pannaktos
04.07.05, 12:28
Jestem ze swoim chłopakiem ponad dwa lata,myślimy o wspólnej przyszłości.
Bywało różnie...jak w każdym związku raz dobrze raz źle...chyba bardziej to
wyglądało tak,że było albo cudownie albo bardzo źle...nigdy nuie było tak
pomiędzy,każda kłótnia to była wojną,ale kiedy już się godziliśmy wtedy było
sielankowo aż do nastepnej wojny.
Po ostatnim naszyk kryzysie napisałam do niego list...poprostu było mi
łatwiej napisać wszystko co myślę niż powiedzieć... i...
zmienił się nie do poznania!
Jest facetem moim idealnym :) gdybym była lżejsza pewnie by mnie nosił na
rekach ;) i to nie jest jakas chwilowa zmiana na lepsze bo juz tek od
dłuższego czasu.
I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego gdy by nie to,że kiedy go nie ma ja
tesknie i licze dni do końca tygodnia w pracy żeby móc się z nim spotkać....
jak się już spotkamy i on kołomnie tak skacze i dogadza mi i jest taki
kochany to jest mi dobrze ale nudzi mnie to...
nie wiem czy ze mna cos nie tak?Przeciez każda kobieta chcialaby takiego
faceta.
Co ja mam zrobić?Bo juz sama nie wiem przeczekać aż mi przejdzie czy....??
Sama nie wiem...bo przeciez kocham go szalenie i on mnie też.