Gość: mario2
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
23.08.02, 19:24
Obwoźne sado-maso
Czujni jak czujniki cenzorzy katoliccy zakazują telewizjom pokazywania tortur
i okrucieństwa. Nawet wobec kotków i ptaszków, które przecież na to
zasługują. Ta zgraja moralistów mniema, że telewizor stwarza zachętę do tych
rozrywek przez samo pokazanie np. kolesia, który wyrywa włosy koleżance i
skrzydełka muszce, czy chłopa, który batoży konia i kochankę. Bo sadyzm to
smaczna pokusa dla katolickiego ludu. Nim zapadnie noc, a z nią wolność
ekranowa, nadaje się więc filmy o czułej hodowli kretynów – czyli stworów
dobrych i wrażliwych. Lub pielęgnacji mamuś kitujących na raka. Tak męczący
dobór repertuaru wynika z nauk papieża, który zachwala miłość do drugiego
człowieka. Oczywiście, z wyjątkiem miłości pozamałżeńskiej.
Dziadunio Karol Wojtyła nałogowo spala mnóstwo benzyny lotniczej, żeby w
różnych krajach mamrotać o miłości bliźniego, demonstrować zaś miłość własną.
Zaspokajają ją hołdy milionów już teraz pochlebczo wyolbrzymianych przez
polską prasę.
Witając sędziwego bożka wciąż gdzieś jacyś żółci i śniadzi klaszczą, skaczą,
tańczą w telewizorze. Wkrótce jednak ekrany TV zajmą zbliżenia polskich
dziewic zalanych łzami szczęścia poniżej blond grzywek.
Tłumy katolickich klakierów nie słuchają, co ich idol szemrze. Nie przejmują
się pomysłem miłości bliźniego, zachętami do okazywania dobroci i
współczucia. Gdyby bowiem było inaczej, to zamiast zbierać się na placach,
robić aplauz gwiazdorowi J.P. 2, podnosić mu samopoczucie i adrenalinę,
podpisaliby jak świat długi i szeroki list otwarty do papieża przepojony
chrześcijańskim miłosierdziem:
"Kochany staruszku! Połóż się do łóżka. Przykryj kołderką. Poczytaj sobie
Katarzynę Grocholę albo jakiś lekki kryminał. Poćpaj kawiorku, pocmoktaj
melbę, mniam, mniam. Puść se na wideo "Dzień świra" – uśmiejesz się zacnie.
Podłub sobie w nosie albo między palcami u nóg, co tam lubisz. Trochę
drzemki, potem kaku. Nie rób z siebie widowiska zgrozy. Trochę miłosierdzia
dla osoby ludzkiej nazwiskiem Wojtyła. I dla ubogich narodów wydających
straszną forsę na seanse dręczenia papieża-starca. Przejazd papamobile jest
dla finansów państwa jak powódź, trzęsienie ziemi, wojna lokalna, nalot
szarańczy lub US Force.
Wyrzuć te starcze środki dopingowe, którymi Cię szpikują jak byczków
hodowanych na olimpiadę, żebyś mógł przez godzinę ruszać nogą i mniej trząść
ręką. Trują Cię przecież okrutnie i jesteś po tym podwójny
kapeć. Nie rób widowiska z ludzkiej agonii, powściągnij więc chętkę, żeby
paść na stanowisku. Choruj z godnością, gasnący starcze, albo kończ waść,
wstydu oszczędź.
Seriale telewizyjne typu horror robi się dziś używając robotów, tricków,
elektroniki, skanerów i kaskaderów. Żeby zmontować spektakl grozy, nie trzeba
męczeństwa gwiazdora, udręki jego dworu, reżyserów i widzów. Karolu Wojtyło!
Twój anioł stróż w poczuciu bezradności już dawno w łeb sobie palnął".
Znęcanie się papieża nad sobą i nad wrażliwszą częścią publiczności TV – tą
chrześcijańską, naginaną do współczuwania – nazywane bywa bohaterstwem Jana
Pawła. Jednakże każde bohaterstwo stanowi łamanie praw człowieka wobec siebie
samego. Ktokolwiek zaś znęca się nad sobą, tym łatwiej uczyni to innym.
Starczy upór papieża w zadawaniu sobie udręki i czynieniu z niej widowiska
pokazuje wyznawcom oraz niepodległym magii gapiom, że człowiek żyjący
publicznie zatraca instynkt samozachowawczy i ludzkie wobec siebie odruchy.
Ambicje władcze stają się jego najsilniejszą skłonnością.
Polityk za każdą cenę udaje wigor, żeby nie zdradzić słabości, więc nie
stracić władzy. Breżniew Watykanu jako magik duchowy ma jednak wpływ na ludzi
biorący się z ich wiary w różne świętości. Krzepić ją może mit, obraz na
telebimie, znak umowny, np. kukła, czarny kamień, dwa patyki na krzyż,
strumień światła. Dla wzbudzania metafizycznych emocji nie trzeba żywego
trupa obwozić po świecie, wlec po ulicach i stadionach. Chyba że ktoś pragnie
wzniecać kult masochizmu i sadyzmu, znęcania się nad sobą i fanatyzmu.
Czyż więc wodza chrześcijan nie można potraktować po chrześcijańsku i zamiast
dostarczać podniet
jego próżności w postaci milionów wyznawców i tuzinów kłaniających się
prezydentów, jakże po ludzku
podać mu do łóżka nocniczek na Jego Świątobliwą kupkę?