Dodaj do ulubionych

Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa

IP: *.miasto.gdynia.pl / 192.9.201.* 01.07.02, 15:05
Pomóżcie! jak polubić męza syna z poprzedniego małżeństwa. Jest u nas co prawda
tylko w czasie wakacji i ferii... ale nie cierpię tych dni. Od 5 lat już się z
tym męczę i nie mogę się przyzwyczaić. Ma 8 lat, jest wychopwywany w
przekonaniu że to ja odebrałam mu tatę, była żona mojego męża wychowuje go na
sierotkę - nie umie zawiązać buta, nie umie jeść nożem i widelcem, mówi jak 4
latek... wkurza mnie w nim wszystko. Mimo, że nic mi nie zrobił. wiem, że
powinnam być mądrzejsza... ale po prostu nie potrafię...
Obserwuj wątek
    • Gość: second Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: 195.94.218.* 01.07.02, 15:27
      doskonale cię rozumiem, byłam w prawie identycznej sytuacji, z tym że niejako
      na stałe - super facet i rozkapryszone dziecko, przyzwyczajone że jest w
      centrum uwagi. Zero samodzielności - 6-letni chłopak nawet nie potrafił sobie
      wytrzeć tyłka. Cholernie trudna sytuacja i praktycznie bez wyjścia (mój związek
      tego nie wytrzymał). Jeśli nie zaciśniesz zębów i będziesz się "czepiać" możesz
      stracić faceta. Nie ma tu nic mądrego do zrobienia, nie można się przemóc do
      polubienia a starania wbrew sobie też niczego nie zmienią. Wiadomo, że
      niezależnie od twoich chęci przez weekend nie wychowasz cudzego dziecka, możesz
      prosić o pomoc faceta, bo jemu jest łatwiej zwrócić uwagę na takie braki, od
      niego być może chłopak łatwiej przełknie naukę np. posługiwania się sztućcami.
      A od czasu do czasu w weekend odwiedzin zafunduj sobie babski wieczór, niech
      pobędą trochę sami, bo co byś nie zrobiła i tak dziecko będzie zawsze widziało
      w tobie rywalkę i będzie chciało pełnej uwagi ojca tylko dla siebie.
      Pozdrowienia
    • wierna1 Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa 01.07.02, 15:30
      Wiesz, a pytasz. To jest tylko dziecko i to poszkodowane przez dwoje,
      niedojrzałych rodziców. Parę tygodni temu był taki wątek pt.Jestem macochą, czy
      coś w tym rodzaju. Nieźle kobitka oberwała od forumowiczów. Nie życzę Ci tego.
      Czy ty oczekujesz mądrości od 8 latka, czy chcesz nią się sama wykazać?
      Powiem ci tylko tyle. Jak będziesz dobra dla tego dziecka, to jego ojciec
      będzie cię jeszcze bardziej kochał. Chyba, że ojciec nie przepada za dzieckiem,
      bo i tak się zdarza.
      • Gość: Gucwa Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 01.07.02, 15:35
        buuuuuuuuuachachacha!!!!!!!
      • Gość: fflorent Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.02, 19:03
        wierna1 napisał(a):

        > Wiesz, a pytasz. To jest tylko dziecko i to poszkodowane przez dwoje,
        > niedojrzałych rodziców. Parę tygodni temu był taki wątek pt.Jestem macochą, czy
        >
        > coś w tym rodzaju. Nieźle kobitka oberwała od forumowiczów. Nie życzę Ci tego.
        > Czy ty oczekujesz mądrości od 8 latka, czy chcesz nią się sama wykazać?
        > Powiem ci tylko tyle. Jak będziesz dobra dla tego dziecka, to jego ojciec
        > będzie cię jeszcze bardziej kochał. Chyba, że ojciec nie przepada za dzieckiem,
        >
        > bo i tak się zdarza

        watek nazywal sie "macocha to ja". Od forumowiczow oberwala dziewczyna, ktora
        zabronila mezowi kontaktow z dzieckiem z poprzedniego zwiazku, nikt nie rugal
        osob, ktore borykaja sie z byciem macocha czy ojczymem... tyle tytulem
        sprostowania.
        • Gość: Rachele Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.07.02, 19:08
          O tym trzeba myslec przed zwiazaniem sie ze strona obarczona dziecmi.Trzeba
          pracy i cierpliwosci.To nazywa sie procesem wychowania ktorego jak widac
          brak "nieszczesliwcom" w kontaktach z ofiarami zabawy w milosc.(czytaj dziecmi)
        • wierna1 Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa 02.07.02, 08:32
          Gość portalu: fflorent napisał(a):

          > wierna1 napisał(a):
          >
          > > Wiesz, a pytasz. To jest tylko dziecko i to poszkodowane przez dwoje,
          > > niedojrzałych rodziców. Parę tygodni temu był taki wątek pt.Jestem macochą
          > , czy
          > >
          > > coś w tym rodzaju. Nieźle kobitka oberwała od forumowiczów. Nie życzę Ci t
          > ego.
          > > Czy ty oczekujesz mądrości od 8 latka, czy chcesz nią się sama wykazać?
          > > Powiem ci tylko tyle. Jak będziesz dobra dla tego dziecka, to jego ojciec
          > > będzie cię jeszcze bardziej kochał. Chyba, że ojciec nie przepada za dziec
          > kiem,
          > >
          > > bo i tak się zdarza
          >
          > watek nazywal sie "macocha to ja". Od forumowiczow oberwala dziewczyna, ktora
          > zabronila mezowi kontaktow z dzieckiem z poprzedniego zwiazku, nikt nie rugal
          > osob, ktore borykaja sie z byciem macocha czy ojczymem... tyle tytulem
          > sprostowania.

          To w takim razie wątek miał inny tytuł, ale o takim temacie był. i tyle. Nie chce
          mi się w każdym razie szukać.
          • Gość: P. Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: *.kielce.com.pl 02.07.02, 08:52
            wierna1 napisał(a):

            > > osob, ktore borykaja sie z byciem macocha czy ojczymem... tyle tytulem
            > > sprostowania.
            >
            > To w takim razie wątek miał inny tytuł, ale o takim temacie był. i tyle. Nie ch
            > ce
            > mi się w każdym razie szukać.


            Jestes jebnieta klamczucha. Ta cala Twoja mniemanologia jest zenujaca. Takiego
            pustaka dawno nie spotkalem. Zalosna dziewucho przestan ludziom udzielac
            pierdolnietych rad, to ze sama jestes pierdolnieta nie oznacza ze takie rady
            musisz udzielac. Nie bylo takiego watku o ktorym mowisz, dlaczego nie przyznasz
            klamliwa suko ze cos ci sie pojebalo? Tobie sie nie chce takiego watku szukac bo
            wiesz ze go nie ma. (co zostalo sprawdzone przeze mnie)
    • Gość: jarek Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństw IP: 128.241.245.* 01.07.02, 20:19
      Gość portalu: Kasia napisał(a):

      > latek... wkurza mnie w nim wszystko. Mimo, że nic mi
      nie zrobił. wiem, że
      > powinnam być mądrzejsza... ale po prostu nie potrafię...

      Jebnij mu z glana!

      jarek

      • wierna1 Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństw 02.07.02, 08:32
        Gość portalu: jarek napisał(a):

        > Gość portalu: Kasia napisał(a):
        >
        > > latek... wkurza mnie w nim wszystko. Mimo, że nic mi
        > nie zrobił. wiem, że
        > > powinnam być mądrzejsza... ale po prostu nie potrafię...
        >
        > Jebnij mu z glana!
        >
        > jarek
        >

        Widzę, że jesteś taką właśnie ofiarą kochanki ojca?
    • Gość: druga !! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 08:47
      mój facet ma 3 synów z poprzedniego małżeństwa. Na szczeście są juz duzi
      (najmłodszy ma kilkanaście lat), na początku było różnie ale teraz jest OK.
      Naprawdę. Po prostu nie należy włazić im do tyłka tylko traktować ich
      normalnie. Ja tak robię i nasze stosunki układają sie zupełnie dobrze.
      Przychodzą na obiady, czasem wyjeżdżamy razem na wakacje, narty etc. Pewnie że
      nie darzą mnie miłością, ale ja nie zamierzam zastępować im matki. Nigdy też
      nie powiedziałam źle o ich matce i myślę że to doceniają. Najważniejsza zasada:
      nie nadskakiwać bo to jest sztuczne a dzieci tego nie lubią. Najmłodszy kiedyś
      poprosił tatusia: niech ona się tak bardzo nie stara....
    • Gość: Kasia Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: *.miasto.gdynia.pl / 192.9.201.* 02.07.02, 09:23
      Dziękuję Wam kochani!. Na szczęście Oni mieszkają na stałe w Katowicach. Mały
      jest u nas jeden miesiąc w wakacje i jeden tydzień w ferie. Ale jest to dla
      mnie najgorszy okres w życiu. Nie nadskakuje mu absolutnie i nie strama się
      zastąpić mu matki. Oboje z mężem uczymy go samodzielności i on nawet chętnie
      się uczy, np. jak posługiwać się sztućcami. Zapytałam go czy mama go nie uczy>
      a on mi na to, że ona ma wszystko zawsze pokrojone... Mojego męza szlag trafił,
      bo sam widzi jaka z niego sierotka rośnie... Ja czuje po prostu, że jestem jego
      rywalką. Ilekroć zbliżę się do męża on też jest przy nim, więc się odsuwam - bo
      w końcu on ma go tylko raz w roku. Poza tym wszystko mąż przy nim robi sam. NIe
      czuje się przy nim dobrze w swoim własnym domu. Wim, trzeba było myśleć o tym
      szybciej, ale wierzcie mi, zakochana kobieta nie myśłi racjonalnie. Myśłi że
      wszystko się ułoży, że jakoś to będzie... Tylko cholera jakoś w rzeczywistości
      nie chce być... Drugi raz nie popełniłabym tego błędu i nie byłabym z
      mężczynzną, który ma dziecko z poprzedniego małżeństwa. Na pewno.
      • wierna1 Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa 02.07.02, 10:00
        Dziecko ma naprawdę, jak najlepsze intencje. A ty nie wiem, w czym widzisz
        problem. Przecież on nie jest na miejscu. Co byś zrobiła, gdyby tak co drugi
        weekend był z Wami? Mnie to zawsze żal takich dzieci. Nie patrzę na nie przez
        pryzmat osoby, która je wychowuje (w Twoim wypadku byłej żony faceta z którym
        jesteś). Ale jak na dziecko skrzywdzone przez dorosłych.
        Powiem Ci tyle. Gdybym była samotną matką i spotykała się z facetem, który nie
        akceptuje mojego syna odeszłabym od niego. Niestety, faceci tacy nie są.
        • Gość: anka Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: 195.94.218.* 02.07.02, 12:11
          Nie przesadzajmy z litowaniem się nad tymi biednymi dziećmi! Sama jestem po
          rozwodzie, ale nad córką się nie roztkliwiam, bo nikogo w późniejszym życiu nie
          będzie obchodziło, czy miała trudne dzieciństwo, a nawyki typu "wszystko mi się
          należy, bo jestem z rozbitej rodziny" pozostają. Nie oczekuję od mojego
          obecnego partnera że bezkrytycznie pokocha moje dziecko jak własne, bo po
          prostu uważam że to niewykonalne w praktyce. Cieszę się, że jego kontakt nie
          ogranicza się do przyjemniejszej strony, tzn. zabaw ale że potrafi np. kazać
          jej posprzątać po sobie itd. Uważam, że rolą rodzica jest przygotowanie dziecka
          do SAMODZIELNEGO życia i takie robienie z dzieciaka biedulki i sierotki robi z
          niego kalekę. Łatwo się udziela rad, jeśli się w takiej sytuacji nie było i nie
          miało do czynienia z rozpuszczonym bachorem. Bardzo trudno jest tolerować w
          swoim domu czyjś (chory) sposób wychowania i jego konsekwencje. Z drugiej
          strony akurat twoja ingerencja i włączenie się w wychowywanie może sprowokować
          złą reakcję ze strony matki, bo będzie to ona odbierać jako niepisany zarzut,
          że źle wychowuje syna. Najlepiej zostawić wychowanie dziecka ojcu, w końcu to
          jego potrzebuje, nie ciebie. Ewentualnie pomagać ale dyskretnie. Zresztą w
          czasie ferii czy wakacji można zorganizować jakiś wyjazd czy inne atrakcje,
          które trochę cię odciążą psychicznie. Wyślij chłopaków do kina, sama możesz
          przecież wyjechać na pere dni w tym czasie, w końcu nie musisz być przy nich
          cały czas, (po 5 latach bycia razem osobny wyjazd też dobrze robi). Na pewno
          nie możesz domagać się zaprzestania kontaktów z dzieckiem, bo to chore
          rozwiązanie.
          • marzena_24 Re: DO ANKI 03.07.02, 08:42
            hej, jak mozesz to napisz do mnie maila plissssssssssssss.....
            Gość portalu: anka napisał(a):

            > Nie przesadzajmy z litowaniem się nad tymi biednymi dziećmi! Sama jestem po
            > rozwodzie, ale nad córką się nie roztkliwiam, bo nikogo w późniejszym życiu nie
            >
            > będzie obchodziło, czy miała trudne dzieciństwo, a nawyki typu "wszystko mi się
            >
            > należy, bo jestem z rozbitej rodziny" pozostają. Nie oczekuję od mojego
            > obecnego partnera że bezkrytycznie pokocha moje dziecko jak własne, bo po
            > prostu uważam że to niewykonalne w praktyce. Cieszę się, że jego kontakt nie
            > ogranicza się do przyjemniejszej strony, tzn. zabaw ale że potrafi np. kazać
            > jej posprzątać po sobie itd. Uważam, że rolą rodzica jest przygotowanie dziecka
            >
            > do SAMODZIELNEGO życia i takie robienie z dzieciaka biedulki i sierotki robi z
            > niego kalekę. Łatwo się udziela rad, jeśli się w takiej sytuacji nie było i nie
            >
            > miało do czynienia z rozpuszczonym bachorem. Bardzo trudno jest tolerować w
            > swoim domu czyjś (chory) sposób wychowania i jego konsekwencje. Z drugiej
            > strony akurat twoja ingerencja i włączenie się w wychowywanie może sprowokować
            > złą reakcję ze strony matki, bo będzie to ona odbierać jako niepisany zarzut,
            > że źle wychowuje syna. Najlepiej zostawić wychowanie dziecka ojcu, w końcu to
            > jego potrzebuje, nie ciebie. Ewentualnie pomagać ale dyskretnie. Zresztą w
            > czasie ferii czy wakacji można zorganizować jakiś wyjazd czy inne atrakcje,
            > które trochę cię odciążą psychicznie. Wyślij chłopaków do kina, sama możesz
            > przecież wyjechać na pere dni w tym czasie, w końcu nie musisz być przy nich
            > cały czas, (po 5 latach bycia razem osobny wyjazd też dobrze robi). Na pewno
            > nie możesz domagać się zaprzestania kontaktów z dzieckiem, bo to chore
            > rozwiązanie.

          • Gość: Kasia Re: Do Ani IP: *.miasto.gdynia.pl / 192.9.201.* 03.07.02, 10:31
            Gość portalu: anka napisał(a):

            > Nie przesadzajmy z litowaniem się nad tymi biednymi dziećmi! Sama jestem po
            > rozwodzie, ale nad córką się nie roztkliwiam, bo nikogo w późniejszym życiu nie
            >
            > będzie obchodziło, czy miała trudne dzieciństwo, a nawyki typu "wszystko mi się
            >
            > należy, bo jestem z rozbitej rodziny" pozostają. Nie oczekuję od mojego
            > obecnego partnera że bezkrytycznie pokocha moje dziecko jak własne, bo po
            > prostu uważam że to niewykonalne w praktyce. Cieszę się, że jego kontakt nie
            > ogranicza się do przyjemniejszej strony, tzn. zabaw ale że potrafi np. kazać
            > jej posprzątać po sobie itd. Uważam, że rolą rodzica jest przygotowanie dziecka
            >
            > do SAMODZIELNEGO życia i takie robienie z dzieciaka biedulki i sierotki robi z
            > niego kalekę. Łatwo się udziela rad, jeśli się w takiej sytuacji nie było i nie
            >
            > miało do czynienia z rozpuszczonym bachorem. Bardzo trudno jest tolerować w
            > swoim domu czyjś (chory) sposób wychowania i jego konsekwencje. Z drugiej
            > strony akurat twoja ingerencja i włączenie się w wychowywanie może sprowokować
            > złą reakcję ze strony matki, bo będzie to ona odbierać jako niepisany zarzut,
            > że źle wychowuje syna. Najlepiej zostawić wychowanie dziecka ojcu, w końcu to
            > jego potrzebuje, nie ciebie. Ewentualnie pomagać ale dyskretnie. Zresztą w
            > czasie ferii czy wakacji można zorganizować jakiś wyjazd czy inne atrakcje,
            > które trochę cię odciążą psychicznie. Wyślij chłopaków do kina, sama możesz
            > przecież wyjechać na pere dni w tym czasie, w końcu nie musisz być przy nich
            > cały czas, (po 5 latach bycia razem osobny wyjazd też dobrze robi). Na pewno
            > nie możesz domagać się zaprzestania kontaktów z dzieckiem, bo to chore
            > rozwiązanie.

            Jak to dobrze, że są takie normalne kobiety jak Ty Aniu, dzięki...Niestety osobny
            wyjazd nie wchodzi w rachubę, z przyczyn czysto przyziemnych... nie dostaniemy
            urlopu, wakacje mamy juz zaplanowane na sierpień. Osobno spędzaliśmy je w zeszłym
            roku - muszę Ci powiedzieć, że było super! Na pewno też nie będę się domagała
            zaprzestania kontaktów - absolutnie. Chociaz muszę przyznać, że jak przychodzi
            ten moment, że mąż mówi mi że mały przyjeżdża, mam ochotę krzyczeć - nieeee!,
            niech nie przyjeżdża!, zapomnij o nim i nie rób mi tego!!! - ale oczywiście nigdy
            tego nie powiem głośno. Horror zaczyna się jak słyszę jego głos na klatce i
            szczęk otwieranego zamka... Jak wjeżdżają jego torby, zabawki, chipsy itp. No ale
            cóż...
      • Gość: fflorent Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 19:39
        Gość portalu: Kasia napisał(a):

        > Dziękuję Wam kochani!. Na szczęście Oni mieszkają na stałe w Katowicach. Mały
        > jest u nas jeden miesiąc w wakacje i jeden tydzień w ferie. Ale jest to dla
        > mnie najgorszy okres w życiu. Nie nadskakuje mu absolutnie i nie strama się
        > zastąpić mu matki. Oboje z mężem uczymy go samodzielności i on nawet chętnie
        > się uczy, np. jak posługiwać się sztućcami. Zapytałam go czy mama go nie uczy&#
        > 62
        > a on mi na to, że ona ma wszystko zawsze pokrojone... Mojego męza szlag trafił,
        >
        > bo sam widzi jaka z niego sierotka rośnie... Ja czuje po prostu, że jestem jego
        >
        > rywalką. Ilekroć zbliżę się do męża on też jest przy nim, więc się odsuwam - bo
        >
        > w końcu on ma go tylko raz w roku. Poza tym wszystko mąż przy nim robi sam. NIe
        >
        > czuje się przy nim dobrze w swoim własnym domu. Wim, trzeba było myśleć o tym
        > szybciej, ale wierzcie mi, zakochana kobieta nie myśłi racjonalnie. Myśłi że
        > wszystko się ułoży, że jakoś to będzie... Tylko cholera jakoś w rzeczywistości
        > nie chce być... Drugi raz nie popełniłabym tego błędu i nie byłabym z
        > mężczynzną, który ma dziecko z poprzedniego małżeństwa. Na pewno.

        Witaj Kasiu,

        mysle, ze niewiele osob zrozumie Cie tak dobrze jak ja. Jesli wrocisz do watku
        "macocha to ja", to poznasz szczegoly mojej sytuacji, ktora jest w duzym stopniu
        zblizona do Twojej. Moj maz ma z poprzedniego zwiazku bardzo sympatycznego,
        inteligentnego i wrazliwego syna. Widuja sie bardzo czesto i sporo czasu spedzaja
        we dwojke. Owszem, proponuja bym sie do nich przylaczyla, ale nie mam jakos na to
        ochoty. Podobnie jak Ty czuje sie jak rywalka i po prostu mi sie nie chce. Tez
        nie czuje sie komfortowo, kiedy "pasierb" przebywa w moim domu. Ja rowniez
        zaobserwowalam wzmozona czulosc ze strony syna, gdy tylko przytulam sie do
        ojca... nie wiem, moze to odruch obronny, moze nieuswiadomiona potrzeba, moze
        sprawdzanie kto jest wazniejszy - ja - zona, czy on - dziecko? Nie wiem. Nie
        robie absolutnie zadnych afrontow, tak mezowi jak i dziecku... ale nie czuje sie
        z tym wszystkim dobrze. Wiem natomiast, ze nie zamienilabym mojego meza na
        zadnego innego mezczyzne...
        Byc moze posypia sie rady w stylu hollywoodzkim: wszystko bedzie dobrze,
        dotrzecie sie, sprobuj pomyslec o nim jak o wlasnym dziecku, ale obydwie dobrze
        wiemy, ze to tylko teoria. Kiedy napisalam post "macocha..." jedna z forumowiczek
        (z dobroci serca zapewne) poradzila mi, bym traktowala pasierba jako wlasne
        dziecko (na razie nie jestem mama), bo wlasnie ono moze mnie odwiedzic na lozu
        smierci i powiedziec "kocham cie mamo". Jak trudno zrozumiec, ze nie chodzi o
        zastepowanie biologicznych rodzicow, ze zadna ze stron sobie tego nie zyczy, ze
        dziecko ma kochajaca matke, ze nie jestem odpowiedzialna za jego los, ze poznalam
        meza jako wolnego czlowieka itd. Moja wypowiedz slusznie sprawia wrazenie
        chaotycznej, ale mam zbyt wiele do przekazania w zbyt krotkim czasie. To wlasnie
        na tym forum po raz pierwszy szczerze powiedzialam komus, ze nie jest OK, i wiem,
        ze moze zabrzmi to okrutnie, ale ciesze sie, ze nie jestem sama... i ze jeszcze
        ktos w podobny sposob odbiera rzeczywistosc...

    • Gość: jafa Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: *.acn.waw.pl 02.07.02, 18:02
      Gość portalu: Kasia napisał(a):

      > Pomóżcie! jak polubić męza syna z poprzedniego małżeństwa.

      A kto powiedział, że musisz go lubić? Ja też nie wszystkie dzieci lubię. Bywają
      takie, ktorych wręcz nie cierpię. Oczywiście, że jak ma się go w domu, to jest
      trudniej. Ale nie rób niczego wbrew sobie. Zachowaj stosowny dystans i pozwól
      niech się nacieszy ojcem.
    • Gość: Canon Re: Nie musisz lubic, po prostu wyjedz na miesiac IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.07.02, 00:01
      Wiesz to dziecko powinno spedzic ten miesiac tylko i wylacznie ze swoim ojcem.
      Ty mu tylko wszystko psujesz, bo chociaz masz troche wiecej niz 8 lat to
      starasz sie pokazac dziecku swoja wyzszosc nad nim i bez przerwy tylko go
      krytykujesz. Ciekawa jestem jaka ty bylas dojrzala panienka w wieku lat 8 ? To
      nie jest dorosly chlopak tylko osmioletnie dziecko spragnione nie tylko
      kontaktu ze swoim ojcem, ale wlasnie i pewnego rozpieszczenia w tym krotkim
      okresie kiedy go widzi. To wlasnie rozpieszczenie mogloby wlasnie przekonac go
      ze jest przez swojego ojca kochany i nie traktowany jako konkurencja dla ojca
      nastepnej partnerki. Pamietaj, ze masz wybor, zawsze mozesz zwiazac sie z innym
      facetem, to dziecko wyboru nie ma, bo ojca zmienic sobie nie moze.
    • Gość: ANETA Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: *.dyn.optonline.net 03.07.02, 04:46
      Ja nierozumiem jak moga tutaj dawac rady osoby,ktore nie maja kompletnie
      doswiadczenia i stycznosci z takimi sytuacjami i naprawde nie zycze im ,aby
      znalazly sie w podobnej sytuacji!
      Moj maz ma corke z pierwszego malzenstwa.I wiem,ze jest ciezko,a sytuacji
      skomplikowanych nie brakuje.Te dzieci nie potrzebuja specjalnej troski,bo sa
      calkowicie normalne i trzeba je traktowac normalnie.Czy te dzieci to kaleki?
      ulomne?Nie.Jak cos nam sie nie podoba w zachowaniu dziecka,to dlaczego to
      ukrywac?Ktos napisal"pokochac jak wlasne"Owszem my kochamy je,ale maja swoja
      mame,ktorej absolutnie nie wolno nam zastepowac,ponadto czy my je adoptujemy?
      Gdybym wiedziala,ze adoptuje dziecko i to dziecko nalezy tylko do mnie i
      meza.Sytuacja dramatycznie jest inna.Wiemy ,ze mamy kompletna wladze nad
      dzieckiem i nasze zachowanie jest inne.Ale w sytuacjach takich jak nasz partner
      ma dzieci z poprzedniego malzenstwa jest to taka bariera nie do przebicia.Sa
      takie sytuacje,ze czlowiek nie wie jak reagowac,jak sie zachowac ,np.zwrocic
      uwage czy nie ,jak cos zle zrobilo?Bo przeciez nie chcemy ,ani urazic
      dziecka,ani partnera.Sama przechodze przez to,a uwiezcie,ze dziewczynki sa
      zawziete i uparte.Ja o wszystkich problemach mowie mezowi i probujemy
      rozwiazywac razem.Ktos rowniez na forum napisal,ze "dziecko ma jednego ojca a
      Ty mozesz miec innego meza"No coz ,ale ja nie zamiezam zmieniac sobie meza bo
      bardzo kocham i podobnie tak mysla inne osoby o swoich partnerach.Uwazam,ze
      trzeba duzo rozmawiac ze swoim partnerem ,mowic mu co czujemy,ze nie wiemy
      czasami jak sie zachowac itp.Moze to Tobie rozwiaze niektore problemy.Bo
      niestety nie wszystkie.Poprostu musimy poczekac az dzieci dorosna,bo wtedy
      zachowuja sie inaczej.Latwiej z nimi sie dogaduje.Powodzenia
      • Gość: renia Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 03.07.02, 09:24
        Gość portalu: ANETA napisał(a):


        > Gdybym wiedziala,ze adoptuje dziecko i to dziecko nalezy tylko do mnie i
        > meza.Sytuacja dramatycznie jest inna.Wiemy ,ze mamy kompletna wladze nad
        > dzieckiem i nasze zachowanie jest inne.

        Mam nadzieje, ze nie masz dzieci. I ze do czsu kiedy bedziesz je miala
        zrozumiesz, ze dziecko nie nalezy do nikogo. Kup sobie samochod, kosiarke, lakier
        do paznokci - beda nalezec do ciebie. Nad dzieckiem nie ma sie tez kompletnej
        wladzy. Dobry rodzic ma u dziecka autorytet i milosc, a nie wladze. Nie wiem, czy
        tylko tak beznadziejnie Ci to wyszlo, czy to co napisalas to wyraz Twojego
        prawdziwego myslenia, w kazdym razie nie moglam takich idiotyzmow pozostawic bez
        komentarza.


        • Gość: ANETA Do renia IP: *.dyn.optonline.net 04.07.02, 00:27
          Nie wiem dziewczyno,czy Jestes w malzenstwie,gdzie sa dzieci z poprzedniego
          malzenstwa,ale z wypowiedzi Twojej wynika,ze nie,poniewaz to Ty bez sensu
          napisalas.Jesli nie zrozumialas o czym napisalam lub nie rozumiesz takich osob
          jak ja, Kasia itd.To moze sie nie wypowiadaj .Sprawy materialne o ktorych
          napisalas nic nie maja wspolnego z "czlowiekiem"(mam na mysli w tym
          przypadku,dziecko)I takim osobom ja Ty ciezko zrozumiec,ze inne malzenstwa maja
          dosc nie typowe problemy.No ale coz nie Jestem na tym forum,aby wlasnie Tobie
          wyjasniac i objasniac,tlumaczyc.pozdr.
      • Gość: soso Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: 195.41.66.* 03.07.02, 09:38
        A mi sie nie podobaja te rady oparte na racjonalnosciach. Jezeli by to bylo na
        temat to jakiz problem? Wszystko da sie latwo ulozyc na papierze. Ale zycie to
        nie mechanika.

        Wiem dobrze, ze jest to zwyczajna gra emocji i uczuc. Kto tego nie dostrzega
        nie dostrzega problemu. Wchodzimy w jakis uklad rodzinny z bagazem wlasnych
        doswiadczen i czesto mamy w zwiazku z tym pewne oczekiwania, takze w stosunku
        do dzieci. A ze sa to dzieci 'nie swoje' problem narasta. Trudniej akceptowac
        odmiennosc czy wady dzieci cudzych niz wlasnych. To jest czasami przepasc.

        Jak sobie z tym radzic? Powtorze sie ale nie widze innego rozwiazania. Uczucia,
        jakie mamy do partnera sa baza i punktem wyjsciowym. Jezeli wiemy, kim dla
        niego jest jego wlasne dziecko i jak cieszy sie nim (racjonalnie czy nie) to
        podpowiedz powstaje sama. Nasza milosc do partnera polega takze na wspieraniu
        go a nie na utrudnianiu mu zycia. Dlatego nasz dobry stosunek do przybranych
        dzieci to jakby codzienne bukiety kwiatow przynoszone ukochanej osobie. I to
        jest wszystko na ten temat. Kto nie potrafi w sobie wyksztalcic takiego sposobu
        myslenia ten przegra, moze takze caly zwiazek sie rozpadnie. Zadowolone dziecko
        to zadowolony partner. Jezeli bedziemy okazywac tylko zle strony dziecka,
        (nawet jezeli takie posiada w nadmiarze) to tak jakbysmy szturchali naszego
        partnera permanentnie. Kto to dlugo wytrzyma? I racjonalnosci nic tu nie maja
        do rzeczy.

        pzdrw

        soso
        • Gość: Kasia Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: *.miasto.gdynia.pl / 192.9.201.* 03.07.02, 10:14
          Kochani!. dziękuję Wam bardzo za wasze odpowiedzi. Szczególnie tych osób, które
          piszą z pozycji własnych doświadczeń. Ja też podobnie jak fflorent cieszę się,
          że nie jestem w tych uczuciach sama... bo to dla mnie oznacza, że nie jest to
          tylko moja skrzywiona psychika, że te uczucia są na prawde trudne i więcej nas
          nie może sobie z nimi poradzić. Przeczytałam forum - Macocha to ja... szkoda,
          że tak późno. U nas to jest tak, że młody ze sowją mamą i jej nowym facetem
          mieszkają w Katowicach... to dość daleko i na szczęście dla mnie nie widują się
          często... Chociaż wiem, że gdyby tak było - nie mogłabym nic zrobić... byłabym
          może troche częściej nieszczęsliwa... Ja poznałam swojego obecnego męża już w
          trakcie rozwodu. Rozwód odbył się z winy jego żony - zdradziła go, zakochała
          się w innym, chciała tego rozwodu. Nie czuje się więc w żaden sposób winna tej
          sytuacji i to na niej spoczywa cała odpowiedzialność za nieszczęście jej
          dziecka związane z rozwodem. Potem jak się dowiedziała, że jej były też kogoś
          ma - wina spadła na mnie... tzn. mówiła małemu - widzisz, tatuś cie nie
          zabierze na wakacje bo jedzie z Kasią... itp. A prawda była taka, że nie
          zgodziłą się na ten wyjazd, chociaż chcieliśmy go zabrać... Ale to inna
          historia. To jest po prostu tak, że ja nie chce go wychowywać, nie poczuwam się
          do żadnej odpowiedzialności za niego, bo nie jest moim dzieckiem - i to jest
          chyab dlatego właśnie takie trudne. Nie mogę w tym okresie nigdzie wyjechać bo
          nie dostanę urlopu - a wakacje planujemy po jego wyjeździe... chociaż
          najchętniej tak bym zrobiła. Teraz jest coraz gorzej - nie wiem z czego to
          wynika ale coraz bardziej nie mogę sobie z tym poradzić. Nakupowałam sobie
          książek, zamykam się w osobnym pokoju i staram się nie słyszeć tego co razem
          robią. wiem, że to może ranić mojego męża - ale zacinam się w sobie i nic na to
          nie mogę poradzić. Bo za każdym razem kiedy zaczynam rozmowę z mężem na
          jakikolwiek temat - mały akurat ma tysiące pytań i próśb do niego. Więc
          wycofuje się. Mój mąż zwraca mu uwagę, że właśnie rozmawia, ale to nie odnosi
          skutku. Wiem, że musze w końcu postawić na swoim - ułożyć to jakoś, ale na
          razie nie mam na to siły...
      • Gość: Kasia Re: Jak polubić męża syna z poprzedniego małżeństwa IP: *.miasto.gdynia.pl / 192.9.201.* 03.07.02, 10:19
        Gość portalu: ANETA napisał(a):

        > Ja nierozumiem jak moga tutaj dawac rady osoby,ktore nie maja kompletnie
        > doswiadczenia i stycznosci z takimi sytuacjami i naprawde nie zycze im ,aby
        > znalazly sie w podobnej sytuacji!
        > Moj maz ma corke z pierwszego malzenstwa.I wiem,ze jest ciezko,a sytuacji
        > skomplikowanych nie brakuje.Te dzieci nie potrzebuja specjalnej troski,bo sa
        > calkowicie normalne i trzeba je traktowac normalnie.Czy te dzieci to kaleki?
        > ulomne?Nie.Jak cos nam sie nie podoba w zachowaniu dziecka,to dlaczego to
        > ukrywac?Ktos napisal"pokochac jak wlasne"Owszem my kochamy je,ale maja swoja
        > mame,ktorej absolutnie nie wolno nam zastepowac,ponadto czy my je adoptujemy?
        > Gdybym wiedziala,ze adoptuje dziecko i to dziecko nalezy tylko do mnie i
        > meza.Sytuacja dramatycznie jest inna.Wiemy ,ze mamy kompletna wladze nad
        > dzieckiem i nasze zachowanie jest inne.Ale w sytuacjach takich jak nasz partner
        >
        > ma dzieci z poprzedniego malzenstwa jest to taka bariera nie do przebicia.Sa
        > takie sytuacje,ze czlowiek nie wie jak reagowac,jak sie zachowac ,np.zwrocic
        > uwage czy nie ,jak cos zle zrobilo?Bo przeciez nie chcemy ,ani urazic
        > dziecka,ani partnera.Sama przechodze przez to,a uwiezcie,ze dziewczynki sa
        > zawziete i uparte.Ja o wszystkich problemach mowie mezowi i probujemy
        > rozwiazywac razem.Ktos rowniez na forum napisal,ze "dziecko ma jednego ojca a
        > Ty mozesz miec innego meza"No coz ,ale ja nie zamiezam zmieniac sobie meza bo
        > bardzo kocham i podobnie tak mysla inne osoby o swoich partnerach.Uwazam,ze
        > trzeba duzo rozmawiac ze swoim partnerem ,mowic mu co czujemy,ze nie wiemy
        > czasami jak sie zachowac itp.Moze to Tobie rozwiaze niektore problemy.Bo
        > niestety nie wszystkie.Poprostu musimy poczekac az dzieci dorosna,bo wtedy
        > zachowuja sie inaczej.Latwiej z nimi sie dogaduje.Powodzenia

        dzięki Anetko, zgadzam się z tobą w pełni. Tylko wiesz, czasem mnie przeraża
        wizja - jak to będzie jak on będzie starszy... nie wyobrażam sobie tego.



        • Gość: Canon Re: Jak polubić druga zone swojego ojca???? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.07.02, 17:53
          A dlaczego sobie nie mozesz wyobrazic syna swojego meza jak wyrosnie????
          Popatrz na swojego meza i masz gotowa odpowiedz. Czy nie lubisz rowniez tych
          50% genow w tym dziecku , ktore naleza do twojego meza???? Jesli nadal
          bedziesz grac obrazona, mala ksiezniczke to z cala pewnoscia wasze uklady nie
          ulegna normalizacji. Wzielas faceta z pewnym bagazem zyciowym, a teraz chcesz
          aby go nagle nie bylo ( bagazu). Pamietaj o dwoch rzeczach ten maly chlopiec to
          nie jest jakies tam obce dziecko z ulicy, ktore przygarneliscie na miesiac
          wakacji, po drugie on czuje, rozumie i zapamietuje ( rowniez to jak ty go zle,
          bez serca traktujesz).Ps. to jest chyba w tej chwili niewazne z czyjego powodu
          rozpadl sie zwiazek rodzicow tego chlopca, lecz to ze jest niechcianym gosciem
          w domu jego wlasnego ojca i TY JESTES TEGO POWODEM.
          • Gość: kawa Re: Jak polubić druga zone swojego ojca???? IP: *.stacje.agora.pl 03.07.02, 18:06
            Wg. mnie to niedopuszczalne abyś we własnym domu czuła się jak intruz.
            To chłopak jest tu "gościem" i powinien przestrzegać zasad jakie panują w domu
            w którym przebywa. A jego ojciec powinien go tego nauczyć.
            • Gość: Canon Re: Jak polubić druga zone swojego ojca???? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.07.02, 23:38
              A co ten chlopiec robi nie tak? Oddycha i po prostu jest? A powinno go nie byc
              skoro pojawila sie druga zona w zyciu ojca? Tak?
              • Gość: Kasia Re: Jak polubić druga zone swojego ojca???? IP: *.miasto.gdynia.pl / 192.9.201.* 04.07.02, 08:42
                Gość portalu: Canon napisał(a):

                > A co ten chlopiec robi nie tak? Oddycha i po prostu jest? A powinno go nie byc
                > skoro pojawila sie druga zona w zyciu ojca? Tak?

                To nie tak... wiem, że on jest po prostu dzieckiem, może trochę bardziej
                skrzywdzonym przez matkę - bo wychowuje go na sierotkę, ale to jej sprawa...
                Akurat mam porównanie, bo syn mojego brata też ma 8 letniego syna i on sprzedałby
                syna mojego meża 5 razy a ten nic by o tym nie wiedział..., sam je, sam sobie
                przygotowuje kanapki, robi picie, sam sie ubiera, sam sie kąpie... i wiele innych
                rzeczy, których syn meża nie potrafi, bo wszystko to robi za niego mama...
                ale w sumie nic takiego nie robi.... nie wiem czy byles w takiej sytuacji...
                czasem wkurza cię coś tylko z tego powodu, że jest.
          • Gość: Kasia Re: Jak polubić druga zone swojego ojca???? IP: *.miasto.gdynia.pl / 192.9.201.* 04.07.02, 08:37
            Gość portalu: Canon napisał(a):

            > A dlaczego sobie nie mozesz wyobrazic syna swojego meza jak wyrosnie????
            > Popatrz na swojego meza i masz gotowa odpowiedz. Czy nie lubisz rowniez tych
            > 50% genow w tym dziecku , ktore naleza do twojego meza???? Jesli nadal
            > bedziesz grac obrazona, mala ksiezniczke to z cala pewnoscia wasze uklady nie
            > ulegna normalizacji. Wzielas faceta z pewnym bagazem zyciowym, a teraz chcesz
            > aby go nagle nie bylo ( bagazu). Pamietaj o dwoch rzeczach ten maly chlopiec to
            >
            > nie jest jakies tam obce dziecko z ulicy, ktore przygarneliscie na miesiac
            > wakacji, po drugie on czuje, rozumie i zapamietuje ( rowniez to jak ty go zle,
            > bez serca traktujesz).Ps. to jest chyba w tej chwili niewazne z czyjego powodu
            > rozpadl sie zwiazek rodzicow tego chlopca, lecz to ze jest niechcianym gosciem
            > w domu jego wlasnego ojca i TY JESTES TEGO POWODEM.

            Niestety, syn mojego męża w niczym nie przypomina mojego meża i to jest właśnie
            najgorsze, jest wypadkową swojej mamy i jej drugiego faceta - są już razem 5 lat
            i od 5 lat wychowuje go tamten drugi... Wszystko co napisales to prawda, wiem to
            wszystko i dlatego próbuje jakoś z tym walczyc, tzn. z tymi moimi negatywnymi
            uczuciami. Niestety - uczucia i odczucia są jakie są. wiem, że zachowuje się jak
            mała rozkapryszona dziewczynka...Tylko jakoś nie mogę przestać - dlatego proszę
            Was o rady.
        • Gość: ANETA Do Kasi IP: *.dyn.optonline.net 04.07.02, 00:44
          Kasiu ,Meza mojego corka ma teraz 15 lat.Jest co prawda w tym glupim wieku,co
          takie nastolatki sa najmadrzejsze i wiedza lepiej od nas.Wiec mamy inne teraz
          problemy,typu "jak wychodzisz ,to powiedz o ktorej bedziesz ,do kogo idziesz,o
          ktorej wrocisz...itp.Ale przynajmniej jak ja z nia usiade i rozmawiam to jest
          latwiej.Bo mnie slucha ,co mam do powiedzenia.Juz sie przyzwyczaila do tego ,ze
          ma dwie rodziny,dwa domy.Jest starsza wiec inaczej patrzy na te
          sprawy.Zrozumiala,ze wszyscy Ja bardzo kochamy,choc ma teraz dwie rodziny a nie
          jedna,nawet Jej sie to podoba.A lata Jej dziecinstwa,faktycznie byly
          trudne.Musisz to przejsc jak "kazdy"z nas.Rozmawiaj wiecej z mezem,ale
          wtedy ,gdy maly nie jest przy was.Pozdr.
          • Gość: alissa19 Re: Do Kasi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.07.02, 14:31
            bardzo dobrze ze ktos zaczal taki temat-sama nie mialabym chyba odwagi takiego
            rozpoczac.
            pakuje sie w zwiazek[emocjonalnie jestem juz po prostu totalnie zaangazowana]w
            ktorym facet jest po rozwodzie i ma 2 dzieci.co prawda mieszkaja z matka ale
            syn jest zwiazany cholernie z tatusiem[ma 12 lat].ja zupelnie nie wiem jak
            postepowac w takiej sytuacji,jak sie zachowywac[sama sie jeszcze czuje
            dzieckiem]a zreszta nigdy nie mialam rodzenstwa i temat dzieciakow jest mi
            obcy,a zwlaszcza zmanierowanych gowniarzy.
            w tej sprawie jestem totalnie pogubiona,chcialabym miec z nim dziecko
            [bardzo,bardzo go kocham]ale boje sie ze on ten temat juz wyczerpal.
            wiem ze najrozsadniej to by bylo uciekac ale nie potrafie i nie chce.
            strasznie sie szarpie w tym wszystkim.
            • Gość: anika Re: Do Kasi IP: 217.153.44.* 04.07.02, 15:54
              możemy podac sobie ręce. Jestem z facetem od 1,5 roku, on ma dwójkę z
              poprzedniego małżeństwa (9 i 10 lat, syn i córka). Poczatkowo rozmawialismy o
              rodzinie , dzieciach, mówił że chce, itd. A teraz, od jakiegos czasu mówi nie
              teraz, później, stańmy na nogi (obecnie mamy kłopoty finansowe). Ja nie chcę
              TERAZ zachodzić w ciąże ale nie chce tez czekać z tym niewiadomo ile (mam 27,
              on 30 lat). Coraz częściej myslę że on traktuje już etap rodzenia dzieci za
              sobą, ma odchowana dwójkę i jakoś nie pali się do pieluch od nowa. A ja chcę
              mieć SWOJE dziecko, tym bardziej że tamtą dwójkę wychowuje ich mama. Co robić,
              uciekać od niego, czy czekać aż powie TAK, CHCĘ DZIECKO. Tylko boję sie że to
              nie nastąpi
              • Gość: Kasia do Aniki IP: *.miasto.gdynia.pl / 192.9.201.* 04.07.02, 16:04
                Gość portalu: anika napisał(a):

                > możemy podac sobie ręce. Jestem z facetem od 1,5 roku, on ma dwójkę z
                > poprzedniego małżeństwa (9 i 10 lat, syn i córka). Poczatkowo rozmawialismy o
                > rodzinie , dzieciach, mówił że chce, itd. A teraz, od jakiegos czasu mówi nie
                > teraz, później, stańmy na nogi (obecnie mamy kłopoty finansowe). Ja nie chcę
                > TERAZ zachodzić w ciąże ale nie chce tez czekać z tym niewiadomo ile (mam 27,
                > on 30 lat). Coraz częściej myslę że on traktuje już etap rodzenia dzieci za
                > sobą, ma odchowana dwójkę i jakoś nie pali się do pieluch od nowa. A ja chcę
                > mieć SWOJE dziecko, tym bardziej że tamtą dwójkę wychowuje ich mama. Co robić,
                > uciekać od niego, czy czekać aż powie TAK, CHCĘ DZIECKO. Tylko boję sie że to
                > nie nastąpi

                przykro mi, niestety w tej sprawie nie mam doświadczenia... Mój mąż bardzo chce
                mieć ze mną dziecko i staramy się o nie. Może dlatego, że jak żona od niego
                odeszła mały miał 3 latka - więc nie nacieszył się nim. Ja mam inny problem -
                próbujemy od pół roku i nic! Ale spokojnie... A może porozmaiwaj z nim tak
                szczerze i poważnie... chociaż facexi to czasem potrafią czarować, wiem coś o
                tym. W każdym razie nie pozwól sobie na to, walcz o swoje prawa. On nie może
                swoich doświadczeń przelewać na ciebie... To jest nowy związek i musi cię
                szanować i respektować twoje potzreby.
            • Gość: Kasia Re: Do Kasi IP: *.miasto.gdynia.pl / 192.9.201.* 04.07.02, 15:57
              Gość portalu: alissa19 napisał(a):

              > bardzo dobrze ze ktos zaczal taki temat-sama nie mialabym chyba odwagi takiego
              > rozpoczac.
              > pakuje sie w zwiazek[emocjonalnie jestem juz po prostu totalnie zaangazowana]w
              > ktorym facet jest po rozwodzie i ma 2 dzieci.co prawda mieszkaja z matka ale
              > syn jest zwiazany cholernie z tatusiem[ma 12 lat].ja zupelnie nie wiem jak
              > postepowac w takiej sytuacji,jak sie zachowywac[sama sie jeszcze czuje
              > dzieckiem]a zreszta nigdy nie mialam rodzenstwa i temat dzieciakow jest mi
              > obcy,a zwlaszcza zmanierowanych gowniarzy.
              > w tej sprawie jestem totalnie pogubiona,chcialabym miec z nim dziecko
              > [bardzo,bardzo go kocham]ale boje sie ze on ten temat juz wyczerpal.
              > wiem ze najrozsadniej to by bylo uciekac ale nie potrafie i nie chce.
              > strasznie sie szarpie w tym wszystkim.

              Do alissa19
              Wiem, że to jest strasznie trudne i pewnie też nie ustrzeżesz się tego błedu, czy
              szczęścia - sama już nie wiem. Faceci są super i wiem że mają prawo ułożyć sobie
              życie po raz drugi. NIestety wychodzi na to, że nam - im kobietom jest najgorzej.
              Muszę ci powiedzieć szczerze - drugi raz nie zakochałabym się w facecie z
              dzieckiem. Za nic na świecie! To jest problem!. Zobacz ja jestem już z nim 5 lat
              i nie mogę się do tego przyzwyczaić. Mały też z nami nie mieszka, jest u nas
              miesiąc w wakcje i tydzień w ferie - ale to najgorszy miesiąc i tydzień w roku -
              dla mnie. Paskudna sprawa. Nie wiem jak dalej potoczy się twoje życie z tym
              facetem... Może jednak znajdziesz dla siebie faceta bez dzieci? chociaż wiem ze w
              dzisiejszych czasach to niełatwe. Jesli masz ochote pogadać pisz do mnie -
              olinka3@go2.pl. pozdrawiam. Kasia.
              • Gość: alissa19 Re: Do Kasi-alissa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.07.02, 16:47
                dzieki bardzo za odpowiedz jesli nie bede ci przeszkadzac to sie odezwe-ten
                uklad jest beznadziejny,bo naprawde mi na nim zalezy a to co napisalas to
                prawda.tylko gdzie logika a gdzie totalne zaslepienie-tego sie nie da
                pogodzic.na zdrowy rozum to pewnie ktos powie"ale ma problem,sama wie w co sie
                laduje,a jak nie chce to niech sobie znajdzie kogos bez dzieci".
                ale mnie chwile kiedy go nie widze fizycznie bola ,strasznie bym chciala dac mu
                dziecko,miec takiego malego misia ktory nas polaczy,taka czastke jego.
                a pozatym wsiaklam na maksa ,nie ma wlasciwie chwili zebym o nim nie
                myslala.koszmar.i jeszcze w dodatku nie ma go teraz tutaj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka