forti7
03.06.05, 10:55
cześć wszystkim, mam 23 latka i od ponad roku nie mieszkam z rodzicami tylko
z chłopakiem, pieniądze na utrzymanie zarabia on, ja kończe studia. Teraz
poszukuje pracy, ale tato (dla niego to nie kłopot) dawał mi pieniądze na
stałe leczenie którego wymagam ok.500 zlotych miesięcznie. Tato jest osobą
bardzo zaangażowaną w swoją pracę i tylko tym żyje, no i jeszcze kobiety...
Nie umie okazywać uczuć, nigdy tego nie robił, ciągle tylko wymagał wybierał
za mnie i uważał że powinnam mieć to samo zdanie co on, pomagam mu w
prowadzeniu firmy za co nie dostaje kasy.
Nie to jest jednak problemem, problem stanowi to, że nie mam ochoty na czeste
kontakty z nim bo kończą sie one ciągłą awanturą bo ja inaczej wyobrażam
soibie moje życie niż on, ja chce szukać pracy po wakacjach a on ze ja to
powinnam pracowac juz od roku i na dodatek tak było potrafił mi załatwic
prace nie pytajac mnie o zdanie. Dzwonil: "od jutra masz tam prace i już".
Może kilku z was by nie podziękowało, ale ja chcę zrobic cos wreszcie sama,
studia tez on mi wybral, ja sie dosatłam na dwa kierunki, ale on sam jak
byłam na wakacjach potwierdził jeden z nich bez uzgodnienia ze mną, teraz też
wydaje polecenia i uważa ze jestem głupia postepujac inaczej niz on sobie
tego życzy.
No i wczoraj może nie zachowałam sie kulturalnie ale powiedziałam mu bo
nalegał na spotkanie w knajpie (gdzie ciagle wpadaja jego znajomi) a ja
powiedziałam ze przyjde jak bede miala ochote.
no i sie stało pwoeidział cytuje: "chyba ci sie w główce popie..ło, kaske
dostajesz ale na spotkanie to dupska nie ruszysz jak nie to nie spadaj". Nie
mówię tutaj o pieniądzach bo jakoś pewnie sobie poradzę ale zabolało mnie to
ze jak go prosiłam zeby sam przyjechał a nie zapraszał mnie w miejsca gdzie
ja nie chce sie spotkać on mówił, ze co on u mnie bedzie obic i ze mu sie nie
chce do mnie jechac. no i co o tym myślicie???....