diasy
29.06.02, 16:31
"To, że pragnienia małżonków w tej kwestii bywają różne, jest całkowicie
naturalne. Trzeba pamiętać, że akt małżeński ma wielkie znaczenie dla każdego
męża, a zarazem pragnienie współżycia budzi się u niego bardzo łatwo, niemal
automatycznie. Natomiast obudzenie tego pragnienia u żony wymaga z reguły
spełnienia naprawdę złożonych warunków. Miłość nie likwiduje tych różnic. Nic
więc dziwnego, że małżonkowie się tutaj różnią - najczęściej jest tak, że to
mąż pragnie zbliżenia i musi namawiać do tego żonę (sytuacje odwrotne również
się zdarzają, ale znacznie rzadziej). Tak, współżycie seksualne jest w
małżeństwie obowiązkiem. Pojęcia obowiązku małżeńskiego nie wolno odrywać od
miłości. I tak by było najprościej i najlepiej. Tam gdzie właściwie rozwija się
miłość, mówienie o obowiązkach jest niepotrzebne. Jednak miłość małżeńska bywa
chora, przechodzi większe i mniejsze kryzysy. Grzech pierworodny dotknął tej
sfery bardzo mocno. Dlatego niekiedy jest konieczne odwołanie się do praw i
obowiązków. Refleksja nad nimi pomaga zrobić rachunek sumienia, służy
odnowieniu miłości, przezwyciężaniu kryzysów i pokus. Skoro więc z reguły jest
tak, iż to mąż pragnie zjednoczenia seksualnego znacznie częściej niż żona, to
kochająca żona będzie starała się z radością odpowiadać na jego zaproszenie,
kiedy to tylko możliwe. Kiedy to tylko możliwe - a więc nie tylko wówczas, gdy
w niej samej obudzi się pragnienie współżycia. Gdyby żona czekała na taką
chwilę, na pewno by nie wyszła naprzeciw pragnieniom męża. Kochająca żona
będzie się więc zgadzać na seksualne spotkanie z mężem, choćby sama nie
odczuwała w tym momencie żadnych pragnień czy uniesień. Przeżyty przez nią
wówczas akt małżeński, mimo braku emocjonalnego odczuwania miłości, będzie
aktem miłosnym w najgłębszym tego słowa znaczeniu, będzie bowiem prawdziwym
darem z siebie. Prawdziwa miłość, aby uszczęśliwić kochaną osobę gotowa jest
zdobyć się na wiele poświęceń. Ważne jest przy tym, by żona na zaproszenie męża
odpowiadała chętnie i radością. Odpowiedzi w rodzaju: "W porządku, wiem że to
mój obowiązek. Możesz zaczynać" są zniechęcające, deprymujące i nie mają wiele
wspólnego z miłością. Zgoda naprawdę wynikająca z miłości jest zawsze zgodą
chętną, pełną radości, że czyni się dobro ukochanemu człowiekowi. Oddanie się z
radością jest jedną z najważniejszych rzeczy, którą żona może zrobić, by mąż
czuł się kochany. Kiedy zaś żona będzie musiała odmówić, uczyni to z ogromną
delikatnością i taktem. Mówiliśmy już o tym, że mężczyźni są w tej dziedzinie
przewrażliwieni. Ich poczucie własnej wartości jest głęboko zakorzenione w
sferze seksualnej. Odmowę współżycia bardzo łatwo mogą więc potraktować jako
odrzucenie w ogóle. Kobieta ma wiele sposobów, by osłodzić mężowi swą odmowę.
Warto też pamiętać, że jeśli żona często mówi i okazuje mężowi, że lubi ich
zbliżenia, jednorazowa odmowa nie będzie powodem problemów. Trzeba też
pamiętać, że nieuzasadniona odmowa może narażać męża na pokusy seksualne.
Chodzi o to, by żona przez swe postępowanie nie narażała męża na pokusy, a
przeciwnie - pomagała mu właściwie kierować poruszeniami w dziedzinie
seksualności. Jeśli współżycie jest potrzebne dla wyciszenia budzących się
poruszeń, może bardzo wyraźnie stawać się obowiązkiem. Podobnie jest, gdy akt
seksualny jest potrzebny dla podtrzymania miłości między małżonkami. Również
wtedy staje się obowiązkiem. Kochający mąż jak i kochająca żona będą myśleć
przede wszystkim o współmałżonku. Na pewno nieraz będą musieli przezwyciężać
niechęć lub też pragnienie małżeńskiego zbliżenia. Czyniąc to jednak z miłości
i z miłością będą chętnie (chętnie! - bo z miłości) rezygnować ze zbliżenia lub
też zgadzać się na nie, po to by wyjść naprzeciw swemu współmałżonkowi. "Moja
żona wracała kiedyś z zagranicznej delegacji. - wspomina Paweł - Wiedziałem, że
na pewno będzie zmęczona i zupełnie nie myślałem o tym, byśmy w dniu jej
powrotu mieli współżyć. Okazało się jednak, że ona myślała zupełnie przeciwnie.
Pamiętała, że nasza rozłąka trwała dość długo i wiedziała, że bardzo jestem
spragniony naszych intymnych spotkań. I właśnie ona wyszła w tym dniu z
inicjatywą zbliżenia".
źródło: www.opoka.org.pl
tu już nie wiadomo - śmiać się, czy płakać?