Dodaj do ulubionych

Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((((((((

29.06.05, 10:58
Kocham go bardzo. Umie byc ciepły, kochany. Taki miś, do którego mozna sie
przytulić.

Często wspomina jednak swoją eks. Rozwiódł sie kilka lat temu, a wciąż
wspomina. Mówił wczoraj na przykład, że umarł, gdy ona odeszła. Że jakby dzis
stracił to, co ma, niewiele by poczuł.

Dotąd myslałam, że mnie kocha i że jestem mu potrzebna. Jak widać nie jestem.
Jest mi bardzo, bardzo przykro. Poczułam sie jak nic nie warta figurka z masy
ze straganu z pamiątkami, która nie zdobi, ale nie przeszkadza, choć
właściwie można ja wyrzucić.

Co ja dla niego znaczę? Znajomym dalszym mówi, że jestem jego narzeczoną,
choć nigdy mi sie nie oświadczył. tłumaczy, że to mnie stawia w lepszym
świetle. A ja chrzanię takie "lepsze swiatło". Chcę byc kochana naprawdę, a
nie byc tylko panienką do łózka i do śniadań.
Obserwuj wątek
    • lena_zet Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 10:58
      skoro tak ci xle to dlaczego nie odejdziesz?
      • serce_na_dloni Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:01
        Kocham go. Boję się samotnych wieczorów bez jego uśmiechu. Poza tym często bywa
        miły. Ale ostatnio głównie mysli o pracy.


        Dobrze, że nie zaszłam w ciążę. Pewnie bym usłyszała: "A wiesz, jak sie
        dowiedziałem, że mamy mieć z A. dziecko..."
        • lena_zet Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:04
          no to kochaj drania dalej, cierp i nie zawracaj innym dupy.
          • rachela180 Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:06
            Lenka, co Ty dzis w takim nastroju?

            Dziewczyna cierpi :(
            • lena_zet Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:08
              i będzie cierpieć dopóki będzie z tym palantem!to jej próbuję uświadomić.Dopóki
              się nie uwolni to szczęścia nie zazna.Jak można kochać kogoś po usłyszeniu
              takich miłych słów, co rachela?
              • miawalles Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:19
                oj Lena, żeby to wszystko było takie proste...
                tak to juz jest po rozwodzie, że trudno sie pozbierac, wyrzucić z głowy
                wspomnienia i zyć dalej:( fakt, że chłopak nie powinien mówić niektórych
                rzeczy, nawet jak tak myśli. powinien odejść, jak nie potrafi z nią być, jak
                ona jest tylko jako "zastępstwo".
                • lena_zet Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:22
                  no tak mia, nie wszystko jest proste, ale czasami sami podążamy o białej lasce
                  krętymi drogami.... Nie wiem, ale post dziewczyny mnie zszokował poprostu, to
                  też wyraziłam swoją opinię.Wiesz, w kłótniach to człowiek gada takie pierdoły,
                  że potem sam się ich wstydzi, ale żeby na poważnie komuś dawać do zrozumienia,
                  że jest dla niego niczym?eh
                  • miawalles Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:26
                    nie powinien tego mówić, jakby nawet tak czuł.
                    ja zaciągnęłabym go do psychologa, bo często po nieudanym związku tęsknimy za
                    wyimagonowanymi wspomnieniami, idealizujemy partnera, pamiętamy tylko to dobre
                    i to, co chcemy pamiętać. czasem trudno sobie z tym poradzić, szczególnie,
                    kiedy obecny partner nie spełnia oczekiwań, albo kiedy tamto uczucie było
                    WIELKIE:(
                    • lena_zet Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:28
                      masz w sobie bardzo dużo wyrozumiałości :( ja bym odeszła...nie wiem czy byłby
                      to dostateczny powód, ale tak bym robiła.Coż, nie pozostaje mi nic innego jak
                      nie wprowadzać zamieszania w wątki cierpiących kobiet, którym według mnie
                      brakuje odwagi :(
                      • miawalles Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:42
                        odejśc jest zawsze najłatwiej:( odwagą jest coś zrobić, walczyć, a nie ogon pod
                        siebie, nos do góry i w długą!
                        • lena_zet Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:43
                          mia, a nie uważasz, że narzucanie się jest o wiele gorsze?
                          • miawalles Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:46
                            uważam. ale czy ona się narzuca? kocha go i nie dostaje w zamian tego samego:(
                            szkoda mi dziewczyny, bo przed nia ciężkie chwile:( ja bym jeszcze spóbowała.
                            najpierw szczera rozmowa, co on czuje do niej, co ona do niego, jak zamierzają
                            ułożyć sobie życie. jeśli nie dojdą do konsensusu... trudno, zdarza się:(
                            • serce_na_dloni Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:49
                              Ja go poderwałam, to prawda, ale to on codziennie przysyłał przez pół roku smsy
                              na dobranoc, on zapraszał na wino.

                              Mówi "poczekajmy" - on ma popracować, ja postudiować - ale na litość boską...
                              • miawalles Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:52
                                nie, nie, nie!!!! takie czekania to może trwać i trwać. pośpiech jest czasem
                                złym doradca, ale niekiedy trzeba działać, a nie gadać! stan zawieszenia, taki
                                marazm niepewności jest najgorszy!!! trzeba decydować, a nie czekać! powiedz mu
                                to. nie szantazuj, tylko powiedz, że nie chcesz juz czekać. aha, nie wiem, czy
                                kiedykolwiek rozmawialiście o przyszłości? i co?
                                • serce_na_dloni Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:56
                                  Rozmawialiśmy. On chciałby w dalszej perspektywie - czyli za 2,3 lata - się
                                  ożenić i założyć nowa rodzinę.

                                  Mogę czekać, w porządku, tyle że on nie wie czego chce... czy to ja mam być ta
                                  nową żoną i rodziną? On mówi, że się ze mną ożeni jeśli "ze sobą wytrzymamy te
                                  dwa lata" :( ale nie mówi nic o tym, że chce MNIE.
                                  • miawalles Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 12:04
                                    niektórym facetom po rozwodzie trudniej sie zdecydować na nowy związek, nowe
                                    obrączkowanie. moim zdaniem on jeszcze przeżywa swoje małżeństwo, jeszcze sie
                                    od tego nie odciął, a na to z kolei potrzeba dużo czasu. takie rany cięzko się
                                    goją:(
                                    a co Ty do niego czujesz? kochasz go bardzo? bo jesli tak, poczekaj, trwaj przy
                                    nim. jest mu ciężko, bo, jak piszesz, sam nie wie, co robić. do niektórych
                                    decyzji dojrzewa sie niestey bardzo powoli. ale powiedz, że Tobie tez jest
                                    ciężko, powiedz, to, co nam tu napisałaś - że chcesz wiedzieć, na czym stoisz,
                                    że jeśli on nie może sobie poradzisz - pomożesz, ale musisz wiedzieć, aby nie
                                    wisieć w próżni!!! powiedz, że rani Cię takimi rozmowami o swojej żonie.
                                    współczuję Ci, bo to trudna sytuacja i ciężko cokolwiek poradzić, nie znając
                                    Was bliżej:(((
                                    • serce_na_dloni Napiszę zaraz na priva, czekaj 29.06.05, 12:06
                                      • miawalles ale ja odpowiem dopiero wieczorem - nie mogę zalog 29.06.05, 12:08
                                        owac się do poczty z pracy:((((
                                        pisz śmiało:)
                    • aaa312 Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:28
                      to moze sie po czesci zgadzac......zalorzycielka postu powinna sie nad tym
                      zastanowic...
                • matheu Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 19:54
                  >fakt, że chłopak nie powinien mówić niektórych
                  rzeczy, nawet jak tak myśli

                  a dziewczyna może???
                  Maciek
          • aaa312 Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:07
            Lena no co ty?! Przecierz chce sie wygadac, bo jej zle nie doluj jej, po co...
            razu pewnego tez mozesz miec dola...
            • lena_zet Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:09
              jasne, ale dziewczyna ma zbierać manatki i odchodzić, a nie pisać "kocham go,
              co robić?co robić?"
          • rachela180 Do Leny 29.06.05, 11:07
            A w ogóle idź do @
          • malina232 Do leny_zet 29.06.05, 12:47
            Kasuj swoje kasliwe watki i wypowiedzi ,bo az nie chce sie ich czytac .
            Krytykujesz kazdego,jestes jak zmija pelna jadu i jak rozgoryczona stara panna.
            Byc moze ta opinia jest trafna i dlatego, tak skutecznie kasujesz kazdy moj
            watek na swoj temat.
            Nie potrafisz przyjac zadnej krytyki,tyle mam Ci do powiedzenia.
            Nie warto wypowiadac sie na Twoj temat.
            • lena_zet [...] 29.06.05, 12:48
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • malina232 Re: Do leny_zet 29.06.05, 12:51
                Ladne slownictwo ,ale Twoje wypowiedzi swiadcza o Twojej kulturze.
                • lena_zet Re: Do leny_zet 29.06.05, 12:52
                  weź se relanium zażyj i daj spokój.
                  • malina232 Re: Do leny_zet 29.06.05, 12:55
                    A Tobie pomoglo? Dla Ciebie to juz chyba nie ma lekarstwa.
                    • lena_zet Re: Do leny_zet 29.06.05, 12:56
                      a czemu ja miałabym zazywać?przecież to ty masz problem a nie ja.
                      • malina232 Re: Do leny_zet 29.06.05, 12:58
                        Po Twoich wypowiedziach mozna wnosikowac,ze Ty masz problemy z sama soba.
                        Zegnam .
                        P.S. A moimi problemami nie zawracaj sobie glowy.
    • lucy01 Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:07
      jeżeli bym coś takiego usłyszała, "że umarł jak ona odeszła" to chyba byłby to
      koniec....co znaczyło, że "jakby dziś stracił to co ma .."??on dalej o niej
      myśli;jeżeli dalej pasuje ci taka sytuacja to bądź sobie z nim, wg mnie nie ma
      sensu....ale to tylko moje zdanie, pozdrawiam:))
      • aaa312 Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:11
        ja mysle ze facet poprostu jest baaardzo uczuciowy, i tamta kobieta go bardzo
        zranila. A to ze powiedzial ze umarl gdy ona odeszla nie ma z toba nic
        wspolnego. Poprostu jego uczucia byly bardzo zadeptane.... moze jak piekne
        kwiaty na trawniku... a teraz jestes Ty i mozesz mu pomoc znowu "powstac do
        zycia". To jest mozliwe... kobieta jest silna i duzo wytrzyma.... jak widac u
        Ciebie to juz troche trwa... moze jeszcze potrwa, ale moze i bedziesz miala w
        koncu wspaniale wynagrodzenie za walke i cierpliwosc... Zycze Ci tego!!! :-)))
        • lena_zet Re: do aaa 29.06.05, 11:16
          przecież powiedział również, że jakby teraz został sam to by to po nim
          spłynęło, nie czytałas dokładnie czy też jesteś w podobnej sytuacji?
          • aaa312 Re: do aaa 29.06.05, 11:24
            Lena sluchaj, post czytalam bardzo dokladnie i probowalam sie wczuc w sytuacje.
            To fakt ze tak powiedzial ze by po nim "splynelo" gdyby ona odeszla, ale moze
            wcale nie mial tego na mysli...!... moze to powiedzial gdy byl w strasznym
            dole, lub gdy sie klucili.... wiesz sama ze czlowiek mowi okropne zeczy nie
            raz... i ja tez tak nieraz okropnie nagadalam mojemu mezowi... o losie on by
            mnie musial juz na zbity p.. wyzucic! Trzeba mu dac szanse... czas pokaze...
            wkoncu go kocha... a milosc duzo przetrzyma... wkoncu to na dobre i zle...
            • lena_zet Re: do aaa 29.06.05, 11:25
              nie no, jak w kłótni to nie ma się czym przejmować :) nie takie rzeczy
              słyszałam i nie takie rzeczy wygadywałam :) ale jeśli na poważnie i nie w
              kłótni to brak mi słów poprostu.
    • trzydziecha1 Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:08
      Ale powiedz mu to, co nam tutaj, dokładnie to.
    • bukiecia Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:28
      najogolniej mowiac dobrze to zwiazkowi nie wrozy...:((( Nie chce Cie martwic,
      ale jak chyba inni tez to zauwazyli z jego slow i zachowania ktore opisalas
      wynika ze zwiazek z Toba nie znaczy dla niego tyle ile powinien, ze jeszcze nie
      wykaraskal sie psychicznie z poprzedniego zwiazku, nie doszedl do siebie i nie
      zakochal sie w Tobie tylko moze nie chcial byc sam i poniewaz mu sie podobalas
      zwiazal sie z Toba. Ale to za malo prawda?
      Swoja droga troche glupi jest ze takie rzeczy przy obecnej dziewczynie
      opowiada, inteligentny facet nigdy by czegos takiego nie powiedzial...
      Nie martw sie na zaoas, wiem ze jest Ci ciezko, ale raczej skup sie na tym jak
      zakonczyc ten zwiazek w sposob najmniej dla Ciebie bolesny. Bo trwanie w nim na
      pewno sprawi Ci duzo cierpienia, lepiej postarac sie to zakonczyc, zaleczyc
      rane i zwiazac sie z takim ktory swiata poza Toba nie bedzie widzial
      pozdrawiam
    • serce_na_dloni Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:37
      Jesteśmy ze sobą od roku.

      Opowiedział mi wiele o małżeństwie. Przęzył w końcu wiele lat z kobietą, którą
      kochał.

      Tyle że ja nigdy nie będę równa tamtej. Nawet jeśli mnie kocha, to nigdy nie
      zajmę równorzędnego miejsca w jego sercu. Mówi, ze nie umie już byc zakochany.

      Ja nie żądam, by mi śpiewał serenady pod oknem. Chcę jednak, żeby umiał mi
      pokazać że cos dla niego znaczę, jeśli mnie kocha.

      Wczoraj sie dowiedziałam, że kilka miesięcy temu zmarł mój pradziadek. Posłałam
      mu smsa, nie chciałam mu przeszkadzać w pracy. Nawet nie zareagował.
      • alister1 Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:43
        czesc
        ja tez jestem z facetem ktory wczesniej mial hmm nie tyle zone ale byli razem 8
        lat i znamy sie okolo roku
        nie wiem czemu on Cie tak traktuje moj nigdy nie mowil ze tesknie za swoja ex
        albo ze jak to sie skonczylo to umarl czy inne bzdury
        po co jest z Toba? zadaj sobie takie pytanie bo jesli tylko po to zeby sie
        pocieszyc to nie warto
        gdyby tylko uslyszala ze nie dorownam jego ex albo cos takiego to bym mu
        pokazala drzwi
        teraz jest ze mna i owszem moge czasem posluchac jak to bylo kiedy byli razem
        ale nie chce slyszec ze wszystko sie skonczyl ze sie nie zakocha ze nie bedzie
        kochal jesli nie to po jaka cholere zawraca mi glowe?
      • aaa312 Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:48
        ufff... ciezki orzech... wiesz co chyba bedziesz musiala z nim powarznie
        porozmawiac, powiedziec wszystko to co nam i wydaje mnie sie ze potrzebna
        bedzie terapia wstrzasowo-szokowa, tzn, bedziesz sie musiala wyprowadzic na
        jakis czas i zerwac na jakis czas CALKOWICIE kontakt. Bo fakt faktem ze juz od
        roku tak przy nim trwasz i nic... hmmm, taka przerwa moze Ci wiele
        uswiadomic... zanim na zawsze odejdziesz sproboj jeszcze wlasnie taka przerwe i
        sama zobaczysz co bedzie....
    • bukiecia Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 11:51
      albo moze powiedz mu ze skoro on ciagle ma w sercu tamta to Ty odchodzisz bo
      nie mozesz zniesc takiego braku uczuc i uwagi. Moze to nim wstrzasnie i sie
      opamieta - zobaczysz wtedy czy naprawde mu na Tobie zalezy. No a jesli nie
      zrobi to na nim wiekszego wrazenia to chyba wnioski beda oczywiste...
    • serce_na_dloni Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 13:07
      Już nie mam siły... ;(((((((((((((((((((((((((((

      ile można na niego czekać? No ile??? Ile mozna w milczeniu znosić jego
      opowieści o tym, jaki był szczęśliwy z eks, jak go boli, że go zostawiła, jak
      mu źle, że stracił rodzinę.

      Czym ja jestem... niczym... ;((((((((((((((((
      • malina232 Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 13:12
        Jesli takcy byli szczesliwi razem to dlaczego dalej nie sa razem?
        Dziewczyno stac Cie na kogos kto poswieci Ci cale swoje zainteresowanie.
        Ja wiem,ze go kochasz ,ale cale zycie bedziesz na drugim planie?
        Kiedys tego nei wytrzymasz i obdarzysz uczuciem kogos kto odda Ci sie w pelni.
        Wiec moze lepiej teraz odejsc?
        Pozdrawiam Cie cieplutko
    • buzia104 Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 13:11
      Jestem w związku od prawie 3 lat z rozwiedzinym facetem. Wiecie, z czym jest
      największy problem od samego początku? On nie potrafi/ nie chce/ boi się
      okazywac uczucia. Jest jeszcze pół biedy, gdy się kochamy. Ale tak "na
      trzeźwo"....
      I własnie o to są kłótnie. Ja domagam się, żeby powiedział, że kocha, tęskni,
      chce być ze mną, walczyłby o mnie. Nic z tego. Milczy jak grób.
      Myslę, że to jest problem prawie wszystkich facetów po rozwodzie, boją się
      ponownego zaangażowania na maxa, bo wtedy bardzo łatwo jest ich skrzywdzić.
      Tylko czy na tym można budować związek? Jak to zmienić? Właśnie z tym
      najbardziej się borykam.
      • serce_na_dloni Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 13:54
        mój czasem mi mówi, że kocha. ale to wygląda dośc głupio. nie wiem, czy mówi
        poważnie czy sobie stroi żarty.
    • cesaria2 Re: Mój facet... ;((((((((((((((((((((((((((((((( 29.06.05, 17:30
      Ten zwiazek nie wyglada za dobrze.Skoro ten facet twierdzi, ze juz nie umie byc
      zakochany, a czasmi mowi , ze kocha i to "brzmi glupio", to znaczy, ze jest z
      Toba z jakiegos innego powodu..Moze boi sie samotnosci, w koncu ma kobiete,
      ktora go kocha i jest mu z na dobrze, ale nie zamierza sie z nia zenic, bo cos
      tam ( leczy rany, moze nie wie, czy to prawdziwe uczucie, itp, itd., takie tam
      bzdury). To na pewno jest bolesne, ale bedziesz musiala spojrzec prawdzie w
      oczy. Ty za nim szlejesz, a jemu jest z Toba tylko dobrze. Szanuj sie
      dziweczyno, na sile nic nie zrobisz, a moze gdy odejdziesz on wtedy naprawde
      zrozumie , co stracil..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka