Dodaj do ulubionych

Związki międzynarodowe

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.08.02, 17:19
Myslę poważnie o międzynarodowym związku, dlatego przeczytałam
Twój list z uwagą. Tyle że ja mam prostszą sytuację - mąż zmarł
4 lata temu, syn jest już dorosły. Ja dużo podróżuję, myślę, że
Europa jest domem dla nas z Polski także. Niewiele lat mi już
zostało, dlaczego bariera miejsca ma być nieprzekraczalna, gdy
ten cudzoziemiec jest mi tak bliski?
Obserwuj wątek
    • Gość: Monika Re: Związki międzynarodowe IP: 195.101.168.* 12.08.02, 16:23
      Dokladnie dzisiaj mija 2 lata odkad opuscilam Polske, by zyc
      w ,,miedzynarodowym zwiazku''. We Francji, gdzie mieszkam, czuje
      sie bardzo dobrze, ale cytuajc Norwida, ,,do kraju tego, gdzie
      kruszyne chleba podnosza z ziemi przez uszanowanie, dla darow
      nieba, teskno mi Panie''. I zawsze bede powtarzac ; ,,Polsko-
      ojczyzno moja, Ty jestes jak zdrowie, ile cie trzeba cenic, ten
      tylko sie dowie...''.
    • Gość: Julia Re: Związki międzynarodowe IP: 149.225.108.* 12.08.02, 18:26
      Mieszkac za granica wcale nie jest takie proste jak by sie
      niektorym moglo wydawac.Ja mieszkam od 3 lat w Niemczech,
      poslubilam ukochanego meszczyzne, jestesmy szczesliwi, kochamy
      sie i szanujemy.Jest jednak jeszcze jedna, wcale nie tak gladka
      strona medalu.Mý Polacy najlepiej czujemy sie w domu, w
      Polsce.Choc czesto lubimy sobie ponarzekac i doskonale wiemy,ze
      zycie u nas wcale nie jest uslane rozami, to jednak slyszac
      chocby jeden zlosliwy zarcik Niemcow o Polsce dostajemy 1
      Stadium wscieklizny.Przynajmniej ja tak reaguje.Czesto mysle o
      domu, o moich przyjaciolach , w ktorych obecnosci moglam byc 100
      % soba.Niemcy natomiast nie maja przyjaciol, ale znajomych.I
      obojetnie, kiedy zapytasz, zawsze jest u nich wszystko OK!W
      jednym zdaniu; ich nie interesuje, co u ciebie i ciebie nie
      powinno interesowac co u nich.I chociaz tego bezposrednio nie
      okazuja, my Polacy jestesmy dla nich tylko tania sila robocza,
      czyms gorszym po prostu.
      • Gość: mamusia Re: Związki międzynarodowe IP: *.proxy.aol.com 12.08.02, 19:19
        tez mieszkam w niemczech i tez mi sie wydawalo, ze oni nie maja przyjaciol i
        zawsze wszystko jest ok. ale sie mylilam. to chyba sprawa czasu i wieku - nie
        zbudujesz przyjazni podobnych do tych z liceum, studiow w ciagu 3 lat i do
        tego w zupelnie innym stadium zycia. tych zawsze bedzie ci brakowac. ja jestem
        tu od 8 lat i przyjaciolek z polskich studiow nie zastapi mi nikt - jakby to
        ujac....dojrzewalysmy razem, moze bylysmy jeszcze elastyczne i sie do siebie
        nawzajem dopasowalysmy. ale mamy przyjaciol i u tych nie zawsze wszystko jest
        ok, tak jak u nas. inna sprawa, ze wobec obowiazkow rodzinnych mniej mam
        wolnych mocy (nie tylko czasowo ale rowniez emocjonalnie) na prawdziwe
        przyjaznie, wiec jest ich garstka. na studiach to tez bylo inaczej - wtedy
        zycie moich przyjaciol bylo moim zyciem. ce la vie czyli cos za cos. pielegnuje
        troskliwie te stare i nowe przyjaznie ale czasem musze spasowac. koniec koncow
        nie mam wrazenia, ze to akurat wyjazd za granice zmienil moje przyjaznie.
      • Gość: Pola Re: Związki międzynarodowe IP: *.extern.kun.nl 12.08.02, 20:39
        Mysle, ze to jest tak, ze tesknimy za tym, co bylo, ale
        to juz nie wroci. Za przyjaciolmi, z ktorymi dorastalismy
        w tych samym otoczeniu, miescie, kraju. Ale te nowe
        przyjaznie wcale nie musza byc gorsze. Cos sie konczy,
        cos sie zaczyna. Ja owszem, tesknie za Polska i
        przyjaciolmi, ale jak jade tam, odwiedzam rodzine, zdaje
        sobie sprawe, ze to co bylo juz nie wroci, kazdy ma swoje
        zycie, a moj dom jest teraz tu, w Holandii.
        Jesli kiedykolwiek wroce do Polski, a zastanawiam sie nad
        tym ostatnio, to tam z kolei bedzie mnie denerwowalo
        narzekanie, nieprzyjemne baby w urzedach, szare bloki i
        wscibskie sasiadki.
        No coz...wybory sa ciezkie....a milosc zazwyczaj slepa.





        Mý Polacy najlepiej czujemy sie w domu, w
        > Polsce.Choc czesto lubimy sobie ponarzekac i doskonale
        wiemy,ze
        > zycie u nas wcale nie jest uslane rozami, to jednak
        slyszac
        > chocby jeden zlosliwy zarcik Niemcow o Polsce dostajemy 1
        > Stadium wscieklizny.Przynajmniej ja tak reaguje.Czesto
        mysle o
        > domu, o moich przyjaciolach , w ktorych obecnosci
        moglam byc 100
        > % soba.Niemcy natomiast nie maja przyjaciol, ale
        znajomych.I
        > obojetnie, kiedy zapytasz, zawsze jest u nich wszystko
        OK!W
        > jednym zdaniu; ich nie interesuje, co u ciebie i ciebie
        nie
        > powinno interesowac co u nich.I chociaz tego
        bezposrednio nie
        > okazuja, my Polacy jestesmy dla nich tylko tania sila
        robocza,
        > czyms gorszym po prostu.
        • Gość: ryża małpa Re: Związki międzynarodowe IP: *.lublin.mm.pl 13.08.02, 23:15
          Pola!!! Natychmiast prosżę wracać na rodzime forum! Podyskutowac o rozmnażaniu
          ślimaków to nie łaska ???
          • Gość: Pola ryza... IP: *.extern.kun.nl 15.08.02, 01:07
            > Pola!!! Natychmiast prosżę wracać na rodzime forum!
            Podyskutowac o rozmnażaniu ślimaków to nie łaska ???

            no kurna, w temacie slimakow nie mam NIC A NIC do
            powiedzenia :-))))))
    • Gość: Zuza Cudzoziemiec w Polsce IP: *.proxy.aol.com 13.08.02, 16:36
      Moj maz jest Amerykaninem. Mieszkalismy razem w Polsce przez
      cztery lata. Chcielismy zostac. Ja wlasnie skonczylam studia,
      moj maz chcial krecic film w Polsce. Pobralismy sie poltora roku
      temu. Mielismy plany zwiazane z Polska. Niestety musielismy
      wyjechac, bo moj maz nie mogl dostac karty tymczasowego pobytu.
      Przekroczyl limit 180 dni pobytu w Polsce na wizach
      turystycznych i ruchu bezwizowym. Gdy wystapilismy o karte
      tymczasowego pobytu (tuz po slubie), powiedziano nam, że nie ma
      szansy i moj mąż musi wyjechać z Polski na przynajmniej 6 m-cy,
      a po powrocie i tak nie mialby pozwolenia na prace w Polsce. Dla
      porownania, ja dostalam zielona karte w ciagu 2 m-cy i moge
      pracowac ile chce i gdzie chce. Spakowalismy manatki (ja miedzy
      innymi swoje wyksztalcenie, za ktore zaplacili podatnicy)i
      wyjechalismy do Stanow. Dzieki durnym, polskim przepisom i
      przyglupawym urzednikom mieszkamy teraz w Stanach, a moj maz
      bedzie krecil film w Czechach. Do Polski nie wrocimy dopoki nie
      zmieni sie prawo dyskryminujace mieszane malżenstwa. God bless
      America. zuza
      • Gość: A27 Polka w USA IP: *.proxy.aol.com 14.08.02, 03:49
        W 1999 wyjechalam z Polski by byc ze swoim chlopakiem. Znalam go tak sobie,
        ale myslalam, ze mloda jestem i mozna probowac. Dzisiaj jestem jego zona i
        bardzo go kocham, ale gdy patrze na moja decyzje zeby pieprznac wszystko w PL
        dla faceta, to musze przyznac, ze mialam wiecej szczescia niz rozumu. Drugi
        raz bym nie powtorzyla mojego wyczynu, bo cala sytuacja ustawila mnie w takiej
        pozycji, ze to zawsze ja jestem ta, ktora zabiega o ten zwiazek, stara sie,
        zyly by sobie wyprula - ale czy moj mezczyzna bylby w stanie dla mnie rzucic
        wszystko? Prawdopodbnie nie...

        • Gość: gos a ja tez tylko zw e kraju IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.08.02, 09:39
          Gość portalu: A27 napisał(a):

          > W 1999 wyjechalam z Polski by byc ze swoim chlopakiem. Znalam go tak sobie,
          > ale myslalam, ze mloda jestem i mozna probowac. Dzisiaj jestem jego zona i
          > bardzo go kocham, ale gdy patrze na moja decyzje zeby pieprznac wszystko w PL
          > dla faceta, to musze przyznac, ze mialam wiecej szczescia niz rozumu. Drugi
          > raz bym nie powtorzyla mojego wyczynu, bo cala sytuacja ustawila mnie w
          takiej
          > pozycji, ze to zawsze ja jestem ta, ktora zabiega o ten zwiazek, stara sie,
          > zyly by sobie wyprula - ale czy moj mezczyzna bylby w stanie dla mnie rzucic
          > wszystko? Prawdopodbnie nie...
          >

          Ja też zostawiłam wszystko dla mężczyzny, wydawało się ze mojego zycia, tylko
          ze na bliższą odległość. Wyjechałam "tylko" na drugi oniec Polski ale i tak
          wystarczyło. Było świetnie do czasu. Inny rejon, inna mentalnośc, chociaż
          spotkałam paru dobrych znajomych i dwije szczerych przyjaciól, ale to ja byłąm
          tą starajaca się i wróciłam do sierbie. Do starych katów, znajomych. Wyjeżdzam
          tam czasem, bo tęsknię za tym miejscem ale jakoś nie miałam być tam z kimś kto
          starał się tylko na poczatku, była jeszcze do tego trudna sytuacja formalno
          prawna i dodatkowo komplikowało to sytuację. Myśle, że zalezy to też od
          mentalnosci osoby która się przeprowadza, ale na pewno jest trudno zyć z daleka
          od swoich bliskich i przyjaciół
          • Gość: czeko Re: a ja tez tylko zw e kraju IP: *.chello.pl 14.08.02, 10:50
            córka znajomych moich rodziców, bodajże 27 lat, jest w Holandii. Poznała faceta
            na jakims międzynarodowym obozie w czasach studentckich. Sa małzeństwem,
            mieszkają w Holandii. Dziękwczyna tak teskni za domem, że jest często na jakiś
            prochcach uspokajajacych- częste stany depresyjne i lękowe.

            czeko
            • Gość: gos Re: a ja tez tylko zw e kraju IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.08.02, 11:47
              Gość portalu: czeko napisał(a):

              > córka znajomych moich rodziców, bodajże 27 lat, jest w Holandii. Poznała
              faceta
              >
              > na jakims międzynarodowym obozie w czasach studentckich. Sa małzeństwem,
              > mieszkają w Holandii. Dziękwczyna tak teskni za domem, że jest często na
              jakiś
              > prochcach uspokajajacych- częste stany depresyjne i lękowe.
              >
              > czeko


              Ja miałam podobnie, leki, depresje, nie było na co czekac tylko wracać tam
              gdzie było poczucie bezpieczeństwa
              • Gość: naranja Re: IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 23:37
                Chcialam kiedys byc z obcokrajowcem. W jego kraju, ktory spodobal mi sie bardzo
                bylam sklonna mieszkac, uczyc sie czy pracowac. Nauczylam sie jezyka. Ale
                najwazniejsza i najtrudniejsza rzecz-tego musza chciec obie strony i obie
                strony musza byc sklonne do sporej ilosci poswiecen i kompromisow. W moim
                przypadku tylka ja bylam na to gotowa.
                Kiedys wydawalo mi sie ze musze byc z obcokrajowcem bo inaczej zanudze sie na
                smierc.Zycie z kims takim wydawalo mi sie o wiele ciekawsze i bardziej
                naturalne po tylu latach spedzonych wsrod odmiennych narodowosci.
                Teraz nie ma to juz takiego znaczenia- najwazniejsze trafic na dobrego
                czlowieka po prostu.
                Spedzilam sporo czasu na roznych kontynentach wiec nigdy nie mialam tego
                uczucia o ktorym piszecie, ze we wlasnym kraju najlepiej. Teraz mieszkam w
                Polsce i jest mi czesto zle.To prawda ze jestem blisko ludzi dla mnie
                najwazniejszych ale dreczy mnie wciaz poczucie ze czegos mi brakuje tu na
                miejscu. Tesknie bardzo za innymi miejscami, kulturami, sposobami zycia. Z
                kazdej z nich uszczknelam cos interesujacego dla siebie ale zawsze ciagnie mnie
                tam....

                Zycze wszystkim ktorzy zdecyduja sie na taki zwiazek zeby sie udalo!!!
                • anastassia ciekawe 14.08.02, 23:47
                  A ja bym nie mogla byc z cudzoziemcem...
                  Moze nie bylo mi to przeznaczone?
                  • Gość: Yorick moje 3gr IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.02, 01:30
                    mimo, że mam koleżanki w mniej lub bardziej udanych związkach z obcokrajowcami

                    i mimo szacunku do tychże koleżanek, za każdym razem, gdy słyszę o związku z
                    osobą zza granicy, włącza się światełko... jak to się dzieje, że w takich
                    związkach z Polski pochodzi kobieta, a facet akurat z zagranicy?

                    mówiąc krótko: wkurza mnie, że wielu obcokrajowców traktuje Polskę jako
                    dobre 'łowisko', bo wiedzą oni doskonale, że naszym dziewczynom będą się
                    podobać... to jest zjawisko masowe! nie chcę obrażać jednostek, bo każdy
                    przypadek jest inny (zresztą: patrz początek wpisu), ale obraz 'polskiej
                    dziewczyny w ogóle' w ten sposób u mnie traci.
                    jak to jest? Polki lecą na cudzoziemców? czy chodzi o coś innego?
                    pzdrv
                    • ellenai Re: moje 3gr 15.08.02, 02:31
                      yorick , ja niestety dla ciebie a dla siebie "stety" jakos lepiej potrafie
                      dojsc do porozumienia z obokrajowcem, ale bron Boze nie mam nic do zarzucenia
                      naszym panom, po prostu tak akurat wyszlo w zyciu ze jestem z
                      obcokrajowcem, nade wszystko najwaznejszym jest zeby ten mezczyzna wybrany
                      byl czlowiekiem niezaleznie od nacji, pozdrawiam serdecznie......
    • Gość: Mysza Re: Związki międzynarodowe IP: *.zecw.pl / 132.157.200.* 16.08.02, 13:50
      dla niektorych zwiazki miedzymiastowe sa nie do
      udzwigniecia.Dlatego podziwiam. Choc wierze, ze w takich
      wypadkach liczy sie sila tego, co wiaze. Jesli to jest TO, to ma
      szanse przetrwac.
      • Gość: MM Re: Związki międzynarodowe IP: 193.95.186.* 16.08.02, 16:03
        u mnie rozowo (sorry tu nie ma polskich czcionek)
        SUPER PRACA
        SUPER ZAGRANICZNY FACET
        czego wiecej chciec????

        ale ciekawa jestem co na to panowie? doswiadczenia obcokrajowcow
        z polkami i polakow z obcokrajowczyniami.... moze ktos chetny??
        • Gość: A27 Re: Związki międzynarodowe IP: *.proxy.aol.com 17.08.02, 04:24
          Yorick - moze faktycznie masz racje. .. Ale czesto to tak jest, ze przyjezdza
          cudzoziemiec do Polski na studia, alba nawet na wycieczke i nie w glowie mu
          ozenek...A tutaj nagle widzi tyle mlodych ladnych dziewczyn i dostaje swira..i
          sie stara...Ja mysle, ze nie tylko Polki "leca" na cudzoziemcow, ale tez oni
          lubia Polki, bo my jestesmy czesto milsze i mniej wyrachowane niz ich
          rodaczki. Zreszta reguly nie ma...
    • Gość: Ania Re: Związki międzynarodowe IP: *.dnvr.uswest.net 17.08.02, 20:11
      Tak sie dziwnie ulozylo w moim zyciu, ze temat zwiazkow miedzynarodowych mnie
      dotyczy, chociaz nigdy nie chcialam wyjezdzac z Polski. Zwlaszcza po to, by
      zostac zona cudzoziemca. Ale... zycie jest pelne paradoksow... Mysle, ze
      zwiazki miedzynarodowe sa trudniejsze i wymagaja duzo wiecej pracy i poswiecen.
      Od obydwu stron. Roznice kulturowe ujawniaja sie w najmniej oczekiwanych
      momentach. Niestety, myslenie mam zawsze polskie, co niekiedy wprowadza mojego
      meza w zdumienie. Mnie momentami tez. Zaczynanie zycia od nowa w obcym kraju,
      szczegolnie gdy sie ma juz kawalek zycia i doswiadczen za soba, do
      najlatwiejszych nie nalezy. Z drugiej strony- rodzina jest rodzina, a milosc
      miloscia. Dla tych dwoch rzeczy mozna sie wielu rzeczy wyrzec... A czy warto?
      To pytanie zawsze wraca w ciezkich chwilach, z jakich zycie tez sie sklada....I
      jest to jedno z pytan, na ktore nie ma dobrej odpowiedzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka