Dodaj do ulubionych

Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe

IP: 212.191.70.* 07.04.01, 18:36
Odnosze wrazenie, ze tak lansowany przez oficjalna
pedagogike model wychowania bezstresowego , ktorego
rodowod pochodzi z USA , w polaczeniu z partnerskim
modelem rodziny - spadkiem po PRL -owskim wychowaniu
dla przyszlosci autorstwa prof. Suchodolskiego - obok
niewatpliwych korzysci jakie przejawiaja sie w
obserwowanym w ostatnich latach wzroscie
przedsiebiorczosci mlodych ludzi , spowodowal bodaj
czy nie wiecej zjawisk negatywnych. Obowiazujacy w
naszym kregu kulturowym tradycyjny wzorzec
wychowania opieral sie na autorytecie. Podtrzymywano go
nawet W Kraju Rad gdzie czolowym reprezentantem tego
kierunku byl Antoni Makarenko . Streszczal sie on w
jednym , krotkim sloganie "Nie ma wychowania bez
autorytetu". W obrebie tego wzorca miescily sie takie
zasady jak: poszanowanie dla rodzicow , dla starszych ,
dla kobiet , dla przelozonych , wladz panstwowych ,
koscielnych , instytucji publicznych i w ogole
wszystkich tradycyjnych instytucji jak rodzina ,
kosciol itd. zwiazanych z porzadkiem spolecznym ,
hierarchia, uporzadkowanym swiatem , w ktorym kazda
jednostka miala swoje miejsce, obowiazki i prawa. Byl
to model przystosowany do warunkow stagnacji lub
przynajmniej bardzo powolnej ewolucji gospodarczej i
spolecznej spoleczenstw przedkapitalistycznych. A jaki
to moze miec zwiazek z systemem socjalistycznym
zapytacie. ? A ma , bo socjalizm w istocie byl reakcja
na drapiezny kapitalizm , proba nadania mu ludzkiej
twarzy, walka z wladza pieniadza i rynku . W
tradycyjnym modelu wychowania mlody czlowiek musi stac
w kolejce , dlugo czekac az starsi i madrzejsi wymra
smiercia naturalna . Prawie nie ma mozliwosci
przeskakiwania stopni w hierarchii zawodowej i
spolecznej. Pewne urzedy , stanowiska i zaszczyty
dostaje sie z wieku lub z dziedziczenia. Inicjatywa
mlodych ludzi jest zle widziana , utracana w roznoraki
sposob - bo pan jest niegrzeczny, bo pan jest na to
jeszcze za mlody itp. W rezultacie spora czesc
mlodych ludzi manipulowana przez starszych dochodzila
do stanowisk na ktorych mogla decydowac o losie panstwa
czy spoleczenstwa zbyt pozno, gdy juz stracila zapal,
zdolnosci , umiejetnosci i checi zmiany czegokolwiek.
Ogolnie mowiac, byla to dyktatura starych nad mlodymi ,
manipulowanie mlodzieza , wykorzystywanie mlodziezy ,
wysylanie na mordercze wojny itp. Mlody czlowiek jak
najszybciej chcial wydoroslec, wstydzil sie swojej
mlodosci i niedojrzalosci . Jest to widoczne na
zdjeciach i filmach z przed ll wojny, gdzie nawet
amanci wygladaja za powaznie , a mlodzi hoduja brody
aby sie postarzec.
Wzorzec amerykanski postawil wszystko na odwrot. Panuje
powszechny kult mlodosci, zabawy , piekna , beztroski i
nieodpowiedzialnego seksu. Wszystko to cechy typowe
dla mlodosci. Mlodzi kroluja wszedzie, mlodym sie
schlebia w reklamie , szkole , w radiu w telewizji. A
jednoczesnie z kultem mlodosci rozpanoszylo sie
niepozadane zielsko : kult sily , przemocy, ryzyka,
lekkomyslnosci. Bojki w szkole przemoc nad mlodszymi i
slabszymi, lekcewazenie starszych , nauczycieli,
rodzicow , brak poszanowania dla prawa .Nie bede dalej
wyliczal jak trudno byc teraz nauczycielem , rodzicem
, policjantem i w ogole kims kto musi z tymi mlodymi
ludzmi pracowac. Prosze o zabieranie glosu na ten tak
aktualny , wrecz palacy temat. Co robic?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ped Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: 212.191.70.* 25.04.01, 14:16
      Nikt nie podejmuje tego tematu , a jest bardzo wazny .
      Powinien interesowac przedewszystkim Panie , jako ze od
      nich glownie zalezy wychowanie w rodzinie. Slyszalem
      przez radio wypowiedz prof.L .Kolakowskiego o zlych
      nastepstwach tego wychowania bezstresowego w USA.
      Zanizone lub wrecz zadne wymagania w stosunku do dzieci
      i mlodziezy rasy bialej powoduja , ze na stanowiska
      wymagajace wysokich kwalifikacji dostaje sie coraz
      wiecej przedstawicieli rasy zoltej: Chinczykow,
      Koreanczykow , Japonczykow. Dotyczy to nauki,
      przemyslu, administracji, byznesu ,prawa. Podobne
      zjawisko wystepowalo juz w wieku 19 i 20 i dotyczylo
      nadreprezentacji Zydow w zawodach takich jak prawnicy,
      lekarze, adwokaci, uczeni, muzycy i inne wymagajace
      wysokich kwalifikacji. Na dalsza mete jest to zjawisko
      niepokojace.
    • Gość: lalka Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: *.home.cgocable.net 25.04.01, 15:06
      Temat ciekawy.
      Nie wiem ktory model ja stosuje w domu, mysle, ze mieszanke.
      Tu- Kanada dzieci sa zazwyczaj wychowywane bezstresowo, czesto bez
      jakiegokolwiek szacunku dla innych i samych siebie.
      Nie jestem zwolenniczka dolowania dzieci i kar cielesnych, ale autorytet w
      postaci rodzica, ktotego sie po prostu slucha i szanuje (nie boi) jest
      niezbedny.
      • Gość: Ped Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresoweDo lalki IP: 212.191.70.* 25.04.01, 16:37
        Wlasnie , jak to jest w Kanadzie? Do Polski ten model
        przyszedl przyszedl podobno z USA i coraz trudniej
        poradzic sobie w szkole nauczycielom z niesforna
        mlodzieza. Odbija sie to rowniez na poziomie nauczania.
        Na studia przychodzi mlodziez coraz gorzej przygotowana
        w porownaniu z latami np. siedemdziesiatymi czy
        jeszcze wczesniejszymi . Nikt tu nie chce zabierac
        glosu, a powinny zwlaszcza kobiety.
        • sara Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresoweDo lalki 25.04.01, 20:14
          Zabiore glos, tylko nie mow znowu, ze cie wysledzilam Pedzie.
          Jestem za wychowniem bezstresowym , co nie wyklucza autorytetu rodzicow. Malo
          tego - jest on niezbedny w wychowaniu bezstresowym , bo daje dziecku poczucie
          bezpieczenstwa. Sednem sprawy ten autorytet jest. I sposob jego uzyskania.
          Oczywiscie ten budowany w oparciu o uderzenie piescia w stol moze teroryzowac
          tylko poki ma w zasiegu wzroku ( wladzy). Liczy sie tylko ten prawdziwy,
          budowany w oparciu o madre zachowanie samego rodzica, kompetencje w sprawach
          waznych dla dziecka ( trzeba mu troche imponowac - moj tata to wie wszystko!
          lub, pozniej - np. - moj ojciec jest absolutnie rzetelnym facetem), akceptacjai
          szacunek okazywany dziecku. To jest ja zwierciadlo - co wyslesz do dziecka,
          predzej czy pozniej odbija sie i wraca do ciebie. Wierzcie mi, ze dziecko mozna
          wychowac bez klapsow i krzykow.
          • Gość: Ped Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresoweDo lalki IP: 212.191.70.* 25.04.01, 20:24
            Saro ! Czy pracowalas kiedy w szkole ? Popracuj a tam
            dopiero poznasz czym ten model zaowocowal w naszych
            polskich warunkach. Mam do czynienia ze szkola i
            nauczycielami. Nikt sobie teraz nie radzi z mlodzieza
            ani rodzice , ani nauczyciele ani wojsko ani policja.
            A kto maluje mury , kto rozrabia po stadionach ? I tak
            jest w calej Europie i USA. Jedynie w Singapurze ,
            gdzie obowiazuje kara chlosty mury sa czyste.
            Wychowanie bezstresowe jest dobre aby prowadzic
            samodzielny byznes a w innych dziedzinach zycia
            przynosi skutki oplakane!. Poslac tych madrujacych sie
            "pedagogow "na posadach w ministerstwie niech nauczaja
            w szkole to sami sie przekonaja na wlasnej skorze jak
            wygladaja realia. Kosciol tez nie aprobuje wychowania
            bezstresowego.
            • sara Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresoweDo lalki 25.04.01, 20:35
              To nie jest wina wychowania bezstresowego. To wina upadku wiezi rodzinnych i
              braku autorytetu wlasnie. To moze brzmiec jak wyswiechtany slogan, realizacja
              jest trudna ale to oparcie dobrej rodziny, wychowujacej bez przemocy pozwala
              czlowiekowi znalezc swoje miejsce w zyciu. Chuligani to niekochane dzieci chodz
              rzeczywiscie trudno dociekac przyczyn ogladajac kronike kryminalna , czyli
              nasze swojskie wiadomosci. Gdy widze narkomana dreczy mnie jednak pytanie: a
              gdzie jest twoja mama ? Mysle, ze czesto byli oni bici, zaniedbywani, obrazani.
              To nazywasz wychowaniem bezstresowym? Oni przeszli horror. Mysle, ze nie umiemy
              tego sobie nawet wyobrazic.
              • Gość: Ped Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresoweDo lalki IP: 212.191.70.* 26.04.01, 08:03
                Takie poglady to popluczyny pooswieceniowe , spadek po
                behawioryzmie i marksistowskiej "wierze czlowieka "
                plus mlodziencza naiwnosc. Moze zmienisz zdanie gdy
                grupa wyrostkow dokona na tobie zbiorowego gwaltu a
                twojego chlopaka zatlucze na smierc kijami
                bejsbolowymi. Taka bywa postawa mlodziezy uczacej
                sie w gimnazjach i szkolach zawodowych , gdzie
                nauczyciel boi sie uczniow i zamiast ich wychowywac
                idzie na poblazanie i schlebianie ich niewybrednym
                gustom. To nie sa "chuligani " , to zjawisko masowe
                wynikajace z poczucia bezkarnosci mlodziezy meskiej i
                bezradnosci "glupich " doroslych. Twoja smialosc w
                wyrazaniu swoich pogladow i lekcewazenie dyskutantow
                tez jest wynikiem wychowania bezstresowego .
                POzdrawiam . Ped.
                • sara Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresoweDo lalki 26.04.01, 13:16
                  Pedzie, znowu jestes bardzo niegrzeczny. Ale pisalam ci juz, ze po przeczytaniu
                  twoich wypowiedzi na zdrowiu biore poprawke na twoj wiek i przejscia, naprawde
                  sie na ciebie nie gniewam. Ty rowniez nie gniewaj sie za odmowe pisania
                  prywatnego i nie odgryzaj sie bez zwiazku z tematem. Pozdrawiam.
    • Gość: maja Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: 172.17.16.* / *.daewoo.com.pl 26.04.01, 09:07
      Co to za bzdury z tym bezstresowym wychowaniem?! Bezstresowym dla kogo?! Z tego, co się
      obserwuje często na ulicach, w szkołach, na stadionach itd. to bezstresowe jest ono tylko dla
      młodzieży, natomiast wszyscy inni muszą się stresować, że są narażeni na spotkanie z bandą
      wyrostków, którzy np. czują potrzebę wyładowania agresji.
      Nie jestem za tym, żeby modelem wychowania było bicie czy upokarzanie młodych ludzi w inny
      sposób, ale niezaprzeczalny jest fakt, że w pewnym wieku młodzież - zwłaszcza męska - potrzebuje
      silniejszej, a może inaczej - bardziej stanowczej ręki. Zycie nie rozpieszcza, nie jest
      bezstresowe, wymaga odpowiedzialnosci za swoje czyny. I dobrze byłoby, żeby już młodzi ludzie
      zdawali sobie sprawę, że wolnosc nie jest niestety nieograniczona - wymaga poszanowania dla
      drugiego człowieka. Ale jak mają to przyjmować młodzi, skoro wielu rodziców tego nie rozumie!
      Pozdrawiam i nie życzę spotkań z "bezstresową" młodzieżą
      • Gość: Ped Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: 212.191.70.* 26.04.01, 09:32
        Brawo Maja ! Wreszcie rozsadny glos w dyskusji ! Na
        ogol wypowiadaja sie na ten temat albo hipokryci i
        moralisci albo egzaltowani idealisci rozczytani w
        19- wiecznej literaturze romantycznej rodem z
        Dickensa. Niestety nie wszystkim udaje sie odizolowac
        od kontaktu z taka wychowana bezstresowo mlodzieza. W
        jakim kraju mieszkasz, czy tam tez macie takie
        problemy.? Napisz wiecej . Pozdrawiam . Ped.
      • Gość: Ped Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresoweDo Maji IP: 212.191.70.* 26.04.01, 09:34
        Przepraszam , zagapilem sie . Zmylilo mnie to daewoo,
        przeciez masz koncowke pl. wiadomo . Ped.
        • Gość: Ped Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresoweDo lalki IP: 212.191.70.* 26.04.01, 09:38
          Przepraszam Lalko ! Te uwagi byly do Sary a nie do
          Ciebie. Ped.
      • Gość: Esther Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: *.datamonitor.com 26.04.01, 09:42
        Maja ma racje.
        Pojecie wychowanie bzstresowe jest dla mnie nic nie znaczacym banalem - co to
        znaczy? Przygotowanie do zycia bez stresu? Aby pozniej dzieciom bylo latwiej
        sie odnalesc w pelnym stresow swiecie? Podobnie jak zbyt surowe wychowywanie,
        tak i tzw bezstresowe wkraczaja w pewna skrajnosc, spowodowana pewnym
        wyobrazeniem o tym jak swiat pownien wygladac w oczach danego rodzica.
        Wedlug mnie, podstwaowa zasada powinna byc swiadomosc o tym, ze dzieci nie sa
        nasz wlasnoscia, ze sa z nami przez okreslony czas i przez ten czas mamy je
        przygotowac do zycia - takim jakie ono jest. Nie jest bezstresowe ale nie jest
        tez smutne i surowe.
        Nie wiem co jest gorsze:rodzice ktorzy wychowyja swoje dzieci w strachu,
        starajac sie uwydaczniac swoj autorytet, uwazajac ze dzieci powinny sie ich
        bac, stosujac kary cielesne, ucza dzieci swiata, w ktorym przemoc i silny
        autorytet sa najwazniejsze. Zwolennicy bezstresowego wychowania czesto
        wychowuja dzieci na ludzi o bardzo malych ambicjach (skoro beztresowo, to nie
        mozna wymagac)i aspiracjach zyciowych.
      • Gość: Asia Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: *.proxy.lucent.com 26.04.01, 10:21
        Popieram. Sama niedlugo zostane mama i bardzo chcialabym aby moje dziecko
        wyroslo na prawego czlowieka, ktory bedzie umial sobie poradzic w dzisiejszych
        realiach. Nie zamierzam terroryzowac dziecka, ale uwazam ze kazdy czlowiek od
        najmlodszych lat powinien wiedziec co mu wolno a co nie. Stosowanie kary ma
        swoje zalety o ile dziecko wie za co zostalo ukarane i rownolegle z kara jest
        stosowana nagroda. Latwiej takiemu maluchowi jest ocenic co jest dobre a co nie
        i jakie miejsce zajmuje w rodzinie i w towarzystwie w ktorym przebywa. Nalezy
        tez paietac ze to rodzice sa pierwszymi nauczycielami dziecka i jezeli dziecko
        bedzie moglo 'zrobic z rodzicami' co tylko zechce, to bedzie uwazac ze w ten
        sposob moze postepowac z kazdym innym czlowiekiem. Moi rodzice w relacjach ze
        swoimi rodzicami do tej pory pokazuja szacunek do nich, chociaz to wlasnie
        dziadkowie wymagaja teraz opieki. Nie slyszalam, zeby moja mama powiedziala do
        swojego ojca inaczej niz Tato. Rodzice moga w pewnym sensie byc partnerami
        dziecka, ale to w koncu nie sa jego koledzy.
        • Gość: meg Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: *.template.template.tpnet.pl 26.04.01, 11:18
          wydaje mie się, że również bardzo ważne jest aby umieć
          się przyznać przed dzieckiem, nawet małym do błędu,
          zwłaszcza jeśli zostało np niesłusznie ukarane
          Ale wymagania trzeba stawiać koniecznie, tylko na miarę
          możliwości rzeczywistych dziecka, a te rodzicom czasami
          trudnimjest obiektywnie określić
          • sara Re: do wszystkich dyskutantow procz rozezlonego Peda 26.04.01, 15:16
            Meg, masz zupelna racje. Przyznanie sie do bledu, uczciwosc to jeden z
            elementow niezbednych do budowania i utrzymania autorytetu.
            Mysle, ze kazdy rozumie troche cos innego pod pojeciem wychowania
            bezstresowego. Aby uniknac nieporozumien - moze lepiej powiem, ze popieram
            wychowanie pelne akceptacji dla dziecka i pozbawione przemocy, rowniez tej
            psychicznej, a moze przede wszystkim tej.Nie oznacza ono absolutnie braku
            wymagan, okreslenia granic, a przede wszystkim autorytetu. Wrecz przeciwnie -
            bez tego nie mozna stworzyc dziecku poczucia bezpieczenstwa i mozliwosci
            rozwoju. Ale na taki autorytet trzeba zapracowac. Nie mozna go mylic z tyrania.
            Zjawisko rosnacego rozwydrzenia mlodziezy nie jest efektem wychowania, o ktorym
            pisze wyzej. Jest efektem zapracowania rodzicow, rozpadu rodziny, zagubienia.
            Z pewnoscia , w Polsce przynajmniej, narasta zjawisko przemocy w rodzinie
            wzgledem dzieci. Dzieci, ktore w szkole stanowia zagrozenie to przewaznie,
            procz przypadkow klinicznych, dzieci, ktore w domach doswiadczaja przemocy
            i/lub zaniedbania. A wychowanie bezstresowe - czesto oznacza unikanie stresu
            przez rodzicow i nie ma nic wspolnego z dobrem dziecka. Dodam moze, ze jestem
            praktykiem , nie teoretykiem. Pozdrawiam.
            • Gość: Ped Re: Do Sary tez IP: 212.191.70.* 26.04.01, 15:54
              Saro ! Nie uwazaj , ze az tak bardzo tesknie za intymna
              korespondencje z Toba . Mam dosc juz wlasnej . I nie
              bierz poprawki na wiek i przejscia. Ta poblazliwosc
              byla niegdys przywilejem mojego wieku i znow jest
              skutkiem wychowania bezstresowego. Krotko mowiac : za
              moich mlodych lat starsi prawili mi moraly. Bardzo
              chcialem dorosnac aby robic to samo . Doroslem - a
              teraz mlodsi prawia mi moraly. Ja tez jestem praktykiem
              . Gdy w szkole traktowalem dzieci z szacunkiem i
              powaga to one wchodzily mi na glowe. Ciagle powoluje
              sie na doswiadczenia niemieckich etologow na
              zwierzetach. Male dzieci sa jak zwierzatka i wymagaja w
              wychowaniu elementow tresury. Jednym z nich sa kary
              cielesne. Uczen w szkole w klasie 5 , ktorego
              skrzyczalem za bicie mlodszego kolegi odrzekl: pan mi
              nic nie moze zrobic , panu nie wolno mnie dotknac ! A
              na moje zapytanie : a czy tobie wolno bic mlodszego
              kolege ? odpowiedzial : tak , mnie wolno , ja jestem
              nieletni. Pomimo tego , ze doroslym nie wolno
              stosowac kar cielesnych w stosunku do mlodszych dzieci
              , to mlodziez wie o swojej bezkarnosci i stosuje
              przemoc coraz powszechniej. Jedynym skutkiem takich
              metod wychowawczych i wtracania sie prawa i panstwa do
              rodziny pod haslem zapobiegania przemocy w rodzinie
              bedzie niechec do posiadania dzieci. Bo po cholere sie
              meczyc z tymi bachorami , niech panstwo produkuje
              dzieci z probowki !Ciesze sie jednak , ze dyskusja sie
              rozwija. Wciaz jestem zwolennikiem stosowania w
              wychowaniu tradycyjnych sprawdzonych metod.
              Rozwydrzenie mlodziezy plci meskiej jest wynikiem
              podwazenia tradycyjnej kierowniczej funkcji ojca i
              meza w rodzinie . A ta znow podwazona zostala w
              rezultacie zle rozumianego feminizmu i ogolnej
              frustracji i dezorientacji mezczyzn co do ich roli w
              rodzinie i spoleczenstwie.Wiekszosc kobiet nie dorosla
              do rownouprawnienia . Naduzywa praw kobiety do
              manipulacji mezczyznami i zdobywania nad nimi przewagi
              , niemalze odwetu. I tej tezy bronie pomimo docinkow
              moich adwersarzy. I taka postawe przyjmuje rowniez
              Kosciol. W rodzinie chrzescijanskiej glowa jest maz i
              ojciec. Pozdrawiam. Ped.
              • Gość: Esther Re: Do Peda tez IP: *.datamonitor.com 26.04.01, 16:10
                Dotknales tematu ktory sam w sobie jest blednym kolem. Widziales ucznow w
                szkole dla ltorych przemoc wobec mlodszego kolegi byla rzecza normalna, do tego
                mowisz o rozwydrzonej mlodziezy meskiej - z powodu podwazenia kierowniczej roli
                ojca i jestes za tradycyjnymi, sprawdzonymi metodami.
                Dlaczego dzieci uwazaja ze moga bic mlodsze? Moim zdaniem to wlasnie z powodu
                bardzo autorytatywnej, kierowniczej postawy niketorych rodzicow (szczegolnie
                ojcow), ktorzy swiecie wierza w tradycyjne metody pasa i bicia po pupie.
                Przemoc tworzy przemoc i tak dzieciak nie robi nic innego jak tylko nasladuje
                swoich rodzicow.Jesli tata kierownik rodzinny, z zahukana mama (ktora rozumie
                zly wplyw feminizmu) wychowuje swoje dziecko bijac je, to jako pewien autorytet
                dla tego dziecka bedzie przez niego kopiowany, czyli: Jest OK jesli bije
                mlodszych i slabszych ktorzy nie moga sie bronic bo tata robi to samo. Tworzy
                to kolo zamkniete przemocy w rodzinach, o czym sie na codzien nie mowi.
                A ojciec z rola kierownicza to dla mnie nic innego jak zakompleksiony czlowiek
                z zapedami do rzadzenia - a najlatwiej wlasnymi dziecmi. W rodzinie
                chrzescijanskiej glowa jest ojciec - no i jeszcze oko za oko zab za zab.
                Nalezy czasem wziac pod uwage ze swiat sie zmienia, na lepsze czy na gorsze.
                Tak twarde zasady jakie wyznajesz swaidcza o tym ze innych nawet do siebie nie
                dopuszczasz, aczkolwiek robisz wrazenie ze chcesz dyskutowac.
                Rodzina nikt nie powinien rzadzic, podobnie jak Kosciolem. Autorytet ojca i
                matki powinni oni tworzyc sami, bez przemocy, choc tak jest pewnie latwiej i
                szybciej.
                Twoje podejscie jest bardzo zrozumiale - bo proste i bez zbednych komplikacji.
                Ojciec rzadzi.
                Pozdrowienia,
                Esther
                • Gość: Ped Re:Do Esther IP: 212.191.70.* 26.04.01, 16:27
                  Z toba dyskutuje sie rozsadnie ale nie pamietam czy
                  masz wlasne dzieci? W jakim kraju obserwujesz te
                  sytuacje. ? Jak bylem dzieckiem stosowano w rodzinie o
                  wiele wiecej kar cielesnych niz teraz a nikt o tym
                  glosno nie krzyczal o przemocy w rodzinie Szkola byla
                  przyjazna dla uczniow i lubiana pomimo stosowania kar
                  cielesnych Nauczyciele nie obrazali uczniow jak to
                  teraz sie zdarza. W szkole chlopcy bili sie z
                  rowiesnikami o miejsce w kolejnosci dziobania , ale
                  mlodszych nie dreczyli , przeciwnie zachowywali sie w
                  stosunku do nich opiekunczo. Koscioly w Polsce otwarte
                  byly przez caly dzien . Teraz trzeba je zamykac bo sa
                  okradane . Za czasow socjalizmu praca w Polsce byla
                  powszechnie dostepna i spowodowalo to demoralizacje
                  klasy robotniczej . Brak przymusu ekonomicznego trzeba
                  bylo zastapic przymusem politycznym. Obecnie przymus
                  ekonomiczny spowodowal , ze ludzie znow szanuja prace.
                  Zwierze ludzkie nie moze zyc bez przymusu. A co dopiero
                  czlowiek jeszcze nieuksztaltowany .! Pozdrawiam. Ped.
                • sara Re: Esther 26.04.01, 18:10
                  Jak to dobrze, ze sa ludzie, ktorzy rozumieja na czym to wszystko polega. W
                  Polsce byla kampania przeciwko przemocy w rodzinie: na bill boardach
                  pokazyawano pobita kobiete i napis: bo zupa byla za slona. Nie byl to dobry
                  pomysl, powstalo duzo niewybrednych dowcipow. I choc poruszala istniejacy,
                  bolesny problem ,pomysl nie byl najlepszy , bo z gatunku kampanii negatywnej.
                  Przemoc wzgledem dzieci zwalcza teraz plakat o koncepcji pozytywnej: Buzia
                  dziecka na plakacie i napis: kochaj mnie bym umiala kochac, szanuj mnie bym
                  umiala szanowac, mow do mnie bym umiala sluchac, sluchaj mnie bym umiala mowic,
                  cos w tym stylu . I to jest sedno. Dziecko jest jak gabka, mowi o tym
                  przyslowie o skorupce.
                  No tak ale kiedys wierzono, ze myszy rodza sie z brudnych szmat, a jeszcze
                  niedawno twierdzono, ze noworodek ma zmniejszona wrazliwosc na bol. To taki
                  sam mit jak ten o slusznosci bicia dzieci. Zgroza.
                  Ale nie chce negatywnie. Jest duzo madrych ludzie, rozumiejacych psychike
                  dziecka, wielu rodzicow otaczanych na starosc miloscia i szacunkiem ... bo
                  nauczyli tego swoje dzieci. Pozdrawiam Esther.
                  • Gość: Esther Re: Do Sary, i do Peda tez IP: 194.216.237.* 26.04.01, 19:15

                    Ped pytal czy mam wlasne dzieci - jestem mezatka ale nie mam dzieci. tak
                    naprawde to czasem strachem mnie napawa ta wielka odpowidzialnosc jaka czlowiek
                    bierze na siebie majac dzieci. I boje sie, czy nie bedzie momentu kiedy bede
                    bardzo zla na swoje dziecko, tak zla ze bede chciala je uderzyc, czy dac
                    klapsa, UKARAC. Bo zdaje sobie sprawe ze uderzenie, czy silne, czy tylko klaps,
                    to jest jednak uderzenie drugiego czlowieka. A przeciez nie mamy prawa bic
                    innych ludzi - nie robie tego w pracy bo sie kontroluje. Dlaczego mozna to
                    robic wobec malego czlowieka, ktory nie moze sie bronic i twierdzic ze to jest
                    dla jego dobra... Bicie wywoluje strach i bardziej myslenie typu "jak sie
                    nastepnym razem wywinac" niz -"chyba sie zastanowie nad swoim zachowaniem".
                    Mieszkalam przez kilka lat z dwoma Szwedkami - dla nich nawet klaps byl czyms
                    okrutnym. A wszyscy Szwedzi ktorych przez nie poznalam cechowal glownie spokoj,
                    brak agresji, pewnosc siebie. A przede wszystkim spokoj.....
                    Ped, rozumiem co masz na mysli, ale wedlug mnie nie tedy droga..

                    Sara ma racje - Jesli kiedys uwazano ze papierosy nie sa szkodliwe to chyba
                    teraz czas zmienic zdanie....
                    Ped, umialbys uderzyc 3 letnie dziecko? albo kopnac psa?
                    Ja nie potrafie uderzyc mojego kota....
                    Pozdrowienia,
                    Esther
                    • sara Re: Do Esther 26.04.01, 19:53
                      Esther, doskonale cie rozumiem. Myslacy ludzie przewiduja, analizuja i sa
                      zdolni do empatii. Mysle, ze gdy bedziesz gotowa masz szanse na dobre,
                      szczesliwe macierzynstwo. W Polsce zjawisko przemocy wzgledem dzieci narasta,
                      lub, co tez mozliwe, dopiero teraz jest ujawniana jego skala. Tragedia. Jedak
                      nie mowi o tym kosciol, politycy tez maja powazniejsze problemy, a w dodatku
                      dosc duzo ludzi wciaz mysli kategoriami atorytet rowna sie pas. Mysle, ze
                      podobnie jak z paleniem, o ktorym wspomnialas , rowniez ten problem zostanie
                      odmitologizowany. serdecznie cie pozdrawiam.
                      PS. Ja tez mam kota. I psa. Nie musialam stosowac tresury. Zyja w zgodzie, a
                      nawet w smiesznej przyjazni. Pies przeszedl latwo szkolenie PT ( pies
                      towarzysz), a odbylo sie to bez kar, w stylu cios w nos i przykrecanie ucha.
                      Kot nie walnal nigdy gdzie nie trzeba. Rozumieja ton glosu, nie musze nawet
                      krzyknac. Czyzbym miala szczescie? Chyba nie. Po prostu nie ma w nich zlosci
                      ani agresji, bo jej nie zaznaly.
                      • Gość: Esther Re: Do Sary IP: *.datamonitor.com 27.04.01, 09:35
                        Wiesz,to jest ciekawe jesli chodzi wlasnie o zwierzaki - mam dwa koty, jednego
                        przygarnelam jak mial 5 lat i byl tzw "cruelty case" i drugiego, ktorego
                        wzielam ze schroniska jak byl maly. Ten duzy, "po przejsciach" non stop atakuje
                        malego i jest strasznie agresywny. Maly go ignoruje i patrzy jak na wariata,
                        nie okazujac zadnych oznak agresji.
                        W zwiazku z tym bezstresowym wychowaniem - to troche brzmi jak przygotowywanie
                        ludzi do zycia w jakims kompletnie nierealnym swiecie marzen.....
                        Coraz bardziej sobie uswiadamiam jak ciezko jest znalesc zloty srodek - i czy
                        mi sie to jakos uda..
                        Pozdrowienia, (dla zwierzakow tez:)))
                        Esther
    • Gość: lalka Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: *.home.cgocable.net 26.04.01, 22:53
      Czesc, wrocilam.
      Moje wychowanie bezstresowe ogranicza sie najczesciej do nie uzywania sily i
      nie ponizania innych.
      Gdy moje lobuzy cos zmaluja po prostu odmawiam im ich ulubionej rozrywki. Wage
      przewinienia okreslam dlugoscia trwania kary. O ile na poczatku troche sie
      balam, ze nie poskutkuje to rezultaty sa wspaniale.
      Duzo pisze sie i mowi o metodzie "kija i marchewki"- marchewka dziala, wiecej
      sie zyska chwalac niz kryrykujac. Nie popieram jednak polecanego tu chwalenia
      za wszystko.
      Znalazlam w wypowiedziach watek o nauce kosciola. Moje dzieci sa w szkole
      katolickiej, ucza sie tu szanowac innych. Podstawowe punkty wg ktorych dzieci
      sa traktowane to NBC-no body contact, masz problem to o nim powiedz, nie
      przezywaj, nie wiesz jek rozwiazac problem- odejdz i przemysl.itp
      W przypadku mlodszych dzieci do 12 lat taka gadana trafia.
      Poza tym jak jest w Kanadzie:
      Opiekunowie dziecka (nauczyciele, ksieza, przedszkolanki) maja prawo i
      obowiazek poinformowac policje ,jazeli zauwaza na dziecku slad po uzycie sily.
      Rodzice musza koniecznie dzwonic do szkoly, jezeli dziecko zostaje w domu (male
      szanse na wagary). Rodzic ma prawo uzyc rozsadnej kary wspolmiernej do
      przewinienia tzn jak ktos uderzy dziecko w miejscu publicznym to moze bys
      podany do sadu, jezeli jednak byla to sytuacja ,ze dziecko zagrazalo
      zyciu ,zdrowiu innych rodzice sa usprawiedliwieni (np podduszanie siostry dla
      zabawy,nagle wybiegniecie na jezdnie itp).
      Nie wiem na ile to zwiazane jest z tematem, ale takie sa tu prawa rodzicow.
      Pozdrawiam
    • Gość: motek Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: *.home.cgocable.net 27.04.01, 00:28
      Ja wogole mam watpliwosci co do konceptu 'wychowanie bezstresowe'. Dyskusja
      (jak to sie zdarza w takich przypadkach) skrecila w strone 'czy rodzice moga
      stosowac kary cielesne'. Nie odnoszac sie do tej sprawy chcialbym zauwazyc,
      ze 'wychowanie bezstresowe' nie ogranicza sie tylko do niebicia, ale wogole
      zaklada unikanie zakazow, kar, nie przytlaczanie dzieci autorytetem doroslego
      (takiego, ktory nakazuje i egzekwuje wykonanie).
      Tymczasem, jak sie okazalo, dzieci wychowane bezstresowo bywaja tak samo
      sfrustrowane, jak i te 'stresowane'. Caly pomysl wychowania bezstresowego
      wyglada na chybiony, bo:
      1) Celem wychowania dziecka jest to, zeby sobie poszlo (moglo zyc samodzielnie
      w swiecie)
      2) Swiat serwuje nam stresu az nadto
      Wobec 1) i 2) wychowywanie bezstresowe nie ma sensu - swiat jest taki, jaki
      jest i udawanie przed dziecmi ze jest inny to absurd.

      Pozdrawiam
      • Gość: lalka Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: *.home.cgocable.net 27.04.01, 22:10
        To ma sens.
        A tak swoja droba, dlaczego wszystkie Kuby to takie zbojniki?
        Moj tez Kuba
        pozdrawiam
    • gepe Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe 27.04.01, 21:26
      Jestem od prawie trzech lat szczęśliwym rodzicem. Kuba jest istotą bardzo energiczną z
      pierwszymi objawami jedynactwa (na co wkrótce - mam nadzieję - zaradzimy :-)). Kiedy
      "wychowanie bezstresowe" było w wielkiej modzie myśleliśmy, że to droga słuszna i
      jedyna. Życie i mądrzejsi od nas ludzie zweryfikowali te poglądy. Zaczynam powoli
      rozumieć, że coś takiego, jak "wychowanie bezstresowe" po prostu nie istnieje. Swego
      czasu popularna była anegdotka, jak to pani w tramwaju broniła swoją pociechę przed
      oburzoną osobą, której ta nie chciała ustapić miejsca, bo "jest wychowywana
      bezstresowo". N anajbliższym przystanku wychodzący z tramwaju chłopak z rozmachem
      przylepił owej mamie wyjętą z ust gumę do żucia ze słowami "Ja, proszę pani, też byłem
      wychowywany bezstresowo"... Wychowanie młodego członka rodziny nieuchronnie
      wiąże się ze stresami i to dla obu stron - nic w tym niezwyklego nie ma. Uważam także, że
      w żaden sposób to nie koliduje z tzw. partnerskim modelem rodziny. Kuba dostał w
      skórę już wiele razy. Nic nie poradzę na to, że gdy mały próbuje bawi się kontaktem,
      wtykając tam jakąśś zabawkę, to naprawdę nie czas na tłumaczenia, że "nie wolno, bo
      tam jest prąd, który może cię kopnąć", tylko po prostu szybki klaps, ktory sam w sobie
      natychmiast i w jednej chwili komunikuje, że coś jest nie tak. Oczywiście potem jest czas
      na długie i rozwlekłe tłumaczenia, co to za prąd, który "kopie", dlaczego nie wolno, czemu
      klaps itd., w zależności od możliwości percepcyjnych dziecka. Ale ten klaps powoduje
      (doświadczenie!) że mały nie próbuje już sprawdzać" jak ten prąd kopie", bo pamięta, że
      za manipulowanie przy gniazdku ojciec przylał, a mama nie obroniła, tylko przyznała tacie
      rację. Niebywale rośnie autorytet taty, gdy go popiera mama i na odwrót. Oczywiście
      klapsy maja sens wychowawczy tylko wówczas, gdy nie są stosowane permanentnie, bo
      wtedy dziecko po prostu bierze na nie poprawkę i robi swoje, a poza tym przyjdzie taki
      moment, gdy spróbuje oddać, a już antywychowawcze są te zadane w gniewie. Kuba
      zawsze, gdy oberwie, chce się przytulić! Dziecko musi wiedzieć, że dostało nie dlatego,
      że tata/mama go nie kocha, tylko dlatego, że coś zrobił nie tak. I gdy tak sie tuli i łka, to
      cały czas dopytuje się "a ciemu?". Fantastyczna okazja, żeby "usprawiedliwić się" przed
      dzieckiem, że wprawdzie dlatego, a dlatego przed chwilą oberwałeś, ale tata/mama
      bardzo cię kocha. Klaps staje sie nie ważny, ważne, że tata/mama kocha. Zdaje się, że
      gdzieś tutaj jest ukryty rodzicielski autorytet. Sądzę, że kiedy dziecko widzi i czuje, że jest
      kochane, że rodzice się kochają(!!), szanują i kochaja swoich rodziców (teściowie!!) to i
      autorytetów mu nie zabraknie i klapsy nie bedą tak bardzo bolały...
      Pozdrawiam - gepe
      • sara Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe 27.04.01, 23:08
        Zgadzam sie z twoja wypowiedzia gepe, z malym zastrzezeniem - klapsa. Twoj
        synek ma szczescie, jest kochany i czuje to. Bardzo rzadko bedziesz zmuszony go
        klepnac. Gdy dojdzie do takiej sytuacji maly tuli sie, chce potwierdzenia, ze
        jest kochany i dostaje je. Bardzo to lagodzi bol tego klapsa, bardziej mentalny
        niz fizyczny zapewne. Ale burzacy jednak malemu poczucie bezpieczenstwa. Gdy
        stosujesz oszczedne srodi karcenia, nawet zmiana tonacji glosu moze zrobic
        wrazenie i przywrocic malca do porzadku. Gdy sa klapsy, potem moze beda musialy
        byc mocniejsze by poskutkowaly. I choc wierze, ze w twoim przypadku nie sluza
        rozladowaniu twojej agresji, czesto sa, niewyobrazalnym dla doroslego, szokiem
        dla dziecka. A procz tego ucza je pewnego sposobu zalatwiania problemu.
        • gepe Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe 27.04.01, 23:34
          sara napisał(a):

          > Zgadzam sie z twoja wypowiedzia gepe, z malym zastrzezeniem - klapsa. Twoj
          > synek ma szczescie, jest kochany i czuje to. Bardzo rzadko bedziesz zmuszony go
          >
          > klepnac. Gdy dojdzie do takiej sytuacji maly tuli sie, chce potwierdzenia, ze
          > jest kochany i dostaje je. Bardzo to lagodzi bol tego klapsa, bardziej mentalny
          >
          > niz fizyczny zapewne. Ale burzacy jednak malemu poczucie bezpieczenstwa. Gdy
          > stosujesz oszczedne srodi karcenia, nawet zmiana tonacji glosu moze zrobic
          > wrazenie i przywrocic malca do porzadku. Gdy sa klapsy, potem moze beda musialy
          >
          > byc mocniejsze by poskutkowaly. I choc wierze, ze w twoim przypadku nie sluza
          > rozladowaniu twojej agresji, czesto sa, niewyobrazalnym dla doroslego, szokiem
          > dla dziecka. A procz tego ucza je pewnego sposobu zalatwiania problemu.

          Niestety, Kuba jest na tyle "żywym srebrem", że często po prostu "nie słyszy" zmiany tonacji
          głosu. Może specjalnie "nie słyszy"? Dzieci często badają, jak daleko można się "posunąc".
          Ale oczywiście metody trzeba stosować do dziecka, a nie na odwrót. U Kubusia klaps
          skutkuje. Nie jest silny, bo nie ma byc narzędziem agresji, tylko przywołania do porządku.
          Chłopak musi wiedzieć, że jak rodzic reaguje na coś inaczej niż zwykle, to tu właśnie jest
          ta granica i tu właśnie kończy się poczucie bezpieczeństwa - to tak ma być! On to
          bezpieczeństwo za chwilę odnajdzie u mnie na kolanach, ale w tym momencie ma być
          swiadomy - na ile umie - tego, że to co złego zrobił spowodawało utratę poczucia
          bezpieczeństwa. Nawiasem mówiąc, u bardziej wrażliwych dzieci zmiana tonu głosu, czy
          okrzyk spowoduje to samo... Powyższe tyczy się również "sposobu załatwiania problemu".
          U jednego dziecka inny ton jest wystarczającym pouczeniem u drugiego być może trzeba
          pasa (choć to już pewna nienormalność moim zdaniem). Ważne, by zdarzało się to na
          zasadzie incydentu, niz reguły, no i ta cała "obudowa miłością" - tu się "załatwia problem".
          Trzeba bardzo mocno kochać, i tyle.
          Pozdrawiam - gepe
          • Gość: Ped Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresoweDo gepe IP: 212.191.70.* 28.04.01, 09:30
            Swietnie to ujales gepe , jakbys wyjal mi z ust te
            argumentacje . Spotkalem sie z postawa rodzicow ktorzy
            w domu karca dzieci ale pozwalaja im wyladowywac
            agresje poza domem argumentujac " Niech sie uczy
            chamstwa aby mogl sobie w zyciu lepiej poradzic. " Jest
            to wg. mnie spadek po totalitaryzmie gdzie dobre cechy
            i checi obywateli byly cynicznie wykorzystaywane przez
            nieuczciwych rzadzacych. Ludzie z tej przyczyny
            stracili zainteresowanie dla spraw ogolnospolecznych i
            zajeli sie pilnowaniem spraw sobie najblizszych
            rozpowszechniajac postawy egoistyczne. Pozdrawiam . Ped
          • Gość: Esther Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: *.datamonitor.com 01.05.01, 09:34
            Gepe, to co piszesz brzmi dla mnie bardzo sensownie - sama jeszcze nie mam
            dzieci wiec nie moge wypowiadac sie na wlasnym przykladzie. Widzialam natomiast
            sposob wychowania dzieci znajomych: w Polsce, Anglii i Szwecji. Znajomi ze
            Szwecji, w sytuacji kiedy rzeczywiscie potrzebna byla szybka reakcja, stosowali
            troche inne metody. Np zamiast odganiac dziecko od kuchenki gazowej, wrecz
            pozwalali mu zblizac sie do niej. Mala poczula ze jesli zbyt blisko przysunie
            reke, oparzy sie. Obeszlo sie bez oparzenia i dziecko wie dlaczego musi uwazac
            bez zadnych klapsow. Z kontaktem elektrycznym bylo inaczej - wystarczyla
            przestraszona reakcja rodzica i szybkie odciagniecie dziecka od kontaktu i
            wytlumaczenie dlaczego. Poskutkowalo. Z drugiej strony ci ludzie sa wyjatkiem,
            poza tym ze sai tak byli wychowywani. Reszta moich znajomych stosuje klapsy i
            bicie. Klapsy maja ten minus ze dziecko rzadko zastanawia sie dlaczegoi jak
            moze sie poprawic a raczej wlacza automatycznie zmysl samoobrony i nastepnym
            razem bedzie kombinowac jak sie od niego wywinac. Czesto nie bedzie szczere z
            rodzicami.
            Najbardziej mnie jenak dziwi to (dlatego troche gubie sie w tym dylemacie -
            dawac klapsy czy nie) ze w tych rodzinach ze nie bylo zadnego podniesienia reki
            na dziecko, tylko bardzo konsekwentne (i zapewne meczace) tlumaczenie i
            wychowywanie przez przyklad i kary bez sily fizycznej, dzieci traktowaly
            rodzicow z wiekszym szacunkiem, bo nie polaczonym ze strachem. Wiekszosc moich
            znajomych, Szwedow przede wszyskim, cechuje ogromny szacunek dla rodzicow,mimo
            ze nie otrzymywali nawet klapsow jako dzieci, czego czesto wsrod polskich czy
            angielskich rowiesnikow nie widze. Jak sobie sama przypominam jako dziecko,
            klapsy od rodzicow byly dla mnie czyms okropnym, prawie tragedia. dzisiaj
            pamietam klapsy, ale nigdy nie pamietalam dlaczego je dostalam. Bo to sie nie
            liczylo - liczylo sie ze oberwalam. Klapsy maja niestety efekt chwilowy a
            dzieci automatycznie usuwaja nieprzyjemne doswiadczenia w niepamiec.....
            • Gość: gepe Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: *.wbk.com.pl 02.05.01, 22:03
              Gość portalu: Esther napisał(a):

              > Gepe, to co piszesz brzmi dla mnie bardzo sensownie - sama jeszcze nie mam
              > dzieci wiec nie moge wypowiadac sie na wlasnym przykladzie. Widzialam natomiast
              >
              > sposob wychowania dzieci znajomych: w Polsce, Anglii i Szwecji. Znajomi ze
              > Szwecji, w sytuacji kiedy rzeczywiscie potrzebna byla szybka reakcja, stosowali
              >
              > troche inne metody. Np zamiast odganiac dziecko od kuchenki gazowej, wrecz
              > pozwalali mu zblizac sie do niej. Mala poczula ze jesli zbyt blisko przysunie
              > reke, oparzy sie. Obeszlo sie bez oparzenia i dziecko wie dlaczego musi uwazac
              > bez zadnych klapsow. Z kontaktem elektrycznym bylo inaczej - wystarczyla
              > przestraszona reakcja rodzica i szybkie odciagniecie dziecka od kontaktu i
              > wytlumaczenie dlaczego. Poskutkowalo. Z drugiej strony ci ludzie sa wyjatkiem,
              > poza tym ze sai tak byli wychowywani. Reszta moich znajomych stosuje klapsy i
              > bicie. Klapsy maja ten minus ze dziecko rzadko zastanawia sie dlaczegoi jak
              > moze sie poprawic a raczej wlacza automatycznie zmysl samoobrony i nastepnym
              > razem bedzie kombinowac jak sie od niego wywinac. Czesto nie bedzie szczere z
              > rodzicami.
              > Najbardziej mnie jenak dziwi to (dlatego troche gubie sie w tym dylemacie -
              > dawac klapsy czy nie) ze w tych rodzinach ze nie bylo zadnego podniesienia reki
              >
              > na dziecko, tylko bardzo konsekwentne (i zapewne meczace) tlumaczenie i
              > wychowywanie przez przyklad i kary bez sily fizycznej, dzieci traktowaly
              > rodzicow z wiekszym szacunkiem, bo nie polaczonym ze strachem. Wiekszosc moich
              > znajomych, Szwedow przede wszyskim, cechuje ogromny szacunek dla rodzicow,mimo
              > ze nie otrzymywali nawet klapsow jako dzieci, czego czesto wsrod polskich czy
              > angielskich rowiesnikow nie widze. Jak sobie sama przypominam jako dziecko,
              > klapsy od rodzicow byly dla mnie czyms okropnym, prawie tragedia. dzisiaj
              > pamietam klapsy, ale nigdy nie pamietalam dlaczego je dostalam. Bo to sie nie
              > liczylo - liczylo sie ze oberwalam. Klapsy maja niestety efekt chwilowy a
              > dzieci automatycznie usuwaja nieprzyjemne doswiadczenia w niepamiec.....

              Prawdopodobnie masz rację. Ja wiem, że Przy Kubusiu nasza metoda jest skuteczna (w
              dobrym tego słowa znaczeniu). Ja wiem, ze w dzieciństwie obrywałem często, nie pamiętam
              ani tych klapsów, ani powodów, ale jakoś tam mnie wychowano, a szacunek dla Rodziców
              zachowałem nie dlatego, że mnie bili, lub nie bili, tylko dlatego, że mnie mądrze kochali. I w
              swej miłości stosowali takie a nie inne metody wychowawcze. Ja cały czas staram się w tej
              dyskusji kłaść nacisk nie tyle na stosowane metody wychowania, ile na pokłady miłości,
              które można w to wychowanie włożyć. Bo moim zdaniem to się dla dziecka liczy najbardziej.
              Pozdrawiam - gepe
      • Gość: ewaba Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe IP: *.134.okr02.dialup.enitel.no 05.05.01, 00:55
        Czy wpadlo by ci do glowy uderzyc doroslego czlowieka, a potem powiedziec, ze
        go bardzo szanujesz? Czy chcesz nauczyc dziecko, ze ten kto kocha ten i bije?
        Czy wyobraziles sobie jak czuje sie mala istota, kiedy jedyne osoby od ktorych
        jest zalezna, wymierzaja jej klapsy? Chyba nie bardzo tez wiesz na czym polega
        wychowanie bezstressowe. Przypadek z anekdoty to po prostu brak wychowania, a
        nie wych. bezstressowe.
        • Gość: Ped Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe Do Ewaby IP: 212.191.70.* 05.05.01, 08:52
          Zdaje sie , ze jestes ze Skandynawii. W Polsce
          panowala opinia , ze Skandynawowie sa bardzo uczciwi i
          ze jest podobno skutkiem bardzo surowego prawa jakie
          stosowane tam bylo w przeszlosci . Za kradziez podobno
          grozila kara obciecia reki . Czy moglbys cos powiedziec
          na ten temat ?
          • Gość: ewaba Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe Do Ewaby IP: *.134.okr02.dialup.enitel.no 06.05.01, 16:04
            Pamietam sama cos takiego slyszalam zanim tu zamieszkalam. Niem wiem jednak czy
            w Skandynawii tak sie tlumaczy to zjawisko jak w Polsce. To prawda, ze prawa
            byly bardzo surowe. Za cudzolostwo grozilo ukamieniowanie obojga winnych.
            Mowimy tu jednak najdalej o koncu siedemnastego wieku. Od tego czasu troche sie
            zmienilo i jesli chodzi o skandynawska swobode obyczajow to jest ona niemalze
            przyslowiowa. Mysle, ze wieksze znaczenie dla skandynawskiej uczciwosci ma
            fakt , ze zylo sie tu w malych spolecznosciach (np. Szwecja ma 6 mln., a
            Norwegia 4 mln. mieszkancow na obszarze porownywalnym z Polska + dawna
            Czechoslowacja). Ludzie wiele o sobie wiedzeli i mogli sie kontrolowac. Duza
            wplyw na ich postawe mial tez religijny pietyzm. Obejrzyj "Przyjecie Babette"
            to moze latwiej zrozumiesz te klimaty.
            • Gość: dad Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe Do Ewaby IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.01, 23:41
              Gepe - nie do konca sie z toba zgodze. Owszem, rodzic musi pokazac dziecku,
              gdzie sa granice, ktorch nie mozna przekroczyc, nie sadze jednak, by potrzebny
              byl do tego klaps czy inny rodzaj bicia. Ja kilka razy w zyciu dalem swojemu
              synowi klapsa i uwazam to za jedne ze swoich najwiekszych porazek
              wychowawczych. Bylem w dziecinstwie bity czasami i - mimo mojego szacunku i
              milosci do rodzicow - pozostalo to wemne, jakas forma oddalenia od rodzicow.
              Jest pewna bariera w stosunku do nich, ktorej do dzis, mimo doroslego wieku,
              nie moge przekroczyc. Bariera w podswiadomosci. Pozostaje w psychice jakas
              zadra, niezaleznie od woli czlowieka.
              Jesli dziecko jest zbyt zywiolowe, trzeba ustrzec je przed dostepem do
              niebezpiecznych urzadzen. To nie jest zadna wina dziecka, ze ciekawi je
              kontakt, kuchenka gazowa itp. To zaleta, bo chce poznawac swiat. I za te zalete
              jest karane klapsem! Co koduje w glowie? Przede wszystkim jakies poczucie winy
              i podswiadoma lek przed poznawaniem czegos nowego.
              Uwazam, ze lepiej - jak ktos tu pisze na tym forum - w miare mozliwosci
              pozwolic dziecku na poznanie skutkow pewnych zachowan. Np. mozna pozwolic zeby
              dotknelo goracej szklanki (oczywiscie w rozsadnych granicach, zeby nie zrobilo
              sobie krzywdy), na drugi raz bedzie ostrozniejsze. A za rok dwa, jak podrosnie,
              bedziesz mogl juz wyjasnic dziecku, dlaczego pewne zachowania sa niebezpieczne.
              • Gość: gepe Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe Do dad IP: *.wbk.com.pl 08.05.01, 19:15
                Gość portalu: dad napisał(a):

                > Gepe - nie do konca sie z toba zgodze. Owszem, rodzic musi pokazac dziecku,
                > gdzie sa granice, ktorch nie mozna przekroczyc, nie sadze jednak, by potrzebny
                > byl do tego klaps czy inny rodzaj bicia. Ja kilka razy w zyciu dalem swojemu
                > synowi klapsa i uwazam to za jedne ze swoich najwiekszych porazek
                > wychowawczych. Bylem w dziecinstwie bity czasami i - mimo mojego szacunku i
                > milosci do rodzicow - pozostalo to wemne, jakas forma oddalenia od rodzicow.
                > Jest pewna bariera w stosunku do nich, ktorej do dzis, mimo doroslego wieku,
                > nie moge przekroczyc. Bariera w podswiadomosci. Pozostaje w psychice jakas
                > zadra, niezaleznie od woli czlowieka.
                > Jesli dziecko jest zbyt zywiolowe, trzeba ustrzec je przed dostepem do
                > niebezpiecznych urzadzen. To nie jest zadna wina dziecka, ze ciekawi je
                > kontakt, kuchenka gazowa itp. To zaleta, bo chce poznawac swiat. I za te zalete
                > jest karane klapsem! Co koduje w glowie? Przede wszystkim jakies poczucie winy
                > i podswiadoma lek przed poznawaniem czegos nowego.
                > Uwazam, ze lepiej - jak ktos tu pisze na tym forum - w miare mozliwosci
                > pozwolic dziecku na poznanie skutkow pewnych zachowan. Np. mozna pozwolic zeby
                > dotknelo goracej szklanki (oczywiscie w rozsadnych granicach, zeby nie zrobilo
                > sobie krzywdy), na drugi raz bedzie ostrozniejsze. A za rok dwa, jak podrosnie,
                >
                > bedziesz mogl juz wyjasnic dziecku, dlaczego pewne zachowania sa niebezpieczne.
                >
                OK, jeszcze raz, powoli. Nie jestem wprawdzie psychologiem (no, tyle ile rodzic musi nim być
                :-)) ale wydaje mi się, że nie wszystkie dzieci reagują na - jak to nazwać? - "pokojowe
                upomnienia" tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.
                > Uwazam, ze lepiej - jak ktos tu pisze na tym forum - w miare mozliwosci
                > pozwolic dziecku na poznanie skutkow pewnych zachowan. Np. mozna pozwolic zeby
                > dotknelo goracej szklanki (oczywiscie w rozsadnych granicach, zeby nie zrobilo
                > sobie krzywdy), na drugi raz bedzie ostrozniejsze.
                A jeśli nie? I co to znaczy w rozsądnych granicach? Podam przykłady. Pewnego razu Kuba
                chciał koniecznie zajrzeć do garnka z gotującą sie na gazie zupą. Oczywiście "siąm!". "Sam nie
                możesz, bo zupa jest gorąca". "Ale siam!" i tak w kółko. W końcu żona wzięła małego za
                paluszek i lekko dotknęła nim garnka. Oczywiście wtedy już zgodził się, żeby "nie siam".
                Drugi przykład. Kiedyś Kuba (miał wtedy ok. 2.5 roku) próbował włożyć do gniazka widelec
                (na szczęscie wybrał akurat "zero"). Został "pokojowo" upomniany, żona jakoś tam mu
                wytłumaczyła i był spokój. Na pieć minut. Przyszedł i zaczął się doputywać o ten prąd. OK,
                wytłumaczyliśmy. Może źle tłumaczylismy, ale najwyraźniej wzbudzało w nim to ciekawość,
                bo jakiś czas potem znowu zaczął tam grzebać. I znowu było tłumaczenie, trochę już
                groźniejsze itak jeszcze ze dwa razy. Dad, w momencie, gdy mały wysadził korki (na
                szczęście nic mu się nie stało!) dostał solidnego klapa. Ja rozumiem, że nie należy dziecka
                zniechęcać do poznawania, ale na miłośc boską, nie kosztem jego (czy czyjegokolwiek) życia
                lub zdrowia! Żeby mógł dalej poznawać, to przede wszystkim musi istnieć. Wtedy wprawdzie
                był straszny płacz, tysiąc razy "a ciemu?" (oczywiście znowu tłumaczenie, tulenie, ocieraniełez,
                zapewnianie, że tat kocha itd.), ale od tamtego czasu Kuba gniazdek nie rusza, a taty, który
                przylał jakoś nie unika. Tak na marginesie: uważam, że tzw. zatyczki do gniazdek pełnią swoją
                funkcję do czasu, potem dziecko i tak zabiera się do ich rozmontowania :-). Dwie sytuacje,
                dwie granice, dwie metody. Uważam, że obie były na miejscu. Oczywiście można tu
                podnieśc argument "niepilnowania" dziecka. Z tym jest różnie. Osobiście nie jestem za tym,
                żeby w tym wieku dziecko bylo cały czas "na oku" bo jest ono tak ruchliwe, oraz tak
                absorbujące, że nie robilibyśmy nic innego poza pilnowaniem. Chyba byłoby to nie do
                wytrzymania. Uważam poza tym, że dobrze jest pokazać maluchowi, że obdarzamy go
                pewnym zaufaniem, zostawiając w jakieś sytuacji bez nadzoru, ale to niesie za soba pewne
                konsekwencje: trzeba być posłusznym (dla własnego dobra), a za ciężką niesubordynację
                grozi jakaś kara (niekoniecznie fizyczna). Jednocześnie, gdy okaże się, że tata czy mama nie
                miał racji, to trzeba umieć powiedzieć dziecku "przepraszam" i to w taki sposób, żeby
                odczuło, że kara - jeśli była - była niesłuszna i będzie zadośćuczynienie. Potrzebny jest
                solidny, na miarę związku dziecko - rodzice, kompromis. Samo życie.

                Pozdrawiam - gepe
        • gepe Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe 07.05.01, 15:07
          Nie zrozumieliśmy się do końca. Ja na prawdę nie stosuję klapsa jako metody agresji na
          dziecku, bo mam sobie zły humor. To ma być bardzo mocny, szybki sygnał do jego
          świadomości, że właśnie tu jest granica, ktorej nie wolno przekroczyć. To może się
          zdarzyć wyłącznie incydentalnie i wyłącznie, gdy nic innego nie skutkuje. Może się mylę,
          uważam jednak że na delikatną psychikę dziecka głośny okrzyk, szybkie szarpnięcie, czy klaps
          właśnie (nie bicie!, nie o to mi chodzi) działają w zasadzie jednakowo - jest to dla niego stres.
          Natomiast są sytuacje, gdy nie można stosować metod - nazwijmy je - łagodnych, bo moga
          one zagrażać zdrowiu czy życiu dziecka (choćby to nieszczęsne gniazdko elektryczne).
          Mówiłem o tym parę wypowiedzi wyżej, także o całej nadbudowie miłością. Bo jeśli po takiej
          interwencji maluch zostanie sam z problemem typu "a czemu tata (mama) krzyknął (uderzył,
          szarpnął)?", to i tak wszystko na nic. Naprawdę nie jest moim celem nauczyć dziecko, że "kto
          kocha, ten bije", bo to oczywisty absurd i uproszczenie. Dziecko musi wiedzieć, że jest
          kochane, ale mądra miłość to nie wyłąćznie głaskanie. Chcę natomiast wpoić, że to może
          co prawda boli (niekoniecznie fizycznie) ale to nie znaczy, że tata "już nie kocha", tylko, że do
          gniazdka nie wolno wkładać palca. Dlatego biorę na kolana i przytulam. I wtedy tłumaczę tak
          długo, jak dziecko się domaga.

          > Czy wpadlo by ci do glowy uderzyc doroslego czlowieka, a potem powiedziec, ze
          > go bardzo szanujesz?
          Czasem nawet dorosłym trzeba porządnie wstrząsnąć, żeby móc mu powiedzeć, jak bardzo
          się go kocha i szanuje. Oczywiście dla każdego wieku są odpowiednie metody komunikacji.
          Porównanie nie jest do końca szczęsliwe.

          > Czy wyobraziles sobie jak czuje sie mala istota, kiedy jedyne osoby od ktorych
          > jest zalezna, wymierzaja jej klapsy?
          Nie. Ale mogę sobie wyobrazić, jak się poczuje "odstresowany" człowiek, kiedy dostanie po
          tyłku od życia. Wtedy nie będzie tego, kto weźmie na kolana i wytłumaczy. Dziecko może
          nabywać świadomości, że życie jest twarde albo w warunkach kochającej rodziny, albo w
          warunkach patologicznych, albo... wcale. Pytanie, co lepsze.

          Przypadek z anekdoty to po prostu brak wychowania, a
          > nie wych. bezstressowe.
          Masz rację. Tu jest ukryty mały sensik.

          Pozdrawiam - gepe
          • Gość: ewaba Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe - do gepe IP: 195.1.13.* 07.05.01, 17:04
            Chyba rzeczywiscie sie nie rozumiemy. Nie podejrzewam ciebie o to, ze dajesz
            klapsy dla wyladowania zlosci. Rozumiem, ze to przemyslane dzialania
            kochajacego ojca, ktory chce jak najlepiej wychowac swoje dziecko. Byc moze
            masz racje przysposabiajac go do brutalnego zycia, gdzie dorosli potrzasaja
            soba by podeprzec swoje argumenty. Wierze jednak, ze najwazniejszym elementem
            wychowania jest wypracowanie poczucia wlasnej wartosci. W tym na pwno nie
            pomaga bicie i krzyk. Dziecko powinno znac granice i od jak najmlodszych lat
            ponosic odpowiedzialnosc za swoje dzialania (poznac skutki swoich czynow).
            Jesli chozi o gnazdka el. to wydaje mi sie, ze i w Polsce mozna juz dostac
            zatyczki (np. z IKEI). Jest mase rzeczy, ktorych NIE MOZNA trzymac w zasiegu
            dziecka (np. lekarstw, termometrow rteciowych, chemikaliow typu chlor itp...),
            ale to juz odpowiedzialnosc rodzicow.
            Pozdrawiam
            • gepe Re: Partnerski model rodziny a wychowanie bezstresowe - do gepe 08.05.01, 18:13
              Gość portalu: ewaba napisał(a):

              > Chyba rzeczywiscie sie nie rozumiemy. Nie podejrzewam ciebie o to, ze dajesz
              > klapsy dla wyladowania zlosci. Rozumiem, ze to przemyslane dzialania
              > kochajacego ojca, ktory chce jak najlepiej wychowac swoje dziecko. Byc moze
              > masz racje przysposabiajac go do brutalnego zycia, gdzie dorosli potrzasaja
              > soba by podeprzec swoje argumenty. Wierze jednak, ze najwazniejszym elementem
              > wychowania jest wypracowanie poczucia wlasnej wartosci. W tym na pwno nie
              > pomaga bicie i krzyk. Dziecko powinno znac granice i od jak najmlodszych lat
              > ponosic odpowiedzialnosc za swoje dzialania (poznac skutki swoich czynow).
              > Jesli chozi o gnazdka el. to wydaje mi sie, ze i w Polsce mozna juz dostac
              > zatyczki (np. z IKEI). Jest mase rzeczy, ktorych NIE MOZNA trzymac w zasiegu
              > dziecka (np. lekarstw, termometrow rteciowych, chemikaliow typu chlor itp...),
              > ale to juz odpowiedzialnosc rodzicow.
              > Pozdrawiam

              Dzięki. Dobrze, w zasadzie się zgadzamy. Nie wiem, czy masz dzieci, może coś przegapiłem,
              jeśli tak, przepraszam. Uważam, że dobrze jest stawiać sobie wysokie poprzeczki, także w
              wychowaniu dzieci. My (żona i ja) także na początku zakładaliśmy, żeby wychować "bez
              stresu", na razie nie idzie to źle. Rychło jednak się przekonaliśmy, że pomysłowość
              naszego Kuby jest doprawdy przeogromna. Lekarstwa poza zasięgiem dziecka? Ano były
              "poza" póki Kuba nie dosunął sobie przez dwa pokoje i kuchnię ciężkiego krzesła, którego
              teoretycznie nie miał prawa ruszyć, bo ciężkie, spocił się i zasapał przy gramoleniu się na
              nie, i cały czerwony z wysiłku stanąwszy na "ostatnich"paluszkach... siegnął do apteczki. Wtedy
              akurat tam byliśmy, więc skończyło się na tłumaczeniu, ale zaręczam, że podobne sytuacje
              zaskakują nas dość często (poniekąd to normalne - mały się rozwija). I nie zawsze (choć
              rzadko) jest wesoło.

              Pozdrawiam - gepe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka