13.05.05, 22:08
Podoba mi sie bardzo kolega z pracy. Sporo razem gadamy i przebywamy. Chyba
się lubimy( ja go na pewno. Lubię te chwile kiedy siedzimy razem w pokoju i
smiejemy się z czegoś. Mam wrażenie ( moze urojenia)że podobam mu się
fizycznie. Czasem tak na mnie patrzy, że gorąco się mi robi. Smiechem, żartem
powie że świetnie wyglądam, mam piękne usta, czy ciało. Ale mówi to w formie
żartu- to ostatnie. Mi się on podoba bardzo. Ale..mój pech. On ma 38 lat, ja
sporo mniej. Kiedy przyszłam tam 3 lata temu do pracy, on wkrótce się żenił,
a teraz niestety( bo ją poznałam)- został wdowcem, od 7 mcy. Ona zmarła na
raka, nie mają dzieci. Zachorowała tuż po slubie, byli małżeństwem 2 lata.
Odkryłam ( nie pytajcie jak)że odwiedza strony randek na interii, gdzie młode
dziewczyny szukają seksu, zabawy i sponsoringu. Czyli szuka romansu (albo ma)
poza pracą- nic dziwnego. Szkoda, w sumie jakby chciał to by mnie poderwał.
czasem jak tak siedzimy i atmosfera gęstnieje- on zrywa się pierwszy i wraca
do zajęć.
Obserwuj wątek
    • byhanya Re: Ale pech! 13.05.05, 22:43
      don't shit where you eat.
      zmien mjejsce zatrudnienia i wtedy za niego sie zabierz.
    • misiu762 Re: Ale pech! 13.05.05, 22:48
      Kobieto idź na całość.Ja tak zrobiłam i nie żałuję, mam wspaniałego kochanka a
      zarazem przyjaciela.Nie dosyc ze pracujemy razem to spotykamy się po pracy.
      W ciagu dnia flirtujemy,dzwonimy do siebię po kilkadziesiat razy dziennie
      robimy sobię wspólnie sniadanka a po pracy to wprost szaleństwo sex do utraty
      sił a nieraz randka w kinie.
      • oollaa3 Re: Ale pech! 13.05.05, 22:57
        Myślę,że dałam do zrozumienia że byłabym chętna, subtelnie próbowałam go
        poderwać.Przecież nie powiem z grubej rury. Gdyby chciał...widocznie aż tak to
        nie chce.Nieśmiały nie jest. Szkoda że iskrzy między nami, ale nie zapłonie. A
        może mi się wydaje? czasem juz sama nie wiem. Przestanę o tym mysleć.
        Przynajmniej do pracy milej się mi chodzi. ja to zawsze głupio trafiam.
        • byhanya Re: Ale pech! 13.05.05, 23:02
          jak ci nie zalezy na czyms powaznym, to zobacz gdzie on urzeduje i powiedz ze
          tam tez jestes od czasu do czasu. zapytaj sie pol zartem pol serio czy ma
          jakies triki na spotkanie kogos. poprostu znajdz "polsliski" temat ktory
          dwuznacznie prowadzi do czegos, ale zawsze mozna sie wycofac, gdy sytuacja
          bedzie podbramkowa.
          • oollaa3 Re: Ale pech! 13.05.05, 23:13
            Właśnie jest problem. Mimo że śni mi się po nocach i marzę, żeby pokochać się z
            nim- to nie chcę wchodzić w znajomości tylko dla seksu. 1)- razem pracujemy 2)
            zakochałabym się 3)chciałabym stworzyć cos poważniejszego, po moim ostatnim
            związku 4) ja go naprawdę lubie, imponuje mi i chyba się w nim poddurzam.
            czasem mam wrażenie że celowo przelotnie mnie dotyka w rekę, ramię. No i pstro.
            czasem bywamy w pracy o różnych porach, razem dyżurujemy( jesteśmy na
            równorzędnych stanowiskach, choć on jest bardziej doświadczony). No ale on już
            się gdzieś bzyka...
            • byhanya Re: Ale pech! 13.05.05, 23:21
              no to co ze sie bzyka. jak o dorwiesz to bedzie za przeproszeniem wybzykany.
              nnie macie zadnych wyjazdow/ konferencji? to przewarznie rozluznia.

              moze zapytaj sie o cos co jego bardzo interesuje - jakies dziwne hobby. moze o
              jakis sklep - moze zeby pomogl wybrac jakis prezent dla kuzyna ... (albo zeby
              pomogl wybrac sukienke dla ciebie bo chcesz zaimponowac komus tam)
              bedzie okazja na pokazanie siebie z innej prywatniejszej strony.

              mam jednak doswiadczenie ze takie zwiazki z pracy dlugo nie trwaja.
        • byhanya Re: Ale pech! 13.05.05, 23:04
          jak masz odwage to zapytaj sie czy nie potowarzyszy ci w wyjsciu do teatru albo
          gdzies gdzie moze byc przynudnawo.
    • liss.ek Re: Ale pech! 13.05.05, 23:25
      Uwaga, to będzie amatorska psychologia ;)
      Dlaczego nie "bzyka" się z Tobą? To proste! Być może także Cię lubi, może nawet
      podkochuje w Tobie i byłaby szansa na związek, ale myślę, że to jeszcze dużo
      czasu i Twojej cierpliwości, zanim to nastąpi.
      Zdaje mi się, że dla faceta, który stracił żonę (przecież siedem miesięcy na
      pogodzenie się ze stratą to jest nic, gdy planowało się z kimś całe życie!) jest
      łatwiejsze pójść z kimś do łóżka niż wchodzić w nowy związek. Seks jest jego
      naturalną potrzebą, seks bez zobowiązań uśmierza jego ból (choć sądzę, że i tak
      ma wyrzuty sumienia). Ale poważne zaangażowanie?! Po tak krótkim czasie trudno,
      żeby nie myślał o tym w kategoriach zdradzania żony.
      Bądź przy nim, każdego dnia przekonuj, że jesteś świetną kompanką i przyjacółką,
      a może coś z tego będzie. Ale, kurczę, nie wymagaj od faceta, który dopiero co
      przeżył tragedię, że się w Tobie zakocha!
      Głowa do góry, pozdrawiam :)
      • oollaa3 Re: Ale pech! 13.05.05, 23:46
        Może źle to okresliłam. Ja w sumie nie chce bzykania ( przynajmniej nie tylko).
        Facet ma swoje potrzeby, jest jeszcze młody, a seksu nie miał na pewno bardzo
        długo. Jego żona zachorowała tuż po slubie, operacja, wyniszczajaca
        chemioterapia i naświetalania. On dzielnie się trzymał i trzyma. Nikt by nie
        pomyślał co przeszedł. Ale nie o tym miałam mówić. Chyba mnie lubi. I przestaję
        o tym mysleć. Dobrze jest jak jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka