          wiesz co BD twoje lakoniczne odpowiedzi w jednym zdaniu sa dosc irytujace bo
                          nie podajesz kolejny raz pelnej odpowiedzi a ja moge podac szereg przykladow z
                          zycia kiedy to twoje zasady tu prezentowane sa bez sensu !

                          )
                          ) ) Czy moze w jednych przypadkach stosujesz to bardziej dosłownie a w nie
                          ) ) ktorych (kiedy jest to tobie wygodniej) mniej dosłownie?
                          )
                          ) To chyba racjonalne, nie?
                          no nie bardzo bo to oznacza ze to nie jest zadna zasada ! tylko wszystko zalezy
                          od twojego widzi misie ! a z twoim widzi misie to raczej nie ma co dyskutowac!


                          )
                          ) ) Jak mozesz mowic ze małżeństwo ktore nie palnuje dzieci stosujące wg KK
                          ) ) najskuteczniejsza metode aby uniknac niepalnowanego poczecia jaka jest NPR
                          )
                          ) ) postepuje zgodnie z zasadą bądcie płodni ???
                          )
                          ) Jeśli absolutnie odrzuca płodność to robią źle, nawet pomimo NPR.

                          Kolejny raz nie odpowiedziales na moje pytanie w calosci a tylko odpowiedziales
                          czesciowo wyszczegolniajac przypadek gdy malzenstwo wogole nie ma dzieci

                          wiec moze wymusze na tobie druga czesc odpowiedzi w stosunku do malzenstw ktore
                          maja np. dwojke dzieci i stosuje NPR aby nie miec wiecej potomstwa to jak
                          mozesz mowic w tym przypadku o tym ze postepuja zgodnei z zasada badzcie plodni

                          [ciach]
                          ) ) ) system pokoleniowy. Wartość zgromadzonych aktywów będzie zależała od
                          ) tego,
                          ) ) ) ile właśnie dzieci urodzonych za 20 lat będzie pracowało.
                          )
                          ) ) że co prosze ??? wg mnie wartosc aktywow zalezy od tego ile odłoże i ile
                          ) ) zarobie na inwestycjach
                          )
                          ) Posadź pieniądze w ogródku. Same wyrosną i przyniosą stokrotny plon.
                          )
                          ) A te inwestycje to niby co - jakiś magiczny worek. Inwestujesz w
                          ) przedsiębiorstwa, zysk jest tylko wtedy, gdy one coś produkują i ktoś to
                          ) konsumuje, jak mało ludzi pracuje wartość przedsiębiorstw spada etc..
                          )
                          he he fajne teorie masz :-))) BD to wg ciebie o wartosci firmy swiadczy to ile
                          ludzi zatrudnia ? oj a tu tyle teorii zarzadzania a BD ma jedna prosta zasade
                          ze wystarczy duzo zatrudniac
                          otóz nie BD ! tak nie jest bo jest cos takiego jak postep technologiczny do
                          tego co z tego ze mamy obecnie duzo ludzi do pracy jezeli z nich 3,5 mln nie ma
                          pracy ? BD uswiadom to sobei ze wcale nie jest najlepiej tam gdzi ejest
                          najwiecej ludzi !


                          ) ) a nie od tego ile dzieci urodzi sie za 20 lat
                          )
                          ) ) wrazenia w sytuacji gdy obecnie 3,5 mln ludzi nie ma pracy !
                          )
                          ) Obecnie na jedną osobę w wieku przedproducyjnym przypada 0,6 osoby w wieku
                          ) poprodukcyjnym. W 2030 będzie to około 1,3 - mała różnica, co?
                          )
                          widze ze szczegolowo odnosisz sie do moich arguemntow :-))))
                          to oczywiscie ironia bo widac tu golym okiem ze rowno je olewasz i piszesz
                          swoje ale aj za to ci napisze ze ten stosunek to ma znaczenie w sytuacji gdyby
                          system emerytalny byl pokoleniowy a w 2030 bedzie juz kapitalowy wiec nie
                          bedzie to mialo znaczenia bo kazdy bedzie zbieral na swoja emeryturke i tyle

                          ) ) Pier
                          • Gość: BD Re: Luizjana masz rację IP: 195.136.251.* 31.07.02, 10:11
                            Gość portalu: toms napisał(a):

                            ) Gość portalu: BD napisał(a):
                            )
                            ) [ciach - bede wycinal moje teksty bo robi sie przydlugie troche]
                            ) ) Ciągle jednak trochę mieszasz pojęcia. Otwartość na życie oznacza coś
                            więcej
                            ) ) niż:
                            ) )
                            ) ) ) Oczywiscie zakladamy ze w przypadku tzw. wpadki obie pary "przyjmą dar boz
                            ) ) y"
                            ) ) )i nie postanwoia go zabic!
                            ) )
                            ) ) ...nie zabicie dziecka. Otwartość na życie oznacza, że mówi się wtedy "to
                            ) dar",
                            ) )
                            ) ) a nie "cholera, trudno, no ale przecież nie zabijemy". Już jaśniej?
                            ) )
                            ) No w tym momencie to musz przyznac ze jest raczej ciemniej niz jasniej bo
                            ) zamiast podac pelną definicję tego co to oznacza byc otwartym na zycie BD
                            ) podajesz urywki tej definicji do których ja sie bezproblemu jestem wstawnie
                            ) przyczepic np. teraz piszesz o stosunku do daru (swoja droga pragne zauwazyc
                            ) ze slowa "cholera,trudno,..." to jest juz twoja inwencja tworcza a nie moj
                            ) tekst) to ja sie pytam ze w takim razie nie wazne jest czy stosuje NPR czy
                            ) antykoncepcje ale jedynie wazne jest o moj stosunek do tzw. wpadki ?
                            ) czyz nie tak ?
                            )
                            ) ) ) wytlumcz mi prosze na tym konkretnym przykladzie dlaczego jedni są otwrci
                            ) ) a
                            ) ) ) drudzy nie ?
                            ) )
                            ) ) Próbowałem, moje zdolności w tym względzie są jednak ograniczone.
                            ) ) Jestem tylko człowiekiem ;-)
                            ) )
                            ) Wlasnie o to chodzi BD ze ani razu nie odniosles sie do mojego konkretnego
                            ) przykladu ! czepiasz sie słówek, znaczen podajesz skrawki definicji ale
                            NIGDZIE
                            )
                            ) nie odniosles sie do postawionego probelmu ...
                            )
                            )
                            ) ) ) Bardzo krótkie i konkretne pytanko jezeli KK wyda dyrektywe w sprawie tego
                            ) ) w
                            ) ) ) jaki masz siedziec w fotelu kiedy sobie czytasz gazete po pracy to bez
                            ) ) ) zastanowienia i bez sprzeciwu bedziesz wypelniał tą dyrektywe ?
                            ) ) ) (poprosze o dpoiwedz TAK/NIE z uzasadnieneim)
                            ) )
                            ) ) Pytanie z gatunku "kiedy przestaniesz katować swoją żonę" (proszę o
                            odpowiedź
                            )
                            ) ) jutro/nie przestanę - z uzasadnieniem).
                            ) ) Życie płciowe to nie siadanie na krześle. Była co prawda w ZSRR jedna
                            ) ) działaczka, co twierdziła, że stosunek to tak jak wypicie szklanki wody,
                            ale
                            ) to
                            ) )
                            ) ) problem dla psychiatry. Jak nie widzisz różnicy, to nie ma sensu dyskusja.
                            ) )
                            ) ej ej nie tak prędko po pierwsze pytanie ktore podales niby jako przyklad nie
                            ) jest trafne z kilku powodow bo chociazby nie da sie na nie odpowiedziec
                            tak/nie
                            )
                            ) bo w twoim pytaniu zakalda sie wykonywanie czynnosci ktora tak na prawde nie
                            ma
                            )
                            ) miejsca
                            ) a po trzecie moje pytanie powstalo na podstawie twojego stwierdzenia w
                            ) poprzednim poscie ze KK mam prawo ingerowac we wszystkie sfery zycia katolika
                            ) wiec sobie pomyslalem ze jak piszesz we "wszystkie" wiec dlaczego by nie w
                            ) sposob siedzenia w fotelu ???
                            ) Bo teraz w swojej wypowiedzi zaczynasz hierarchizowac ze jedna dziedziny sa
                            ) wazniejsze a inne mniej i nie mozna porownywac jednej i drugiej ale ja
                            przeciez
                            )
                            ) nie karze ci ich porownywac tylko mi chodzi o twoj stosunek do nauki KK i czy
                            ) jezeli zgadzasz sie z tezą ze KK moze bezgranicznie ingerowac we wszystko to
                            ) czy moze i rowniez w sposob siedzenia w fotelu w czasie czytania gazety?
                            ) (czy moje pytanie jest az takie skomplikowane ze nie jestes w stanie
                            ) odpowiedziec Tak lub Nie ?)
                            )
                            ) [ciach]
                            ) ) Przykład faktycznie świetny - leki zwalczają odchylenie od natury (czy
                            stanu
                            ) ) doskonałego) jakim jest zdrowie. Pigułka działa zupełnie inaczej, po
                            powoduje
                            )
                            ) ) odchylenie od stanu naturalnego. Różnica jest więc zasadnicza. Leki nie
                            ) ) poprawiają naturalnego stanu, tylko pozwalają do niego wrócić. Jak się
                            wraca
                            ) są już niepotrzebne lub wręcz szkodliwe.
                            ) )
                            ) mój przyklad odnosil sie bezposrednio do twojego stwierdzenia na temat
                            ) poprawiania natury i uwazam ze bezblednie wykazal iz ten arguemnt jest bez
                            ) sensu bo czlowiek w kazdej niemal dziedzinie stara sie poprwiac nature tak
                            aby
                            ) bylo mu wygodniej zyc
                            ) piszesz ze leki "nie poprawiają stanu naturalnego" to mam pytanie bardzo
                            proste
                            )
                            ) czy dla ciebie nie jest stanem naturalnym to ze organizm sam zwlacza
                            skutecznie
                            )
                            ) chorobę ? bo nasz organizm ma taką mozliwosc i teraz jest pytanie czy jezeli
                            ) naturalnym jest to ze mamy system odpornosciowy ktory potrafi skutecznie
                            ) wlaczyc z chorobami to czy ingerencja w postaci lekarstw nie jest zakluceniem
                            ) tego naturalnego porzadku ???
                            ) Do tej pory wypowiedziales sie bardzo kategorycznie ze nie nalezy poprawiac
                            ) natury wiec ja sie pytam dlaczego w przyapdku lekow poprawianie natury jest
                            wg
                            ) ciebie dozwolone?
                            )
                            )
                            ) ) ) i co jak ma sie do tego twoje stwierdzenie ze "Jest to próba sztucznego
                            ) ) ) poprawiania naturalnych procesów"?
                            ) )
                            ) ) Tu poprawianie było użyte ironicznie. Chyba nawiązanie do komunizmu coś
                            ) ) wyjaśniało.
                            ) )
                            ) ) ) ) Pisałem. Bo narusza zasadę "bądźcie płodni". Dla mnie wystarczy ;-)
                            ) ) )
                            ) ) ) Ciekaw jestem na ile doslownie traktujesz ten zapis bo w takim razie
                            ) ) ) spodziewam sie po tobie gromadki dzieci !
                            ) )
                            ) ) Jedno z drugiego nie musi wynikać. Facet to akurat zawsze jest płodony,
                            ) chyba,
                            ) ) że jest niepłodny np. na skutek sterylizacji.
                            )
                            ) To co z twoją zasadą "bądzcie płodni" jezeli kobieta ma akurat dni nieplodne ?
                            ) co z zasadą "bądzcie płodni" gdy ma sie 70 lat ?
                            ) wiesz co BD twoje lakoniczne odpowiedzi w jednym zdaniu sa dosc irytujace bo
                            ) nie podajesz kolejny raz pelnej odpowiedzi a ja moge podac szereg przykladow
                            z
                            ) zycia kiedy to twoje zasady tu prezentowane sa bez sensu !
                            )
                            ) )
                            ) ) ) Czy moze w jednych przypadkach stosujesz to bardziej dosłownie a w nie
                            ) ) ) ktorych (kiedy jest to tobie wygodniej) mniej dosłownie?
                            ) )
                            ) ) To chyba racjonalne, nie?
                            ) no nie bardzo bo to oznacza ze to nie jest zadna zasada ! tylko wszystko
                            zalezy
                            )
                            ) od twojego widzi misie ! a z twoim widzi misie to raczej nie ma co dyskutowac!
                            )
                            )
                            ) )
                            ) ) ) Jak mozesz mowic ze małżeństwo ktore nie palnuje dzieci stosujące wg KK
                            ) ) ) najskuteczniejsza metode aby uniknac niepalnowanego poczecia jaka jest NPR
                            ) )
                            ) ) ) postepuje zgodnie z zasadą bądcie płodni ???
                            ) )
                            ) ) Jeśli absolutnie odrzuca płodność to robią źle, nawet pomimo NPR.
                            )
                            ) Kolejny raz nie odpowiedziales na moje pytanie w calosci a tylko
                            odpowiedziales
                            )
                            ) czesciowo wyszczegolniajac przypadek gdy malzenstwo wogole nie ma dzieci
                            )
                            ) wiec moze wymusze na tobie druga czesc odpowiedzi w stosunku do malzenstw
                            ktore
                            )
                            ) maja np. dwojke dzieci i stosuje NPR aby nie miec wiecej potomstwa to jak
                            ) mozesz mowic w tym przypadku o tym ze postepuja zgodnei z zasada badzcie
                            plodni
                            )
                            ) [ciach]
                            ) ) ) ) system pokoleniowy. Wartość zgromadzonych aktywów będzie zależała od
                            ) ) tego,
                            ) ) ) ) ile właśnie dzieci urodzonych za 20 lat będzie pracowało.
                            ) )
                            ) ) ) że co prosze ??? wg mnie wartosc aktywow zalezy od tego ile odłoże i ile
                            ) ) ) zarobie na inwestycjach
                            ) )
                            ) ) Posadź pieniądze w ogródku. Same wyrosną i przyniosą stokrotny plon.
                            ) )
                            ) ) A te inwestycje to niby co - jakiś magiczny worek. Inwestujesz w
                            ) ) przedsiębiorstwa, zysk jest tylko wtedy, gdy one coś produkują i ktoś to
                            ) ) konsumuje, jak mało ludzi pracuje wartość przedsiębiorstw spada etc..
                            ) )
                            ) he he fajne teorie masz :-))) BD to wg ciebie o wartosci firmy swiadczy to
                            ile
                            ) ludzi zatrudnia ? oj a tu tyle teorii zarzadzania a BD ma jedna prosta zasade
                            ) ze wystarczy duzo zatrudniac
                            ) otóz nie BD ! tak nie jest bo jest cos takiego jak postep technologiczny do
                            ) tego co z tego ze mamy obecnie duzo ludzi do pracy jezeli z nich 3,5 mln nie
                            ma
                            )
                            ) pracy ? BD uswiadom to sobei ze wcale nie jest najlepiej tam gdzi ejest
                            ) najwiecej ludzi !
                            )
                            )
                            ) ) ) a nie od tego ile dzieci urodzi sie za 20 lat
                            ) )
                            ) ) ) wrazenia w sytuacji gdy obecnie 3,5 mln ludzi nie ma pracy !
                            ) )
                            ) ) Obecnie na jedną osobę w wieku przedproducyjnym przypada 0,6 osoby w wieku
                            ) ) pop
                          • Gość: BD Re: Luizjana masz rację IP: 195.136.251.* 31.07.02, 10:43
                            Witam,

                            Tylko parę kwestii...

                            Gość portalu: toms napisał(a):

                            > a po trzecie moje pytanie powstalo na podstawie twojego stwierdzenia w
                            > poprzednim poscie ze KK mam prawo ingerowac we wszystkie sfery zycia katolika
                            > wiec sobie pomyslalem ze jak piszesz we "wszystkie" wiec dlaczego by nie w
                            > sposob siedzenia w fotelu ???

                            No zobaczmy, co ja twierdziłem:

                            ----twój tekst----
                            > Oczywiscie mozesz powiedziec ze kosciół ma prawo wypowiadac sie w wielu
                            ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
                            >dziedzinach ale nie zawsze to jest prawda bo ja uwazam ze tak samo jak KK nie

                            > zaglada ci do talerza i nie okresla szczegółowo co jesz rano w czwartek na
                            > sniadanie to nie powienien zaglądać mi do łózka i okreslac co moge z żoną
                            > robić a co nie !

                            ---moja odpowiedź--------
        • Gość: toms Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 217.153.60.* 25.07.02, 16:41
          Gość portalu: BD napisał(a):

          >Ja nie pisałem o niżu demograficznym, ale o drastycznym spadku
          > liczby urodzeń, który spowodował _pierwszy raz po wojnie_ spadek liczby
          > ludności Polski. Poprzednie niże demograficzne tego nie powodowały. Z tym
          > przybywaniem to bym za bardzo nie wierzył, według najnowszych prognoz GUS w
          > 2040 będzie nas około 35 milionów, czyli ponad 3 miliony mniej niż obecnie.
          > Każda kolejna prognoza GUS jest zresztą korygowana w dół.
          >

          wiesz co BD jeszcze 15 lat temu w szkole mogles posluchac o strasznych
          prognozach GUS i innych mądrych instytutow statystycznych odnosnie
          przeludnienia Polski oraz świata ! ze nie wystarczy zywnosci itp. itd. a ty sie
          przejmujesz prognozami na 40 lat w przod w sytuacji gdy w ciagu 15 lat
          drastycznie zmienily sie wszystkie niemal trendy demograficzne i demografowie
          odszczekuja to co mowili 15 lat temu!

          jak na razie to prognoza jest taka ze za 40 lat bedzie nas w Polsce mniej o ...
          600 tys :-)))) dobre co ! alez to ogromna liczba oszacowana pewnie z marginesen
          błędu +600tys -600tys. na 40 lat . Ja jestem pewnien ze w ciagu 40 lat to te
          prognozy bedą sie zmianiac jak w kalejdoskopie ...



          • Gość: BD Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 195.136.251.* 26.07.02, 11:36
            Witam,

            Gość portalu: toms napisał(a):

            > > 2040 będzie nas około 35 milionów, czyli ponad 3 miliony mniej niż obecnie
            > > Każda kolejna prognoza GUS jest zresztą korygowana w dół.

            > wiesz co BD jeszcze 15 lat temu w szkole mogles posluchac o strasznych
            > prognozach GUS i innych mądrych instytutow statystycznych odnosnie
            > przeludnienia Polski oraz świata !

            Tyle, że tamte prognozy były ideologiczne, a te są demograficzne.
            Nikt nie traktuje dawnych prognoz ONZ (tych o 12 mld. w 2000 r.) poważnie, bo
            to była robota idelogiczna (coś trzeba było zrobić z Trzecim Światem).

            > przejmujesz prognozami na 40 lat w przod w sytuacji gdy w ciagu 15 lat
            > drastycznie zmienily sie wszystkie niemal trendy demograficzne i demografowie
            > odszczekuja to co mowili 15 lat temu!

            Widzisz, tylko wszystko zmienia się w jednym kierunku. To nawet nie jest trend
            tylko gwałtowne załamianie współczynnika zastąpienia. Nic nie wskazuje na to,
            by miało się coś odwrócić.

            BTW: W USA poważne prognozy demograficzne są robione na 75 lat!

            > jak na razie to prognoza jest taka ze za 40 lat bedzie nas w Polsce mniej o
            > 600 tys :-)))) dobre co !

            To jest za 30 lat. Zapominasz też o jednej rzeczy - liczba osób to jedno, a
            drastycznie pogorszona już wtedy będzie struktura wiekowa populacji.

            > alez to ogromna liczba oszacowana pewnie z marginesen
            > błędu +600tys -600tys. na 40 lat .

            No ciekawe, nie powiem, sam to wymyśliłeś? ;-)

            > Ja jestem pewnien ze w ciagu 40 lat to te
            > prognozy bedą sie zmianiac jak w kalejdoskopie ...

            Będą się zmieniać. Tyle, że dużo bardziej prawdopodobne, że na minus,
            niż na plus.

            pozdrawiam,

            BD
    • leatisia Re: obowiązek małżeński (perełka) 25.07.02, 14:51
      To co odrzuca mnie od katolicyzmu, mnie, to poglady
      twardogłowych takich ja As czy Bd, dla których obrażanie
      kobiet, niechcacy rodzic jest na porzadku dziennym.
      • Gość: Melba Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.chello.pl 25.07.02, 15:32
        Plus patriarchalny model świata propagowany przez kościół katolicki. Szkoda, że
        mają tyle władzy w tym kraju tacy BD I ASsy.
        • _luizjana_ Re: obowiązek małżeński (perełka) 25.07.02, 19:08
          Gość portalu: Melba napisał(a):

          > Plus patriarchalny model świata propagowany przez kościół katolicki. Szkoda,
          że
          > mają tyle władzy w tym kraju tacy BD I ASsy.

          Wiesz, ten model swiata propagowany przez kosciol nie bylby taki zly
          (aczkolwiek wciaz daleki od idealu), gdyby nauka kosciola kat. w Polsce byla
          zgodna z tym co mowi/pisze papiez (w porownaniu do polskich katolikow on jest
          cholernie postepowy). niestety w Polsce jest tak, ze pod nauke kosciola
          podciagane sa rozne chore teorie gloszone przez tzw. prawdziwych katolikow,
          typu: kobieta jest z natury przystosowana do prac domowych, a mezczyzna do
          rzadzenia w domu, antykoncepcja to grzech SMIERTELNY, itd.(cytaty z nauk
          przedmalzenskich). Czy w np. w katolickiej Francji ktokolwiek opowiada takie
          pierdoly?
          • Gość: Melba Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.chello.pl 25.07.02, 20:20
            Pewnie nie :) Wiesz, ja ciągle się zastanawiam, co ci katolicy, wierzący dziś
            w "grzeszną pigułkę" ;) pomyślą i zrobią za kadencji kilku następnych, bardziej
            postępowych (nie moja to opinia a teologów katolickich) niż nasz ukochany, ale
            jednak trochę konserwatywny Jan Paweł II, papieży? Zmieni się tyle rzeczy...Jak
            oni wtedy spojrzą na swoje życie, wybory, poświęcenia, dylematy?
            • _luizjana_ Re: obowiązek małżeński (perełka) 25.07.02, 21:52
              Gość portalu: Melba napisał(a):

              > Pewnie nie :) Wiesz, ja ciągle się zastanawiam, co ci katolicy, wierzący
              dziś
              > w "grzeszną pigułkę" ;) pomyślą i zrobią za kadencji kilku następnych,
              bardziej
              >
              > postępowych (nie moja to opinia a teologów katolickich) niż nasz ukochany,
              ale
              > jednak trochę konserwatywny Jan Paweł II, papieży? Zmieni się tyle
              rzeczy...Jak
              >
              > oni wtedy spojrzą na swoje życie, wybory, poświęcenia, dylematy?

              oczywiscie, ze nasz papiez jest konserwatywny, zwlaszcza jesli chodzi o
              antykoncepcje (i nie tylko). I na pewno kiedys kosciol uzna antykoncepcje za
              cos normalnego. ale mysle, ze to bedzie spory problem dla kosciola, ze wzgledu
              wlasnie na tych, ktorzy zyli "zgodnie z natura", a tu nagle sie okaze, ze ich
              wysilek poszedl na marne.
              no i bardzo ciekawe kiedy to nastapi. W sredniowieczu orgazm byl grzechem, a
              starym malzonkom (ktorzy juz nie mogli miec dzieci) seks byl zabroniony.
              Dopiero w XX wieku kosciol zrozumial, ze przyjemnosc to jednak nic zlego (byle
              nie za czesto i jesli oczywiscie w kazdej chwili jestesmy gotowi na urodzenie
              kolejnej pociechy). Moze tak samo dlugo przyjdzie nam czekac na zaprzestanie
              walki z pigulkami hi hi
              na szczescie aby kupic pigulki nie jest potrzebna zgoda proboszcza ;-)
              • Gość: Clinton Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.02, 23:21
                Abstrachując od tego czy KK zabrania używanie środków ant. czy nie, jedno
                jest pewne, doświadczenie dowiodło , że hormonalne środki ant. są szkodliwe
                dla zdrowia kobiet! Dyskusji nad tym jest zbędna. Pozostałe środki np taka
                przerwatywka to niegroźny "środeczek" aczkolwiek jak całować kobietę przez
                szybkę . Ja spełniam obowiązki małżeńskie bez zabezpieczeń nawet w okresie
                płodnym żony, wtedy gdy ona odczuwa największe przyjemności, kosztem własnych
                męskich drogie feministki. Ciekawe jak to robię , nieprawdaż ? Słodka
                tajemnica!!!!. Smuci mnie , ze ci wasi tzw. "mężczyźni" są egoistami, iż
                musicie się faszerować "czymś tam ", aby doznać trochę rozkoszy w okresie
                płodnym. Tragiczne!!! Zarazem domyślam się dlaczego powyższe posty tak
                napiętnują stan męski. Całe to zmieszanie wynikło przez seksualnych
                prostaków, egoistów męskich !

                • _luizjana_ Re: obowiązek małżeński (perełka) 26.07.02, 00:38
                  Gość portalu: Clinton napisał(a):

                  > Abstrachując od tego czy KK zabrania używanie środków ant. czy nie, jedno
                  > jest pewne, doświadczenie dowiodło , że hormonalne środki ant. są
                  szkodliwe
                  > dla zdrowia kobiet! Dyskusji nad tym jest zbędna.

                  Czyje doswiadczenie? Bo moje i moich znajomych dowiodlo, ze niektore kobiety
                  zle znosza pigulki, a inne bardzo dobrze.

                  Pozostałe środki np taka
                  > przerwatywka to niegroźny "środeczek" aczkolwiek jak całować kobietę przez
                  > szybkę . Ja spełniam obowiązki małżeńskie bez zabezpieczeń nawet w okresie
                  > płodnym żony, wtedy gdy ona odczuwa największe przyjemności, kosztem
                  własnych
                  > męskich drogie feministki. Ciekawe jak to robię , nieprawdaż ?

                  nietrudno sie domyslic drogi antyfeministo.
                  wspolczuje ci jednak, ze zamiast kochac sie z zona, spelniasz obowiazek
                  malzenski. To spora roznica.


                  Słodka
                  > tajemnica!!!!. Smuci mnie , ze ci wasi tzw. "mężczyźni" są egoistami, iż
                  > musicie się faszerować "czymś tam ", aby doznać trochę rozkoszy w okresie
                  > płodnym. Tragiczne!!! Zarazem domyślam się dlaczego powyższe posty tak
                  > napiętnują stan męski. Całe to zmieszanie wynikło przez seksualnych
                  > prostaków, egoistów męskich !
                  >
                  >

                  he he, nie smuc sie skarbie bo nie masz powodu. moj mezczyzna nie jest ani
                  egoista, ani prostakiem i bynajmniej nie zmusza mnie do "faszerowania sie"
                  pigulkami. niestety (dla ciebie) to nie zadnen przymus tylko moj wolny wybor.
                  obawiam sie, ze naczytales sie za duzo a szkodliwosci anty na katolickich www
                  Tam tez jest cos o tym jak to antykoncepcja prowadzi do patologii i rozpadu
                  malzenstw (maz zmusza zone do brania pigulek i traktuje ja jak przedmiot by
                  zaspokoic swe zadze). zamiast czytac takie bzdury rozejrzyj sie wokolo i
                  skonfrontuj swoje teorie z rzeczywistoscia. obawiam sie, ze bardzo sie
                  zdziwisz...

                • jagna_jagna Re: obowiązek małżeński (perełka) 26.07.02, 11:39
                  Gość portalu: Clinton napisał(a):

                  Smuci mnie , ze ci wasi tzw. "mężczyźni" są egoistami, iż
                  > musicie się faszerować "czymś tam ", aby doznać trochę rozkoszy w okresie
                  > płodnym.

                  Okres płodny przy faszerowaniu się "czymś tam"? Bez przesady.
                • Gość: Melba Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 20:08
                  Clinton, nie współczuj. Ja jestem zachwycona moją metodą antykoncepcji i nie
                  stosuję jej ze względu na wygodę mojego partnera, a moją. Jest to nasza 3
                  matoda, długo stosowaliśmy te "niewygodne" :) dla niego i też było ok. Pigułki
                  nie tylko chronią przed ciążą, ale wspaniale regulują organizm, przynajmniej
                  mój. Ale dzięki za troskę :)
                • Gość: Emu Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 26.07.02, 22:41
                  Gość portalu: Clinton napisał(a):

                  > Ja spełniam obowiązki małżeńskie bez zabezpieczeń nawet w okresie
                  > płodnym żony, wtedy gdy ona odczuwa największe przyjemności, kosztem
                  własnych
                  > męskich drogie feministki. Ciekawe jak to robię , nieprawdaż ? Słodka
                  > tajemnica!!!!.
                  A zaiste nie potrafię pojąć. Ileś tych pociech narobił, przyznaj się? ;)
            • Gość: leo Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.waw.cdp.pl 26.07.02, 11:59
              Gość portalu: Melba napisał(a):

              > Pewnie nie :) Wiesz, ja ciągle się zastanawiam, co ci katolicy, wierzący dziś
              > w "grzeszną pigułkę" ;) pomyślą i zrobią za kadencji kilku następnych, bardziej
              >
              > postępowych (nie moja to opinia a teologów katolickich) niż nasz ukochany, ale
              > jednak trochę konserwatywny Jan Paweł II, papieży? Zmieni się tyle rzeczy...Jak
              >
              > oni wtedy spojrzą na swoje życie, wybory, poświęcenia, dylematy?

              Przypomniał mi się taki kawał a'propos zmian na tym stanowisku:

              Papież to jeszcze nic, następny James Bond ma być murzynem!
              • Gość: robert Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.man.polbox.pl 26.07.02, 13:41
                Moje trzy grosze:
                1. Już po 2 - 3 latach od wyboru karola w watykanie szeptali że jest za
                konserwatywny, i że już nigdy więcej Polaka na tym stanowisku!

                2. Szanowne Forumowiczki! Nie dajcie się denerwować tzw. prawdziwym katolikom.
                Całe życie byli programowani na takie wypowiedzi. Nie znają innego świata
                oprócz tego co im wpajano od kolebki, przez katechezę, pielgrzymki i inne
                metody podtrzymywania programu. Może najlepszą dla nich nauką byłby wyjazd do
                np. USA, gdzie zobaczą jak funkcjonuje tolerancja wobec innych (niech spróbują
                w USA wywiesić krzyż w szkole publicznej!) A tymczasem, zgodnie z programem,
                według nich wszyscy "inni" to alkoholicy, chorzy psychicznie, histerycy,
                feministki, etc. Nie warto się denerwować.

                3. A propos choroby pszychicznej. Kolega lekarz psychiatra kilka lat temu
                podzielił się następującą refleksją: "Jak widzę tych wszystkich histerycznie
                protestujących przed Sejmem i gdzie indziej przeciwniko aborcji, klęczących
                przed kinami przeciwko jakiemuś filmowi, etc., to widzę ten sam wyraz twarzy
                dowodzący te same zaburzenia pszychiczne, jakbym był w mojej klinice w
                poczekalni. Biedni, wykorzystywani ludzie."

                • _luizjana_ Re: obowiązek małżeński (perełka) 26.07.02, 19:55
                  Gość portalu: robert napisał(a):

                  > Moje trzy grosze:
                  > 1. Już po 2 - 3 latach od wyboru karola w watykanie szeptali że jest za
                  > konserwatywny, i że już nigdy więcej Polaka na tym stanowisku!
                  >
                  > 2. Szanowne Forumowiczki! Nie dajcie się denerwować tzw. prawdziwym
                  katolikom.
                  > Całe życie byli programowani na takie wypowiedzi. Nie znają innego świata
                  > oprócz tego co im wpajano od kolebki, przez katechezę, pielgrzymki i inne
                  > metody podtrzymywania programu. Może najlepszą dla nich nauką byłby wyjazd
                  do
                  > np. USA, gdzie zobaczą jak funkcjonuje tolerancja wobec innych (niech
                  spróbują
                  > w USA wywiesić krzyż w szkole publicznej!) A tymczasem, zgodnie z programem,
                  > według nich wszyscy "inni" to alkoholicy, chorzy psychicznie, histerycy,
                  > feministki, etc. Nie warto się denerwować.
                  >
                  > 3. A propos choroby pszychicznej. Kolega lekarz psychiatra kilka lat temu
                  > podzielił się następującą refleksją: "Jak widzę tych wszystkich histerycznie
                  > protestujących przed Sejmem i gdzie indziej przeciwniko aborcji, klęczących
                  > przed kinami przeciwko jakiemuś filmowi, etc., to widzę ten sam wyraz twarzy
                  > dowodzący te same zaburzenia pszychiczne, jakbym był w mojej klinice w
                  > poczekalni. Biedni, wykorzystywani ludzie."
                  >
                  >
                  wreszcie jakis normalny i mily facet :-)
                  co do katolikow to dodam, ze oprocz tych o ktorych tu wspomniales, sa tez tacy
                  ktorzy przestrzegaja nauk kosciola, ale nikogo nie potepiaja za odmienne
                  poglady bo sa ludzmi na poziomie (znam takich dwoje - szkoda ze tak malo),
                  oraz tacy, ktorzy maja swoj rozum i nie wierza slepo we wszystko co KK glosi.
                  pozdr.
                  • Gość: robert Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: *.Elektron.pl 26.07.02, 21:55
                    Ja tez takich znam. Potrafią rozmawiać inteligentnie na każdy temat. Nie
                    unikają ciebie bo jesteś "inny"(co to właściwie znaczy?), nie chcą zakazywać
                    czytania książek, nie chcą zakazywać czy nakazywać. Wiedzą że katolicyzm to
                    jedna z wielu religii, a to że w Polsce stanowią większość,to nic nie znaczy.
                    Denerwują sie bardzo gdy "wstają rano i już są na coś oburzeni", bo jakiś
                    biskup jest czemuś przeciwny (czy ktoś pamięta o co chodzi w tym cytacie?).
                    Niestety takich znam mało. Najczęściej katolicy, nawet wykształceni i
                    inteligentni, nie potrafią odpowiadać na krytykę ich religii. Powtarzają tylko
                    zaprogramowane argumenty, cytaty nie wiadomo skąd. Nawet czują się przez to
                    trochę głupio bo nic więcej nie wiedzą. Szkoda, bo z krytyki własnych poglądów
                    można wiele się nauczyć! Ja wtedy nie atakuję, nie narzucam niczego w
                    rozmowie/dyskusji, bo widzę że sami rozumieją że nie są przygotowani. Wolę
                    wtedy zmienić temat.

                    Smutek. Smutek.

                    Bardzo proszę o podanie źródła cytatu który to wszystko zapoczątkował.

                    Pozdrowienia na weekend!
                    • Gość: Clinton Re: do 1.Emu i 2.luizjany IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 23:48
                      1. Tylko dwie śliczne dziewczynki przez 15 lat. Nieprawdaż , ze mało jak na
                      NSR?.
                      2. Jesteś w błędzie jeśli myślisz o "st. przerywanych" .Nie jestem egoistą.
                      Kocham swoją żonę!

                      Życzę miłego wypoczynku sobotnio-niedzielnego
                      • _luizjana_ Re: do 1.Emu i 2.luizjany 27.07.02, 11:54
                        Gość portalu: Clinton napisał(a):

                        > 1. Tylko dwie śliczne dziewczynki przez 15 lat. Nieprawdaż , ze mało jak na
                        > NSR?.


                        no to powodzenia w stosowaniu NSR i tolerancji dla tych, ktorzy wola inne
                        metody.


                        > 2. Jesteś w błędzie jeśli myślisz o "st. przerywanych"

                        he he, pudlo!



                        .Nie jestem egoistą.
                        > Kocham swoją żonę!



                        Nie jestem egoistka, kocham mojego meza. A on kocha mnie. Czy potrafisz w to
                        uwierzyc?


                        >
                        > Życzę miłego wypoczynku sobotnio-niedzielnego
                        >
                        • Gość: Clinton Re: do luizjany IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 22:40
                          W to, że kochasz swego męża nie wątpię, co do stwierdzenia ," mąż kocha
                          mnie", byłbym bardziaj powściągliwy bo nigdy nie wiesz co naprawdę myśli. Znam
                          życie! Ale życzę Ci droga _iluzjano_ by kochał Cię bardzo.
                          Pa.
                          • Gość: Melba Re: do luizjany IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.02, 07:58
                            Clinton, co Ty za bajki tworzysz? A czemu to nie ma być pewna, że kocha ją mąż?
                            pewnie znów winne są pigułki :)
                            • Gość: buzz Re: do luizjany IP: 157.25.84.* 29.07.02, 11:46
                              ale chrzanicie.
                              1. w argumentach kosciola nie ma mowy o skutecznosci, czy szkodliwosci srodkow.
                              chodzi o sfere moralnosci, a nie - utylitarna. dlatego wszelkie klotnie, czy
                              dana metoda jest zawodna, czy nie, nie maja raczej zwiazku.
                              2. nie rozumiem pretensji do niektorych, jak ktos powiedzial, nawracajacych. no
                              i co z tego? maja prawo. tak samo jak autorka tego watku, ktora po prostu
                              wysmiala tekst zacytowany na poczatku. tez ma prawo, ale niech sie nie dziwi,
                              ze u niektorych moze wzbudzic to niechec albo agresje.
                              3. na koniec nie rozumiem maniakalnego przyczepiania sie do tego elementu
                              nauczania kosciola, ktore wiaze sie z zyciem seksualnym. czy wy juz innych
                              problemow nie macie? a uwagi o szeptach w watykanie zestawione z zarzutami o
                              nieumiejetnosci dyskutowania "katolikow" sa groteskowe.
                              pozdrawiam
                              b.
                              • _luizjana_ Re: do luizjany 29.07.02, 12:42
                                Gość portalu: buzz napisał(a):

                                > ale chrzanicie.
                                > 1. w argumentach kosciola nie ma mowy o skutecznosci, czy szkodliwosci
                                srodkow.
                                >
                                > chodzi o sfere moralnosci, a nie - utylitarna. dlatego wszelkie klotnie, czy
                                > dana metoda jest zawodna, czy nie, nie maja raczej zwiazku.

                                mylisz sie.Gdy chodzilam na religie, slyszalam niejednokrotnie, ze najwieksza
                                zaleta metod naturalnych jest to, ze sa nieszkodliwe oraz, ze ich skutecznosc
                                wynosi 100% (bo jesli wspolzyje sie w dzien nieplodny, no to do
                                zaplodnienienia nie moze dojsc w zaden sposob - proste). Potem katecheta
                                wymienial jak szkodliwe dla zdrowia sa inne metody lacznie z prezerwatywa
                                (kobieta moze byc uczulona na gume), oraz jak bardzo sie zawodne.
                                Mozesz o szkodliwym wplywie antykoncepcji na organizm i psychike poczytac np.
                                na www.opoka.org.pl
                                oczywiscie aspekt moralny o ktorym wspomniales jest tez b.wazny. dla kosciola,
                                ale nie jest jedynym powodem odrzucenia anty.



                                > 2. nie rozumiem pretensji do niektorych, jak ktos powiedzial, nawracajacych.
                                no
                                >
                                > i co z tego? maja prawo.

                                maja prawo wyrazic swe zdanie, ale nie mieszac z blotem przeciwnikow anty, nie
                                sadzisz? A tak niestety czesto sie dzieje.
                                tez pozdr.



                                • _luizjana_ Re: do luizjany 29.07.02, 12:49

                                  >
                                  > maja prawo wyrazic swe zdanie, ale nie mieszac z blotem przeciwnikow anty, >
                                  >
                                  Sorry, mialo byc "zwolennikow anty"
                                • Gość: buzz Re: do luizjany IP: 157.25.84.* 29.07.02, 14:59
                                  nikt tu nie mieszal nikogo z blotem. jesli juz to raczej przesmiewcy cytowanego
                                  tekstu - jego obroncow.
                                  powtarzam, skutecznosc nie ma tu nic do rzeczy. naturalnie, ksieza mowia tez o
                                  tym, bo staraja sie uzywac argumentow, ktore dotra do nieprzekonanych. a ze
                                  tacy sa, to widac. :-)
                                  a do roberta:
                                  nazwalem twoja wypowiedz groteska nie z pozycji katolika, lecz obserwatora,
                                  teraz - uczestnika - dyskusji. zamiast sie unosic, zastanow sie, dlaczego i
                                  przyjmij krytyke.
                                  b.
                                  • Gość: Melba Buzz cholera jasna!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.02, 19:33
                                    Jakiś debil nazwał mnie tu prostytutką, bo stosuję pigułki- to nie jest
                                    mieszanie z błotem? No to co jest, w takim razie?
                              • Gość: robert Re: do luizjany IP: *.man.polbox.pl 29.07.02, 14:00
                                Gość portalu: buzz napisał(a):

                                > ale chrzanicie.
                                > 1. w argumentach kosciola nie ma mowy o skutecznosci, czy szkodliwosci
                                srodkow.
                                >
                                > chodzi o sfere moralnosci, a nie - utylitarna. dlatego wszelkie klotnie, czy
                                > dana metoda jest zawodna, czy nie, nie maja raczej zwiazku.
                                > 2. nie rozumiem pretensji do niektorych, jak ktos powiedzial, nawracajacych.
                                no
                                >
                                > i co z tego? maja prawo. tak samo jak autorka tego watku, ktora po prostu
                                > wysmiala tekst zacytowany na poczatku. tez ma prawo, ale niech sie nie dziwi,
                                > ze u niektorych moze wzbudzic to niechec albo agresje.
                                > 3. na koniec nie rozumiem maniakalnego przyczepiania sie do tego elementu
                                > nauczania kosciola, ktore wiaze sie z zyciem seksualnym. czy wy juz innych
                                > problemow nie macie? a uwagi o szeptach w watykanie zestawione z zarzutami o
                                > nieumiejetnosci dyskutowania "katolikow" sa groteskowe.
                                > pozdrawiam
                                > b.

                                Jeśli uważasz to za groteskę to znaczy że nie umiesz przyjmować krytyki,
                                katoliku.
                          • _luizjana_ Re: do luizjany 29.07.02, 12:30
                            Gość portalu: Clinton napisał(a):

                            > W to, że kochasz swego męża nie wątpię, co do stwierdzenia ," mąż kocha
                            > mnie", byłbym bardziaj powściągliwy bo nigdy nie wiesz co naprawdę myśli.
                            Znam
                            >
                            > życie!

                            co do stwierdzenia "maz kocha mnie" nie mam zadnych watpliwosci, ale nie bede
                            ci tlumaczyc dlaczego. chcesz to badz sobie "bardziej powsciagliwy"
                            • Gość: buzz Re: do luizjany IP: 157.25.84.* 29.07.02, 14:52
                              nikt tu nie mieszal nikogo z blotem. jesli juz to raczej przesmiewcy cytowanego
                              tekstu - jego obroncow.
                              powtarzam, skutecznosc nie ma tu nic do rzeczy. naturalnie, ksieza mowia tez o
                              tym, bo staraja sie uzywac argumentow, ktore dotra do nieprzekonanych. a ze
                              tacy sa, to widac. :-)
                              a do roberta:
                              nazwalem twoja wypowiedz groteska nie z pozycji katolika, lecz obserwatora,
                              teraz - uczestnika - dyskusji. zamiast sie unosic, zastanow sie, dlaczego i
                              przyjmij krytyke.
                              b.
                              • Gość: robert Re: do buzz buzz IP: *.man.polbox.pl 29.07.02, 16:35
                                Niestety, czy ktoś jest agresywny czy nie, widać na forum tylko po napisanych
                                słowach. Zacytuję twoje: "ale chrzanicie", "no i co z tego?", "czy wy już
                                innych problemów nie macie?" i oczywiście "groteska". Poza tym nie
                                odpowiedziałeś na to co napisałem i zamiast tego nzarzuciłeś mi nie
                                przyjmowanie krytyki.

                                Celem forum jest dyskusja, wymiana poglądów, wyrażanie WŁASNEGO zdania.
                                Zapraszam.

                                • Gość: Emu Wróćmy do meritum IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 29.07.02, 17:49
                                  A moim zdaniem sednem sprawy nie są wcale kłótnie o to, jak też bogobojny
                                  katolik i jego małżonka się zabezpieczą przed skutkami pełnego poświęcenia
                                  wypełniania obowiązków. Najważniejsza jest wizja świata, która zza tego
                                  kuriozalnego tekstu prześwituje.
                                  1. Autor wspomina wprawdzie, że w przypadku kochającego się małżeństwa pojęcie
                                  obowiązku traci rację bytu. Ale jednak w istocie jego myślenie o ludzkiej
                                  seksualności opiera się na pojęciach obowiązku, poświęcenia, wyrzeczenia.
                                  2. Niech nikt kobiet do "wypełniania obowiązków" nie zmusza - ale niech też
                                  autor wyobrazi sobie, że i one mają swoje potrzeby, że i dla nich nie jest
                                  nieraz "łóżko - ofiarnym stosem".
                                  3. A właśnie, co doradzałby parze, w której to żona ma większe potrzeby? Czy
                                  na pewno liczy się obowiązek, czy może po prostu mężczyzna?
                                  4. A i on wcale nie jest tu myślowo dobrze potraktowany. Tu nie ma mowy o
                                  przyjemności, facet wychodzi na prymitywa, co się po prostu musi rozładować.
                                  5. I stąd widać bardzo wyraźnie, co się dzieje, gdy światopogląd wybitnie
                                  konserwatywny próbuje się otworzyć na ludzkie potrzeby. Uznanie NMPR oznacza
                                  owszem myślową akceptację tego, że ludzie mogą uprawiać seks po prostu dla
                                  przyjemności, a nie tylko po to, żeby płodzić dzieci (choć w nazwie kryje się
                                  przypuszczenie, że być może najbliższe "ich" intencjom byłoby, by mąż i żona
                                  tak dobrali termin zbliżenia, by nie było niepotrzebnej rozkoszy... ;)). I co
                                  z tego? I taka akceptacja kończy się tak niesłychanymi tekstami jak ten, który
                                  zaczął tę dyskusję.
                                • Gość: buzz Re: do buzz buzz IP: 157.25.84.* 30.07.02, 10:59
                                  Gość portalu: robert napisał(a):

                                  > Niestety, czy ktoś jest agresywny czy nie, widać na forum tylko po napisanych
                                  > słowach. Zacytuję twoje: "ale chrzanicie", "no i co z tego?", "czy wy już
                                  > innych problemów nie macie?" i oczywiście "groteska". Poza tym nie
                                  > odpowiedziałeś na to co napisałem i zamiast tego nzarzuciłeś mi nie
                                  > przyjmowanie krytyki.

                                  sugerujesz, ze bylem agresywny? czy ponowne uzycie slowa "groteska" w tym
                                  kontekscie bedzie powtorzeniem? trudno, niech forma ustapi przed trescia.

                                  >
                                  > Celem forum jest dyskusja, wymiana poglądów, wyrażanie WŁASNEGO zdania.
                                  > Zapraszam.
                                  >

                                  dziekuje, ale z twojego zaproszenia nie mam zamiaru korzystac, bo pokazales
                                  jakich uzywasz argumentow.
                                  b.
                              • _luizjana_ Re: do buzza 29.07.02, 20:51
                                Gość portalu: buzz napisał(a):

                                > nikt tu nie mieszal nikogo z blotem. jesli juz to raczej przesmiewcy
                                cytowanego
                                >
                                > tekstu - jego obroncow.

                                Z tymi środkami antykoncepcyjnymi to Ty uważaj bo pupa Ci "wypruchnieje " a
                                cycusie odpadną
                                - to byl cytat. przeczytaj posty AS, BD a dowiesz sie co nieco o pospolstwie,
                                prostytutkach, starych pannach itd.

                                > powtarzam, skutecznosc nie ma tu nic do rzeczy. naturalnie, ksieza mowia tez
                                o
                                > tym, bo staraja sie uzywac argumentow, ktore dotra do nieprzekonanych. a ze
                                > tacy sa, to widac. :-)

                                drogi buzzie,
                                dla KK wazna jest szkodliwosc srodkow anty - szkodza cialu, psychice,
                                moralnosci, zwiazkowi/milosci dwojga ludzi. Jesli ktos stosuje anty to znaczy
                                ze w kazdej chwili jest gotow na aborcje. Jesli ktos jest bezplodny - winne sa
                                srodki anty, jesli malzenstwo sie rozpada - winne sa srodki anty... itd,
                                itd...
                                Trudno by takie "argumenty" przekonaly nieprzekonanych...
                                • Gość: robert Re: ad rem? IP: *.man.polbox.pl 30.07.02, 09:38
                                  EMU: poprzednio pytałem skąd pochodzi cytowany tekst od którego wątek się
                                  zaczął. Może diasy powie czy to pisał ktoś z opoki czy ktoś inny. To może wiele
                                  wyjaśnić. Zgadzam się z tobą że chodzi o wizje świata. Niestety dyskusja stała
                                  sie bardzo gorąca. Może znasz inne forum/wątek na ten/podobny temat gdzie jest
                                  spokojniej?

                                  Melba i luisjana: Znowu dajecie się prowokować przez zaprogramowanego. Może
                                  przejdziemy z EMU gdzie indziej?
                                  • Gość: Melba Re: ad rem? IP: *.chello.pl 30.07.02, 14:45
                                    Robert pięknie studzisz emocje, dzięki :)przydatne zwłaszcza w taki upał :)))))
                                  • Gość: Emu Do Roberta IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 30.07.02, 16:58
                                    No niestetyż tutaj znowu wielkie zacietrzewienie zapanowało. Ech, jest np.
                                    wątek "O stosowaniu antykoncepcji w Polsce", ale to właśnie pobocza tematu. O
                                    sednie tekstu, który dyskusję zaczął, teoretycznie należałoby dyskutować tu,
                                    tyle że staje się to bardzo utrudnione.
                                    Do Melby - właśnie przyszła do mnie nowa "Zadra" i chyba coś tam piszą o tym,
                                    jakimi epitetami określa się w mediach kobiety, jak się je deprecjonuje albo i
                                    więcej. To tak a propos feminizmu w funkcji obelgi.
                                    • Gość: Melba Emu? IP: *.chello.pl 30.07.02, 18:34
                                      Jak można zdobyć te pisemka? Miałam namiary w książce Graff, ale wysłałam ją za
                                      ocean. Będę wdzięczna z info. Pozdrawiam feministkę-traktorzystkę :)
                                      • Gość: Emu Re: Emu? IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 30.07.02, 19:23
                                        Gość portalu: Melba napisał(a):

                                        > Jak można zdobyć te pisemka? Miałam namiary w książce Graff, ale wysłałam ją
                                        za
                                        >
                                        > ocean. Będę wdzięczna z info. Pozdrawiam feministkę-traktorzystkę :)
                                        Bywają w empikach, bywają w księgarniach typu przyuniwersyteckiego... Jak
                                        numer świeży, to w empikach powinien być uchwytny. Ja nie wiem, bo
                                        prenumeruję, a swój pierwszy numer kupiłam w księgarnia naprzeciwko Uniwerku.
                                        Ale w empikach mi "Zadra" "migała".
                                        • Gość: Melba Re: Emu? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.02, 20:13
                                          Dzięki wielkie. Skoro prenumerujesz, to znaczy, że warto zajrzeć :)
                                          • Gość: Emu :) IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 30.07.02, 20:22
                                            Dzięki, Melbo :)
                                • Gość: BD Re: do buzza IP: 195.136.251.* 30.07.02, 10:31
                                  _luizjana_ napisała:

                                  > Gość portalu: buzz napisał(a):
                                  >
                                  > > nikt tu nie mieszal nikogo z blotem. jesli juz to raczej przesmiewcy
                                  > cytowanego
                                  > >
                                  > > tekstu - jego obroncow.
                                  >
                                  > Z tymi środkami antykoncepcyjnymi to Ty uważaj bo pupa Ci "wypruchnieje " a
                                  > cycusie odpadną
                                  > - to byl cytat. przeczytaj posty AS, BD a dowiesz sie co nieco o
                                  pospolstwie,
                                  > prostytutkach, starych pannach itd.
                                  >
                                  > > powtarzam, skutecznosc nie ma tu nic do rzeczy. naturalnie, ksieza mowia t
                                  > ez
                                  > o
                                  > > tym, bo staraja sie uzywac argumentow, ktore dotra do nieprzekonanych. a z
                                  > e
                                  > > tacy sa, to widac. :-)
                                  >
                                  > drogi buzzie,
                                  > dla KK wazna jest szkodliwosc srodkow anty - szkodza cialu, psychice,
                                  > moralnosci, zwiazkowi/milosci dwojga ludzi. Jesli ktos stosuje anty to znaczy
                                  > ze w kazdej chwili jest gotow na aborcje. Jesli ktos jest bezplodny - winne
                                  sa
                                  > srodki anty, jesli malzenstwo sie rozpada - winne sa srodki anty... itd,
                                  > itd...
                                  > Trudno by takie "argumenty" przekonaly nieprzekonanych...
                                • Gość: buzz Re: do buzza IP: 157.25.84.* 30.07.02, 10:54
                                  _luizjana_ napisała:

                                  > - to byl cytat. przeczytaj posty AS, BD a dowiesz sie co nieco o
                                  pospolstwie,
                                  > prostytutkach, starych pannach itd.

                                  ok, niektorych poniosly emocje. ale wymien takze innych, nie zaluj sobie. kto
                                  tam byl? melba? ktos w ogrodzie? i w ogole caly zestaw.

                                  > drogi buzzie,
                                  > dla KK wazna jest szkodliwosc srodkow anty - szkodza cialu, psychice,
                                  > moralnosci, zwiazkowi/milosci dwojga ludzi. Jesli ktos stosuje anty to znaczy
                                  > ze w kazdej chwili jest gotow na aborcje. Jesli ktos jest bezplodny - winne
                                  sa
                                  > srodki anty, jesli malzenstwo sie rozpada - winne sa srodki anty... itd,
                                  > itd...
                                  > Trudno by takie "argumenty" przekonaly nieprzekonanych...


                                  droga luizjano. kosciol to nie sluzba zdrowia. dlatego nie jest jego glowna
                                  troska skutek zdrowotny antykoncepcji (w stos. do matki). nie wmawiaj
                                  kosciolowi tezy o lacznosci miedzy antykoncepcja a aborcja. (chyba ze mowisz o
                                  srodkach wczesnoporonnych, czy jak tam one sie nazywaja). to nie jest
                                  stanowisko kosciola.
                                  natomiast na twoje usprawiedliwienie przyznam, ze niejeden ksiadz tak pewnie
                                  mowi i uczy. tu na to mozna tylko powiedziec, ze zle robi (choc pewnie intencje
                                  ma dobre, tylko to niestety za malo).
                                  na zakonczenie wyraze moje zmartwienie, ze - jesli juz chcecie prowadzic
                                  powazna dyskusje - zostaliscie przy cytowanym tekscie (watpliwej wartosci) i
                                  wzajemnych przekrzykiwaniach, zamiast porozmawiac o np. humanae vitae, do
                                  ktorej link dal neutron.
                                  pozdrawiam
                                  b.
                                  ps. ja naturalnie wiem, ze autorzy watku nie chcieli porozmawiac powaznie.
                                  b.
                                  • _luizjana_ Re: do buzza 30.07.02, 11:26


                                    posluchaj buzzie, rozumiem ze moga kogos poniesc emocje, ale istnienja pewne
                                    granice. najlatwiej prymitywne zachowanie usprawiedliwic emocjami. to po
                                    pierwsze, po drugie co to znaczy "nie zaluj sobie"? Gdzie i kiedy
                                    potraktowalam kogos w chamski sposob, mozesz mi podac cytat?
                                    Co do drugiej czesci twojego postu - niczego kosciolowi nie wmawiam, poprostu
                                    poczytalam na temat planowania rodziny na www.opoka.org.pl oraz www mateusz.pl
                                    i tam znalazlam takie rewelacje. bylam tym naprawde przerazona bo faktycznie
                                    wczesniej z takimi teoriami sie nie spotkalam. Prosze cie abys najpierw
                                    poczytal na ten temat zanim zaczniesz zarzucac mi wymyslanie jakis tez.
                                    A to, ze dyskusja zeszla z tematu glownego - czesto tak sie zdarza na forum.
                                    Nie jest to wylacznie moja zasluga, rowniez nie ja rozpoczelam "wzajemne
                                    przekrzykiwania" tylko pewni panowie, ktorzy maja specyficzny stosunek do
                                    kobiet stosujacych anty i jak to delikatnie ujales "dali sie poniesc emocjom".
                                    mam nadzieje, ze dyskusja ta wreszcie sie zakonczy, juz mi sie nie chce
                                    wchodzic na ten watek,
                                    pozdrawiam
                                    koniec


                                    • Gość: buzz Re: do luizjany IP: 157.25.84.* 30.07.02, 15:24
                                      posluchaj luizjano!
                                      :-)
                                      mimo ze chcesz konczyc, to ja jeszcze napisze:


                                      _luizjana_ napisała:

                                      > posluchaj buzzie, rozumiem ze moga kogos poniesc emocje, ale istnienja pewne
                                      > granice. najlatwiej prymitywne zachowanie usprawiedliwic emocjami. to po
                                      > pierwsze, po drugie co to znaczy "nie zaluj sobie"? Gdzie i kiedy
                                      > potraktowalam kogos w chamski sposob, mozesz mi podac cytat?

                                      przepraszam, jesli nie wyrazilem sie precyzyjnie. nie oskarzalem cie o
                                      zanizanie poziomu dyskusji. "nie zaluj sobie" odnosilo sie tylko i wylacznie do
                                      listy osob, ktore pisza glupoty i w dodatku w nieladnym stylu. do ciebie nie
                                      mam zadnych, ale to zadnych pretensji.


                                      > Co do drugiej czesci twojego postu - niczego kosciolowi nie wmawiam, poprostu
                                      > poczytalam na temat planowania rodziny na www.opoka.org.pl oraz www
                                      mateusz.pl
                                      > i tam znalazlam takie rewelacje. bylam tym naprawde przerazona bo faktycznie
                                      > wczesniej z takimi teoriami sie nie spotkalam. Prosze cie abys najpierw
                                      > poczytal na ten temat zanim zaczniesz zarzucac mi wymyslanie jakis tez.

                                      ja z kolei przeczytalem humanae vitae. tam takich rzeczy nie bylo, a to jest
                                      raczej dokument, do ktorego nalezy sie odwolywac piszac o stanowisku kosciola.


                                      > A to, ze dyskusja zeszla z tematu glownego - czesto tak sie zdarza na forum.

                                      to prawda. niewiele da sie zrobic, ale zawsze mozna probowac :-)

                                      > Nie jest to wylacznie moja zasluga, rowniez nie ja rozpoczelam "wzajemne
                                      > przekrzykiwania" tylko pewni panowie, ktorzy maja specyficzny stosunek do
                                      > kobiet stosujacych anty i jak to delikatnie ujales "dali sie poniesc
                                      emocjom".

                                      nie mam zamiaru nikogo bronic. ale tez nie godze sie na taki styl, jaki
                                      reprezentuja oswiecone dyskutantki, ktore - szczesliwie! - wyzwolily sie z
                                      mrokow i zabobonow tego strasznego kosciola. o, przepraszam, byli tez tacy
                                      dyskutanci.


                                      > mam nadzieje, ze dyskusja ta wreszcie sie zakonczy, juz mi sie nie chce
                                      > wchodzic na ten watek,
                                      > pozdrawiam
                                      > koniec

                                      tez pozdrawiam
                                      b.
                                      • _luizjana_ Re: do buzza na zakonczenie 30.07.02, 16:05
                                        Gość portalu: buzz napisał(a):

                                        > ja z kolei przeczytalem humanae vitae. tam takich rzeczy nie bylo, a to jest
                                        > raczej dokument, do ktorego nalezy sie odwolywac piszac o stanowisku
                                        kosciola.
                                        >

                                        czesc buzz,
                                        mialam juz wiecej nie pisac na tym watku, ale zrobie wyjatek dla ciebie :-)
                                        O tym o czym wyzej wspomniales pisalam juz wczesniej. Napisalam, ze do wielu
                                        (wiekszosci?) polskich katolikow niestety nie dociera nauka papieza, on jest
                                        zbyt postepowy dla nich, wola tkwic przy swoich, niedziesiejszych pogladach. I
                                        to nie sa pojedyncze przypadki. Ludzi, ktorzy nieznaja lub nie chca znac nauki
                                        papieza jest przerazajaco wielu. I na dodatek rozpowszechniaja swoje chore
                                        poglady w prasie, na katechezach, czy katolickich portalach. Mozna by
                                        oczywiscie nie przejmowac sie tym. Jednak uwazam, ze takie postepowanie jest
                                        nieuczciwe, szkodliwe, a nawet moze prowadzic do roznych nieszczesc.
                                        To by bylo na tyle
                                        pozdrawiam i koncze
                                        do zobaczenia na innym watku
                                • Gość: BD Re: do buzza IP: 195.136.251.* 30.07.02, 11:05
                                  Witam,

                                  BTW: Buzz, brawo! Są jeszcze rosądni ludzie na tym forum.

                                  _luizjana_ napisała:

                                  > Z tymi środkami antykoncepcyjnymi to Ty uważaj bo pupa Ci "wypruchnieje " a
                                  > cycusie odpadną - to byl cytat.

                                  To ja dla równowagi parę cytatów strony "tolerancyjnej":

                                  -----------cytaty------------
                                  O Bogowie, w którym kościele tak Ci chłopcze nakadzili?

                                  Nawet nie potrafię wyobrazić sobie debila, który wymyslił te bzdury !!!

                                  Wy będziecie już tylko żałosnymi, sfrustrowanymi, wysuszonymi,
                                  ziejącymi nienawiścią i zawiścią flaczkami. Czyli tym, co masz chłopczyku
                                  obecnie miedzy nogami, tam gdzie mężczyźni mają nieco więcej.
                                  -------koniec cytatów--------

                                  plus np. zaliczenie całego grona adversarzy do psychicznie chorych (robert)

                                  > przeczytaj posty AS, BD a dowiesz sie co nieco o pospolstwie,
                                  > prostytutkach, starych pannach itd.

                                  No to proszę mi znaleźć, gdzie ja pisałem o pospólstwie (poza jednym fragmentem
                                  o zaściankowości pewnych poglądów), prostytutkach i starych pannach?

                                  Nota bene: niech Panie zaczną czytać listy na które odpowiadają, bo to wielce
                                  oszczędzi stresu. Np. Melba nie uważałaby, że ktoś ją wyzywał od prostytutek
                                  (AS użył sylogizmu warunkowego, zresztą wyglądającego na poprawny).

                                  > itd... Trudno by takie "argumenty" przekonaly nieprzekonanych...

                                  Żadne argumenty nie przekonają niepokornych. Wiara co niektórych w tym wątku w
                                  skuteczność argumentacji jest iście niesamowita. Nawet w naukach ścisłych są
                                  różne heterodoksje i nie ma konsensusu, a Wy wierzycie, że tu sie rzecz do
                                  logicznych argumentów sprowadza. Potwierdza to tylko moją tezę, że od
                                  wychowania seksualnego bardziej potrzebna w szkołach jest historia filozofii
                                  (plus elementy logiki, metodologii nauk, prakseologii).

                                  Wypowiedzi przeciw Kościołowi na tej liście, to niestety przykład klasycznej
                                  lewackiej i feministycznej pseudotolerancji, która uważa, że wyśmiewanie
                                  poglądów konserwatywnych jest OK, ale na podważanie własnych prawd objawionych
                                  reaguje histerią. Jednocześnie myli dyskusję z policyjnym przesłuchaniem
                                  (Melba).

                                  Towarzyszy temu wyniesiony z marksizmu determinizm, który pozwala im wierzyć,
                                  że Kościół lada chwila upadnie lub zmieni poglądy. Wystarczy jednak prześledzić
                                  rozwój doktryn społecznych jak i rozwój medycyny, by zauważyć, że przejmujecie
                                  się nie tym co trzeba. Obecnie każdy lekarz przyzna, że stosowane 20 lat temu
                                  pigułki anty były ewidentnie szkodliwe - co powiedzą o współczesnych pigułkach
                                  za 20 lat?

                                  Obecni tu krytycy Kościoła przejmują się mniej prawdopodobnymi rzeczami, które
                                  dotyczą innych, niż bardziej prawdopodobnymi, które dotyczą ich samych - i to z
                                  hasłami tolerancji na ustach. Tymczasem bardziej prawdopodobne od tego, że
                                  Kościół zmieni zdanie, jest to, że medycyna zmieni zdanie w kwestii pigułek, a
                                  ideologie feminizmu wylądują na śmietniku historii.

                                  Jesteście świecie przekonani o własnej oryginalności, a ja widziałem teksty
                                  przepowiadające rychły koniec Kościła sprzed piętnastu wieków, więc mogę się
                                  tylko uśmiechnąć. No, ale jak ktoś używa słowa "średniowiecze" jako obelgi, to
                                  znaczy, że w rozwoju intelektualnym zatrzymał się na późnym socrealizmie...

                                  Sorry za przydługi wykładzik.

                                  pozdrawiam,

                                  BD
                                  • Gość: robert Re: do BD IP: *.man.polbox.pl 30.07.02, 12:53
                                    Brawo BD! Piszesz jak prawdziwy katolik!
                                    Przypomnij sobie mój post z 26 lipca. Działasz zgodnie z programem: ja jestem
                                    psychiczny, inne to feministki (jaka to obelga!), etc. etc.
                                    Progam nie pozwala przedstawiać własnego zdania.
                                    BD to chyba skrót od "Bez Dyskusji".




                                    • default Re: przepraszam, ja mam pytanie.... 30.07.02, 14:00
                                      Przepraszam, że się wtrącę, ale takie mam pytanie do BD - co z ludzmi
                                      bezpłodnymi? Jak Kościół ocenia współżycie seksualne takiej pary? Czy powinni z
                                      seksu w ogóle zrezygnować?jak Kściół podchodzi do leczenia bezpłodności (np.
                                      zapłodnienie pozaustrojowe itp.), bo słyszałam, że raczej niezbyt pozytywnie.
                                      Więc jak się to ma do nawoływania o płodzenie masy dzieci?
                                      • Gość: Melba Re: przepraszam, ja mam pytanie.... IP: *.chello.pl 30.07.02, 15:01
                                        Nie tak dawno na forum zdrowie kobiety był link do podobnego artykułu z opoki
                                        czy mateusza, gdzie rozwazano, czy mężczyzna badający się na bezpłodność
                                        grzeszy. Wyszło na to, że tak i potrzebuje specjalnego pozwolenia spowiednika.
                                        czmu grzeszy? No cóż, aby zbadać nasienie, trzeba je pobrać, aby je pobrać,
                                        trzeba zaprzyjaźnić się z kilkoma numerami świerszczyków i kubeczkiem na
                                        spermę, a weimy, że onanizm to grzech!
                                      • Gość: BD Re: przepraszam, ja mam pytanie.... IP: 195.136.251.* 30.07.02, 15:39
                                        Witam,

                                        default napisała:

                                        > Przepraszam, że się wtrącę, ale takie mam pytanie do BD - co z ludzmi
                                        > bezpłodnymi? Jak Kościół ocenia współżycie seksualne takiej pary? Czy powinni
                                        > seksu w ogóle zrezygnować?jak Kściół podchodzi do leczenia bezpłodności (np.
                                        > zapłodnienie pozaustrojowe itp.), bo słyszałam, że raczej niezbyt pozytywnie.
                                        > Więc jak się to ma do nawoływania o płodzenie masy dzieci?

                                        Przepraszam bardzo, ale czy ja jestem instytucją usługową? Ja jakoś się nie
                                        pytam tu obecnych antykatolików o pigułki czy poglądy feministyczne. Jak chce
                                        się czegoś dowiedzieć szukam w necie, czy bibliotece, czytam co trzeba - miałem
                                        w ręku i feminstyczną OŚKĘ, Wysokie Obcasy czytam regularnie etc.

                                        Co do poglądów KK, to w necie znajdziesz wszystko, nawet stutomową patrologię.
                                        Biblioteki też dobra rzecz, trzeba tylko ruszyć część ciała na cztery litery.
                                        Co do zapłodnienia pozaustrojowego to np. "Dylematy bioetyki" Ślipki są dość
                                        ciekawe, ale w łonie KK są i inne stanowiska.

                                        pozdrawiam,

                                        BD
                                  • Gość: Melba BD personalnie IP: *.chello.pl 30.07.02, 14:57

                                    Misiu, miałam Ci nie odpowiadać, aleś mnie znów ubawił :) Już wiem, co jest
                                    moją bolączką:
                                    > Żadne argumenty nie przekonają niepokornych.
                                    Hi hi

                                    > Jednocześnie myli dyskusję z policyjnym przesłuchaniem
                                    > (Melba).

                                    Przykładziki poproszę.
                                    >

                                    > ideologie feminizmu wylądują na śmietniku historii.

                                    Obawiam się, że prędziej wyląduje tam skostnienie katolickie :)I oby tak się
                                    stało.
                                    >
                                    No, ale jak ktoś używa słowa "średniowiecze" jako obelgi, to
                                    znaczy, że w rozwoju intelektualnym zatrzymał się na późnym socrealizmie...

                                    Za to powala mnie intelekt tych, którzy za obelgę uważają potworne i nabrzmiałe
                                    ohydą słowo "feministka".
                                    Ciekawe, gdzie taki ktoś się zatrzymał, bo socrealizm jest w Twoim przypadku
                                    takim stopniem rozwoju, o którym mozesz chyba tylko pofantazjować. Jeśli już
                                    jakimś cudem przejdziesz kolejne epoki, to zapraszamy do XXI wieku.Tu jest
                                    bardzo przyjemnie, choć tak niepokornie...

                                    I teraz personalnie - jak tam Ci się układa w związku, o ile jakowyś posiadasz?
                                    Wcielasz teoryjki w praktykę?

                                    Feministka Melba
                                    • Gość: BD Re: BD personalnie IP: 195.136.251.* 30.07.02, 15:29
                                      Witam,

                                      Gość portalu: Melba napisał(a):

                                      > > Jednocześnie myli dyskusję z policyjnym przesłuchaniem
                                      > > (Melba).

                                      > Przykładziki poproszę.

                                      Dla Pani wszystko, w "dyskusji" z neutronem:

                                      --------cytat-----------
                                      No piękna nominalizacja, pozwól,że zadam szereg pytań:
                                      1. kto tak twierdzi, czyja to opinia?
                                      2. jak dokładnie się to robi?
                                      3. jaki jest tego rezultat?
                                      4. jak to jest , że ktoś "panuje rozumem"?
                                      5.jak to jest że ktos panuje nad popedami?
                                      6. jak dokładnie pogłębia się uczucie miłości?
                                      7. czy ono pogłebia się między współmałżonkami?
                                      8. czy miedzy nei małzonkami nic się nie pogłębia?
                                      9. po czy możemy ponać, że się pogłębia?
                                      10. czy możesz wymienić chocby 999 z tych 1000 sposobów?
                                      ------koniec cytatu--------
                                      • Gość: Melba Re: BD personalnie IP: *.chello.pl 30.07.02, 18:33
                                        BeDuś ja też już z Tobą nie zaczynam nawet dyskusji bo mnie już brzuszek
                                        naszpikowany pigułami boli ze śmiechu. To, co cytujesz, jest techniką z
                                        psychologii z działu komunikacji i polega na zadawaniu pytań do nominalizacji.
                                        Podaję przykład nominalizacji : "młodzież przyszłością narodu". Seria pytań
                                        wykazuje absurdalność takiego hasełka. Jak widać, niektórzy techniki absurdu
                                        biorą na poważnie. No, ale przynajmniej pośmiać się można. Więcej luzu, misiek.
                                        Szkoda, że nie odpowiedziałeś na personalne pytanie. Jestem ohydnie ciekawską i
                                        wścibsko feministyczną babą!
                                        • Gość: Michał Re: Melba bądź poważna! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.02, 22:43
                                          Głupawymi zdankami nie ośmieszysz BD jast to gość na poziomie.
                                          Ostatnim postem (ograniczmy się do ostatniego bo pozostałe to również cieniasy
                                          )nie przysparzasz sobie zwolenników. Wychodzi z tego że jesteś panienką z "fiu
                                          bździu w główce", przepraszam jaśli uraziłem.
                                          BD to mocna "intelektualnie maszyna". Gratuluję.
                                          • Gość: Melba Re: Melba bądź poważna! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.02, 09:10
                                            Przywołana do porządku, posypuję głowę popiołem. O tak, BD to maszyna
                                            intelektualna i w dodatku mistrz kultury i tolerancji. A forum jest od tego by
                                            być poważnym, skupionym, wyciszonym, zadumanym, nie pozwolić sobie na fiu
                                            bździu gdziekolwiek, ani na wygłaszanie niepopularnych sądów. Ileż ja się o
                                            sobie dowiedziałam z tego wątku! Na przykład, że błądzę i jestem niepokorna :)
                                            Ostatni mój post...szkoda zabierać głos Michale, jeśli się czegoś nie
                                            roumie...Ale skoro nic nie zrozumiałeś, to chociaż zagrzmałeś, spróbowałeś
                                            obrazić, od razu przeprosiłeś, tak na wszelki wypadek.Taaaaaak, dużo mi dała
                                            Twoja wypowiedź, bardzo dziękuję. No i jeszcze wiem, że wypowiadam się tu po
                                            to, by zyskać zwolenników. To duża wiedza, na pewno z niej skorzystam, gdy
                                            spokornieję. O ile...
                                            • Gość: Melba Pa pa Robaczki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.02, 09:17
                                              Uff, miesiąc wątkowania to chyba aż nadto. Koniec i bomba, kto się zaperzał,
                                              ten trąba, a ja już najbardziej, bo ponosiły mnie emocje (dzięki niebiosom za
                                              opanowanego Roberta!). Dużo już wiem, chyba najważniejszą lekcję powinna jednak
                                              wyciagnąc moja bliska przyjaciółka, o której pisałam powyżej. Otóż jest ona
                                              przykładem wąskiego umysłu i nieznajomości swojego ciała i nie zasługuje nawet
                                              na rozważanie jej przypadku (poważne zaburzenia cyklu). Jak sobie nie umie
                                              wyliczyć dni płodnych w 96 dniowym cyklu, to idiotka i nie zasługuje na seks.
                                              Zresztą ona to w ogóle jest kawał szatanicy i feministki ( a tfu!), bo dzieci
                                              mieć nie chce, a kocha się często i z dużą przyjemnością. Idę z nią pogadać,
                                              może ją przekonam do światłych idei jakie tu padały, Do zobaczenia na innych
                                              wątkach!
                                              • Gość: BD Re: Pa pa Robaczki IP: 195.136.251.* 31.07.02, 11:00
                                                Witam,

                                                Gość portalu: Melba napisał(a):

                                                > na rozważanie jej przypadku (poważne zaburzenia cyklu). Jak sobie nie umie
                                                > wyliczyć dni płodnych w 96 dniowym cyklu, to idiotka i nie zasługuje na seks.

                                                Dni płodnych się w nowoczesnym NPR nie wylicza tylko rozpoznaje po objawach ale
                                                trzeba najwpierw mieć pojęcie o czym się wypowiada (NPR) i czytać to co pisze
                                                rozmówca dwie linijki wyżej (piekielnie trudne, jak widać :-))))

                                                pozdrawiam,

                                                BD
                                            • Gość: Emu Re: Melba bądź poważna! IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 31.07.02, 10:04
                                              Gość portalu: Melba napisał(a):

                                              > Przywołana do porządku, posypuję głowę popiołem. O tak, BD to maszyna
                                              > intelektualna i w dodatku mistrz kultury i tolerancji. A forum jest od tego
                                              by
                                              > być poważnym, skupionym, wyciszonym, zadumanym, nie pozwolić sobie na fiu
                                              > bździu gdziekolwiek, ani na wygłaszanie niepopularnych sądów. Ileż ja się o
                                              > sobie dowiedziałam z tego wątku! Na przykład, że błądzę i jestem
                                              niepokorna :)

                                              "Niepokorna", Melbo, to bardzo pozytywne słowo!

                                              Aha - nie wynoś się z wątku... Może uda się wrócić do meritum; póki co jeden
                                              tylko Robert zareagował zainteresowaniem na moje "wypunktowanie".
                                              • Gość: robert Re: Emu IP: *.man.polbox.pl 31.07.02, 12:27
                                                Dzięki za przypomnienie. Niestety mimo twojego wypunktowania dyskusja potoczyła
                                                się starym torem. Dlatego proponowałem zmianę wątku/forum.
                                                • Gość: Melba Re: Emu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.02, 19:15
                                                  Dzięki Emu. To co, zmieniamy? Robert, zainicjujesz? Podaj namiary please.
                                                  Pozdrawiam wszystkich.
    • charlota Re: 14.02.03, 11:33
      to jest koszmar,aż dziw bierze,że takie artykuły w ogóle się pojawiają.No cóż-
      na fanatyzm i głupotę chyba nie ma rady.
    • Gość: moboj Re: obowiązek małżeński (perełka) IP: 62.233.250.* 14.02.03, 16:32
      hahahaha, nieźle się uśmiałam. coś mi się zdaje, że wracamy do czasów
      niewolnictwa a niewolnicami są kobiety. niezależnie od wielkiej miłości po
      prostu czasami nie ma się ochoty na seks. a facet, który mimo tego domaga się
      seksu od kobiety jest zwykłym chamem, który właśnie nie umie nad sobą zapanować.
      takie bzdety o obowiązkach małżeńskich mogli wymyślić tylko faceci, dodam:
      nieźle walnięci faceci. ciekawe jak kobieta ma oddać się facetowi "z radością",
      kiedy zwyczjnie nie ma na to ochoty, albo np. źle się czuje. naprawdę
      współczuję kobietom, które wierzą w te bzdury. rozbawił mnie fragment o tym, że
      kobieta może narażać faceta na pokusy "puszczania się" na lewo i prawo. to nie
      wina kobiety tylko facet dziwkarz i tyle. czytając ten fragment z tej
      katolickiej stronki poczułam się jak w kraju talibów. kobita jest własnością
      męża, a facet może z nią zrobić co chce. a ona ma go słuchać i jescze się
      usmiechać.
      a przepraszam, że spytam: czy facet też ma obowiązek zaspokoić mnie, kiedy ja
      mam na to ochotę a on nie? bo jakoś o tym nikt nie wspomina w tych pobożnych
      wynurzeniach.
      a mnie wielką radość sprawia moje niemoralne:) życie. jestem z moim facetem 8
      lat, mieszkamy razem, ja biorę pigułki (dlatego, że ja chcę je brać - jeszcze
      się taki nie urodził, który byłby w stanie mnie do czegokolwiek zmusić)i
      kochamy się wtedy, kiedy chcemy oboje. i wielką frajdę nam to sprawia. i bardzo
      się wzajemnie kochamy, rozumiemy i szanujemy. ale pewnie CLINTON w to nie
      uwierzy. i nie jesteśmy bezrozumnymi dzikusami jak to niektórzy zwolennicy
      Kościoła tu sugerują. nie jesteśmy egoistami. nie chcialabym żyć według
      kalendarza i termometra. skoro mam ochotę kochać się w południe to to zrobię i
      nie będę czekać aż mi miną jakieś tam dni płodne, jeśli akurat nie planuję
      dziecka.
      i to jest właśnie moralne i odpowiedzialne rodzicielstwo, że nie rodzę dzieci
      na kopy wtedy, kiedy mnie na to nie stać, ale wtedy, kiedy jestem w stanie je
      wychować. i chyba nie mam sumienia, o którym ciągle pisze NEUTRON, bo nie mam z
      tego powodu żadnych wyrzutów. a stosując "naturalne metody" mogę co
      najwyżej "osiągnąć" gromadę dzieci. modlitwa zamiast seksu - to mnie dopiero
      rozbawiło. kiedyś polecano zimną wodę, ale widzę, że świat idzie do przodu:)

      mało NEUTRON wiesz o antykoncepcji, skoro piszesz, że po pigułkach nie można
      mieć dzieci. otóż można urodzić zdrowe, fajne dzieci. i właśnie pigułki stosuje
      się u kobiet, które mają problemy z zajściem w ciążę, aby wywołać owulację. po
      prostu po odstawieniu tabletek następuje jakby odblokowanie organizmu i kobiety
      bez problemu zachodzą w ciążę. mam wiele koleżanek, które brały tabletki nawet
      przez 10 lat, a kiedy chciały miec dzieci po prostu pigułki odstawiły i
      urodziły zdrowe dzieciaszki.a znam też kobietę, ktora na metodzie naturalnej
      stosowanej bardzo skrupulatnie urodziła ośmioro dzieci a teraz co miesiąc
      placze, bo nie ma czym tych dzieci nakarmić.

      WG NEUTRONA:
      Zalet jest na prawde sporo a podstawowe to przede wszystkim poznanie swojego
      organizmu, swiadome rodzicielstwo, planowanie wspolnei z
      wspolmazlonkiem rodziny,
      wspolpraca malzonkow ktora przyczyynia sie do wzrastania
      laczacego ich uczucia,
      pewnosc ze nie bedzie zadnych skutkow ubocznych... i wiele
      innych o ktorych
      mozesz przeczytac doslownie na kazdej stronie poswieconej
      NMPR

      dzięki za takie naturalne metody, niepotrzebne mi jest poznawanie własnego
      organizmu; świadome rodzicielstwo zapewnią mi pigułki, bo kiedy będę chciała
      mieć dzieci to je odstawię i zajdę w ciążę; zajście w ciążę zaplanuję razem z
      moim ukochanym facetem; pracujemy nad naszym uczuciem, ale nie metodami
      niewolniczmi, które propaguje kościół katolicki; w moim przypadku pigułki
      dzialają wyłącznie in plus. i nie obniża mi się libido, a wręcz przeciwnie, bo
      wiem, że mogę się kochać bez ryzyka, że zajdę w niechcianą ciążę. aha: i nie
      jestem znerwicowana: to do AS-mala. i to, że je biorę to nie oznacza, że
      pochodzę ze złego domu, nie mam jakiegoś tam inteligenckiego rodowodu, a mam za
      to "fiu - bzdziu" w głowie i lewackie usposobienie (takie rzeczy tu chyba
      clinton pisał lub bd, nie pamiętam.)

      WG NEUTRONA
      Najlepiej abys w tej sprawie poradzila sie osob duchownych jak rowniez mozesz
      zanalezc odpowiedz na strona mateusz.pl

      nie sądzę, żeby osoby duchowne mogły być autorytetami w sprawach współżycia,
      metod antykoncepcyjnych, poczęcia i wychowania dzieci. a może ja o czymś nie
      wiem?

      skoro piszesz, że branie pigułek to "ubezpładnianie" to jak nazwiesz współżycie
      w dni niepłodne tyle że wg naturalnych metod? to nie jest "ubezpładnianie"? coś
      kręcisz. to tez jest antykoncepcja !!!! "wiatry i wiatraki" do mnie nie
      przemawiają.
      a do MOTYLKA23: fajnie, że tak ci dobrze z naturalnymi metodami. mnie to nie
      przekonuje. a to, że pomyślałaś o aborcji jako o metodzie antykoncepcyjnej to
      już tylko o tobie świadczy. to jest egoizm, ale twój egoizm. ja jestem osobą
      niewierzącą, nie obchodzi mnie kościół, kler, papież itp, ale do takiego czegoś
      bym się nie posunęła.

      AS - mal czy len - szkoda z kimś takim dyskutować. zieje od niego nienawiścią
      do ludzi, którzy żyją odrobinę inaczej niż on. frustrat seksualny, czy jak? a
      uwagi na temat pochodzenia i prowadzenia się są nie fair, nie na miejscu.

      ja kiedyś chodziłam do kościoła: co niedzielę na msze, raz w miesiącu do
      spowiedzi, nawet do oazy należałam. ale mi przeszło właśnie przez wymądrzanie
      się księży na temat płodności, seksu itp: oni nie powinni się na ten temat w
      ogóle wypowiadać. a do kościoła ostatecznie zniechęcila mnie uwaga księdza, że
      po co mi studia, przecież powinnam wyjść za mąż i rodzić dzieci a tytuł
      magistra nie jest mi potrzebny do siedzenia w pieluchach i garnkach. nieźle,
      co? nie podoba mi się takie odnoszenie się do kobiet, a także dyrdymały
      o "obowiązkach małżeńskich". nie podoba mi się konserwatyzm kościoła. świat się
      zmienia tylko kościół stoi w miejscu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka