Jakoś mi bardzo smutno

17.06.05, 08:25
Po pierwsze przechodzimy chyba w miłości pierwszy poważny kryzys (po 2
latach), urlop spędzę samotnie, bo facet w ogóle nie dostanie, 28 lipca miał
odbyć się nasz ślub cywilny, skromny tylko my i świadkowie - jesteśmy oboje
po rozwodach. Zaplanowaliśmy ślub dlatego w czwartek, że nie robimy żadnej
imprezy, po drugie mój przyszły małżonek miał dostać 3 dni wolnego, a tu nici
również z tego, nie dostanie. Mimo, iż przeważnie jestem optymistycznie
nastawiona do życia, to przechodzę jakiś smutny okres w swoim życiu.
Myślałam, że jak sobie trochę pomarudzę na tym forum to będzie mi choć
troszkę lepiej, ale nie pomogło :-(
    • kasik_22 Re: Jakoś mi bardzo smutno 17.06.05, 10:12
      Nie martw się...każdy ma w swoim życiu jakieś gorsze chwile.Ale musi być gorzej
      żeby potem mogło być lepiej.Pozdrawiam i powodzenia!
    • trzydziecha1 Re: Jakoś mi bardzo smutno 17.06.05, 10:14
      Z okazji własnego ślubu musi dostać chyba przynajmniej 1 dzień urlopu
      okolicznosciowego.
      • czarny.baca Re: Jakoś mi bardzo smutno 17.06.05, 10:26
        a ciebie i tu ponosło:)))
    • viola2 Re: Jakoś mi bardzo smutno 17.06.05, 10:25
      nie bardzo umiem pocieszac,bo sama jestem raczej pesymistka, ale zawsze
      wychodze z zalozenia, ze moze byc gorzej:) Wiec moze warto cieszyc sie z tego
      ze macie siebie, i zadbac o zwiazek. To ze on nie dostanie urlopu, chyba nie
      jest jego pomyslem, ani wina. TAki los, taka praca, takie zycie. A jak bedziesz
      samotnie spedzala swoj, to moze pomysl jak mu sprawic przyjemnosc jak wroci
      zmeczony po pracy:)
      I jak piszesz jestescie oboje po rozwodach wiec zapewne wyciagneliscie wnioski,
      i chyba jestescie bardziej przygotowani do wspolnego zycia.
      Moze gadam glupoty, ale mi tez nie uklada sie rozowo. Prawie rok temu zeszlismy
      sie z mezem,a on juz ponad 4 mies. siedzi w UK i zarabia na wspolne
      mieszkanko:) I mimo ze czuje sie okropnie bo wciaz sama, to jednak ciesze sie z
      tego ze mamy siebie, ze byl tu ostatnio kilka dni, i ze ja do niego pojade
      mimo, ze on tez nie bedzie mial urlopu. Jade by z nim pobyc:)
      Nie wiem jak Ty ale ja po rozwodzie mialam w swoim zyciu okres ok 2 lat kiedy
      bylo wszytsko kompletnie do dupy, i gdyby nie corka, nie wiem jak by sie to
      skonczylo, ale teraz mimo ze nadal nie jest lekko, to jestem szczesliwa , ze
      znowu sie odnalezlismy, bo jak dla mnie to nawazniejsza jest milosc, by miec te
      druga najukochansza na swiecie osobe:) i teraz tylko z tego sie ciesze, bo
      jakbym miala wciaz myslec o tym co mnie doluje to chyba bym sie powiesila:)
      pozdrawim serdecznie i zycze wiecej sloneczka na codzien i wielkiego usmiechu:)
Pełna wersja