Dodaj do ulubionych

kiedy trzeba się rozstać?..

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.02, 14:04
mam 28 lat, on 24 i jesteśmy razem ponad 4 lata. Bardzo go kocham i on mnie
też. Nie potrafimy żyć bez siebie, ale razem też jest ciężko - strasznie się
kłócimy i to z błahych powodów... Rozstawaliśmy się już 3 razy, ale zawsze
wracaliśmy do siebie, bo czuliśmy sie nieszczęśliwi osobno. Ale razem też
często jesteśmy nieszczęśliwi... Teraz znów zastanawiamy się, co robić...
Oboje boimy się ślubu, ale ja tego chcę, a on twierdzi, że nie jest na to
gotowy. Naprawde nie wiem, jak to rozwiązać. Chcę, by było jak kiedyś...
Czy to juz zawsze tak będzie?.. Czemu życie musi być takie trudne?
Obserwuj wątek
    • Gość: tusiaz Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 14.07.02, 14:48
      Gość portalu: anula napisał(a):

      > mam 28 lat, on 24 i jesteśmy razem ponad 4 lata. Bardzo go kocham i on mnie
      > też. Nie potrafimy żyć bez siebie, ale razem też jest ciężko - strasznie się
      > kłócimy i to z błahych powodów... Rozstawaliśmy się już 3 razy, ale zawsze
      > wracaliśmy do siebie, bo czuliśmy sie nieszczęśliwi osobno. Ale razem też
      > często jesteśmy nieszczęśliwi... Teraz znów zastanawiamy się, co robić...
      > Oboje boimy się ślubu, ale ja tego chcę, a on twierdzi, że nie jest na to
      > gotowy. Naprawde nie wiem, jak to rozwiązać. Chcę, by było jak kiedyś...
      > Czy to juz zawsze tak będzie?.. Czemu życie musi być takie trudne?
      Slub to powazna decyzja....i nie powinno sie nikogo do niej zmuszać.....Decyzja ma być
      swiadoma...Jestescie nieszczęsliwi osobno....tzn.kochacie się...inaczej byc nie moze..Próbujcie jeszcze
      raz ,pogadajcie..,zmieńcie to co was niepotrzebnie dzieli....Trochę nad sobą popracujecie,,i powinno być
      dobrze...
    • lalka74 Re: kiedy trzeba się rozstać?.. 14.07.02, 15:01
      Hej Anula. Ciężka sprawa bo tak jak kiedyś to już nie będzie. Będzie inaczej,
      co nie znaczy gorzej. Jeśli chcecie być razem i się kochacie to pewnie tak
      będzie. Chociaż sama wiesz, że bycie razem nie jest łatwe i wymaga pracy i
      zaangażowania i chęci z obu stron. Jeśli on jeszcze nie jest gotowy do ślubu -
      nie namawiaj go, poczekaj. Czasem lepiej poczekać niż decydować się pochopnie
      lub pod presją. Będzie dobrze :)
      • Gość: anula Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.02, 19:36
        Ty zawsze jesteś pełna optymizmu...
        Czy tego da się nauczyć?
        Jakos mi nie wychodzi...
        Boję się, że już go straciłam...
        • Gość: mikra się rozstać?.. się nie da :) IP: *.org 14.07.02, 22:49
          ech, anula. wpadłaś. mam podobnie. tyle, że jesteśmy małzeństwem od 5 lat.
          jessu, czasami mam ochotę go pogryźć, on mnie zresztą też. ale bez siebie
          byłoby nam gorzej (chyba:). raz, rok temu prawie sie rozstaliśmy. doprowadziłam
          do tego, że sie pozegnaliśmy i mieliśmy szykować się do rozwodu. przy ostatniej
          rozmowie rzuciliśmy sie sobie na szyję... i jesteśmy razem. teraz nawet nie
          próbuję się rozstawać, bo sie nie da. chociaz rzeczywiscie lekko nie jest :)))))
        • lalka74 Re: kiedy trzeba się rozstać?.. 15.07.02, 17:16
          Hej, nikogo nie straciłaś, bo na tym świecie niewiele jest rzeczy ostatecznych.
          • Gość: anula Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 16.07.02, 08:19
            Dzieki za wsparcie. Jesteś naprawdę wspaniałą, pełną optymizmu kobietą.
            Chciałąbym być taka jak Ty. Tylko mój optymizm i chęć życia gdzieś się zgubiły
            i nie mogę ich znaleźć...
          • Gość: anula Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 16.07.02, 08:21
            Dzieki za wsparcie. Jesteś naprawdę wspaniałą, pełną optymizmu kobietą.
            Chciałabym być taka jak Ty. Tylko mój optymizm i chęć życia gdzieś się zgubiły
            i nie mogę ich znaleźć...
          • Gość: anula Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 16.07.02, 08:23
            Dzieki za wsparcie. Jesteś naprawdę wspaniałą, pełną optymizmu kobietą.
            Chciałabym być taka jak Ty. Tylko mój optymizm i chęć życia gdzieś się zgubiły
            i nie mogę ich znaleźć...
            • Gość: anula Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 16.07.02, 08:24
              jak już przeszły to 3 na raz... ;-)
          • matrek Re: kiedy trzeba się rozstać?.. 18.07.02, 16:55
            lalka74 napisała:

            > Hej, nikogo nie straciłaś, bo na tym świecie niewiele jest rzeczy
            ostatecznych.


            Hej, skąd u Ciebie - takiej realistki - tak filozoficzne myśli... ?
    • della Re: kiedy trzeba się rozstać?.. 14.07.02, 23:07
      niestety może czasami trzeba powiedzieć sobie dość...kolejne rozstania i
      powroty mogą być zabójcze..z moim facetem rozstawałam się też kilka razy, też
      był młodszy, też twierdził, że nie dorosł, a ja za każdym razem rozumiałam,
      cierpiałam, gdy odchodził, tęskniłam, przyjmowałam..ciągła huśtawka, teraz z
      trudem wytrzymuję, aby nie zadzwonić..trzymam za Ciebie kciuki.
    • della Re: kiedy trzeba się rozstać?.. 14.07.02, 23:08
      niestety może czasami trzeba powiedzieć sobie dość...kolejne rozstania i
      powroty mogą być zabójcze..z moim facetem rozstawałam się też kilka razy, też
      był młodszy, też twierdził, że nie dorosł, a ja za każdym razem rozumiałam,
      cierpiałam, gdy odchodził, tęskniłam, przyjmowałam..ciągła huśtawka, teraz z
      trudem wytrzymuję, aby nie zadzwonić..trzymam za Ciebie kciuki.
    • agniecha27 Re: kiedy trzeba się rozstać?.. 15.07.02, 10:17
      Życie nie jest proste. W ciągu lat zmieniamy się, dojrzewamy do pewnych
      decyzji. To zrozumiałe, że Ty będąc kobietą w wieku 28 lat dążysz do trwałego
      związku, do ustatkowania się. Niestety Twoja połówka, mając zaledwie (jak na
      faceta) 24 lata tę myśl stara się od siebie jeszcze oddalać. Kocha Cię, ale nie
      chce się jeszcze wiązać... Jeżeli uda Ci się pogodzić Twoją dojrzałość
      emocjonalną z jego lękami przed odpowiedzialnością, to naprawdę uda się Wam
      stworzyć trwały związek. Czego z całego serca życzę i pozdrawiam :)))
      • Gość: anula Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 16.07.02, 08:25
        Dziekuję. Może masz rację, ale czy 24 lata to tak mało?..
        • matrek Re: kiedy trzeba się rozstać?.. 18.07.02, 16:53
          Gość portalu: anula napisał(a):

          > Dziekuję. Może masz rację, ale czy 24 lata to tak mało?..

          Jak na faceta, to gówniarsko mało.
          Mężczyźni dojrzewają dopiero po trzydziestce. Wcześniej, mają psychikę na
          poziomie 17-latki.
    • Gość: madzia Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 11:14
      Witam Cie Anula
      wlasnie przezywam to co Ty, jest mi ciezko ... mam 26 lat on .... troche
      mniej :)), tez nie jest gotowy na slub, czasami nawet nie jest gotowy zeby
      zostac na noc ... jestesmy ze soba 3 lata, kocham Go i wiem, ze on kocha mnie a
      jednak od pewnego czasu nie mozemy dojsc do porozumienia. Sytuacje poteguje
      jego mama, ktora nie potrafi zrozumiec, ze nie jest juz jej malym chlopczykiem
      i nie potrafi sie wycofac i pozwolic mu zyc swoim zyciem. Zamknelismy sie oboje
      w sobie, bylismy od pewnego czasu razem ale jakby obok siebie, cieszylismy sie
      soba a jednak ja czulam dystans, niepokoj, przestalam do niego jezdzic, zeby
      nie wysluchiwac pretensji pod jego adresem. Wczoraj wybuchlam nie moglam sie
      opanowac ... plakalam i mowilam mu ze dluzej nie zniose takiego zwiazku
      przeciez bylo tak cudownie i .... dowiedzialam sie ... ze ... nie ma juz sily
      wysluchwac awantur w domu, ze co dzien mama ma do niego pretensje, ze spedza
      czas ze mna, ze ona juz sie dla niego nie liczy, ze widzi tylko mnie .... a ja
      z drugiej strony .... mialam pretensje, ze ... w dniu moich imienin jego mama
      zafundowala mu wyjazd zeby nie spedzil ze mna romantycznego wieczoru, ze w
      kazde swieto wymyslala rozne sytuacje, zebysmy tylko nie byli razem, ze gdy go
      potrzebuje to ona potrzebuje go jeszcze bardziej...
      Zaczelismy wyjezdzac na weekendym, zeby oddalic sie od wszystkich problemow ale
      gdy zblizamy sie w niedziele do domu to wszystko wraca, klade sie spac i mysle
      co sie wydarzy, ze on nie bedzie ze mna ... po woli wypala sie we mnie (jak sie
      wczoraj okazalo w nas) chce do zycia ... dzis siedze i mysle jak to wszystko
      pogodzic i chyba nie wygram tej walki ... ale nie chce stracic tej milosci
      za 3 tygodnie mam urlop ... wyjezdzamy ... az boje sie pomyslec co bedzie tym
      razem, co jego mama wymysli zebysmy tylko nie wyjechali.
      .... myslalam, ze klocimy sie i spieramy, bo duzo nas rozni, ale teraz wiem, ze
      to jego mama nas rozni ... moze jakas madra rada jak to wszystko pogodzic ?
      Pozdrawiam serdecznie

      • Gość: Sol Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.07.02, 13:03
        wiesz Madziu, zastanawiam sie dlaczego matki sa tak zaborcze. Ja sie nie borykam z takim problemem
        jak Ty, ale tez widze, ze moj luby zostal wychowany przez swoja matke w specyficzny sposob.

        Anula-zawsze bardzo balam sie momentu, w ktorym nie bede potrafila rozroznic przyzwyczajenia od
        uczucia. Boje sie panicznie chwili, w ktorej zauwaze, ze moj zwiazek trwa sila rozpedu. Rok temu dotarlo
        do mnie, ze chyba taka chwila nadeszla. Rozstawalismy sie kilka razy, rozstania byly, ze sie tak wyraze
        "wielowatkowe" bo proby ratowania zwiazku tylko pomnozyly kolejne problemy. Wrocilismy do siebie
        obiecujac sobie wzajemnie, ze bedziemy sie starac z calej sily, z calego serca. Nie potrafilismy zyc z dala
        od siebie. I teraz dreczy mnie pytani-nie potrafilismy czy moze jest nam po prostu razem wygodniej? Nic
        nie jest takie jak kiedys i wiem ze nie bedzie, minal rok i widze, ze znow zaniedbujemy nasz zwiazek. Nie
        az tak bardzo jak rok temu ale....Kocham go, kocham go calym sercem, cala dusza ale tak wiele sie
        zmienilo... Wiem, ze taka jest kolej rzeczy, wiem, ze stale tlacy sie zar jest piekny, nie tylko plomienie sie
        licza... Ale nie wiem juz co wymyslic zeby to zmienic. Rozwaz wszystkie za i przeciw, pomysl dlaczego sie
        klocicie? Czy zbyt duzo czasu spedzacie ze soba? Moze potrzeba Wam odpoczynku od siebie a nie
        rozstania? Jesli dojdziesz dow niosku, ze nie masz serca i sil by zaczac dlugi proces poprawy-odejdz. Nie
        mozna tkwic w umierajacym zwiazku.
      • Gość: anula Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 15.07.02, 14:08
        Fajnie ze mnie rozumiesz...
        Z mamą jest istotnie podobnie. Ona twierdzi, ze on jest ciagle u mnie, nigdy
        nie ma go w domu, a mnie sie wydaje ze tak nie jest. Czasem czesciej jest u
        mnie, czasem w domu rodzinnym, a czasem pol na pol.
        czy to ma przyszlosc???
        • Gość: madzia_ Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 15:02
          Wiesz Anula wypowiedzialam sie tez na posta "Dziennik z tesciowa w tle" :))
          zaczelam jak nigdy brac czynny udzial na forum, wiem, ze nie jestem sama i nie
          tylko ja mam problemy, choc wczoraj chcialam "umrzec" dzis chyba bede chciala
          odpoczac od swiata zewnetrznego przemyslec wszystko i wyciagnac wnioski ...
          Ale Kocham i wiem, ze jestem kochana i wiem, ze warto walczyc ... a czasami
          ustapic dla dobra nas wszystkich. Tak jak mowilam wczesniej myslalam, ze wina
          tkwi tylko we mnie i w nim, myslalam, ze mu nie zalezy bo wybiera Ja, a on
          czuje sie jak w potrzasku. W srode zakladam rolety, mial byc przy mnie ...
          wlasnie zadzwonil musi wyjechac w sprawach mamy do Poznania ... znowu go nie
          bedzie, znowu przez nia .. juz nie wiem co mam myslec ...ale nie ustapie bo
          bardzo go kocham bede walczyc az wystarczy mi sil
          Milego dnia ja zmykam do domku ... przynajmniej bede mogla sie wyplakac pa
        • Gość: madzia_ Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 15:08
          Wiesz Anula wypowiedzialam sie tez na posta "Dziennik z tesciowa w tle" :))
          zaczelam jak nigdy brac czynny udzial na forum, wiem, ze nie jestem sama i nie
          tylko ja mam problemy, choc wczoraj chcialam "umrzec" dzis chyba bede chciala
          odpoczac od swiata zewnetrznego przemyslec wszystko i wyciagnac wnioski ...
          Ale Kocham i wiem, ze jestem kochana i wiem, ze warto walczyc ... a czasami
          ustapic dla dobra nas wszystkich. Tak jak mowilam wczesniej myslalam, ze wina
          tkwi tylko we mnie i w nim, myslalam, ze mu nie zalezy bo wybiera Ja, a on
          czuje sie jak w potrzasku. W srode zakladam rolety, mial byc przy mnie ...
          wlasnie zadzwonil musi wyjechac w sprawach mamy do Poznania ... znowu go nie
          bedzie, znowu przez nia .. juz nie wiem co mam myslec ...ale nie ustapie bo
          bardzo go kocham bede walczyc az wystarczy mi sil
          Milego dnia ja zmykam do domku ... przynajmniej bede mogla sie wyplakac pa
      • Gość: Aton Jedynak? IP: 195.94.207.* 15.07.02, 15:46
        Gość portalu: madzia napisał(a):

        > co dzien mama ma do niego pretensje, ze spedza
        > czas ze mna, ze ona juz sie dla niego nie liczy, ze
        widzi tylko mnie ....

        Pozwól, że zadam krótkie pytanie: jedynak?
        • Gość: Iza Re: Moja rada. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.07.02, 20:28
          Wymień na lepszy model. Na niektórych smutek działa inspirująco, może taki na
          przykład zacząć pisać wiersze.
        • Gość: madzia_ Re: Jedynak? IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.07.02, 21:19
          Niestety nie jedynak. Ma siostre, ktora chyba rozgryzla matke i nie pozwala
          sobie na takie zagrania, poprostu przez przypadek zapomina komorki, wychodzi na
          chwile i juz nie wraca tylko pisze smsa ze nie oplaca jej sie wracac do domu i
          zostanie w miescie do rana, wbrew temu co moze sie wydawac moja tesciowa ma tez
          meza, ktory nie bardzo daje soba manipulowac i nie zwraca na fochy zony uwagi.
          Na poczatku bylam bardzoo zbulwersowana zachowaniem meza i corki, lecz teraz
          doskonale ich rozumiem ... a moj chlopak ... on ciagle widzi w niej chora
          bezradna osobe .....
          • Gość: anula Re: Jedynak? IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 16.07.02, 08:04
            Taak,
            Ta wrażliwość pewnie ujęła Cię na początku?
            A potem okazuje się , że to ma swoje minusy...
          • Gość: KR$ Re: Jedynak? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 04:36
            Gość portalu: madzia_ napisał(a):

            > Niestety nie jedynak. Ma siostre, ktora chyba rozgryzla matke i nie pozwala
            > sobie na takie zagrania, poprostu przez przypadek zapomina komorki, wychodzi
            na
            >
            > chwile i juz nie wraca tylko pisze smsa ze nie oplaca jej sie wracac do domu
            i
            > zostanie w miescie do rana, wbrew temu co moze sie wydawac moja tesciowa ma
            tez
            >
            > meza, ktory nie bardzo daje soba manipulowac i nie zwraca na fochy zony
            uwagi.
            > Na poczatku bylam bardzoo zbulwersowana zachowaniem meza i corki, lecz teraz
            > doskonale ich rozumiem ... a moj chlopak ... on ciagle widzi w niej chora
            > bezradna osobe .....


            ----> po prostu Twój chłopak jeszcze nie dorósł do momentu w którym facet
            zaczyna rozróżniać, która kobieta jest w jego życiu najważniejsza... Wielu
            nigdy nie dorasta.
    • Gość: amy Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.07.02, 22:24
      Hej,
      chyba nie ma mądrych, którzy mogliby poradzić Ci coś sensownego w takiej
      sytuacji. I tak zrobisz, jak Ci serce podyktuje. Ale jeśli potrzebujesz opinii,
      to myślę, że nie ma co się śpieszyć ze ślubem. Twój facet najwyraźniej do tego
      nie dojrzał, a robienie tego na siłę nikomu na dobre nie wyjdzie. Być może
      dobrym, sprawdzonym sposobem - daj temu jeszcze trochę czasu. Być może
      mężczyzna Twojego życia sam zapragnie mieć zakontraktowaną rodzinę, a być może
      dojdziecie do wniosku, że nie jesteście dla siebie stworzeni.
      Małżeństwo na pewno nie prostuje konfliktów, z moich doświadczeń wynika, że
      jeszcze uwydatnia roznice charakterów.
      Dlatego wychodź na mąż tylko wtedy, jeśli jesteś pewna, że tak jak jest teraz -
      to jest Twoje przeznaczenie i nie licz na to że facet zmieni się po ślubie.
      Stara prawda, ale jara.
      Pozdrawiam i życzę szczęścia.
      • Gość: anula Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 16.07.02, 08:17
        Wygląda to tak, że on twiedzi, iż wie że powinniśmy wziąć ślub, ale to na razie
        dla niego abstrakcja, boi się tego. (zresztą ja też, jak sobie wyobrażę moment
        przed ślubem...). Oboje cenimy sobie niezależność. Nie wiem, czemu tak czuję,
        ale oświadczyny byłyby dla mnie dowodem miłości. I nigdy go do tego nie
        zmuszałam, ani nie naciskałam. Właśnie problem w tym, że dusiłam to w sobie, bo
        nie chciałam, by tak się poczuł i dlatego też ostatnio się pogorszyło, bo byłam
        rozdrażniona i łatwiej się złościłam.
        I co dziwne - tu nie ma różnicy charakterów. Myślę że problem jest trochę w
        tym, że jesteśmy za bardzo podobni - wiem że to może brzmieć głupio, ale tak
        chyba jest. Kiedyś myślałam że to jest super, ale jak widać zbytnie
        podobieństwo też nie jest dobre...
        Już sama nie wiem...

        Ps. Ja naprawdę nie liczę na to, że on się zmieni po ślubie!!! Powiem więcej -
        NIE CHCĘ BY SIĘ ZMIENIAŁ! Kocham go za to, kim jest. To raczej ja powinnam się
        zmienic...
    • Gość: snoopy Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.07.02, 01:02
      Cześć Anula!
      Byłam w podobnej do Ciebie sytuacji, tylko, że to on był starszy, ale nie o to
      chodzi. Też się ciągle kłóciliśmy nawet o błahostki. Poza tym byliśmy ze sobą
      długo i wkradła się rutyna. Stwierdziłam, że lepiej nie będzie, jak już to
      gorzej, a szkoda życia, więc zerwałam.
      Pozdr:)
    • Gość: ania Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.acn.waw.pl 17.07.02, 10:48
      Jak przeczytałam twoją historię to zobaczyłam w niej częściowo siebie sprzed
      mniej więcej 2 lat. Też chciałam ślubu, stabilizacji a mój facet "nie
      wyobrażał sobie tej chwili, nie dojrzał do tak ważnej decyzji, nie czuł się na
      siłach, nie zarabiał wystarczająco dużo, że po ślubie się zmienisz", itd.,
      itp. To powodowało kłótnie, oddalało nas od siebie, kilka razy właśiwie
      decydowaliśmy się na rozstanie," bo każde z nas ma inną wizję przyszłości".
      Ponieważ związek był dla mnie bardzo ważny, nie widziałam nikogo innego oprócz
      niego w swoim życiu, przeczekałam to wszystko, licząc na to że on kiedyś
      dojrzeje. Niestety nie dojrzał, ale wiedziałam że bardzo mu na mnie zależy,
      więc zażądałam (dość delikatnie) pierścionka i oświadczyn, ustalenia terminu
      ślubu, poinformowania rodziców. Facet nie uciekł, zrobił co trzeba i dziś jest
      bardzo szczęśliwy, że tak się to wszystko ułożyło. Cieszy się że już się nie
      kłócimy(bo już nie ma o co) i naprawdę stanowimy udane małżeństwo. I nie daj
      Boże, żebym mu przypomniała iż to nie on o tym wszystkim zadecydował...
      Z perspektywy czasu widzę, że on się po prostu bał podjęcia decyzji i
      odpowiedzailności za rodzinę i tyle. Tę decyzję podjęłam ja i nie wstydzę się
      o tym mówić.
      Pozdrawiam i życzę odwagi!!!
      Nie rezygnuj z czegoś co dla ciebie jest tak ważnie.
      • Gość: synowa Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.univcomp.waw.pl / 192.168.246.* 17.07.02, 11:07
        nie chwal się tak ,nie chwal ,ja też poprosiłam o rękę mojego męża i nawet nie
        dawno mi powiedział, że bardzo się cieszy że nie odrzucił moich oświadczyn
        podlec jeden
    • Gość: anka Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: 195.94.218.* 17.07.02, 14:15
      A mieszkacie razem? To jedyny sposób, aby się przekonać, czy związek ma szansę
      przetrwania. Nie wiem, czemu dążysz do ślubu, skoro jednocześnie masz tyle
      rozterek. Powiedzmy sobie szczerze, kłótnie o blahostki raczej się nasilają po
      slubie niż cichną. Jeśli teraz trudno wam się porozumiec, to nie ma sensu
      formalizowac tego związku. Czy to jest miłość, czy przyzwyczajenie poparte
      strachem przed samotnością?
      • Gość: anula Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 18.07.02, 08:13
        Mieszkamy razem.
        Wiem że go kocham a on mnie. Nie jestem kobietą która miałaby wiele problemów
        ze znalezieniem innego partnera. (no, może ten wiek... mniejszy wybór;-)
        Po prostu to jest ten jedyny i z nim chcę być.
        • nell26 Re: kiedy trzeba się rozstać?.. 18.07.02, 09:35
          Gość portalu: anula napisał(a):

          > Mieszkamy razem.
          > Wiem że go kocham a on mnie. Nie jestem kobietą która miałaby wiele problemów
          > ze znalezieniem innego partnera. (no, może ten wiek... mniejszy wybór;-)
          > Po prostu to jest ten jedyny i z nim chcę być.

          Mieszkacie razem, klocicie sie...Ty chcesz slubu...
          Masochistka jestes, czy moze jedna z tych naiwnych, co wierza, ze po slubie sie odmieni?
          Jezeli bez slubu jest zle, to po slubie bedzie tylko gorzej. I pozniej ludzie sie dziwia, ze tyle rozwodow..
          smutne, a pozniej cierpia tylko dzieci z takich zwiazkow, bo musza ogladac tatusia i mamusie, ktorzy zyja
          jak pies z kotem.
          Tragiczne..

          • Gość: madzia_ Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 18.07.02, 10:41
            Nell26 chyba zbyt drastycznie podchodzisz do sprawy, dwie kochajace sie osoby
            maja prawo do kryzysu w zwiazku, co nie oznacza, ze rozstana sie, szczegolnie
            gdy maja rozne oczekiwania w danej chwili czy sytuacji maja prawo do
            rozbieznych mysli i decyzji. Ja wiem, ze kocham i jestem kochana a jednak moj
            zwiazek w ostatnim czasie jest bardzo burzliwy, przechodzimy kryzys, bo w nasz
            zwiazek zaczeli ingerowac inni (przyszla tesciowa) ja jestem wsciekla i mam
            pretensje do chlopaka, ze na to pozwala, a on ze ja sie denerwuje, ze powinnam
            przemilczec i robic swoje. Ciagle zadaje pytanie "i co ja mam zrobic? z jednej
            strony ty z drugiej matka" w domu sie kloci i awanturuje walczac o nasz
            zwiazek, o niezaleznosc, spotykamy sie i ja walcze z nim, ale tak naprawde z
            jego matka, a on musi to wysluchiwac, bo ja mam dosyc tych wszystkich sytuacji
            wytworzonych przez jego mamusie. Wiec ... mam problemy, co nie oznacza, ze sie
            rozejdziemy, wrecz przeciwnie uczymy sie rozmawiac i wspolnie podejmowac
            decyzje
        • Gość: madzia_ Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 18.07.02, 09:45
          Witam ponownie,
          wiesz mi niewiele trzeba do szczescia .... wystarczy jakas romantyczna komedia
          i zapominam o problemach choc na chwile, wiem, ze to nie pomoze na "nasze"
          problemy ale polecam film z Julia Roberts i Bradem Pittem The Mexican ... ona
          zadaje te same pytanie a odpowiedz chyba Cie zadowoli ....
    • penelopa.pitstop Re: kiedy trzeba się rozstać?.. 18.07.02, 16:48
      Gość portalu: anula napisał(a):

      > mam 28 lat, on 24 i jesteśmy razem ponad 4 lata. Bardzo go kocham i on mnie
      > też. Nie potrafimy żyć bez siebie, ale razem też jest ciężko - strasznie się
      > kłócimy i to z błahych powodów... Rozstawaliśmy się już 3 razy, ale zawsze
      > wracaliśmy do siebie, bo czuliśmy sie nieszczęśliwi osobno. Ale razem też
      > często jesteśmy nieszczęśliwi... Teraz znów zastanawiamy się, co robić...
      Tez tak mialam kiedys. Po 2 latach zaczelo byc gorzej. Obrazanie sie, klocenie,
      rozstawanie. W miedzyczasie mieszkalismy razem. Dodam, ze na prawde sie
      staralam, zeby bylo lepiej, ale chyba zupelnie niepotrzebnie.
      Raz pojechalam na urlop i chyba nie widzielismy sie miesiac lacznie. PO
      powrocie gosc stwierdzil, ze jednak nie moze beze mnie zyc no i generalnie ze
      bedziemy dalej razem. Potem sie juz posypalo zupelnie.
      A na koniec poznal panienke przez net. To w zasadzie przesadzilo sprawe i
      ulatwilo rozstanie. Jak laska przyjechala do niego z drugiego konca
      Polski "pogadac" to zrobilam awanture i skonczyl sie problem z rozstawaniem.
      Teraz mysle, ze to byla najlepsza rzecz - nasze rozstanie oczywiscie, bo
      poznalam wspanialego faceta i jestem z nim.

      > Oboje boimy się ślubu, ale ja tego chcę, a on twierdzi, że nie jest na to
      > gotowy. Naprawde nie wiem, jak to rozwiązać. Chcę, by było jak kiedyś...
      > Czy to juz zawsze tak będzie?.. Czemu życie musi być takie trudne?
      A co do slubu, to nie wiem czy wiesz, ale po slubie raczej nie bywa lepiej,
      moze byc co najwyzej gorzej. Mam wrazenie, ze wiele osob uwaza, ze jak wezma
      slub to wszystkie problemy znikna i bedzie jak w sielance. Tak raczej sie nie
      dzieje. Zastanow sie dlaczego w Polsce jest coraz wiecej rozwodow.... bo ludzie
      sie jakos dziwnie spiesza do tego oltarza nie wiadomo po co.
      Czy ten slub jest Ci do czegos tak potrzebny???? Chcesz miec biala suknie i
      cala impreze. Moze o to tak na prawde chodzi.??

      Pozdrowienia
      Penelopa.
      • Gość: Nell Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 18.07.02, 16:57
        penelopa.pitstop napisała:

        > Gość portalu: anula napisał(a):
        >
        > > mam 28 lat, on 24 i jesteśmy razem ponad 4 lata. Bardzo go kocham i on mni
        > e
        > > też. Nie potrafimy żyć bez siebie, ale razem też jest ciężko - strasznie s
        > ię
        > > kłócimy i to z błahych powodów... Rozstawaliśmy się już 3 razy, ale zawsze
        >
        > > wracaliśmy do siebie, bo czuliśmy sie nieszczęśliwi osobno. Ale razem też
        > > często jesteśmy nieszczęśliwi... Teraz znów zastanawiamy się, co robić...
        > Tez tak mialam kiedys. Po 2 latach zaczelo byc gorzej. Obrazanie sie,
        klocenie,
        >
        > rozstawanie. W miedzyczasie mieszkalismy razem. Dodam, ze na prawde sie
        > staralam, zeby bylo lepiej, ale chyba zupelnie niepotrzebnie.
        > Raz pojechalam na urlop i chyba nie widzielismy sie miesiac lacznie. PO
        > powrocie gosc stwierdzil, ze jednak nie moze beze mnie zyc no i generalnie ze
        > bedziemy dalej razem. Potem sie juz posypalo zupelnie.
        > A na koniec poznal panienke przez net. To w zasadzie przesadzilo sprawe i
        > ulatwilo rozstanie. Jak laska przyjechala do niego z drugiego konca
        > Polski "pogadac" to zrobilam awanture i skonczyl sie problem z rozstawaniem.
        > Teraz mysle, ze to byla najlepsza rzecz - nasze rozstanie oczywiscie, bo
        > poznalam wspanialego faceta i jestem z nim.
        >
        > > Oboje boimy się ślubu, ale ja tego chcę, a on twierdzi, że nie jest na to
        > > gotowy. Naprawde nie wiem, jak to rozwiązać. Chcę, by było jak kiedyś...
        > > Czy to juz zawsze tak będzie?.. Czemu życie musi być takie trudne?
        > A co do slubu, to nie wiem czy wiesz, ale po slubie raczej nie bywa lepiej,
        > moze byc co najwyzej gorzej. Mam wrazenie, ze wiele osob uwaza, ze jak wezma
        > slub to wszystkie problemy znikna i bedzie jak w sielance. Tak raczej sie nie
        > dzieje. Zastanow sie dlaczego w Polsce jest coraz wiecej rozwodow.... bo
        ludzie
        >
        > sie jakos dziwnie spiesza do tego oltarza nie wiadomo po co.
        > Czy ten slub jest Ci do czegos tak potrzebny???? Chcesz miec biala suknie i
        > cala impreze. Moze o to tak na prawde chodzi.??
        >
        > Pozdrowienia
        > Penelopa.


        Jeszcze ta roznica wieku miedzy nimi...24latek to jeszcze chlopczyk, nie dziwie
        sie, ze nie chce sie zenic...pewno chce sie wyszalec,jeszcze moze mu sie wiele
        odwidziec...a 28latka to juz kobieta...Pozniej, za jakies pare lat, ta roznica
        wieku sie zamaze, ale teraz nie ryzykowalabym slubu...tzreba chlopakowi dac
        troche czasu, niech stanie sie mezczyzna, a nie ciagnac przed oltarz..
      • Gość: anula Re: kiedy trzeba się rozstać?.. IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 19.07.02, 08:16
        > Czy ten slub jest Ci do czegos tak potrzebny???? Chcesz miec biala suknie i
        > cala impreze. Moze o to tak na prawde chodzi.??

        Trochę też ;-)
        Fajne są te sukienki. ;-)
        Ale pragnę po prostu poczuć się bezpiecznie. Wiem że ślub niczego nie
        gwarantuje, ale jednak daje jakieś poczucie bezpieczeństwa. Skoro tak wszyscy
        uważaja, że ślub rozwala związek to po co tyle osób to robi??? Wszyscy
        jesteście masochistami???
    • lastka Re: kiedy trzeba się rozstać?.. 19.07.02, 08:27
      Naprawdę trudno jest się rozstać po kilku latach bycia razem, a czy tak będzie
      zawsze może nie. U mnie własnie nastąpiła przemiana i jest cudownie...życzę i
      Tobie tego samego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka